Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Moje myśli na Twitterze, 25.06.2021

Problemy klimatyczne zmuszą nas do ograniczenia produkcji i podróży, spowodują też jeszcze większe napięcie między państwami. To kolejny powód, by zredukować produkcję i konsumpcję do poziomu „wystarczającego” – dla każdego i dla całej ludzkości. Natura nas naprawi!

@Michael_Laitman


Znalezienie spokoju ducha

Dzisiejsza rzeczywistość nie pozwala nam zachować spokoju ducha. Niepewność jest wszechobecna, a przyszłość jawi się ponuro. Wydaje się, że najlepszym pomysłem byłoby znalezienie małego domku na odludziu w australijskim zaciszu lub na kanadyjskiej dalekiej północy, na farmie z kilkoma zwierzętami gospodarskimi i zapomnimy o reszcie świata. Niemniej jednak jaka szkoda, że większość z nas nie może tego zrobić.

Tutaj w Izraelu myślimy, że gdybyśmy nie musieli walczyć z naszymi sąsiadami, wszystko byłoby w porządku. W rzeczywistości jednak byłoby o wiele, wiele gorzej! My Żydzi, zjedlibyśmy się nawzajem. Można domniemać, że wrogów zesłała nam góra, aby nie dopuścić do wzajemnego unicestwienia między nami. Im bardziej nienawidzimy się wzajemnie, tym bardziej oni nienawidzą nas, co z kolei uniemożliwia nam wzajemne zniszczenie.

Jest to oczywiście niemożliwe, aby żyć w takim stanie. Jedynym sposobem na znalezienie spokoju ducha w dzisiejszym świecie jest unicestwienie nienawiści między nami.

Wzajemna nienawiść niszczy nas, niszczy nasze związki, niszczy naszą planetę i niszczy naszą przyszłość. Tak jak obecnie, najmocniej jak potrafimy uczymy się konkurować z innymi i staramy się dotrzeć na szczyt, to teraz musimy nauczyć się być troskliwi, rozważni i mili.

Nie szkodzi, że w rzeczywistości nie jesteśmy tacy; to dopiero początek drogi. Ale jeśli nie zaczniemy kultywować troski, nigdy jej nie osiągniemy. Zamiast tego będziemy nadal walczyć i niszczyć się nawzajem, aż zniszczymy ludzkość. Z drugiej strony, jeśli zaczniemy pracować nad życzliwością, rozwagą i troską, nauczymy się, jak pielęgnować w sobie te cechy. W tym procesie zmienimy całą ludzkość nie tylko w naszym pokoleniu, ale także dla potomnych. Nigdy nie mieliśmy pokolenia, którego członkowie byliby dla siebie autentycznie mili. Jeśli stworzymy precedens, będzie nam o wiele łatwiej utrzymać tę prospołeczną postawę, ponieważ będziemy świadkami korzyści z niej płynących.

Myślimy, że jesteśmy odrębnymi istotami, ale tak nie jest. Tak naprawdę, wszyscy jesteśmy połączeni i wpływamy wzajemnie na siebie, niezależnie od tego czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie.

Jeśli zaszczepimy w ludzkości złą wolę, zaszkodzimy również sobie, nawet jeśli zrobimy to, aby chronić się przed innymi. I odwrotnie, jeśli napełnimy system życzliwością, życzliwość rozprzestrzeni się w systemie i powróci do nas. A jeśli wszyscy będziemy tak postępować, pożegnamy się z problemami.

Kluczem do odnalezienia spokoju umysłu nie jest ucieczka od społeczeństwa, ale ulepszenie go tak, aby każdy skupił się na dawaniu innym spokoju ducha. Tylko w ten sposób, poprzez system wzajemnej odpowiedzialności, znajdziemy w życiu trwały, solidny i przepełniony radością spokój, teraz i w przyszłości.

Źródło: https://bit.ly/3esN6rc


Moje myśli na Twitterze, 08.07.20

Naprawa wszystkich problemów polega na wzniesieniu się ponad wszystkie różnice między nami i połączeniu się. Tak osiągamy duchowy świat. Wszystkie problemy, które ujawniają się teraz i jeszcze odkryją się w przyszłości, dane są tylko po to, aby zobowiązać nas do wzniesienia się ponad nasz egoizm. Ale po co czekać na cierpienia…?

Demonstracje i pogromy w Ameryce tylko pogorszą sytuację samych Afroamerykanów. Pomóc może tylko zbliżenie. Pod tym względem Ameryka jako współczesny Babilon, a przede wszystkim jej Żydzi powinni dawać przykład zbliżenia. W przeciwnym razie będą gromić ich: gniew (egoizm) czarnych i białych spadnie na Żydów!

Koronawirus jest narzędziem, dzięki któremu Natura popycha nas w kierunku właściwego połączenia. On pokazuje, do jakich konsekwencji doprowadza niewłaściwe zbliżenie, kiedy myślimy tylko o sobie. Ale jeśli będziemy ochraniać się maskami nie dla siebie, ale aby nie zarazić innych, wirus zniknie!

@Michael_Laitman


Koronawirus zmusi nas…

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W erze koronawirusa są ludzie, którzy niczego się nie boją. Widziałem klipy z włoskimi burmistrzami, którzy wychodzą na miasto i karcą ludzi, aby wracali do domów. A ci po prostu spacerują. Nawet we Włoszech! Ale są ludzie, którzy oczywiście przestrzegają prawa, siedzą w domu i słuchają rad.

Czego człowiek tak naprawdę powinien się bać: że zarazi się sam czy zarazi innych?

Odpowiedź: Bardzo się cieszę, że pojawiło się takie pytanie.

Muszę myśleć o innych. I pomimo tego, że nie wierzę lekarzom i nie wierzę w to, że zarażę się sam i będę nosicielem tej infekcji, mimo wszystko muszę wypełniać to, co mówią lekarze, i tak, aby ludzie widzieli, że troszczę się o nich. Nie o siebie, ale o innych.

Pytanie: Oznacza to, że człowiek powinien chodzić w masce, pokazując tym, że nie chce zarazić innych. Czy dotyczy to wzajemnego poręczenia?

Odpowiedź: Oczywiście! Przede wszystkim. Jak ja mogę robić rzeczy, które mogą zagrozić życiu innej osoby? Życiu! Dziś jest to kwestia życia!

Wirus to program troski o siebie nawzajem. Wy nie chcecie się troszczyć o siebie nawzajem w swoim zwykłym, egoistycznym pragnieniu? Wy nie chcecie myśleć o tym, że stanowicie jeden integralny system, cywilizację ziemską? Ale wirus was tego nauczy.

Wirus uzupełnia to, czego nie moglibyśmy uzupełnić sami, rozsądnie, dobrowolnie. On zmusza nas do tego.

Pytanie: Czy wirus może coś z nami zrobić, czy nie?

Odpowiedź: Natura może z nami zrobić wszystko. I to w najbliższej przyszłości!

Pytanie: Czy można odmienić człowieka? Cały czas myślałem tylko o sobie. Tak żyłem, to jest nasze życie.

Odpowiedź: Cierpienia załatwią wszystko.

Komentarz: Cały czas tylko cierpieć – to jest dużym problemem.

Odpowiedź: Nie tylko poprzez cierpienia! Ale przecież my nie chcemy dobrowolnie! Nie chcemy rozsądnie! Niemożliwe jest z nami coś zrobić. Dlatego sami wywołujemy na siebie takie działania natury, takie ciosy.

Komentarz: Okazuje się, że wirus jest czymś bardzo rozumnym?

Odpowiedź: Cała Natura jest rozumna. Jest uruchomiona zgodnie z określonym programem. Jeśli ty tego programu nie wypełniasz, to włączają się inne programy, a potem następne i tak dalej. W naturze jest jeszcze wiele takich tak zwanych wirusów.

To my nazywamy go „wirus”, ale jest to program, który wchodzi w ogólny egoistyczny program i po cichutku zaczyna go zmieniać. Jeszcze nie łamie! A tylko trochę nas obraca.

Teraz ten wirus odkrywa się u zwierząt, potem będzie u ptaków, następnie gdzieś w powietrzu, nie wiemy gdzie, u wszelkiego rodzaju muszek, komarów. Nie macie pojęcia, co może być!

Znajdziemy się we wrogim świecie, w którym wszystko jest nastawione przeciwko nam, dlatego że jesteśmy mu przeciwstawni, dlatego że nienawidzimy tego świata swoim zachowaniem! Spójrzcie, co z nim zrobiliśmy!

W taki sposób wirus będzie nas przełamywać. I będziemy musieli traktować ten świat inaczej w zupełnie inny sposób. Najpierw izolować się od wszelkich egoistycznych, złośliwych nadużyć. Nie będziemy potrzebowali milionów sklepów i wszystkiego innego, co natworzyliśmy w naszym świecie w przeciągu tylko XX wieku. I powoli pozbędziemy się tego.

Pytanie: Kiedy wirus zrozumie, że wykonał swoją pracę?

Odpowiedź: To dzieje się automatycznie w naturze. Kiedy zaczniemy wydawać mniej, zanieczyszczać mniej, damy naturze możliwość rozpoczęcia samooczyszczania, gdy oceany zaczną trawić nasz plastik, który je wypełnia.

Zobaczymy to po ziemi, która stanie się bardziej żyzna, ptaki będą śpiewać w powietrzu. Wszystko będzie pięknie, dobrze. Natura zaśpiewa ze swojej harmonii, której my nie będziemy naruszać! Ale to wymaga czasu.

Na razie jeszcze tego nie robimy. I dlatego musimy ograniczać się, musimy przestrzegać tych praw, które natura wyraża teraz. Siedzę w odosobnionym pokoju i nigdzie się nie pokazuję. Ale co mogę zrobić? To jest prawo natury.

Kiedy wszyscy osiągniemy względną równowagę z naturą, być może zacznie ona działać na nas jeszcze bardziej wyrafinowanymi metodami, abyśmy jeszcze bardziej zbliżyli się do niej, dopóki nie osiągniemy takiego stanu, kiedy nasze fizyczne działania zaczną wpływać na nasze zasady moralne, na nasze relacje między sobą.

Nie chcieliśmy wydostać się z wewnątrz na zewnątrz, to znaczy działać naszą świadomością, naszymi uczuciami. Nie chcieliśmy w taki sposób zmieniać naszych wzajemnych relacji i naszego stosunku do natury, to natura nas teraz zmusi w odwrotny sposób – będzie naciskać z zewnątrz na wewnątrz, dopóki się nie zmienimy.

Pytanie: Czy to, że zaczynam myśleć, aby nie zarazić innego, jest wyraźnym krokiem w kierunku natury?

Odpowiedź: To jest mimowolne. To jeszcze nie znajduje się na poziomie świadomości, na poziomie zgody, na poziomie dobrowolnego postrzegania i na poziomie pożądanego działania. Ale to już początek. Dzięki Bogu, natura zaczęła pracować nad nami.

Pytanie: W którym momencie zostawi nas w spokoju, i powie: „Teraz już można troszeczkę odpocząć”?

Odpowiedź: Kiedy osiągniemy dynamiczną równowagę z naturą.

Komentarz: Cel jest bardzo odległy.

Odpowiedź: Ale nie dobrze by było gdyby natura pozostawiała nas w spokoju. Broń Boże!

Chodzi o postawę człowieka – czy robi wszystko nie po to, aby nadużywać, aby nasycać się różnego rodzaju osobliwościami, ale żeby nie oszpecić przy tym natury itd.

Program jest w nas wprowadzony i musimy go przestrzegać i zmieniać się. Nie mamy innego wyboru. Albo sami będziemy przyśpieszać nasz proces dobrowolną drogą, co nazywa się „ahiszena”, albo program będzie naciskał na nas i oczywiście zajmie to więcej czasu, i przyniesie więcej cierpienia. Ale i tak jest już wszystko jedno, program został wprowadzony. Teraz będzie działać.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 06.04.2020


Prawdziwa równość

Popyt na równość z pokolenia na pokolenie nieustannie rośnie. Rozwiązanie tego społecznego dyskomfortu wydaje się być receptą na zapobieganie dyskryminacji i niesprawiedliwości, nawracających problemów w naszych czasach. Co więc musi się wydarzyć, aby żyć w zgodzie z innymi?

Równość to zwodniczy termin, ponieważ z natury wszyscy jesteśmy różni. Każdy ma własne potrzeby i własne cechy, więc oczekiwanie, że będzie traktowany tak samo jak ktoś inny, jest dość problematyczne. Przede wszystkim najczęściej nie znamy potrzeb drugiej osoby, a nawet jeśli mamy zamiar wejść w czyjeś buty, trudno nam to osiągnąć, ponieważ nasze własne potrzeby są dla nas zawsze priorytetem.

Bez względu na dziedzinę naszego życia toczymy ciągłą walkę, ponieważ każdy uważa, że ​​zasługuje na więcej niż to, co jest mu teraz dane. Dlatego zawsze istnieje uczucie bycia pozbawionym czegoś, a poczucie nierówności następuje tuż za nim.

W takiej rzeczywistości, w której każdy jest inny, a także egocentryczny, nie może być równości. Tak dzieje się z nami na każdym szczeblu, od podziału budżetu państwa po dystrybucję premii w zespole roboczym. Bez względu na dziedzinę naszego życia toczymy ciągłą walkę, ponieważ każdy uważa, że ​​zasługuje na więcej niż to, co jest mu teraz dane. Dlatego zawsze istnieje uczucie bycia pozbawionym czegoś, a poczucie nierówności następuje tuż za nim.

I mimo wszystko tkwi w nas pragnienie równości. Dlaczego? Bo naprawdę możemy osiągnąć taki stan. Ale osiągnięcie równości wymaga ogólnie wzniesienia się na inny poziom życia. Oznacza to, że dzięki nowym relacjom, przeciwnym do tych, które znamy teraz, poprzez zmianę naszego wąskiego, egoistycznego kalkulowania i szukania własnej korzyści, na relacje otwarte na branie innych pod rozwagę, więzi i wzajemność, aż do poziomu miłości między ludźmi. Tylko w związkach opartych na miłości i współpracy może zaistnieć równość, ponieważ ja kocham drugiego, a drugi będzie mnie kochał i dzięki temu będziemy czuć się równi.

Oczywiste jest, że na pierwszy rzut oka ten scenariusz wydaje się być bajką, która nigdy się nie spełni, ale problemów i zmagań, przed którymi stoi ludzkość, nie da się rozwiązać w żaden inny sposób. Żyjemy w coraz bardziej połączonej rzeczywistości, jednocześnie wyczerpują się ograniczone zasoby globalne. Staramy się wszystko zdobyć dla siebie i prędzej czy później uznamy, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko wyrazić zgodę, aby częściowo ustąpić.

W międzyczasie czujemy się niezadowoleni, niespokojni, nieusatysfakcjonowani i czekamy tylko na pierwszą okazję, aby uwolnić się z opresji tych, którzy nas gnębią i uznać, że zabraliśmy to, na co zasługujemy. Więc przechodzimy od walki do walki, od wojny do wojny. Za każdym razem jest coraz gorzej, ponieważ ego staje się coraz silniejsze, więc niszczymy się nawzajem w imię dyskryminacji, żądając sprawiedliwości i równości.

Jeśli chcemy uniknąć ogólnego upadku, będziemy musieli wznieść się do poziomu, w którym więź międzyludzka będzie miała wyższą wartość niż jakakolwiek własność prywatna lub pragnienie. Ponieważ ten wzniosły cel jest sprzeczny z ludzką naturą, tylko szeroki, długotrwały proces edukacji społecznej może nam pomóc. Prawdziwa rewolucja kulturowo-percepcyjna. Celem powinno być ulepszenie postrzegania rzeczywistości przez każdą jednostkę w społeczeństwie. Oznacza to zmianę naszej egocentrycznej percepcji, w której świat tak jakby należy tylko do nas, i uświadomienie sobie, że w naturze jesteśmy połączeni z innymi i od nich zależni. Kiedy nastąpi taka zmiana percepcji, będziemy czuć się zobowiązani do troszczenia się o innych tak, jak troszczymy się o siebie.

Osiągnięcie tego celu wymaga przedsięwzięcia ogromnego ukierunkowanego wsparcia, ogromnej pracy, zarówno pod względem zakresu, jak i czasu trwania, aby przeniknąć wszystkie poziomy społeczeństwa na całym świecie, aby można było osiągnąć porozumienie w społeczeństwie, które sprzyja ideom takim jak więź i wzajemność jako priorytet. Umowa ta doprowadzi do zmian w społeczeństwie, rządzie i przywództwie, a także stopniowo stworzy w społeczeństwie nową postawę dotyczącą równości.

Kiedy zaczniemy traktować siebie nawzajem z miłością, zaczniemy odczuwać, że wszyscy jesteśmy jedną duszą, jak organy w jednym ciele. I tak jak w swoim ciele wyczuwam różne narządy, tak też będę czuł każdą osobę wokół mnie. Taki stan da nam rzeczywistą percepcję równości, taką, którą można osiągnąć tylko poprzez połączenie, poprzez zobowiązanie się do bycia jeden za wszystkich i wszyscy za jednego.

Źródło: https://bit.ly/3hHJkwL


Czy świat wynoszący na piedestał pieniądze i władzę jest zrównoważony?

Niedawno Business Insider napisał, że raport Oxfam International wykazał, że między 18 marca 2020 r. A 30 grudnia 2020 r. bogactwo 10 najbogatszych ludzi na świecie wzrosło o 3,9 biliona dolarów.

Według raportu, sam ten zysk, osiągnięty w czasie krótszym niż 10 miesięcy, „mógłby sfinansować szczepienia wszystkich ludzi na świecie i wyeliminować ubóstwo”. Jednocześnie w raporcie szacuje się, że „w 2020 roku 200 do 500 milionów ludzi popadło w ubóstwo”.

Czy naprawdę tak musi być?

Rzeczywiście, zbudowaliśmy świat, w którym na piedestale stoją pieniądze i władza.

Pieniądze dają władzę, która umożliwia zdobycie większej ilości pieniędzy, co daje jeszcze większą władzę; więc ostatecznie pieniądze „sprawiają, że świat się kręci”.

A za chęcią do zdobywania pieniędzy stoi ego, motor napędzający cywilizację.

Ukoronowaliśmy ego, pozwoliliśmy mu budować nasze społeczeństwo na swoje podobieństwo, a teraz płacimy cenę za to, że się temu poddaliśmy.

Joe Biden planuje podnieść podatki dla bogatych, aby zrównoważyć obciążenie ludzi i sfinansować część strat finansowych spowodowanych przez COVID-19, ale nie sądzę, aby to zadziałało, nie w społeczeństwie, w którym bogaci są potęgą.

Jeśli Biden posunie się za daleko, bogaci mogą po prostu usunąć go z drogi.

Jak długo dzięki pieniądzom świat się będzie kręcił?

Aż wszyscy zrozumiemy, że składanie pokłonów przed ego nie jest rozwiązaniem. Sprawy będą się pogarszać, dopóki nie zmienimy naszego stylu życia, stanu umysłu i motywacji.

Jedynym substytutem ego, który pozwoli stworzyć nam świat pełen radości, jest miłość. To słowo, które tak chętnie dyskredytujemy, jest jedynym słowem, jakie mamy, aby opisać najpotężniejszą istniejącą siłę: moc dawania.

Możemy drwić z tych słów, wyśmiewać i umniejszać każdemu, kto tylko porusza zagadnienie miłości lub dawania, lecz jest to błędem. Nie ma nic potężniejszego niż miłość.

Pomyśl o tym: czy byłbyś tutaj, gdyby nie miłość twoich rodziców do ciebie?

Czy ten świat byłby tutaj, gdyby nie tryliony gatunków, które nieustannie tworzą i pielęgnują swoje potomstwo?

Pomimo niezliczonych niszczycielskich sił wokół nas, życie trwa, a nawet ewoluuje, ponieważ siła życia, moc dawania i kultywowania życia, jest silniejsza niż wszystkie inne razem wzięte.

Do początku XX wieku taka była również sytuacja w społeczeństwie ludzkim.

Ale od tego czasu niszczycielskie siły egoizmu nasiliły się w ludzkości do tego stopnia, że​​teraz stanowią egzystencjalne zagrożenie nie tylko dla naszego gatunku, ale dla całej planety.

Teraz my, ludzkość, musimy podjąć świadomy wysiłek, aby użyć mocy miłości i dawania ponad siłą ego – pragnienia zagarnięcia wszystkiego co tylko można, dowolnym sposobem i w nieograniczonej ilości dla siebie.

Dziesięciu miliarderów może być przyciągającym wzrok przykładem egoizmu, ale gdyby którykolwiek z nas był na ich miejscu, bylibyśmy tacy sami i zachowywalibyśmy się tak samo jak oni.

Zaraza jest w każdym z nas, więc tylko wszyscy razem możemy ją wyleczyć.

Jeśli skupimy się na tym wspólnie, możemy zmienić paradygmat z brania na dawanie i stać się „rodzicami”, przodkami świata, który działa na nowym paliwie.

W nowym świecie nikt nie będzie siedział spokojnie, dopóki wszyscy nie będą bezpieczni i pod opieką. Tak jak całe ciało nie ma odpoczynku ani spokoju ducha, chyba że wszystkie jego organy są zdrowe, tak też będziemy czuć się w stosunku do każdej osoby na świecie, że wszyscy są częścią mnie i nie mogę być spokojny, jeśli nie wszyscy odczuwają spokój.

Dzisiaj przejście do tego sposobu myślenia jest koniecznością. Staliśmy się tak współzależni, że jeśli nie zatroszczymy się o wszystkich, wszyscy będą cierpieć. Jeśli przyjmiemy taki sposób myślenia, będziemy kwitnąć.

Jeśli nie wdrożymy tego rozwiązania, przypieczętowaliśmy nasz los.

Źródło: https://bit.ly/3f2WanB


Co naprawić w sobie?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co człowiek powinien w sobie naprawić?

Odpowiedź: Stosunek do innych ludzi, nic więcej.

Komentarz: Ale jeśli teraz komukolwiek powiesz: „Jesteś egoistą”, to odpowie: „I co z tego, to nic strasznego, jest jeszcze gorzej”.

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: Czy to znaczy, że człowiek musi ujawnić swoją naturę?

Odpowiedź: Po to właśnie istnieje nauka Kabały. W przeciwnym razie człowiek zawsze usprawiedliwia się.

Nie mamy wyboru. Znajdujemy się w bardzo nieprzyjemnym stanie. Cieszę się z tego, dlatego że jest to trampolina do wyniesienia ludzkości – do duchowego, materialnego, do czegokolwiek.

Żyjemy w bardzo ciekawym czasie. Jeśli tylko uda nam się jak najszybciej poinformować wszystkich o tym, że istnieje metoda naszej naprawy, wówczas zobaczymy zupełnie inny świat.

Z programu telewizyjnego „Wielki plan“, 19.08.2009


Moje myśli na Twitterze, 12.05.2021

We wszystkich krajach obecnie, następuje wewnętrzny rozpad, szczególnie w krajach UE – i proces ten będzie narastał, aby zmusić ludzi do walki z rosnącym egoizmem pomiędzy nimi!

@Michael_Laitman


Mądre pokolenie

каббалист Михаэль Лайтман Epidemia koronawirusa dokonała tak drastycznych zmian na świecie, że wprawiła go w zamieszanie. I zobaczymy, jak rządy, przywódcy, wszelkiego rodzaju organizacje nie mogą znaleźć sposobów pracy z ludźmi. Coraz bardziej będzie ujawniała się potrzeba nauki Kabały, metoda połączenia między nami i Stwórcą.

Szchina (Boskość) – to tylko te dusze, pragnienia, które skierowane są do Stwórcy. Dusze, które przebudziły się do ujawnienia Stwórcy, nazywane są (Boskością) Szchiną i Stwórca zaczyna się w nich odkrywać zgodnie z ich wysiłkami, by obudzić się na połączenie z Nim.

W końcu każdy musi dołączyć do wspólnej duszy, każdy zgodnie ze swoim stopniem. Nie należy myśleć, że dusze, które budzą się później, są mniejsze. Wręcz przeciwnie, dusze budzą się począwszy od lekkich do cięższych. W pierwszej kolejności przeprowadzane są lekkie naprawy, które następnie pomagają nam wykonać bardziej znaczące i złożone naprawy.

Dlatego dusze, które powinny wznieść się po nas, są cięższe i ważniejsze. A dusze, które się teraz budzą i które nazywają się Izrael, czyli te, które dążą „bezpośrednio do Stwórcy”, nie są tak trudne do naprawienia w porównaniu z tymi, które przyjdą po nich.

Z pokolenia na pokolenie pragnienie rośnie i odpowiednio rośnie umiejętność bycia mądrzejszym,   pełnym wyobraźni i bardziej pomysłowym. I jeszcze zobaczymy, jak po epidemii Stwórca wykona z nami inne ćwiczenia, aby obudzić w nas zrozumienie tego, jak zbliżyć się do duchowości, On będzie działał na całe nasze pokolenie, aby każdy odczuwał potrzebę zbliżyć się do Niego i połączyć się z Nim.

Cały świat poczuje, że najważniejsze w życiu – to nie koronawirus i nie materialny sukces, i nie iluzoryczne wartości, którymi napełniliśmy nasze życie. Stwórca zacznie świecić nieco głębiej w warstwę naszego materiału, oświetlając naszą wewnętrzną ciemność, i odkryjemy w sobie takie pragnienia, o których nawet nie podejrzewaliśmy.

Cios za ciosem, ludzie stopniowo zaczną ujawniać, jak bardzo brakuje im sensu życia.

Z lekcji na temat „Podążać za Boskością”, 05.05.2021


Równość i absurd

Pod zdjęciem: [Kopia książki dla dzieci „Gdybym prowadził zoo” autorstwa dr. Seussa, która według wydawcy nie będzie już publikowana, jest widoczna na ilustracji wykonanej na Brooklynie w Nowym Jorku, 2 marca 2021 r. REUTERS / Brendan McDermid / Illustration REFILE]

Niedawno sześć popularnych książek dla dzieci autorstwa dr. Seussa, zostało zakazanych na stronie Amazon z powodu rzekomych treści „rasistowskich”. Jako dziecko dr Seuss, który pochodzi z Niemiec, sam padł ofiarą uprzedzeń w wyniku antyniemieckiej agresji zapoczątkowanych wybuchem I wojny światowej w 1914 r. Jak na ironię, teraz jego własne książki zostały zakazane za rzekome występowanie zwrotów rasistowskich. To oskarżenie jest tak absurdalne, że ludzie zareagowali kupnem tylu książek Dr. Seussa, że ​​wspięły się one na szczyt listy bestsellerów Amazona, zajmując dziewięć z 10 najlepszych książek na rynku.

Jeśli chcemy żyć w społeczeństwie, w którym ludzie są szczęśliwi, nie musimy starać się, aby byli równi, ale sprawić, by troszczyli się o innych! Wzajemna opieka to jedyna gwarancja, jaką możemy zapewnić społeczeństwu i żyjącym w nim ludziom. Walka z rasizmem, antysemityzmem, szowinizmem lub jakąkolwiek inną formą dyskryminacji nigdy nie rozwiązała żadnego z tych problemów. Tylko jeśli spróbujemy zbudować bliskość, troskę i wzajemne uznanie, położymy kres bigoterii w naszym społeczeństwie i utworzymy naprawdę zdrowe i przyjemne społeczności, w których będziemy mogli żyć.

Absurd dążenia do równości nie kończy się na dr. Seussie. W wielu firmach z sektora zaawansowanych technologii, a także w innych obszarach, wymaganiem stało się, aby pewien odsetek kadry kierowniczej stanowił kobiety, niezależnie od ich umiejętności. W niektórych przypadkach kobiety muszą uczestniczyć w spotkaniach, nawet jeśli nie dotyczą ich specjalizacji, brać udział w procesach decyzyjnych, a nawet oddawać głos, mimo że wszyscy są świadomi, że nie mają pojęcia o przedmiocie spotkania, ale jeśli nie ma kobiet w głosowaniu decyzja będzie nieważna.

Innym miejscem, w którym dążenie do równości wyszło poza granice rozumu, są komputery. Pojęcia takie jak „czarna lista” i „biała lista” zostały w wielu przypadkach zastąpione terminami „lista zabronionych” i „lista dozwolonych”, a terminy „pan” i „niewolnik” w sieciach komputerowych zostały zastąpione terminami „podstawowy” i „wtórny.” Rzeczywiście, dążenie do równości osiągnęło absurdalne rozmiary.

Nic na to nie poradzimy; ludzie zawsze byli, są i będą inni. Tacy powinni być! Różnice nie czynią ludzi lepszymi lub gorszymi, nadrzędnymi lub podrzędnymi, ale dążenie do uczynienia ich takimi samymi czyni ich nieszczęśliwymi. Ludzie nie rodzą się równi, ponieważ wszyscy jesteśmy wyjątkowi! Wymazanie naszej wyjątkowości jest właśnie tym, co nam szkodzi. Zamiast próbować ciąć każdego zgodnie z wymiarami moralnego prokrustowego łóżka, aby każdy był pozornie taki sam i równie nieszczęśliwy, powinniśmy przyjąć nasze różnice, ponieważ to, co jedna osoba wnosi do społeczeństwa, żadna inna osoba nie może wnieść.

Nie powinniśmy pracować nad zapewnieniem równego statusu dla wszystkich w społeczeństwie, ale nad kultywowaniem równego uznania i troski o wszystkich członków społeczeństwa, doceniając wyjątkowy wkład każdego. Jeśli cenimy siebie nawzajem, nie będziemy musieli martwić się dyskryminacją lub nierównością, ponieważ nasza troska o siebie nawzajem stworzy pozytywne relacje między wszystkimi.

Pomyśl o matce z dwójką dzieci: nie uważa, że jej dzieci są takie same lub równe, ale to nie znaczy, że nie kocha ich jednakowo. Jeśli jedno z nich uczy się wolniej niż drugie, może zatrudnić nauczyciela, który pomoże zmagającemu się dziecku. Nie oznacza to, że dyskryminuje jedno ze swoich dzieci. Po prostu w równym stopniu zajmuje się różnymi potrzebami swoich dzieci. Ponieważ jedno dziecko potrzebuje więcej pomocy niż drugie, matka odpowiednio reaguje.

Dlatego, jeśli chcemy żyć w społeczeństwie, w którym ludzie są szczęśliwi, nie musimy starać się, aby byli równi, ale sprawić, by troszczyli się o innych! Wzajemna opieka to jedyna gwarancja, jaką możemy zapewnić społeczeństwu i żyjącym w nim ludziom. Walka z rasizmem, antysemityzmem, szowinizmem lub jakąkolwiek inną formą dyskryminacji nigdy nie rozwiązała żadnego z powyższych problemów. Tylko jeśli spróbujemy zbudować bliskość, troskę i wzajemne uznanie, położymy kres bigoterii w naszym społeczeństwie i utworzymy naprawdę zdrowe i przyjemne społeczności.

Źródło: https://bit.ly/3gP1zQp