To, co jest przeznaczone dla duszy, ona przejdzie
Pytanie: Czy odczuwa Pan strach przed cierpieniem? Załóżmy, że zachoruje Pan lub coś jeszcze innego się wydarzy.
Odpowiedź: Nie, strachu nie czuję. To oczywiście nieprzyjemne, ponieważ jest to ból, nieprzyjemne odczucia – czyli brak światła we mnie, wyraża się w taki sam sposób jak u innych. Nic nie można zrobić, jak wszyscy nie chciałbym tego, ale rozumiem, skąd to pochodzi i nie boję się.
Kabalista wierzy, że zamysł Stwórcy musi się spełnić a ja robię wszystko, aby mu odpowiadać. A to, co zostało przeznaczone dla mojej duszy, przemiany które musi przejść, przejdzie je. Najważniejsze dla mnie jest przygotować siebie tak, aby we wszystkich tych zmianach być razem ze Stwórcą, nawet jeśli przeprowadzi na mnie bardzo nieprzyjemne operacje chirurgiczne.
Pytanie: Mówi Pan o cierpieniach fizycznego ciała, czy o wewnętrznych cierpieniach?
Odpowiedź: Przez „chirurgiczne” mam na myśli wewnętrzne operacje. Oczywiście można tu włączyć, także cierpienia fizyczne i fizjologiczne.
Kiedy pytano Baal HaSulama: „Przecież możesz sprawić, żeby nie cierpieć przed śmiercią?”, odpowiedział: „Nigdy bym sobie na to nie pozwolił”. I rzeczywiście umierał bardzo ciężko. Miał raka, problemy z sercem i inne dolegliwości. Bardzo cierpiał. A przecież nie był aż taki stary, umierając miał niespełna 70 lat. Co to wiek?
Gdyby człowiek wiedział, jak bardzo nawet te cierpienia, które oblekają się w duchowość, popychają go naprzód i jak może wznieść się ponad nie, nie usuwałby ich, lecz wznosiłby się ponad nimi. Ale nie chodzi tutaj o zwykłego człowieka, który po prostu cierpi, jak małe pobite zwierzę, a o kabaliście.
Z rozmowy „Mój telefon dzwoni. Cierpienia kabalistów”