Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Równoważenie dwóch sił

W naturze gatunki jedzą się nawzajem po to, aby przeżyć, by utrzymać się przy życiu. Natomiast człowiek potrzebuje duchowego pokarmu, który wzbogaci jego spojrzenie na świat o niezbędne do szczęścia elementy. Z natury jest niezadowolony, gdy inni mają coś dobrego. Każdy chce być jedynym, który ma się dobrze.

Człowieka zżera zazdrość, pożądanie, próżność, nienawiść, żądza władzy, w sumie powstaje indywidualna negatywna siła. Jest negatywna, ponieważ prowadzi do konfrontacji lecz nie tak, jak w przypadku zwierząt, by przeżyć, ale aby odnieść korzyść kosztem drugiego.

Ta siła nie zna granic. Każdy chciałby zamienić w roboty pewną ilość ludzi, mieć nad nimi całkowitą kontrolę. „W przeciwnym razie, dlaczego istnieją, jeśli nie dla mnie? Pozwólcie im być w pełni posłusznymi i usługiwać mi, niech żyją tylko po to, aby mnie wychwalać i wywyższać ”. Wychodzi na to, że na najwyższym poziomie natury powstaje specjalne stworzenie, człowiek tego świata, z negatywną siłą rosnącą w środku.

Na niższych poziomach (nieożywiony, roślinny, zwierzęcy) siła dodatnia działa automatycznie wraz z negatywną siłą. Na poziomie człowieka potencjał niszczący rośnie z pokolenia na pokolenie.

Nasz egoizm nie ma granic. Egoizm jest gotów zlikwidować wszystkich, zniszczyć całą planetę a wraz z nią siebie. Ta negatywna siła działa celowo, aby nas rozdzielić.

Obraz świata pokazuje, że brakuje nam pozytywnej, równoważącej siły pochodzącej z połączenia, obdarzania innych.

Przede wszystkim poprawić musimy naszą postawę, nasze podejście, nasze serca zatrute całkowicie egoizmem. Konieczne jest dodanie dobrej części, aby poprawić nasz sposób myślenia, nasze kryteria, sposób patrzenia na świat i ludzi, wszystko co czujemy, wszystko co powoduje, że reagujemy.

Moje pragnienie, mój umysł i moje zmysły wymagają korekty, uzupełnienia, spełnienia do zachowania równowagi. Ten szalony „lewy mocny ster” nasza negatywna separacja, chcę zrównoważyć „prawym mocnym sterem” w kierunku pozytywnego połączenia. Nie możemy dopuszczać do utraty równowagi, jest ono niezbędna w systemie, w którym żyjemy. Przecież równowaga dwóch sił daje nam życie.


Koronawirus i wartość życia

W Ameryce Łacińskiej rok 2019 był rekordowy dla Gorączki Denga. Ok 3 miliony ludzi zostało zarażonych i 1500 z nich zmarło. Każdego roku ta choroba zbiera, co raz to większe żniwo, jednak poza Ameryką Łacińską wiadmość ta nie została szeroko rozpowszchniona? Dlaczego? Ponieważ mówimy tu o Ameryce Południowej a w oczach Zachodu życie ludzi z Ameryki Łacińskiej jest warte mniej, niż życie Europejczyka, czy mieszkańca Ameryki Północnej. Jeśli w zachodnim świecie życie ludzi z Ameryki Łacińskiej cenilibyśmy na równi z naszym, media poświeciłyby temu podwójną uwagę.

Również i koronawirus wzbudzał niewielkie zainteresowanie, kiedy pozostawał, jako wewnętrzny problem Chin. Czy bylibyśmy równie zaniepokojeni, jeśli wirus zabiłby powiedzmy 100 tyś. obywateli Chin i nie wyemigrował do innych krajów? Odpowiedź nie dotyczy liczby a tożsamości osób narażonych.

Przywykliśmy myśleć o nas samych, jako o odpowiedzialnych i moralnych ludziach, jednak COVID-19 ukazuje naszą prawdziwa naturę: samolubną do szpiku kości. Dlatego właśnie świat zaczął panikować przed koronawirusem dopiero wtedy, gdy zaczął rozprzestrzeniać się poza Chiny; to właśnie jest smutna rzeczywistość naszego życia.

Dwie lekcje od wirusa

Póki co, koronawirus udzielił nam dwóch bardzo istotnych lekcji:

1) w oczach natury wszyscy jesteśmy równi. Nieważne, czy jesteś biedny, czy bogaty, czy jesteś panem, czy służącym, dla tego małego wirusa to jest bez znaczenia; natura uderzy cię tak samo.

2) Wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Przekazujemy zarazki jedna osoba drugiej, a nieodpowiedzialne zachowanie jednej osoby, nawet jeśli przypadkowe, może kosztować życie innych ludzi, a wielu innym zadać ból i cierpienie.

To czego wirus nas nie uczy, to jak zamienić tą negatywną współzależność w pozytywną. Tego będziemy musieli nauczyć się sami, podejmując wysiłki ukierunkowane na zbudowanie nowego paradygmatu życia. Jeśli skierujemy wysiłki na polepszanie życia każdego a nie tylko naszego własnego i często kosztem innych, przekształcimy nasze środowisko społeczne i ekologiczne.

Pandemia jest dla nas okazją, by spojrzeć na siebie samych z zupełnie innej perspektywy. Pozwoli postrzegać sukces, nie jako triumf nad innymi, ale jako wzmocnienie społeczeństwa, jako całości. Prawdą jest, że jest to niezgodne z nasza naturą, ale w dzisiejszych czasach nawet natura jest przeciwko nam, więc będzie lepiej, jeśli zaczniemy myśleć poza wyuczonymi schematami. Jeśli nie zmienimy sposobu naszego myślenia, rzeczywistość zrobi to za nas i to w bardziej bolesny sposób.

Koronawirus jest wstępem do szeregu prób, które spadną na ludzkość dopóki nie staniemy się wzajemnie odpowiedzialni na poziomie społecznym i ekologicznym. Nie trzeba wiele czasu, aby zobaczyć, że wirus jest okazją do naszego wspólnego rozważania na ten temat. Zwróćmy uwagę na to, jak Chiny zareagowały na początku wybuchu epidemii, zachowując się jakby nie było to niczym poważnym i zobaczmy, jakie podjęli kroki, aby spowolnić jego roznoszenie – objęli wszystkich kwarantanną i przyniosło to pożądany efekt. Spójrzmy natomiast jak Włochy zignorowały zagrożenie i do jakich katastrofalnych skutków to doprowadziło.

Teraz obowiązkowo musimy podnieść ważność wzajemnej odpowiedzialnośi na zupełnie nowy poziom, aby móc zbierać owoce tego wysiłku. Możemy zrobić dużo więcej, niż ochronić społeczeństwo od wirusa. Możemy wyleczyć je z alienacji, samotności i depresji, które pojawiły się w społeczeństwie na długo przed wirusem. Wszystko sprowadza się tylko do zaakceptowania, że jesteśmy za siebie wzajemnie odpowiedzialni.

Doceniać różnice

Jeśli zaakceptujemy wzajemną odpowiedzialność nauczymy się doceniać różnice znajdujące się w każdym z nas. Nasze unikalne charaktery przestaną nas od siebie oddzielać, przeciwnie połączą nas i dadzą możliwość stworzenia takiego społeczeństwa, którego nie mielibyśmy okazji stworzyć w innych warunkach.

Kwestie rasowe lub równość płci wygaśnie, ponieważ każda osoba będzie bezcenna. Jak możesz ocenić osobę, która ma wyjątkowe cechy, których nikt inny nie ma, i która jest gotowa i chętnie wykorzysta te cechy, aby przynieść korzyści całemu społeczeństwu?

Czy będzie miało znaczenie, czy osoba ta pochodzi z Ameryki Łacińskiej, Chin czy Niemiec? Czy będzie miało znaczenie, czy osoba ta jest dobrze wykształcona, bogata czy biedna, czarna, biała lub żółta? Nic z tego nie będzie miało znaczenia. Liczy się tylko to, że osoba ta będzie miała bezcenną zdolność obdarzania. Tak wygląda rzeczywistość ludzi żyjących we wzajemnej odpowiedzialności.

Źródło: https://bit.ly/2Jigkck


Era Koronawirusa – czas zwolnić i przemyśleć nasze Życie

Wkroczyliśmy w nową historyczną epokę, w której musimy zatrzymać się i zastanowić nad tym, jak i dlaczego żyjemy.

Zanim koronawirus stał się ogólnoświatowym zjawiskiem, globalnie byliśmy w bardzo niebezpiecznym stanie.

Czułem dzwony bijące na alarm, gdy ogólne napięcie i niepokój osiągały najwyższy poziom. Niezależnie od tego, czy chodziło o budzące postrach, rosnące światowe zadłużenie, napięte stosunki międzynarodowe, czy też ogromne ilości zanieczyszczeń wśród wielu innych problemów o charakterze osobistym, społecznym, globalnym i ekologicznym. Czułem, że zmierzamy w kierunku kolejnej światowej wojny.

W taki czy inny sposób, wszystkie nasze nieprawidłowe relacje konkurencyjno-egoistyczne, które ustanowiliśmy na całej planecie, musiały się uspokoić.

Wkroczyliśmy w nową epokę historyczną, w której musimy zatrzymać się i zastanowić nad tym, jak i dlaczego żyjemy”.

– Michael Laitman

Wtedy nagle, pozornie znikąd pojawił się koronawirus. Wypłynął w bardzo groźnym czasie, kiedy wszystkie globalne napięcia miały się załamać.

Dlatego cieszę się, że sprawy potoczyły się tak, jak na razie, i że nie rozwinęły się w dużo gorsze.

Oprócz tego, ponad wszystkimi teoriami rozwodzącymi się nad przyczyną koronawirusa, nadrzędna siła natury prowadzi wszystkich i wszystko w bardzo precyzyjny i troskliwy sposób. Innymi słowy, natura sama bardzo dokładnie zorganizowała nasze wyjście z tego strasznego stanu, z jakim mieliśmy do czynienia.

My, ludzkość zapędziliśmy się w ślepy zaułek. Następnie, w sposób płynny bez żadnego wyboru z naszej strony, natura zorganizowała nowy stan i wyjście z zaplątania.

I tak właśnie dzisiaj wielu z nas siedzi w domu, nie mając nic do roboty. Sztuczne i nieistotne rzeczy, którymi się zajmowaliśmy znikają z naszej codzienności, gdyż coraz częściej nie czujemy już potrzeby ich używania.

Jeśli chodzi o nasze życie, a także życie naszych dzieci i wnuków, mądrze byłoby stworzyć nowe departamenty i zespoły, zarówno na szczeblu rządowym, jak i społecznym, które będą się zajmować tworzeniem atmosfery wzajemnego wsparcia dla społeczeństwa. W ten sposób wszyscy przetrwamy ten wyjątkowy, nowy etap naszego rozwoju, dopóki nie przyzwyczaimy się do nowego życia.

Mam nadzieję, że po tym kryzysie wszystkie supermocarstwa, które budowały swoją potęgę i rozpościerały macki na całym świecie – jeden finansowo, drugi militarnie, kolejny przemysłowo itd. – kraje takie jak Chiny, Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Rosja, Iran i inne, odzyskają spokój i przywrócą balans. Mam również nadzieję, że ludzie uspokoją się z tym całym szałem nieustannych podróży.

Jestem pewien, że będziemy świadkami takich zjawisk, jak tylko rozpocznie się faza wyjścia z epoki koronawirusa.

Wyobrażam sobie nowy świat, w którym będziemy coraz to więcej i więcej uwalniać w sobie miejsca, w naszych umysłach i sercach, aby zastanowić się, dlaczego żyjemy, jaki jest sens życia, i aby położyć kres pogoni za własnym ogonem.

Dopóki nie uderzył w nas koronawirus, byliśmy jak małe dzieci biegające z kąta w kąt.

Od teraz to wszystko się zmieni.

Staliśmy się bardziej dojrzali a natura, jak zdyscyplinowany rodzic wskazuje na nas palcem i mówi nam: „Wystarczy! Siadajcie i zastanówcie się nad tym, co robicie!”

Wkroczyliśmy w nową epokę historyczną, w której musimy się zatrzymać i zastanowić nad tym, jak i dlaczego żyjemy, musimy ochłonąć. Po nabraniu cierpliwości powinniśmy pójść naprzód z większą autorefleksją, doświadczeniem i wiedzą o tym, jak żyć w bardziej zrównoważony sposób w relacjach między nami i naturą.

– Opublikowano 18 marca 2020 r.

Źródło: https://bit.ly/3bo406A


Koronawirus – ukryte Błogosławieństwo?

Życie wróci do normalności po koronawirusie, ale normalność nie będzie tym, co znamy dzisiaj. Po wyjściu z kryzysu nie będą już widoczne skutki nadmiernej konsumpcji, ludzie obudzą się w nowej rzeczywistości. Im dłużej zajmie ludzkości pokonanie COVID-19, tym bardziej różnić się będzie nasze życie po koronawirusie.

Najbardziej optymistyczny scenariusz przewiduje, iż szczepionka przeciwko wirusowi będzie ogólnie dostępna pod koniec 2020 roku. Ile firm przetrwa tak długo przymusowe zamknięcie? Ile obiektów rekreacyjnych i rozrywkowych może utrzymać się pozostając zamknięte na tak wiele miesięcy? A co najważniejsze, jak wyglądało będzie bez nich nasze życie?

Moim zdaniem, rozrywka i rekreacja nie znikną całkowicie, ale będzie jej o wiele mniej i inna niż do tej pory. Możesz to sobie wyobrazić? Czy potrafisz wyobrazić sobie życie, które nie polega na uganianiu się za społecznie przyjętymi przyjemnościami, które prawie zawsze kończą się konsternacją, co sprawia, że szukamy kolejnego sposobu, aby móc poczuć się błogo i jedynie po to, by zaznać złamaną po raz kolejny obietnicę? Co nas zadowoli, gdy niekończąca się, daremna pogoń za satysfakcją zostanie zatrzymana przez wyższą siłę?

W tej chwili pytań na temat pandemii COVID-19 jest więcej niż odpowiedzi. Poza oczywistymi pytaniami, jak na przykład, kiedy zostanie znaleziona szczepionka, istnieją bardzo głębokie pytania obudzone zaistniałą sytuacją. Po pierwsze, wirus powstrzymuje nas od zanieczyszczania planety. Ograniczając loty, transport i produkcję w tak radykalny sposób, w wielkim stopniu zmniejsza ilość gazów cieplarnianych, poprawia jakość powietrza, minimalizuje nasze wyczerpywanie zasobów naturalnych i generalnie sprawia, że ludzkość staje się spełnieniem marzeń takich entuzjastów środowiska jak Greta Thunberg i milionów innych, którzy boleją nad szkodami, jakie wyrządzamy naszej planecie. Więc w sumie czy wirus jest, aż tak zły? A może jest zły dla nas i dobry dla reszty rzeczywistości? Ale jeśli tak, to jesteśmy w konflikcie z rzeczywistością, co na pewno nie jest dobre. Jak do tego doszliśmy?

Jak już mówiłem, jest jeszcze za wcześnie, aby odpowiedzieć na te pytania, wciąż jesteśmy w tym, co gazety nazywają „historią w trakcie powstawania”. Ale kiedy kurz opadnie, nie ma wątpliwości, że zobaczymy inny obraz niż sprzed momentu, kiedy wszystko przesłonił.

Pewne punkty do refleksji

Oto niektóre z rzeczy, nad którymi zastanawiam się w tych dniach:

1. Przyroda, jeśli pozostawiona sama sobie, jest w harmonii i równowadze. Kiedy równowaga zostaje zachwiana, na przykład w przypadku nadmiaru populacji jednego z gatunków, Natura znajduje sposób, aby to zrównoważyć albo poprzez zwiększenie liczby drapieżników dla tego gatunku, albo poprzez eliminację nadmiaru zwierząt w inny sposób. Jeżeli wydaje się, że Natura próbuje nas zgładzić, to myślę, że powinniśmy zapytać, dlaczego to robi? Czy staliśmy się tak szkodliwi dla natury, że jest zmuszona usunąć część z nas?

2. Jeśli wirus jest sposobem Natury na zabijanie ludzkości, to czy to oznacza, że gdybyśmy nie zbłądzili, aż tak strasznie, to wirus by się nie pojawił?

Są jeszcze głębsze pytania, które możemy zadać:

3. Jak dotąd koronavirus obchodzi się z nami w sposób dość „delikatny”. Liczba ofiar jest stosunkowo niewielka, a objawy są przeważnie łagodne. Jednocześnie widzimy, że w jakiś sposób udało się wirusowi rozłączyć wszystkie nasze więzi; izoluje nas od siebie, rozkłada na części nasz dotychczasowy sposób życia, jednak nie grozi nam zagłodzeniem. Co to dla nas oznacza? Czyżby to był sposób Natury na powiedzenie nam, że problem leży w naszych relacjach międzyludzkich? Gdybyśmy byli bardziej empatyczni wobec siebie, bardziej rozważni, jak wpłynęłoby to na chorobę? Być może nie wpłynęłoby, jako że powinniśmy byli od początku być tacy, a teraz jest już za późno i będziemy musieli po prostu przetrwać burzę i starać się być inni, gdy ona już się skończy. Ale jednocześnie, być może wpłynęłoby…

4. Poza tym Natura, jak już powiedziano, jest w równowadze. Ludzie – najwyraźniej nie są. Nie liczymy się z Naturą, gardzimy sobą nawzajem i nigdy nie przestajemy grać „Króla Wzgórza [Gnoju]”. Myślimy tak, jak żadne inne stworzenia – że jesteśmy lepsi od Natury, że możemy ją pokonać, jeśli tylko będziemy się starać wystarczająco mocno i długo. Czy ta niespójność między ogólną naturą a ludzką naturą może być przyczyną wybuchu epidemii?

Tak czy inaczej, wirus na swój sposób jest ukrytym błogosławieństwem. Potrzebowaliśmy tych refleksji i kiedy dziś widzę jak wielu ludzi zastanawia się nad tym lub sympatyzuje z tymi, którzy pytają, to napawa mnie to optymizmem. Znajdziemy szczepionkę na koronawirusa, ale pytanie, które najbardziej mnie dręczy, brzmi: czy znajdziemy szczepionkę na chorobę, która nęka nas od wieków – naszą samolubną ludzką naturę.

Źródło: https://bit.ly/2xiXLC4


Życiodajne tajemnice natury, których uczy Czarnobyl

26 kwietnia 1986 roku zmaterializował się jeden z najgorszych scenariuszy na świecie. Reaktor jądrowy w Czarnobylu eksplodował w wyniku nieudanego eksperymentu, uwalniając dziesięć razy więcej promieniowania niż Hiroszima. Ogromny obszar stał się śmiertelny dla 350 000 mieszkańców.

Pomimo prób podjętych przez sowiecki reżim, aby ukryć najpoważniejszy wypadek nuklearny w historii, w ciągu kilku dni miejsce to stało się miastem duchów. Setki tysięcy ludzi ewakuowano ze swoich domów, a naukowcy oszacowali, że dotknięty obszar Czarnobyla nie będzie nadawał się do zamieszkania przez następne 20 000 lat.

Wbrew ludzkiej logice dekadę później roślinność zaczęła wyrastać z ruin. Czarnobyl stał się swego rodzaju laboratorium ewolucyjnym dla świata, w którym z pozostałości nuklearnych wyłonił się kwitnący rezerwat natury. Na tym terenie zakwitły połacie kwiatów, odrodziły się lasy i zaczęły pojawiać się różne zwierzęta: gady, ptaki i różne gatunki ssaków, z których niektóre nie żyły na tym obszarze przez wiele lat przed katastrofą.

Jeśli naprawimy relacje międzyludzkie budując mosty pozytywnych połączeń ponad naszą wrodzoną niechęcią, podziałami a nawet nienawiścią do siebie, wówczas możemy doświadczyć naszej rzeczywistości, jako doskonałej”.

Przez pryzmat praw przyrody, odrastanie w Czarnobylu przypomina wiele nowych stanów planetarnych, które wypłynęły ze swoich przeciwieństw. Ziemia rozwijała się w kilku stanach; gdy jej powierzchnia była płynną lawą, później gdy była w większości pokryta lodem, a dalej gdy całkowicie pokryta była wodą. Jednak z każdej epoki nasza planeta wychodziła silniejsza i zdrowsza niż jej poprzednia wersja.

Co dzieje się, gdy ludzie nie ingerują w naturę?

Wszechświat ma nieskończone siły leczące i równoważące. Kiedy ludzie nie ingerują w nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom przyrody, zachodzi całkowita harmonia. Działamy w sieci sił, których nie rozumiemy, więc nawet nasze pozornie łagodne myśli i działania mogą spowodować niezamierzone szkody. Wynika z tego, że gdy samolubne i niszczycielskie działania człowieka zostają zaniechane, opuszczony obszar staje się pełen życia.

Czarnobyl jest tego przykładem: kiedy promieniowanie zaczęło zanikać i nie było ingerencji ze strony człowieka, pojawiły się nowe gatunki roślin i zwierząt, które wcześniej uważano za wyginięte. Skąd pochodzą te nowe gatunki?

Jak po katastrofie, pojawiły się nowe gatunki roślin i zwierząt w Czarnobylu?

Natura składa się z wielu sił widocznych i utajonych, a niezliczone kombinacje tych sił powodują nieskończoną różnorodność form. Kiedy ludzie opuszczają taki obszar pozostawiając te siły w spokoju, zachodzi swoboda działania i w konsekwencji widoczne są manifestacje zgodnie z obecnym stadium rozwoju.

Jest to prawo natury: każde połączenie w sieci musi zostać wypełnione i wygenerować coś nowego na poziomie nieożywionym, roślinnym lub zwierzęcym. Na każdym poziomie natura działa według różnych i kontrastujących atrybutów połączenia, aby stworzyć harmonię i równowagę, umożliwiając ewolucję coraz bardziej zaawansowanych form życia. Innymi słowy, natura zawsze ewoluuje w kierunku wyższych stanów zjednoczenia.

Poziomy nieożywione, roślinny i zwierzęcy natury są zgodne z jej prawami i działają harmonijnie. Każdy podmiot i organizm na tych poziomach pobiera dokładnie tyle, ile potrzebuje do przetrwania, wszelką nadwyżkę przekazuje z powrotem do większego systemu, którego jest częścią.

W ten sposób powstaje dobrze naoliwiony system integralny. Tylko człowiek może, przez ograniczony czas opierać się takim prawom. Natura ludzka ma tendencję do działania przeciwnego: wkładamy tyle, ile musimy a bierzemy tyle, ile możemy bez uwzględnienia innych elementów systemu. Robimy tak nie rozumiejąc, że w ten sposób sami siebie okradamy, bo w rzeczywistości jesteśmy współzależnymi częściami naturalnego systemu, jak koła zębate w maszynie.

Jakie wnioski ludzie powinni wyciągnąć z odrodzenia w Czarnobylu?

Przykład Czarnobyla pokazuje, w jaki sposób natura ludzka jest przeciwieństwem samej natury. Ludzkie ego, to znaczy pragnienie czerpania przyjemności kosztem innych, co powoduje wykorzystywanie, manipulowanie i znęcanie się w naszych relacjach, generuje toksyny penetrujące naturę. Dlatego musimy koniecznie dowiedzieć się, jak działa natura, a dzięki temu będziemy wiedzieć, jak rozwiązać problemy, które są naszym dziełem.

Jeśli zwiększymy świadomość naszej funkcji, jako człowieka w naturze, rozumiejąc, w jaki sposób jej nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom zależy od naszych relacji, wówczas możemy współpracować, aby harmonijnie zintegrować się z naturą i przynosić jej korzyści.

Jeśli naprawimy relacje międzyludzkie, budując mosty pozytywnych połączeń ponad naszą wrodzoną niechęcią, podziałami, a nawet nienawiścią do siebie, możemy wówczas doświadczyć uczucia doskonałości. Korygując ludzką naturę poczujemy, jak nasze relacje kwitną i oddychają na nowo, a także jak każda chwila jest nowym, przyjemnym uczuciem.

Nasza planeta stanie się wtedy rajem w pełnym znaczeniu, niebem na ziemi.

Źródło: https://bit.ly/2WtImJM


Koronavirus, to dla Chin wezwanie do przebudzenia, do zaktualizowania swojego stosunku do świata

Oprócz choroby, śmierci i strachu wywołanego przez koronawirusa, światowa gospodarka doznała poważnego ciosu i strat w wysokości 160 miliardów dolarów. W Chinach Apple, McDonald’s, Starbucks i dziesiątki innych sieci zamknęły swoje sklepy. Całe miasta zostały zamknięte, a większość przemysłu „Made in China” została zamrożona.

Ludzkość musi jeszcze przetrawić skalę zakłóceń, które mogą wywołać Chiny, kraj z największą populacją na świecie. Chiny stały się zimną mega fabryką, działającą na rzecz gromadzenia pieniędzy i uprawiania interesów, kosztem zubożałej i spracowanej siły roboczej. Chiny przeobraziły się w potężny i asertywny kraj z mackami sięgającymi całego świata.

Ogromna ilość szkód wyrządzonych przez koronawirusa wyraźnie wskazuje: natura nie zgadza się z tak szybko ekspandującym działaniem ukierunkowanym na korzyść własną. Integralna i altruistyczna właściwość przyrody wymaga, aby każda z jej części uzupełniała się z pozostałymi, tworząc harmonijną całość. Z tego powodu konieczne jest zatrzymanie się na chwilę i spojrzenie krytycznie na sytuację kryzysową w Chinach, ponieważ ludzkość nie jest ponad prawami natury.

Historia pełna jest przykładów powstania i upadku potężnych imperiów, które dążyły do ​​powiększania się kosztem innych: starożytnego Egiptu; imperia babilońskie, rzymskie i mongolskie; kolonialna Wielka Brytania i Francja; reżim nazistowski; Związek Radziecki, lista jest długa. Powodem każdego upadku jest to, że ostatecznie natura nie pozwala na nadmierny egoizm, deptanie świata bez wytchnienia, gdzie jeden kraj lub imperium ma piracki dostęp do większości zasobów.

Można oczekiwać więcej ciosów, takich jak koronawirus, jeśli Chiny będą nadal zaciekle zwiększać swoją potęgę na całym świecie kosztem innych krajów i populacji. Kryzysy te mogą przybrać wiele poważnych form – śmiertelne choroby, upadki finansowe, wojny i wiele innych. Parcie występujące za sprawą rozwoju ludzkiego doprowadziło nas do epoki charakteryzującej się nieuniknioną globalną współzależnością. Nie ma już pustych przestrzeni i nie mamy gdzie się ukryć. Kryzysy tylko się nasilą.

Na wokandzie są teraz Chiny, przed nimi szansa przejścia zmiany nastawienia: stać się pozytywnie połączonym z ludzkością i działać w trosce o jej rozwój i sukces. Wszyscy płyniemy w tej samej łodzi. Dlatego, jeśli ktoś spowoduje z jednej strony przeciążenie, wszyscy wpadniemy do wody. Właśnie to robi obecna egoistyczna ekspansja Chin. Jest to przepis na katastrofę. Chiny muszą zatem zmienić kierunek swojego silnego wpływu, aby działać z korzyścią dla całego świata, a nie tylko dla siebie.

Dlatego mam nadzieję, że Chiny i świat nie poprzestaną na powierzchownym potraktowaniu kryzysu poprzez zastosowanie doraźnych środków dla uspokojenia sytuacji, ale pospieszą, by wyleczyć chorobę z której wszystko wynika, i która jest w każdym z nas. Kiedy nauczymy się myśleć globalnie zamiast narodowo, świat w końcu doświadczy pokoju, stabilności i harmonii.

Źródło: https://bit.ly/394dJxt


O koronawirusie, życiu i śmierci

Dzisiaj, kiedy koronawirus kontynuuje swój przerażający wszystkich marsz na całym świecie, siejąc strach i panikę, kiedy śmierć wychodzi w biały dzień na pierwszy plan, zmuszając człowieka, aby czuł się absolutnie bezbronny, warto odpowiedzieć sobie na szereg pytań. A w szczególności na takie: a czym jest nasze życie? 

Jeśli pojawi się pytanie, odpowiedź również się znajdzie. Spójrzcie w około – jak mądra i piękna jest nasza natura. Jakie mechanizmy stworzyła, aby wspierać życie w naszym śmiertelnym ciele 70–80, a nawet 100 lat. Ale po co? Czyżby po to, aby po prostu się urodzić, żyć i umrzeć? Aby między narodzinami i śmiercią przeżyć wiele trudnych i bolesnych lat. 

Przecież ile w zasadzie można z nich wyciągnąć przyjemności?

Podejmujemy tytaniczne wysiłki w przeciągu całego życia, aby zapewnić naszemu ciału zdrowie, a ostatecznie i tak tracimy siły, a ono rozpada się po prostu i staje się prochem. I na pierwszy rzut oka wydaje się, że proces ten jest absolutnie bezużyteczny. Ale przecież widzimy, że natura nie tworzy niczego, co nie miałoby sensu. Tak więc na czym polega ten sens? Czyżby tylko na tym, żeby między narodzinami i śmiercią walczyć tylko o przetrwanie?

Kiedyś materialista-dialektyk Friedrich Engels powiedział, że „życie jest sposobem istnienia ciał białkowych”. To znaczy, życiem nazywa się pewną formę istnienia białka. Oczywiście piękne sformułowanie. Ale w takim przypadku z tego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy między człowiekiem i na przykład żabą. Ale w przeciwieństwie do żaby człowiek w życiu poddany jest tak wielu wątpliwościom, cierpieniom i rozczarowaniom, że może warto by było urodzić się żabą?  Więc kim jesteśmy w rzeczywistości?

W naturze istnieją 3 wyraźne poziomy: nieożywiony, roślinny i zwierzęcy. I człowiek na obecnym etapie swojego rozwoju należy do zwierzęcego poziomu. Co prawda można powiedzieć, że umiejętność zrozumiałej mowy odróżnia go od zwierząt, ale powstaje pytanie, czym dokładnie odróżnia się. Lepszą znajomością życia? Czy tym, że istniejąc tak jak wszystkie inne zwierzęta, nauczyliśmy się wykorzystywać je i inne poziomy natury dla własnej korzyści? Ale to jeszcze nie podnosi nas powyżej zwierzęcego poziomu. 

I znaczy, że powinniśmy przeprowadzić głębszą analizę i zrozumieć, co jest szczególnego w tym „worku z białka”, w tym ciele, które chodzi na dwóch nogach jak kogut, oddycha powietrzem, je, pije i rozmnaża się, jak każde inne zwierzę. 

Oczywiście, przede wszystkim człowieka od zwierzęcia odróżnia umysł. I korzystając z tego umysłu, przestał on oczekiwać od natury łaski – rozwijając naukę i technologię stworzył dla siebie, na ile to możliwe, komfortowe środowisko życia. Czy to jest wszystko? Czy na tym kończy się nasza różnica od zwierząt? Czy ze zwykłych zwierząt przekształciliśmy się w wysoko rozwinięte zwierzęta, których jedynym celem jest – czuć się komfortowo w tym życiu? 

Kabaliści mówią, że nie na tym polega cel egzystencji człowieka. Jest w nas coś, co czyni nas czymś więcej niż tylko wysoko rozwinięte białka. I tym „czymś” jest chęć dowiedzenia się, po co żyjemy. To właśnie odróżnia nas od zwierząt i czyni z nas Człowieka. 

Zwierzęta, tak jak my, chcą żyć i boją się śmierci. Ale po co żyć – to pytanie zadaje sobie tylko człowiek. To prawda, iż to pytanie nie u wszystkich jawnie istnieje. Dzieci pytają o to częściej, ale dorastając zapominają o tym. I tak naprawdę pytanie o sens życia interesuje około 10% dorosłych. Jednak w naszych czasach jest ich coraz więcej i więcej. 

Pomaga w tym i koronawirus i wojny, i upadek rynków, a także niszczenie więzi społecznych … Innymi słowy, całe nasze dzisiejsze życie prowadzi do tego, że ludzie po prostu przestają być zadowoleni z fizycznej egzystencji. Coraz bardziej natarczywie zaczynają zadawać sobie pytania o sens istnienia i mam nadzieję, że nie uspokoją się dopóki nie otrzymają odpowiedzi. Dopóki nie dowiedzą się skąd pochodzi życie, skąd my sami pochodzimy, jakie siły zarządzają naszą rzeczywistością, i jakie są ich prawa. 

Ci, którzy zaczynają szukać odpowiedzi na te pytania, przestają po prostu płynąć z prądem życia. Oni zaczynają się uczyć, jak zarządzać swoim życiem, czują, że są częścią ogólnego systemu natury, i korzystając z metody Kabały znajdują związek z wyższą naturą. Zaczynają widzieć, że nie mają się czego bać. 

Źródło: https://bit.ly/2J2ybUw


Im szybciej wyciągniemy wnioski z koronawirusa, tym szybciej zagoją się rany

Odłączając nasze łańcuchy dostaw, wirus przypomniał nam, że jesteśmy nierozerwalnie połączeni.

COVID-19, czyli koronawirus wprowadza zamęt w naszym życiu, a jeszcze przed nami jest zrozumienie jego konsekwencji. Maski, kwarantanna, ale przede wszystkim strach, mówią nam, że zaczyna się nowa faza naszego życia.

Tak więc, im szybciej opanujemy sprawy, tym lepiej będzie dla wszystkich.

Wyobraź to sobie:

Siedzisz w domu, nie możesz iść do pracy, ponieważ twój pracodawca przestał działać, nie możesz kupować żywności, ponieważ wszystkie sklepy zostały opróżnione i nie ma zapasów, by uzupełnić półki, a dostawy z zaopatrzeniem praktycznie się zatrzymały. Ale masz dzieci do wykarmienia. Co zrobisz? Nie możesz nawet wysłać ich do szkoły, gdzie mogą dostać posiłek, ponieważ wszystkie szkoły zostały zamknięte z powodu wirusa.

Co zrobisz, zaczniesz uprawiać warzywa w wannie?

Jeśli to brzmi szalenie, to dlatego, że tak jest. Ale w ciągu kilku miesięcy ten scenariusz może być realizowany przez dziesiątki milionów Amerykanów, Europejczyków i ludzi, w każdym kraju na świecie.

Prawda jest taka, że nie możemy istnieć bez zaopatrzenia z zewnątrz, a koronawirus powstrzymuje ten przepływ. Jeśli nie znajdziemy sposobu na zmianę łańcuchów dostaw, które wciąż pozostają zamrożone przez strach, moglibyśmy stanąć w obliczu głodu, który zniszczy nasze społeczeństwo i pochłonie życie milionów ludzi, którzy nawet nie są chorzy na wirus.

Klucz do udanego ponownego rozruchu

Dlaczego to wszystko się dzieje?

Ponieważ ignorujemy jedno proste, naturalne prawo: wzajemne powiązania. Wzajemne powiązania oznaczają, że wszystko w naturze jest powiązane, a zatem zależne od wszystkiego innego.

My natomiast żyjemy w założeniu, że nie musimy rozpoznawać niczego poza naszymi potrzebami. W tym tkwi problem: podczas gdy nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom przyrody funkcjonuje w harmonii i równowadze, poziom ludzki żyje kosztem reszty: wykorzystujemy naturę i wykorzystujemy się nawzajem tylko dlatego, że możemy.

Teraz, jak się wydaje po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni, natura mówi: „Dość!” Rzeczywistość wymaga, abyśmy stali się odpowiedzialni i dojrzali, ale przede wszystkim dbali o siebie i środowisko.

Teraz jesteśmy wezwani do otwarcia oczu, uznania otaczającego nas świata i rozpoczęcia myślenia bardziej w kategoriach „my”, a mniej w kategoriach „ja”. Tak działa cała natura i wymaga tego także od nas.

Stać się bardziej podobnym do natury, a mniej podobnym do ludzi

Aby zacząć równoważyć nasze podejście do rzeczywistości, powinniśmy zacząć działać bardziej jak natura, a mniej jak ludzie, a przynajmniej mniej jak ludzie, którymi byliśmy, aż do wybuchu COVID-19. Aby to zrobić, powinniśmy zacząć uwzględniać inne sprawy w naszych myślach. To, co zwierzęta i rośliny robią instynktownie, my musimy zrobić świadomie.

Chociaż jest to dla nas znacznie trudniejsze niż dla zwierząt i roślin, niesie za sobą wyjątkową nagrodę: poszerzoną percepcję całej natury. Im większą część rzeczywistości obejmie nasza świadomość, tym szersza staje się nasza percepcja. Jest to niekończący się proces wzrostu z nieskończonymi nagrodami, związany jedynie z naszą gotowością do działania.

Tak jak w naturze wszystko jest połączone ze sobą, takimi też możemy stać się my, jeśli zaangażujemy do działania nasze umysły i serca. W tym sensie koronawirus jest bezprecedensową szansą na rozwój i byłoby okropnym błędem, gdybyśmy go przegapili.

Odłączając nasze łańcuchy dostaw, wirus przypomniał nam, że jesteśmy nierozerwalnie połączeni. Myśląc o tym wzajemnym powiązaniu i tym, czego od nas wymaga, możemy pokonać nie tylko COVID-19, ale także „wirusy”, które niszczą nasze społeczeństwo, zanieczyszczają nasze umysły i powodują, że niszczymy się nawzajem i otaczający nas świat.

W tym sensie koronawirus jest szczepionką, a nie patogenem, a im wcześniej dowiemy się, czego uczy, tym szybciej wszyscy się wyleczymy.

Źródło: https://bit.ly/39X0yPU


Panika przed koronawirusem dosięga Izraela. Czego może nas to nauczyć?

Do Izraela dotarł Koronawirus. Izraelczycy wpadają w panikę przed koronawirusem, który pojawia się w nagłówkach wszystkich mediów. Nikt nie wie jak wirus się rozprzestrzenia, wodą czy powietrzem, migruje wraz z ptakami, czy podróżuje z grupą koreańskich turystów. Dopóki nie odnajdziemy korzenia tej choroby – wszystkie odpowiedzi są „prawdziwe“.

Tak czy inaczej, część odpowiedzialności leży po naszej stronie, czyli po stronie ludzi. Znajdujemy się pod wpływem siły, która wymaga od nas, byśmy w obliczu tego zjawiska podjęli trud. W związku z tym oprócz wytycznych i zaleceń z ministerstwa zdrowia musimy być rozsądni i rozpoznać przyczynę ukrytą za rozprzestrzeniającym się wirusem.

Według nauki Kabały, ludzka natura to potrzeba rozkoszowania się. Ta potrzeba rozwija się i wymaga maksymalnego zaspokojenia w zamian za minimalny wysiłek. Im bardziej ona rozrasta się w niekontrolowany sposób, tym bardziej pragnie zaspokajać siebie wykorzystując innych. Zatem egoistyczne pragnienie, które chcemy zaspokoić czyimś kosztem, staje w opozycji do ogólnego prawa natury: pragnienia dawania przyjemności.

Kiedy tracimy balans i równowagę z naturą, która działa w sposób altruistyczny, otrzymujemy informację zwrotną sygnalizującą nam, że musimy poprawić kierunek i skorygować nasz stosunek do natury. Ta informacja zwrotna może objawić się, jako epidemia wirusowa, protest, masowa strzelanina, huragan, zamach terrorystyczny lub inne wydarzenie mające charakter czysto osobisty, społeczny lub globalnie ekologiczny.

Wszystkie wzloty i upadki, których doświadczyła ludzkość, wliczając w to wahania rynkowe, kryzysy pomiędzy krajami, jak i jednostkami, a nawet rozbicia w rodzinach pojawiają się, jako wynik braku równowagi pomiędzy potrzebą otrzymywania odczuwaną przez jednostkę a potrzebą oddawania zawartą w naturze.

Może okazać się dyskusyjnym, że ból nas zmiękcza i adaptuje nas zbliżając w kierunku natury, jednak nikt nie pragnie cierpienia i nie ma przykazania, które by tego wymagało.

Tak czy inaczej, zanim nauczymy się jak poprawnie żyć w połączonym ze sobą społeczeństwie, ponad indywidualnym pragnieniem zaspokajania siebie, własnych potrzeb, będziemy upadać raz po raz, wciąż na różne sposoby.

Ludzkie ego w najpotężniejszy sposób wyraża się w odrzuceniu połączenia między nami.

Natura działa w celu zbliżenia nas do siebie, i jeśli zamkniemy się wewnątrz swojego ego, natura odpowie uderzając dwa razy mocniej.

Ciosy od natury wzrosną do takiego punktu, gdzie człowiek nie będzie miał innego wyjścia, niż zrozumieć, że tylko razem, może im sprostać w połączeniu z innymi.

Natura stopniowo popycha nas do idealnego stanu połączenia i na naszej drodze do niego musimy zmagać się z naszym ego, które stawia opór. Ostatecznie, dojdziemy do miejsca, gdzie jeśli nie uda nam się połączyć, to wszyscy ucierpią, a jeśli się nam uda, to wszyscy podniosą się na wyższy poziom świadomości.

Jeśli spojrzymy na naturę, jako kompletny system, będziemy zaskoczeni tym, jak nawet najmniejszy wzrost połączenia, albo rozłączenie między nami wpływa na całość w dobry bądź zły sposób.

Dlaczego zatem ten system pozostaje przed nami ukryty?

Ponieważ, jeśli pozostawałby dla nas odkryty, nie mielibyśmy możliwości dokonania świadomego wyboru: pozostawalibyśmy jak kamienie, rośliny czy zwierzęta, które pozostają instynktownie w równowadze z naturą, przez co brakuje im wolnej woli.

Jako, że więzy między nami są niewidoczne, musimy stale słuchać o tym, jak jesteśmy połączeni, jak możemy odkryć to połączenie i przedyskutować nasza rolę w całym systemie, tak aby uznać naszą egoistyczna potrzebę przyjemności, jako sprzeczną z altruistyczną naturą systemu i wzmocnić naszą potrzebę jedności.

Co więcej, nie musimy czekać, aż zostaniemy do tego popchnięci siłą np. poprzez kryzysy. Zamiast tego możemy zmobilizować się do połączenia, które sprawia, że czujemy się lepiej niż, gdy jesteśmy podzieleni. Innymi słowy jest w naturze pozytywna siła, która objawia się w połączeniu i przez odkrycie tej siły doświadczamy znacznie większego szczęścia, pewności, miłości, wolności i pokoju.

Źródło: https://bit.ly/33kdr4k


Korzyści z koronawirusa

Jakie korzyści może mieć wirus, który zabija ludzi, i doprowadził świat do paniki?

Koronawirus pomaga nam zrozumieć naszą maleńkość i słabość, jako istot ludzkich w zderzeniu z naturą.

Bez względu na to, czy jest to wirus, klęska żywiołowa, czy niezliczone inne ciosy, regularnie przeżywamy przykłady potwierdzające, że natura nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych, ale wszystkich traktuje jednakowo.

Główna korzyść z koronawirusa: globalne przebudzenie w kwestii współzależności ludzkości

Stopniowo jesteśmy doprowadzani do wniosku, że jesteśmy jedną wspólnotą, jak jedna wielka rodzina żyjąca na tej samej planecie. Ostatecznie wszystkie granice i mury, które budujemy, aby się od siebie odgrodzić, nie sprawdzą się w obliczu rosnącej globalizacji, gdyż natura stale popycha nas do nowego poziomu świadomości.

Natura wysyła nam ciosy, aby pokazać nam, jak jesteśmy współzależni i połączeni będąc jej częścią, jak również w sposób nieunikniony jesteśmy jej integralnymi elementami.

Koronawirusa można zatem postrzegać, jako kolejną lekcję, której udziela nam natura: bez względu na to, jak bardzo zwracamy uwagę na różnice między sobą, otacza nas siła natury, która nie zwraca uwagi na nasze etykiety.

Doszliśmy już do tego stopnia, że ​​cały świat jest uważany za jeden kolektyw i jedno społeczeństwo”. Kabalista Yehuda Ashlag (Baal HaSulam), „Pokój na świecie”.

Korzyścią koronawirusa jest to, że ludzkość, jako całość zyskuje świadomość swojej jedności. Służy to destabilizacji naszej egoistycznej infrastruktury, dzięki czemu widzimy potrzebę wypracowania nowego sposobu działania w naszych coraz bardziej współzależnych warunkach globalnych. Po raz kolejny natura pokazuje, w jaki sposób przenika przez wszelkiego rodzaju przegrody, które ustawiliśmy sami dla siebie na całym świecie.

Skąd pochodzą podziały, które budujemy między sobą?

Wyrastają z ludzkiego ego, które pragnie czerpać korzyści kosztem innych.

Ludzkie ego rozbija postrzeganie całej rzeczywistości na małe kawałki. Koronawirus osacza nasze egoistyczne ja, pokazując, jak one działają przeciwnie do napędzanej altruizmem najwyższej siły natury, podczas gdy sama natura stopniowo zmusza nas do uświadomienia sobie naszej współzależności i wzajemnych powiązań między sobą oraz z naturą w całości.

Aby uświadomić sobie nasze całkowite wzajemne powiązanie i współzależność z naturą, będziemy musieli uzmysłowić sobie naszą egoistyczną naturę będącą negatywną przeszkodą. Będziemy musieli zobaczyć, jak ego odcina nas od siebie nawzajem i od natury, jako całości i czyniąc to, ego przygotowuje nas na przyszłe niezliczone ciosy, czy to nowy wybuch wirusa, czy inne problemy osobiste, społeczne i na skalę globalną.

Uświadomienie sobie szkodliwości ludzkiego ego jest jednym z głównych etapów naszego przyszłego rozwoju.

Albo poprzez cierpienie, albo przy pomocy edukacji w kierunku naszego połączenia, musimy odkryć nikczemność ludzkiego ego.

Odkrycie może być przyjemne, jeśli celem będzie przyciągnięcie pozytywnej siły natury, która doskonale łączy wszystkie elementy natury, na poziomie nieożywionym, roślinnym, zwierzęcym i ludzkim, wtedy między ujawnionymi siłami: pozytywną i negatywną, ludzkość będzie umiała działać pośrodku, wyraźnie obserwując przez co przechodzi, i działać klarownie w odpowiedzi na wpływy natury.

Jak możemy obudzić pozytywną siłę połączenia w naszym życiu?

Bardzo prosto, nasze połączenie wywołuje pozytywną łączącą siłę natury. Następnie, przyciągając pozytywną siłę natury, odkrywamy siłę przeciwną, negatywną – siłę egoistyczną, a obudzenie obydwu sił podnosi nas do najwyższej siły, jest to nowy poziom połączenia, w którym odczuwa się doskonałość i równowagę.

Jest tak, jak jest napisane w piosence: „Ose shalom be Meromav, Hu yaase shalom aleinu” („zawrzyj pokój w Jego niebie, On przyniesie nam pokój”): Pokój jest integralnością w naszych relacjach między odwrotnymi siłami natury.

Przed nami okres uczenia się, jak się ze sobą łączyć, utrzymując pozytywne i negatywne siły natury w ryzach.

Kiedy zaczniemy pracować z tymi siłami, zobaczymy jak każdy najdrobniejszy szczegół w rzeczywistości, a także najważniejsze wydarzenia na świecie, wszystko tworzy jeden obraz.

Mądrość Kabały prowadzi nas do odkrycia tych sił. Zapewnia nam metodę doświadczania harmonijnego połączenia, przyciągania pozytywnej siły natury, odkrywania przeciwnej, negatywnej siły egoistycznej i uczenia się sposobów balansowania między nimi.

Źródło: https://bit.ly/38T5jbU