Artykuły z kategorii Kabała i religia

Krótkie opowiadania: 8. Duchowy ojciec ludzkości

каббалист Михаэль ЛайтманImię Abraham (Avraham, av-am) oznacza „ojciec narodu”. Abraham był faktycznie duchowym ojcem całej ludzkości, bo był nie tylko założycielem – protoplastą wielu narodów, ale także twórcą duchowej metodyki naprawy świata.

Centralnym punktem jego metodyki jest wskazanie Stwórcy jako jedynej siły natury, która kieruje całym wszechświatem, i że „Nie ma nikogo oprócz Niego”.

Stwórca był przez niego określony jako „dobry i czyniący dobro”. Zgodnie z jego nauką zadaniem ludzkości jest poznanie i zlanie się ze Stwórcą zgodnie z zasadą: „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”.

Tę wiedzę on przekazał swoim uczniom-Babilończykom, którzy dołączyli się do niego. Ich wspólnota została nazwana „Domem Abrahama” („Beit Abraham”), co oznacza „jego uczniowie, jego rodzina”.

Później Abraham wyprowadził grupę swoich uczniów z Babilonu, czyli oderwał się od wszystkich innych teorii. On odkrył Stwórcę i stworzył własną metodykę, którą opisał w „Księdze Stworzenia” („Sefer Jecira”), która w dużej mierze uzupełniła pracę Adama pt. „Tajny anioł(„Raziel ha-Malach”)

Abraham stworzył fundamenty systemu poznania Stwórcy, osiągnięcia Jego poziomu i zlania się z Nim. A wszyscy następni kabaliści tylko rozwijali dalej jego teorię, dodając do niej swoje doświadczenia, ponieważ w każdym pokoleniu egoizm wciąż wzrastał i to pozwalało rozwijać metodykę Abrahama na każdym kolejnym etapie zgodnie z warunkami tego czasu.

A zatem, nie można powiedzieć, że mamy dziś coś nowego. Wszystko zostało ujawnione przez kabalistów, zaczynając od Adama, aż do naszych czasów. Ale od Abrahama zaczyna się już utorowana droga, chociaż każdy etap tej drogi ma swoje duchowe narodziny, które nazywają się synami Abrahama, jego zwolennikami.

Z programu TV „Krótkie opowiadania”, 15.10.2014


Krótkie opowiadania: 7. Niełatwa droga Abrahama

каббалист Михаэль ЛайтманNiełatwo było Abrahamowi rozpowszechniać swoje poglądy, ponieważ większość Babilończyków było przeciwnych jego metodyki.

On uważał, że wszystko pochodzi od jednej siły, pomimo faktu, że ona następnie dzieli się na mnóstwo przeciwstawnych sił, pozbawionych swobody działania.

Babilończycy natomiast twierdzili, że istnieje kilka kierujących sił, które są ze sobą w różnego rodzaju relacjach. Na tej podstawie pojawiły się różne mity na temat bogów, którzy walczą ze sobą, strącają, obalają i pożerają się, rodzą potomków…, itp.

Abraham odrzucał wszystkie te domysły, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę, że nie będzie mógł prowadzić za sobą całego Babilonu, i w tym był dramat jego sytuacji. Przecież według jego metodyki, tylko wtedy będzie można osiągnąć cel stworzenia, kiedy każdy człowiek na świecie uświadomi sobie fakt, że istnieje tylko jedna droga do osiągnięcia jednego wspólnego obrazu, który stworzymy między nami, gdy połączymy się w jedną całość. Najważniejsze – to wewnętrzne zjednoczenie nas pomimo różnorodności naszych ciał fizycznych.

Musimy dbać o nasze ciało fizyczne, zaopatrzyć je w to, co niezbędne, i utrzymywać jego istnienie, aby, wznosząc się nad nim, zrealizować nasze zjednoczenie i dążyć do celu. To właśnie nazywa się rozwojem człowieka w nas. Przy czym „człowiek” – to nasz łączny obraz.

Łącząc się ze sobą wewnętrznie, otrzymamy tylko jeden wspólny obraz, który nazywamy „Adam” (podobny do Stwórcy) – tak samo, jak nazywał się pierwszy badacz świata duchowego.

Abraham przeszedł niełatwą drogę, zanim odkrył metodykę duchowego połączenia. Jego pierwszym nauczycielem był jego ojciec Terach, który uczył go według systemu Noego. Terach uważał, że wielobóstwo jest uzasadnione i Abraham starał się przejąć jego poglądy, dopóki nie zbuntował się przeciwko swojemu nauczycielowi. To był dramatyczny punkt przełomu, niezgody z nauczycielem, kiedy uczeń przerasta go, wznosząc się o stopień wyżej.

Ale z drugiej strony Terach, starając się narzucać Abrahamowi swoją naukę, pokazał mu wszystkie wady i zło wielobóstwa, po czym Abrahamowi udało się znaleźć właściwą drogę.

On pojął, że świat kierowany jest tylko przez jedną siłę dobroci i miłości. Jednak ona łączy w sobie także siłę zła tylko po to, abyśmy z jej pomocą mogli wznieść się ponad zło.

Dzięki temu odkryciu Abraham stał się wielkim reorganizatorem – rewolucjonistą, który gwałtownie zmienił bieg historii i wskazał właściwą drogę dla całej ludzkości.

Z programu TV „Krótkie opowiadania”, 15.10.2014


Krótkie opowiadania: 6. Wielobóstwo czy jedyne zarządzanie?

каббалист Михаэль ЛайтманAbraham, który był kapłanem w Babilonie i jednym ze zwolenników Noego, pierwszy zrozumiał, że wszystko, co dzieje się z ludem, dzieje się w jakimś celu.

Trudno uwierzyć, że od dobrej wyższej siły zarządzającej mogą wypływać negatywne skutki, które są w stanie zburzyć idealne społeczeństwo.

Jeśli między ludźmi żyjącymi przyjaźnie ze sobą nagle wybucha nieporozumienie, odrzucenie, oddalenie od siebie, a nawet nienawiść, to nasuwa się pytanie, czy siła zarządzająca światem naprawdę jest dobra i czyniąca dobro.

Te pytania zazwyczaj powstają u kabalistów i mało martwią zwykłych ludzi.

Konflikt, który wybuchł w starożytnym Babilonie, wywołał u kapłanów i mędrców myśli o istnieniu dwóch bogów: dobrego i złego, między którymi dochodzi do konfrontacji, która odzwierciedla się w życiu w naszym świecie. „Zła siła prawdopodobnie przeważa nad dobrą. A być może istnieje nawet całe mnóstwo przeróżnych bóstw” – tak oni myśleli.

W rezultacie, ludzie zaczęli wierzyć w politeizm, negując istnienie jedynej siły kierującej światem. Dla Abrahama to było bałwochwalstwem. On całkowicie nie zgadzał się z tym, ponieważ odkrył, że istnieje na świecie tylko jedna sterująca siła, a nie wiele, jak uważali Babilończycy ze swoich obserwacji tego, jak siły dobra i zła we wszystkich ich przejawach ingerują w nasz świat i niszczą wszystko.

Abraham twierdził, że wszystko pochodzi od jednej jedynej siły, tylko ona, jak na stoisku badawczym, pokazuje ludzkości naruszenie równowagi w całym systemie, tak aby ludzie zaczęli badać ten system i dojść do zrozumienia go. I my teraz powinniśmy zrozumieć go, odczuć, zbliżyć do siebie albo samym zbliżyć się do niego. Musimy połączyć się z jego właściwościami, które przejawiają się w nas jako dobre lub złe i dlatego świat wydaje się nam takim okropnym.

Istnieje tylko jeden Zarządca świata, który steruje nim za pomocą dwóch przeciwstawnych sił: dobra i zła. My natomiast musimy przejąć kontrole nad tymi siłami i połączyć je w taki sposób, aby uzyskać jedną siłę dobra dominującą nad siłą zła i żeby siła zła pomnożyła siłę dobra.

A zatem, stały przejaw siły zła w człowieku powoduje wzrost siły dobra do poziomu zwanego Stwórca. Właśnie to odkrył Abraham i zaczął propagandować swój pogląd o naturze, o misji człowieka i celu jego życia.

Jednak niewielu zgodziło się z nim – tylko kilka tysięcy mieszkańców starożytnego Babilonu. On oddzielił ich od wszystkich pozostałych, którzy mieli inne intencje i poglądy, i zaczął ich uczyć.

W ten sposób każda grupa poszła swoją drogą.

Z programu TV „Krótkie opowiadania”, 15.10.2014


Jedyny „rytuał” kabalisty

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy istnieją w kabale rytuały?

Odpowiedź: W kabale nie ma żadnych rytuałów! Kabała nie zajmuje się tym, co związane jest z materialnym światem i fizycznym ciałem człowieka.

Kabała jest to wewnętrzna praca człowieka, mająca na celu zjednoczenie z innymi, żeby w wewnętrznym połączeniu z nimi objawić Stwórcę.

W tym nie ma żadnych zewnętrznych działań, ale mogą one przyczynić się do pomyślnej pracy duchowej. Jest to nauka w grupie, praca w dziesiątkach (dziesięciu ludzi w języku hebrajskim nazywa się „minjan”), zebranie przyjaciół, wspólne posiłki, itd. Innymi słowy, mile widziane są wszelkie zewnętrzne działania, które mogą pomóc nam zbliżyć się do siebie.

Dlatego można tutaj od razu zobaczyć różnicę między dziesiatką w kabalistycznej grupie i minjan ludzi gromadzących się w synagodze – nie spotykają się oni po to,  aby się zblizyć, a przychodzą po prostu, aby się pomodlić. Oni nie mają takiego zadania, aby stworzyć z siebie  jedną ogólną całość i odkryć między sobą Stwórcę.

A dla nas połączenie w minjam (dziesiątkę) jest to duchowe działanie, gdy staramy połaczyć się w jedną całość, w jeden jedyny obraz, który jest nazywany Adam. Ponieważ nasz jedyny obraz, wznoszący się nad egoizmem i wiążący wszystkich między sobą, zbudowany jest na właściwości obdarzania i dlatego jest podobny do Stwórcy.

Z tego zjednoczenia  między sobą, z wspólnego serca, wznosimy swoją prośbę do Stwórcy, żeby On objawił się w naszym jednym wspólnym pragnieniu, w jednym sercu. To się nazywa kabalistyczną modlitwą, kabalistycznym minjanem, grupą, rytuałem.

Z programu TV „Krótkie opowiadania”,  22.10.2014


Czy istnieje Bóg?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jeśli kabała – to nauka, a nie religia, to znaczy że Pan zaprzecza istnieniu Boga?

Odpowiedź: Zaprzeczam istnieniu Boga w tym sensie, w którym postrzega go religijny człowiek, jako coś, co istnieje w materialnej postaci.

Bóg – jest to uniwersalna właściwość emanacji, oddawania i miłości, która obejmuje w sobie cały wszechświat i wszystkie światy. Jest to ta pozytywna siła (w kabale nazywa się ją „światłem”), która stworzyła materię i kieruje tą materią do podobieństwa z sobą. Nazywają ją Bogiem, Najwyższym po prostu dlatego, że jest wyższa od wszystkich innych sił.

Ale nasze wzajemne relacje z tą siłą nie są zbudowane według ludzkich zasad, które sugerują, że Bóg jest w stanie czuć, wybaczyć, karać. My mamy do czynienia z systemem zarządzania, który odbiera nasze działania i odpowiednio reaguje na nie bez jakiegokolwiek żalu, miłosierdzia i wszystkiego innego.

To nie jest ten Bóg, którego mają na myśli religijni ludzie, płacząc i błagając Go, żeby był pobłażliwy wobec nich. Widzimy, że na przestrzeni tysięcy  lat nasze błagania i żale w niczym nie pomogły, ponieważ nie tego wymaga od nas system, zwany Stwórcą!

Wartość liczbowa (gematria) nazwy Elokim (Stwórca) jest równa znaczeniu słowa Natura. To znaczy Natura czy Stwórca – jest to jedno i to samo.

Z programu TV „Szczególna opinia”, 17.08.2014


Wojna o sens życia

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Miliony ludzi czyta Torę, uczy się, ale co oni w niej szukają, jeśli Stwórcę można znaleźć tylko wewnątrz połączenia między ludźmi?

Odpowiedź: To nie jest puste zajęcie. Każde studiowanie Tory daje rozwój, pewne wyjaśnienie. Miliony ludzi zajmowało się Torą w  przeróżnych formach: Stary Testament, Nowy Testament, Islam, Chrześcijaństwo, ludzie świeccy i religijni.

Ale każde zajęcie, choć w jakiś sposób związane z Torą, bezpośrednio lub w odwrotnej formie, w każdym przypadku zapewnia posunięcie, przygotowując całą ludzkość do prawidłowego połączenia, naprawy, odkrycia Stwórcy całemu stworzeniu.

Nic nie pozostaje bez śladu . Wszystkie religijne wojny i walki, które odbyły się kiedyś i trwające teraz, przeznaczone są do uzyskania prawidłowego duchowego naczynia. Nie rozumiemy, dlaczego pragnienie otrzymywania zmuszone jest tyle cierpieć. Ale faktem jest, że cierpienie, doświadczane przez człowieka, rozwija go.

Ilu ludzi umiera każdego dnia, jakie choroby i problemy odkrywają się! Jeszcze pojawią się nowe wirusy na świecie, przeciwko którym medycyna będzie całkowicie bezsilna. A wszystko to dlatego, żeby wyjaśnić prawidłowe pragnienie.

Przecież niemożliwym jest dojść do odkrycia prawidłowego pragnienia, dopóki w pełni nie dojdziemy do rozczarowania w przeszłych pragnieniach. I rozczarowanie nie jest dlatego, że nie można je zrealizować, ale dlatego, że pragniemy  bardziej znaczących  pragnień.

Jeśli teraz cierpię, to ten ból nie daje mi popełnić przestępstwa, bo nie pozostaje mi na to ani chęci, ani czasu, ani możliwości, ani sił. Cierpienia zmuszają mnie do rozczarowania z tego stanu, w którym się znajduję, i rozpoczęcia wyjaśnienia sensu życia i swojego istnienia.

Bez cierpienia nie mogę dojść do pytania o sens życia. Wszelkiego rodzaju radykalne ruchy, występujące wcześniej w chrześcijaństwie, a teraz w islamie, są przeznaczone właśnie w tym celu: aby wyjaśnić sens życia. Walczą one o cel istnienia człowieka, żądając, żeby cały świat przyjął ich religię i wzniósł ich sztandar nad wszystkimi kontynentami.

Wszystko to jest podświadomym wyjaśnieniem zamysłu stworzenia. Na razie wyjaśniają go oni takimi metodami, ale my, studiujący kabałę, jesteśmy zobowiązani pilnie zapewnić im posunięcie za pomocą światła, które powraca do źródła.

To światło odkrywa się w naszych pragnieniach, ale wszystkie dusze są ze sobą związane, jak połączone naczynia. Dlatego jeśli przyciągamy światło i zaczynamy odkrywać je w dostatecznej mierze, to ono wylewa się przez nas do wszystkich innych, i wtedy zaczną oni wyjaśniać te pytania  na innym poziomie.

I wtedy islamscy fundamentalisci nie będą musieli walczyć z fizycznymi ciałami. Oni starają się wyjaśnić dla siebie głębiej, co jest sensem życia. A na razie szukają odpowiedzi na to pytanie przez zabijanie się nawzajem. Ale my jesteśmy w stanie wznieść ich na inny poziom wyjaśnienia, na następny stopień.

Wtedy zrozumieją, że rzecz nie w ciałach, a w pragnieniach. To będzie wyjaśnieniem drogą przyłączenia do źródła życia, do tego stanu, z którego pochodzi światło i który jesteśmy wszyscy zobowiązani osiągnąć. Musimy oświecić  im tę drogę, pokazać, że ona istnieje i jest otwarta dla wszystkich, i że wyjaśnienie realizuje się tylko drogą połączenia ludzi, najbardziej przeciwstawnych, i różniących się od siebie.

Dzięki temu, że połączą się ponad wszystkie różnice, pokrywając wszystkie przestępstwa miłością, odkryją wyższą siłę, to znaczy osiągną głębszy sens życia.

Wszystko zależy od nas – wystarczy tylko nauczyć całą ludzkość, jak się zjednoczyć, aby wewnątrz naszej jedności odkryć Stwórcę. Dokładnie to zadanie wykonujemy, wychodząc do publiczności i organizując okrągłe stoły w całym Izraelu. W taki sposób będzie nam stosunkowo łatwo, aby osiągnąć siłę jedności, ponieważ już w przeszłości lud Izraela znajdował się w tym stanie. A od niego ta siła będzie rozprzestrzeniać się na wszystkich.

I nagle zobaczymy, że w tym momencie, gdy nam się uda połączyć naród z prawdziwą Torą, to znaczy zjednoczyć się dzięki światłu, które prowadzi z powrotem do źródła, cały świat nagle się uspokoi: znikną konflikty w Iraku, na Ukrainie  i w innych krajach, wirusy Ebola.

Nagle całe życie naprawi się, bo doprowadzimy ludzi do stanu, w którym wyższe światło zacznie wyjaśniać pragnienia, i oni nie będą musieli ich wyjaśniać,  zabijając jeden drugiego. A przyciągnąć światło dla całego świata mogą tylko ci, którzy studiują kabałę.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 17.10.2014


Dwa poziomy Tory

каббалист Михаэль ЛайтманTora jest nam dana na dwóch poziomach, z których jeden – to poziom zwykłego człowieka. On określa ramy jego współżycia społecznego i rodzinnego. Przecież musi on w coś wierzyć, trzymać się tych ram, może nawet dążyć do czegoś, jeśli pojawią się u niego jakieś bardziej wzniosłe pragnienia.

Ale w istocie Tora jest dana po to, aby wznieść człowieka do poziomu Stwórcy, tam gdzie nie istnieje żadna materia, ciała, obrazy – w żadnej formie.

Z jednej strony ta bezcielesna siła kieruje wszystkim, włącznie z naszą materią, którą prowadzi do pewnego celu. Z drugiej strony sama ona jest absolutnie nieodczuwalna.

Więc jak zwracać się do niej? – W żaden sposób. Dlatego też na przestrzeni tysięcy lat ludzie modlą się, krzyczą, torturują siebie – i nie ma żadnej reakcji.

I słusznie, że jej nie ma. Nie dosięgamy Stwórcy. Aby być z Nim w kontakcie, musimy być na jednym poziomie z Nim, albo przynajmniej starać się być na jednym poziomie.

Dlatego ujawniła się  nauka kabały, która objaśnia, w jaki sposób  można zażądać od tej nieodczuwalnej siły, aby wzniosła nas na poziom, na którym będziemy mogli ją odczuwać – na poziom dialogu, integracji z nią.

Z programu TV „Tajemnice wiecznej Księgi”, 25.02.2013


„Religia” jest szkołą wzniesienia się do Stwórcy

Jak napisał Ari w książce „Drzewo życia” (16 w.), po wyjściu ze świata zwierzęcego poprzez pośrednie ogniwo małp, przybraliśmy postać ludzką. Stało się to zarówno na fizycznym, cielesnym poziomie, jak również na poziomie duchowym, na poziomie duszy: rozwijamy się w pragnieniu nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury, aż zostanie osiągnięte egoistyczne pragnienie czwartego, ludzkiego stopnia. Ten stopień jest podzielony na cztery podobne poziomy, ale ogólnie, rasa ludzka odróżnia się od pozostałych przez szczególną formę jej rozwoju.

Wcześniej rozwój odbywał się na materialnym poziomie, w ramach wchłaniania i wydalania substancji. Przy tym, nieożywiona natura jest prawie zawsze ograniczona przez wewnętrzne procesy, a roślinna natura znajduje się już w procesie wymiany substancji ze środowiskiem: oddycha, wchłania i wydala, lecz w niewielkich ilościach.

Przy tym zależna jest całkowicie od zewnętrznych warunków, nie porusza się i jest podporządkowana sezonowym warunkom. Zwierzęca natura jest jeszcze mniej ograniczona: jej przedstawiciele poruszają się, dysponują bardziej rozwiniętym pragnieniem, rodzą w szczególny sposób swoje potomstwo, wchłaniają substancje odżywcze lepiej i wydalają odpady … Na tym kończy się właściwie zewnętrzny, materialny rozwój. I dalej dołącza się do tego szczególny, czwarty stopień.

Dlaczego nie można by było zakończyć tego procesu rozwoju na tym etapie? Dlaczego nie może trzecie stadium rozprzestrzeniania prostego światła być ostatecznym?

Keter, czyli korzeń, zerowe stadium, stworzyło i napełniło pragnienie otrzymywania (pierwsze stadium lub Bhina Alef). Co więcej, to pragnienie chciało być podobne wyższemu, co charakteryzuje już drugie stadium (Bhina Bet), pragnienie dawania. Aby zrealizować obdarzanie wyższemu, drugie stadium podejmuje następującą decyzję: „Muszę koniecznie otrzymywać”. Wtedy tworzy ono ze środka Biny dla siebie nowy stan, trzecie stadium (Bhina Gimmel) lub Zeir Anpin, który otrzymuje z zamiarem oddawania.

Czego tu brakuje? Bo właściwie trzecie stadium ma wszystko, oprócz niezależności, samouświadomienia i uświadomienia wyższego poza swoim ja. Brakuje więc wewnętrznego rozwoju w odniesieniu do wyższego. Innymi słowy, konieczne jest tutaj połączenie z korzeniem, aby kontynuować proces rozwoju.

W tym miejscu powstaje czwarte stadium (Bhina Dalet lub Malchut). Jest to szczególny stopień, na którym odbywa się wewnętrzny, jakościowy rozwój.

Do tego czasu, pragnienie już rozwinęło się odpowiednio. Widzimy to w naszym świecie, w którym jest wystarczająco dużo egoizmu. A teraz musimy rozwijać się jakościowo, aby osiągnąć najwyższy korzeń. Świat rozpoznał już swój egoizm i zrozumiał, że nie jest to możliwe, aby się napełnić. Wszystkie formy zostały wypróbowane, w wyniku czego wszystko zniszczyliśmy. Pozostaje tylko pytanie związku z wyższym, ze Stwórcą: skąd pochodzę i dokąd zmierzam?

Tak więc, nastąpiło czwarte stadium – etap rozwoju człowieka, któremu towarzyszą pragnienia z innych poziomów.

Z tego należy zrozumieć, czym jest „religia” w kontekście rozwoju. Jest ona szczególnym mechanizmem, szczególnym środkiem, który umożliwia nam uświadomić sobie przepaść między mną a Stwórcą. Religia odnosi się tylko do poziomu człowieka.

2011-11-29 rav_bs-mahut-dat-ve-matrata_lesson_n4_01-(1)

Kto może rozpocząć tą pracę? Ten, kto czuje brak połączenia ze Stwórcą, i tego pragnie. Innymi słowy, tylko ci, którzy mają punkt w sercu (•). Wszyscy pozostali należą do poprzednich stopni rozwoju: nieożywionego, roślinnego i zwierzęcego.

Dlatego czujemy tą różnice, rozdacie, napięcie, pociąg do czegoś. Rozwija to w nas poczucie uświadomienia zła.

O jakie zło tutaj chodzi? A może czuję się źle, bo nie udało mi się czegoś ukraść, bez przyłapania mnie na kradzieży? Albo czuję zło w odniesieniu do Stwórcy? „Religia” w tym sensie przedstawia sobą szkołę wewnętrznego i zewnętrznego kształcenia, która pokazuje mi, jak daleko jestem oddalony od Stwórcy i w jaki sposob mogę skrócić ten dystans.

Postrzeganie to nie jest w żaden sposób powiązane z tradycyjnym wyobrażeniem o „religii”. Istnieje człowiek i istnieje wyższa siła – a zatem zadanie jest w tym, aby rozpoznać swoją przeciwność w stosunku do niej i pokonać ten dystans.

Z lekcji do artykułu „Istota religii i jej cel”, 29.11.2011


Długa droga do zjednoczenia

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego Stwórca wybrał jeden naród dla szczególnej roli i czy ta wyłączność jest związana z religią?

Odpowiedź: Prawdziwa religia – jest to miłość do bliźniego jak do siebie samego. Jest to zasada, do wykonania, której wzywał  Abraham w starożytnym Babilonie i w ten sposób zebrał wokół siebie ludzi, którzy nazwali się Izrael, co oznacza “prosto do Stwórcy”(jaszar-kel).

Tylko część mieszkańców Babilonu poszła za nim – ci, którzy w większej mierze byli nosicielami pragnienia oddawania. A w pozostałych było mocniej wyrażone pragnienie otrzymywania. Było to celowe, żeby mieli oni możliwość pomóc sobie nawzajem.

W pierwszej kolejności naprawiają się oddające pragnienia do takiego stanu, kiedy będą mogły wznieść się na duchowe wyżyny. Kiedy Abraham zebrał ich wokół siebie, nie mieli nic. Dlatego w pierwszej kolejności przechodzą oni zatwardziałość serca, to znaczy nie wznoszą się, lecz jeszcze bardziej upadają.

2014-05-19 rav_bs-matan-tora_lesson_pic05 (2)

Po wyjściu z Babilonu, opuszczają się do Egiptu, wychodzą z niego i wznoszą się, aby otrzymać Torę, następnie przechodzą przez pustynię, budują Pierwszą Świątynię i upadają. Potem jeszcze raz wznoszą się do wysokości Drugiej Świątyni i znowu upadają,  już do całkowicie  materialnego poziomu, po to, żeby przejść przez wzajemne włączenie z innymi narodami i przygotować się do ostatecznej naprawy świata.

Cały proces, zaczynając od ich wyjścia z Babilonu i dalej, polega na coraz większym połączeniu.  To jest to, czego nauczał Abraham. Ale jak tylko zaczęli się łączyć, to odczuli się w coraz większym i większym upadku.

Pod wpływem oddziaływującego na nich światła, byli oni w stanie opuścić się coraz niżej, w głębiny swojego egoizmu i zobaczyć siebie dalekimi od oddawania, od światła.

Dlatego odczuli różnicę, deltę  pomiędzy stanem egipskiego wygnania i tym stopniem, na którym znajdowali się podczas wyjścia z Babilonu i pozostali by na nim, jeśli nie byłoby wpływu światła. Jest to delta między światłem a naszym egoizmem.

Z lekcji do artykułu „Darowanie Tory”, 19.05.2014