NIE MA CZERNI BEZ BIELI

Kiedy społeczeństwo się rozpada, nie dzieje się to dlatego, że jedna strona jest w błędzie, a druga ma rację; powodem jest to, że żadna ze stron nie chce się zjednoczyć. Z natury chcemy, aby zniknęło wszystko, co nam się nie podoba. Innymi słowy, jeśli myślisz inaczej niż ja, chcę, żebyś zniknął z mojego życia, a najlepiej żebyś przestał istnieć. Takie jest naturalne myślenie każdego człowieka, w różnym stopniu, w zależności od sytuacji. Ale natura nie obdarzyła nas tylko tą naturą; dała nam również możliwość myślenia i wyboru.

Natura obdarzyła nas zdolnością obserwowania i uczenia się, że wszystko co potrafimy zidentyfikować istnieje, tylko dzięki temu, że znamy też tego przeciwieństwo. Na przykład planeta Ziemia jest utrzymywana na orbicie dzięki równowadze między grawitacyjnym przyciąganiem Słońca a siłą odśrodkową, która ją od niego odpycha. Podobnie nasze życie kręci się wokół godzin ciemności i światła, a nasze widzenie odbywa się w obrębie: widzenia wszystkich kolorów na raz, wtedy powstaje kolor biały, a brakiem kolorów, widzimy wtedy kolor czarny. Gorąco i zimno, głód i sytość, pociąg i odrzucenie, miłość i nienawiść, wszystko to są przeciwieństwa, które czynią nasze życie tym, czym jest.

Przeciwieństwa w naszym życiu nie zaprzeczają sobie ani nie wykluczają się nawzajem; umożliwiają swoje istnienie i uzupełniają się wzajemnie! Gdybyśmy tylko mogli sobie uświadomić, że w całej rzeczywistości jest tak, jak jest z nami i tak samo jest z naszymi bliźnimi, wyobraź sobie, jaki globalny, gościnny byłby nasz świat.

Wyobraź sobie, jakiego moglibyśmy doświadczyć bogactwa przeżyć, gdybyśmy mogli objąć różnorodność ludzkich kolorów, ras, przekonań, skłonności, perspektyw i wszystkiego innego, co nas odróżnia, a jednocześnie uzupełnia.

Wyobraź sobie też, jaki nudny i zachowawczy byłby nasz świat, gdyby wszyscy byli tacy sami. Nie rozwinęlibyśmy myślenia, ponieważ nie musielibyśmy wyrażać swojego punktu widzenia. Nie rozwijalibyśmy wyobraźni, ponieważ nic by nas nie stymulowało ani nie intrygowało. Stracilibyśmy kreatywność, witalność i chęć do życia. W rzeczywistości nawet naszą zaciekłą nienawiść i radość z uważania, że jesteśmy nieomylni, zawdzięczamy temu, że są ludzie różniący się od nas. Co byśmy zrobili, gdyby ich nie było?

Najważniejsze jest to, że musimy spojrzeć na świat ponad naszymi różnicami i zobaczyć całość, która je rodzi, oraz że dzięki różnicom powstaje pełen, kompletny obraz. Kiedy dowiemy się, że nasze życie, jego sens i ciągłość zależą od nieustępliwości tych, których nienawidzimy, docenimy rzeczywistość, która stworzyła wszystko i będziemy w stanie zbudować miłość do całości ponad nienawiść do części. Tylko wtedy zapanuje spokój i szczęście.

Źródło: https://bit.ly/2ZWd13g


Szczepionka już jest – w każdym sercu

каббалист Михаэль ЛайтманNajważniejsze w walce z koronawirusem jest uświadomienie sobie samej choroby. Dopóki nie zrozumiemy, w jakim stanie się znajdujemy, nie będziemy mogli przejść do następnego etapu – do uzdrowienia. Wszakże natura nie zamierza dać nam cudownego lekarstwa, które pozwoli nam zakończyć z wirusem i zapomnieć o nim. 

Celem natury nie jest to, aby prowadzić nas przez chorobę i wyleczyć. Natura chce, aby cierpienie z powodu wirusa zmusiło nas do ujawnienia w nim ludzkiego czynnika, czyli naszego braku jedności i niedobrych relacji między nami.

I wtedy naprawimy wzajemne stosunki, by zacząć martwić się o to, co inni ludzie myślą i czują, zrozumiemy, co jest w ich sercach. Jeśli nie nawiążemy takich relacji, nadal będziemy chorować z powodu koronawirusa lub innych wirusów, które stoją za nim w długiej kolejce. Epidemia się nie skończy, ponieważ znajdujemy się w nowej epoce i jesteśmy zobowiązani do naprawienia stosunków człowieka do człowieka.

Każdy zły stan jest wynikiem naszej wzajemnej nienawiści. Już samo uświadomienie sobie tego jest początkiem leczenia. Jeśli ludzkość przysłucha się temu posłaniu, to już jest połowa uzdrowienia. Nie potrzebujemy tych wszystkich szczepionek. Każdy kraj stara się teraz, jako pierwszy wypuścić szczepionkę przeciwko koronawirusowi, ale nie po to, aby wyleczyć ludzkość, ale aby na niej zarabiać.

To jest dokładnie odwrotne działanie. Każdy kraj chce sprzedawać szczepionkę. Nie jest dumny z tego, że może uratować całą ludzkość, nie oferuje wszystkim: „Weźcie naszą szczepionkę i wyleczcie się!” Nie, on mówi: „Kupcie ją”. Oznacza to, że działamy tutaj w przeciwieństwie do tego, do czego kieruje nas ten cios. I dlatego szczepionka nie przyniesie żadnej poprawy.

Ale my już mamy lekarstwo na koronawirusa, jest szczepionka. I ona jest bardzo prosta: dobre relacje między nami, które neutralizują wszystkie wirusy. Chcieliście szczepionkę? Macie ją! U każdego w sercu jest lekarstwo przeciwko wirusowi. Użyj go! Nic nie jest potrzebne oprócz tego.

Ten antywirus w sercu to miłość, jedność, bliskość serca. Jest to najbardziej niezawodne lekarstwo, które niszczy wszystkie wirusy. Zróbmy badania kliniczne, tak jak testuje się teraz szczepionki próbne. Zorganizujmy grupę, w której ludzie naprawdę zaczną się między sobą zbliżać, i przekonajmy się, że nie dotknie ich koronawirus.

I tu kobiety z ich macierzyńskim sercem mają szczególną rolę. Gdyby kobiety naprawdę zapragnęły pozbyć się koronawirusa i rozumiały, że jest to możliwe dzięki ich wspólnym wysiłkom, zrobiłyby to.

W przeciwnym razie epidemia będzie narastać, przecież lato się skończyło i dzieci powracają do szkoły. A potem przyjdzie czas świąt, świątecznych spotkań i modlitw. Jeśli zostawimy wszystko tak, jak jest, to ciosy nie będą miały końca. Natura nie ustąpi.

Znajdujemy się w nowej epoce zwanej „ostatnim pokoleniem” i musimy dojść do miłości do bliźniego, jak siebie samego. Tylko to może być lekarstwem na wszystkie choroby, które teraz czekają ludzkość, we wszystkich formach. Nawet nie wiemy, skąd się spodziewać ciosów, ale one przyjdą.

Mamy nadzieję, że kobiety na całym świecie nas usłyszą i zrozumieją, że w sercu każdego człowieka, a szczególnie kobiet – jest siła, która może uratować wszystkich. Wydaje się, że relacje między ludźmi nie mają żadnego związku z wirusem, z chemią i biologią, ale w rzeczywistości tak jest. Nasze relacje mają najwyższą, ukrytą siłę i dlatego tylko korygując je, możemy poradzić sobie z wirusami. A w przeciwnym razie wszyscy będziemy cierpieć, a w pierwszej kolejności, kobiety.

Zrozumienie tego, że wirus pojawia się w wyniku egoistycznych relacji między nami, a dobre relacje niszczą wirusa i służą, jako lekarstwo – już ta wiedza zacznie nas leczyć. Dobre relacje – to źródło wszelkiego dobra, a brak takich relacji – to źródło wszelkiego zła, a celem koronawirusa jest udowodnić nam to.

Kobieta, jako matka powinna nakierować całą rodzinę na dobre relacje z innymi. Czy pamiętacie, jak mama pouczała nas, posyłając nas do szkoły lub by bawić się na podwórku: „Bądź dobrym dzieckiem, nie bij się i wtedy ty też nie będziesz skrzywdzony. Przechodź przez ulicę tylko na przejściu.

Opiekuj się innymi, pomóż im i wtedy oni też pomogą tobie“? To jest to, co nazywa się być „dobrym dzieckiem”. Więc stańmy się wszyscy dobrymi dziećmi. I kobiety-matki muszą nam to powiedzieć.

Przecież nic przez to nie tracimy! Dlaczego uczymy dzieci dobrego zachowywania na ulicy i jesteśmy pewni, że to im przyniesie dobro? Dlatego, że wiemy, że dobre relacje wywołują dobrą odpowiedź. I tak samo tutaj, stańmy się dobrzy dla siebie nawzajem i zobaczmy, że to pomaga. A jeśli to nagle nawet nie zniszczy koronawirusa, to co tracimy tym, że ograniczymy trochę swój egoizm, który przysparza nam tak dużo nieszczęść?

Warto wypróbować to lekarstwo, które już jest wewnątrz nas. Ono już istnieje, nie musimy niczego wymyślać. I jestem pewien, że jeśli użyjemy tego lekarstwa, znajdującego się w naszym sercu, to pokonamy wszystkie wirusy. 

Z programu „Kobiety w nowym świecie”, 30.08.2020 


SAMOTNOŚĆ ZABIJA

Kilka dni temu młody człowiek w Izraelu, szkolny nauczyciel, popełnił samobójstwo. Miał uczniów, miał etat, był zdrowy, przystojny, elokwentny i był samotny. W poście na Facebooku napisał ostatnią notatkę: To nie dobrze, żeby mężczyzna był sam; samotność zabija. Kolejny dzień, kolejny tydzień, kolejny miesiąc, kolejny rok mija i jestem sam. Na lunchu, w pracy, wieczorem, w weekendy, święta i urodziny, o których nikt nie pamięta. Kilku przyjaciół odeszło, czas zatarł ślad po nich; pora odejść”.

Ten człowiek i jego emocje nie są dziś czymś niespotykanym. Jego słowa w mediach społecznościowych są odzwierciedleniem przekleństwa naszych czasów: wszyscy jesteśmy połączeni, a jednak tak samotni. Samotność w dzisiejszych czasach, stała się tak ciężka właśnie dlatego, że powinniśmy być o wiele bardziej połączeni niż jesteśmy.

Jesteśmy bardzo w tyle w naszym rozwoju. Obecnie powinniśmy być połączoną ludzkością, która czuje, że żyje w jednym systemie, w którym ze względu na siebie i całą przyrodę, jej części wzajemnie uzupełniają się i żyją w równowadze. Zamiast tego, do niedawna byliśmy zanurzeni po szyje w grzęzawisku wzajemnej destrukcji, które z dumą (i błędnie) nazywaliśmy „gospodarką kapitalistyczną” i „postępem”.

Nagle, gdy pojawił się Covid-19 i zmusił nas do odpoczynku od zwalczania siebie nawzajem, zaczęliśmy odczuwać pustkę, którą mamy w środku. Ale, co innego możemy mieć w sobie? Kiedy wszyscy nienawidzą i boją się wszystkich innych do tego stopnia, że ​​przestajesz rozmawiać i komunikacja przebiega za pomocą SMS-ów, a ty budujesz wokół siebie mury fałszywej pewności siebie i fałszywych uśmiechów, aby ukryć swoją niepewność, kiedy nagle jesteś sam, zdajesz sobie sprawę, że nie masz pojęcia, kim jesteś, jak być ze sobą lub czego naprawdę chcesz, ponieważ całe życie byłeś zajęty wznoszeniem murów przeciwko wrogiemu światu zewnętrznemu. I nikt nie dzwoni, ponieważ wszyscy są w tej samej sytuacji: wszyscy są samotni i boją się zranienia.

Samotność oznacza, że ​​jesteś ignorowany, że ludzie się o ciebie nie troszczą, więc niektórzy wolą zakończyć swoje życie, choćby dla samego uczucia, że w ich ostatnim momencie, kogoś to będzie obchodziło.

Dlaczego nie możemy się połączyć

Ludzkość różni się od wszystkich innych części przyrody tym, że musimy rozwijać się z własnej woli. Nasza ewolucja jest znacznie mniej fizyczna w porównaniu z innymi gatunkami a znacznie bardziej emocjonalna, intelektualna i społeczna. U szczytu naszej ewolucji zamierzamy doświadczyć całości systemu, który nazywamy „wszechświatem”.

W ludzkim społeczeństwie, tak jak niemowlę, krok po kroku musimy uczyć się, jak stać się istotami społecznymi, i jak budować sobie dobre społeczeństwo.

Natura wszystkie elementy rozwija poprzez instynkty, oprócz ludzkości. Ludzie są pozbawieni ich w dużej mierze. Kiedy zwierzę się rodzi, od razu wie, gdzie znaleźć pożywienie, często może chodzić w ciągu kilku godzin i ogólnie zachowuje się, jak każde inne zwierzę tego rodzaju. Z drugiej strony ludzie z trudem poruszają rękami i nogami, gdy się rodzą pozostają bezradni przez lata. Ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, muszą samodzielnie zdobywać wiedzę poprzez ciężką pracę. W społeczeństwie ludzkim, tak jak niemowlę, musimy uczyć się krok po kroku, jak stać się istotami społecznymi, i jak budować dobre społeczeństwo. Ewoluujemy dzięki własnemu pragnieniu poprawy naszej sytuacji. I nie ewoluujemy przypadkowo, ale w jasno nakreślonym kierunku: ku większej spójności, większej trosce o siebie nawzajem, większej wzajemnej odpowiedzialności i ostatecznie wzajemnej miłości.

Kiedy dziecko jest głodne, płacze z powodu pustego żołądka. Kiedy ktoś jest samotny, płacze, ponieważ puste serce jest bardzo, bardzo złe. Ból serca boli znacznie bardziej niż pusty żołądek.

Ale samotność, którą tak wielu dzisiaj odczuwa, to nie koniec. To jest początek. To ciemność przed świtem. Teraz zaczynamy zdawać sobie sprawę, że musimy zmienić wszystko, a przede wszystkim nasze relacje. Aby dokonać zmiany, musimy poczuć, że teraźniejszość jest nie do zniesienia. A nic nie jest bardziej nie do zniesienia niż samotność.

Możemy zapobiec takim tragediom, jak samobójstwo z powodu samotności, jeśli przestaniemy nalegać na powrót do naszego poprzedniego, zacofanego stanu „wolnej” gospodarki, którą opanował egoizm, i zaczniemy zbliżać się do stanu wzajemnej troski i empatii, w jakim powinniśmy być od dawna. Po drodze odkryjemy, że nie tylko lepiej jest troszczyć się o siebie nawzajem niż bać się, ale także to, że tak działa cała rzeczywistość, oprócz nas. Aż przyjdzie moment, że i my to poczujemy.

Źródło: https://bit.ly/3j07Wyr


Nadać sens globalnej anarchii

Kiedy spojrzysz na dzisiejszy świat widzisz tylko anarchię. Ameryka jest pochłonięta kampanią wyborczą, tak przepełnioną nienawiścią, że można mieć tylko nadzieję, że nie zakończy się ona wojną domową. Unia Europejska podpisała gigantyczny projekt naprawy gospodarki po wystąpieniu Covid, ale kłótnie wokół niego ujawniły tylko niechęć państw członkowskich do siebie nawzajem. Oprócz tego znajdujemy się daleko do post-pandemicznej rzeczywistości, a wspomniany projekt zakłada ożywienie gospodarcze, które nie nastąpi, oraz podatki od dochodów, które nie nadejdą, a to wszystko sprawia, że wdrożenie programu wydaje się jeszcze mniej prawdopodobne.

Tymczasem bliski wschód, który nigdy nie był wzorem stabilności, a dzisiaj nie jest nim jeszcze bardziej. W tym ogarniętym wojną regionie nie ma ani jednego kraju, który nie borykałby się z problemami wewnętrznymi, z rozbitą ekonomią lub z panującym głodem. Dodajmy do tego jeszcze prawie podpisaną umowę handlowo – militarną pomiędzy Chinami a Iranem, napięcie pomiędzy Północną Koreą a Stanami Zjednoczonymi, pogarszające się relacje pomiędzy Moskwą a Waszyngtonem, a skończymy uznaniem za bardzo trafną, zwięzłą wypowiedź rzecznika Kremla Dimitra Peskova: „sytuacja jest bardzo zła”.

W zasadzie sytuacja jest na tyle zła, że w momencie, w którym doszło do wybuchu pandemi COVID-19, spowodowała ona globalny paraliż, który zatrzymał świat zmierzający w kierunku wojny światowej. Lecz globalne wybuchy zamieszek dowodzą, że nienawiść rozprzestrzenia się szybciej niż koronawirus.”

Nie jestem pesymistą. Jeśli popatrzymy na aktualną sytuację z perspektywy końca procesu, czyli naszego celu, gdzie wszyscy stajemy się jednością, to staje się jasne, że jedyny powód panującego chaosu i anarchii, to próba popchnięcia nas w kierunku wyboru zjednoczenia nad niezgodą. Co więcej, ponieważ na chwilę obecną wolimy walczyć między sobą z powodu odmiennych poglądów niż nasze, anarchia jest jedynym wyjściem, żeby przekonać nas, że nienawiść nie popłaca. Dopóki nie będziemy tego świadomi, anarchia będzie musiała stale rosnąć powodując coraz więcej nieszczęść i cierpienia. Kiedy chaos przejmie kontrolę i nie będziemy mieli co jeść ani komu zaufać, wtedy dotrze do nas, że może warto zmienić kurs. Ale czy nie lepiej byłoby zrobić to zanim dojdzie do takiego momentu?

Kiedy w końcu zapanuje jedność, nie będzie to oznaczało zgody wśród wszystkich ludzi. Ludzie rodzą się różni i pozostaną tacy nie bez powodu. Ich odmienne punkty widzenia są wyrazem różnic pomiędzy nimi, które muszą pozostać. Problemem nie jest to, że jesteśmy inni. Problemem jest fakt, że nienawidzimy innych za to, że myślą inaczej od nas, mówią inaczej, wyglądają inaczej. Mówiąc krótko nienawidzimy innych za to, że nie są nami. Problemem jest nasze poczucie wyższości i przekonanie, że tylko ja mam rację a reszta jest w błędzie. Tylko, czy jeśli nienawidzę innych za to, że myślą inaczej niż ja, to czy sprawia to, że ja mam rację? Czy można pielęgnować nienawiść i jednocześnie mieć rację?

Nienawiść to odrzucenie prawa drugiego człowieka do posiadania innego zdania, charakteru, bycia innej rasy i wyznania lub czegokolwiek innego, czego nie ma we mnie. Jeśli nienawidzę -oznacza to, że uważam, że coś nie ma prawa istnieć. Krótko mówiąc nienawiść, to odrzucenie prawa drugiego człowieka do istnienia. Z takiego podejścia nie może wyniknąć nic dobrego.”

W przeciwieństwie do naszej perspektywy i skupienia na własnym „ja“, świat jest jedną spójną całością. Jego elementy uzupełniają się nawzajem, co w praktyce skutkuje tym, że żadna z tych części nie może istnieć bez przeciwnych sobie. Osiągniemy jedność tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zachowamy te różnice utrzymując je w równowadze. Noc i dzień, lato i zima, życie i smierć, wszystkie te przeciwieństwa nie powodują anarchii. Na ich podstawie zbudowany jest porządek tego świata, zapewniają równowagę i utrzymują życie!

Aby wpasować się w tę perspektywę, musimy mieć przed sobą ostateczny cel – zjednoczenie całej ludzkości. Jeśli określimy zjednoczenie ludzkości, jako koniec trwającego procesu i spojrzymy na przeszłe i teraźniejsze wydarzenia przez pryzmat połączenia, uświadomimy sobie, że rozwój ludzki nieubłagalnie zmierza właśnie w tym kierunku. To nie jest zły wynik. Nie jest to przyszłość pełna niedoborów ani stresu. To przyszłość spokoju, dobrobytu i wzajemnej troski o wszystkich. Ale ponieważ nasze ego opiera się trosce o innych, przedstawia tę przyszłość jako ponurą i zakazaną.

Ale spokój i dobrobyt nie mogą być ponure. Możemy szybko i przyjemnie przenieść się do naszej obiecującej przyszłości, pracując ramię w ramię nad stworzeniem kwitnącego, zróżnicowanego społeczeństwa, którego członkowie troszczą się o siebie nawzajem lub możemy odrzucić to, co nieuniknione, nalegać na separację i nienawiść, i czekać, aż rzeczywistość nas pociągnie do szczęścia wbrew naszej woli.

Źródło: https://bit.ly/2FEgVqq


Na etapie rekonstrukcji świata

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Opinia publiczna nauczyła ludzi żyć zgodnie z zasadami niekończącej się konsumpcji, mówiąc, że jest to szczyt cywilizacji. Jak teraz nie popełnić błędu, budując nowe relacje w społeczeństwie? 

Odpowiedź: Pandemia – to dopiero początek, pierwszy maleńki cios. Nawet nie cios, a lekkie pchnięcie, żeby nas trochę poruszyć. Ale mimo wszystko koronawirus zmieni nas w straszniejszy sposób.

Zobaczymy rozwalony, zniszczony świat, którego nie możemy już kontrolować naszymi dawnymi dźwigniami. Ani fabryki, ani linie lotnicze – nic nie będzie działać tak, jak powinno. Wszystko musi przejść przez zupełnie nowy etap odbudowy, poprawnej zmiany na nowe warunki rozwoju.

Koronawirus w pewnym sensie uczynił świat integralnym. Jednak, wychodząc już z tego, rozumiemy, że nie jesteśmy przystosowani do tego świata. Nawet nie rozumiemy, w jaki sposób możemy wrócić do przeszłości. A do przeszłości powracać nie należy.

Ale w tym przypadku dwa miliardy ludzi pozostanie bez pracy. A jak mają się wyżywić? Albo w jaki sposób będziemy zapewniać im to, czego potrzebują?

Dzisiaj rządy tracą setki miliardów dolarów, aby jakoś uspokoić sytuację. Te dolary znikają, nie będziemy mogli zażądać ich z powrotem do skarbu państwa. Dlatego widzimy, że potężni tego świata mają tylko siłę, ale nie mają głowy. Przed nami stoi bardzo duży problem. 

Z programu TV „Epoka po koronawirusie”, 30.04.2020


Rosz ha-Szana – czas prosić o przebaczenie

каббалист Михаэль Лайтман Rosz ha-Szana to czas, aby poprosić Stwórcę o przebaczenie za swoje przewinienia. Czyli czuję, że nie mam odczucia ważności i wielkości Stwórcy i za to proszę o przebaczenie. Przecież, gdybym czuł, że Stwórca jest wielki i ważny, to oczywiście zachowywałbym się inaczej. Okazuje się, że brakuje mi tylko odczucia Stwórcy.

I dlatego proszę: „Pozwól mi Cię poczuć i stanę się inny!” Właśnie to człowiek powinien powiedzieć Stwórcy – to jest prawidłowa prośba i poprawne przeprosiny. Przecież dlaczego popełniam przestępstwa? Dlatego, że brakuje mi odczucia Stwórcy, które nazywa się wiarą. Nie ma odczucia Stwórcy, nie ma wiary i dlatego nie ma nikogo, kto by mnie powstrzymał. Nie mogę postąpić inaczej, jeśli Stwórca nade mną nie panuje, to rządzi zła skłonność, egoizm.

Dlatego proszę Stwórcę, żeby przejął nade mną władzę. To jest moja główna prośba, po której przechodzimy do Rosz ha-Szana, przychodzimy do Króla, to znaczy chcemy, aby On nad nami panował.

Chcę odpokutować wszystkie swoje grzechy, to znaczy poznać i poczuć wszystko, co przeszkadza w mojej naprawie. Proszę Stwórcę, aby otworzył moje oczy i pozwolił mi poczuć, gdzie jest przestępstwo, i gdzie przykazanie, abym zrozumiał, gdzie wypełniam Jego przymierze: oddawać, kochać, jednoczyć się, a w którym momencie postępuję odwrotnie.

Przecież teraz, w obecnym momencie swojego życia, nie czuję tego – a jeślibym czuł, na pewno bym się naprawił. Problem polega na tym, że nie czuję Stwórcy, siły obdarzania, w stosunku do której mógłbym siebie sprawdzić. Właśnie z tym zwracam się do Stwórcy i żądam, aby On dał mi możliwość sprawdzenia siebie w stosunku do siły obdarzania, i wtedy nigdy nie popełnię przestępstwa.

* * *

Nie wspominamy o przeszłości i nie prosimy za nią o przebaczenie. Muszę płakać nie z powodu tego co było, ale tego, że nie dążę do naprawy i nie żądam od Stwórcy, aby pomógł mi w tym. Chcę iść naprzód, a nie zagłębiać się w przeszłości, wylewać łzy z powodu tego, co zrobiłem.

Czy cokolwiek robiłem? Nic nie robiłem, wszystko robił Stwórca. I On celowo zrobił tak, abym teraz wiedział, co muszę naprawić. Biorę to zło, przestępstwo, które się teraz odkryło, i zaczynam je naprawiać. Całym moim dążeniem jest poruszanie się do przodu, a nie do tyłu. Tu jest różnica!

Z lekcji według artykułu Rabasza, 16.09.2020


Postępowcy i konserwatyści – niechętna współzależność

Od protestu do kontra-protestu, do kontra-kontra-protestu – zmierzamy donikąd. Nic nie wyjdzie z żadnego z nich poza wzmaganiem się nienawiści, aż do załamania.

Możemy winić się nawzajem za wszystkie nasze kłopoty i czuć się dobrze ze sobą, ale słuszne oburzenie nigdy nikomu nie pomogło. Jeśli nie uznamy prostego faktu, że nienawiść prowadzi do większej nienawiści, która ostatecznie prowadzi do śmierci, skończymy na rozlewie krwi.

Zbudowaliśmy społeczeństwo, które nie zamierza osiągnąć jedności, dziś każdy musi reprezentować pewien punkt widzenia i jest on w odniesieniu do partii politycznej, ideologii, szkoły itp., a sympatia ta częściowo, z narastającą intensywnością, wyraża się poprzez odrzucenie zasług drugiej strony, przeciwnej do naszej. Dzisiaj to odrzucenie osiągnęło poziom, na którym każda ze stron uważa, że ​​druga strona jest zagrożeniem dla narodu, dla kraju, dla demokracji, dla państwa prawa, dla wolności słowa, i dlatego musi przestać istnieć.

Kiedy budujesz społeczeństwo, w którym zasługi uznawane są po stronie zdobywania według użytej siły – ta strona dziś cieszy się największym poparciem – skazujesz siebie na życie z mieczem i śmierć od miecza lub kuli. Przyczyna upadku każdego wielkiego narodu, od zarania dziejów, była właśnie taka: jego władcy uznawali tylko własną perspektywę za godną uznania i nie dopuszczali jakiegokolwiek innego punktu widzenia.

Ale wbrew powszechnemu przekonaniu, gasząc rywala nie spoczywasz na laurach, skazujesz się na zagładę.

Każdy z nas uważa, że ​​ma rację. Taka jest nasza natura: tak myślę, dlatego mam rację, parafrazując słowa Kartezjusza. Ale zapominamy, że wszyscy jesteśmy stworzeni z tego samego materiału. Ten sam program, który zaprojektował, uformował i wygenerował mnie, zaprojektował, uformował i wygenerował wszystkich innych.

Program, znany jako „natura”, zaprojektował każdego nieco inaczej, nie po to, żebyśmy walczyli ze sobą na śmierć, ale żebyśmy się razem uzupełniali. Natura potrzebuje wszystkich swoich aspektów, a zwłaszcza najbardziej skrajnych przeciwieństw, aby zdefiniować i wyrazić wszystkie swoje subtelności. Nie byłbyś w stanie zdefiniować „dnia”, gdyby nie było „nocy”, „zimna” w przypadku braku „gorąca”, „miłości” bez „nienawiści” i „życia” w przypadku braku „śmierć”.

Podobnie, nie byłbyś w stanie zdefiniować „progresywnego” przy braku „konserwatywnego” lub „wiernego”, gdyby nie było „agnostyka”. Nasze przeciwieństwa są dla nas istotne, ponieważ bez nich nie możemy wiedzieć, kim jesteśmy, ani nawet artykułować naszych myśli o sobie.

Okazuje się, że jesteśmy zależni od wszystkich, których nienawidzimy, gardzimy i demonizujemy, bo bez nich sami nie istnielibyśmy, jako ludzie. Żyjemy na wskroś w podwójnym systemie.

Ale jest dobry powód do nieustannego pogarszania się sytuacji: zmusza nas to do zwrócenia uwagi na wspólny program, który nas stworzył – na naturę.

Natura jest kompletnością utworzoną ze zjednoczonych przeciwieństw. Kiedy myślimy o jedności, myślimy o bliskości serc i umysłów. Ale to nie jest jedność; to jest identyczność. I tak jak nie jednoczysz się z własnym odbiciem w lustrze, tak nie jednoczysz się z kimś, kto jest do Ciebie podobny pod każdym względem. Czujesz się blisko tej osoby, ale nie dlatego, że jesteś zjednoczony, ale dlatego, że jesteś podobny. Może to być przyjemne, ale prowadzi do stagnacji i ostatecznie do zniszczenia. Aby osiągnąć wzrost, muszą istnieć dwa przeciwieństwa, które stanowią dla siebie wyzwanie.

Dlatego jedność jest wspólnym wysiłkiem dwóch przeciwieństw, aby połączyć się ze sobą pomimo ich początkowej wrogości. Ich przeciwieństwo nie może i nie powinno zostać usunięte, w przeciwnym razie stanie się identyczne. Aby się zjednoczyć, obie strony muszą wzajemnie cenić swoje istnienie, ponieważ jedna strona bez drugiej nie mogłaby istnieć. A to uznanie tworzy nowy rodzaj bliskości, który istnieje jak ręka w rękę z wrogością między nimi.

Ponadto obie strony muszą bardziej doceniać swoją jedność niż wrodzoną wrogość, w przeciwnym razie szybko powrócą do stanu wzajemnego niszczenia. Król Salomon ujął to zwięźle w swoich nieśmiertelnych słowach: „Nienawiść wywołuje spory, a miłość przykryje wszystkie przestępstwa” (Prz. 10:12).

Bardzo łatwo jest paść ofiarą nienawiści. Człowiek z przyjemnością oddaje się temu uczuciu; nie ma wielu emocji bardziej satysfakcjonujących niż przekonanie o własnej nieomylności. Ale zawsze musimy pamiętać, że jest to przynęta, na którą nie wolno nam się dać złapać. Jeśli to zrobimy, popadniemy w destrukcję i rozpadniemy się. Jeśli oprzemy się pokusie nienawiści i uznamy, że druga, przeciwna nam strona istnieje, aby zwrócić naszą uwagę na naturę, która stworzyła nas oboje, połączymy się z tą naturą i w pełni zrealizujemy nasz potencjał, jako istoty ludzkie.

Źródło: https://nws.mx/3ktsmjZ


Iskra światła, gdy życie nie ma już sensu

Covid-19 nasila stres, strach, samotność i trudności ekonomiczne. Nadal przedmiotem badań jest, w jaki sposób uczucia te zwiększą ryzyko wyższych wskaźników samobójstw, ale organizacje zajmujące się zdrowiem psychicznym już dostrzegają oznaki potencjalnego wzrostu tak zwanych „zgonów z rozpaczy”, w tym przedawkowania narkotyków i samobójstw. Społeczeństwo nie może dłużej chować głowy w piasek. Musi przygotować się na to, co je czeka i zorganizować warunki, aby wspierać potrzebujących poprzez opiekę, ciepło i wzajemną odpowiedzialność.

Bezgraniczna satysfakcja nie może być osiągnięta w pojedynkę przez nikogo z nas. Można to osiągnąć tylko dzięki dobrej więzi z innymi, a to tworzy niezbędne „pole”, w którym można odkryć wieczne źródło spełnienia.

Po sześciu miesiącach pandemii myśleliśmy, że zachowanie i wpływ wirusa zostały już wyjaśnione. Jednak globalna plaga wciąż zaskakuje społeczność naukową nowymi mutacjami oraz nowymi objawami i skutkami ubocznymi. Dopóki nie zostanie odkryte lekarstwo, niepewność będzie nadal panować i można spodziewać się nadejścia trudniejszych czasów.

Według analizy przeprowadzonej przez krajową grupę zdrowia publicznego aż 75 000 Amerykanów można dodać do liczby ofiar pandemii, nie z przyczyn naturalnych, ale dlatego, że zdecydowali się zakończyć własne życie. Według oficjalnych danych, wskaźniki samobójstw w Stanach Zjednoczonych wzrosły ogółem o 35 procent od 2000r. Historycznie rzecz biorąc, kryzys gospodarczy – szczególnie głęboka recesja, jaka miała miejsce w 2008 roku – podwoiła prawie liczbę ludzi, którzy odebrali sobie życie w poczuciu beznadziei. Weszliśmy w nowy etap ludzkości, w nową erę, w której musimy być ze sobą wzajemnie połączeni pozytywnymi więzami, gdzie wszyscy w społeczeństwie zachowują się wobec innych, jak kochająca matka obejmująca swoje drogie dziecko.

Samobójstwo to najgorsza decyzja, jaką można podjąć. Zdesperowana osoba osiąga stan krytyczny i aby uciec od bólu, wybiera najbardziej ekstremalne rozwiązanie. W umysłach ludzi, którzy dopuszczają się tak skrajnych czynów, życie jest ciężarem, którego warto się pozbyć, jest męką bez satysfakcji. W ten sposób lekceważą ból, jaki wyrządzają rodzinie i przyjaciołom, i manifestują całkowitą niechęć do zaakceptowania warunków życia.

Tak jakby zabrakło im sił, by domagać się w życiu czegokolwiek, co uważają, że im się należy. Zamiast zaangażować innych do wspólnej pracy nad znalezieniem rozwiązania, osoba o skłonnościach samobójczych wycofuje się w skupione na sobie myśli i w wir emocji.

Choć samobójstwo wydaje się być najbardziej osobistą decyzją, jako społeczeństwo ponosimy zbiorową odpowiedzialność za to, że nie stworzyliśmy ludziom warunków niezbędnych do zdrowego i szczęśliwego życia. Takie warunki uniemożliwiłyby ludziom osiągnięcie ostatecznego stanu rozpaczy, udręki i bólu, który doprowadza ich do punktu, w którym czują, że życie nie ma już sensu.

Musimy stworzyć mechanizmy wzajemnej odpowiedzialności, aby zagwarantować, że najbardziej podstawowe potrzeby każdej osoby zostaną zaspokojone, aby mieć pewność, że każda osoba ma wszystko, co niezbędne do godnego życia.

Światło po ciemności

Należy zawsze mieć świadomość, że wszystkie udręki, jakie pojawiają się w życiu człowieka, są dane dla naszego osobistego rozwoju, w celu skorygowania naszej egoistycznej natury – wynoszenia siebie ponad wszystkich. Takie niskie stany depresji budzą najgłębszy punkt ukryty w każdym z nas, iskrę skierowaną na wyższy poziom istnienia, na którym wypełniona będzie ciemna pustka.

Jak pisze czołowy kabalista Rav Yehuda Ashlag (Baal HaSulam): „W każdym człowieku, nawet w świeckim, jest nieznana iskra, która domaga się zjednoczenia z Bogiem. Kiedy czasami się budzi, budzi się do poznania Boga lub zaparcia się Boga, co jest jednym i tym samym. Jeśli ktoś spowoduje zaspokojenie tego pragnienia w tej osobie, zgodzi się ona na wszystko”. (‘Rozwiązanie’)

Bezgraniczna satysfakcja nie może być osiągnięta w pojedynkę przez nikogo z nas. Można to osiągnąć tylko dzięki dobrej więzi z innymi, a to tworzy niezbędne „pole”, w którym można odkryć wieczne źródło spełnienia.

Jakie jest właściwe podejście do pomocy komuś w rozpaczy? Nie powinniśmy przytłaczać przesadną sympatią ani pouczaniem. Wystarczy wyrazić troskę, słuchać, być obok, pokazać, że nie są sami i mogą liczyć na przyjaciół i rodzinę.

Musimy podzielić się z kimś w rozpaczy myślą, że po ciemności jest światło. Tak jak każdy ponury stan jest przygotowaniem do lepszej rzeczywistości, nabyciem percepcji potrzebnej do odkrycia nowego, pozytywnego stanu, ponieważ nie ma napełnienia bez uczucia pustki. Ten nowy stan poczucia, że ​​jesteśmy rozumiani, chronieni i obejmowani, czeka i da nam odnowioną pasję do życia i poszerzy nasze horyzonty, dzięki czemu ujrzymy świat pełen sensu i celu, radości i dostatku.

Źródło: https://bit.ly/35CriG5


Osobliwość naszych czasów

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Historia rozwoju ludzkości to historia rozwoju naszych pragnień. Około 35 tysięcy lat temu p.n.e. zaczął się rozwijać poziom podstawowych pragnień zwierzęcych takich jak: jedzenie, seks, rodzina.

4 tysiące lat temu przed naszą erą i do V wieku naszej ery, w ludzkości zaczęło dominować pragnienie bogactwa. Od V do XV wieku – pragnienie władzy. Od XV do XX wieku – dążenie do wiedzy. Zaczynając od końca XX i na początku XXI wieku – pragnienie odkrycia sensu życia i realizowania się właśnie na tym stopniu piramidy.

Na czym polega osobliwość naszych czasów? Co to znaczy realizować się na ostatnim stopniu, na poziomie duchowym?

Odpowiedź: Chodzi o to, że nasze pragnienia rozwijają się stopniowo, zgodnie ze specjalnymi prawami. Najwyższy stopień to ten, na którym znajdujemy się dzisiaj. On jest naprawdę najwyższy: egoizm popycha człowieka, aby realizował się na podobieństwo Stwórcy, by stał się jak Stwórca.

Z drugiej strony odkrywa się w nas absolutny brak możliwości, by to osiągnąć. I tutaj dochodzimy do tego, że zadanie stania się podobnym do Stwórcy nie jest rozwiązywane bezpośrednio, a rozwija się i jest realizowane w inny sposób.

Każdy powinien otrzymać siły od natury, które pomogą mu się zmienić i zbudować nad sobą nadbudowę, która nazywa się „Człowiek – podobny do Stwórcy”. W rzeczywistości we wszystkich naszych zwykłych przedsięwzięciach jesteśmy zwierzętami.

A gdzie ukrywa się w nas Człowiek, którego musimy rozwinąć? – Bardzo głęboko. To jest tylko maleńkie pragnienie, które od wieków rozwija się w nas, i dopiero w naszych czasach zaczynamy je odczuwać. A realizuje się ono w bardzo interesujący sposób: nie musimy rozwijać naszej pierwotnej egoistycznej natury, a tylko zmienić ją na odwrotną, altruistyczną. Na tym polega podobieństwo do Stwórcy.

Jeśli chcesz być Człowiekiem, to musisz niejako odwrócić się na lewą stronę, zrezygnować ze zwierzęcej egzystencji i ludzkich pasji. Wyrzec się wszystkich obecnych wartości, takich jak bogactwo, władza, sława, wiedza, a wybrać tylko jedno – badanie Stwórcy i upodobnienie się do Niego.

Z programu TV „Umiejętności zarządzania”, 25.06.2020


Odkrywanie szerokiego obrazu rzeczywistości

Ameryka czeka na dobre wieści. Ludzie spodziewają się, że w najbliższych dniach otrzymają federalne zasiłki dla bezrobotnych, jako część planu redukowania skutków ekonomicznych COVID-19. Ponadto obiecuje się, że nowe eksperymentalne terapie mające na celu opanowanie pandemii wkrótce przyniosą rozwiązanie i inwestowane są miliardy w trwający wyścig o wynalezienie szczepionki przeciwko koronawirusowi.

Mimo tych wysiłków jedynym rozwiązaniem, które może rozjaśnić i wyklarować niewyraźny obraz przyszłości, jest naprawienie naszych relacji międzyludzkich. Dlaczego? Ponieważ tylko u podstaw, tam gdzie zaczyna się problem, można go rozwiązać na dobre.

Droga do uzdrowienia zaczyna się od trafnej diagnozy. To nie przypadek, że gdy tylko ludzkość ledwo wychodzi z jakiejś katastrofy, pojawia się nowy cios. Pokazuje to nam, że poprzednia próba uleczenia nie objęła podstawowej przyczyny dolegliwości, dlatego nadal pojawiają się one w nowych formach.

W związku z tym poszukiwane na całym świecie lekarstwo na pandemię i jej konsekwencje o doraźnym działaniu pozostanie rozwiązaniem tymczasowym i nigdy nie będzie trwale skutecznym podejściem. W naszych stosunkach społecznych wymagana jest fundamentalna zmiana, ponieważ jest to źródło siły inicjującej wszystko, co dzieje się w rzeczywistości. Żyjemy w systemie natury, który jest wielkim polem sił, w którym wszystko jest połączone: poziom nieożywiony, wegetatywny, ożywiony i ludzki. Im bardziej rozwinięte jest stworzenie, tym silniejszy jest jego wpływ na cały system.

Nasze postawy, myśli i pragnienia wobec innych są w naturze na najwyższym i najsilniejszym poziomie. Więc jeśli te elementy są właściwie skalibrowane, będą promieniować korzystnie na wszystkich poziomach natury poniżej poziomu ludzkiego. Innymi słowy, rzeczy, których pragniemy i o których myślimy – zwłaszcza w odniesieniu do otaczającego nas środowiska – wywierają najpotężniejszy wpływ w sieci sił natury.

Precyzyjnie nakreślony obraz

Świadomie lub nie, nieustannie porównujemy się z otaczającymi nas osobami. Im bardziej uważamy się za osoby mające wyższy status, mądrzejsze i odnoszące większe sukcesy w porównaniu z innymi, tym bardziej czujemy się komfortowo. Jednocześnie odczuwany jest głębszy podział, co w efekcie sprawia, że człowiek nie czuje potrzeby, aby wkładać wysiłek i okazywać innym szacunek. To właśnie nazywamy egoistycznymi, samolubnymi relacjami, które niszczą równowagę w naturze, a ich negatywny wydźwięk powraca do nas jak bumerang, czyniąc nas słabymi, wrażliwymi i niezdrowymi.

Koronawirus w dalszym ciągu przenosi nas na nowy poziom połączenia, w którym funkcjonujemy „jak jeden człowiek z jednym sercem”, tworząc pełen obraz rzeczywistości, tak jakby miliardy pikseli łączyły się bez podziału między nimi. Taki obraz będzie dla każdego krystalicznie czysty, jeśli tylko będziemy się mocno trzymać, jeśli będziemy się wspierać do tego stopnia, że ​​nigdy nie wyrządzimy krzywdy ani nie wykorzystamy innych w jakikolwiek sposób.

Oczywiście takie aspiracje do doskonałej harmonii z innymi nie przychodzą naturalnie. Nikt nie jest w stanie zmienić egocentrycznego mechanizmu działającego w każdym od narodzin. Wszystko, czego wymaga się od każdego z nas, to tylko gotowość do dokonania się takiej zmiany. A kiedy dojdzie do głębokiego zrozumienia, że ​​dobre relacje międzyludzkie są niezbędne do przetrwania w XXI wieku, odkryjemy rozkwit prawdziwej miłości braterskiej i obdarzania, a świat odmieni się od zachodu po wschód. Zamiast walczyć o przetrwanie po każdym starciu, doświadczymy trwałej pozytywnej przemiany.

Zmiana musi rozpocząć się w każdym z nas, w naszych myślach, ponieważ są one najpotężniejszą siłą stworzenia. Jeśli razem podejmiemy wysiłki, poczujemy, jak głęboko jesteśmy połączeni w jeden system – duchowo, umysłowo, wewnętrznie – i zamiast wirusów, i trudności, otrzymamy percepcję życia na wyższym poziomie, prawdziwy obraz rzeczywistości.

Źródło: https://nws.mx/32rewYY