Pytanie zmieniające życie
Za każdym razem, kiedy podejmujemy wysiłki w przestrzeganiu, prawa wiary ponad wiedzą, czyli by działać wbrew swojemu pragnieniu, niezależnie od zmęczenia, nieprzyjemnych odczuć i braku widocznej przyczyny, uzasadnienia dla naszych wysiłków, dokładany jest nam coraz większy ciężar, abyśmy zastanowili się nad pytaniem: „Kim jest Stwórca?”.
W zależności od tego, w jakim stopniu człowiek dotarł do tego pytania, może się odpowiednio rozwijać, skłaniając się albo w stronę Faraona, albo w stronę Stwórcy. Jeśli otrzymujemy możliwość, zadawania pytania „Kim jest Stwórca?”, coraz częściej i głębiej, mimo nieprzyjemnych i trudnych odczuć, wciąż zadajemy sobie to pytanie i na nim budujemy swój postęp, wtedy wznosimy się na wyższy stopień.
Dlatego pytanie „Kim jest Stwórca?” nigdy nie pojawia się u ludzi świeckich czy religijnych. Nie należy nawet im go stawiać. Pojawia się tylko u tych, którzy mają rozwijać osobistą więź ze Stwórcą. To On posyła to pytanie, aby człowiek dokładnie wiedział, czego chce, jaką konkretną właściwość powinien osiągnąć, do czego się upodobnić, aby przybliżyć się do tej właściwości.
Dlatego wszystkie zobowiązania, trudności w przestrzeganiu praw, wypełnianie warunków, ustalonych przez naszych nauczycieli, zwanych przykazaniami, są dla nas na razie tylko wskazówkami: tak to po prostu jest i tyle. Dlaczego „tak to jest”? Dlatego że nie czujesz w nich smaku.
Nie możesz jeszcze na razie zobaczyć, co jest w nich ukryte, ponieważ twoje pragnienie otrzymywania natychmiast zabrałyby to sobie. Wtedy cała twoja praca byłaby pozbawiona postępu, wzniesienia ponad malchut i skierowania w kierunku dziewięciu pierwszych sfirot.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 17.04.2026