Łańcuch prowadzący do Stwórcy
Z lekcji według artykułu Rabasza „Miłość do przyjaciół – 2”
Nie jesteśmy w stanie wykonać ani jednego działania bezpośrednio w odniesieniu do Stwórcy. Wszystkie działania muszą przechodzić wyłącznie przez grupę, w centrum której odkryjemy tą esencję zwaną Stwórcą.
Stwórca nie istnieje oddzielnie, sam w sobie. Dopiero gdy jednoczę grupę, pragnąc tego zjednoczenia, a ona staje się jedną całością, to tam, wewnątrz tej jedności, zaczynam odkrywać dla siebie Stwórcę. W przeciwnym razie Go nie znajdę.
Istnieje całkowicie precyzyjny łańcuch prowadzący do Stwórcy: miłość do przyjaciół -> bojaźń -> wiara -> miłość do Stwórcy. Tylko w takiej kolejności można Go osiągnąć, inaczej nie osiągniemy celu. Pojęcie „Stwórcy” oznacza jedną, jedyną siłę, odczuwaną wewnątrz jedności grupy. Jeśli potrafię skierować wszystkie swoje pragnienia i intencje ku zjednoczeniu, będę w stanie wyobrazić sobie tę jedyną koncepcję, jaką jest Stwórca.
Wcześniej, jak mógłbym to sobie wyobrazić, Stwórca nie istnieje. Nie ma Stwórcy bez stworzenia. Cała praca wykonywana w grupie ma na celu wyjaśnienie pojęcia Stwórcy. Nie oznacza to, że tutaj praktykujemy, a potem gdzieś w innym miejscu odkrywamy Stwórcę.
To właśnie w naszej pracy w grupie, w koncentracji wszystkich naszych wysiłków na idei jedności wszystkich przyjaciół, na zjednoczeniu grupy, wszystkich pragnień i intencji, złego i dobrego początku w jedną jedyną całość, na samym szczycie środkowej linii, odkrywamy Stwórcę.
* * *
Gdy włączam się w przyjaciela, przenikam jego właściwościami, pragnieniami, celami. Ale nie mogę tego zrobić sam – mogę jedynie włożyć wysiłki, a wyższe światło połączy nas w system dziesięciu Sefirot, w duchowy parcuf, w naczynie duszy. W tym naczyniu (kli) zaczynamy odczuwać wszelkiego rodzaju zjawiska. Pod wpływem światła dokonujemy skrócenia, stawiamy ekran, odbite światło, i przechodzimy uderzeniowe zjednoczenie ze światłem.
Nawet jeśli nie chcemy się zjednoczyć i działamy wbrew sobie, już tym przebudzamy światło. Najważniejsze, żeby to światło nie przychodziło do nas z góry bez zaproszenia, negatywną siłą, zmuszając nas do zbliżenia siebie nawzajem, lecz abyśmy sami poprosili o jego przebudzenie, dążąc do centrum grupy.
Swoimi wysiłkami do zjednoczenia, przebudzamy światło, przywracające do źródła, które, działając poprzez centrum grupy, przyciąga nas swoją siłą dośrodkową. Nasz egoizm należy pozostawić na zewnątrz, tam gdzie jest teraz, a sercem skierować się do centrum grupy.
Z porannej lekcji