Artykuły z kategorii Egoizm

Przed ścianą egoizmu

Pytanie: Jeśli ciągle jeszcze cały znajduję się wewnątrz egoizmu, to nie rozumiem, gdzie jest ten punkt, w którym mogę poczuć entuzjazm?

Odpowiedź: Nie mogę ci jeszcze tego wytłumaczyć, ale ty już czujesz, że to się dzieje: otwiera się jakieś przejście, którego nie jesteśmy w stanie odebrać za pomocą organów postrzegania tego świata. Istnieje jakby ukryta furtka, przejście, przez którą będziemy mogli przejść.

Przed tobą znajduje się ściana, która nagle otwiera się i wchodzisz. W duchowości nazywa się to „Otwarcie drzwi”. Kiedy to się stanie? Kiedy zechcesz uznać, że nie stoi przed tobą ściana. To ty decydujesz o tym, że nie ma żadnej ściany i ty przechodzisz przez nią! Jeżeli zechcesz anulować egoizm, który oddziela Cię od Stwórcy, wtedy naprawdę przechodzisz, to znaczy, że zgadzasz się z warunkami wzajemnego poręczenia.

Z lekcji przygotowanie do kongresu, 31.12.2013


Wszechświat – zwierciadło człowieka

Wszystko co postrzegamy na tym świecie, nie należy do poziomu duchowego. Z całej duchowej rzeczywistości postrzegamy tylko maleńką, zniekształconą część, którą na razie odczuwamy w swoich nienaprawionych naczyniach, aby podtrzymać w nich życie i siłę by “istnieć”w tym pseudo-istnieniu.

Nasz świat, jego prawa, natura, nauka – wszystko to jest nie realne, ponieważ przejawia się jedynie w wyimaginowanych naczyniach egoistycznego pragnienia na najniższym poziomie. Wszystko, co możemy pojąć tutaj z pomocą nauki, nawet jeśli będzie się ona rozwijać jeszcze tysiące lat, pozostanie wewnątrz egoizmu.

Ten świat istnieje tylko w naszej wyobraźni. Ponad nim odkryjemy prawa wyższej rzeczywistości – altruistycznego pragnienia – innymi słowy, prawa nauki Kabały, które odnoszą się do świata naprawy.

Później materialny świat zniknie. Ponieważ  istnieje on nie tylko w egoistycznym pragnieniu ale w człowieku a człowiek obejmuje w sobie ten świat ze wszystkim, co w nim było i jest: dinozaury, lwy, gwiazdy i planety… My nie obserwujemy w sobie wszechświata, ale tylko głębię naszego materialnego pragnienia.

Po dokonaniu naprawy wszystko będzie “płynąć” z egoizmu w altruizm i materialność zniknie. Więc szkoda jest marnować na nią swoje wysiłki. Wszystko to jest tylko przygotowawczą podstawą dla następnych etapów.

Z lekcji do artykułu “Wolność woli” , 04.12.2013


Znak naprawy


Pytanie: Co może nam pomóc rozpoznać, że pragnienie zostało naprawione, czy są jakieś znaki?

Odpowiedź: Naprawione pragnienie może się połączyć z innymi pragnieniami. To jest znak, który może pomóc ci to sprawdzić. Jeżeli kilka pragnień łączy się ze sobą, oznacza to, że są one do pewnego stopnia naprawione i że posiadają wspólny ekran (Massach).

Dwa pragnienia połączone ze sobą mogą już tworzyć duchowy parcuf, podobnie jak dwie komórki, które łączą się w jedną, dając początek nowemu organizmowi.

Każda z tych komórek jest egoistyczna, dlatego ich połączenie jest spowodowane przez wyższą siłę natury. Chociaż przeznaczeniem każdej komórki w swojej egoistycznej naturze jest ochrona swoich granic, to przejawiająca się siła instynktu zmusza je do połączenia.

Siła natury łączy komórki, rozbijając ich egoistyczne powłoki, nie pozwalające im się scalić. W naturze wszystko dzieje się automatycznie, zgodnie z instynktem, jednak my – ludzie, musimy prosić o to, ponieważ jesteśmy szczególną częścią natury i pragniemy upodobnić się do Stwórcy. Dlatego wykorzystujemy Jego siły, ale sami budujemy stworzenie. Jak powiedziano: Stwórca wszystko przygotował i rozbił stworzenie, a sprawiedliwi naprawiają i odbudowują je.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 30.10.2013 


Moje „ja”


Moje „ja” dotyczy tej części mnie, która dąży do połączenia ze Stwórcą, a wszystko inne – to moja zwierzęca (fizjologiczna) manifestacja.
Innymi słowy – obraz człowieka składa się z dwóch części, które muszą być wyraźnie oddzielone. Jedna z nich – to zwierzęca część, z wszystkimi problemami człowieka, jego słabościami, pragnieniami i wszystkim tym, co należy do niego jak do materialnego obiektu.

Druga część – jest to punkt w sercu, który dąży do Stwórcy. Wyższe światło działa na niego i rozwija nie tylko pozytywne dążenie do Stwórcy, ale także wpływa na nasz egoizm, w postaci przeciwdziałania, wciąż dając człowiekowi zrównoważenie i wolności woli. Właśnie to dążenie do Stwórcy jest moim “ja”.

Z lekcji na temat „Grupa i rozpowszechnianie”, 23.10.2013


Przezwyciężenie ostatniego oporu ziemskiego egoizmu

2011-11-18 congress_arava-285_wJeżeli człowiek trzyma się z dala od innych, natychmiast ogarniają go lęki, niepokoje, obawy, rozczarowania i wątpliwości. Czuje się zagubiony i nie wie, co robić. Dzieje się tak po to, aby nauczyć go iść powyżej wiedzy, włączyć się w centrum grupy, między przyjaciół, przyjąć ich opinię.  Jest to najlepszy sposób na odzyskanie poczucia bezpieczeństwa.

Nikt z nas nie może sam bohatersko przeciwstawiać się przeszkodom: ani mężczyźni, ani kobiety. Więc jeśli masz jakieś wątpliwości, lęki i obawy dotyczące drogi i pracy lub czujesz chęć ucieczki, jest to wskaźnik słabego połączenia z grupą.

W ten sposób nigdy nie da się przezwyciężyć tych lęków. Należy zaangażować się w działalność grupy i mieć zaufanie do przyjaciół – jak małe dziecko, które trzyma się spódnicy swojej matki. Tylko w ten sposób można zostać zbawionym – zasłużyć na prawo wpisu do Księgi Życia.

Każdy doświadcza wciąż jeszcze wielu wątpliwości, obaw, lęków, myśli – za i przeciw – oraz wstydu. W takiej sytuacji, należy po prostu włączyć się do grupy, przyjąć opinie przyjaciół i anulować siebie. Wziąć wszystko, co mają, i to z pewnością doprowadzi was do celu. Nie licz na to, że masz coś jeszcze poza swoim ego. Przekształć je we wspólną opinię grupy a wówczas osiągniemy sukces.

Wybawienie przychodzi tylko w centrum grupy, gdzie człowiek wchodzi z zamkniętymi oczami, przyjmując opinie innych i tak żyje. Nie ma innego sposobu. Cały opór naszego ego, wszystkie problemy i wątpliwości powinny zmusić nas do włączenia się w centrum grupy. Więc nie zapominajmy o tym i wspierajmy się nawzajem. Najważniejsze jest, aby rozpowszechniać wśród wszystkich nasze połączenie i jedność. W ten sposób zdobędziemy wspólny rozum i zmysły oraz osiągniemy wzajemne poręczenie.

Cieszę się, kiedy słyszę o oporach, na które napotykamy! Oby były one jeszcze silniejsze i ostrzejsze. Niech krytycy rzucą się na nas jak stado psów, które szarpie nas zębami za odzież, ale nie może ugryźć do żywego. To pokazuje naszą siłę, potrzebę silnego oporu, który posłuży jako nacisk do wykonania ostatniego wysiłku, by osiągnąć jedność niezbędną do wyjścia z niewoli egipskiej.

Dzięki temu będziemy mogli przeskoczyć na wyższy poziom, niż ten na którym działa nasz egoizm i całe stado napastników. Nie będą oni w stanie uczepić się naszego dążenia dawania, ponieważ nie czują tego ani nie widzą. Rozróżniają tylko nasz egoizm i próbują ugryźć tam, gdzie on jeszcze pozostał. Ale jeśli wzniesiemy się ponad nim w stan emanacji, to wszystkie psy znikną i nie będzie żadnego oporu.

To jest jak rakieta startująca ze straszliwym hukiem, wybuchami, w słupie ognia, dokonując tytanicznych wysiłków, aby oderwać się od ziemi. Lecz nagle pokonuje ziemskie przyciąganie i zapanowuje cisza. Wszelki opór się kończy, a my znajdujemy się w swobodnym locie w przestrzeni kosmicznej.

Z rozmowy w czasie posiłku, 18.10.2013


Najprostszy przyrząd do zmierzenia Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy powinniśmy rozpowszechniać mądrość Kabały wśród  ludzi o ortodoksyjnych poglądach albo wśród tych, którzy zajmują się wszelkiego rodzaju mistycyzmem?

Odpowiedź: Absolutnie nie! Musimy trzymać się z dala od religijnego środowiska, ponieważ nasze opinie są bardzo różne. Oni wierzą w cuda, w życie po śmierci, w mistyczne objawienia, nieziemskie siły, podczas gdy my wierzymy w jedyną siłę natury. Jesteśmy absolutnymi materialistami. Mądrość Kabały nie jest religią a nauką o osiągnięciu  jedynej siły natury.

Siła ta nazywana jest Stwórcą, Bogiem, ale nie jest to nic mistycznego. W znacznie późniejszym stadium, ludzkość wszystko zniekształciła i zrobiła z tego religie, ponieważ nigdzie nie mogła znaleźć tej właściwości, która jest bezcielesna,  niezidentyfikowana i nieodczuwalna. Jest to siła, która kryje się za wszystkimi materialnymi obiektami, ale jak można ją zdefiniować? To niemożliwe!

Nie istnieją urządzenia, które mogłyby  ją dostrzec, bo nie jest to ani magnetyzm, ani globalne pole grawitacyjne,  ani elektrostatyka, ani promieniowanie rentgenowskie. To „nic” – jak możesz to zdefiniować  i odkryć? Gdzie możesz  znaleźć detektor do odkrycia siły, nazwanej  Stwórca?

Nie istnieje żaden detektor poza tobą. Nie możesz jej wyłapać za pomocą zewnętrznych urządzeń, ale tylko w sobie. Jak można to zrobić? Kiedy staniesz  się wrażliwy na postrzeganie tej siły, na miarę swojego podobieństwa do niej, wtedy zaczniesz ją wychwytywać. Podobnie jak wskazówkę urządzenia poruszającej się na  skali,  tak i w tobie zacznie odchylać się wskazówka na skali podziałów: Nefesz , Ruach , Neszama , Chaja, Jechida, w  zależności od tego, na jakim poziomie swojego egoizmu będziesz  upodabniał się do tej siły.

Ein sehr einfaches Instrument, um den Schöpfer zu messen

Jeśli wzniesiesz się ponad swoim egoizmem, to możesz  wykorzystać ją jak sprężynę. Prąd płynie przez cewkę i zamienia ją w magnes, który przyciąga strzałkę. Strzałka odchyla się na podziałce: Nefesz, Ruach, Neszama, Chaja, Jechida i możemy dokonać pomiaru z odczytu urządzenia.

Sprężyna, która zwraca strzałkę z powrotem na zero – to jest nasz egoizm. A siła, która ciągnie strzałkę w przeciwnym kierunku w stosunku do sprężyny – to ekran, nasze zjednoczenie,  podobieństwo do Stwórcy. W ten sposób otrzymujemy pomiar na skali. Jest to bardzo proste urządzenie.

Jednakże jego skala jest nierównomierna. Odległość między Nefesz i Ruach jest maleńka. Odległość między Ruach i Neszama – znacznie większa. To jest tak jak odległości pomiędzy kulą ziemską i księżycem, albo Ziemią i Słońcem, Ziemią i kolejną galaktyką.

Okazuje się że progresja astronomiczna i odpowiedni do tego nasz egoizm rozwijają się o wiele bardziej a światło Stwórcy działa znacznie silniej. Oznacza to, że zajmujemy się nauką pomiaru w sobie oddziaływania Stwórcy. Ja sam jestem instrumentem, głowicą  pomiarową. Wszystko jest bardzo proste.

W wolnym stanie sprężyna egoizmu ustawia strzałkę na zero. Jednak jeżeli prąd płynie w cewce, to strzałka porusza sie na podziałce z zerowego punktu. Dlatego jest nam potrzebne w sieci  źródło energii, bateria i przełącznik, przekaźnik. Bateria z przełącznikiem – to Stwórca, a magnetyczna cewka – to centrum grupy. Centrum grupy przyciąga do siebie światło i tworzy warunki dla obecności światła.

W centrum grupy koncentruje się światło naprawy “Or Makif” a strzałka wskazuje na wewnętrzne światło „Or Pnimi” w zależności od poziomu egoizmu, Awiut ( grubości).

Z lekcji na temat “Grupa i rozpowszechnianie”, 22.10.2013


Widzę cel przez peryskop grupy


Jeżeli jakiekolwiek działanie, nie zaczyna się od myśli, aby zadowolić Stwórcę i nie kończy się taką myślą – nie jest czyste ani święte. Jeżeli od samego początku nie koncentrujesz się na tym, aby robić to dla dobra Stwórcy, to dla kogo to robisz? Chcesz połączyć się z przyjaciółmi tylko dlatego, aby tobie było dobrze? Istnieje wiele takich stowarzyszeń. Dlatego jeżeli dokładnie nie stosujesz się do zaleceń kabalistów, to każde takie działanie jest ze względu na ego.

Pytanie: Ale jak mam myśleć o tym, by zadowolić Stwórcę, kiedy tak naprawdę, nie rozumiem co te słowa znaczą. Jest to dla mnie chińszczyzna.

Odpowiedź: Jeżeli chcę rozwiązać zadanie matematyczne, to korzystam z różnych wzorów, dążąc do znalezienia nieznanego mi wyniku. A kiedy prawidłowo rozwiążę wszystkie te równania, to wtedy znam wynik, dochodzę do celu, który chciałem osiągnąć. W ten sposób to działa.

Człowiek, który chce zbudować dom, najpierw robi projekt przyszłego budynku. Dzięki temu wie co ma robić. Wie, że nie zbuduje niczego innego, niż wstępnie zaplanował. On wie, że buduje dom. Ale w naszym przypadku jest to nieco bardziej skomplikowane. Chcemy osiągnąć cel, który jest tuż za rogiem, jednak nie możemy go zobaczyć. Potrzebujemy więc narzędzia, którym posłużymy się aby osiągnąć nasz niewidzialny cel.

Tym narzędziem jest grupa, miłość do stworzeń, cały ten świat. Ten świat jest jak soczewka skupiająca nasz wzrok. I jeśli jesteś w stanie skupić cały ten świat w jednym punkcie, połączyć się z nim i poczuć, że działa w nim tylko jedna siła – że nie ma nic poza nią a jest ona dobra i czyniąca dobro, to osiągniesz Stwórcę.

Z przygotowania do lekcji, 18.10.2013


Najważniejsze, aby wyrwać się z niewoli pychy

laitman 2008-12-24_8202_wPraca nad swoim egoizmem –  to przede wszystkim walka z pychą. Wszystko zorganizowane jest w postaci stopni a człowiek nie jest świadomy swojej prawdziwej  sytuacji i działań. Egoizm nie pozwala mu zobaczyć niczego, ukrywając przed nim działanie światła, jak gdyby ono nie istniało.  Dlatego wydaje się nam, jak gdyby świat istniał sam dla siebie i nie ma w nim tego,  kto by nim zarządzał i kierował, jak gdyby wszystko działo się samowolnie przez przypadek, bez przyczyny i bez celu.

Człowiek, który znajduje się w ukryciu, zwykle uważa, że sam wszystko robi. Ale tylko z pomocą środowiska ma on możliwość wzmocnić się i nieco wznieść się ponad sobą, ponad swoje egoistyczne pragnienie, aby móc spojrzeć na to, co się dzieje z boku. Wtedy zda sobie sprawę, że to nie on działał i we wszystkim co się stało, nie było żadnych jego wysiłków, planu i niezależności.

Dlatego prowadzimy nieustannie wojnę o to, kto będzie rządził: nasze egoistyczne pragnienia, Faraon – czy Stwórca. Taka walka ma miejsce zarówno w sytuacjach najmniej ważnych, jak również w zakresie naszego podstawowego stosunku do życia. Tylko o to za każdym razem istnieje spór między nieczystą siłą (klipa) i świętością.

Cechą nieczystej siły –  jest pycha, to znaczy, kiedy człowiek myśli, że on sam jest w stanie zrobić wszystko. W rzeczywistości  ma on wybór tylko w jednym: za każdym razem połączyć się z prawidłowym środowiskiem. Spośród wszystkich miliardów możliwości, które pojawiają się w życiu, ani jedna nie daje mu swobody, z wyjątkiem jednej:  przede wszystkim włączenia się w prawidłowe środowisko, a następnie poprzez nie kontynuowanie działania, które otrzymał od niego, w którym już się rozpuścił i zniknął.

Tylko w ten sposób możliwe jest uniknięcie pychy, zarozumiałości, niewłaściwych działań.  Wtedy człowiek rzeczywiście będzie w stanie dodać coś do grupy, połączyć się z Malchut, z Szchiną. Analizowanie i ocenianie samego siebie absolutnie nie pomoże. Tylko przez wyłącznie się w środowisko, nawet same najmniejsze działanie staje się już duchowe.

Z przygotowania do lekcji, 27.09.2013


Beznadziejni romantycy czy realiści

laitman 2011-11-27_1709_wGdy zwracamy się do szerokiej publiczności, nie spekulujemy, ale przekazujemy fakty o integralnym świecie – o jedynym systemie, który zżerany jest przez raka o nazwie egoizm. Świat, tak jak ciało potrzebuje pewnego balansu, jest to oznaką zdrowia i spełnionego życia.

Słuchacze mają stać się dla nas partnerami, z którymi pracujemy razem nad przekazywanym im materiałem. Nie zaprzeczamy ich opinii, ale od początku zachęcamy do innego sposobu myślenia o świecie.

Przyglądamy się  światu razem z nimi i zastanawiamy się nad tym, jak on funkcjonuje. I wtedy zaczynamy rozumieć znacznie łatwiej, że  nasza przyszłościowa egzystencja może opierać się tylko na równowadze i że ktoś, kto odrzuca tę równowagę, osłabia i rujnuje cały system – aż umrze sam, podobnie do raka,  który zabija organizm, albo do ludzkości, która niszczy naturę.

Ludzie nie wiedzą, w jaki sposób mogą przeżyć swoje życie inaczej i zgadzamy się z nimi, że w gruncie rzeczy jak do tej pory nie widać żadnego wyjścia. Niemniej jednak, jako przykład podajemy im idealne, uniwersalne prawo równowagi, bo świat zbliża się ku katastrofie.

W istocie nie próbujemy nawet rozmawiać z nimi o jedności, ale o obecnej sytuacji: dzisiaj żyjemy w pewnej „sferze“ podlegającej prawu równowagi, ale my nie odpowiadamy temu prawu.

Z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz większymi egoistami i nawet u własnych dzieci obserwujemy tę nieubłaganą tendencję. Dlatego też  nasze problemy stają się znacznie ostrzejsze jak przy rozwoju rakowej metastazy. Ostatecznie pokazujemy fakty i nic więcej. A jeśli fakty te zostają ujawniane w małych dawkach, wówczas ludzie będą w stanie je sobie przyswoić i zgodzić się z nami.

Jest to pierwszy etap wyjaśnienia: jakbym towarzyszył moim słuchaczom na drodze początkowego poznania, świadomości i w ten sposób jednoczymy się coraz bardziej.

Przyglądamy się wspólnie na świat i na kryzys we wszystkich aspektach, który przeżywa obecnie swiat. W rzeczywistości ludzkość znajduje się w tragicznej sytuacji, chociaż jeszcze tego nie postrzega.

Nawet w pojedynczej rodzinie nie jest łatwo rozwikłać zepsute relacje, a w skali światowej nikt już nie marzy o rozplątaniu wspólnego kłębka ludzkości. Chociaż w ideale świat potrzebuje jedności, widzimy dzisiaj jeszcze wyraźniej, że jedność – to marzenie romantyków albo głupców.

Wszystko się zgadza, bo w swojej naturze jesteśmy przeciwstawni zewnętrznej naturze i  dlatego w zasadzie skazani na wymarcie. Tak naprawdę w iluzji  życia, zbliżamy się z sekundy na sekundę do śmierci. Więc może powinniśmy zgodzić się z tym i żyć spokojnie do końca naszych dni, zakotwiczyć nową filozofię w społeczeństwie, nowe spojrzenie na wydarzenia i pogodzić sie z tym? Dzisiaj nawet ludzie nie chcą mieć dzieci – wiec czy nasze pokolenie będzie ostatnim?

I tutaj pozostawiamy ludziom “tylne drzwi”, niewykorzystaną możliwość.W zewnętrznej integralnej naturze działa specjalna siła i jeśli wszyscy razem, z grupą w jakiś sposób upodobnimy się do niej, to w tej grupie manifestuje się coś od natury – jej integralny potencjał. I wtedy nasza grupa łączy sie z naturą w jedną całość i wszystko na zewnątrz i wewnątrz dosłownie wypełnia się tą integralną  siłą.

Ponieważ ostatecznie wszystkie dolegliwości, wszystkie problemy są spowodowane przez ogromną  różnicę ( Δ ) między nami a naturą. Jeśli wyeliminujemy tę różnicę, to nie tylko osiągniemy wyzwolenie, ale staniemy się wieczni i doskonali, jak cała natura. Nawet fizycy potwierdzają, że jest to możliwe.  A kluczem do tego jest, aby grupa w swoich właściwościach (forma1) upodobniła się do natury ( forma2 ). Ponieważ zbliżając się do siebie, stajemy się takimi, jak ona.

W jaki sposób można zrównać pierwszą formę z drugą? Jak zbliżyć się? „Bardzo prosto, chodźcie spróbujemy przeprowadzić warsztaty i wtedy to poczujemy”.  Najważniejsze, aby pytania i dyskusje pomagały ludziom się zbliżyć, doprowadzały ich  do  ogólnego nastroju, a nie do sporów.

I wtedy nagle obejmie ich ciepło wspólnoty, połączenie ogólnego uczucia, wokół którego zaczną się między sobą jednoczyć. Potrwa to 20-30 minut i przenikną oni nowym duchem, odczuwając siebie na tej samej częstotliwości. Będzie to dla nich pierwszy przykład tego, co można znaleźć w zjednoczeniu. Siła ta zawarta jest w naturze, ale żeby ją zaktywować, należy się zjednoczyć, i wtedy naprawi ona u każdego z nas wszystkie wady i problemy w każdej dziedzinie naszego życia .

W jaki sposób? O tym dowiemy się w następnej lekcji.

Z lekcji do artykułu „Jedno przykazanie”, 22.09.2013


Marzymy tylko o spokoju

laitman 2011-09_6649Pytanie: W ostatnim czasie radzi nam pan, aby  „popuszczać wodzy” i nie opierać się duchowemu procesowi, aby  płynąć z prądem.  Ale egoizm nie pozwala nam tego  zrobić i cały czas stawia  opór, przeciwstawia się. Jak dobrze byłoby poprostu rozluźnić się…

Odpowiedź: Jest to bardzo trudne, ponieważ  w żadnym wypadku nie chodzi o to, aby nic nie robić, ale przyjąć wszystko, co się z nami dzieje, absolutnie otwarcie, z radością jako pochodzące tylko od Stwórcy i nie podlegające żadnemu sprawdzaniu, analizom, ocenie.

Jest to bardzo skomplikowana sprawa. Wydaje się jakby nie  było w tym nic szczególnego  -żyj swobodnie, ciesz się z wszystkiego. W rzeczywistości nie ma nic trudniejszego. Nie jest łatwo płynąć z prądem, bo przy tym powinieneś być w absolutnej jedności ze Stwórcą. W absolutnym połączeniu! On jednak doprowadza cię do takich okoliczności, w których jesteś  w sprzeczności z Nim, w niezgodzie z tym światem, z tym życiem, z problemami, które cię ciągle prześladują! Cały czas nie zgadzasz się z tym, po prostu nie zgadzasz się! I ciągle czujesz się źle.

Jest to nam dane celowo z góry. Wiec jak można przyjąć to wszystko w spokoju  i płynąć z prądem? Zmieniając  siebie samego! Nie inaczej ! To jest właśnie problem. W ten sposób można osiągnąć  świat pełen spokoju, gdy człowiek całkowicie się anuluje i łączy się ze Stwórcą.

Jednakże, ten spokój jest również relatywny, ponieważ człowiek porusza się z nadświetlną prędkością i przechodzi  nieskończoną częstotliwość zmian. Zachodzą  w nim co sekundę miliardy zmian, zgodnie z Wyższym zarządzaniem w pełnym porozumieniu i pełnym racjonalnym myśleniu, kiedy zajmuje się tylko tym, aby  stłumić swój egoizm,  wznieść się ponad niego, i w taki sposób wejść  w stan całkowitego spokoju. Jest to przeciwstawne  wyobrażeniu  spokoju, które mamy na myśli dzisiaj.

Z programu TV „Tajemnice wiecznej księgi”, 29.07.2013