Artykuły z kategorii

Szybkie przemyślenia dotyczące Szamati – Różnica między świętym cieniem i cieniem klipot

каббалист Михаэль Лайтман Cień oznacza, że jestem w ciemności: czuję się bezsilny, nie czuję smaku pracy duchowej, niczego nie chcę, mam wszystkiego dość, jestem zmęczony, jakby z kół uszło całe powietrze. Co robić?

Jeśli rozumiem, że wszystko to przychodzi do mnie celowo, aby popchnąć mnie do przodu, aby dać miejsce moim wysiłkom, to patrzę na ten cień jak na flirt – grę światła ze mną. Specjalnie ono ukrywa się, abym go odkrył. Celowo odwraca się ode mnie, abym zrobił krok w jego stronę.

W tych grach zaczynam czuć, że wchodzę z nim w interakcję. Wtedy jego ukrycia służą mi jako zaproszenie. Kabaliści porównują to do zachowania kobiety wobec mężczyzny: ona specjalnie ukrywa siebie, aby on ją odkrył. Na tym polega cały sens ubrania, zewnętrznego wyglądu, kosmetyków itd.

Jeśli w ukryciach światła odkrywam zaproszenie do włożenia jeszcze więcej wysiłku, do pokazania mojej postawy, dążenia, pragnienia, to nazywa się świętym cieniem. Jeśli nie jestem do tego zdolny, i ukrycie mnie nie pociąga, wszystko jest mdłe i zupełnie bez smaku: Jeśli myślę „Po co mi to potrzebne?.. Dlaczego?… Zostaw mnie w spokoju, niczego nie potrzebuję”, to nazywa się cień klipot, który mnie odpycha.

Tak postępujemy naprzód z pomocą świętego cienia i odpychamy się cieniem klipot. Wszystko zależy od przygotowania człowieka. Nawet zanim odkrywa cień, przygotowuje się już do tego, że jeśli przyjdzie upadek, brak smaku, będzie wiedział, po co to przyszło – żeby odkryć jego pragnienie do światła, Stwórcy, obdarzania.

Właśnie tam, gdzie nie mam w tym żadnego osobistego, egoistycznego interesu, mogę to odkryć. Przecież ja, czyli mój egoizm, nie jest tam przyciągany, i tam mogę pokazać, że naprawdę pragnę światła nie dla siebie. To jest praca ponad pragnieniem.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


Mój upadek – to nabytek dla grupy

каббалист Михаэль Лайтман Mój upadek jest wielkim pozyskaniem dla grupy, ponieważ teraz wyrażam lewą linię, pragnienie otrzymania przyjemności, które ujawniło się we mnie po raz pierwszy od rozbicia. Jeśli przyłączę się z tym pragnieniem do grupy, do kierunku, którym idą wszyscy, to dodam im paliwa, materiału pragnienia.

A światło, które otrzymają z góry na ten materiał, da każdemu możliwość rozwoju. Ponieważ cały nasz postęp odbywa się na dwóch nogach. Teraz używam lewej linii ze swoim nowym, rozwiniętym egoizmem, który odkrył mi Stwórca. A grupa mi pomaga i dodaje do tego prawą linię. Tak więc każdy przynosi do grupy swoje egoistyczne pragnienie, a grupa pomaga mu zrównoważyć to pragnienie, i rozwijamy się, jak na dwóch nogach.

Dlatego nie należy wstydzić się i niepokoić tym, że odkrywa się nam nowy egoizm. Baal HaSulam napisał: „Cieszę się z grzeszników, którzy się odkrywają”, egoistycznych myśli i pragnień, ponieważ jest to podstawa do dalszego postępu.

Z lekcji według artykułu „Szamati” nr 10


„Pragnąłem Jego cienia”

каббалист Михаэль Лайтман Artykuł „Różnica między świętym a nieczystym cieniem” („Szamati”, nr 8): O nieczystym cieniu powiedziano: „Drugi Bóg jest bezpłodny i nie przynosi płodów”, a o świętym: „Jego cienia pragnąłem i siedziałem w nim a Jego owoc był dla mnie słodki”. Czyli wszystkie ukrycia i cierpienia przychodzą do człowieka z woli Stwórcy po to, aby wyjść z nich wiarą ponad wiedzę.

Ponieważ chce pracować dla obdarzania, czyli dla radości Stwórcy, i dlatego nie odczuwa żadnej niższości w tej pracy – zgadza się z zarządzaniem Stwórcy, przyjmując całym sercem i duszą to uczucie rzeczywistości, które Stwórca chciał mu dać podczas tej pracy. Nie patrzy na to, czy sam mógłby otrzymać przyjemność – a szuka tego, czym może sprawić zadowolenie Stwórcy. I okazuje się, że taki cień przynosi mu życie.

Wiara ponad wiedzą oznacza, postrzeganie wszystkiego, co się z tobą dzieje, jako zesłane przez Stwórcę, jedną jedyną siłę, poza którą nie ma nic, postrzeganie dobrego i niosącego dobro, pomimo faktu, że czujesz inaczej.

Cała nasza praca polega na uświadomieniu sobie, że sami nic nie robimy i nie chcemy nic robić: ani zewnętrznie, ani wewnętrznie, ani rękami, ani nogami – instrumentami tego świata, ani naszymi wewnętrznymi pragnieniami, myślami, a zgadzamy się ze wszystkim, co mamy w danym momencie. Wówczas ten moment nazywa się końcem naprawy.

A dopóki nie osiągniemy takiego odczucia, nie jesteśmy w najlepszym stanie, pod zarządzaniem dobrej siły, niosącej dobro zarówno grzesznikom, jak i sprawiedliwym, do tej pory na świecie pozostaną cienie.

Stwórca doprowadzi nas do takich stanów, że poczujemy pragnienie, żeby je zmienić. Najpierw chcemy zmienić świat, potem chcemy zmienić samych siebie. Ale ostatecznie zrozumiemy, że cała nasza praca polega na czymś zupełnie odwrotnym: na zmianie swojego nastawienia, postrzegania wyższego zarządzania, do Władcy świata – tak, aby pragnąć Jego cienia.

Wszystko, co otrzymujemy, jest dla nas pożądane, chociaż przychodzi w nieprzyjemnej formie – w końcu jest to cień, ukrycie. Ale my pracujemy nad sobą powyżej wiedzy tak, aby te owoce były dla nas słodkie. Na tym właśnie polega cała nasza naprawa.

Wszystko zaczyna się od postrzegania wszystkiego, co się dzieje, jako pochodzącego od Stwórcy – nie słowami, a rzeczywiście odczuwając to wewnątrz. Nie należy prosić Stwórcy o to, aby się odkrył – ale tylko o możliwość uświadomienia sobie, że wszystko pochodzi od Niego. Wtedy człowiekowi będzie bardzo przyjemnie, aby pracować wiarą ponad wiedzę i przyjmować wszystkie złe stany, jako najlepsze, nieprzyjemne jako przyjemne – dopóki wszystkie nie staną się dla niego słodkie.

To będzie oznaczało, że osiągnął wiarę. A na świecie absolutnie nic się nie zmienia, tylko człowiekowi odkrywa się doskonałe zarządzanie Stwórcy. Już samo to, przekształca ten świat w wyższy, doskonały świat.

Okazuje się, że nie są potrzebne żadne zewnętrzne zmiany – nie wymagana jest żadna praca: ani zewnętrzna, materialna, rąk i nóg ani taka, jaką wyobrażamy sobie pracę duchową. Wszystko w końcu sprowadza się do jednego stanu: kontakt człowieka z ukrytym zarządzaniem. Człowiek chce cały czas podtrzymywać ten kontakt i nie żąda żadnych zmian w niczym: chce pozostać właśnie w ukryciu.

Wcześniej prosił o odkrycie, ale teraz chce zachować ukrycie. Cała energia, z jaką szukał odkrycia, całe swoje pragnienie obraca, wręcz odwrotnie, aby temu zapobiec. Przecież odkrycie może przekreślić całe jego bezinteresowne dążenie, całą relację ze Stwórcą, pozbawić go pracy powyżej wiedzy. Dlatego pragnie zachować tę miarę oddzielenia, którą odczuwał, tęsknotę, aby ponad nią być stale związanym ze Stwórcą.

Z przygotowania do lekcji