Artykuły z kategorii Stwórca

10 błyskawicznych odpowiedzi o Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Gdzie ukrywa się Stwórca i dlaczego?

Odpowiedź: Stwórca jest ukryty za całym „płótnem“ tego świata, za wszystkimi naszymi uczuciami i myślami. Jeśli chcemy Go poznać, to musimy rozwinąć te działania, właściwości, odczucia, obrazy, wtedy odkryjemy Go jako podstawę wszystkiego.

Pytanie: Jaki język rozumie Stwórca?

Odpowiedź: Stwórca rozumie język uczuć, gdy odnosisz się do Niego niezależnie od siebie, chcesz Go odczuć i jednocześnie zapominasz o sobie. To znaczy, że odczucie Stwórcy powinno być absolutnie obiektywne!

Pytanie: Jak rozumieć, że Stwórca nie ma granic, że jest nieskończony?

Odpowiedź: Nie sądzę, że można to zrozumieć, ponieważ człowiek postrzega wszystko w określonych granicach. To przychodzi stopniowo, poprzez wysiłek.

Pytanie: Czy Stwórca lubi, gdy się do Niego modlimy?

Odpowiedź: Stwórca nie lubi, gdy się do Niego modlimy, kłaniamy się, błagamy Go. Stwórca lubi ludzi, którzy chcą się do Niego zbliżyć, ponieważ Jego stan jest absolutny, najlepszy! Tego właśnie pragnie wobec stworzeń.

Pytanie: Jaki jest Stwórca?

Odpowiedź: Jest absolutną pełnią we wszystkim!

Pytanie: Czy ma uczucia i rozum?

Odpowiedź: Uczucia i rozum Stwórcy nie mają ograniczeń. Ale nie możemy o nich mówić, ponieważ postrzegamy wszystko w ramach, w granicach, w ograniczeniach.

Pytanie: Czy Stwórca ma tajemnice?

Odpowiedź: Nie ma tajemnic. Wręcz przeciwnie, Stwórca pragnie w pełni odkryć się stworzeniom. Jego zadaniem jest doprowadzić stworzenia do takiego stanu, w którym mogą Go odkryć. On nie ukrywa się.

Pytanie: Jaki jest najbardziej realny dowód na istnienie Stwórcy?

Odpowiedź: To, że istniejemy.

Pytanie: Jaki obraz najlepiej pasuje do Stwórcy?

Odpowiedź: Narysowałbym Go literami „jud-hej-waw-hej”.

Pytanie: Jakie pytanie zadałby Pan Stwórcy?

Odpowiedź: Czy masz mi jeszcze coś do pokazania?

Z rozmowy „10 błyskawicznych odpowiedzi o Stwórcy”


Znaki zbliżenia ze Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Wszystkie trudności i przeszkody, które są widoczne i odkrywają się naszym oczom, są niczym innym jak znakami zbliżenia się do Stwórcy, mówiące o tym, że Stwórca chce zbliżyć nas do Siebie. Wszystkie te przeszkody wiodą nas tylko do zbliżenia, w przeciwnym razie nie istniałby żaden sposób, aby zbliżyć się do Stwórcy.

Ze strony natury nic nie może być bardziej oddalone od Stwórcy niż my, niż ten materiał, który został założony w nas podczas stworzenia. I tylko zaczynając przybliżać się do Stwórcy, człowiek może określić przepaść, która rozdziela – jego i Stwórcę. I nie powinien myśleć, że ta przepaść powstała właśnie teraz. W żadnym wypadku! Ona była, tylko teraz mu się odkrywa.

I każda przeszkoda, którą pokonuje jest tylko w połączeniu, to skraca mu tę drogę. Przecież, jeśli człowiek przyzwyczaja się iść w oddaleniu, to nawet wtedy, gdy znowu i znowu czuje jak daleko jest od Stwórcy, nie może to w żaden sposób przeszkodzić jego postępowi, ponieważ z góry wie, że idzie z daleka. (Baal HaSulam, „Szamati“, artykuł 172, „Trudności i przeszkody“)

Od samego początku musimy zaakceptować warunek, że jesteśmy skrajnie, diametralnie, maksymalnie oddaleni od Stwórcy a każdy nasz nowy stan, jaki by nie był jest zawsze bliżej Stwórcy, chociaż wydaje nam się dalej. Ponieważ odkrywam mój prawdziwy stan, a następnie go naprawiam: lewy krok, prawy krok i tak dalej.

Widzimy, że tylko środowisko może pomóc człowiekowi nie odejść z tej drogi. Jak, czując się gorzej może przekonać się, że w rzeczywistości jest teraz bliżej Stwórcy? Całe jego wnętrze mówi, że jest dalej, gorzej. Człowiek przeklina i potępia siebie.

A w rzeczywistości odkryło się to, co było już wcześniej, ale zobaczył to teraz dlatego, by to naprawić i tak zbliżyć się do grupy, połączyć się z nimi wbrew innych rozważań. Dlatego potrzebujemy nawyku, by podążać w narastajacym oddaleniu. Przecież, jeśli stajemy się większymi specjalistami na naszej drodze, to każda mała przeszkoda będzie wyglądała dla nas jak wielka.

Będąc małymi, nie widzimy tych przeszkód, nie zauważamy ich, wydaje nam się, że one w ogóle nie istnieją. A potem, każde nawet niewielkie odchylenie, minimalna zmiana będzie odczuwalna jak ogromna bariera. Taka jest różnica między specjalistą a zwykłym człowiekiem.

Dlatego w miarę naszego zbliżenia ze Stwórcą będziemy bardziej odpychać się od siebie, bardziej się nienawidzić, jak uczniowie rabina Szymona. Nie będziemy chcieli się zbliżyć, zaczniemy osądzać dziesiątkę, będziemy wierzyć temu, co czujemy i widzimy: „Czy mogę być blisko tych ludzi?! Wcześniej byli jacyś inni! Trzeba uciekać od nich!” I tak dalej. Uratuje nas tylko wzajemna pomoc, wzajemne wsparcie, wzajemne poręczenie.

Ilu już było przyjaciół na drodze, którzy zeskoczyli z naszego „wozu”! Szkoda! Oczywiście, że wrócą. Ale musimy myśleć o tym jak za każdym razem, z każdym krokiem tworzyć taką dziesiątkę, takie kli/naczynie, by nikt z niego nie wypadł.

Z lekcji nr 7 kongresu w Mołdawii


Kontakt ze Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie z Facebooka: Zawsze byłem przekonany, że mieszkam w Izraelu i w Jerozolimie, a z tego co Pan mówi wynika, że tak nie jest. Czym jest Jerozolima, i czym jest Izrael z kabalistycznego punktu widzenia?

Odpowiedź: Kabalistyczny punkt widzenia nie odnosi się do geografii ani historii, lecz do rozwoju egoizmu, jako głównej części natury. Kabała nie mówi o kuli ziemskiej, na której żyją ludzie, zwierzęta itd., a o pragnieniu – podstawowej sile natury i o tym jak to pragnienie zarządzane jest przez wyższą siłę natury – Stwórcę.

Istnieją dwie siły: siła zwana Stwórcą – siła obdarzania, emanacji i siła zwana stworzeniem –  jest to siła otrzymywania. Wyższa siła Stwórcy zarządza niższą siłą. To wszystko. Dlatego cała historia jest rozwojem niższej siły, pragnienia otrzymywania przyjemności pod wpływem wyższej siły, Stwórcy – pragnienia obdarzania.

Pytanie: Gdy Pan mówi „Jerozolima” i „Izrael”, czy ma Pan na myśli pragnienia?

Odpowiedź: Oczywiście. Pragnienie na poziomie nieożywionym nazywa się „kulą ziemską”. Wewnątrz znajduje się Jerozolima, czyli tzw. święta góra, na niej Świątynia itd. Pod tymi pojęciami rozumie się pragnienia. Wszystkie znajdują się wewnątrz człowieka.

Właśnie tutaj pojawia się problem, człowiek nie od razu rozumie, o co chodzi. Wszystko to znajduje się wewnątrz człowieka, ponieważ wokół nas nie ma niczego. Wszystko wyobrażamy sobie jedynie wewnątrz siebie, a wydaje nam się, jakby to się działo na zewnątrz.

Pytanie: Co to jest pragnienie „Izrael” i pragnienie „Jerozolima”?

Odpowiedź: Izrael jest to pragnienie skierowane na odkrycie Stwórcy. Isra-el – prosto do Stwórcy. Jerozolima to osiągnięcie szczególnego pragnienia do Stwórcy dodatkowe, do ogólnego pragnienia.

Dlatego istnieje Ziemia Izrael, nazywana „Erec Izrael”. Erec – to pragnienie (racon). Izrael – skierowane do Stwórcy. Wewnątrz pragnienia „Ziemia Izraela” znajduje się „Jerozolima”, bardziej wewnętrzne pragnienie do Stwórcy. Następnie jest jeszcze góra – „ar a-bajt”, potem „beit a-migdasz” –  Świątynia i tak dalej.

Pytanie: Czy moje pragnienia stają się coraz bardziej intensywne, aż osiągną szczyt? A co znajduje się na samej górze? Jakie pragnienie?

Odpowiedź: Na samym szczycie znajduje się punkt w sercu, moje najbardziej skryte pragnienie, które powinno osiągnąć pełny kontakt ze Stwórcą. Zatem w tym kierunku je kieruję. Kontakt ze Stwórcą jest wtedy, gdy Stwórca napełnia wszystkie moje pragnienia skierowane do Niego poprzez ten punkt.

Dlatego zajmujemy się naprawą swoich pragnień, aby wszystkie były skierowane do Stwórcy i aby ostatecznie napełnił je Sobą. W taki sposób, we wszystkich moich pragnieniach objawia się tylko jedna wyższa siła nazywana Stwórcą.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Stwórca ucieka, oglądając się za siebie

каббалист Михаэль Лайтман Praca, którą człowiek ma do wykonania w tym życiu, nazywa się „z lo liszma osiągnąć liszma”, czyli wznieść się do obdarzania ze zwierzęcego stanu, który nazywa się „lo liszma”. Chociaż „lo liszma” to także wysoki stopień w odniesieniu do życia zwykłego obywatela na tym świecie, który nie rozumie, gdzie się znajduje i po co żyje, i dla którego życie jest określane jedynie przez wymagania jego ciała.

Ale w pewnym momencie rozwój doprowadza człowieka do stanu, zwanego „lo liszma”. Jest to bardzo ważny okres, który w rzeczywistości jest nawet jeszcze bardziej znaczący, niż nasze wyobrażenie o samym stanie „liszma”.

W stanie „lo liszma” nie odkrywamy jeszcze Stwórcy, nie czujemy naszej więzi z Nim, wzajemnego obdarzania. A jednak to połączenie już istnieje, tylko nie „twarzą w twarz”, ale z odwrotnej strony. Napisano o tym, że Stwórca jest podobny do jelenia, który ucieka, oglądając się za siebie. To właśnie w takim położeniu czujemy się w „lo liszma”.

Czasami wydaje nam się, że jesteśmy blisko Stwórcy, a czasami daleko. Tak stopniowo zaczynamy odczuwać zmianę w Jego stosunku do nas, i to powoduje w nas ogromne zmiany. W taki sposób Stwórca uczy nas, aby znajdować się w kontakcie z Nim we wszystkich możliwych stanach i działaniach, i przybliża nas do Siebie.

I choć wydaje się, że Stwórca jakby cały czas ucieka, ale czasem ogląda się wstecz, zapraszając nas do podążania za Nim. I tak wciąż na nowo, aż z tych Jego działań zbuduje się w nas prawidłowa i stała postawa. Przecież w duchowym, nie ma nic statycznego, duchowe w każdej chwili się zmienia. Jeżeli coś pozostaje niezmienne, oznacza to że to nie jest duchowe, tylko materialne.

Duchowe zawsze przynosi zmiany w naszych relacjach ze Stwórcą. A my musimy starać się naśladować i reagować na wszystkie zmiany, które od Niego otrzymujemy i tak od „lo liszma” przyjdziemy do „liszma”. „Lo liszma” to bardzo ważny stan i trzeba wiedzieć, jak go wykorzystać, aby następnie osiągnąć „liszma”.

Z lekcji na temat „Od lo liszma przychodzą do liszma”


Szukajcie Stwórcy tam, gdzie On jest

каббалист Михаэль Лайтман Z jednej strony, Stwórca, zawsze jako pierwszy budzi nas, i każde wzniesienie, którego doświadczamy, jest nieuniknioną reakcją na Jego świecenie. A z drugiej strony, na czym polega praca człowieka?

Choć człowiek wie, że nie ma nikogo oprócz Stwórcy, to jednak musi pamiętać o zasadzie: „Jeśli nie ja sobie, to kto mnie?” Niechaj to Stwórca go obudzi, niemniej jednak człowiek jeszcze pozostaje w ukryciu, człowiek musi pokazać, że to on sam się budzi. Nie należy się uspokajać: „W porządku, poczekam, aż Stwórca mnie obudzi”.

Nie, trzeba działać – organizować środowisko i używać wszelkich dostępnych środków, żeby nie spać, lecz być czujnym podnosząc w sobie jak najwyżej, właściwości bliskie obdarzaniu i miłości. Z pomocą otoczenia i różnych, innych środków przygotowuję się tak, że jeśli Stwórca mnie obudzi, doświadczę silniejszego i wyższego wzniesienia.

A finałem, efektu przebudzenia jest to, że Stwórca i ja działamy razem, jak koń i jeździec, którzy połączyli się w jedno, i koń chce nawet wyprzedzić życzenia jeźdźca, jak wierny pomocnik. Dlatego w każdej chwili muszę pamiętać: Stwórca na pewno mnie obudzi, ale wszystko zależy od tej szansy, którą wykorzystam ja sam.

Nie wiemy, nie widzimy tych możliwości. Być może w pewnym momencie moje wysiłki, skumulowane przez jakiś czas, spowodują przebudzenie z góry. Może być też tak, że pojawią się jeszcze inne warunki – na przykład szczególne stany duchowe związane z „sobotą”, „nowym miesiącem”, „nowym rokiem” czy świętami, albo związane z „dzienną” lub „nocną” pracą itd. W tym również kryje się szczególne przebudzenie z góry, jednak musimy być maksymalnie gotowi do przebudzenia z dołu, precyzyjnie wychwytując każdą chwilę.

Jeżeli człowiek rozwinie w sobie impuls, potrzebę, żeby ani na sekundę nie zapominać o wyższym zarządzaniu, to wówczas odkryje, że to zarządzanie jest przeprowadzane stale, niezmiennie i zawsze pochodzi od Dobrego i Czyniącego dobro Stwórcy, poza którym nie ma nic. Człowiek odkrywa prawdę, cały własny świat, włączając siebie i otoczenie: ten obraz rysuje mu wyższa siła, i wszystko wykonywane jest po to, aby zwiększyć jego wrażliwość w stosunku do niej.

Stwórca, jedyna Siła, ma tylko jeden cel – ukształtować człowieka tak, aby zawsze i niezmiennie odczuwał Dobrego i Czyniącego dobro Stwórcę, poza którym nie ma nic. Dlatego człowiek musi naprawić wszystkie swoje narzędzia percepcji – to jest najważniejsze.

Jest powiedziane: „Szukajcie Stwórcy tam, gdzie On jest”. Człowiekowi wydaje się, że przebudzenia i zmiany przychodzą od Stwórcy, przynosząc mu ciągłą zmianę stanów. Kiedy jednak osiągnę stan chafec chesed, widzę, że nie ma żadnej zmiany ze strony Stwórcy.

Wszystko, co dostaję, wszystko, co odczuwam w każdej sekundzie, ukrycia i odkrycia tego czy innego stopnia, różnego rodzaju pomyłki, a nawet oderwanie się od Stwórcy z późniejszym powrotem do świadomości, czyli świadomości wyższego zarządzania – za wszystkimi tymi „scenami” odkrywam, że nie ma żadnego oderwania i Stwórca nigdy nie obniża poziomu naszych relacji z Nim.

Wręcz przeciwnie, raz za razem budzi we mnie pragnienia i właściwości coraz silniejsze i coraz bardziej zepsute, czyli przeciwstawne Stwórcy, także w tym kontraście między światłem i ciemnością mogę coraz wyraźniej odkrywać Dobrego i Czyniącego dobro Stwórcę, poza którym nie ma nic.

Dlatego w grupie powinniśmy najróżniejszymi środkami wzmacniać wewnętrzną gotowość człowieka do prawidłowego postrzegania. Nie ma ślepego przeznaczenia czy mechanicznej natury, która prowadziłaby z nami losową grę. Jakiekolwiek pragnienia mogą w nas powstać, jakiekolwiek myśli mogą pojawić się niewiadomo skąd – wszystko przychodzi od wyższej siły. Od nas wymaga się tylko jednego – żebyśmy wzmacniali się wszelkimi możliwymi sposobami i właściwie reagowali na to, co się dzieje.

Ze wszystkiego, co dzieje się w umyśle i uczuciach, we mnie i na świecie (ponieważ jest to jeden system), chcę wyróżnić tylko jedno – wszystko jest napędzane przez jeden „silnik”. Myśli i pragnienia, które się we mnie budzą, jak również myśli o tych myślach i pragnienia wywołane przez te pragnienia, wszystko wypływa z jednego Źródła, które działa w taki sposób, żeby za każdym razem, gdy łączę się i odrywam od Niego, buduję coraz silniejsze, wielowarstwowe i różnorodne połączenie.

Tak właśnie prowadzimy analizę – szukamy Stwórcy tam, gdzie On jest, i odkrywamy, że jest rzeczywiście blisko, że jest w człowieku. Oznacza to, że nie ma żadnych postronnych myśli, nie ma nikczemnych pragnień – wszystko jest powołane po to, aby człowiek uświadomił sobie, że żadne bariery nie oddzielają go od Stwórcy. Stwórca jest z nim, a cały świat, w tym nieożywiona, roślinna, zwierzęca i ludzka natura, są częściami, składającymi się na ich połączenie.

Z lekcji według listu Baal HaSulama


Uczyć się języka Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWyobraź sobie, że zostałeś bez pracy a skoro nie ma pracy, nie ma co jeść. I nagle ktoś proponuje ci pracę – to tak, jakby dawał ci jedzenie, ubranie i wszelkie dobra. Dlatego powinniśmy być wdzięczni Stwórcy za daną nam możliwość pracy.

Są tacy, którzy nie dostali takiej możliwości – wszystkie pozostałe miliardy ludzi nie otrzymały zaproszenia do pracy dla Stwórcy, i tym samym otrzymania nagrody, czyli światła Chasadim, zdolności stania się obdarzający jak Stwórca i zobaczyć w sile obdarzania, że otrzymują ogromną nagrodę.

Dlatego człowiek powinien cieszyć się, że otrzymał obciążenie serca – miejsce pracy. To miejsce, w którym Stwórca przyciąga go do siebie, zaprasza do siebie. Jeśli natomiast Stwórca napełnia człowieka w miejscu, w którym ten się znajduje, to tym samym oddala go od Siebie. Musimy zrozumieć tę relację i odnosić się do upadku świadomie, na osiągnięcie celu.

Dlatego, kiedy wydaje mi się, że światło mnie nie oświetla, powinienem to postrzegać jako zaproszenie do poszukiwania, jak samemu emitować światło wewnątrz ciemności. Odkrywając przede mną ciemność, Stwórca odkrywa mi rozbite pragnienie. A ja powinienem wprowadzić tam światło Chasadim, żeby oświetlić to pragnienie.

Jeśli właściwie odnosić się do stanów, to zobaczymy, że w każdym z nich, pozornie jasnym jak i pozornie ciemnym, w sercu i w rozumie, zawsze jest coś co można dodać do zjednoczenia się ze Stwórcą, by stawać się dla Niego coraz większym partnerem w pracy. Stwórca wykonuje krok, a ja odpowiednio robię drugi krok, dopełniając Go. I tak caly czas: On coś robi, i ja robię.

W rezultacie zaczynam coraz lepiej rozumieć działania Stwórcy i mogę podzielić je na etapy, na kroki, prześledzić przyczyny i skutki. W taki sposób znajduję przyczynową zależność, a także podnoszę jakość swoich działań. Okazuje się, że nie odbieram tego już jako obciążenia serca, lecz jako język, którym Stwórca mówi ze mną. We wszystkich wzlotach i upadkach zaczynam odczuwać budowanie kelim i ich napełnienie, naszą rozmowę ze Stwórcą, mnie i Jego.

Zaczynam odczuwać dziesiątkę jak instrument muzyczny, dający mi wszelkie możliwości wyrażenia siebie i usłyszenia, odczucia Stwórcy wewnątrz dziesiątki, jakby w melodii zagranej na dziesięciu klawiszach. Moja wspólna praca ze Stwórcą polega na tym, że w każdej chwili staram się dopełnić stan, w którym się znalazłem. Uświadamiam sobie, że otrzymałem tę chwilę od Stwórcy: wszystkie doznania i zrozumienie przyszło od Niego, a ja powinienem dopełnić to do stanu „nie ma nikogo oprócz Niego, dobrego i czyniącego dobro”.

I nie robię tego prymitywnie, sam na sam, bezpośrednio ode mnie do Stwórcy, lecz poprzez dziesiątkę. Zaczynam odczuwać, jak razem z przyjaciółmi musimy połączyć się między sobą, aby zapewnić właściwą odpowiedź Stwórcy. Cała dziesiątka jednoczy się w takim wzajemnym poręczeniu, aby dopełnić naszą wspólną odpowiedź wobec Stwórcy. Stwórca zmienia nasze stany, a każdy z nas musi dopełnić siebie tak, aby zrównoważyć dziesiątkę, doprowadzić wszystkich do jednej myśli, jednej intencji, wspólnie sprawić zadowolenie Stwórcy.

Dlatego każdy chce odczuwać każdego i wszystkich razem, abyśmy poczuli, że Stwórca jest zadowolony. W taki sposób zaczniemy coraz bardziej zbliżać się do Stwórcy i rozmawiać z Nim. To jest język komunikacji z Nim: we wszystkich dziesięciu kelim poczujemy połączenie, mechanizm, który pozwala nam rozmawiać ze sobą nawzajem. Jeśli jesteśmy razem z przyjaciółmi, to słyszymy Stwórcę i rozmawiamy z Nim.

„Niech człowiek pomoże bliźniemu” – poprzez więź z przyjaciółmi dochodzimy do tego, że możemy przekazać Stwórcy nasze myśli, pragnienia i usłyszeć Jego głos w naszym wspólnym kli. To szczególne uczucie, gdy odczuwamy siebie nie jako grupę ludzi, ale jak jedną całość. Przy takim połączeniu pojawia się już efekt rezonansu: wszystkie poszczególne harmonijki jednoczą się razem, i nie tylko dają wielką moc, ale przechodzą w nową jakość dzięki naszej jedności.

Z porannej lekcji 12.11.2019


Co mi daje miłość do bliźniego

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Bardzo wymowna przypowieść żydowska. Pewien naukowiec przyszedł do mędrca i powiedział: „Mówią, że ty, mój drogi, dajesz ludziom niesamowite lekarstwa i wiesz, jak leczyć. Daj i mi lekarstwo, które nauczy mnie bać się Boga”.

„Dla bojaźni przed Bogiem”, odpowiedział mędrzec, nie mam lekarstwa. Ale jest lekarstwo, które pomoże ci kochać Boga”. „Tego pragnę jeszcze bardziej”, powiedział naukowiec, daj mi to”. „Tym lekarstwem”, odpowiedział mędrzec, jest miłość do bliźniego”.

Czyli taka prosta formuła: „Pokochasz bliźniego, to pokochasz również Boga”.

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: Cały czas pojawiają się pytania. Ale bliźniego to ja widzę…

Odpowiedź: Nie, bliźniego też nie widzimy. W zasadzie jest tak samo niepojęty, ukryty, jak Stwórca.

Komentarz: Ale jako przeciętny człowiek przecież widzę bliźniego. Jest przede mną. Ale nie widzę Stwórcy.

Odpowiedź: Co to znaczy „widzieć Stwórcę”? Jakie może być pytanie? Stwórca jest wszystkim, dookoła. Absolutnie wszystko wokół, w czym jestem, co wypełnia cały otaczający mnie świat – to wszystko jest Stwórca.

Pytanie: Czy można pokochać, to co wypełnia wszystko wokół?

Odpowiedź: Tak. Połącz się z Nim i pragnij być cały czas płynącym w Nim. I to wszystko.

Pytanie: To znaczy że nie odrywam się od Niego – czyli że akceptuję wszystko?

Odpowiedź: Absolutnie.

Pytanie: Najgorsze też akceptuję?

Odpowiedź: Nie ma znaczenia co.

Komentarz: To wszystko jest od Ciebie – przyjmuję to.

Odpowiedź: Tak. To jest właśnie połączenie.

Pytanie: Dlaczego w takim razie miłość do bliźniego doprowadza do miłości do Stwórcy?

Odpowiedź: Tak jest nam lepiej skierować się. W przeciwnym razie, jak mielibyśmy to zrobić? Dla mnie, dla zwykłego człowieka, Stwórca jest czymś odległym, niesamowitym, nieziemskim itd. A jeśli przyjmuję że wszystko wokół mnie, jest Stwórcą, to jak mam się jeszcze zbliżyć do Niego, skierować w Jego stronę? Tylko poprzez bliźniego.

Komentarz: Czyli staram się pokochać bliźniego, rozumiejąc, że to jest…

Odpowiedź: Wszystko, co mnie otacza.

Pytanie: Czy ta myśl musi siedzieć we mnie cały czas, że wszystko pochodzi od Stwórcy?

Odpowiedź: Tak, to jest od Stwórcy. I to się nazywa „od miłości do bliźniego do miłości do Stwórcy”.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Za twarzami ludzi ukrywa się Stwórca…

каббалист Михаэль Лайтман Rabasz, Szlawej Sulam, 1989/90, Artykuł 19, „Tora nazywa sie środkową linią”: Człowiek powinien wierzyć, że „Nie ma nikogo, oprócz Niego”, czyli że to Stwórca zobowiązuje człowieka do wykonywania dobrych uczynków.

Ale ponieważ człowiek nie jest jeszcze godny tego, by wiedzieć, że to Stwórca tak zarządza, dlatego że obleka się w innych ludzi, jakby istnieli wokół człowieka, i z ich pomocą dokonuje tych działań.

Nam się wydaje, że otacza nas wielu ludzi, że wpływają na nas różnymi sposobami, a my musimy na nich reagować. Jeśli zaczniemy odnosić się do nich (chodzi o grupę ludzi studiujących Kabałę, a nie o cały zewnętrzny świat) jako do przejawów Stwórcy, Jego obecności pośród nas, Jego objawienia się nam, to w naszym połączeniu w grupie, zaczynamy uczyć się, jak Go poznawać.

Człowiek musi wierzyć, że za ludzkimi postaciami stoi Stwórca i to On dokonuje wszystkich działań w ludziach.

Z 8 lekcji kongresu „My!”, New Jersey


Łączyć się ze Stwórcą w każdym działaniu

каббалист Михаэль Лайтман Powinniśmy wnosić do każdego swojego działania zasadę „nie ma nikogo oprócz Niego”. Dzięki temu już znajdujemy się ze Stwórcą w jedności, co prawda na określonym poziomie, ale jednak w zjednoczeniu.

Będziemy poznawać Go w coraz bardziej świadomej i odczuwalnej formie, niż tej pory, aż odkryje się w całej swojej pełni, co nazywa się Ostateczną Naprawą, Światem Nieskończoności, i co jest naszym celem. Ale jak się to odkryje? Właśnie poprzez drobne działania. Co teraz robię? Czy rozumiem, że to, co teraz robię, wynika albo z braku połączenia ze Stwórcą, albo z obecności tego połączenia?

Nawet okłamuj sam siebie, że musisz to robić. Na przykład, jestem zmuszony kraść. Jeśli nie kradnę, nie będę miał co jeść, zabraknie mi siły, energii, nie będę mógł zaspokoić swoich potrzeb, ani się uczyć. Człowiek wymyśla najróżniejsze usprawiedliwienia, nawet dla niezbyt dobrych działań.

Ale na razie to nie ma znaczenia, ponieważ człowiek nie może postąpić inaczej. Nawet w taki sposób łączy się ze Stwórcą. Musi wprowadzić Stwórcę do środka. Nie ukrywajcie tego przed sobą. W przeciwnym razie jest to tak, jakbyś wykreślał Stwórcę z jakiejś części swojego życia, usuwał Go stamtąd. Nie! On zawsze jest obecny we wszystkich nawet niezbyt dobrych moich działaniach.

Pytanie: Co to znaczy wprowadzić Stwórcę do środka? Myśleć o Nim?

Odpowiedź: Tak! Myśl! A zobaczysz, jak bardzo nagle w tych działaniach, zaczniesz zachowywać się inaczej. Stwórca zgadza się na to, aby zamiast być przed tobą ukrytym, stał się przez ciebie poszukiwany w każdym miejscu, gdziekolwiek się znajdujesz. Nie ma nic gorszego niż wymazywanie Go z pola widzenia. Zaproś Go do najgorszego, najbardziej nieprzyzwoitego, najbardziej nieuczciwego działania.

Rabasz napisał o tym: kiedy człowiek żałuje, że wyszedł ze świętości, postanawia, że od tej chwili, będzie ze wszystkich sił starał się, aby to nie powtórzyło się.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 11.05.2026


Stwórca – wyższa właściwość natury

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Napisał Pan kiedyś, że wyobrażenie sobie Stwórcy w jakimkolwiek obrazie, innym niż właściwość obdarzania i miłości, jest bałwochwalstwem. Co to znaczy?

Odpowiedź: Stwórca jest właściwością, siłą, ideą. To szczególna właściwość natury – najwyższa, najbardziej ogólna. Która obejmuje w sobie wszystko. Jeśli wyobrażam Go sobie jako coś uprzedmiotowionego, materialnego, to jest już bałwochwalstwo. Ograniczam Jego obraz do jakiegoś innego, konkretnego, można nawet powiedzieć, egoistycznego ucieleśnienia.

Pytanie: Czy zatem nie wystarczy po prostu wierzyć, że istnieje jakaś jedyna siła, która za wszystkim stoi i wszystkim zarządza?

Odpowiedź: Też można. Ale to, oczywiście nie jest idealne.

Z programu TV „Stany duchowe”