Jak mały obok dużego
Komentarz: Zdarza się, że człowiek na początkowym etapie nauki, ma do Pana pewne pytania i chociaż ich nie zadaje, to czuje, że otrzymuje od Pana odpowiedzi.
Odpowiedź: Oczywiście. Ogólnie, ludzie, którzy znajdują się obok mnie, mówią: „Nasze pytania znikają”. To naturalne. Ponieważ kiedy są obok, włączają się we mnie, jak mali obok dużego, i wtedy czują się bezpiecznie, jakby w jakimś schronieniu, nie mają pytań. Tak rzeczywiście jest.
Pytanie: To znaczy, że Pan napełnia człowieka?
Odpowiedź: Ja go nie napełniam. Sam napełnia się tym, że jest związany ze mną, czuje mnie. W taki sposób odczuwa nieco tę wewnętrzną równowagę, spokój, napełnienie, które jest we mnie. I chociaż sam znajduję się w określonym wewnętrznym niepokoju, to na jego poziomie, a nawet kilka poziomów wyżej, znajduję się w stanie pełnej równowagi, spokoju.
Jednak człowiek nie odczuwa mojego wysokiego poziomu, tylko ten poziom, na którym kontaktuje się ze mną, jak dziecko z rodzicami: rodzice mają jakieś problemy i troski, ale w ich obecności dziecko czuje się spokojne. Nie odczuwa poziomu ich niepokoju, a odczuwa na zwierzęcym poziomie, że są gwarantami jego równowagi i pewności.
Komentarz: A potem dziecko wychodzi na świat i dziwi się, że świat wcale nie jest taki, jak myślało.
Odpowiedź: Tak, oczywiście. Ale jednak jest to dobre dla postępu. Pamiętam swoje stany obok nauczyciela, kiedy byłem w absolutnie doskonałym, spokojnym stanie a jednocześnie musiałem wzbudzać w sobie potrzebę rozwoju duchowego.
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Trudności tłumaczenia“