Artykuły z kategorii Praca duchowa

Formuła życia

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co to znaczy obdarzanie, dawanie?

Odpowiedź: Obdarzanie oznacza stan, kiedy przyjmuję twoje pragnienie jako swoje własne i zaczynam je napełniać. Innymi słowy, moje pragnienie istnieje tylko po to, abym zapewniał spełnienie twojego pragnienia. Znaczy to, że w stosunku do ciebie wykonuję działanie obdarzania, że cię kocham (zgodnie z „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”).

W nauce kabały studiujemy, że w całej rzeczywistości istnieją tylko dwa składniki: pragnienie i napełnienie. Na tej podstawie zbudowana jest nieożywiona, roślinna i zwierzęca natura. Nasze komórki, molekuły, atomy, myśli, aspiracje, pola sił działają w oparciu o pragnienie (potrzebę) dążące do napełnienia się.

Przejawia się to na różnych poziomach: biologicznym, fizycznym, w myślach i pragnieniach. Poza potrzebą i jej napełnieniem w naturze nie ma nic. A zatem, jeśli staję się środkiem twojego napełnienia, oznacza to, że obdarzam cię, obdarowuję.

W rezultacie łączymy się: ja przyłączam się do ciebie i ty także możesz wykonać to samo w stosunku do mnie. W ten sposób budujemy między sobą miejsce, w którym możemy odkryć  wyższe światło, wyższe napełnienie – ty ode mnie, a ja od ciebie. Nazywa się to odczuciem duchowego życia.

Z pierwszej lekcji kongresu „UNIDOS”, Madryt, 04.06.2011


Wieczny przepływ życia

каббалист Михаэль ЛайтманŚwiatowy kongres „UNIDOS”, Madryt, lekcja nr 2

Nauka kabały mówi, że pewna siła w wyższym świecie, światło stworzyło pragnienie. Było to jedno jedyne pragnienie i jedno światło. Stan ten nazywa się światem nieskończoności.

Następnie światło celowo „rozsadziło” to jednolite pragnienie i ono rozbiło się na mnóstwo odłamków, które zaczęły się od siebie różnić swoimi pragnieniami. Ta różnica pragnień stała się przyczyną tego, że zaczęły one postrzegać siebie jako różne, obce, poczuły odrzucenie względem siebie. Kierując się każdy swoim własnym pragnieniem, te „odłamki” oddaliły się od siebie wewnętrznie i przestały czuć siebie.

Te iskry spadły w nasz świat i zaczęły budować w nim przestrzeń i materię. Dlatego nasz świat jest taki ogromny i składa się z wielkiej ilości różnorodnych, przeciwnych, dalekich od siebie części. To jest stan, w którym znajdujemy się obecnie.

Nasz świat składa się z czterech poziomów: nieożywionego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego, z których pierwsze trzy są kierowane przez dwie siły – pozytywną i negatywną. Jednak poziom ludzki rozwijał się pod wpływem tylko negatywnej siły, dlatego każdy kieruje się własnym pragnieniem egoistycznym napełnienia się samemu, nawet kosztem innych. W taki sposób rozwijaliśmy się w przeciągu całej historii.

Już wiele lat temu kabaliści pisali, że taki rozwój egoistyczny będzie trwać do 1995 roku, po którym nastąpi zmiana w sposobie rozwoju. W niektórych ludziach powstanie również pozytywna siła. I te dwie siły, pozytywna i negatywna, połączą się ze sobą w jednym człowieku tak, że będzie on mógł rozwijać się po środkowej linii pod wpływem obu tych sił.

2011-06-04 _rav_lesson_congress_n2_pic2

Innymi słowy, siła ego i pozytywna siła obdarzania będą działać w człowieku, łącząc się ze sobą w prawidłową kombinację. Czyli będzie on mógł wykorzystać siłę swojego ego, aby otrzymywać od innych, oraz siłę obdarzania, aby im oddawać. I tak każdy w stosunku do każdego.

W ten sposób staniemy się jakby komórkami jednego organizmu, które będą uczestniczyć w stałym procesie wymiany: otrzymywać i oddawać. Taka stała wymiana zapewni nam poczucie wiecznego przepływu życia. Jednak ten proces będzie występować tylko w tych ludziach, w których pojawi się pozytywna siła. Ci ludzie poczują pociąg do wiedzy kabalistycznej.

Z drugiej lekcji kongresu „UNIDOS”, Madryt, 04.06.2011


Wyprzedzić samego siebie

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Powiedział Pan, że na przestrzeni historii egoizm stale rósł i w naszych czasach osiągnął swój maksymalny poziom. Czy to znaczy, że nie jesteśmy w stanie czegokolwiek zrobić dla jego dalszego wzrostu?

Odpowiedź: Nigdy nie przyczyniliśmy się do wzrostu egoizmu. Przecież nie kierujemy nim. Człowiek nie jest panem swoich pragnień. One budzą się w nas wbrew naszej woli, a my je tylko realizujemy.

Jeśli mamy kilka pragnień, to robimy kalkulacje, które z nich są większe, a które mniejsze, które warto zrealizować, a z którego należy zrezygnować. Jeśli nie jestem w stanie spełnić określonego pragnienia, to wolę inne, które mogę napełnić.

Sam ja nie tworzę pragnień, one budzą się we mnie zgodnie z kolejnością reszimot – informacyjnych danych, które u każdego są indywidualne. Nie jest w mojej mocy, aby spowodować zmiany w reszimot (pragnieniach). Jednak mogę przyśpieszyć ich przejaw.

Aby przyśpieszyć swój rozwój, wchodzę w środowisko – w grupę, która podnosi ważność duchowego rozwoju. Ona daje mi siłę, abym mógł szybko i prawidłowo zrealizować moje pragnienia. Jeśli otrzymuję tę siłę, to budzą się one szybciej. Bez tej siły ich rozwój przebiega w swoim tempie. A zatem osoba studiująca kabałę rozwija się bardzo szybko.

Z 1 lekcji kongresu „UNIDOS”, Madryt, 04.06.2011


Nie krzycz „Nie!” u progu…

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Rozum człowieka może mu podpowiadać, że ciosy, które otrzymuje od Stwórcy, przynoszą mu korzyść. Jednak żyjemy swoimi odczuciami i musimy przejść od rozumienia przez rozum do prawdziwego odczucia, że jest to rzeczywiście dla naszej korzyści. W jaki sposób odbywa się to przejście?

Odpowiedź: Odkrywasz, że Stwórca nie zsyła ci ciosów i w ogóle nie są to ciosy. Po prostu Stwórca budzi cię, ponieważ cię kocha i pragnie doprowadzić do najlepszego stanu.

Ujawniasz, że Stwórca robił to celowo, aby podnieść cię nieco nad egoizmem, w którym znajdujesz się, i nie miał innego wyboru.

Powiedzmy, że leżysz nieprzytomny i trzeba przywrócić cię do życia. Oczywiście, gdy odzyskujesz przytomność, czujesz się źle, cierpisz od ran. Przecież straciłeś przytomność, byłeś w krytycznym stanie.

Zaczynają teraz przywracać cię do życia. Cieszą się lekarze: „Pacjent odzyskał przytomność!” Jednak w zasadzie jaki to powód do radości?..  Chory krzyczy, męczy się, cierpi… Czy nie byłoby lepiej, jeśliby pozostał nieprzytomny? – Oczywiście, że nie!

Teraz rozumiesz, gdzie boli i dlaczego. Musisz tylko stworzyć w sobie prawidłowy stosunek do tych cierpień: „Boli mnie tam, gdzie nie mam prawidłowego połączenia ze Stwórcą. On budzi mnie, bo pragnie, żebym osiągnął pierwszy stopień zbliżenia z Nim – mój pierwszy stopień duchowy, stopień wzajemnej miłości. Z tego stopnia On emanuje Swój stosunek do mnie, świeci Swoim światłem. A ja odczuwam ten pierwszy duchowy stopień w jego przeróżnych przejawach jako zły stan, ponieważ moje ego nie może znieść tego stanu dawania, emanacji, miłości do bliźniego, połączenia poza mną. Odczuwam natomiast ciemność, zło, ból. Nie chcę tego!”

To prawda!  Zdaję sobie sprawę, że nie chcę tego, że jest mi źle. Taki stan daje mi Stwórca. Przez to On mi pokazuje, że jeśli postaram się teraz wznieść ponad swoje odczucia i zmienię swój stosunek do nich na taki, jaki On mi życzy i który mi pokazuje, to wtedy osiągniemy ze sobą kontakt. Właśnie o to chodzi!

A ty jakby odmawiasz: „Nie, jest mi źle! Zabierz to ode mnie! Nie potrzebuję ani cierpienia, ani nagrody!  Nic nie chcę!”

No cóż można na to poradzić, jeśli nie chcesz… Co pozostaje robić Stwórcy?

W każdym razie On ma plan co do ciebie. On rozumie, że jesteś głupcem i dlatego działa okrężną drogą: daje ci wszelkiego rodzaju cierpienia i problemy życiowe bez jakiegokolwiek odniesienia do Siebie, abyś nie rozumiał i nie czuł, że w ten sposób On cię budzi. On cię szarpie i kłuje ze wszystkich stron, organizuje nieszczęścia, kłopoty i problemy.

W ten sposób On cię męczy, a następnie daje przebudzenie, abyś sobie przypomniał o Nim: „Aha… jest Stwórca…  Może jest usprawiedliwienie dla wszystkich tych wszystkich problemów?.. Może są one dla mojego dobra?..”

Już zmieniło się twoje nastawienie do nich. Cierpienia osłabiają twój opór przeciwko działaniom Stwórcy i wtedy gotowy jesteś na większe cierpienia.

Wtedy On ponownie stawia przed tobą te same warunki pierwszego stopnia zjednoczenia z Nim i ty już inaczej się do tego odnosisz. To prawda, że nie za bardzo jest to wygodne, nie jest tak dobrze. Jest to nieprzyjemne, ale da się znieść. Zaczynasz już rozumieć, że kontakt ze Stwórcą jest wyżej niż przyjemne odczucia wewnątrz  twojego ego, że musisz się wznieść ponad swoje przyjemne zwierzęce odczucia.

Masz już swoją miarę cierpliwości, gotowość do cierpienia. I wtedy zaczynasz pracować w grupie. Już nie krzyczysz „Nie!” u progu. Wiesz, że masz grupę, odpowiednie środowisko. Widzisz, że mimo wszystko Stwórca cię nie zostawił, że jesteś z Nim związany.

Zaczynasz wykorzystywać swoje środowisko, które Stwórca zorganizował dla ciebie, jako środek dla wzniesienia ponad swoje odczucia i rozpoczęcia budowania relacji za pomocą rozumu, w oparciu o analizę „prawda i fałsz ” zamiast „gorzki i słodki”.

Są to już wyjaśnienia z poziomu człowieka zamiast wyjaśnień poziomu zwierzęcego: „W jaki sposób mam teraz zbudować swój stosunek do duchowego stopnia, tak aby wznieść się ponad swoje złe odczucia i nie postrzegać ich jako złych? Przecież nie ma innego wyjścia – te odczucia konieczne są dla mnie, abym był z Nim w kontakcie”.

Z lekcji do listu Baal ha-Sulama, 01.05.2011


Właściwy przycisk


Istnieje tylko jedna czynność, w której jesteśmy wolni i przy pomocy której możemy wyrazić swoje pragnienie. Wszystkie inne czynności zawodzą.

Powiedzmy, że chcę zrobić coś, zmienić coś, poprawić swoje życie. Mam przede mną  na ścianie tysiące przycisków, które naciskam w oczekiwaniu na zmiany w moim życiu. Przy tym próbuję zrozumieć, czy cokolwiek włączyłem. W końcu tracę kolejność, gubię się w sekwencji przycisków…

Również w naszym życiu jesteśmy zdezorientowani, mając do dyspozycji mnóstwo „przycisków”, które ledwie nadążamy naciskać. Ale kabaliści nam mówią: „Proszę się uspokoić, w ten sposób nic nie osiągniecie. Jest tylko jeden przycisk właściwy, który prowadzi do dobrego życia, a inne przyciski przynoszą tylko cierpienia.”

Po co w takim razie są one potrzebne? – Po to, abyśmy w swoich daremnych próbach stali się mądrzejsi i w swoich poszukiwaniach znaleźli właściwy przycisk. Droga ta nazywa się „drogą cierpień”.

Jednak istnieje również inna droga – „droga Tory”, na której człowiek otrzymuje instrukcję:

„Nie dotykaj wszystkich innych przycisków na ścianie, albowiem będzie tylko gorzej. Bo myśląc, że one działają, czekasz na pozytywne rezultaty. Jednak czas mija, a ty pokładasz swoje oczekiwania i nadzieje zupełnie nie w Stwórcy – jedynej sile, która działa w rzeczywistości. Oznacza to, że służysz bożkom. Ponadto, stojąc w miejscu w oczekiwaniu na lepsze, coraz bardziej oddalasz się od zadanego tempa naprawy. Każde naciśnięcie niewłaściwego przycisku i następujący po tym przestój prowadzi w konsekwencji do negatywnych skutków”.

Jakie jest rozwiązanie? – Musisz jak najszybciej znaleźć właściwy przycisk.

W swoim artykule „Wolność woli” Baal ha-Sulam wyjaśnia, że jeśli znowu i znowu będziesz wracać do tego samego przycisku i coraz mocniej będziesz go naciskać, to naprawdę odkryjesz źródło obfitości, które cię naprawi i napełni całym dobrem.

Jedynie ten przycisk uruchamia system, a wszystkie inne nie są do niczego podłączone. Naciskając je, tylko przeszkadzasz sobie, zamiast uruchomić jedyny działający mechanizm, który masz do swojej dyspozycji. Wtedy twoja  bezczynność w naturalny sposób sprowadza na ciebie nieszczęście. Przecież koła zębate systemu stale obracają się i jeśli nie wprowadzasz w ten system pozytywu, to on automatycznie cofa się do negatywu.

Dlatego tak ważne jest znalezienie właściwego przycisku wśród wszystkich innych i zmuszanie się do naciskania tylko na niego. Na tym polega cała nasza praca. Przecież każdy szuka szczęścia, a to jest właśnie szczęście.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 29.04.2011


Stwórca ma czas na czekanie, a ja nie mam

каббалист Михаэль ЛайтманGdy czujemy, że jakbyśmy wszyscy wpadali w śpiączkę i trudno nawet poruszyć ręką, trzeba zrozumieć, że to Stwórca celowo wprowadza nas w taki stan. On chce doprowadzić nas do wspólnego przebudzenia się zamiast osobistego, abyśmy się wspólnie troszczyli o siebie wzajemnie i żebym zrozumiał, że jeśli nie przebudzę innych, sam się nie przebudzę.

Ponieważ jak bardzo jestem w stanie obudzić innych – to właśnie nazywa się moim Ja. Nie moja własna osoba, nie moje ciało biologiczne, które należy do poziomu zwierzęcego, lecz to dodatkowe przebudzenie, które mogęwnieść do wspólnej sieci i które będzie nazywać się moim duchowym Ja – moim duchowym naczyniem (kli, pragnieniem).

Ta miara przebudzenia, którą wniosłem w tę sieć, potęguje pragnienie, w którym odczuwam duchowy świat. Odczuwam go nie wewnątrz siebie, lecz wewnątrz tego systemu! W sobie niczego nie poczuję.

Oznacza to, że posuwam się w kierunku tworzenia własnego duchowego naczynia.Stwórca specjalnie organizuje mi taki stan – daje poczucie, że jeśli zostanęsam, to nic nie osiągnę. On jakby mówił: „Nie wierzysz – to spróbuj! Dziesięć razy, sto razy… Ja mam czas, poczekam, aż „zajęczą synowie Izraela od tej pracy”.

Tylko wtedy, gdy wywrę  na innych odpowiednią presję i wspólne pragnienie (naczynie) zostanie przez to zainspirowane – właśnie to będzie moim pragnieniem, w którym poczuję duchowy świat – to duchowe napełnienie, które oni wszyscy otrzymali od mnie.

Z lekcji do „Nauki dziesięciu sfirot”, 27.04.2011


Wyrzeczenie w celu rozwoju

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W materialnym życiu zwykle radzą być osobowością, wyrażać siebie, urzeczywistniać swoje aspiracje. Natomiast w życiu duchowym powinienem rozpływać się w grupie. Skąd ta sprzeczność?

Odpowiedź: Włączając się w grupę, nie anulujesz siebie, tylko otrzymujesz od przyjaciół siłę, za pomocą której masz możliwość rozwoju swojego Ja.

Gdy kropla nasienia przylepia się do ściany macicy, ona wyrzeka się siebie tylko po to, aby otrzymywać pożywienie, siły dla zapewnienia własnego rozwoju. Ale rozwija się właśnie ona, a nie ktokolwiek inny.

Tak samo ja, anulując cześć siebie, otrzymuję siłę od wyższego stopnia. Ale to nie znaczy, że ona panuje nade mną. Przeciwnie, z jej pomocą rozwijam swoje Ja. Nie anulując się przed nią, nie miałbym możliwość rozwoju, a na następnym etapie nie byłbym w stanie wzmocnić się na tyle, aby utrzymać się na ścianie macicy.

Tu połączone są ze sobą dwa przeciwieństwa. Z jednej strony anuluję się przed matką, aby nie być w jej organizmie obcym ciałem, powodującym intoksykację. Z drugiej strony przez anulowanie się przed nią otrzymuję jej krew, dzięki której rosnę sam. Wówczas rozwijają się moje geny, moje właściwości do takiego stopnia, że mogę nawet mieć płeć męską, chociaż ona jest kobietą.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 08.04.2011


Księga ksiąg

laкаббалист Михаэль ЛайтманOgólnoświatowy kongres „WE!” , New Jersey, lekcja nr 4

Istnieją książki, w których zwykli ludzie piszą o swoich odczuciach w tym świecie. Są również książki, które zostały napisane przez kabalistów, którzy osiągnęli wyższy świat i piszą o swoich odczuciach w duchowości. Te nazywane są specjalnymi, świętymi księgami.

Święty (kadosz) jest tłumaczony dosłownie jako “rozdzielone”. Świat duchowy jest całkowicie oddzielony od naszego ego. Zatem człowiek, który opisuje wyższy świat ze swojej percepcji, pisze świętą księgę – szczególną, odrębną.

Wśród wszystkich ksiąg, które zostały napisane w przeciągu całej historii przez tysiące ludzi, którzy osiągnęli świat duchowy, istnieje jedna specjalna księga. W kabalistycznych źródłach jest ona nazywana po prostu Księga, nawet bez wymieniania jej tytułu “Zohar”: „napisano w Księdze”, „czytałem w Księdze”.

Księga ta jest tak wyjątkowa, że w stosunku do niej inne książki nie są uważane za księgi. Wynika to z tego, że została ona napisana przez szczególną grupę ludzi, którzy osiągnęli wszystkie dziesięć najwyższych sfirot w Malchut świata nieskończoności. Każdy z nich odpowiadał jednej z dziesięciu sfirot w tej Malchut. Dusze ich były tak szczególne, że każda z nich pochodziła z korzenia określonej sfiry w Malchut nieskończoności.

To szczególne zgromadzenie tych dziesięciu osób miało miejsce około 2000 lat temu. Dziewięciu uczniów wraz ze swoim nauczycielem Rabbi Szimonem, odosobnili się w jaskini, w północnym Izraelu. Mieszkali w niej i wspólnie studiowali.

Jaskinia ta jest bardzo szczególnym miejscem. Wtedy gdy mój nauczyciel Rabasz i ja udawaliśmy się do miasta Tiberias, często odwiedzaliśmy tę jaskinię. Rabasz naprawdę uwielbiał tam przebywać.

Stał w niej przez kilka minut i wyglądało to tak, jakby był gdzie indziej, tak jakby opuścił swoje ciało. Jest to obszar, gdzie on łączył się z duchową siłą dziesięciu sfirot, dziesięciu dusz, które siedziały w tej jaskini, podczas gdy oni tam odkryli świat nieskończoności.

Łącząc się ze sobą, zdobyli wszystkie 125 duchowych poziomów – od naszego świata aż do świata nieskończoności. Baal ha-Sulam pisze we “Wstępie do Księgi Zohar”, że tak wysoki stopień rozpoznania duchowego poprzez grupę ludzi miał miejsce tylko raz w całej historii, ponieważ połączyli się oni i razem studiowali.

Tylko w ostatecznej naprawie (Gmar Tikkun) osiągniemy ten sam stopień, który został osiągnięty przez tą grupę i będzie to zrealizowane dzięki ich połączeniu. W swojej księdze oni pisali o tym, jak połączyli się między sobą i co wynikło z tego połączenia, kiedy to osiągnęli, co zostało ujawnione w połączeniu miedzy nimi. W tym właśnie tkwi cała siła Zoharu.

Ta księga jednoznacznie może dać nam największą siłę naprawy dla naszych dusz i dlatego ma dla nas tak ogromną wartość.

Z 4 lekcji WE! Kongresu z 01.04.2011


Wznieść się nad problemem, aby go rozwiązać

каббалист Михаэль ЛайтманŚwiatowy kongres „WE!” w New Jersey, z lekcji nr 1

Na poziomie świata materialnego możemy badać, poznawać i do pewnego stopnia kontrolować nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom natury. Być może nie najlepiej, ale jednak możemy zrozumieć go i wprowadzać w nim jakieś zmiany.

Jednak nie jesteśmy w stanie kierować społeczeństwem ludzkim i ten fakt coraz wyraźniej odkrywa się nam dziś. Bezradność nasza występuje w każdej dziedzinie aktywności człowieka, mianowicie w prawidłowym wychowaniu młodego pokolenia, własnych dzieci.

Nie zastanawialiśmy się nad tym wcześniej, ale teraz stanęliśmy przed problemem, który nie jesteśmy w stanie rozwiązać: młodzież zupełnie oderwała się od nas i nic nie możemy na to poradzić.

Jeślibyśmy mogli wychować nasze dzieci na ludzi dobrych i wartościowych (chociaż sami nie wiemy, co to znaczy), to chociażby one mogłyby żyć dobrze. We wszystkich pokoleniach rodzice mieli nadzieję, że ich ciężkie życie opłaci się sukcesem ich dzieci.

Jednak doszliśmy obecnie do okresu przejściowego, w którym tak jakbyśmy przekroczyli szczyt oczekiwań i zaczęli schodzić w dół, tracąc wszelką nadzieję, że życie następnego pokolenia będzie lepsze niż nasze. Dlatego ludzie nie chcą już zakładać rodziny i mieć dzieci.

Problem nasz w istocie jest następujący: jeżeli chcemy zbudować normalne życie dla siedmiu miliardów ludzi na poziomie zwykłych, materialnych potrzeb życia codziennego, to powinniśmy wznieść się na duchowy poziom.

Znajdując się na poziomie ludzkim (4), człowiek może zarządzać niższymi od siebie poziomami: nieożywionym (1), roślinnym (2) i zwierzęcym (3). Jednak z tego poziomu nie jest w stanie sprawować kontroli nad własnym stopniem. W tym celu powinien wznieść się jeszcze wyżej – na stopień duchowy (5), z którego dopiero będzie miał możliwość zarządzania własnym poziomem ludzkim (4).

2011-04-01_rav_lesson_congress_n1_01

Z tego wynika, że problemy, z którymi borykamy się na co dzień, nie są rozwiązywalne z poziomu (4). Jeśli chcemy rozwiązywać problemy, które spotykamy w różnych dziedzinach naszego życia, mianowicie w sferze wychowania dzieci, relacji w rodzinie, w społeczeństwie, biznesu, gospodarki, ekologii, w medycynie, która nie tylko nie radzi sobie ze starymi chorobami, ale stale staje przed faktem powstawania coraz to nowych chorób i wirusów – to musimy znać korzeń, źródło ich pochodzenia. Siły, które zarządzają poziomem ludzkim (4), znajdują się wyżej tego poziomu, a to znaczy, że musimy wznieść się o stopień wyżej.

Dlatego Baal ha-Sulam cieszył się z możliwości ujawnienia mądrości kabały całemu światu, a nie pozostawienia jej tylko dla siebie i garstki zainteresowanych osób. I chociaż ta „garstka” wzrosła dzisiaj do kilku milionów osób, które codziennie biorą udział w naszych lekcjach i czytają nasze materiały, to jednak mowa jest o wszystkich ludziach na świecie.

Wkrótce dojdziemy do takiego opłakanego stanu, którego nie można nawet opisać. Bez minimalnej wiedzy o sposobie, w jaki kieruje się naszym światem ze stopnia piątego, człowiek nie będzie w stanie odnieść sukcesu w żadnej dziedzinie działalności społeczeństwa. Już dziś stosowane przez nas programy na rzecz rodziny, kraju i świata utykają w martwym punkcie i zawodzą.

A więc wiedza kabalistyczna jest nam potrzebna nie tylko po to, abyśmy się dostali do rzeczywistości duchowej, ale również w celu uniknięcia wielkich cierpień, które nas czekają. Kryzysy na wielką skalę składają się w jeden powszechny, multisystemowy kryzys, który popycha cały świat naprzód, aby osiągnął nowy, wyższy stopień rozwoju.

My, studiujący kabałę, wyróżniamy się od całego świata tym, że na czwartym poziomie otrzymaliśmy „punkt w sercu”, czyli pragnienie wzniesienia się na piąty stopień. Jesteśmy popędzani do przodu przez pozytywny bodziec, podczas gdy reszta świata jest popychana ku temu przez wielkie cierpienia, nadchodzące od tyłu. Nas wabi się „cukierkiem” – dążeniem do czegoś dobrego, a pozostali poruszają się z bezradności, pod przymusem.

2011-04-01_rav_lesson_congress_n1_02

Z pierwszej lekcji kongresu „WE!”, New Jersey, 01.04.2011


Wieczne życie znajduje się między nami

каббалист Михаэль ЛайтманOgólnoświatowy kongres „WE!”, New Jersey, lekcja nr 1

Pytanie: Czy członkowie rządu Izraela zajmują się kabałą? Jeśli tak, jak to wpływa na politykę zagraniczną?

Odpowiedź: Rząd Izraela  nie ma żadnej wiedzy na temat nauki kabały. My nawet nie próbujemy zbliżyć się do nich. Ponieważ mimo ich wysokich stanowisk i wykształcenia ich ręce spętane są takimi „kajdanami” – zobowiązaniami wobec partii, przeciwników i zwolenników – że nie są w stanie nic zrobić i zmienić.

Próbowałem rozmawiać z osobami wysoko postawionymi w innychkrajach, jednak rozumieją oni tylko metody zarządzania krajem na płaszczyźnie tego świataza pomocą pieniędzy czy siły militarnej – nie więcej. Ostatecznie są to dwie siły, które realnie działają w naszym świecie. Dlatego rządy robią, co mogą.

Należy uświadomić sobie fakt, że realizacja zjednoczenia ludzi nie może zejść z góry, od rządów. Ono musi stopniowo być przeprowadzane od dołu w wyniku zrozumienia jego konieczności przez samych ludzi.

Ludzie muszą wiedzieć, że warto łączyć się, ponieważ tylko w ten sposób mogą osiągnąć miłość i ciepło, pewność i bezpieczeństwo, uporządkowane, pomyślne i spokojne życie, dobre stosunki między sobą i dziećmi, życie bez chorób i ekologicznych ciosów.

Ponadto, prawidłowe połączenie zapewni nam osiągnięcie wiecznego życia, albowiem wyjdziemy poza granice postrzegania rzeczywistości przez pryzmat naszego pragnienia egoistycznego, którego celem jest pochłonięcie w siebie wszystkiego.

W integralnym systemie związek między ludźmi polega na tym, że każdy otrzymuje i przekazuje dalej innemu, a tamten następnemu itd. Tworzy się zamknięte koło, w którym wszyscy doświadczają wiecznego przepływu życia – nie w ciałach fizycznych, lecz w relacjach między sobą.

2011-04-01 rav_lesson_congress_n1_pic14 (1)

Od każdego pozostaje tylko duchowa iskra – „punkt w sercu” i zależność między tymi punktami. W konsekwencji, gdy ciała umierają, nie odczuwamy ich śmierci, bo do tego czasu już wznieśliśmy się na stopień duchowy (5).

Jeśli znajduję się na nieożywionym poziomie (1), to nic nie czuję. Istniejąc na poziomie roślinnym (2), nie czuję poziomu nieożywionego (1) jako należącego do mnie i sprawiającego mi ból. Tylko żywię się od niego. Na poziomie zwierzęcym (3) wykorzystuję roślinny i nieożywiony poziom.  Podtrzymują one moje istnienie.

2011-04-01 rav_lesson_congress_n1_02

Gdy znajduję się na stopniu człowieka (4), to wykorzystuję wszystkie poziomy. Mogę obcinać sobie paznokcie i włosy – mój roślinny poziom, nie odczuwając przy tym bólu. Dlaczego? Ponieważ włosy i paznokcie należą do niższego poziomu, roślinnego (2), a ciało do wyższego, zwierzęcego (3). Dlatego mogę obcinać sobie włosy i paznokcie – roślinny poziom we mnie – i nie odczuwać ani bólu, ani utraty.

Tak samo jest, kiedy wznosimy się na stopień duchowy (5). Nawet gdy umiera moje ciało, nie czuję w tym żadnej straty, ponieważ dzięki połączeniu ze wszystkimi punktami w sercu już uzyskałem połączenie z systemem, który znajduje się powyżej ciała.

Rabasz mówił, że człowiek, który osiągnął duchowość, odczuwa uwolnienie od swego ciała tak, jakby na koniec dnia rzucił swoją koszulę do prania. Miejmy nadzieję, że dojdziemy do tego…

Z pierwszej lekcji kongresu „WE!”, New Jersey, 01.04.2011