Przez pryzmat zbliżenia się do duchowości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Powiedział Pan, że gdy człowiek wygrywa dużą sumę pieniędzy na loterii, to jest przekleństwo. Co Pan miał na myśli?

Odpowiedź: Że odciąga to człowieka od normalnej drogi, życiowej drogi, to nie jest prezent z góry, a przekleństwo. Dlatego Stwórca powiedział: „Oto daję ci nagrodę i przekleństwo, a ty wybierz dobrą drogę”.

Komentarz: Ale człowiek nie wybierał. On po prostu wypełnił kupon i wygrał.

Odpowiedź: No cóż trzeba to rozdać.

Komentarz: To nie jest łatwe. Trzeba wiedzieć, komu i jak rozdać.

Odpowiedź: Właściwie wolałbym nie brać niczego dla siebie. Ani mieszkania, ani samochodu, ani tego, co osiągnąłem w życiu, w świecie. Do egzystencji potrzebujemy tylko tego, co niezbędne. A więcej, może przerodzić się dla człowieka w odrzucenie od duchowości. Wszystko należy mierzyć przez pryzmat tego, co przybliża nas do duchowego rozwoju, albo czy nas oddala. Nie ma innego kryterium.

Jeśli człowiek znajduje się w duchowym poszukiwaniu, to sam określa, czy jest to dla niego błogosławieństwo, czy przekleństwo. To jest wtedy łatwe.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 08.02.2022


Kiedy zakończą się wojny?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Psychologowie oraz eksperci od biznesu radzą, żeby: „Zrozumieć, że wojna – to normalny stan ludzkości we wszystkich czasach”. Jak Pan odnosi się do tego stwierdzenia?

Odpowiedź: Historia pokazuje, że świat nie może istnieć bez wojen, że są okresy pokoju i okresy wojny. Jeśli dzieje się to historycznie, to znaczy, że musimy przyjąć to jako fakt.

Komentarz: A ja nie chcę tego zaakceptować!

Odpowiedź: W takim razie musisz znaleźć taką metodę, żeby wojna nie toczyła się w takiej formie, w jakiej się toczy. Wojna będzie przechodzić wewnątrz świata. To jest to, o czym mówi Kabała, że każdego dnia człowiek musi trochę powalczyć z samym sobą. Wtedy nie będzie miał żadnej potrzeby ani ochoty walczyć z innymi.

Pytanie: Z czym mam walczyć w sobie?

Odpowiedź: Ze swoim egoizmem, za pomocą którego chcesz podbić cały świat, kontrolować wszystkich i jeszcze więcej. Wręcz przeciwnie, niczego takiego nie potrzeba.

Pytanie: To znaczy, że to egoizm manifestuje się jako wojny?

Odpowiedź: Oczywiście. Właśnie nasz egoizm. Zmusza nas do walki ze sobą nawzajem. Musimy zrozumieć, że możemy stopniowo zrównoważyć egoizm i powinno być to naszą codzienną pracą.

Pytanie: Czy wtedy nie będzie manifestował się jako wojny?

Odpowiedź: W żadnym wypadku, nie będzie to konieczne. Codziennie będę walczył sam ze sobą w taki sposób nie będę miał potrzeby walczenia z kimkolwiek. Odwrotnie, będę miał potrzebę, aby brać wszystkich za pomocników przeciwko swojemu egoizmowi.

Komentarz: To jest bardzo praktyczna rada!

Odpowiedź: Powiedz to tym, którzy wywołują wojny.

Komentarz: Ale jak im to powiedzieć?! Przecież w taki właśnie sposób wybuchają wojny. Rzeczywiście oparte na dumie, na egoizmie, na „Ja powiedziałem!”.

Odpowiedź: Jest to wyraźnie widoczne.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 24.02.2022


Natura – prawdziwy sędzia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pan mówi że: „Nie wystarczy być dobrym człowiekiem, to nic nie da, trzeba jeszcze naprawić się”. Co oznacza „ naprawić się”? Jak człowiek, który dokonuje naprawy wpływa na całą resztę systemu?

Odpowiedź: Obecnie natura pokazuje nam naszą niezgodność z nią. Człowiek jest jedynym stworzeniem w przyrodzie, który działa przeciwko całej naturze. Nam, ludziom, dana jest możliwość działania w pewnych określonych ramach, jak zechcemy, zapragniemy – aż do samounicestwienia.

Niestety naruszamy ogólną harmonię, ponieważ jesteśmy skierowani przeciwko globalnej, integralnej naturze, w której istnieje prawo całkowitego wzajemnego połączenia, to jest prawo wzajemnego obdarzania, wzajemnego wsparcia, wzajemnej gwarancji, jak w jednym organizmie, w wewnętrznej homeostazie wszystkich systemów, w równowadze, balansie, harmonii. My tego nie znamy.

Pytanie: Jeśli nie znamy tej harmonii, dlaczego jesteśmy bici?

Odpowiedź: Jesteśmy bici dlatego, abyśmy ją poznali. Swoimi działaniami ujawniamy niedociągnięcia, braki, które musimy naprawić zgodnie z tym poziomem, na którym się znajdujemy.

To znaczy, jeśli jako uczeń w pierwszej klasie zrobiłem coś nieprawidłowo, pokazują mi, jak zrobić to poprawnie – na moim poziomie. To nie ma znaczenia, być może naszkodziłem trochę. Natura uwzględnia moje działania tylko na tym poziomie, na którym powinienem poprawnie funkcjonować.

To jest natura, jak prawdziwy sędzia, koryguje nas poprzez cierpienia i popycha każdego zgodnie z jego poziomem rozwoju.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Umowa o partnerstwie”


Skorzystać z metody naprawy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pan mówi, że egoizm potrzebuje ciosów, aby człowiek mógł zrezygnować ze swoich zgubnych nawyków. Co to znaczy, że system pracuje z wyprzedzeniem i zawsze pokazuje to, co się stanie, jeśli nie skorzystamy z metody naprawy?

Odpowiedź: Mamy dwie opcje. Idziemy, podganiani przez naturę i nadal będziemy przez nią popychani, ale przez ogromne, mocne uderzenia na wszystkich poziomach. Widzimy, że to się już dzieje, i to dość systematycznie, ponieważ odkrył się globalny kryzys. Globalne połączenie między nami jest najstraszniejszą rzeczą, jaka może być, dlatego że zaczyna odkrywać się nasz wyższy stan, niestety na ziemskim poziomie w negatywnej formie.

Na wyższym poziomie wszyscy jesteśmy ze sobą całkowicie wzajemnie połączeni. Ale gdy przejawia się to w materialnym świecie, gdzie jesteśmy połączeni w złej formie, w złych relacjach miedzy sobą, to prowadzi nas to do wzajemnego unicestwienia. Dlatego musimy jak najszybciej odkryć metodę prawidłowego zjednoczenia, aby ludzie zobaczyli ten następny poziom. Jeśli zobaczysz, na czym polega szczęście, będziesz miał wystarczająco dużo sił, by siebie zmienić.

Widzę z naszej kabalistycznej praktyki, jak to działa, i mam nadzieję, że dojdzie to do ludzi.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Podsumowując wnioski” 


Dlaczego nie możemy działać synchronicznie

Wojna na Ukrainie, niezdolność świata do skutecznego ukarania Rosji, nierówny podział leków, nierówny podział dóbr, artykułów pierwszej potrzeby, edukacji – gdziekolwiek nie spojrzeć, w społeczeństwie ludzkim pojawiają się coraz większe luki i narastający brak stabilności. Spójrzmy teraz na naturę. W przyrodzie wszystko jest zrównoważone i harmonijne, zsynchronizowane w najdrobniejszych szczegółach.

Istnieje słynne zjawisko naturalne zwane „synchronizacją spontaniczną”, które powoduje, że ciała znajdujące się w bliskiej odległości synchronizują swoje ruchy. Na przykład metronomy spontanicznie synchronizują swoje uderzenia, nawet jeśli celowo uruchamiamy je w różnych momentach.

Synchronizacja spontaniczna dotyczy jednak nie tylko części świata nadającej tempo, ale wszystkich poziomów rzeczywistości. Oto, jak wyjaśnia to zjawisko Steven Strogatz, profesor matematyki stosowanej na Uniwersytecie Cornella (min. 10:09-10:37): „Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie w tym fascynuje, jest uniwersalność tego zjawiska – występuje w każdej skali natury, od subatomowej po kosmiczną. Wykorzystuje każdy kanał komunikacyjny, jaki kiedykolwiek wymyśliła natura, od oddziaływań grawitacyjnych, po elektryczne, chemiczne, mechaniczne, można wyliczać bez końca. W każdym przypadku, gdy dwie rzeczy mogą na siebie wpływać, natura wykorzystuje to, w celu zsynchronizowania ich ze sobą”.

Wydaje się, że jedynym elementem rzeczywistości, który „wymyka się” spontanicznej synchronizacji, jest ludzkość. Tak jakby zasady, które obowiązują w całej przyrodzie, nie dotyczyły nas.

W pewnym stopniu jest to prawda. Oprócz tego, że należymy do ożywionego poziomu życia, jesteśmy również istotami czującymi, a nasze działania są determinowane przez świadome decyzje. Aby zsynchronizować nasze działania, musimy chcieć, aby tak się stało. W przeciwnym razie, jeśli pozostawimy decyzję naszej ludzkiej naturze, która w swej istocie jest egocentryczna, przeważy ona nad zarządzaniem systemowym będącym naturą reszty rzeczywistości i pozostaniemy w głębokim dysonansie, a w rezultacie – w głębokim antagonizmie wobec siebie.

W ciągu ostatnich kilku lat poziom naszego wzajemnego wyobcowania wzrósł do poziomu, który sprawia, że możliwość wybuchu kolejnej wojny światowej staje się realistycznym scenariuszem. Jedynym sposobem, aby jej uniknąć, jest świadome i dobrowolne przyjęcie synchronii między nami. To, co natura robi spontanicznie, my musimy robić świadomie i dobrowolnie.

Jest ku temu dobry powód. Kiedy decydujemy się podążać jakąś drogą, robimy to po zbadaniu i dokonaniu oceny wszystkich opcji za i przeciw. Gdybyśmy zachowywali się w określony sposób, używając do tego wyłącznie instynktu, bylibyśmy zwierzętami, a nie ludźmi. Różnica między nami a zwierzętami polega na tym, że zastanawiamy się, dyskutujemy, zadajemy pytania, aż w końcu podejmujemy decyzję. W rezultacie obraz, jaki widzimy, jest pełniejszy i głębszy niż u jakiejkolwiek innej istoty w przyrodzie.

Jednak cena, jaką płacimy za to, że jesteśmy odczuwający, jest często bardzo wysoka. Jeśli chcemy żyć w pokojowym świecie, w którym ludzie są mądrzy i życzliwi, musimy sprawić, by tak się stało. Musimy wybrać synchronię i harmonię zamiast napięcia i niezgody. Aby to osiągnąć, musimy świadomie podnieść znaczenie synchronizacji w całej ludzkości.

Harmonia i synchronizacja nie sprawią, że będziemy tacy sami czy nawet podobni. Raczej będziemy harmonijnie połączeni i komplementarnymi. Sprawią, że będziemy czerpać radość z wykorzystywania naszych umiejętności i zdolności używając ich na rzecz większego dobra i razem zbudujemy silne i solidne społeczeństwo, którego członkowie będą bezpieczni, zdrowi, a przede wszystkim szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3MId5e6


Wojna na zewnątrz i wojna która toczy się w nas


Wkrótce po tym, jak II wojna światowa zakończyła się tragicznymi wybuchami bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, ojciec mojego nauczyciela, wielki myśliciel i czołowy kabalista XX wieku, Baal HaSulam, napisał coś, co później stało się znane jako „Pisma ostatniego pokolenia”. Nie chciał przez to powiedzieć, że zbliża się koniec świata, ale raczej, że świat, jaki znamy, umiera, a rodzi się nowy. Jednak skurcze porodowe mogą być bardzo bolesne lub mniej, a my, ludzie, możemy decydować o tym, jak przez nie przejdziemy. Baal HaSulam nazwał te dwie opcje „ścieżką światła” i „ścieżką cierpienia”.

W tych pismach Baal HaSulam podkreśla, że dzięki technice ludzkość „wynalazła atom i bomby wodorowe”, a „jeśli całkowita ruina, jaką mają one sprowadzić na świat, nie jest jeszcze oczywista, przyszłość to pokaże przynosząc trzecią lub czwartą wojnę światową. Bomby zrobią swoje, a tym którzy ocaleją, nie pozostanie nic innego, jak wziąć na siebie pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracowały dla siebie więcej, niż to konieczne dla ich utrzymania, a wszystko inne będą robiły dla dobra innych”.

Wojna na Ukrainie nie toczy się między Rosją a Ukrainą; jest to starcie między dwiema połowami świata. Zmienia ona stosunki międzynarodowe i sojusze między Wschodem i Zachodem, między państwami i narodami. Ta wojna zmienia nasze spojrzenie na stworzenie i na życie. Nie zeszliśmy jeszcze na samo dno, ale kiedy podniesiemy się z nizin, przekonamy się, że świat zmienił się diametralnie. Nigdy już nie wróci do poprzedniego stanu.

Ponieważ dziś wszystko jest globalne, wojny też są globalne. W związku z tym przerażająca przepowiednia Baal HaSulama wydaje się dziś bardzo realna. W rzeczywistości, przy obecnej trajektorii, nie widzę innego rezultatu niż spełnienie się jego przepowiedni. Jedynym sposobem na uniknięcie nuklearnej wojny światowej jest posłuchanie jego rady i myślenie o dobru innych, a nie swoim własnym, niezależnie od tego jak bardzo może nam się to nie podobać.

W rzeczywistości, wojna na zewnątrz jest odbiciem wojny w nas samych. Każda wojna, od sporów domowych po wojny światowe, jest starciem ego. Ego pragnie kontroli i wyższości. Kontynuując, książka „Konformizm a szczęście: wpływ dopasowywania się do norm społecznych” publikuje badania przeprowadzone przez Solnick & Hemenway, w których ponad połowa uczestników wolała żyć w społeczeństwie, w którym zarabia się 50 000 dolarów rocznie, podczas gdy inni zarabiają 25 000 dolarów, niż w społeczeństwie, w którym zarabia się 100 000 dolarów, podczas gdy inni zarabiają 200 000 dolarów. Autorka książki, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie w Tilburgu (Holandia) Olga Stavrova podsumowała: „Ludzie nie tyle pragną mieć dużo jakiegoś dobra, lecz raczej pragną mieć go więcej niż inni”.

Niezależnie od tego, jak bolesna może być obecna sytuacja na Ukrainie, a jest ona rzeczywiście bardzo bolesna – jest to starcie ego. Musimy zrozumieć, że aby rozwiązać ten kryzys, a także każdy inny kryzys, musimy spojrzeć na siebie z boku i odciąć się na chwilę od naszego wielkiego osobistego bólu, z którym w pełni się solidaryzuję.

Jeśli skupimy się tylko na tym, aby mieć rację, to nigdy nie zakończymy wojen. Nikt nigdy nie dojdzie do porozumienia i nie powie: „Ja się mylę, a ty masz rację”; nasze ego nam na to nie pozwoli. Dlatego właśnie poszukiwanie obiektywnej sprawiedliwości jest z natury beznadziejne; jest to wybór drogi cierpienia.

Jeśli jednak odłożymy na chwilę na bok nasze żale i zgodzimy się odpocząć od prób wyrównania starych rachunków, będziemy mogli zacząć budować pozytywną przyszłość. W takim stanie będziemy mogli skupić się na pielęgnowaniu wzajemnego szacunku, a może nawet wzajemnego zrozumienia ponad licznymi głębokimi różnicami. Jeśli wytrwamy w tych wysiłkach, będzie to początek drogi światła.

W tej chwili nie spodziewałbym się niczego więcej, ale w końcu ludzkość nie będzie miała innego wyboru, jak tylko powrócić do słów Baal HaSulama i zgodzić się, że najlepszą drogą dla nas wszystkich jest droga wzajemnej troski i wzajemnej odpowiedzialności. Jeśli nie chcemy trzeciej wojny światowej, musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Dlatego właśnie prawdziwa wojna toczy się w nas samych, a wojna widoczna na zewnątrz, jest tylko odbiciem naszej szalejącej nienawiści do innych.

Źródło: https://bit.ly/3hPa6Cj


Dlaczego nie udaje się wziąć Stwórcy na litość

каббалист Михаэль Лайтман Im wyżej wznosimy się do celu stworzenia, tym większy i bardziej agresywny jest odkrywający się nam egoizm. Jak powiedziano: „Im wyżej jest człowiek, tym większy jest jego egoizm”. Naprawiamy to egoistyczne pragnienie i tak wznosimy się. Podnieść się można tylko, wspinając się na górę rozbitych pragnień, danych nam poprzez grzech Drzewa Poznania, to jest od rozbicia systemu Adama Riszona. Stwórca celowo rozbił ten system, aby dać nam materiał dla pracy i naprawy.

Jeśli upadek nie kończy się, a nasila, to znaczy, że go niewystarczająco naprawiłem. Należy jeszcze bardziej włączyć się w dziesiątkę, wraz z tym upadkiem postarać się o ogólną pomoc, zrobić z tego upadku wzniesienie.

Tak przebiega postęp: upadek a potem wzniesienie na tę samą wysokość, potem jeszcze bardziej głębszy upadek, jeszcze bardziej wyższe wzniesienie – dopóki nie przejdziemy najgłębszego upadku a za nim wzniesienia na maksymalną wysokość, w ostateczny naprawiony stan. Dlatego musimy coraz bardziej wzmacniać się w grupie, aby móc wznosić się po stopniach wspinaczki, wzniesienia i jak można to jak najmniej zatrzymywać się w upadkach. Jeśli zrobiłem wszystko co w mojej mocy, ale i tak nie mogłem wyjść z upadku, to znaczy, że Stwórca pokazuje mi, brak modlitwy.

Istnieją dwa warunki dla wzniesienia:

1. Połączenie z grupą
2. Pomoc z góry.

Żeby otrzymać pomoc z góry, należy z upadku wznieść w górę modlitwę, MAN, i otrzymać z góry pomoc, MAD. Wówczas będę miał siłę, by się podnieść. Wszystko to należy realizować w grupie. Jeśli człowiek nie jest w grupie i nie może wznieść MAN razem z przyjaciółmi, to nie otrzyma pomocy z góry MAD i nie będzie mógł podnieść się. Zwyczajnie opuszcza tę trajektorię i wraca do starego stanu. Nie podnosi się na wyższy stopień bez połączenia z grupą. Dlatego pozostaje w swoim egoizmie, wszystko waży wewnątrz siebie, przeklina nauczyciela, grupę i Stwórcę. A mógłby dokonać poprawnych obliczeń, aby zrozumieć, dlaczego to się dzieje, że należy pracować nad swoim egoizmem codziennie.

Dla wzniesienia potrzebna jest specjalna winda: połączenie z grupą i zwrócenie się do Stwórcy. Wchodzę do windy, to znaczy wchodzę w grupę i zwracam się do Stwórcy, On podnosi nie tylko mnie, ale wszystkich razem. Kabała wyjaśnia nam prawa natury. Bez względu na to, czy się z nimi zgadzamy, czy nie, nie można ich zmienić. Jeśli chcesz robić postępy, to studiuj je i wypełniaj. A jeśli nie studiujemy praw natury po to, by je wypełniać, to nic nam nie pomoże. Stwórca niczego w nich nie zmieni. Nie uda się wziąć Go na litość i uprosić, żeby zmienił prawa natury. Tego nigdy nie było i nie będzie. Ponieważ Stwórca – sam jest Naturą.

Z lekcji według artykułu nr 10 z Księgi „Szamati”, 30.09.2021


Rozsądne podejście do konsumpcji

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Obecnie wielu ludzi, zwłaszcza młodych, coraz bardziej ogranicza stopień konsumpcji. To staje się nowym trendem.

Odpowiedź: W zasadzie jest to najrozsądniejsze i poprawne ze wszystkich punktów widzenia. Każda konsumpcja powinna być ograniczona, w przeciwnym razie spowoduje różne niepożądane konsekwencje. To po pierwsze. Po drugie, żyliśmy jeszcze w tych latach, kiedy Ziemię zaczynaliśmy oswajać nowoczesnymi metodami. Wokół było mnóstwo złóż i cennych kopalin i minerałów. A dzisiaj ujawniamy ograniczenia takiego stosunku do Ziemi. W zasadzie nie jest to kula bez dna, a bardzo złożony system. Co zostawiamy naszym dzieciom, nie wiadomo.

Pytanie: Obliczono, że jeśli cała ludzkość podniesie się do poziomu życia takiego jak w Stanach Zjednoczonych, potrzeba czterech planet z taką ilością kopalin, materiałów do produkcji, żeby zapewnić całemu światu ten poziom, na którym żyje Ameryka. Interesujące jest to, czy Ameryka będzie zmniejszać konsumpcję, czy znajdą jakieś inne rozwiązania? Być może, to właśnie wirtualny świat, w którym ludzie będą potrzebować mniej materialnych rzeczy, zastąpi to?

Odpowiedź: Jestem pewien, że problem nie tkwi oczywiście w Ameryce i nie w liczbie ludzi, ale w tym, że niestety rządzą nami ogromni egoiści, którzy czują tylko napełnienie swoich kieszeni. A co dalej dzieje się z tą kieszenią, nawet gdy z niej wszystko znika – to nie ma żadnego znaczenia.

Jest to czysta forma egoizmu, kiedy człowiek czuje, że pojawia się mu coś więcej w bankach, fabrykach, przedsiębiorstwach. Potrzebna jest poważna reedukacja, w przeciwnym razie planeta zmusi nas do przejścia na inny tryb konsumpcji. Ale wtedy będzie to siłowe rozwiązanie. Spójrzcie, jak ciężko żyje się w krajach wielu części świata. Ludzie będą musieli głodować.

Pytanie: Dzieje się tak pomimo faktu, że teraz połowa wyprodukowanej żywności jest wyrzucana?

Odpowiedź: Tak. Ludzie będą musieli głodować nie tylko z tego powodu, a dlatego, że w rzeczywistości nie będzie produktów. Zobaczcie, co dzieje się z lasami i polami. Nie ma już tutaj odwrotu. Połowa ludzi wymrze. Druga połowa zrozumie, że nie da się tak dłużej żyć i zacznie stopniowo ograniczać się. Ale mimo wszystko tym niczego nie osiągnie się. Będziemy musieli zrozumieć, że tylko nasze dobre relacje dadzą nam rozum, jak właściwie odnosić się do siebie i do natury. Potrzebne jest nowe podejście człowieka do ludzi i otaczającego świata. To – cały nasz egoizm.

Taki scenariusz wyginięcia połowy ludzkości na planecie jest możliwy, ale nie konieczny. Nasza planeta, jak napisał Baal Ha Sulam, może wyżywić dziesiątki miliardów ludzi. Bez problemów! Ale pod warunkiem, że będziemy prawidłowo uprawiać ziemię, sadzić, zbierać plony, rozdzielać równo właśnie dla tego. Wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Pytanie: Oczywiście, za biurkiem należy posadzić nie tylko zwykłych ludzi, ale przede wszystkim przywódców, którzy podejmują słuszne decyzje?

Odpowiedź: Absolutnie wszystkich! Absolutnie każdy w naszym świecie będzie musiał zmienić siebie, swój stosunek do świata – nie jako indywidualny konsument, ale jako społeczna jednostka składająca się z miliardów ludzi. Będziemy musieli postrzegać to wszystko jako jedną całość. A wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Z programu telewizyjnego „Wirtualny świat”, 09.02.2022


Skąd wielka rezygnacja

Tylko w drugiej połowie 2021 roku ponad 25 milionów Amerykanów zrezygnowało z pracy. Ta fala, zwana „Wielką Rezygnacją” lub „Wielkim Odejściem”, jest największą falą rezygnacji od czasu, gdy na przełomie wieków zaczęto rejestrować dane na ten temat. W chwili obecnej zjawisko to jest najbardziej rozpowszechnione w zawodach o niskich dochodach lub w szczególnie ciężkich i często niewdzięcznych pracach, takich jak pracownicy służby zdrowia. Przewiduję jednak, że obejmie ono wszystkie zawody, a nie tylko te mniej popularne czy słabo płatne, i rozprzestrzeni się nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.

Uważam, że jesteśmy świadkami naturalnego procesu, niekoniecznie negatywnego. Może on być niewygodny dla właścicieli firm lub rządu, ale nie uważam, że jest negatywny lub że musimy go „leczyć”. Technologia potrafi zadbać o nasze potrzeby, a jeśli ludzie uznają, że muszą pracować, to będą pracować.

Mogę zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z pracy. Jaki jest sens harować w pracy, która zabiera godzinę na dojazd, godzinę na powrót i nie pozostawia czasu dla siebie ani dla rodziny? Poza tym lepiej jest, gdy mniej ludzi pracuje; będzie mniej odpadów plastikowych, mniej zanieczyszczeń powietrza i mniej wszystkiego innego, co zatruwa naszą planetę. W przeszłości mniej ludzi pracowało, głównie dlatego, że kobiety nie pracowały, ale mężczyźni też pracowali mniej godzin i mniej czasu spędzali na dojazdach. Co dała nam nowoczesność oprócz zmęczenia i słabego zdrowia? Myśleliśmy, że taki styl życia nas zadowoli, ale okazało się, że po przekroczeniu pewnego punktu pogoń za karierą i bogactwem głównie psuje nam życie.

Dlatego uważam, że to dobrze, iż stajemy się mniej materialistyczni, a bardziej obojętni i leniwi. Kiedy ludzie przestają pracować, odkrywają, że mogą sobie poradzić za mniejsze pieniądze, a mimo to mają dostęp do podstawowych rzeczy, których potrzebują. W zamian otrzymują wolność! Obecny stan nadmiernej konsumpcji jest wypaczeniem społeczeństwa, obciążeniem dla planety i nie przynosi korzyści nikomu poza udziałowcami korporacji, które sprzedają nam to, czego nie potrzebujemy, czyli większość wszystkiego, co produkują.

Zwłaszcza teraz, kiedy ludzie zaczynają zadawać poważne pytania dotyczące życia, nie chcą być obciążani potrzebami materialnymi bardziej, niż jest to konieczne. Potrzebują czasu na refleksję i stawianie pytań o życie, na odkrywanie w sobie tego, czego chcą od życia i od relacji z innymi. Znajdujemy się w samym środku ogromnej transformacji. Wymaga ona czasu, energii i cierpliwości, a także odciąga ludzkie umysły od spraw przyziemnych.

Im więcej ludzi przyjmie ten nowy sposób myślenia, tym lepiej będzie dla wszystkich. Na drugim końcu tej refleksji znajduje się nowy światopogląd, który obejmuje wszystkich ludzi i odżegnuje się od brutalności i narcyzmu. Pozwólmy więc ludziom leżeć na słońcu i myśleć – tak będzie lepiej dla nas wszystkich.

Źródło: https://bit.ly/3HThBmb


Nadmiar wody zmiękcza serce

Ulewne deszcze na wschodnim wybrzeżu Australii wyrządziły bezprecedensowy cios setkom tysięcy mieszkańców, a dziesiątki tysięcy domów zostało zrujnowanych po zalaniu przez powódź. W niektórych miejscach w ciągu zaledwie 30 godzin spadło ponad 700 mm (26 cali) deszczu. Rezultat, jak można się było spodziewać, był druzgocący. Odbudowa „prawdopodobnie potrwa miesiące, jeśli nie lata”, donosi The Guardian, a inna gazeta zgodziła się, stwierdzając: „Trudno w pełni zrozumieć destrukcyjny wpływ powodzi”.

Niektórzy z moich uczniów w Australii również zostali poważnie dotknięci przez powodzie i przedstawili poruszające opisy sytuacji. Rzeczywiście, zgodnie z chińską klątwą, żyjemy w ciekawych czasach.

Jedynym sposobem wyjaśnienia takich katastrof jest spojrzenie na szerszy obraz. Ostatecznym celem wspólnej podróży ludzkości jest całkowita jedność. Jest to zupełne przeciwieństwo naszego obecnego stanu wyobcowania i wrogości, które narastają na całym świecie. Im czujemy się silniejsi, tym stajemy się bardziej podli i mniej troskliwi. Jedynym sposobem, aby przekonać nas do doceniania towarzystwa innych ludzi, są wstrząsy, na które nie mamy wpływu.

Kiedy stajemy w obliczu wściekłości natury, jesteśmy zmuszeni się poddać. Wtedy nasze serca w końcu miękną i otwierają się na innych. Tylko w trudnych czasach doceniamy jedność i wzajemną odpowiedzialność. Jest jednak różnica między ciosem a przedłużającym się cierpieniem. Uderzenie zmiękcza nasze serca i otwiera je na innych. Ludzie na obszarach dotkniętych katastrofą odczuwają bliskość ze współcierpiącymi, wspólny los zbliża ich do siebie.

Jednak długotrwałe cierpienie ma miejsce, gdy ludzie przechodzą przez długotrwałe stany trudu i beznadziei, być może nawet przez kilka pokoleń. W takich okolicznościach ludzie częściej pytają o sens życia sam w sobie niż o złagodzenie bezpośrednich trudności. To są pytania, które ostatecznie prowadzą ludzi do zrozumienia, że ​​egoizm i zaabsorbowanie sobą nie są zrównoważonym sposobem na życie. Nawet jeśli ludzie tymczasowo pomagają sobie nawzajem, nie wznoszą się ponad swój egoizm i na pewno wpadną z powrotem w drobne walki, które doprowadzą do większego bólu.

Cios, jakiego doznało wschodnie wybrzeże Australii, jest oczywiście szokujący i bardzo bolesny. Do niedawna ich życie było stosunkowo spokojne i bezpieczne. Teraz nagle tracą wszystko i nie mają innego wyjścia, jak zacząć od nowa, wielu z nich od zera. To musi być traumatyczne dla każdego. Czy jednak jest to cios, który sprawi, że zapytają o sens życia i poszukają w sobie fundamentalnej zmiany? Czy ich serca dojrzały do ​​przemiany? Tylko czas pokaże.

Niemniej jednak natura ewidentnie na nikim nie pozostawia suchej nitki, dosłownie. Będzie nas rzucać i obracać i stawiać przeciwko sobie, zwiększając nienawiść i egoizm między nami. Z naszej strony nie możemy czekać, aż agonia sprawi, że ludzie zaczną pytać o życie. Naszym obowiązkiem jest powiedzieć im, że wszyscy będziemy musieli się połączyć, dobrowolnie lub z przymusu, i stać się jednym zjednoczonym sercem, ponieważ rzeczywiście jesteśmy jedną zjednoczoną duszą i tylko wtedy, gdy zgodnie z tym żyjemy, możemy być szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3sPgobo