Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Moje myśli na Twitterze, 16.03.20, cz. 2

Epidemia koronawirusa rozpoczęła stan globalnej rewolucji. Mikroskopijny wirus dogłębnie niszczy nasze potężne i niewzruszone struktury! Państwa zamykają granice. Cały świat ukrywa się po domach i zamyka na klucz. Wróg przejawia się na niedostępnym poziomie… 

Jeden maleńki wirus niszczy zyskowne więzi, które zostały zbudowane między nami, aby zarabiać pieniądze na innych, wykorzystywać, konkurować między sobą, dlatego natura stara się przywrócić właściwą równowagę i przeciwstawia się naszej ego-naturze, która chce wykorzystywać wszystkich… 

Przy całym wysokim poziomie postępu, przy materialnym dobrobycie mamy brak dobrych relacji międzyludzkich. Nie możemy zbudować normalnego społeczeństwa i właściwie wychowywać dzieci. Natura pokazuje, że tylko egoizm wymaga leczenia i ujawnia wirusa – to jest istota kryzysu! 

Rozwój człowieka prowadzi do uświadomienia sobie połączenia i wzajemnej zależności. Kraje zamykając się próbują powstrzymać epidemię, izolują ludzi, zrywają więzi. Ale przez to skazujemy się na żałosne życie, jakbyśmy wracali do prymitywnych czasów… 

Człowiek wykorzystuje innych dla własnej korzyści – niszczy to integralny system natury. Ego-pragnienie jest niemożliwe do zaspokojenia. Nie zgadza się z tym integralny, globalny system natury i wytwarza przeciwciała, które nie pozwalają człowiekowi niszczyć naturalnych systemów… 

Ja nie wysyłam tobie choroby! A to, co bierzesz za chorobę, to są twoje błędy. Ale jeśli wszystkie swoje stany odniesiesz do Mnie, to odkryjesz, że nie są to choroby, a naprawy, za pomocą których zbliżasz się do Mnie! (Sanhedrin, 101.1) Patrz lekcja z 16.03.2020. 

@Michael_Laitman 


Koronawirus – konsekwencją braku równowagi natury

каббалист Михаэль Лайтман W związku z epidemią koronawirusa Ministerstwo Zdrowia Izraela wydało 11 zasad postępowania, wzywając każdego z nas do przestrzegania prawa „wzajemnego poręczenia?”. Ponieważ jest to globalna katastrofa dotykająca wszystkich, to jesteśmy zobowiązani liczyć się ze sobą, co nazywa się wzajemnym poręczeniem. 

Nasze poręczenie polega teraz na tym, by nie podchodzić blisko jeden do drugiego, dbając o bliźniego. Jeśli naprawdę będziemy troszczyć się o siebie nawzajem rozumiejąc, że poprzez swoje zachowanie przyczyniamy się do wspólnego dobra, to bardzo szybko zatrzymamy epidemię. 

* * * 

Koronawirus przyciągający powszechną uwagę, w rzeczywistości wydaje się dziecinną zabawką w porównaniu z tymi katastrofami, które nadejdą w przyszłości. Na przykład stopniowe przemieszczanie się biegunów magnetycznych Ziemi grozi jej gwałtownym przebiegunowaniem, w wyniku czego powróci epoka lodowcowa.

Dlaczego tak martwimy się jakimś wirusem, który jest po prostu niczym w porównaniu z dalszym rozwojem wydarzeń? Ale rzecz w tym, że koronawirus uderza każdego osobiście. A jeśli będzie nadchodzić lód lub ocean podniesie się o kilka metrów, to nie odczuję tego efektu osobiście na sobie, sprawdzając swoją temperaturę lub puls. 

Wszystko zależy od odczucia człowieka. Jeśli roje szarańczy przylecą i pożrą cały plon z pól, to przyjdziemy do sklepu i nie zobaczymy w nim żadnych produktów, oprócz tej samej szarańczy: szarańczy cukrowej, solnej szarańczy itd. I wtedy będziemy się martwić. 

A na razie w centrum uwagi jest koronawirus. On demonstruje ludzkości jej słabość i wzajemny związek, co obecnie przejawia się w negatywnej formie, ponieważ poprzez niego przekazuje się choroba od jednego do drugiego. Ale on pokazuje również, że jeśli zechcemy działać razem, wnikliwie i świadomie, to możemy uchronić się przed wirusem. 

Epidemia także oczyszcza nas od wszystkich śmieci: przestaliśmy latać tam i z powrotem, zajmować się niepotrzebnymi rzeczami. Jeśli epidemia będzie się przeciągać jeszcze przez rok, to nasze życie uspokoi się i będziemy przeprowadzać tylko niezbędne działania. 

Nikt nie będzie już biegał po sklepach kupować odzież. Wszyscy będą żyć w spokoju, aby tylko być zdrowym. Wirus zamyka nas na klucz i stajemy się posłusznymi dziećmi. Okazuje się, że to nie jest wirus, ale pomoc z góry. 

Epidemia wpłynie na politykę i stłumi wszystkie pasje, bo z jakiego powodu mielibyśmy walczyć, skoro wszyscy jesteśmy braćmi w nieszczęściu. Kim chcemy rządzić – ludźmi, którzy żyją na skraju rzeczy niezbędnych? 

A potem nadejdą nowe ciosy: chmury szarańczy, komarów, mysz. Nie będziemy w stanie walczyć z nimi ze względu na ich ogromną liczbę. I tak nasze życie nabierze stopniowo innej formy: z tego nauczymy się, jak można żyć inaczej. Przecież dzisiaj społeczeństwo ludzkie jest bardziej podobne do finansowej bańki: co druga firma, to fundusz inwestycyjny. 

Zgodnie z prawami natury ani jedno stworzenie na nieożywionym, roślinnym lub zwierzęcym poziomie nie zużywa więcej niż jest to konieczne do istnienia. Widzimy jak drapieżniki, lampart czy wilk, pożerają zdobycz, ale one robią to dlatego, aby przetrwać i nie biorą zbędnego. 

I człowiek musi także żyć zużywając tylko to, co niezbędne, a resztę oddawać na korzyść społeczeństwu, ale właśnie to, co jest naprawdę dla niego dobre, i nie dezorientować społeczeństwa wszelkiego rodzaju głupotami. 

Społeczeństwo ludzkie musi dojść do takiej formy materialnego życia, która odpowiada zwierzęcemu poziomowi. Zwierzęce ciało musi żyć jak wszystkie zwierzęta, to znaczy konsumować tylko i wyłącznie w celu przetrwania. A więcej niczego nie należy brać od natury, wszystko inne powinno być skierowane tylko na działania duchowe, na pracę dla Stwórcy. 

Wytwarzamy produkty, z których 90% nikomu nie jest potrzebne. Wszystko jest zorganizowane w łańcuchy, gdzie każdy produkuje swoją część i przekazuje drugiemu, a ostatni w łańcuchu wszystko wyrzuca dlatego, aby cały proces można było rozpocząć od nowa. 

Cały współczesny świat jest zbudowany w takiej formie, w przeciwnym razie nie będziemy w stanie zarobić. Zarabiamy tylko na tym, że wyciskamy wszystkie zasoby naturalne z ziemi. Nie możemy dalej tak żyć, zniszczymy ekologię. 

Egoizm, który prowadzi nas przez cały czas, doprowadził nas do takiego życia, że już nie można go znieść. Sami wykopujemy sobie grób. Anioł śmierci wyciąga kroplę trucizny na krawędź miecza, a ty posłusznie połykasz ją i umierasz. 

Jakie jest wyjście? Studiować to, o czym mówi nauka Kabały, aby naprawić swoje myśli, i tymi myślami naprawimy świat. Gdy będzie wielu ludzi o właściwych myślach, wówczas będzie można przełożyć je na działania materialne. Ale działają już same nasze myśli! 

Oddawać społeczeństwu – to przede wszystkim studiowanie, co oznacza prawdziwe obdarzanie i w jakiej formie powinno istnieć społeczeństwo, aby odpowiadać prawu natury. Wszystko wyjaśnia się w myślach. 

Sam człowiek poprzez swoje wysiłki i samoograniczenie musi osiągnąć taki stan, w którym żyją zwierzęta, to znaczy nie spożywać więcej niż jest niezbędne dla życiowych potrzeb. A całą resztę swojej energii i umysł musimy skierować na zjednoczenie między sobą. 

* * * 

Epidemia koronawirusa i wszystkie inne problemy są konsekwencją braku równowagi w naszym życiu. Gdybyśmy żyli w materialnym planie jak zwierzęta, które nie konsumują więcej niż jest to konieczne dla swojego zwierzęcego ciała, a wszystkie nasze wysiłki duchowe były skierowane na poznanie Stwórcy, to wówczas życie byłoby przepiękne.

Ale my wprowadzamy zniekształcenie, dążąc w swoim egoizmie do panowania nad całym światem, zniszczenia kuli ziemskiej i wyciśnięcia z niej wszystkich zasobów naturalnych. A potem natura, wychodząc z równowagi, pokazuje nam wszystkie te problemy: problemy biologiczne w postaci koronawirusa lub wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami. Wszystkie te kataklizmy są spowodowane brakiem równowagi, dysbalansem, który my wywołujemy w naturze. 

Jesteśmy zobowiązani do korzystania z natury tylko w niezbędnym zakresie, jak uczy nauka Kabały. A wszystko inne; potężne siły, czas, ogromny umysł i pragnienia, którymi obdarzony jest człowiek, użyć tylko dla naprawy społeczeństwa, aby zrobić z niego instrument dla odkrycia Stwórcy. 

Społeczeństwo ludzkie działa teraz w przeciwnym kierunku niż ujawnienie Stwórcy, przez co naturalnie powodujemy wszystkie problemy, a koronawirus to tylko początek. 

Epoka Mesjasza, w której już się znajdujemy, powinna przynieść nam wiele nowych odkryć. Miejmy nadzieję, że dzięki naszym wysiłkom odkrycia te będą dobre, ale na razie niestety, co do tego są wątpliwości… 

Więc postarajmy się szybko nauczyć i przekazać całej ludzkości przyczynę wszystkich wirusów spowodowanych niezgodnością ludzkiego społeczeństwa z ogólnym prawem natury, które polega na równowadze. Jest to prosta fizyka, a nie wiara – prawo natury. 

Z lekcji według artykułu „Pokój”, 05.03.2020 


Koronawirus – ukryte Błogosławieństwo?

Życie wróci do normalności po koronawirusie, ale normalność nie będzie tym, co znamy dzisiaj. Po wyjściu z kryzysu nie będą już widoczne skutki nadmiernej konsumpcji, ludzie obudzą się w nowej rzeczywistości. Im dłużej zajmie ludzkości pokonanie COVID-19, tym bardziej różnić się będzie nasze życie po koronawirusie.

Najbardziej optymistyczny scenariusz przewiduje, iż szczepionka przeciwko wirusowi będzie ogólnie dostępna pod koniec 2020 roku. Ile firm przetrwa tak długo przymusowe zamknięcie? Ile obiektów rekreacyjnych i rozrywkowych może utrzymać się pozostając zamknięte na tak wiele miesięcy? A co najważniejsze, jak wyglądało będzie bez nich nasze życie?

Moim zdaniem, rozrywka i rekreacja nie znikną całkowicie, ale będzie jej o wiele mniej i inna niż do tej pory. Możesz to sobie wyobrazić? Czy potrafisz wyobrazić sobie życie, które nie polega na uganianiu się za społecznie przyjętymi przyjemnościami, które prawie zawsze kończą się konsternacją, co sprawia, że szukamy kolejnego sposobu, aby móc poczuć się błogo i jedynie po to, by zaznać złamaną po raz kolejny obietnicę? Co nas zadowoli, gdy niekończąca się, daremna pogoń za satysfakcją zostanie zatrzymana przez wyższą siłę?

W tej chwili pytań na temat pandemii COVID-19 jest więcej niż odpowiedzi. Poza oczywistymi pytaniami, jak na przykład, kiedy zostanie znaleziona szczepionka, istnieją bardzo głębokie pytania obudzone zaistniałą sytuacją. Po pierwsze, wirus powstrzymuje nas od zanieczyszczania planety. Ograniczając loty, transport i produkcję w tak radykalny sposób, w wielkim stopniu zmniejsza ilość gazów cieplarnianych, poprawia jakość powietrza, minimalizuje nasze wyczerpywanie zasobów naturalnych i generalnie sprawia, że ludzkość staje się spełnieniem marzeń takich entuzjastów środowiska jak Greta Thunberg i milionów innych, którzy boleją nad szkodami, jakie wyrządzamy naszej planecie. Więc w sumie czy wirus jest, aż tak zły? A może jest zły dla nas i dobry dla reszty rzeczywistości? Ale jeśli tak, to jesteśmy w konflikcie z rzeczywistością, co na pewno nie jest dobre. Jak do tego doszliśmy?

Jak już mówiłem, jest jeszcze za wcześnie, aby odpowiedzieć na te pytania, wciąż jesteśmy w tym, co gazety nazywają „historią w trakcie powstawania”. Ale kiedy kurz opadnie, nie ma wątpliwości, że zobaczymy inny obraz niż sprzed momentu, kiedy wszystko przesłonił.

Pewne punkty do refleksji

Oto niektóre z rzeczy, nad którymi zastanawiam się w tych dniach:

1. Przyroda, jeśli pozostawiona sama sobie, jest w harmonii i równowadze. Kiedy równowaga zostaje zachwiana, na przykład w przypadku nadmiaru populacji jednego z gatunków, Natura znajduje sposób, aby to zrównoważyć albo poprzez zwiększenie liczby drapieżników dla tego gatunku, albo poprzez eliminację nadmiaru zwierząt w inny sposób. Jeżeli wydaje się, że Natura próbuje nas zgładzić, to myślę, że powinniśmy zapytać, dlaczego to robi? Czy staliśmy się tak szkodliwi dla natury, że jest zmuszona usunąć część z nas?

2. Jeśli wirus jest sposobem Natury na zabijanie ludzkości, to czy to oznacza, że gdybyśmy nie zbłądzili, aż tak strasznie, to wirus by się nie pojawił?

Są jeszcze głębsze pytania, które możemy zadać:

3. Jak dotąd koronavirus obchodzi się z nami w sposób dość „delikatny”. Liczba ofiar jest stosunkowo niewielka, a objawy są przeważnie łagodne. Jednocześnie widzimy, że w jakiś sposób udało się wirusowi rozłączyć wszystkie nasze więzi; izoluje nas od siebie, rozkłada na części nasz dotychczasowy sposób życia, jednak nie grozi nam zagłodzeniem. Co to dla nas oznacza? Czyżby to był sposób Natury na powiedzenie nam, że problem leży w naszych relacjach międzyludzkich? Gdybyśmy byli bardziej empatyczni wobec siebie, bardziej rozważni, jak wpłynęłoby to na chorobę? Być może nie wpłynęłoby, jako że powinniśmy byli od początku być tacy, a teraz jest już za późno i będziemy musieli po prostu przetrwać burzę i starać się być inni, gdy ona już się skończy. Ale jednocześnie, być może wpłynęłoby…

4. Poza tym Natura, jak już powiedziano, jest w równowadze. Ludzie – najwyraźniej nie są. Nie liczymy się z Naturą, gardzimy sobą nawzajem i nigdy nie przestajemy grać „Króla Wzgórza [Gnoju]”. Myślimy tak, jak żadne inne stworzenia – że jesteśmy lepsi od Natury, że możemy ją pokonać, jeśli tylko będziemy się starać wystarczająco mocno i długo. Czy ta niespójność między ogólną naturą a ludzką naturą może być przyczyną wybuchu epidemii?

Tak czy inaczej, wirus na swój sposób jest ukrytym błogosławieństwem. Potrzebowaliśmy tych refleksji i kiedy dziś widzę jak wielu ludzi zastanawia się nad tym lub sympatyzuje z tymi, którzy pytają, to napawa mnie to optymizmem. Znajdziemy szczepionkę na koronawirusa, ale pytanie, które najbardziej mnie dręczy, brzmi: czy znajdziemy szczepionkę na chorobę, która nęka nas od wieków – naszą samolubną ludzką naturę.

Źródło: https://bit.ly/2xiXLC4


Życiodajne tajemnice natury, których uczy Czarnobyl

26 kwietnia 1986 roku zmaterializował się jeden z najgorszych scenariuszy na świecie. Reaktor jądrowy w Czarnobylu eksplodował w wyniku nieudanego eksperymentu, uwalniając dziesięć razy więcej promieniowania niż Hiroszima. Ogromny obszar stał się śmiertelny dla 350 000 mieszkańców.

Pomimo prób podjętych przez sowiecki reżim, aby ukryć najpoważniejszy wypadek nuklearny w historii, w ciągu kilku dni miejsce to stało się miastem duchów. Setki tysięcy ludzi ewakuowano ze swoich domów, a naukowcy oszacowali, że dotknięty obszar Czarnobyla nie będzie nadawał się do zamieszkania przez następne 20 000 lat.

Wbrew ludzkiej logice dekadę później roślinność zaczęła wyrastać z ruin. Czarnobyl stał się swego rodzaju laboratorium ewolucyjnym dla świata, w którym z pozostałości nuklearnych wyłonił się kwitnący rezerwat natury. Na tym terenie zakwitły połacie kwiatów, odrodziły się lasy i zaczęły pojawiać się różne zwierzęta: gady, ptaki i różne gatunki ssaków, z których niektóre nie żyły na tym obszarze przez wiele lat przed katastrofą.

Jeśli naprawimy relacje międzyludzkie budując mosty pozytywnych połączeń ponad naszą wrodzoną niechęcią, podziałami a nawet nienawiścią do siebie, wówczas możemy doświadczyć naszej rzeczywistości, jako doskonałej”.

Przez pryzmat praw przyrody, odrastanie w Czarnobylu przypomina wiele nowych stanów planetarnych, które wypłynęły ze swoich przeciwieństw. Ziemia rozwijała się w kilku stanach; gdy jej powierzchnia była płynną lawą, później gdy była w większości pokryta lodem, a dalej gdy całkowicie pokryta była wodą. Jednak z każdej epoki nasza planeta wychodziła silniejsza i zdrowsza niż jej poprzednia wersja.

Co dzieje się, gdy ludzie nie ingerują w naturę?

Wszechświat ma nieskończone siły leczące i równoważące. Kiedy ludzie nie ingerują w nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom przyrody, zachodzi całkowita harmonia. Działamy w sieci sił, których nie rozumiemy, więc nawet nasze pozornie łagodne myśli i działania mogą spowodować niezamierzone szkody. Wynika z tego, że gdy samolubne i niszczycielskie działania człowieka zostają zaniechane, opuszczony obszar staje się pełen życia.

Czarnobyl jest tego przykładem: kiedy promieniowanie zaczęło zanikać i nie było ingerencji ze strony człowieka, pojawiły się nowe gatunki roślin i zwierząt, które wcześniej uważano za wyginięte. Skąd pochodzą te nowe gatunki?

Jak po katastrofie, pojawiły się nowe gatunki roślin i zwierząt w Czarnobylu?

Natura składa się z wielu sił widocznych i utajonych, a niezliczone kombinacje tych sił powodują nieskończoną różnorodność form. Kiedy ludzie opuszczają taki obszar pozostawiając te siły w spokoju, zachodzi swoboda działania i w konsekwencji widoczne są manifestacje zgodnie z obecnym stadium rozwoju.

Jest to prawo natury: każde połączenie w sieci musi zostać wypełnione i wygenerować coś nowego na poziomie nieożywionym, roślinnym lub zwierzęcym. Na każdym poziomie natura działa według różnych i kontrastujących atrybutów połączenia, aby stworzyć harmonię i równowagę, umożliwiając ewolucję coraz bardziej zaawansowanych form życia. Innymi słowy, natura zawsze ewoluuje w kierunku wyższych stanów zjednoczenia.

Poziomy nieożywione, roślinny i zwierzęcy natury są zgodne z jej prawami i działają harmonijnie. Każdy podmiot i organizm na tych poziomach pobiera dokładnie tyle, ile potrzebuje do przetrwania, wszelką nadwyżkę przekazuje z powrotem do większego systemu, którego jest częścią.

W ten sposób powstaje dobrze naoliwiony system integralny. Tylko człowiek może, przez ograniczony czas opierać się takim prawom. Natura ludzka ma tendencję do działania przeciwnego: wkładamy tyle, ile musimy a bierzemy tyle, ile możemy bez uwzględnienia innych elementów systemu. Robimy tak nie rozumiejąc, że w ten sposób sami siebie okradamy, bo w rzeczywistości jesteśmy współzależnymi częściami naturalnego systemu, jak koła zębate w maszynie.

Jakie wnioski ludzie powinni wyciągnąć z odrodzenia w Czarnobylu?

Przykład Czarnobyla pokazuje, w jaki sposób natura ludzka jest przeciwieństwem samej natury. Ludzkie ego, to znaczy pragnienie czerpania przyjemności kosztem innych, co powoduje wykorzystywanie, manipulowanie i znęcanie się w naszych relacjach, generuje toksyny penetrujące naturę. Dlatego musimy koniecznie dowiedzieć się, jak działa natura, a dzięki temu będziemy wiedzieć, jak rozwiązać problemy, które są naszym dziełem.

Jeśli zwiększymy świadomość naszej funkcji, jako człowieka w naturze, rozumiejąc, w jaki sposób jej nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom zależy od naszych relacji, wówczas możemy współpracować, aby harmonijnie zintegrować się z naturą i przynosić jej korzyści.

Jeśli naprawimy relacje międzyludzkie, budując mosty pozytywnych połączeń ponad naszą wrodzoną niechęcią, podziałami, a nawet nienawiścią do siebie, możemy wówczas doświadczyć uczucia doskonałości. Korygując ludzką naturę poczujemy, jak nasze relacje kwitną i oddychają na nowo, a także jak każda chwila jest nowym, przyjemnym uczuciem.

Nasza planeta stanie się wtedy rajem w pełnym znaczeniu, niebem na ziemi.

Źródło: https://bit.ly/2WtImJM


Koronavirus, to dla Chin wezwanie do przebudzenia, do zaktualizowania swojego stosunku do świata

Oprócz choroby, śmierci i strachu wywołanego przez koronawirusa, światowa gospodarka doznała poważnego ciosu i strat w wysokości 160 miliardów dolarów. W Chinach Apple, McDonald’s, Starbucks i dziesiątki innych sieci zamknęły swoje sklepy. Całe miasta zostały zamknięte, a większość przemysłu „Made in China” została zamrożona.

Ludzkość musi jeszcze przetrawić skalę zakłóceń, które mogą wywołać Chiny, kraj z największą populacją na świecie. Chiny stały się zimną mega fabryką, działającą na rzecz gromadzenia pieniędzy i uprawiania interesów, kosztem zubożałej i spracowanej siły roboczej. Chiny przeobraziły się w potężny i asertywny kraj z mackami sięgającymi całego świata.

Ogromna ilość szkód wyrządzonych przez koronawirusa wyraźnie wskazuje: natura nie zgadza się z tak szybko ekspandującym działaniem ukierunkowanym na korzyść własną. Integralna i altruistyczna właściwość przyrody wymaga, aby każda z jej części uzupełniała się z pozostałymi, tworząc harmonijną całość. Z tego powodu konieczne jest zatrzymanie się na chwilę i spojrzenie krytycznie na sytuację kryzysową w Chinach, ponieważ ludzkość nie jest ponad prawami natury.

Historia pełna jest przykładów powstania i upadku potężnych imperiów, które dążyły do ​​powiększania się kosztem innych: starożytnego Egiptu; imperia babilońskie, rzymskie i mongolskie; kolonialna Wielka Brytania i Francja; reżim nazistowski; Związek Radziecki, lista jest długa. Powodem każdego upadku jest to, że ostatecznie natura nie pozwala na nadmierny egoizm, deptanie świata bez wytchnienia, gdzie jeden kraj lub imperium ma piracki dostęp do większości zasobów.

Można oczekiwać więcej ciosów, takich jak koronawirus, jeśli Chiny będą nadal zaciekle zwiększać swoją potęgę na całym świecie kosztem innych krajów i populacji. Kryzysy te mogą przybrać wiele poważnych form – śmiertelne choroby, upadki finansowe, wojny i wiele innych. Parcie występujące za sprawą rozwoju ludzkiego doprowadziło nas do epoki charakteryzującej się nieuniknioną globalną współzależnością. Nie ma już pustych przestrzeni i nie mamy gdzie się ukryć. Kryzysy tylko się nasilą.

Na wokandzie są teraz Chiny, przed nimi szansa przejścia zmiany nastawienia: stać się pozytywnie połączonym z ludzkością i działać w trosce o jej rozwój i sukces. Wszyscy płyniemy w tej samej łodzi. Dlatego, jeśli ktoś spowoduje z jednej strony przeciążenie, wszyscy wpadniemy do wody. Właśnie to robi obecna egoistyczna ekspansja Chin. Jest to przepis na katastrofę. Chiny muszą zatem zmienić kierunek swojego silnego wpływu, aby działać z korzyścią dla całego świata, a nie tylko dla siebie.

Dlatego mam nadzieję, że Chiny i świat nie poprzestaną na powierzchownym potraktowaniu kryzysu poprzez zastosowanie doraźnych środków dla uspokojenia sytuacji, ale pospieszą, by wyleczyć chorobę z której wszystko wynika, i która jest w każdym z nas. Kiedy nauczymy się myśleć globalnie zamiast narodowo, świat w końcu doświadczy pokoju, stabilności i harmonii.

Źródło: https://bit.ly/394dJxt


O koronawirusie, życiu i śmierci

Dzisiaj, kiedy koronawirus kontynuuje swój przerażający wszystkich marsz na całym świecie, siejąc strach i panikę, kiedy śmierć wychodzi w biały dzień na pierwszy plan, zmuszając człowieka, aby czuł się absolutnie bezbronny, warto odpowiedzieć sobie na szereg pytań. A w szczególności na takie: a czym jest nasze życie? 

Jeśli pojawi się pytanie, odpowiedź również się znajdzie. Spójrzcie w około – jak mądra i piękna jest nasza natura. Jakie mechanizmy stworzyła, aby wspierać życie w naszym śmiertelnym ciele 70–80, a nawet 100 lat. Ale po co? Czyżby po to, aby po prostu się urodzić, żyć i umrzeć? Aby między narodzinami i śmiercią przeżyć wiele trudnych i bolesnych lat. 

Przecież ile w zasadzie można z nich wyciągnąć przyjemności?

Podejmujemy tytaniczne wysiłki w przeciągu całego życia, aby zapewnić naszemu ciału zdrowie, a ostatecznie i tak tracimy siły, a ono rozpada się po prostu i staje się prochem. I na pierwszy rzut oka wydaje się, że proces ten jest absolutnie bezużyteczny. Ale przecież widzimy, że natura nie tworzy niczego, co nie miałoby sensu. Tak więc na czym polega ten sens? Czyżby tylko na tym, żeby między narodzinami i śmiercią walczyć tylko o przetrwanie?

Kiedyś materialista-dialektyk Friedrich Engels powiedział, że „życie jest sposobem istnienia ciał białkowych”. To znaczy, życiem nazywa się pewną formę istnienia białka. Oczywiście piękne sformułowanie. Ale w takim przypadku z tego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy między człowiekiem i na przykład żabą. Ale w przeciwieństwie do żaby człowiek w życiu poddany jest tak wielu wątpliwościom, cierpieniom i rozczarowaniom, że może warto by było urodzić się żabą?  Więc kim jesteśmy w rzeczywistości?

W naturze istnieją 3 wyraźne poziomy: nieożywiony, roślinny i zwierzęcy. I człowiek na obecnym etapie swojego rozwoju należy do zwierzęcego poziomu. Co prawda można powiedzieć, że umiejętność zrozumiałej mowy odróżnia go od zwierząt, ale powstaje pytanie, czym dokładnie odróżnia się. Lepszą znajomością życia? Czy tym, że istniejąc tak jak wszystkie inne zwierzęta, nauczyliśmy się wykorzystywać je i inne poziomy natury dla własnej korzyści? Ale to jeszcze nie podnosi nas powyżej zwierzęcego poziomu. 

I znaczy, że powinniśmy przeprowadzić głębszą analizę i zrozumieć, co jest szczególnego w tym „worku z białka”, w tym ciele, które chodzi na dwóch nogach jak kogut, oddycha powietrzem, je, pije i rozmnaża się, jak każde inne zwierzę. 

Oczywiście, przede wszystkim człowieka od zwierzęcia odróżnia umysł. I korzystając z tego umysłu, przestał on oczekiwać od natury łaski – rozwijając naukę i technologię stworzył dla siebie, na ile to możliwe, komfortowe środowisko życia. Czy to jest wszystko? Czy na tym kończy się nasza różnica od zwierząt? Czy ze zwykłych zwierząt przekształciliśmy się w wysoko rozwinięte zwierzęta, których jedynym celem jest – czuć się komfortowo w tym życiu? 

Kabaliści mówią, że nie na tym polega cel egzystencji człowieka. Jest w nas coś, co czyni nas czymś więcej niż tylko wysoko rozwinięte białka. I tym „czymś” jest chęć dowiedzenia się, po co żyjemy. To właśnie odróżnia nas od zwierząt i czyni z nas Człowieka. 

Zwierzęta, tak jak my, chcą żyć i boją się śmierci. Ale po co żyć – to pytanie zadaje sobie tylko człowiek. To prawda, iż to pytanie nie u wszystkich jawnie istnieje. Dzieci pytają o to częściej, ale dorastając zapominają o tym. I tak naprawdę pytanie o sens życia interesuje około 10% dorosłych. Jednak w naszych czasach jest ich coraz więcej i więcej. 

Pomaga w tym i koronawirus i wojny, i upadek rynków, a także niszczenie więzi społecznych … Innymi słowy, całe nasze dzisiejsze życie prowadzi do tego, że ludzie po prostu przestają być zadowoleni z fizycznej egzystencji. Coraz bardziej natarczywie zaczynają zadawać sobie pytania o sens istnienia i mam nadzieję, że nie uspokoją się dopóki nie otrzymają odpowiedzi. Dopóki nie dowiedzą się skąd pochodzi życie, skąd my sami pochodzimy, jakie siły zarządzają naszą rzeczywistością, i jakie są ich prawa. 

Ci, którzy zaczynają szukać odpowiedzi na te pytania, przestają po prostu płynąć z prądem życia. Oni zaczynają się uczyć, jak zarządzać swoim życiem, czują, że są częścią ogólnego systemu natury, i korzystając z metody Kabały znajdują związek z wyższą naturą. Zaczynają widzieć, że nie mają się czego bać. 

Źródło: https://bit.ly/2J2ybUw


Czego uczy nas koronawirus

каббалист Михаэль Лайтман Ludzkość w swoim rozwoju przeszła bardzo długą drogę osiągając punkt, w którym zaczyna się czuć, jak jedno ciało. Należy podziękować wirusowi korona za to, że doprowadził do takiej jedności cały świat. Jeśli epidemia będzie się przeciągać, to ludzkość odkryje, że naprawdę należy do jednego systemu i wszyscy jesteśmy od siebie wzajemnie zależni. 

Na razie ta zależność wyraża się w tym, że z obawy przed infekcją zamykam się przed innymi, odłączając się od negatywnego związku. Ale zacznijmy odkrywać pozytywne uzależnienie! Jeśli połączymy się poprawnie, to zaczniemy wytwarzać pozytywne wirusy. 

Teraz natura ujawnia nam szkodliwe wirusy, jako uświadomienie sobie zła. Ale potem musimy kontynuować ten proces dla uświadomienia sobie dobra, wyjaśniając, że łącząc się ze sobą nawzajem, możemy osiągnąć ogromny sukces.

Głównym czynnikiem nie jest zaprzestanie podróży lotniczych i sparaliżowana gospodarka, ale związek między ludźmi. Wirus zacznie znikać, jeśli nastąpi choćby niewielki ruch w kierunku połączenia i będziemy żałować tego, że jesteśmy zmuszeni zerwać ze sobą więzi, przecież chcemy się połączyć.

I zechcemy się połączyć nie dlatego, by ponownie wędrować po całym świecie od krańca do krańca, ale dlatego, że chcemy połączyć się z ludźmi. Poprzednie połączenie nie było dobre, ale teraz zbudujemy dobre połączenie.

To właśnie takie lekarstwo chcemy zastosować w tym krytycznym stanie: przywrócić nasze połączenie, ale już w innej formie, w dobrej, nie po to, aby się nawzajem wykorzystywać. Tym, że łączymy się razem, pokonujemy wszelkie zło, każdy wirus i dochodzimy do dobrego życia.

Natura i tak doprowadzi nas do tego celu, i jeśli sami zechcemy iść naprzód, to nie będziemy musieli po drodze zarażać się różnymi wirusami. Wszystko zależy od naszej prośby o korektę relacji między ludźmi. Wiedza ta powinna rozpowszechniać się na całym świecie we wszystkich formach: w myślach, rozmowach, działaniach. A dalej już Wyższa Siła, natura wykona swoją pracę.

Wyższa Siła wiąże wszystkie części stworzenia razem. I chcemy naprawić ludzki stopień, w którym nastąpiło rozbicie, przywracając go do jedności, aby zobaczyć go w jego prawdziwej formie, a nie zniekształcać go swoim egoistycznym wzrokiem. Korygując siebie, korygujemy rzeczywistość.

* * *

Koronawirus ujawnia nam naszą negatywną zależność od siebie. Po pierwsze odkrywamy, że nie jesteśmy w stanie przetrwać bez współpracy ze sobą, nie zarabiając na sobie nawzajem. Dla każdego powinno stać się jasne, że on żywi się od całego świata.

Ale wszystko to można kontynuować tylko pod warunkiem, że nasze połączenie stanie się pozytywne. Negatywne połączenie niszczy ludzkość i nie możemy dalej istnieć w takiej formie. Świat stacza się w taki stan, że człowiek nie będzie miał co jeść i czym oddychać.

Wyobraźcie sobie, jak piękne stałoby się życie, gdyby ludzkość zjednoczyła się, podobnie jak wszystkie inne części natury – nieożywiony, rośliny, zwierzęcy – w jeden integralny system, w którym każdy obejmuje w sobie wszystkich. Gdzie mamy wziąć siłę, która zjednoczy nas w jedno ciało, zszyje i sklei nas w jeden system? Przecież oczywistym jest, że w takim doskonałym systemie wszystkim będzie dobrze.

Oczywiście, gdybyśmy wyraźnie zobaczyli, że dobre spojrzenie na innego natychmiast wyleczy nas z koronawirusa, wszyscy na ziemi natychmiast staliby się sprawiedliwymi.

Ale nie tego wymaga od nas Siła Wyższa. Od człowieka wymaga się uświadomienia sobie, aby dążyć do obdarzania, a nie do samolubnych korzyści, myślę o wszystkich, a nie o sobie. A kiedy wszystkim stanie się dobrze, to i on również przestanie chorować. A dopóki epidemia trwa, musimy nauczyć się z niej czegoś…

Z lekcji według artykułu Baala HaSulama „Pokój”, 11.03.2020 


Im szybciej wyciągniemy wnioski z koronawirusa, tym szybciej zagoją się rany

Odłączając nasze łańcuchy dostaw, wirus przypomniał nam, że jesteśmy nierozerwalnie połączeni.

COVID-19, czyli koronawirus wprowadza zamęt w naszym życiu, a jeszcze przed nami jest zrozumienie jego konsekwencji. Maski, kwarantanna, ale przede wszystkim strach, mówią nam, że zaczyna się nowa faza naszego życia.

Tak więc, im szybciej opanujemy sprawy, tym lepiej będzie dla wszystkich.

Wyobraź to sobie:

Siedzisz w domu, nie możesz iść do pracy, ponieważ twój pracodawca przestał działać, nie możesz kupować żywności, ponieważ wszystkie sklepy zostały opróżnione i nie ma zapasów, by uzupełnić półki, a dostawy z zaopatrzeniem praktycznie się zatrzymały. Ale masz dzieci do wykarmienia. Co zrobisz? Nie możesz nawet wysłać ich do szkoły, gdzie mogą dostać posiłek, ponieważ wszystkie szkoły zostały zamknięte z powodu wirusa.

Co zrobisz, zaczniesz uprawiać warzywa w wannie?

Jeśli to brzmi szalenie, to dlatego, że tak jest. Ale w ciągu kilku miesięcy ten scenariusz może być realizowany przez dziesiątki milionów Amerykanów, Europejczyków i ludzi, w każdym kraju na świecie.

Prawda jest taka, że nie możemy istnieć bez zaopatrzenia z zewnątrz, a koronawirus powstrzymuje ten przepływ. Jeśli nie znajdziemy sposobu na zmianę łańcuchów dostaw, które wciąż pozostają zamrożone przez strach, moglibyśmy stanąć w obliczu głodu, który zniszczy nasze społeczeństwo i pochłonie życie milionów ludzi, którzy nawet nie są chorzy na wirus.

Klucz do udanego ponownego rozruchu

Dlaczego to wszystko się dzieje?

Ponieważ ignorujemy jedno proste, naturalne prawo: wzajemne powiązania. Wzajemne powiązania oznaczają, że wszystko w naturze jest powiązane, a zatem zależne od wszystkiego innego.

My natomiast żyjemy w założeniu, że nie musimy rozpoznawać niczego poza naszymi potrzebami. W tym tkwi problem: podczas gdy nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom przyrody funkcjonuje w harmonii i równowadze, poziom ludzki żyje kosztem reszty: wykorzystujemy naturę i wykorzystujemy się nawzajem tylko dlatego, że możemy.

Teraz, jak się wydaje po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni, natura mówi: „Dość!” Rzeczywistość wymaga, abyśmy stali się odpowiedzialni i dojrzali, ale przede wszystkim dbali o siebie i środowisko.

Teraz jesteśmy wezwani do otwarcia oczu, uznania otaczającego nas świata i rozpoczęcia myślenia bardziej w kategoriach „my”, a mniej w kategoriach „ja”. Tak działa cała natura i wymaga tego także od nas.

Stać się bardziej podobnym do natury, a mniej podobnym do ludzi

Aby zacząć równoważyć nasze podejście do rzeczywistości, powinniśmy zacząć działać bardziej jak natura, a mniej jak ludzie, a przynajmniej mniej jak ludzie, którymi byliśmy, aż do wybuchu COVID-19. Aby to zrobić, powinniśmy zacząć uwzględniać inne sprawy w naszych myślach. To, co zwierzęta i rośliny robią instynktownie, my musimy zrobić świadomie.

Chociaż jest to dla nas znacznie trudniejsze niż dla zwierząt i roślin, niesie za sobą wyjątkową nagrodę: poszerzoną percepcję całej natury. Im większą część rzeczywistości obejmie nasza świadomość, tym szersza staje się nasza percepcja. Jest to niekończący się proces wzrostu z nieskończonymi nagrodami, związany jedynie z naszą gotowością do działania.

Tak jak w naturze wszystko jest połączone ze sobą, takimi też możemy stać się my, jeśli zaangażujemy do działania nasze umysły i serca. W tym sensie koronawirus jest bezprecedensową szansą na rozwój i byłoby okropnym błędem, gdybyśmy go przegapili.

Odłączając nasze łańcuchy dostaw, wirus przypomniał nam, że jesteśmy nierozerwalnie połączeni. Myśląc o tym wzajemnym powiązaniu i tym, czego od nas wymaga, możemy pokonać nie tylko COVID-19, ale także „wirusy”, które niszczą nasze społeczeństwo, zanieczyszczają nasze umysły i powodują, że niszczymy się nawzajem i otaczający nas świat.

W tym sensie koronawirus jest szczepionką, a nie patogenem, a im wcześniej dowiemy się, czego uczy, tym szybciej wszyscy się wyleczymy.

Źródło: https://bit.ly/39X0yPU


Moje myśli na Twitterze, 09.03.20, cz. 2

Musimy uświadomić sobie, że wirusy są nośnikami informacji – w ten sposób przyczyniają się do naszego rozwoju. Tak szybką i potężną zmianę może spowodować tylko biologiczny nośnik informacji. Koronawirus nie jest epidemią, a zmianą całego ludzkiego gatunku…

@Michael_Laitman


Przed czerwoną linią

каббалист Михаэль Лайтман Epidemia koronawirusa dotyka każdego człowieka na świecie, bez względu na to, skąd pochodzi: z Włoch, Izraela, Korei, Rosji. Cały świat się martwi. Wirus rozprzestrzenia się, nie rozpoznając żadnych granic, i temu końca nie widać. Eksperci przewidują, że epidemia będzie się przeciągać przez rok, dopóki nie pojawią się jakieś środki do walki z wirusem. 

Koronawirus zmienił bardzo relacje między ludźmi, w ludzkim społeczeństwie stawiając przed nami poważne pytania. Co trzeba zrobić, aby powrócić do normalnego życia, czego wymaga od nas natura i dlaczego przynosi nam takie niespodzianki? Jakie jest rozwiązanie wszystkich problemów, z którymi spotykamy się w naszym życiu?

Z jednej strony problemy te pokazują nam, jak bardzo jesteśmy połączeni i zależni od siebie wzajemnie. A z drugiej strony nasze połączenie nie jest dobre i musimy nauczyć się, jak je zmienić. Koronawirus tylko zaczął ujawniać ciężkość naszego stanu. Na razie położenie nie jest jeszcze takie złe.

Zobaczmy, co się stanie, gdy Ameryka Północna i Południowa, a także kraje europejskie zamkną swoje granice. Ludzkość ponownie powróci do barier granicznych, szlabanów.

I jedynym wyjściem jest dokładne wyjaśnienie, jaki powinien być prawidłowy związek między nami i jak zbudować takie dobre relacje, aby żaden wirus się nie przedarł. Wirus jest znakiem tego, że nasze połączenie ze sobą nawzajem jest nieprawidłowe.

* * *

Koronawirus jest wspólnym problemem wszystkich i dlatego wymaga od całej ludzkości właściwego zjednoczenia i wzajemnej gwarancji. Dlaczego za każdym razem ściągamy na siebie coraz to nowe nieszczęścia? Dlaczego natura cały czas bije nas batem, każdego indywidualnie i wszystkich razem?

Dlaczego te ciosy z roku na rok stają się coraz silniejsze i rozprzestrzeniają się tak, że obejmują całą ludzkość? Natura stara się doprowadzić nas do uświadomienia konieczności wzajemnego poręczenia, abyśmy stali się jak jeden człowiek, jeden system.

Każdy człowiek na świecie musi zrozumieć:

Koronawirus nie jest przypadkiem, ale częścią procesu, przez który siły natury prowadzą ludzkie społeczeństwo starając się zjednoczyć nas w jednym systemie.

W tym jednym systemie istnieją prawa, które natura zobowiązuje nas spełnić, jeśli nie dobrowolnie, to za pomocą bicza. I koronawirus jest jednym z nieszczęść wysłanych ludzkości, aby nią wstrząsnąć i zmusić do zastanowienia nad tym, jak żyć właściwie.

W ideale powinniśmy stać się jak jeden człowiek z jednym sercem, w jednym systemie. Nie ma wyjścia, będziemy musieli do tego dojść.

Epidemia koronawirusa to pierwsza plaga z całej serii ciosów, które będą ujawniać się co miesiąc. Przecież, jeśli odnosimy się do siebie źle, to przez to tworzymy miejsce dla wirusa. Wirus występuje tam, gdzie brakuje wzajemnej gwarancji, którą powinniśmy byli ustanowić.

Celem stworzenia jest doprowadzenie człowieka do dobrego zjednoczenia i miłości do bliźniego jak siebie samego. A jeśli tak się nie dzieje, to zaczynają się odkrywać różne problemy, które w rzeczywistości służą, jako lekarstwo, które popycha nas do zjednoczenia.

Patrzymy na siebie i nie życzymy sobie wzajemnie dobra. I w taki sposób wirus jest przenoszony od człowieka do człowieka, od nieuprzejmego spojrzenia i osądzających słów, które materializują się w postaci wirusów.

Ludzkość jest w coraz większym stopniu zależna od siebie w przemyśle, handlu, we wszystkim innym, ale jednocześnie nie poprawiamy relacji międzyludzkich. One są sprzeczne z rosnącą więzią między nami, ponieważ łączę się z każdym człowiekiem na ziemi, ale tylko dlatego, aby wycisnąć z niego wszystkie soki. I oczywiście, kiedy te połączenia stają się już całkowicie nie do zniesienia, natura uderza w nie i rozrywa.

Wyobraź sobie, że świat odetnie się od Chin, Japonii i Korei Południowej – jak wpłynie to na produkcję. Wystarczy zatrzymać produkcję jakiegoś małego elementu elektronicznego, a połowa świata zatrzyma się. I wszystko dlatego, że nie organizujemy się właściwie na ludzkim poziomie, nie przestrzegamy prawa wzajemnego poręczenia. Z ludzi są wyciskane ostatnie okruchy, żeby elita zarobiła jeszcze kilka miliardów więcej.

Wirus już doprowadził do masowych zwolnień. Jest mało prawdopodobne, aby fala ta ustąpiła, najwyraźniej wstrząśnie całą ludzkością, abyśmy poczuli, że osiągnęliśmy czerwoną linię i natura nie pozwoli nam tak dalej istnieć.

Po raz pierwszy w historii ludzkości zdajemy sobie sprawę, że jest to cios z góry. Tak egipscy magowie powiedzieli faraonowi o jednej z plag, że był to palec Boży. Każdy poczuje, że to już jest wyższa kara, że z góry wzywają nas do porządku.

* * *

Patrząc na drugiego niedobrym spojrzeniem, już tym przekazuję mu wirus. Przecież jesteśmy połączeni w jednym systemie i źle myśląc o kimś wprowadzam do całej sieci wirusa, negatywny sygnał, naruszając wzajemną gwarancję. Może to tylko myśl, ale wszyscy jesteśmy połączeni między sobą myślami, rozmowami i działaniami.

Czy chcemy tego, czy nie, ale jesteśmy zamknięci w jednej wspólnej sferze. I dlatego nie ma znaczenia, czy mówię, piszę, myślę lub robię rękami. Od myśli efekt jest nawet większy, ponieważ jest powiedziane, że „wszystko rozwiązuje się w myśli”. I myśl potem materializuje się w działaniu fizycznym.

Między nami rozciągnięte są niewidzialne nici, znajdujemy się w polu powiązań. A najwyższym poziomem komunikacji jest myśl, która następnie schodzi na prostsze poziomy. Ale możemy naprawić wszystkie wirusy w myślach. Wzajemne poręczenie to poprawna wzajemna relacja między nami na poziomie myśli. I jeśli ona będzie – nic więcej nie będzie potrzebne, żadnych materialnych leków. 

Z porannej lekcji 07.03.2020