Artykuły z kategorii Zdrowie

Sekret jak wytrzymać areszt domowy

Jeśli jesteś jedną z osób pozostających w domowej izolacji, to bardzo istotne staje się pytanie jak nadać tej sytuacji sens.

Przypływ pandemii COVID-19 popycha nas do zrozumienia, jak bardzo polegamy na sobie. Zamknięto nas w domu nie tylko po to, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa, ale również, aby zatrzymać infekcję powodowaną przez nasze kłopotliwe i wyzyskujące świat interakcje, których fundamenty zbudowane są na cudzej krzywdzie. Nasze niezharmonizowane relacje wpływają negatywnie na pozostałe poziomy natury – nieożywiony, roślinny i zwierzęcy. Reakcja natury jest karcąca przez co zsyła na nas ciosy i przeszkody w naszym życiu, próbując zmusić nas do znalezienia się z nią w stanie równowagi.

Jak znaleźć wewnętrzną siłę

W obecnej sytuacji dom staje się laboratorium służącym do naprawy równowagi między nami a naturą, gdzie w pierwszej kolejności ćwiczymy, jak budować prawidłowe relacje z naszymi bliskimi. W tym miejscu możemy zastanowić się, jak możemy stać się bardziej odpowiedzialni względem innych, lecz z upływem czasu możemy zacząć się niecierpliwić. Utrzymanie pozytywnego nastawienia staje się coraz trudniejsze, kiedy EGO, czyli pragnienie otrzymywania dla własnych korzyści, wzrasta do poziomu, kiedy nie możemy ze sobą wytrzymać. Zerwane więzi między nami prowadzą do tarć i nieporozumień.

Nauka Kabała znana również, jako nauka o połączeniu tłumaczy takie stany jako okazje dla wzniesienia się nad nimi, w celu zbudowania spójności i wzajemnego zrozumienia między ludźmi. Jak jest napisane: „Jeden pomaga drugiemu i mówi swojemu bratu, bądź silny!” (Izaak 41:6) Innymi słowy, budując prawidłowe relacje między nami, poprzez umacnianie i wzajemną pomoc osiągniemy wewnętrzna siłę potrzebną do czynienia dobra światu, zaczynając od naszych najbliższych.

Kabaliści radzą: okażcie sympatię i troskę. Zrób to z wielkim wysiłkiem. Rób to otwarcie, a nawet „udając”, aż nawyk stanie się twoją drugą naturą. Jak możemy w ogóle przyjąć takie rady, nie mówiąc już o ich wdrożeniu, skoro jest to przeciwne naszej naturze? Staniemy się na to gotowi, gdy uświadomimy sobie, że nie ma innego wyjścia, a alternatywą jest przeżycie naszego życia, jak więźniowie we własnych domach. Możemy również zaakceptować tę blokadę, jako okazję do zbadania, co powinniśmy poprawić w naszym stosunku do siebie, aby prowadzić bardziej satysfakcjonujące życie.

Dzieci będą dziećmi, dorośli nie powinni

Możemy się zastanawiać, jak dzieci znajdą w sobie siłę, by przezwyciężyć palące pragnienie działania sprzecznego z ich naturalnym pragnieniem. Jak na przykład, dzieci mogą przygotować się na ustępstwa w celu znalezienia wspólnej płaszczyzny i zrozumienia? Można to osiągnąć jedynie na naszym przykładzie. Jeśli dorosły jest altruistycznym wzorcem, sam nie zachowuje się jak uparte dziecko, lecz poprzez swoje działanie daje przykłady miłości i troski o innych, to dzieci zaczną naśladować takie zachowanie.

Nie jest to proste, ale rodzice powinni zachęcać swoje dzieci do ustępstw. Jest tak, ponieważ jeśli im się to uda wejdą w znacznie spokojniejszy i szczęśliwszy stan. Powinniśmy zatem wyjaśnić im (a także sobie): „Czy sądzisz, że zyskasz więcej, jeśli będziesz uparty?” „Czy przyniesie to korzyść komuś, jeśli zdecydujesz się nie ustąpić?”; „Co zyskasz, jeśli zmusisz kogoś do ustępstwa?”

Prawdopodobnie po chwili zastanowienia zgodzą się z naszą argumentacją. Zasada jest relatywnie prosta do zrozumienia, ale trudna do wprowadzenia w życie. Ludzka natura – potrzeba otrzymywania dla własnej korzyści stawia temu opór. Co w takim razie możemy zrobić, żeby przezwyciężyć naszą naturę? Odpowiedź, to zorganizować wspierające nas środowisko. Środowisko budowane w atmosferze, która pomoże dziecku przezwyciężyć ego dla ogólnego dobra.

Jeśli zarówno ty i twoje dziecko jesteście zmęczeni ciągłym wysłuchiwaniem o wspomnianych kompromisach, powinniście sobie przypomnieć: “Kiedy będziemy walczyć z naszym ego zamiast cudzym, triumf będzie słodszy i przyjemniejszy”.

Nie możemy jednak posługiwać się jedynie teoretycznymi instrukcjami. Musimy zagłębić się bardziej, zmuszając naszą samolubną naturę do wyrzeczeń w imię obopólnej korzyści. Postępując w ten sposób zbudujemy wewnątrz nas podwaliny i fundamenty pod kompromisy i ustępstwa. Staliśmy się gotowi ugiąć kolano przed światem. Ma to na celu uspokojenie go i przyniesienie tej samej mocy kompromisu, mocy do zrównoważenia naszych problemów. W ten sposób, ucząc nasze dzieci, kształcimy się i osiągamy w ten sposób wyższy poziom wzajemnej odpowiedzialności.

Stopniowo zaczniemy dostrzegać, że wszystkim członkom naszej rodziny udaje się pokonać swój egoizm, idąc na kompromis z korzyścią dla całej rodziny, z uśmiechem, spokojnie i przyjemnie. Kiedy zdobędziemy tę moc ustępstw, będziemy w stanie przenieść tę zdolność z mniejszej jednostki na całe społeczeństwo. Wtedy wszyscy zaczną myśleć i działać dla korzyści wszystkich, zamiast czerpać korzyści dla każdego z osobna. Dzięki temu wszyscy otrzymają to, co jest potrzebne do ich życia, tak jak w rodzinie.

Źródło: https://bit.ly/2RvvhN2


Dokąd prowadzi nas koronawirus?

каббалист Михаэль ЛайтманDokąd prowadzi nas siła, która teraz oddziałuje na cały świat, naraz na nas wszystkich? Wcześniej Siła Wyższa działała zawsze wybiórczo, wpływając w różny sposób na każdy naród, każdą grupę i każdego człowieka. 

Ale teraz widzimy, że jednakowo pracuje ze wszystkimi, nie dając nikomu uciec i twardą ręką prowadzi nas do szczególnej formy relacji, szczególnego połączenia między nami. 

Mam wielką nadzieję, że koronawirus zmusi nas do anulowania naszego egoizmu, i cały świat będzie w stanie wznieść się ponad egoizm. Świat na razie nie rozumie i nie odczuwa konieczności takich zmian, przejścia od systemu egoistycznego do systemu altruistycznego. 

Wyższa Siła, Stwórca za pomocą koronawirusa naprawia świat. Sam wirus nie ma inteligencji, uczuć ani swobody działania. Ale Wyższa Siła od razu za jednym zamachem zaczyna  przewracać całą rzeczywistość, całą ludzkość, traktując wszystkich, jako jeden system, jedno ciało. Jest to wielkie działanie, żyjemy w wielkich czasach. 

Jeśli do końca odkryjemy ten proces i zobaczymy dokąd nas prowadzi, od naszego stanu do ostatecznego celu, to zobaczymy, że jest przeznaczony do zjednoczenia i uczynienia z nas jedenego systemu, jednej ludzkości, jednego człowieka z jednym sercem, pozwalając nam odkryć Stwórcę, Wyższy Świat między nami. 

Jeśli nasze relacje miedzy sobą są egoistyczne, to nazywa się to życiem na tym świecie. A kiedy przejdziemy od nich do systemu, który jest zbudowany na miłości, jedności, wzajemnym uczestnictwie, to będzie to duchowym, wyższym systemem, przyszłym światem. 

Każdy przestanie czuć siebie oddzielonym od reszty i nie będzie odczuwać życia, jako istniejącego między narodzinami i śmiercią. Ponieważ wszyscy będziemy połączeni ze sobą bez ograniczeń i bez granic, to natychmiast poczujemy w tym połączeniu wieczne życie duchowe. 

Ten stan zaczyna się stopniowo realizować. Zbliżamy się do takiej rzeczywistości, musimy jedynie zwiększyć naszą wrażliwość do stanu już istniejącego. Tylko od nas zależy, jak bardzo zechcemy go odkryć siłą naszej jedności. 

Nawet w egoistycznym świecie są ludzie, którzy rozumieją to bardziej niż inni. A teraz musimy postarać się zrozumieć nowy stan, który przyjdzie w zamian, i dlatego nazywa się przyszłym światem. Natura traktuje nas, jak jednego człowieka włączając w siebie wszystkich, i musimy traktować ją dokładnie w ten sam sposób. 

Wreszcie doszliśmy do takich zmian w społeczeństwie, sądząc po których można powiedzieć, że należymy do ostatniego pokolenia, pokolenia Mesjasza (Masziacha). Mesjasz jest to siła, która wyciąga nas z naszego egoizmu ku zjednoczeniu, z zerwania ze Stwórcą do połączenia z Nim, z oddzielenia od wiecznego życia, do życia wiecznego. 

To nie jest fantazja a rzeczywistość, która wkrótce zostanie w pełni ujawniona. Program został już wcześniej stworzony i zaczął działać, ale szybkość jego realizacji zależy od nas. 

Jeśli nasza grupa będzie dążyć do przodu, idąc przed wszystkimi, to będziemy mogli przyspieszyć rozwój i szybko doprowadzić całą ludzkość do odkrycia nowego świata. Ludzkość z każdym dniem staje się coraz bardziej gotowa do tego, aby przyjąć to przesłanie. 

Z porannej lekcji 03.04.2020 


Moje myśli na Twitterze, 30.03.20

Cały rozwój duchowy jest konsekwencją naszych apeli do Stwórcy, na ile czujemy się zależni od Jego wpływu na nas. Koronawirus pomaga nam zrozumieć to uzależnienie i dokonywać wzniesienia po duchowych stopniach.

Wszystko osiąga się tylko siłą modlitwy” i „dobrze jest, żeby człowiek modlił się przez cały dzień” – ważne jest, abyśmy zwracali się do Stwórcy świadomie, z naszego połączenia. Nasze działania musimy rozważać odnośnie tego, w jakim stopniu to pomaga nam zwrócić się do Stwórcy.

Przebudzając nas za pomocą koronawirusa Stwórca pomaga nam zwrócić się do Niego. Od nas wymaga się, aby maksymalnie wzmocnić z Nim ten związek poprzez apel. Mamy rozszerzyć go, pogłębić, najważniejsze jest to, aby zrobić to razem przekształcając we wspólną modlitwę, która rozbija wszystkie bariery połączenia naszego i Stwórcy.

Stwórca budzi koronawirusa wysyłając silne myśli – zamknąć nas, abyśmy… skoncentrowali się na zwróceniu się do Stwórcy, centralnego punktu stworzenia, aby cała rzeczywistość pomieściła się w punkcie zwrócenia się stworzeń, tak jak jednego człowieka do jednego Stwórcy, w punkcie połączenia.

Z góry dają nam powód, by zjednoczyć się wokół jednego problemu i zwrócić się z nim do Stwórcy. To pozwala nam połączyć się ze sobą i ze Stwórcą dzięki przebudzeniu z góry. Chociaż to połączenie powstało nie dzięki samym stworzeniom, ale zostaje uwzględnione i włącza się w ogólną naprawę.

Z powodu koronawirusa nie możemy robić tego, co chcemy i jesteśmy gotowi zrobić to, co jest konieczne. Musimy zwrócić się do Stwórcy z prośbą o kontynuację naprawy, polepszenie relacji między nami, przyobleczenie się wewnątrz naszych dobrych relacji, objawienie się ludzkości ze względu na szczęśliwą przyszłość.

Stwórca okazał nam wielką pomoc, zatrzymując nad przepaścią cały ten świat, który przez nasze ego doprowadziliśmy prawie do zniszczenia. W ostatniej chwili Stwórca powstrzymał nas za pomocą koronawirusa, zmuszając do tego, byśmy się uspokoili i zastanowili nad życiem, aby już nie powrócić do starego, egoistycznego świata.

@Michael_Laitman


Fragmenty z lekcji 23.03.2020

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Pesach“

Wszyscy ludzie na świecie mają teraz jeden problem: zburzył się cały porządek życia, który był wczoraj. Człowiek nie wie co będzie z pracą, z zarobkami, z rodziną, ogólnie z życiem – wszystkie stare wartości świata runęły.

Człowiek wstawał rano i szedł do pracy: do fabryki, do sklepu, na budowę itp. Wokół niego było wielu ludzi, z którymi był związany. Cały dzień pracował i inwestował w ten świat, a tu nagle wszystko znika i pozostaje tylko sama pustka.

I co ma zrobić, przecież nie ma po co żyć, nie ma za co się uchwycić? Gdzie są jego przyjaciele z pracy, koledzy, partnerzy biznesowi? Nie ma już nikogo, jakby został odcięty od tego wielkiego świata. W jaki sposób dalej ma żyć?

Nauka Kabały wyjaśnia nam cel stworzenia, daje cel życia. Mamy do czego dążyć, mamy codzienne lekcje i dlatego ciągle się rozwijamy, coraz więcej wiemy, co mamy dalej robić. Problem zarabiania zostanie jakoś rozwiązany, ale najważniejsze w życiu jest życie duchowe, dążenie do duchowego celu. I tak pozostanie, dlatego nasz stan jest najlepszy, najbardziej niezawodny na całym świecie.

Koronawirus nic nam nie zabrał z wyjątkiem tych śmieci, których i tak nie potrzebowaliśmy. W życiu materialnym będziemy jakoś żyć, tak jak wszyscy inni. Ale najważniejsze jest to, że mamy po co żyć! Wcześniej też mieliśmy cel, tylko dzisiaj stał się jeszcze bardziej cenny.

Okazuje się, że przechodzimy teraz etapy wyjścia z naszego egoizmu, z tego świata. Znajdujemy się w tym świecie, ale formalnie tylko zewnętrznie. A wewnętrznie wirus akurat pomaga nam, aby podnieść się, wyjść z egoistycznej niewoli, zbliżyć się do Stwórcy i osiągnięcia celu – odkrycia świata duchowego.

Przychodzi jakaś nowa władza, która nazywa się „koronawirusem”, i toruje nam drogę, jak fala tsunami zmywająca wszystko, co nie jest potrzebne. A my musimy podążać tą drogą, bo tylko ona wyprowadza nas z egoizmu do altruizmu, z materialnego do duchowego.

I wirus robi to samo dla wszystkich, problemem ludzkości jest to, że nie wie, co robić. Podobnie jak w historii o Purim: całe miasto Suza pogrążyło się w chaosie i nie wiedziało, gdzie jest prawda: z pragnieniem czerpania przyjemności czy z pragnieniem obdarzania. Do czego odnieść te zjawiska?
Ja odnoszę je do samego Stwórcy, więc doceńmy ten czas. Nasz postęp zależy od tego, na ile możemy poprowadzić za sobą cały świat, szeroko rozpowszechniając wiedzę o tym, co faktycznie robi koronawirus, i co my musimy zrobić. Postęp zależy od tego, na ile my jako głowa jesteśmy połączeni z ciałem parcufa, to znaczy z całą ludzkością, i razem – głowa i ciało – zbliżamy się do celu.

***
Czego ma się uchwycić człowiek w takim stanie, w jakim znaleźliśmy się dzisiaj z powodu wirusa, zawieszeni w powietrzu? Ale ja rozkoszuję się tym, zawisnąłem w powietrzu, bo przyszedł koronawirus i odciął mnie od całego mojego poprzedniego życia. Nic nie zostało. Co będzie jutro?

Nie wiem. Nie wiem nawet, co będzie za moment dzisiaj. Najważniejsze jest to czy zgadzam się z tym, czy nie?

Zgadzam się z takim stanem, w którym odcięty jestem od swojego pragnienia czerpania przyjemności. I z góry zostałem odcięty od egoizmu nie siłą, bez mojej wiedzy, ale zgodnie z moim życzeniem i działam tutaj razem ze Stwórcą, jako jego partner.

A po tym, jak odcięto ode mnie moje pragnienie czerpania przyjemności i nie może już użyć ani jednej mojej myśli czy działania, mogę poprosić, by dano mi siłę obdarzania. Światło powracające do źródła odłączyło ode mnie system egoistycznej intencji, pozostawiając mnie bez niczego. Oznacza to, że wyszedłem z Egiptu. I teraz mogę poprosić, aby dali mi pragnienie obdarzania.

* * *
Wyjście z Egiptu – to wyjście wewnątrz dziesiątki, kiedy czuję przyjaciół a nie czuję siebie. Początkowo odkrywamy jak bardzo jesteśmy oderwani od przyjaciół. Chcemy być razem i nie jesteśmy w stanie się zjednoczyć, tak jakby między nami stał mur, nie dając nam poczuć przyjaciela. I uciekamy z tego Egiptu i przekraczamy Końcowe (Morze Czerwone), coraz bardziej rozbijając przegrody między nami.

A potem budujemy wzajemne poręczenie wokół Góry Synaj (góry nienawiści). Czujemy tą ogromną bryłę naszego wspólnego egoizmu, wszystkich razem, ona wznosi się nad nami jak góra. Stwórca znajduje się na szczycie góry, a my na dole u jej podnóża i otrzymujemy warunek, że jeśli nie zjednoczymy się, aby osiągnąć Stwórcę, to stanie się to miejscem naszego pochówku.

I wtedy zgadzamy się zjednoczyć między sobą we wzajemnej gwarancji. Oznacza to, że przyjaciel staje się dla mnie ważniejszy niż ja sam i jestem gotowy zrobić wszystko, czego potrzebują inni. W ten sposób musimy teraz działać, rozpowszechniając wiedzę o Kabale, w odniesieniu do całej ludzkości. I dzięki tej pracy wzniesiemy się na szczyt góry, tak jak Mojżesz, aby otrzymać Torę – światło, które wpłynie na całą ludzkość.

Z porannej lekcji 23.03.2020


Jak się czujesz w tych trudnych czasach?

каббалист Михаэль Лайтман Jak się czujesz człowieku, w dzisiejszych czasach globalnej epidemii koronawirusa, która wpędza cię w wir uczuć i myśli? Jeden stan zastępuje inny, jak w kalejdoskopie, od zawału serca do całkowitej obojętności. 

Fale przerażenia toczą się jedna po drugiej, jakby natura ubijała cię w mikserze. Wszystko, co wiedziałeś i umiałeś, wszystko do czego przyzwyczaiłeś się przez dziesięciolecia swojego życia: dzieci, praca, zarobek – wszystko zostaje przekreślone i znika. Jak ci pomóc i złagodzić ten ogromny ból? 

Wiem, że jesteś osobą racjonalną, inteligentną, szanowaną w pracy. Lubisz dysponować konkretnymi liczbami i wykonywać obliczenia, które są wyższe niż uczucia. Ale teraz chcesz usłyszeć coś uczuciowego, co trafia prosto do serca.

Postaram się to zrobić, tylko zrozum, że nauka Kabały zwraca się do serca człowieka przez jego umysł lub do jego umysłu przez serce. Łączy te dwa przeciwstawne, zupełnie różne systemy.

Całe nasze życie zbudowane jest na kręgach relacji: relacji z samym sobą, relacji z żoną lub mężem, z dziećmi, relacji ze Stwórcą. Teraz wszystkie te relacje podlegają rewizji i przede wszystkim relacje z samym sobą.

Koronawirus dokonał tak radykalnej zmiany w naszym życiu, że człowiek nieustannie znajduje się w stresie, w panicznym strachu przytępiającym umysł i obciążającym serce, jak w ataku dławicy piersiowej w niepokoju, jak zwierzę uwięzione w pułapce.

O czym powinno się myśleć, aby choć trochę uspokoić się i czuć się bezpiecznie? Warto dokonać całkowitego przewrotu swoich poglądów na życie. Myślę, że wręcz przeciwnie, przed koronawirusem znajdowaliśmy się w wiecznym stresie i niepokoju, w stanach dezorientacji i niezrównoważenia. 

Kręciliśmy się od rana do wieczora i od wieczora do rana, aby wypełnić to, do czego zobowiązywało nas społeczeństwo, przełożeni, rodzina i ktoś jeszcze i jeszcze… Byłem zobowiązany wobec banków, wobec pracy, byłem zobowiązany wobec wszystkich. Takie było moje życie.

I tu pojawia się coś niesamowitego, co ludzie nazywają koronawirusem. I ten wirus nagle uspokaja całe moje życie. Nie idę do pracy, a zostaję w domu. Dzieci nie latają nie wiadomo gdzie, a siedzą w domu w swoim pokoju, żona jest również w domu. Oglądamy razem telewizję lub każdy jest zajęty ze swoim komputerem, powoli robiąc swoje rzeczy. Wszystko wydaje się być dobre.

Być może główną przyczyną zamieszania i strachu jest możliwość utraty zarobków. Do tej pory wszystko było jasne i zrozumiałe i nagle wszystko stało się niezrozumiałe i niejasne, a perspektywa z dnia na dzień wydaje się coraz bardziej groźna. Martwię się nie o daleką przyszłość, o czas, kiedy przejdę na emeryturę, ale o to, że w przyszłym tygodniu nie będzie pieniędzy na jedzenie.

Ale to na razie tylko lęki, a nie rzeczywistość. W domu na razie jest żywność, pełna lodówka. Na koncie są jeszcze jakieś pieniądze. Są to tylko hipotetyczne obawy przed możliwym rozwojem wydarzeń. Ale jeśli żyć dzisiejszym dniem, to można powiedzieć, że życie stało się spokojniejsze.

Jaki sens jest martwić się o możliwą przyszłość, jeśli tym nic nie pomożesz? I w ogóle nie wiemy, co stanie się jutro, to po co dzisiaj się martwić?

Oczywiście jestem odpowiedzialny za moją rodzinę, dzieci, ale to umartwianie w niczym nie pomoże. Co będzie, to będzie, wszyscy znajdujemy się w rękach Wyższej Siły i wszystkie moje wysiłki nie zmienią niczego ani w dobrym, ani w złym kierunku. Jak zaplanował Stwórca, tak będzie.

Może w takiej sytuacji szybciej zrozumiem, dokąd Stwórca mnie ciągnie. Przecież nie ma nikogo oprócz Niego i On zawsze prowadzi nas do celu. Pomyślmy więc o tym celu i wtedy dowiemy się, czego Stwórca chce od nas. Nasz stan jest konsekwencją programu natury i nie należy myśleć, że jesteśmy mądrzejsi od niej. Dobrze, jeśli kiedykolwiek zrozumiemy, gdzie znajdujemy się: w jakim wszechświecie, w jakim środowisku, pod wpływem jakich sił.

To wszystko nie zależy od nas – jesteśmy tylko drobnymi cząstkami stworzenia, które myślą, że coś rozumieją w Naturze. Ale nawet, jeśli naprawdę udaje nam się coś w niej zrozumieć, to wykorzystujemy to na naszą szkodę. Dlatego nie należy żałować, że nie osiągnęliśmy celu, który sobie wyznaczyliśmy, ponieważ nie było w nim nic dobrego.

Do tego, zanim wybuchła epidemia, ludzkość na całej kuli ziemskiej znajdowała się na skraju katastrofy, przed wielkimi przeciwnościami losu. Wszyscy otwarcie już mówili o niemożności uniknięcia wojny i ogólnego globalnego kryzysu w ekologii, relacjach międzyludzkich, w przemyśle, polityce i finansach. Świat zbudowany przez człowieka na podstawie jego egoistycznego rozumu i uczuć był po prostu okropny i żył od jednego kryzysu do drugiego.

Co było dobrego w poprzednim życiu, czego teraz żałujesz? Tylko tego, że wśród tych wszystkich problemów udało ci się zdobyć swoją nędzną pensję i nakarmić rodzinę. I to już sprawiało, że czułeś się doskonały i szczęśliwy?

Tak żałujesz tego, że przynajmniej wszystko wiedziałeś z góry: czy wystarczy pieniędzy do końca miesiąca i gdzie je pożyczyć w przypadku potrzeby. Była przynajmniej jakaś pewność, a teraz niepokoisz się przed nieznanym. Co zrobić z tym wewnętrznym zamętem i gorączkowymi myślami: „A co, jeśli…”?

Takie myśli dręczą teraz większą cześć światowej populacji, ponieważ ta epidemia bardzo szybko obejmie wszystkie kontynenty. Koronawirus połknie cały świat, całą ludzkość.

Każdy zacznie myśleć: „Co stanie się ze mną jutro? Od kogo zależę? W jaki sposób mogę wpłynąć na mój los? Jak mogę zagwarantować sobie pomyślne dzisiaj, jutro i pojutrze? To bardzo dobrze, że takie pytania pojawiają się u ludzi, i szczególnie u młodych ludzi.

Czyżby chodziło tylko o pieniądze? Jeśli martwimy się tylko o zapłatę, to chcemy żyć jak zwierzęta, dla których najważniejsze jest być pewnym, że zostaną nakarmione dzisiaj i jutro, i pojutrze, a reszta nie jest ważna. Tak więc ,co chcę „jeść z osłem z tego samego koryta”, czy też ja – człowiek, myślę jednak o innych rzeczach? 

Z rozmowy o nowym życiu, 19.03.2020 


Stary świat umiera, niech żyje nowy świat!

каббалист Михаэль ЛайтманKoronawirus – to siła, która budzi ludzkość do dokonania pełnej rewizji. Cały nasz egoistyczny rozwój, cała ewolucja człowieka, od czasu kiedy opuścił jaskinię, zszedł z drzewa i zaczął odróżniać się od małpy, przechodziła wyłącznie w egoizmie. A teraz, po raz pierwszy w historii zmieniamy metodę naszego postępu.

Metoda egoistyczna wyczerpała się, doprowadzając nas do Egiptu i czyniąc nas kompletnymi niewolnikami pragnienia czerpania przyjemności. A teraz ludzkość musi przejść do intencji – w celu obdarzania, to znaczy wyjść z Egiptu na ziemię Izraela.

Jesteśmy teraz w punkcie zwrotnym, przed całkowitym przewrotem. Jest to historyczny moment, ponieważ po raz pierwszy ma miejsce duchowa rewolucja ludzkości. Musimy pracować, aby przyciągnąć światło powracające do źródła, które zmieni oblicze ludzkości. Jesteśmy zobowiązani być tą grupą, tym narzędziem, które pociąga za nici, dzięki któremu cała ludzkość zacznie się rozwijać.

Tych którzy dążą do Stwórcy, nie musi być wcale wielu. Ale najważniejsze jest położenie kamienia węgielnego do połączenia, jak powiedziano: „Otwórz mi otwór, jak igielne uszko”. Więcej nie jest wymagane ze strony człowieka. W całej przestrzeni między nami należy odkryć Stwórcy, tylko niewielki otwór, taki jak ucho igły i przez niego zaczną odkrywać i rozwijać się wszystkie możliwe połączenia a my wejdziemy w duchowy system obdarzania.

Ludzkość nie powróci już do przeszłości. Stary świat umarł, on nie istnieje! Przejdziemy do nowego świata i sami będziemy nowymi ludźmi. Oczywiście nie stanie się to w jednej chwili, ale etapami. Jak jest to opisane w historii o wyjściu z Egiptu: ile razy Mojżesz chodził do faraona i powracał.

To nie jest prosty proces, dopiero się rozpoczął. I nie zatrzyma się, dopóki koronawirus nie zostanie zamieniony w prawdziwą koronę, w Keter i nie doprowadzi nas do połączenia ze Stwórcą w różnych formach i na wszystkich poziomach. Koronawirus zrobi to na pewno.

Dlatego musimy docenić czas, w jakim się znajdujemy. Ludzkość nie jest w stanie tego dostrzec, ponieważ nie rozpatruje tego procesu w skali całej historii, od stworzenia świata do końca jego rozwoju. Ale my widzimy, że wszystko rozwija się zgodnie z opisem w księgach kabalistycznych.

Sto lat temu Baal HaSulam napisał, że wkraczamy w dni Mesjasza, to znaczy w czasy kiedy zaczyna działać na nas ogromna wyciągająca siła duchowa i ona będzie nas popychać.

Z porannej lekcji 03.04.2020


Wirus zmiękcza nasze serce

каббалист Михаэль Лайтман Teraz przygotowując się do wyjścia z Egiptu znajdujemy się w szczególnym okresie. Jest to przygotowanie wielostronne, ponieważ musimy uświadomić sobie, że jesteśmy trzymani w egipskiej niewoli pod rządami faraona, naszego egoizmu, który nas oplata i nie pozwala nam wyrwać się. 

Trzeba czuć się związanym, jakby w kaftanie bezpieczeństwa, w niewoli egoizmu, który panuje nad naszymi myślami i pragnieniami, nad wszystkimi naszymi ruchami. Im silniej poczujemy tę obcą władzę, tym bardziej zbliżymy się do wyjścia, do pragnienia ucieczki przed nią

Każdego dnia coraz bardziej będziemy odczuwać władzę egoizmu. Koronawirus pomoże nam uświadomić sobie, że przez cały czas byliśmy niewolnikami faraona, ale nie zauważaliśmy tego. Całe nasze poprzednie życie zbudowane było zgodnie z prawami, zasadami postępowania i programem faraona. 

Cały świat, to Egipt a ludzie nie czują się niewolnikami złego władcy, uważają to za normalne życie pod panowaniem dobrego króla, który troszczy się o nich. Faraon nie wymaga od nas niczego poza uznaniem jego praw i czczeniem jego wartości. 

Ale tak było do dzisiejszego dnia. A teraz, nagle pojawia się obca władza, którą nazywamy wirusem i pokazuje nam, jak bardzo obrzydliwe są nasze wzajemne relacje i nieznośna władza faraona. Jest to widoczne, jeśli się opuści go i spojrzy z boku, zamiast zaakceptować to, jako coś nieuniknionego i prawo natury. 

Konieczne jest zrewidowanie wszystkich wcześniej zbudowanych przemysłowych i rodzinnych więzi, naszego stosunku do życia i śmierci. Nie możemy przywrócić starego. Ten wirus daje nam możliwość zrozumienia przeszłego stanu. Tak więc przeanalizujmy i wyjaśnijmy czy chcemy kontynuować tak życie, jakby nic się nie wydarzyło?

Czy podobało nam się takie życie? Jaka jest z tego radość, że cały czas jeździliśmy z miejsca na miejsce i kupowaliśmy wszystko, co podsuwały nam reklamy? Całe życie zostało zbudowane zgodnie z szablonem narzuconym przez media, reklamę, która dyktowała nam, jak należy myśleć, jak kupować, jak postępować. 

Pełna analiza jest pierwszym etapem naprawy. Postarajmy się wyjaśnić, co było dobre, a co złe. A następnie wyobraźmy sobie nowy stan, nowe życie, w jaki sposób chcielibyśmy je zmienić. Przecież i przed epidemią nasze życie nie było bezchmurne. 

Nie wybraliśmy, jak żyć, to egoizm wybierał za nas i popychał do zbudowania dogodnego dla niego społeczeństwa, środowiska, świata. On uczynił nas wrogami natury, niszczyliśmy ją, palili, zabijali zwierzęta i rośliny, a zatem nie pozostało miejsca, gdzie można normalnie żyć. 

Zbudowaliśmy dla siebie betonowe domy, aby ukryć się w środku przed wszystkimi i boimy się siebie. A nasze dzieci poszły jeszcze dalej niż my i ukryły się w komputerach, czyli im nie pozostało nic oprócz tego sztucznego świata, który dla nich stworzyliśmy. 

Koronawirus, który tak mocno nami wstrząsnął, daje nam możliwość zobaczenia, gdzie się znajdujemy, dokąd doszliśmy, kim jest człowiek, tak dumny ze swojego umysłu, wykształcenia, wolności, który mógłby zbudować dla siebie inne życie. 

Może jesteśmy tylko zwierzętami, rozwijającymi się zgodnie z egoistycznym programem natury, który założony jest w nas? Egoizm zmusza nas do budowania takich relacji, które prowadzą do wojny, zagłady i globalnego kryzysu. 

Już od dawna oczekiwaliśmy wybuchu kryzysu. Lecz nagle, na jego miejsce pojawił się koronawirus. To już jest coś nowego: nie kryzys finansowy, nie wojna, ale kryzys naszych wzajemnych relacji. 

Przede wszystkim wirus rozrywa nasze więzi, zmuszając wszystkich do izolacji i do lęku przed zagrożeniem. Wszyscy mieszkańcy tego świata boją się dzisiaj jednej rzeczy – i to już dobrze, że boimy się nie siebie nawzajem, ale jednego wspólnego wroga. 

A może na tle strachu przed wirusem będziemy w stanie lepiej połączyć się ze sobą, pomóc sobie nawzajem, zbliżyć się, poczuć, że należymy do jednej ludzkości? Czy wynika z tego, że koronawirus jest naszym przyjacielem i pomocnikiem, palcem Stwórcy z góry? Wszakże udało mu się zgasić naszą niezgodę i zjednoczyć nas. 

Wyobraź sobie, że masz wiele dzieci, które nieustannie się ze sobą kłócą, walczą, sprzeczają się i nie wiesz, jak je uspokoić. A teraz nagle pojawia się środek, który przerywa drakę, oddziela dzieci od siebie i zamiast pretensji jednego do drugiego daje im wspólny niepokój o coś zewnętrznego. Wspólne nieszczęście łączy nas, daje nam powód do myślenia o jednej rzeczy i czucia się razem. 

Tak więc zobaczmy w tym wirusie środek zbliżenia, on zmiękcza nasze serce. I choć kojarzy się z trudnościami i obawami, to tak nie jest – on pochodzi z miłości. On przychodzi do nas z miłością, a nie z kijem, nienawiścią, groźbą. 

I następnie, zamiast oddzielać nas od siebie, wirus da nam możliwość budowania nowych relacji między nami. Wirus pokazuje nam nasz egoizm, przecież tam, gdzie jest egoizm, tam osiada wirus. Okazuje się, że należy szukać nie wirusa, a egoizmu i tak coraz bardziej będziemy odkrywać nasze zło i oddalimy się od niego. A przekształcając swoje relacje na dobre, tymi relacjami uzdrowimy wszystko. 

Możemy objąć jeden drugiego, nie bojąc się żadnych infekcji i wirusów! Cały świat będzie związany ze wszystkimi dobrymi, przyjaznymi stosunkami. Każdy będzie myśleć przede wszystkim, co znaczy dobro w oczach drugiego człowieka, i w takiej formie kontaktować się z nim. 

To znaczy, ja podnoszę się ponad swój egoizm i wyjaśniam, co jest dobre w opinii ludzi, i na tej podstawie buduję z nimi więzi. To już przypomina porządek pracy duchowej: skrócenie siebie, ekran (odmowa pracy ze swoimi pragnieniami), odbite światło (pragnienie obdarzania bliźniego zgodnie z jego postrzeganiem dobra). 

Okazuje się, że każdy kryzys dany jest nam na naszą korzyść. Jest napisane, że „W pałacu królewskim nie ma złodziei”. Musisz tylko spieszyć się, aby robić postępy z dnia na dzień, i najważniejsze – nie działania fizyczne, a mentalne. 

W przeciwnym razie możliwość naprawy, którą przedstawia nam ten wirus, rozproszy się. Wtedy natura zacznie popychać nas surowszymi metodami i nie warto na nie czekać. Więc wyjdźmy jej naprzeciw i pomóżmy jej z własnej dobrej woli. 

Z porannej lekcji 18.03.2020 


Koronawirus – bumerang natury

каббалист Михаэль Лайтман Wzajemne poręczenie, to pojęcie znane wszystkim z dzieciństwa. Zawsze uczono nas, że należy wspierać się wzajemnie, w przeciwnym razie wszystkim będzie źle. A dziś poręczenie, związek między ludźmi staje się niezwykle aktualnym tematem, nabierającym nowego, jasnego koloru.

Ogarniająca świat epidemia koronawirusa, daje nam możliwość dowiedzenia się czegoś nowego o naszym życiu i i wzajemnych relacjach w globalnym świecie. Z drugiej strony demonstruje nam, jaką siłę posiada każdy, nawet najmniejszy element natury. Świat wydaje się tak ogromny, aż nagle okazuje się, że malutki wirus jest w stanie pogrążyć go w chaosie i ciemności.

To nam pokazuje, jaką każdy z nas, w naszych czasach ponosi odpowiedzialność osobistą przed światem, aby nie być w nim szkodnikiem i nie zarażać innych. Pomyślcie, jakiś prosty handlowiec z rynku chińskiego dokonał tak dramatycznych zmian na świecie. To pokazuje, jaką siłę posiada każdy z nas w globalnym świecie, i jaka odpowiedzialność spoczywa na każdym w stosunku do pozostałych.

W nauce Kabały istnieje proste prawo: „Ogólne i szczegółowe są równe”. Ogólne – to tylko zbiór indywidualnych elementów, i dlatego ono zależy od każdego z nich. Niemożliwe jest wyciągnięcie z ogólnego ani jednego najmniejszego elementu bez zniszczenia ogólnego. Bez jednej cząstki będzie ono wadliwe, ponieważ brakuje w nim tej części.

Dlatego patrzymy na koronawirusa i nie rozumiemy, jak takiej mikroskopijnej cząstce udało się narobić tyle nieszczęść na świecie? Ale w rzeczywistości wirus pokazuje nam, jakie szkody wyrządziliśmy w całym ogromnym systemie na poziomie biologicznym, najwyższym poziomie natury. Powyżej niego są tylko myśli i intencje człowieka.

Należy zrozumieć, że wszystko zaczyna się od głowy. Dlatego, jeśli w systemie biologicznym jest uszkodzenie, to jest ono konsekwencją nieprawidłowego działania w systemie myśli i pragnień, które znajdują się powyżej poziomu biologicznego. Należy wyjaśnić, jakie usterki istnieją w relacjach człowieka z samym sobą, z innymi i ogólnie z całą ludzkością. Ludzkość na poziomie biologicznym wywołuje takie zakłócenia jak wirusy.

Najwyraźniej istnieje problem w naszych wzajemnych relacjach polegający na tym, że nie są one integralne. Naruszyliśmy już wszystkie prawa integralnej natury i nie dajemy jej normalnie istnieć. I dlatego zniszczenie, które tworzymy we wspólnej naturze, gdzie wszystko musi być połączone i harmonijne, stało się tak znaczące, że uderzyło we wszystkich w postaci wirusa.

Epidemia naprawdę dotknęła wszystkich, ponieważ żyjemy w integralnym świecie. I dlatego nie ma znaczenia, kto gdzie mieszka – ucierpieli wszyscy, czy to chiński wieśniak, czy makler giełdowy w Hongkongu, czy Amerykanin, przecież wszyscy znajdujemy się we wspólnym, połączonym systemie.

Kiedyś żyliśmy bardziej odizolowani i zależeliśmy tylko od swojego lokalnego obszaru, bo świat wtedy nie był jeszcze globalny. Ale dzisiejszy świat jest tak zintegrowany, że każda chińska wioska jest połączona łańcuchem, poprzez sieć stosunków handlowych z całą ludzkością. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że o losach świata decydują rządy i nagle wodze rządów są do dyspozycji maleńkiego wirusa.

Wszyscy jesteśmy częścią jednego zintegrowanego systemu, który nazywa się „Adam“ – człowiek, i bez wyjątku jesteśmy od siebie zależni. I jeśli ten system w coraz większym stopniu pokazuje naszą zależność i zobowiązuje nas do ulepszenia jej, to nauczmy się jak odpowiadać systemowi, w przeciwnym razie będzie nam źle. W przeciwnym wypadku każdego dnia będą ujawniać się nowe śmiertelne wirusy.

System wskazuje, że jesteśmy zobowiązani do połączenia się ze sobą poprzez dobre relacje. Ale należy wyjaśnić, co to znaczy „dobre”, ponieważ nasz egoizm uważa za dobre tylko to, co jest korzystne dla niego.

A dlatego, żeby dowiedzieć się, co jest naprawdę dobre, należy studiować cały system i następnie każdy i wszyscy razem działać dla utrzymania jego integralności. Poza tym wymagane nic nie jest, tylko troszczenie się o innych, jak o siebie samego.

Pomiędzy nami musi istnieć globalne, wzajemne poręczenie, które jest wyżej niż jakakolwiek separacja i osobiste cele. Wzajemne poręczenie, więź między nami, musi przede wszystkim określać wszystkie indywidualne więzi istniejące między wszystkimi. Wzajemne poręczenie jest wyższym prawem, jedynym istniejącym w naturze. A z niego wynikają wszystkie inne prawa i formy zachowania.

Dzięki koronawirusowi, na całym świecie odkrywa się teraz prawo wzajemnego poręczenia. Natura zdecydowała pokazać nam to kim jesteśmy i jak bardzo przeciwstawiamy się jej.

Być może nauczymy się na tym kryzysie, co należy zrobić, aby stać się integralną częścią przyrody. Wypełniając prawo wzajemnego poręczenia, człowiek doprowadzi naturę do równowagi. A osiągnięcie pełnej równowagi i harmonii sił natury – jest prawdziwym rajem.

Z rozmowy o nowym życiu, 10.03.2020


Kwarantanna – pierwszy krok w kierunku wyjścia z kryzysu

каббалист Михаэль Лайтман Globalne poręczenie jest to prawo dotyczące wszystkich połączonych w jednym systemie elementów. I to prawo zobowiązuje wszystkich do poznania, jak każdy powinien odnosić się do systemu, aby doprowadzić go do równowagi, do doskonałej wzajemnej relacji między wszystkimi częściami.

I oczywiście, nawet nie jesteśmy w stanie uświadomić sobie tego prawa, a już tym bardziej wypełnić. Nie mogę wziąć na siebie takiego zobowiązania, przecież jeśli nie spełnię swojej funkcji w integralnym systemie, to wtedy cały system wyjdzie z równowagi i ja będę temu winny.

Wszyscy poczują, że naruszyłem doskonałość systemu. Okazuje się, że każdy element jest równoznaczny całemu systemowi, a to jest straszna odpowiedzialność.

Każdy człowiek jest odpowiedzialny za cały świat. Dlatego powiedziane jest: „Lepiej usiądź i nie rób nic”.

I oto teraz poproszono ludzi, aby siedzieli na kwarantannie i nie wychodzili na ulice, nigdzie nie jeździli, nie latali, nie kontaktowali się z nikim. Ale co w takim wypadku trzeba zrobić?

Uczyć tego, że my ludzie znajdujemy się w integralnym, globalnym systemie, w którym działa prawo wzajemnego poręczenia, to znaczy wzajemnej zależności, i jak możemy zmienić tę zależność z przymusowej w pożądaną. Chcemy być połączeni nie dlatego, że natura nas zobowiązała, ale dlatego że sami zaczęliśmy ujawniać, jak dobrze być w połączeniu!

To po prostu rajskie życie – zjednoczyć się w jedną doskonałą integralność i zacząć odczuwać doskonałość natury. I wtedy poczujemy wszystkie części natury, począwszy od najodleglejszych gwiazd, aż po takie formy życia, których teraz nie znamy. Człowiek może stać się wzniosłym twórcą doskonałości.

Pierwszym krokiem do wyjścia z kryzysu jest kwarantanna, to znaczy „usiądź i nie rób nic” – tylko ucz się. Problem ludzkości polega na tym, że zaczyna działać jeszcze zanim zrozumie, co robi. Dopóki siedzimy na kwarantannie, mamy czas na przemyślenie: w jakim świecie istniejemy, kim jesteśmy i co to jest system natury, w którym żyjemy a także w jaki sposób jesteśmy zależni od systemu natury, a on od nas.

Jak my – ludzkość, poprzez nasze wzajemne relacje wpływamy na ogólny system przyrody: nieożywioną materię, rośliny, zwierzęta i ludzi, i jak natura reaguje na nasze działania? W taki sposób zaczniemy uczyć się tego, jak zbudować piękny dom dla wszystkich – nie tylko wygodny, ale wieczny i doskonały, ponad tym biologicznym życiem i śmiercią, na wyższym poziomie.

Naprawiając połączenie między nami, podnosimy się w nieskończony system, nieograniczony w czasie. Zaczynamy żyć w świecie, w którym śmierć nie istnieje i nie ma żadnych ograniczeń, a tylko bezgraniczne poznanie i istnienie. Teraz otrzymujemy możliwość dotrzeć do takiego życia.

Przede wszystkim musimy studiować ogólny system natury i naszą w nim rolę oraz to, jak możemy zorganizować się między sobą, aby móc połączyć się z tym ogólnym systemem natury. Przecież każdy z nas jest egoistą, przeciwstawnym naturze. I jak mogę dostosować się do systemu natury, który jest cały integralny i istnieje zgodnie z prawem poręczenia, zjednoczenia, miłości, wzajemnego uzupełniania się, jeśli jestem zbudowany dokładnie odwrotnie?

Właśnie tutaj przychodzi nam na pomoc nauka Kabały, która naucza, jak my egoiści mamy zbudować między nami połączenie podobne do integralnego systemu natury. Nazywa się to „dziesiątka”, w której dziesięć osób łączy się, aby razem nawiązać relacje zgodne z systemem natury.

Egoizm człowieka zawsze starał się dostosować cały świat do swoich potrzeb. Ale ten czas się skończył. Epidemia przeprowadziła przewrót świadomości na świecie i zaczęliśmy rozumieć, że nie możemy wykorzystywać wszystkiego, tylko dla własnej korzyści, a powinniśmy poszukiwać, w jaki sposób stać się użytecznym dla całego systemu.

Dziesięć osób jest jak małe laboratorium, w którym staramy się opracować antywirus w ten sposób, że zgadzamy się ustanowić między nami te same prawa, które działają w doskonałej naturze, integralnej i globalnej, to znaczy wzajemne obdarzanie. Każdy nagina się i podnosi innych ponad siebie budując takie relacje, które są wyższe, niż osobisty egoizm każdego. Będzie to służyć, jako szczepionka przeciwko wirusowi.

W ten sposób będzie powstawać więcej nowych grup, dopóki cała ludzkość nie otrzyma szczepionki antywirusowej i nie przywrócimy wszystkich do zachowania odpowiadającego zdrowej naturze. To będzie nowy człowiek, ponieważ będzie postrzegał pragnienie dziewięciu przyjaciół, tak jak swoje własne pragnienie i będzie troszczył się o nich bardziej, niż o siebie samego.

I w takim stopniu będzie otrzymywał wsparcie od integralnego prawa natury, która przekształci go w swoją integralną część. Prawo globalnego poręczenia zobowiązuje człowieka do bycia związanym z całym systemem ponad jego egoizmem.

Natura stworzyła człowieka największym egoistą ze wszystkich stworzeń. Ale globalna natura tym właśnie kryzysem chce pokazać nam, że ona nie może się już doczekać, aby uczynić nas nierozerwalnymi jej częściami. Natura, jakby mówiła nam: „Jestem teraz gotowa włączyć was w siebie, jako integralne moje elementy”.

I dzieje się tak pomimo faktu, że każdy z nas jest stworzony anty-integralnym, i tylko chce rządzić i wykorzystywać innych. Natura stworzyła nas odwrotnymi do siebie, abyśmy porównali negatywne i pozytywne stany i docenili „przewagę światła z ciemności”. I wtedy będziemy mogli poczuć i uświadomić sobie integralny, doskonały stan i zapragniemy go osiągnąć. W przeciwnym razie nie zrozumiemy, gdzie się znajdujemy.

Natura od początku zainstalowała w nas egoistyczny program, który teraz przestaje funkcjonować. Musimy zrozumieć, że egoistyczny program nie jest zgodny z globalnym i połączonym światem.

Kryzys popycha nas do tego, abyśmy zgodzili połączyć się z innymi i wypełnić integralne prawo natury. Musimy zainstalować w sobie nowy, udoskonalony program globalnego wzajemnego poręczenia – jedyny program, który istnieje w naturze.

Ten program działa we wszystkim wokół nas, z wyjątkiem człowieka, tylko nie możemy tego dostrzec swoim zepsutym, egoistycznym umysłem. Oceniamy świat na podstawie swoich wad i dlatego widzimy go zepsutym. Ale jak tylko zaczniemy się naprawiać i zechcemy stać się integralną częścią natury, zobaczymy zupełnie inny świat i zrozumiemy, że zawsze był taki, tylko tego nie dostrzegaliśmy.

Prawo globalnego poręczenia głosi, że wszyscy przynależymy do jednego systemu i musimy czuć się jak koła zębate jednego mechanizmu, w którym każdy zależy od wszystkich. Dzięki temu zapewnimy sobie wieczne, doskonałe, piękne życie. Nic więcej nie jest wymagane od nas, kryzys wywołany epidemią koronawirusa przybliża nas do tego. Wszyscy życzmy sobie sukcesów w jego prawidłowym rozstrzygnięciu.

Z rozmowy o nowym życiu, 10.03.2020


Prognoza rozwoju epidemii koronawirusa

каббалист Михаэль Лайтман Jakie są przewidywania w związku z rozwojem epidemii koronawirusa, czy rozprzestrzeni się dalej na cały świat, czy będzie można go zatrzymać? Tutaj istnieje kilka poziomów ochrony. 

Przede wszystkim zależy to od rozpowszechniania nauki Kabały, od tego, czy ludzie usłyszą przynajmniej o równowadze i harmonii świata, o właściwych połączeniach w ludzkim społeczeństwie, o tym, że natura nas do tego zobowiązuje, a nasze niedopasowanie do praw natury rodzi te wszystkie wirusy. Należy to wyjaśnić i rozpowszechnić za pośrednictwem wszystkich sieci społecznościowych. Wszystko jest w naszych rękach. 

Nie należy bać się, że jesteś mały i nic od ciebie nie zależy. Naszym zadaniem jest wykonywanie naszej pracy – wyjaśniając, że natura ukierunkowuje nas na swój cel i musimy zacząć zgodnie z nim działać. Nie możemy uwolnić się od koronawirusa – jeśli nie on, to pojawią się inne. Epoka końca korekty, to czas wzmożonych ciosów. 

Kabała uczy, że najlepszym lekarstwem na wirusa jest połączenie między ludźmi. Ale ludzkość znalazła inny, przeciwny środek przeciwko epidemii: izolację, aby nie zarażać się jeden od drugiego. Wydaje się, że istnieje tu sprzeczność, jednak nie: zjednoczenie w takich warunkach wyraża się w izolacji. 

Troska o innych przy takiej epidemii wyraża się w separacji, izolacji. Moja miłość do bliźniego przejawia się w tym, jak daleko fizycznie znajduję się od innych. Dzięki temu zbliżam się do nich wewnętrznie, serdecznie, ponieważ martwię się o nich i dlatego fizycznie się oddalam. W tym wypadku moje oddalenie będzie akurat połączeniem. 

Z lekcji według artykułu „Pokój”, 05.03.2020