Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Koronawirus: lekcja wzajemnej odpowiedzialności

Kto by pomyślał, że wirus, nawet nie zaliczany do zabójczych, uruchomi światową machinę zabijania? Kto by uwierzył na początku tego roku, że marny zarazek grypowy o nazwie marki piwa sparaliżuje lotnictwo na całym świecie, załamie rynki akcji, rozpocznie wojnę cen ropy naftowej między OPEC a Rosją, podda kwarantannie całe kraje, zamknie szkoły i uniwersytety, odwoła najważniejsze wydarzenia sportowe, a wszystko w ciągu dziesięciu tygodni?

W niecałe trzy miesiące COVID-19, choroba koronawirus, dała nam lekcję pokory przed siłami natury, czego od ponad wieku nie chcemy się nauczyć. Zaistniała sytuacja pokazała, że nasza ochrona, sieci bezpieczeństwa, walki o władzę i dominację, są daremne, kiedy natura realizuje swoje plany.

Przede wszystkim koronawirus uczy nas lekcji wzajemnej odpowiedzialności. Zmusza nas do uznania bolesnego faktu, że jesteśmy ze sobą powiązani i współzależni na całym świecie. Ponieważ kiedy wirus, który zaczął się w Wuhan w Chinach, może zabić twoich bliskich w Chicago, Illinois, nie chciałbyś aby te kraje nie były uwikłane w wojnę handlową? Czy nie byłoby miło, gdyby kraje mogły choć raz współpracować i podjąć wspólne działania w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa? Czy nie byłoby o wiele bardziej pomocne, gdybyśmy zdali sobie sprawę, że jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem, nawet gdy jesteśmy pół globu od siebie i nie chcemy o tym słyszeć?

Cudowny lek dla Ziemi

Jak na ironię, ten patogen jest jak cudowny lek dla Ziemi. Przez dziesięciolecia ostrzegano nas przed szkodami, jakie nadmierna konsumpcja wyrządza naszej planecie. Przez dekady mówiono nam, że musimy powstrzymać naszą chciwość, nadmierne wyczerpywanie zasobów naturalnych i szaleństwo zakupów, które stały się naszą ulubioną rozrywką. Przez dziesięciolecia ignorowaliśmy ostrzeżenia. Teraz natura zmusza nas do zatrzymania się: bez lotów, bez zakupów, bez rozrywki. Poddajcie się kwarantannie w domu i zastanówcie się nad swoimi działaniami, swoim zaangażowaniem w stosunku do innych i w drugą stronę.

W rzeczywistości natura jest życzliwa; mogłaby nauczyć nas tej samej lekcji przy użyciu znacznie bardziej agresywnych środków. Mogłoby to spowodować katastrofę nuklearną, taką jak ta w Czarnobylu lub trzęsienie ziemi, takie jak to, które zniszczyło elektrownię jądrową w Fukushimie w Japonii. Mogłoby to uczynić Ebolę znacznie bardziej zaraźliwą i zniszczyć połowę ludzkości. Mogłoby to zrobić milion rzeczy, których nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, wszystko to zniszczyłoby ludzkość. Ale tak nie jest; daje nam to możliwość zastanowienia się nad tym, jak żyjemy i rozpoczęcia bardziej odpowiedzialnego życia wobec siebie nawzajem i planety, która jest naszym wspólnym domem.

Teraz nadszedł czas, abyśmy pomagali sobie nawzajem w nauce wzajemnej troski. Nie może się to zdarzyć, jeśli spróbujemy w pojedynkę, ale ponieważ wszyscy jesteśmy już uwięzieni w jednej łodzi, podobnie jak pasażerowie zainfekowanej wirusem Diamentowej Księżniczki w Japonii i Wielkiej Księżniczki w Kalifornii, wszyscy powinniśmy wziąć na siebie wzajemną odpowiedzialność i zacząć budować bardziej zrównoważony i przemyślany styl życia. Najwyraźniej natura ma znacznie większą liczbę środków egzekwowania, niż nasza możliwość przeciwdziałania im. Jak dotąd traktowała nas w sposób litościwy i łagodny; nie prośmy się o gorsze postrzały.

Świat, w którym żyjemy, jest pomysłem naszego egocentrycznego sposobu myślenia. Jeśli nie zmienimy naszego myślenia, świat nie zmieni się na lepsze. Możemy spróbować zastąpić paliwa kopalne energią odnawialną i zmniejszyć wylesianie, ale jeśli zamiast naszego obecnego nastawienia zaczniemy pielęgnować wzajemne relacje i odpowiedzialność za siebie, nasz świat to odzwierciedli i zsynchronizuje się z naszym nowym stanem umysłu.

Jest napisane: „Ci, którzy sieją wiatr, zbierają burzę” (Ozeasza 8: 7). Jeśli siejemy egoizm, będziemy wciąż zbierać jego następstwa. Obecny kryzys to tylko próbka tego, co może się zdarzyć. Ale również, gdybyśmy wszyscy na pokładzie statku o nazwie Planeta Ziemia siali wzajemną troskę i współodpowiedzialność, co moglibyśmy zyskać? Czy możemy nawet wyobrazić sobie korzyści?

Może teraz, kiedy wszystko zostanie zawieszone, powinniśmy poświęcić chwilę na zastanowienie się nad naszym sposobem myślenia i rozpocząć reformowanie relacji w naszym życiu. Może teraz jest nasza szansa na odwrócenie kursu, aby zacząć wyobrażać sobie inny kierunek dla naszego życia. Może teraz powinniśmy zacząć mniej myśleć o mnie i moim, a więcej o społeczności, społeczeństwie i ludzkości. W końcu kto wie, ile jeszcze ciosów wymierzy nam natura?

źródło—> https://bit.ly/2TDqFWy


Dlaczego rozwód negatywnie wpływa na mężczyzn bardziej niż na kobiety

Rozwód i separacja rodzicielska powodują wiele negatywnych skutków dla wszystkich osób zaangażowanych w proces. Ale dlaczego, jak wskazuje szereg badań, jest to szczególnie trudne dla mężczyzn?

Jak mężczyźni i kobiety mogą stworzyć system wsparcia, który nie tylko pomoże parze pokonać wyzwania związane z rozłamem, ale także pomoże dzieciom poradzić sobie z separacją rodziców?

Małżeństwo jest bezpośrednio związane ze zdrowiem mężczyzn. 66% mężczyzn polega na swoich żonach w kwestii podstawowego wsparcia społecznego. Tak więc rozwód znacząco zwiększa poczucie izolacji mężczyzny. Ponadto społecznie izolowani mężczyźni mają o 82% wyższe ryzyko śmierci z powodu chorób serca.

Dlaczego mężczyznom trudniej jest przetrwać rozwód?

Porównując wpływ rozwodu ze względu na płeć, odkrywamy, że jednym z powodów, dla których mężczyznom trudniej jest poradzić sobie z separacją, jest ich niezdolność do otwarcia się i podzielenia się swoimi niepowodzeniami, zmartwieniami i bólem z powodu rozwodu, z innymi. W porównaniu z kobietami, ponieważ mężczyźni są mniej skłonni do szukania wsparcia, gdy ich rodzina zostanie rozbita, zwiększają się u nich prawdopodobieństwo cierpienia z powodu bezradności, stresu i depresji. W niektórych przypadkach u mężczyzn występują poważne problemy ze zdrowiem psychicznym, które prowadzą nawet do samobójstwa. Jak potwierdzono w badaniach na Uniwersytecie Kalifornijskim, rozwiedzeni mężczyźni są dziewięć razy bardziej narażeni na śmierć samobójczą niż kobiety. Jak można to wyjaśnić?

Ogólnie rzecz biorąc, czynnikami wpływającymi na zdrowie psychiczne i fizyczne rozwiedzionych są utrata kontroli nad życiem, upośledzenie rodziny i zmysłu społecznego, lęk finansowy, samotność i pustka. Wszystkie te uczucia nasilają się u rozwiedzionych mężczyzn. Ponadto możemy dodać do tej trudnej sytuacji potencjalne fałszywe oskarżenia, które często stają się częścią sporów prawników o opiekę nad dziećmi.

Panuje powszechne nieporozumienie, że mężczyźnie po separacji łatwiej jest wieść życie singla, wolne od zmartwień i zaangażowania, podczas gdy samotne matki są przytłoczone zadaniem wychowywania dzieci, często w pojedynkę dźwigając ciężar ekonomii. Jednak w praktyce obraz ten często okazuje się nieprawdziwy. Zamiast świętować rzekomą wolność, mężczyźni często czują się jak porzucone dzieci, same na świecie, niezdolne do pozbierania się i kontynuowania życia. Rozwód podważa ich pewność siebie i poczucie własnej wartości.

Podczas gdy w wielu przypadkach kobiety otrzymują prawie pełną opiekę nad dziećmi, ojcowie zostają „rozwiedzeni” również ze swoimi dzieci. Nieustanne kłótnie z byłym współmałżonkiem często komplikują relacje z dziećmi, które czasami mają pretensje do ojca za opuszczenie domu, czują się oddalone bez względu na próby rekompensaty ze strony ojca aby nadal pozostać częścią ich życia.

Lepsze zrozumienie drugiej strony

Zachodnie społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna pomimo wizerunku „macho”, który przybiera aby ukryć własne niepewności, jest prawie całkowicie zależny od emocjonalnego wsparcia kobiety u jego boku i rodziny, wpływa to na odczuwanie przez niego dobrobytu, o wiele bardziej niż większość z nas myśli. Mądrość Kabały wyjaśnia, że ​​mężczyzna z natury jest kruchy i wrażliwy i potrzebuje kobiecego wpływu przypominającego postać matki, aby towarzyszyć mu od dzieciństwa i przez całe życie. Tak jak płód otrzymuje pokarm od matki przez pępowinę, tak mężczyzna potrzebuje pokarmu kobiety w formie wsparcia i opieki, aby nadal być spełnionym.

Kobiety w zamian powinny otrzymywać od mężczyzn bezpieczeństwo, pewność siebie i całkowite uznanie za kluczową rolę i wkład, jaki odgrywają. Mężczyzna musi nieustannie podkreślać swoją miłość i uznanie dla swojej żony i powinien rozpieszczać ją i obejmować jak najwięcej, aby jej nie utracić.

Problem polega na tym, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety, od najmłodszych lat, nie otrzymują edukacji, w jaki sposób rozumieć ten interaktywny mechanizm wzajemnego wsparcia i jak korzystać z niego na rzecz integralności rodziny. Każdy partner jest uwięziony w ego, w indywidualnej trosce o siebie i często źle interpretuje drugiego, aż do momentu kiedy przychodzi kryzys emocjonalny i partnerstwo nie może już dalej trwać, wtedy zostaje podjęta decyzja o rozerwaniu rodziny.

Klucz do udanych relacji

W rzeczywistości powodzenie małżeństwa nie zależy od atrakcyjności fizycznej, a nawet od osobowości, jak nam wmawia kultura konsumpcyjna. Sukces małżeński zależy od postawy i ciepła, jakie partnerzy zapewniają sobie nawzajem, niezbędnego warunku dla zrównoważonej relacji.

Musimy przestać zakładać, że wiemy, co ten drugi kocha lub czego potrzebuje. Jak możemy oczekiwać, że dwie różne osoby z dwóch różnych rodzin, z różnym wychowaniem, które otrzymały, będą wiedziały, czego chcą nawzajem? Nierozsądnie jest siedzieć i czekać, aż jedno nagle zrobi coś pozytywnego dla drugiego. Zamiast tego muszą działać proaktywnie i otwarcie omawiać swoje potrzeby i pragnienia, a następnie zdadzą sobie sprawę, jak pozytywny wpływ na ich związek ma taka komunikacja.

Jeśli po podjęciu wszelkich możliwych wysiłków na rzecz zachowania jednostki rodzinnej rozwód wydaje się nieunikniony, konieczne jest, aby byli małżonkowie pokonali własną naturę i różnice, aby budować życie jako przyjaciele. W takim scenariuszu wszyscy członkowie rodziny – mężczyzna, kobieta i dzieci – skorzystają z dobrej komunikacji i serdecznych relacji. Wszystko musi zaczynać się od edukacji, która ma na celu rozwój bliskich i pozytywnych relacji. 

Źródło: https://bit.ly/2IIQnTj


Brexit jest dobrym krokiem dla Europy i reszty świata

Relacje między Wielką Brytanią i Unią Europejską zawsze były niepewne. Teraz ich drogi oficjalnie się rozeszły.

Brexit w końcu się wydarzył i uzasadnione jest ostatnio panujące w całej Wielkiej Brytanii uczucie ulgi i radości.

Regularnie uczę o potrzebie jedności między ludźmi, więc może wydawać się dziwne, że pochwalam Brexit. Jednak każda trwała forma jedności wymaga konsekwentnej edukacji opartej na uczeniu się i wdrażaniu praw przyrody, podczas gdy jedność zbudowana w Europie nie miała tego w swoim fundamencie.

Stąd jestesmy świadkami fatalnego rozpadu Unii.

Jest napisane: „Być rozbitym: dla niegodziwych jest to korzyść dla nich i dla świata; lecz dla sprawiedliwych jest to złe dla nich i złe dla świata. Bycie w zgromadzeniu: dla niegodziwych jest złe dla nich i złe dla świata, ale dla sprawiedliwych jest korzystne dla nich i dla świata ”. (Mishna Sanhedrin, 8: 5)

Na pierwszy rzut oka Unia Europejska (UE) wyglądała obiecująco, ale od samego początku była skazana na niepowodzenie.

Powodem tego jest fakt, że została zbudowana w oparciu o połączenia służące ego każdej ze stron.

Kraje europejskie w pozornie łatwy elastyczny sposób mogłyby uprawiać handel i inne wymiany.

Jednak pod płaszczem współpracy drzemała ukryta wzajemna konkurencja, karmiona stopniowo zanikającą siłą Unii i ostatecznie żaden kraj nie skorzystał na tym układzie.

UE, zainicjowana przez Niemcy i Francję, narodziła się z zimnych kalkulacji opłacalności finansowej. Nigdy nie było prawdziwej chęci budowania nowych ulepszonych relacji i pozytywnej jedności społecznej między krajami europejskimi.

Państwa członkowskie połączyły jedynie swoje zasoby gospodarcze, banki i przemysł.

Innymi słowy, Unia Europejska powstała jako sposób na realizację własnych interesów z pobudek podyktowanych przez wrodzone schematy narzucone przez ego. Z definicji jest to droga budująca podziały, taki ma mechanizm działania i poszukuje połączeń wyłącznie owocujących korzyścią własną.

W ten sposób Unia Europejska od samego początku zmierzała ku upadkowi.

Teraz możemy cieszyć się z pomyślnej realizacji Brexitu, jako pozytywnego posunięcia, ponieważ makiaweliczne podstawy UE stały się nagą prawdą.

Jest całkiem prawdopodobne, że rozpad pomógł zapobiec poważnej wojnie wynikającej z napięć między krajami europejskimi połączonymi wątłą nicią utkaną z własnych ego.

Jeśli chodzi o przyszłość Europy, wisi ona na włosku. Obecnie stanowi ogniwo środkowe otoczone i osaczone z jednej strony przez USA , a z drugiej przez Rosję.

Wielka Brytania przechyliła się teraz na stronę USA, gdzie zawsze czuła się bardziej komfortowo. Presja narasta na kraje Europy Wschodniej, aby zdecydować, czy zrezygnować z UE i ponownie ściślej związać się z Rosją.

Podczas gdy napięcia gospodarcze zżerają iluzję prawdziwego związku między krajami UE, skutki imigracji zagrażają ich zubożeniu kulturowemu i finansowemu.

Blask  Zachodniej Europy powoli gaśnie gdyż kraje europejskie stale zmieniają oblicze: Paryż staje się miastem afrykańskim, Berlin zmienia się w Środkowy Wschód, a Londyn zamienia się w nasycone ekspresją indyjskie miasto.

Skomplikowana mieszanka językowa i kulturowa Europy w połączeniu z jej sporną historią, która zawsze była podatna na walki i konflikty, źle wróżą zarówno UE, jak i przetrwaniu Europy jaką znamy.

Ego pozbawione edukacji w kierunku budowania prawidłowych połączeń, zaprogramowane na zysk kosztem innych, blokuje nadzieję na jakąkolwiek trwałą lub korzystną formę jedności w Europie.

Tak czy inaczej, wydaje się, że Europa będzie musiała przetrwać jeszcze kilka kryzysów. Skala problemów Europy będzie zależeć od tego, jak szybko obudzą się jej mieszkańcy, zrozumiawszy, że jedność oparta na ego jest krucha i źle rokuje od samego początku.

Trwałe, owocne połączenie może powstać, gdy jedność ponad różnicami jest traktowana jako najwyższy priorytet. Pozytywna, jednocząca atmosfera, nie oparta na kalkulacjach, ale na prawach natury, powinna być główną troską każdego kraju z osobna i wszystkich razem wziętych, jeśli mają one przezwyciężyć egoistyczną tendencję, która z dnia na dzień rośnie w każdym z mieszkańców kontynentu. 

W oparciu o dogłębną wiedzę na temat praw natury, która napędza rozwój wszystkiego w naszym wszechświecie, w tym ludzi, z sekundy na sekundę w kierunku stanów większego zjednoczenia, niewypowiedzianie zróżnicowane narody Europy będą mogły dać przykład, jak wspólnie stworzyć jedność na fundamencie, który „jest korzystny dla nich i korzystny dla świata”. (Mishna Sanhedrin, 8: 5).

Źródło:https://nws.mx/2U9ND6N


Umowa stulecia

W ostatnich dniach chcąc nie chcąc, wszyscy zadajemy sobie pytanie, czy „umowa stulecia” może stać się nagrobkiem konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Czy ma realną szansę? 

Na początek – niepozorny, ale ważny punkt: samo słowo „umowa” odnosi się do dziedziny biznesu. Trump, jako biznesmen-polityk, myśli odpowiednimi kategoriami. 

Jednak nie wszystko podlega pieniądzom, a tutaj mamy taką właśnie sytuację. 

Niemożliwe jest „robienie interesów” między ludźmi czy narodami, bez władzy nad ich uczuciami i psychologią. W historii bywało wszystko, ale to, co dzieje się w Izraelu i wokół Izraela, nie zależy od Trumpa. 

On uważa, że jeśli coś się nie udaje, to się uda, wystarczy tylko dodać miliard lub dwa – po prostu wypełnić lukę pieniędzmi, takimi kwotami, których nikt nie będzie w stanie odmówić.

Z Palestyńczykami to nie zadziała. Przecież mamy do czynienia z problemem wynikającym z fundamentów naszego świata, z głębi ludzkiej natury i Natury w ogóle.

Konflikt między dwoma narodami był „opisany” jeszcze w Torze, która wyjaśnia, że pochodzą od dwóch różnych „matek”, z dwóch podstaw. Bez zrozumienia ogólnego systemu nie możliwy jest kompromis między nimi, a tym bardziej prawdziwe pojednanie.

Nawet „dobry wujek Sam” nie jest w stanie ustalić porozumienia między dwoma antagonistycznymi zjawiskami natury. Można to zrobić tylko przy pomocy siły wyższego rzędu.

W terminologii nauki Kabały islam odnosi się do prawej linii, chrześcijaństwo – do lewej, a Izrael – do środkowej. Rzecz jest w trzech podejściach, trzech relacjach z Naturą, jako całością. Każda ze skrajnych linii, niedziałająca w równowadze z drugą staje się destrukcyjna. Ich realne połączenie, zrównoważenie wymaga podniesienia, a podniesienie – od początku jest zadaniem Izraela, środkowej linii.

Kiedyś nasz naród podtrzymywał równowagę przeciwieństw, ale potem nie utrzymał się i popadł w niezgodę, pociągając za sobą dwie linie, które „zmaterializowały” się w dwóch religiach świata.

Upadek ten był konieczny, byśmy mogli zapoznać się z ogólnym systemem, zrozumieć, poczuć go i podnieść ludzkość do integralnego, pokojowego stanu, ustanawiając prawidłowe interakcje z wyższą siłą Natury.

Oto, co mówi słynna modlitwa „Ten, który wprowadza pokój na wyżynach Swoich, wprowadzi pokój i nad nami”. Pozytywne zmiany w systemie są dokonywane z góry, kiedy Izrael zapewnia niezbędne warunki na dole.

A zatem transakcje i umowy są bezsilne. Nie świat pomoże nam zawrzeć pokój z naszymi sąsiadami, ale my pomożemy światu zawrzeć pokój z Naturą. Na tym polega funkcja środkowej linii – ciągnięcie przeciwieństw za sobą w górę.

Nie ma innych opcji. W nowoczesnej epoce, nasze pierwotne źródła brzmią aktualnie, jak nigdy wcześniej: albo Izrael bierze na siebie wzniesienie, albo zostanie przygnieciony przez silną presję systemu, który dąży do równowagi.

Oczywiście, plan Trumpa nie uwzględnia tego wszystkiego i dlatego pozostanie planem, podobnie jak inne tego typu projekty ignorujące wiedzę i narzędzia nauki Kabały.

Co prawda, pięknie brzmią słowa amerykańskiego prezydenta: „Izrael – to światło dla świata. Ziemia Izraela – to starożytny dom i święta obietnica narodowi żydowskiemu, że nigdy więcej nie powtórzymy najmroczniejszej godziny historii”.

Trump nie tylko otwiera drzwi Palestyńczykom, ale otwarcie ostrzega, że w przypadku ich odmowy Izrael będzie miał uzasadnione, powszechnie uznane prawo do obrony przed terrorem.

Przecież przyjmujemy proponowane warunki i dlatego opór drugiej strony będzie dla nas korzystny.  Nie tracimy nic, co mamy teraz, a więcej – nic nikomu nie jesteśmy winni. Tak będzie wyglądał obraz w oczach zachodniego świata i jego satelitów.

W istocie doskonały układ: Izrael się zgadza, a jeśli świat arabski jest temu przeciwny, to on jest odpowiedzialny. Tymczasem zachowujemy to, co mogło zostać przekazane państwu palestyńskiemu.

Oczywiście to nie jest pokój. Fundamentalny problem nie został rozwiązany. Umowa stulecia została już nazwana – „ślub bez panny młodej” – tym lepiej. Nie będzie sprzeczek, konfliktów ani rozwodów między „ukochanymi”, a oni będą kontynuowali swoją „walkę” w niższych tonach.

Gdyby powstało państwo palestyńskie, nie byłoby jedynie zagrożeniem dla Izraela – ono czyhałoby na nas z dobrze naostrzonym nożem, wykorzystując każdą dogodną chwilę i dysponując zasobami, których pozbawieni są dzisiaj terroryści. Sytuacja „beczki z prochem” będzie trwała przez pewien czas.

Na czym polega rozwiązanie? Przede wszystkim nie na „terytoriach w zamian za pokój”. To już przechodziliśmy, a dokładniej przechodzimy do tej pory. Rozwiązanie musi być fundamentalne, systemowe, musi opierać się na zrozumieniu sprzeczności samej Natury. I najlepsze, co prezydent USA mógłby teraz zrobić, to pomóc nauce Kabały dotrzeć do ludzi. 

A narodowi Izraela najlepiej byłoby wreszcie wyjść z wewnętrznego wygnania i zacząć gromadzić się razem. Tylko to uczyni nas „światłem dla narodów”. Nie będziemy mieć spokoju i pokoju, dopóki nie osiągniemy pokoju między sobą. 


Czy koronawirus to dopiero początek?

Nowy koronawirus 2019-nCoV sparaliżował gigantyczne megamiasta w Chinach i przedostał się już do innych części świata, docierając do Francji, USA, Kanady, Australii i innych krajów. Dla mnie nie jest to tylko kolejny wybuch, a wskaźnik globalnych procesów zachodzących w ludzkości. 

Nasz świat nie jest statyczny – on się rozwija, ale rozwija się negatywnie. To nie jest kwestia klimatu ani epidemii, to są tylko konsekwencje. Przyczyna tkwi w pierwotnym „materiale” wszechświata – w naszym egoistycznym pragnieniu. To „perpetuum mobile” nigdy się nie zatrzymuje i do tej pory nie nauczyliśmy się z nim poprawnie pracować. 

Nauka Kabały odkrywa nam świat w głębszej perspektywie. On nie jest taki, jak nam się wydaje i jak chcemy go widzieć. Wolelibyśmy rozwijać się i żyć w stałym, zrozumiałym środowisku, w znanych warunkach – ale świat jest zmienny, jego prawa są dynamiczne.

System, którego zasobów używamy, nie jest „magazynem”, jest to żywy organizm, w którym wszystko jest ze sobą powiązane. Nie ma przypadkowych impulsów, nagłych wstrząsów – nagłe są tylko dla nas. Czasami zwierzęta czują lepiej ich nadejście niż ludzie.

A ponieważ my, ludzie jesteśmy najbardziej rozwiniętymi stworzeniami, kluczowymi częściami ogólnego systemu, dlatego prawie wszystkie jego reakcje są przez nas wywołane, w ten czy inny sposób. Negatywne zmiany w naturze ludzkiej prowadzą do negatywnych zmian w naturze.

Jednak nie jest to kwestia egoizmu, jako takiego. Jego wzrost sam w sobie jest naturalny, zaprogramowany. Problem jest inny: nie kompensujemy go, godzimy się z tym, co się dzieje. Albo w ogóle uważamy, że tak być powinno.

W Kabale kompensacja, zrównoważenie egoizmu za pomocą przeciwstawnej siły nazywa się „naprawą”. Odrzucenie jej powoduje cierpienie. I nawet, jeśli nie widzimy związku, to działa i w rzeczywistości nowe szczepy wirusów nie są niczym zaskakującym, nie ma nic zaskakującego. System wszechświata jest jeden.

On reaguje na różnych poziomach na brak ludzkiej równowagi. I dlatego walka z wirusami jest walką z konsekwencjami, w najlepszym wypadku łagodzącą cios, ale nie korygującą sytuacji radykalnie.

Co znaczy, że czekają na nas nowe epidemie spowodowane brakiem równowagi w nas samych. Dopóki negatyw w człowieku przeważa, bezmyślnie jest liczyć na pokój i spokój.

Oczywiście nie pouczam was – mówię o realiach, o naszych relacjach, jakie one są. Szczerze mówiąc, truciznę łatwo jest znaleźć we wszystkim, co nas łączy. Staramy się sztucznie kompensować tę truciznę moralnością, prawami, polityczną poprawnością, dobrymi filmami, subtelną i brutalną agitacją.

Mamy szczerą nadzieję, że zatriumfuje w nas dobroć. Ale jest to samooszukiwanie. Nie można zrównoważyć własnej natury, postępując zgodnie z jej zasadami. Prawdziwa równowaga, to wzniesienie się ponad siebie ku jedności. Cała reszta ma bezcelowy charakter.

Na obecnym etapie, brak równowagi w człowieku wchodzi na nowy poziom – i będzie odpowiednia reakcja natury. Uważam, że system nie będzie ograniczał się do wirusów infekujących ciało – następne w kolejce będą wirusy nowego pokolenia, które uderzą w naszą psychikę, psychologie. Obnażą różnice, sprzeczności, odchylenia, spowodują zbiorowe ekscesy i psychozy na podłożu wartościowym, ideologicznym, społecznym.

Już dziś podobne „mutacje” obejmują różne aspekty światopoglądu, kultury, nauki, zmuszając naukowców i specjalistów do wysysania z palca całkowicie bezpodstawnych postulatów. Wcześniej za takimi zjawiskami kryła się chciwość, rządza władzy, elementarna głupota, ale teraz dodaje się do tego „zakaźne” szaleństwo.

Każdy wirus, każda choroba, to brak równowagi, niewłaściwe połączenie między plusem i minusem. W terminologii nauki Kabały oznacza to „zwarcie” dwóch przeciwstwnych pragnień bez „ekranu”, który odgrywa tę samą rolę, co opór w obwodzie elektrycznym. W rezultacie przeciwieństwa nie mogą współdziałać harmonijnie, utrzymując zdrowe  funkcjonowanie i właściwy przebieg rozwoju.

Oczywiste jest, że z czasem rozbieżność między skrajnościami będzie wzrastać. To nie przypadek, że uznajemy za normatywne coraz więcej form zachowania, życia rodzinnego, ekspresji seksualnej i samoidentyfikacji. Na razie udaje nam się jeszcze jakoś zaakceptować i kontrolować te zniekształcenia podstaw. „Wirusy” nowej jakości, w następnym etapie wymkną się spod kontroli i wprowadzą chaos do naszego domu.

Przez długi czas nierównowaga między tymi dwoma początkami przejawiała się stopniowo, „bez pośpiechu”, pozwalając nam ją „przetrawić” z różnym stopniem powodzenia. Jednak teraz wszystko jest nie tak: tempo rozwoju rośnie i nierównowaga gwałtownie się zaostrza. Bez systemowego, fundamentalnego podejścia do niej, nie poradzimy sobie z wyzwaniami, nie znajdziemy lekarstwa na najnowsze wirusy.

I wtedy być może one zamienią się w zagrożenie jeszcze większe niż bomby atomowe i wodorowe. Rzeczywiście, po co nam masowe zniszczenia, jeśli wystarczy „złamać” umysł i zamienić ludzi w bezbronne „rośliny” albo szaleńców pozbawionych logiki, lub w marionetki.

Ogólnie rzecz biorąc, nie walczymy z wirusami, ale z niezrównoważoną formą istnienia, którą rzutujemy na różne poziomy natury. Jej najbardziej uderzającym przykładem jest rak, który powoduje, że dotknięte komórki „pożerają” swoje otoczenie. Onkologia jest naszą wspólną powszechną diagnozą.

W końcu nadszedł czas, aby uświadomić sobie jak niebezpieczna jest nierównowaga między ludzkim egocentryzmem i właściwością obdarzania Natury. Ta różnica potencjałów musi koniecznie być zrównoważona, skorygowana – w sobie. Należy uzupełnić braki tak, aby przeciwieństwa stały się jedną całością i doprowadziły ludzkość do prawdziwej równowagi. 

Wszystko, czego nie zrobimy dzisiaj, będziemy musieli zrobić jutro w znacznie trudniejszych warunkach. Ostatecznie potworne epidemie i inne katastrofy wyraźnie wskażą na człowieka, jako źródło nierównowagi. Ale co mu przeszkadza, by zobaczył to teraz? 


Co jest niepodważalnym źródłem szczęścia?

каббалист Михаэль Лайтман Kabała jest metodą, która uczy jak stworzyć pozytywnie połączone społeczeństwo, składające się ze szczęśliwych jednostek żyjących w równowadze z naturą. Thrive Global opublikował mój nowy artykuł: Co jest niepodważalnym źródłem szczęścia?

Każdy chce być szczęśliwy. Istnieją niezliczone interpretacje tego, czym jest szczęście i jak być szczęśliwym, jakie jest źródło szczęścia, i na pewno, gdybyśmy mogli zidentyfikować autentyczne, niepodważalne źródło szczęścia, odważnie ruszylibyśmy w jego kierunku.

W niniejszym poszukiwaniu niepodważalnego źródła szczęścia przyjrzymy się:

  • czy istnieje coś takiego jak niepodważalne źródło szczęścia,
  • czy szczęście jest subiektywne i relatywne dla każdego, czy też może być źródło szczęścia wspólne dla wszystkich,
  • rola jaką w naszym szczęściu odgrywa społeczeństwo i jego wartości,
  • co stoi na drodze do bycia szczęśliwym przez cały czas,
  • rola jaką pełni ludzka natura w naszym szczęściu,
  • określenie niepodważalnego źródła szczęścia i rodzaju transformacji potrzebnej do jego przeżycia.

CZY ISTNIEJE COŚ TAKIEGO JAK NIEPODWAŻALNE ŹRÓDŁO SZCZĘŚCIA?

Czy szczęście jest subiektywne i odnosi się do każdego z osobna, czy też może istnieje wspólne źródło szczęścia dla wszystkich? Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie, ważne jest, abyśmy widzieli siebie jako gatunek społeczny, postrzegając nasze życie w połączeniu z innymi, z uwzględnieniem, że jakość naszych powiązań wpływa na naszą perspektywę i odczuwanie szczęścia.

Fakt, że jesteśmy gatunkiem społecznym odróżnia nas od zwierząt. Jesteśmy kształtowani przez nasze otoczenie w każdym momencie naszego życia. Nasze miejsce urodzenia, gdzie się wychowaliśmy, nasze rodziny, szkoły, nauczyciele, przyjaciele, współpracownicy, a także nasza kultura i media, które wchłaniamy, i w które angażujemy się wpływają na to jak definiujemy bycie szczęśliwym, jak możemy osiągnąć szczęście, i to co robimy, aby je osiągnąć.

Wiele badań nad szczęściem potwierdza, że pozytywnie połączone i wspierające społeczeństwo stanowi podstawę zadowolenia jego członków. Obowiązek wzajemnej troski, jako podstawowej zasady społecznej – gdzie każdy otrzymuje tyle, ile jest mu potrzebne i pracuje na rzecz innych – jest optymalnym rozwiązaniem dla szczęścia każdej osoby.

CO KOLIDUJE Z NASZYM SZCZĘŚCIEM?

Problem polega na tym, że tam, gdzie jest społeczeństwo istnieją społeczne pragnienia, tj. pragnienie posiadania pieniędzy, honoru, szacunku, sławy, kontroli, władzy i wiedzy. Nasze indywidualne dążenia do spełnienia tych pragnień kosztem innych ludzi kolidują z naszym szczęściem. Na przykład, jeśli ktoś chce stać się bogatym, potężnym lub sławnym musi nieustannie walczyć o przewagę nad innymi, zakłócając lub niszcząc bogactwo, władzę lub sławę innych.

Co więcej, natura ludzka, która jest pragnieniem otrzymywania działa tak, że kiedy cieszymy się, nasze pragnienie odczuwania tej przyjemności gaśnie w chwili jej otrzymania, i w tym miejscu pojawia się nowe pragnienie. Ten modus operandi ludzkiej natury sprawia, że czujemy się stale niezaspokojeni i z nowymi pragnieniami.

Ta formuła, w której żyjemy – dążenie do szczęścia kosztem innych w połączeniu z ciągłym niezadowoleniem osadzonym w ludzkiej naturze – jest antytezą szczęścia. Można zatem stwierdzić, że jeśli nasze źródło szczęścia pozostanie indywidualnym poszukiwaniem przyjemności kosztem innych, nigdy nie doświadczymy trwałej, kwitnącej formy szczęścia. Będziemy nękani przez nasze nieustannie niezaspokojone pragnienia i będziemy odczuwać coraz większe niezadowolenie, w końcu ostatecznie doprowadzi nas to do rozpaczy z powodu prób funkcjonowania w społeczeństwie za pomocą konkurencyjnych, indywidualistycznych motywów.

Koniecznością jest, aby każdy naród był silnie zjednoczony w sobie, tak aby wszystkie jego jednostki były ze sobą związane przez instynktowną miłość. Co więcej, każda osoba powinna czuć, że szczęście narodu jest jej własnym szczęściem, a dekadencja narodu jest własną dekadencją … Oznacza to, że ludzie tego narodu, którzy wyczuwają tę harmonię, są tymi, którzy tworzą naród i miara szczęścia narodu i jego trwałość są mierzone ich jakością.

– Kabalista Jehuda Aszlag, Naród.

Opinia publiczna czci dziś rywalizację i indywidualne osiągnięcia. Innymi słowy, jeśli depczesz swoją konkurencję, aby odnieść sukces jako jednostka, patrzy się na ciebie z szacunkiem. Jest to spleciony symptom wartości indywidualistyczno-konkurencyjnych, w jakich jesteśmy wychowywani, również w naszych szkołach i uniwersytetach, poprzez filmy, muzykę, media, programy telewizyjne i dyskusje internetowe, w które angażujemy się regularnie.

Dlatego, jeśli szukamy autentycznego źródła szczęścia, musimy najpierw uznać, że nic się nie zmieni, jeśli nasza egoistyczna natura ludzka będzie nadal absorbować wpływy społeczne, które żywią jej egoistyczne działania kosztem innych.

Nawet jeśli określimy autentyczne źródło szczęścia, które może zadowolić wszystkich – nieograniczoną formę przyjemności, która napełnia nas, gdy angażujemy się w dawanie i pozytywnie łączymy się z innymi – nadal nie doświadczymy trwałego szczęścia, jeśli społeczeństwo jako całość nie będzie traktować priorytetowo wartości dawania, dobroci, altruizmu i pozytywnego połączenia w stosunku do obowiązujących dzisiaj wartości konkurencyjno-indywidualistycznych.

CO ZWIĘKSZY ŚWIADOMOŚĆ AUTENTYCZNEGO ŹRÓDŁA SZCZĘŚCIA?

Wzrost nieszczęść i problemów w społeczeństwie ludzkim odegra swoją rolę w podnoszeniu świadomości, z jakiego powodu nie udaje nam się osiągnąć autentycznej i trwałej formy szczęścia. W nauce Kabały ten stan nazywany jest „rozpoznaniem zła”. Oznacza to, że problemy i kryzysy narastają, dopóki nie zobaczymy, że tak bardzo jak chcemy żyć szczęśliwym i harmonijnym życiem, nie robimy tego, a ponadto sytuacja pogarsza się.

W końcu uświadomimy sobie, że rozwiązanie polega na zasadniczej zamianie naszych wartości – z wartości konkurencyjno – indywidualistyczno – egoistycznych na wartości  współpracujące – połączone – altruistyczne – i że instytucje edukacyjne i media przekazujące wartości do naszego życia, muszą odczuć spoczywającą na nich główną odpowiedzialność w tej transformacji.

Samo pojawienie się nauki o szczęściu i psychologii pozytywnej w czasach, gdy depresja stała się najbardziej powszechną chorobą na świecie, pokazuje wyraźnie jak w miarę nasilania się cierpienia, staramy się przeciwdziałać mu za pomocą antidotum.

To ta sama epoka, w której autorzy Księgi Zohar, a także najbardziej znany Kabalista XX wieku, Jehuda Aszlag (Baal HaSulam) stwierdził, że autentyczna mądrość Kabały zostanie ujawniona i dostępna dla wszystkich, jako metoda aby poprowadzić społeczeństwo do pozytywnych związków, które mogą sprawić, że wszyscy będą szczęśliwi.

Kabała jest metodą, która uczy tworzenia pozytywnie połączonego społeczeństwa, zbudowanego ze szczęśliwych jednostek, zbalansowanych z naturą. Dzieje się tak dzięki uczestniczeniu w procesie eksperymentowania w łączeniu się z innymi, aby przyciągnąć siłę połączenia, która mieszka w naturze, i która ma moc, by nas zmienić, abyśmy zaczęli brać pod uwagę innych ludzi. W ten sposób człowiek nauczy się dążyć nie tylko do spełnienia własnego szczęścia, ale także do szczęścia innych osób. Następnie zostanie zbudowane harmonijne społeczeństwo ludzkie, aby zapewnić szczęście każdej osobie.


Dzień Pamięci o Holokauście 2019

каббалист Михаэль Лайтман To czego możemy nauczyć się z Holokaustu, dlaczego jest ważniejsze niż żałoba po ofiarach Holokaustu?

Kolejny rok mija, kolejny Dzień Pamięci o Holokauście. W Izraelu atmosfera powagi rozpoczyna się w noc poprzedzającą, kiedy interesy zamyka się wcześniej niż zwykle, a ludzie mają zastanowić się nad 6 milionami Żydów zamordowanych na początku lat 40-tych ubiegłego wieku. Następnie, o godzinie 10:00 rano w Dniu Pamięci o Holokauście cały Izrael zatrzymuje się, by opłakiwać ofiary Holokaustu.

Moją nadzieją jest, że to wspominanie posłuży nam nie tylko do tego, by opłakiwać ofiary, ale co ważniejsze, aby myśleć o tym, czego możemy się nauczyć z tak przerażającego incydentu. Dlaczego ważniejsze jest zastanowienie się nad tym, czego możemy się nauczyć z takich wydarzeń? Ostatecznie ma to na celu zapobieżenie ich ponownemu wystąpieniu.

Szczególnie z uwagi na fakt, że w ostatnich latach nastąpił gwałtowny wzrost liczby przestępstw i gróźb antysemickich, powinniśmy podczas Dnia Pamięci o Holokauście wykorzystać okazję do rozważenia przyczyn nienawiści do Żydów i tego, co byłoby potrzebne, aby to zmienić.

3 PODOBIEŃSTWA MIĘDZY EUROPĄ SPRZED HOLOKAUSTU A ŚWIATEM DZIŚ

Rozważmy uderzające podobieństwa między Europą sprzed Holokaustu a dzisiejszym światem: z jednej strony podział społeczny staje się coraz bardziej odczuwalny, nazistowskie, faszystowskie i inne ekstremistyczne poglądy zyskują na popularności, a także coraz większa presja antysemicka wywierana jest na Żydach. Z drugiej strony, wciąż jest czas, by Żydzi zrobili krok w kierunku rozwiązania problemu w pozytywnym świetle.

Jeśli zrobimy krok w kierunku ustanowienia pozytywnego związku ponad nasilającym się podziałem społecznym, a zwłaszcza ponad podziałem wśród nas, Żydów, zgodnie z tym, co na początku uczyniło nas narodem żydowskim (hebrajskie słowo „Żyd” [Yehudi] pochodzi od słowa oznaczającego „zjednoczony” [yihudi] [Yaarot Devash, część 2, Drush nr 2]), wtedy odkręcimy kran w kierunku ludzkości pozwalający pozytywnej, łączącej sile natury przejść przez nas do świata. W ten sposób zapewnimy innowacyjne rozwiązanie naprawy podziału społecznego, a rosnące na świecie nastroje antysemickie obalą się: naród żydowski zjednoczony ponad swoimi różnicami będzie tętnił pozytywnie w całej ludzkości, a ludzie staną się wsparciem dla narodu żydowskiego w szerzeniu pozytywnej siły na całym świecie.

Jeśli nie uda nam się zrobić kroku w kierunku ustanowienia pozytywnego związku ponad nasilającym się podziałem społecznym, tj. jeśli nie zdołamy zrealizować naszej roli, zjednoczyć się („jak jeden człowiek z jednym sercem”, „wszyscy Izraelczycy są przyjaciółmi”, „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”) i być przewodnikiem dla siły jedności, aby rozprzestrzeniać ją na całym świecie (być „światłem dla narodów”), wówczas żądanie realizacji naszej roli w świecie – które ma formę antysemityzmu – osiągnie nowe ekstremum. Ponadto, ponieważ dzisiejsze nastroje antysemickie są globalne, proporcje wrogości wobec narodu żydowskiego może potencjalnie być znacznie bardziej ekstremalne niż Holokaust, który miał miejsce tylko w Europie.

CZY ŻYDZI MOGLI ZAPOBIEC HOLOKAUSTOWI W NAZISTOWSKICH NIEMCZECH W LATACH TRZYDZIESTYCH XX WIEKU?

Notorycznie pomija się fakt o przychylnym stosunku do żydowskiego syjonizmu panującym w nazistowskich Niemczech sprzed Holokaustu. Początkowo naziści promowali ideę przemieszczania się Żydów do Palestyny, jako rozwiązanie tego, co nazwali „kwestią żydowską”, a zatem popierali organizacje syjonistyczne hamując jednocześnie wszystkie podmioty asymilacyjne.

Syjonizm musi być mocno wspierany, aby określona liczba niemieckich Żydów była corocznie transportowana do Palestyny lub przynajmniej zmuszona do opuszczenia kraju”, napisał główny ideolog partii nazistowskiej Alfred Rosenberg. [1]

Na przykład od kwietnia 1933 r. w nazistowskich Niemczech syjoniści byli jedną z niewielu grup nie-nazistowskich, którym zezwolono na dalsze prowadzenie swoich publikacji, podczas gdy większość innych została zamknięta. Obejmowało to Juedische Rundschau („Jewish Magazine”) oraz kilka innych żydowskich publikacji. Ponadto Juedische Rundschau utrzymało względną wolność prasy, wypadając pod tym względem lepiej w porównaniu z publikacjami Nazistów [2].

W 1934 roku, główna nazistowska gazeta w Berlinie, Der Angriff, pod redakcją Josepha Goebbelsa, opublikowała serię artykułów „Nazistowskie podróże do Palestyny”, napisanych przez oficera SS i nazistowskiego dziennikarza Leopolda von Mildensteina, który w tym czasie kierował ministerstwem spraw żydowskich. Artykuły miały motywować niemieckich Żydów do osiedlenia się w Palestynie. Gazeta stworzyła także monetę dla zaznaczenia współpracy między Trzecią Rzeszą a przedsięwzięciem syjonistycznym: po jednej stronie monety znajdowała się swastyka, po drugiej Gwiazda Dawida. [3]

W 1935 r. Jedyny nie-nazistowski mundur, który został dopuszczony w Niemczech, był mundurem dla syjonistycznego korpusu młodzieżowego, a pod koniec 1935 r. Ustawy Norymberskie stanowiły, że Żydom zabrania się podnoszenia niemieckiej flagi, natomiast dozwolone jest podnoszenie syjonistycznej flagi z gwiazdą Dawida. [4]

Aby ułatwić Żydom emigrację do Palestyny, naziści podpisali nawet tzw. „Umowę transferową” z osadnictwem żydowskim w Palestynie, ułatwiając transfer osobistych funduszy imigrantów z Niemiec do Palestyny. Było to sprzeczne z ich polityką zabraniającą przenoszenia funduszy z Niemiec do innych krajów. Warto zauważyć, że Żydzi mogli wdrożyć umowę o przeniesieniu tylko wtedy, gdy wyemigrowali do Palestyny, a nie do żadnego innego kraju.

Takie przykłady wskazują, że na początku nazistowskie Niemcy próbowały rozwiązać kwestię żydowską przy użyciu względnie łagodnych środków, szanując i próbując zmotywować Żydów do wyprowadzki z Niemiec w celu utworzenia żydowsko-syjonistycznych osiedli w Palestynie. Kiedy jednak minął pewien czas i większość niemieckich Żydów nie podjęła tego kroku, środki stały się drastyczne, w końcu eskalując do Holokaustu.

CZEGO DZISIAJ TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ Z PRZYKŁADÓW POKAZUJĄCYCH WSPARCIE DLA SYJONISTYCZNYCH ŻYDÓW W NAZISTOWSKICH NIEMCZECH WE WCZESNYCH LATACH TRZYDZIESTYCH XX WIEKU

Dzisiaj istnieje wiele sił sprzeciwiających się Izraelowi i narodowi żydowskiemu. Jednak, jak to miało miejsce we wczesnych nazistowskich Niemczech, to od samych Żydów zależy odwrócenie tych sił z negatywnych na pozytywne.

My Żydzi, musimy poważnie rozważyć naszą funkcję na świecie: musimy zjednoczyć się ponad naszymi różnicami, aby przynieść światu moc jedności. Jeśli to zrobimy, wtedy damy sobie i światu zdolność do ogarnięcia wszystkich negatywnych sił pojawiających się w świecie używając siły o wiele większej, potężniejszej i pozytywnej: jedności.

Przykłady tego, jak nazistowskie Niemcy ostro zmieniły swoje podejście do Żydów z pozytywnego na negatywne, pokazują nam, jak szybko i nagle stosunek do nas może się zmienić. Na początku, do połowy lat trzydziestych, nazistowskie Niemcy szanowały naród żydowski pod warunkiem, że przeniesie się do Palestyny i zbuduje syjonistyczne przedsiębiorstwo. Większość, która się nie zgodziła, spotkała się z Holokaustem.

Dlatego dzisiaj musimy poważnie przeanalizować czego się od nas wymaga i co musimy zrobić w kierunku ludzkości. Zegar tyka. Im szybciej zrozumiemy, że w grze o przechylenie nastrojów na świecie z negatywnych na pozytywne, tym szybciej będziemy mogli zrealizować naszą rolę, zjednoczyć się i stać się przewodnikiem pozytywnej siły jedności, aby przeszła przez nas do ludzkości. Piłka znajduje się po naszej stronie. A jeśli nie zdamy sobie sprawy z tego, co możemy zrobić, aby tym razem przechylić szalę, wówczas można się spodziewać, że obecnie panująca na świecie nagonka na nas, to tylko przedsmak czarnego scenariusza.

Referencje:

[1] Polkehn, Klaus, “The Secret Contacts: Zionism and Nazi Germany, 1933-1941,” Journal of Palestine Studies, Vol. 5, No. 3/4 (Spring – Summer, 1976), pp. 54-82, Published by: University of California Press on behalf of the Institute for Palestine Studies, https://www.jstor.org/stable/2536016.

[2] Edwin Black, The Transfer Agreement: The Dramatic Story of the Pact Between the Third Reich and Jewish Palestine, Dialog Press, November 30, 2012, USA, p. 174.

[3] Verbovszky, Joseph, Leopold Von Mildenstein and the Jewish Question, Case Western Reserve University, May 2013, p. 7-8.

[4] Edwin Black, The Transfer Agreement: The Dramatic Story of the Pact Between the Third Reich and Jewish Palestine, Dialog Press, November 30, 2012, USA, p. 174.


Edukacja w połączoniu z Blockchainem będzie podstawą dla przyszłych narodów


Na portalu czasopisma Blockanics opublikowano mój artykuł „Edukacja w połączeniu z Blockchainem będzie podstawą przyszłych narodów”: Źródło: https://bit.ly/38LCRZr

Wyobraź sobie świat, w którym zdecentralizowana wirtualna sieć zarządza każdym aspektem naszego życia, a jedyne na czym musimy się skupić, to pomaganie sobie nawzajem w byciu lepszym człowiekiem.

Technologia Blockchain odegra kluczową rolę w tkaniu przyszłego społeczeństwa, które będziemy wspólnie kształtować. Aby jednak ten nowy etap technologiczny działał na naszą korzyść, będziemy musieli dostosować nasz sposób myślenia, zapoznać się z nowymi koncepcjami i przyjąć nowe wartości.

Potrzeba reorganizacji ludzkości

Różne skomplikowane zjawiska i groźne wydarzenia zachodzące dziś na całym świecie w postaci polaryzacji społecznej, niestabilności politycznej, destabilizacji klimatu, masowej imigracji, bezrobocia i wielu innych są w rzeczywistości pierwszymi oznakami nowej ludzkości. Dzieje się tak dlatego, że narodziny czegoś nowego są zawsze bolesne i właśnie teraz tego doświadczamy.

Będziemy musieli zreorganizować społeczeństwo ludzkie w prawdziwie kompleksowy sposób, aby sprawić, że nasza współzależność i wzajemne połączenia działają na rzecz naszego dobrobytu i są zsynchronizowane z systemem naturalnym. Aby to zrobić, wraz z technologią jedna rzecz musi się zmienić – my sami.

Narody w chmurze odegrają kluczową rolę

Według futurysty dr. Roeya Tzezany w nadchodzących dziesięcioleciach nie będziemy już potrzebować instytucji terytorialnych, które istnieją w naszym świecie. Większość usług rządowych i cywilnych będzie świadczona automatycznie i może być zarządzana zdalnie za pomocą dopiero powstających, ale wysoce niezawodnych technologii, takich jak blockchain. Zasadniczo narody w chmurze będą wirtualnym sposobem na zjednoczenie każdej grupy osób pod wspólną tożsamością i ustanowienie własnych „inteligentnych umów” do zarządzania ich relacjami.

W przeciwieństwie do dzisiejszych krajów fizycznych, te nowe wirtualne jednostki nie będą ograniczone terytorialne, a członkowie będą mogli przychodzić i odchodzić kiedy im się podoba. Ostatecznie narody w chmurze mają potencjał do dystrybuowania procesów podejmowania decyzji przez obywateli, co stopniowo sprawiłoby, że niepotrzebne stałoby się wiele instytucji rządowych.

Ponieważ wszystkie ludzkie zachowania będą automatycznie monitorowane i wprowadzane do sieci, narody w chmurze będą również obejmować zdecentralizowane systemy sprawiedliwości. Szybka sprawiedliwość będzie dostępna dla każdego obywatela w dowolnym punkcie sieci, co sprawi, że większość obecnie pełniąca funkcje sądowe będzie zbędna.

Ponadto narody w chmurze pozwolą na ekonomię kooperacyjną, która nie koncentruje władzy w rękach nielicznych, a systemy będą gotowe do obliczania podstawowych potrzeb każdego człowieka i drukowania wersji 3D tego, czego potrzebujemy.

Unikalna rola żydowskiego narodu w chmurze

Idąc dalej, Tzezana współpracuje z żydowskimi myślicielami i badaczami, którzy pracują nad projektem „Jewish Cloud Nation” – wirtualne państwo, które zjednoczy Żydów z całego świata. Będą im świadczone usługi „w systemie w pełni zdecentralizowanym, bez ograniczeń geograficznych”.

Podstawowe wartości żydowskiego „Jewish Cloud Nation” mają zostać określone przez specjalną komisję żydowskich mędrców. Ta wybitna grupa wielkich myślicieli i socjologów spotka się osobiście, aby sformułować uniwersalne wartości dla Żydów na całym świecie.

Celem jest określenie ram wdrażania żydowskiego ideału „Tikkun Olam” – starej, nowej zasady, zgodnie z którą Żydzi mają doprowadzić do naprawy świata. Strona internetowa projektu stwierdza, że ​​„kod 'Jewish Cloud Nation’ będzie otwarty i przejrzysty i będzie udostępniany wszystkim, aby umożliwić dalsze tworzenie innych narodów w chmurze, aby zaspokoić potrzeby obywateli całego świata bez udziału dysfunkcyjnych rządów lub skorumpowanych reżimów”.

Opracowanie nowej koncepcji dla społeczeństwa

Nadziei dodaje fakt, że eksperci, którzy dostrzegają nadchodzącą przyszłość technologiczną, również wyobrażają sobie powstanie kooperatywnego społeczeństwa, a także podejmują kroki w celu stworzenia takiego społeczeństwa. Taka wizja bezpośrednio koresponduje z naukami społecznymi zawartymi w autentycznych pismach Kabały.

Około sto lat temu kabalista Jehuda Aszlag napisał: „Nie zdziw się, jeśli połączę dobrobyt określonego kolektywu z dobrobytem całego świata, ponieważ w rzeczywistości doszliśmy już do takiego stopnia, że cały świat jest uważany za jeden kolektyw i jedno społeczeństwo. ”

Rzeczywiście, w naszych czasach zbliżamy się do potrzeby stworzenia nowej koncepcji społeczeństwa ludzkiego. Nasilające się kryzysy w niezliczonych dziedzinach ludzkiego zaangażowania zmuszają nas do przemyślenia podstaw naszej kultury. Jest to naturalny sposób na skłonienie nas do ewolucji w kierunku następnego stopnia połączenia między ludźmi, co oznacza zmianę myślenia i zmianę wartości.

Dlatego nie powinno dziwić, że myślący do przodu technologiczni przedsiębiorcy są jednymi z pierwszych, którzy zidentyfikowali ten trend. Szybko też identyfikują praktyczne narzędzia do stworzenia infrastruktury, która umożliwi nowy porządek społeczny na każdym poziomie: ekonomicznym, społecznym, politycznym, edukacyjnym itp.

Jednak inteligentne umowy nie wystarczą, aby połączyć ludzi. Technologia rzeczywiście podnosi nasze możliwości, ale nie ulepsza naszych wewnętrznych wartości i sposobu, w jaki budujemy nasze relacje.

Na pierwszym miejscu edukacja

Aby naród w chmurze był modelowym społeczeństwem promującym prawdziwą wzajemną troskę między obywatelami, musi rozpocząć proces edukacyjny, który zostałby przyjęty przez obywateli. Musieliby dowiedzieć się o korzyściach wynikających z uwzględniania dobra innych, zbudować nowe normy i wartości dla pozytywnego zaangażowania społecznego. Ostatecznie muszą opracować nowy sposób wzajemnego odczuwania siebie, jako kawałków pojedynczej całości. To świadomy rozwój, który wymaga od ludzi chęci zmiany postrzegania życia.

Na przykład centralnym aspektem takiej zmiany jest kwestia prywatności. Dla futurystów, takich jak Tzezana jasne jest, że niezależnie od tego jak bardzo dyskutujemy dziś o prawie do prywatności, w przyszłości technologicznej walka o prywatność jest przegraną bitwą. W rzeczywistości, im więcej osób będzie gotowych zrezygnować z prywatności, tym korzystniejsze i bardziej skuteczne będą systemy, które mogą ustanowić dla siebie.

Prywatność w narodzie w chmurze będzie musiała zostać ograniczona do minimum, ale chęć rezygnacji z prywatności nie przyjdzie naturalnie. To delikatna sprawa, która wymaga wielkiego przygotowania i przyjęcia nowych wartości. Częścią procesu edukacyjnego byłoby pomóc nam, abyśmy z chęcią zmienili naszą potrzebę prywatności dla prawdziwych korzyści. To tylko jeden przykład potrzeby wzmocnienia ludzkiej świadomości i pielęgnowania związków.

Zmierzając w kierunku przyszłego społeczeństwa, jego przedsmak dają nam dzisiejsze technologie, będziemy musieli dostosować się do nowych wartości i koncepcji, które mogą wydawać się utopijne. Jest tak dlatego, że większość osób dzisiaj nie ma poczucia bycia częścią większej całości.

Dlatego naszą największą troską w tworzeniu naszej wzajemnie połączonej przyszłości powinno być to, jak się edukować. Zamiast pozwolić technologii przewodzić, możemy już podjąć kroki w kierunku zmiany, przez którą musimy przejść – stając się wzajemnie połączonymi istotami ludzkimi w społeczeństwie, które promuje jedność i nagradza wzajemną troskę i uwagę.

W przyszłym społeczeństwie ludzie odczują, że jeśli nie przyczyniają się aktywnie do dobrobytu ogólnego, pośrednio krzywdzą innych, jak również siebie samych. Wtedy nasze zaawansowane technologie będą działać na korzyść wszystkich.


Brexit to dopiero początek najgorszego rozwodu we współczesnej historii


W portalu Medium opublikowano mój artykuł „Brexit, to dopiero początek najgorszego rozwodu we współczesnej historii”. Źródło: https://bit.ly/2xwaGRk

 

„To najbardziej znaczące głosowanie spośród wszystkich w trakcie naszej kariery politycznej”- twierdzi brytyjska premier Theresa May w Izbie Gmin na chwilę przed tym jak jej umowa Brexit została odrzucona w największej porażce rządu w Wielkiej Brytanii od 1924 roku.

Odpowiednio do tego jak bardzo porażka była do przewidzenia, przyszłość Wielkiej Brytanii jest całkowicie niepewna. Perspektywa wyjścia z UE bez jakiejkolwiek umowy może mieć bardzo negatywne konsekwencje, a osiągnięcie porozumienia międzypartyjnego i stworzenie tejże umowy wydaje się być niemożliwe.

Pominąwszy termin Brexitu, który przypada na 29 marca, jedno jest pewne: los Wielkiej Brytanii jest powiązany z europejskim Tytanikiem, który powoli, ale z pewnością zatonie. Może to potrwać dekadę lub dłużej, ale ostatecznie UE nie utrzyma się na powierzchni.

Tak, czy inaczej, demontaż UE będzie trudnym i bolesnym procesem, podobnie jak ma to miejsce między małżonkami. Kiedy się pobierają, każda strona euforycznie myśli o tym, co zyska. Ale kiedy się rozwodzą, każda ze stron jest zaniepokojona tym, co straci, co może łatwo doprowadzić do paskudnego procesu rozwodowego.

Rozpadająca się UE to kolejny przykład tego, co ogólnie dzieje się na świecie. Żyjemy w czasach, kiedy ludzkie więzi rozpadają się na wszystkich poziomach, czy to między rodzicami i dziećmi, braćmi i siostrami, małżeństwami, społecznościami i całymi społeczeństwami – wszystko stopniowo się rozpada.

Jesteśmy świadkami nowej ery w ewolucji ludzkiego społeczeństwa. Przez setki lat byliśmy pchani przez nasze ego, aby tworzyć większe i korzystniejsze powiązania, aby rozwijać się w kierunku nauki, kultury, edukacji i tak dalej. Ludzkie ego wspinało się coraz wyżej, osiągając szczyt.

Jednak wraz z przełomem wieku, nowa faza nabiera kształtu. Ludzkie ego zaczyna się rozwijać w odwrotnym kierunku, przez co w narastający sposób odczuwamy, że oderwanie się od siebie jest wygodniejsze i przynosi większe korzyści. Utworzenie UE i jej stopniowa dezintegracja dokładnie odzwierciedlają ten proces.

Kształtowanie UE było pomysłem, który wydawał się sensowny; jednak brakowało fundamentu i właściwego przygotowania. Nadszedł czas, ale nie było metody, by to zrobić. Tutaj leży niepowodzenie i dlatego dziś jesteśmy gdzie jesteśmy.

Aby stworzyć społeczeństwo mogące egzystować w naszych czasach, nie wystarczą instytucje polityczne i systemy gospodarcze. Ewolucja ludzkiego ego wymaga, abyśmy stworzyli zupełnie nowy poziom połączenia między ludźmi. Musimy odkryć zasadniczą sieć, która jest w naturze i łączy nas ze sobą.

Zgodnie z nauką Kabały, w tym miejscu kluczową rolę odgrywa naród żydowski, ponieważ został założony po odkryciu i stwierdzeniu istnienia sieci powiązań międzyludzkich. Do dzisiaj nosi tę metodę w sobie i jest w stanie uzyskać do niej dostęp i dzielić się nią z resztą świata.

Bez dbałości o nowy poziom połączenia między ludźmi, upadek UE musi się wydarzyć. Możemy się spodziewać zwiększającego się podziału między krajami europejskimi, aż po przemoc między obywatelami, a także wrogość między narodami. W rzeczywistości samo głosowanie za Brexitem było wyraźnym wskaźnikiem podziału społecznego w Wielkiej Brytanii, gdzie mniej niż 2% wyborców przechyliło szalę.

Dzisiejsze czasy wymagają, abyśmy uświadomili sobie, w jaki sposób natura prowadzi nas do większego połączenia. Najmądrzejszą rzeczą dla przywódców byłoby zaprzestanie robienia wszystkiego, co teraz robią i spożytkowanie środków, którymi dysponują na przeprowadzenie masowej kampanii edukacyjnej.

Zamiast daremnych prób podejmowania decyzji bazujących na zrujnowanym stanie społeczeństwa, musimy skupić się na stworzeniu nowego poziomu połączenia między ludźmi, który doprowadzi do lepszych decyzji. Unia Europejska połączyła 500 milionów ludzi politycznie i ekonomicznie, ale to małżeństwo zakończy się boleśnie, chyba że zostanie związane głębszym połączeniem międzyludzkim.


Davos 2019: sześć pytań dotyczących naszej przyszłości, na które nie dostaniemy odpowiedzi

Po raz kolejny ponad 3 000 najbogatszych ludzi świata, światowych przywódców, decydentów i ekonomistów zostaje zwołanych w malowniczym, śnieżnym mieście Davos w Szwajcarii. Bogaci i wpływowi członkowie globalnego klubu, skupiającego 1% światowej populacji, spędzą pięć dni na omawianiu interesów uczestnicząc w luksusowych balach i przyjęciach koktajlowych.

Aby upewnić się, że podejmowana inicjatywa będzie ważna i korzystna dla całego ogółu, Światowe Forum Gospodarcze opublikowało sześć istotnych pytań, aby przedyskutować stojącą przed światem przyszłość. Jak na ironię, społeczeństwo jest zachęcane do przedstawiania pomysłów na rozwiązanie globalnych problemów wypunktowanych przez uczestników forum, na które oni sami nie znają odpowiedzi.

Oto moje odpowiedzi na ich pytania.

1. Jak ocalić planetę bez zabijania wzrostu gospodarczego?

Niewątpliwie zabijamy planetę, jednocześnie przy tym niszcząc siebie w bardziej bezpośredni sposób. Obecny paradygmat gospodarczy nie stawia za priorytet naszego szczęścia i dobrego samopoczucia, zatem obecne narzędzia pomiaru wzrostu gospodarczego nie mają przyszłości. Warto dodać na marginesie, że nie uważam tego za „wzrost”.

Przyszłość naszej planety i wszystkich jej mieszkańców zależy od ponownego przemyślenia od podstaw celu naszej gospodarki. Musimy zainicjować fundamentalną zmianę wartości: od nieustannej pogoni za kumulowaniem bogactwa do odkrycia źródła trwałego szczęścia, które pochodzi z pozytywnego połączenia między ludźmi.

Wtedy myślenie o rozwoju, jako o wzroście PKB będzie zupełnie nieistotne, rolą gospodarki będzie pomoc w skoncentrowaniu się na tworzeniu pozytywnych połączeń. W rezultacie powstaną nowe definicje i sposoby pomiaru „wzrostu” i nie będą one w konflikcie ze zdrowiem naszej planety.

2. Czy możesz być patriotą i obywatelem świata?

W niedalekiej przyszłości nie będzie to już problemem. Zmierzamy w kierunku ery globalnej współzależności, gdzie dobro każdego narodu bezpośrednio wypływa z dobrej sytuacji u wszystkich innych narodów.

Jak napisał kabalista Jehuda Aszlag w swoim artykule „Pokój na świecie”: „Rzeczywiście, doszliśmy już do poziomu, że cały świat jest uważany za kolektyw i jedno społeczeństwo. Oznacza to, że istota życia i dobrobyt każdego człowieka zależy od wszystkich ludzi na świecie, w związku, z czym każdy zmuszony jest dbać i służyć całemu światu“.

Innymi słowy, współzależność ludzkości jest wynikiem ewolucji i jest nieunikniona. Stanie się to dla nas jasne i zrozumiałe, że bycie patriotą oznacza troskę o interesy ludzkości, ponieważ żaden naród nie będzie w stanie zadbać o swoje interesy w inny sposób.

W związku z tym, w przypadku masowej imigracji, polityka otwartych granic, prezentowana przez europejskich przywódców jest poważnym błędem. Generują nowe problemy, sprawiając, że imigranci dla państw przyjmujących w dużym stopniu stanowią obciążenie nie przynosząc przy tym korzyści, jednocześnie zakłócając tkankę społeczno-kulturową. Jeśli obecny trend się utrzyma, w ciągu kilku dziesięcioleci kultura europejska stanie się przeszłością.

Zamiast próbować wlać populacje trzeciego świata do świata zachodu, powinniśmy im pomóc na miejscu, aby mogli zaspokoić swoje podstawowe potrzeby i rozwijać wyższy standard życia bez pozbywania się swojej kultury. Bycie obywatelem globalnym nie oznacza, że wszyscy powinni być tacy sami. Oznacza to, że dobre samopoczucie wszystkich jest równie ważne.

3. Jak powinna wyglądać praca w przyszłości?

Rozważmy następujący scenariusz: Mówisz inteligentnej maszynie o czymś, czego potrzebujesz. Maszyna zamawia ją przy pomocy systemu, który wysyła zamówienie do innej maszyny, ta produkuje to, czego potrzebujesz a następnie produkt ląduje w brzuchu maszyny zamawiającej i w ostatnim kroku dostarczony jest do twojego domu.

Innymi słowy, w przyszłości będzie bardzo małe zapotrzebowanie na pracę wykonywaną przez człowieka. Istotą sprawy nie jest kwestia czy do tego dojdzie, pytanie brzmi, kiedy do tego dojdzie. Dlatego, aby uwzględnić przyszłość, jaka nas czeka w kwestii pracy, po raz kolejny musimy odwrócić nasz sposób myślenia i zapytać samych siebie po pierwsze, jaki jest cel pracy?

Kiedy odejdziemy od narracji o cyklicznej produkcji i konsumpcji, do narracji o równowadze z naturą i połączeniu między ludźmi, koncepcja pracy zmieni się odpowiednio. Innymi słowy, w przyszłości większość miejsc pracy, do których będą potrzebni ludzie, będzie obejmowała tworzenie pozytywnych związków między rodzinami, społecznościami, społeczeństwami i tym podobne.

4. W jaki sposób upewnić się, że technologia czyni życie lepszym, a nie gorszym?

Pozytywny lub negatywny wpływ technologii polega w 100% na tym, czy kształcimy się w celu internalizacji i uznania naszej współzależności, aby mieć poczucie przynależenia do jednego połączonego systemu.

Egocentryczni, wąsko patrzący ludzie stworzą technologię, która poprowadzi do autodestrukcji. Świadomi ludzie, połączeni sposobem myślenia stworzą technologię, która przyczyni się dla dobra całej ludzkości. To takie proste.

Dlatego przyszłość technologii polega całkowicie na zmianie naszych wartości, aby wspierać naszą wspólną przyszłość.

5. W jaki sposób tworzymy bardziej sprawiedliwą gospodarkę?

Po pierwsze, dyskusje, które odbędą się w Davos z pewnością nie pomogą w stworzeniu zrównoważonej gospodarki. Jeśli cokolwiek zrobią, to pogorszą sytuację. W gospodarce, która tak dobrze służy 1%, zainteresowani na wszelkie sposoby będą dążyli do jej utrwalenia. Oto pragmatyczna propozycja: zastosujmy nowy „podatek planetarny” w wysokości 20% od całkowitego bogactwa posiadanego przez korporacje, potentatów i kraje rozwinięte, aby edukować wszystkich ludzi w globalnie współzależnym świecie.

Bez takiego programu edukacyjnego coraz bardziej będziemy zwalczać się wzajemnie poprzez nierówności, niesprawiedliwość, skrajną polaryzację polityczną i społeczną, wojny handlowe i inne. Wszystko to może prowadzić do konfliktów i przemocy w obrębie krajów i między nimi.

Koszt wdrożenia takiego globalnego programu edukacyjnego nie byłby zbyt wysoki, jak również jest to najbezpieczniejsza inwestycja na przyszłość. Reszta funduszy powinna zostać zainwestowana w środki niezbędne do stworzenia godnych warunków życia w słabo rozwiniętych obszarach, znacznie lepsze rozwiązanie niż masowa migracja.

Elita zdaje sobie sprawę z tego, że zmniejszenie nierówności przyniesie korzyści ogółowi gospodarki, a w szczególności jej pozycji. A jednak nawet, gdy ich umysł rozumie, ich serce się nie zgadza. Ich ego nie pozwala, by ręka sięgnęła do kieszeni i oddała część bogactwa 99% populacji świata.

Dla bardzo bogatych, pieniądze to znacznie więcej niż siła nabywcza. Jest to potężne emocjonalne spełnienie – duchowe spełnienie ich ego. Jedyne, co może ich przekonać do pracy nad stworzeniem sprawiedliwszej gospodarki, to zmiana wartości społecznych.

Istoty ludzkie są stworzeniami społecznymi, nawet super bogaci nie mogą uciec od swojej społecznej natury. Jeśli nasze społeczeństwo postawi materializm, jako czysto funkcjonalny, a zamiast tego doceni wkład w społeczeństwo, ludzie zaczną się wstydzić z powodu gromadzenia dóbr na użytek własny. Co więcej, ludzie mający swój wkład społeczny odczują duchowe uniesienie i spełnienie, które jest znacznie silniejsze od pieniędzy.

6. Jak możemy sprawić, aby kraje lepiej ze sobą współpracowały?

Niestety, nie może się to zdarzyć od razu. Natura pcha świat w kierunku wyższego poziomu integracji, opartego na głębokim i prawdziwym odczuwaniu więzi międzyludzkiej, w przeciwieństwie do korzyści na poziomie osobistym czy narodowym. Dlatego jakiekolwiek próby podjęte w kierunku zjednoczenia, prowadzą do koncepcji powierzchniowych i skazane są na niepowodzenie.

Zmierzamy w stronę globalnego rodzaju „Brexit”. W najbliższej przyszłości widzę narody szukające coraz bardziej sposobów na zabezpieczenie swoich granic i na czele z Trumpem praktykując protekcjonizm torują drogę innym przywódcom.

Jednak rozwój ten jest na lepsze, ponieważ próba integracji bez zmiany siebie w tym procesie, oznacza powstanie większych konfliktów.

Wyobraź sobie grupę różnych ludzi, którzy pochodzą z rozbitych rodzin lub złych okolic. Jeśli umieścisz wszystkich razem, nie osiągniesz dobrego wyniku. Taki jest stan ludzkości na dzisiaj – wszyscy pochodzimy z rozbitego domu – kultury nieskrępowanego ludzkiego egoizmu i braku połączenia między ludźmi.

Założyciel Światowego Forum Ekonomicznego, Klaus Schwab, słusznie ostrzegał, że „nieprzyjęcie nowego podejścia do współpracy byłoby tragedią dla ludzkości”.

Jednak przyjęcie takiego podejścia oznaczałoby, że musimy zmienić człowieka. Bez tego się z pewnością nie obędzie. Aby być gotowym na nowy, współzależny świat, musimy najpierw stać się współzależni we własnych umysłach i sercach.