Artykuły z kategorii Praca duchowa

Już teraz jesteśmy w kontakcie ze Stwórcą

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Nie wiem, jak wytrzymać trzy godzinną lekcję, ponieważ odczuwam duże zmęczenie, ociężałość, brak siły, ciało jak gdyby było z ołowiu. Czy istnieje jakiś szybki sposób, aby pokonać to obciążenie serca?

Odpowiedź: Wiadomo że, całym powodem ciężkości w pracy jest to, że człowiek nie odczuwa Stwórcy. Dlatego należy po prostu cały czas starać się pamiętać, że moje odczucie rzeczywistości, wszystko, co widzę i słyszę, postrzegam przez swoje pięć organów zmysłu, moje postrzeganie siebie i świata  wszystko to jest dla mnie malowane przez Stwórcę. Otrzymuję to wszystko od Niego.

To Stwórca wysyła mi to uczucie ciężkości, ponieważ wszystko, co czuję, pochodzi od Niego. Jeśli nie będę zapominał o tym, to wtedy będe szukał, jak poradzić sobie z otrzymanym od Stwórcy stanem. Najważniejsze, aby nie zapominać o tym, że w każdej chwili poprzez moje odczucie samego siebie i otaczającego świata,  wchodzę w kontakt ze Stwórcą.

Już teraz jestem w kontakcie ze Stwórcą! I dlatego powinienem ciągle myśleć: „Jak On wpływa na mnie, a ja na Niego? Jak osiągnąć podobieństwo do Niego, odkryć Go, by móc uciec od tego uczucia ukrycia, nie dającego mi wyraźnie odczuć nas razem, połączonych ze sobą?”

Nawet już przed tym, jak moje właściwości zaczynają upadabniać się do Stwórcy poprzez odczucia tego świata (olam), co oznacza „ukrycie” (elem), to jest swojego ciała i otoczenia, cały czas znajduję  się w połączeniu ze Stwórcą.

Musimy starać się, aby być w takim uczuciu, przechodzącym przez skóre, ciało, serce, rozum, myśli. Wszystko, co czuję, przychodzi do mnie od Stwórcy: zmieniające się we mnie myśli i pragnienia.

W taki sposób nigdy nie stracę kontaktu ze Stwórcą. I wtedy będę mógł szukać, jak jeszcze bardziej zjednoczyć się z Nim, zbudować wzajemne relacje, wzajemną miłość i obdarzanie.

Z przygotowania do lekcji, 07.12.2014


Pytanie – Odpowiedź

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Muszę zawsze pamiętać, że Zło – jest to siła Stwórcy, bo „Nie ma nikogo oprócz Niego.“ Jak powinienem odnosić się do Zła?

Odpowiedź: Zło zostało mi dane do naprawy, dla przekształcenia w Dobro..

Pytanie: Kiedy Zło staje się Dobrem?

Odpowiedź: Gdy Zło także odnoszę do Stwórcy.

Pytanie: Jak można wyobrazić sobie przekształcenie Zła w Dobro?

Odpowiedź: Światło weszło w pragnienia, między którymi nie było ekranu (związku, wspólnej intencji, wzajemnego poręczenia), i dlatego jego Dobro obróciło się w Zło (egoizm), który wypełnia „przestrzeń” między nami. Naszymi wysiłkami, przyciąganiem O”M (or makif, naprawiającego światła) wywołujemy przemianę Zła (egoizmu, Faraona, odwrotnej strony Stwórcy) w Dobro (obdarzanie, miłość, objawienie Stwórcy).

Pytanie: Jak całą naszą pracę odnieść do Stwórcy?

Odpowiedź: Wszystko pochodzi od Stwórcy: wygnanie oznacza ukrycie Stwórcy przed człowiekiem, praca na wygnaniu – jest to poszukiwanie odkrycia Stwórcy, wyjście z wygnania –  oznacza odkrycie, że  “Nie ma nikogo oprócz Niego”.

Pytanie: Co jest przyczyną ciężkości duchowego nastroju?

Odpowiedź: Przyczyna leży w tym, że człowiek zapomina o tym, że otrzymuje to od Stwórcy! A jak tylko przypomina sobie o tym –  od razu rozumie, jak odnosić się do tego, co czuje, i jak reagować na swoje stany, przesyłane mu przez Stwórcę.


Krótkie opowiadania: 2. Od Adama do Noego

каббалист Михаэль ЛайтманAdam był pierwszym, który odkrył system stworzenia świata i ujawnił, że ostatecznym celem rozwoju człowieka jest osiągnięcie wyższego stanu – wznoszenie się na poziom Stwórcy i że wszystkie następne pokolenia będą musiały dojść do tego celu. Dlatego natychmiast zaczął rozpowszechniać kabałę, tworząc trzy grupy uczniów nazwanych jego synami.

Byli to jednak nie jego biologiczni synowie, lecz duchowi, którzy znajdowali się o stopień niżej od swojego nauczyciela i uczyli się od niego, jak wznieść się na następny poziom. Dlatego w Torze ojciec i syn to są dwa stopnie. Między nimi nie istniejewięź krwi, ale tylko kabalistyczna ciągłość.

Po Adamie powstały trzy linie kabalistów, pochodzące od jego uczniów: Sema, Chama i Jafeta. Linia, która powstała od Sema, rozwinęła się dalej, a dwie pozostałe okazały się bezowocne. Jednak one też były konieczne dla ukształtowania środkowej  linii.

A zatem na przestrzeni wielu lat rozwijała się plejada kabalistów i ich szkół, począwszy od Adama do czasów Starożytnego Babilonu: dziesięć pokoleń kabalistów od Adama do Noego (Noah)  i dziesięć pokoleń po nim.

Każde pokolenie znamionowało pewien etap przejawu coraz większego związku ze Stwórcą oraz uświadomienia sobie faktu zarządzania naszym światem przez sieć sił.

W czasach Noego wydarzyła się dalsza analiza i uporządkowanie systemu poznania Stwórcy i zbliżenia się do Niego, co zostało opisane w opowieści o arce Noego.

Po tym, jak wszyscy uczniowie Noego wznieśli się do poziomu jedności we właściwości obdarzania i podobieństwa do Stwórcy, łącząc w sobie nieożywioną roślinną, zwierzęcą i ludzką część natury w jednej duchowej kapsule (w arce), udało im się pokonać stopień zwany „Potop”. I zamiast utonąć, oni wchłonęli w siebie wszystkie właściwości wody – właściwości życia, obdarzania. Przełom, który wydarzył się w nich, był początkiem nowego świata.

Noe symbolizuje taki punkt przełomowy u ludzi studiujący kabałę, w którym oni nabywają właściwość obdarzania. Alegorycznym uosobieniem tej właściwości stanowi woda.

Po przeżyciu takiej rewolucji w sobie ci ludzie zaczynają prawidłowo używać ten punkt i rozwijać go dalej.

Z programu TV „Krótkie opowiadania”, 15.10.2014


Nienawiść – jest to brak miłości

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W historii Hioba jest odzwierciedlona istota ludzkiego cierpienia. Gdy spada na niego seria nieodwracalnych nieszczęść, Stwórca mowi do Hioba: „Gdzie byłeś, kiedy stworzyłem ziemię?” Co oznacza to pytanie?

Odpowiedź: Poczuj, że jesteś człowiekiem, że jesteś największy z wszystkich, i dlatego zobowiązanym wziąć rozwój w swoje ręce, aby zarządzać światem. Hiob po prostu nie chce patrzeć na nic, oprócz tego, co posiada. Dlatego, oczywiście, dalej cierpi.

Pytanie: Wychodzi na to, że Stwórca mówi do Hioba: „Nie rozumiesz, w jaki sposób steruje się naturą, więc jak możesz zrozumieć, co się z tobą stało” Co człowiek powinien badać: Stwórcę, Szatana (zły początek), czy jedno i drugie?

Odpowiedź: To jest jedno i to samo: dwie przeciwstawne formy jednej siły, działającej na świecie. Na świecie działa tylko siła miłości, dlatego cała natura jest połączona, dobra i harmonijna, z wyjątkiem niewielkiego obszaru, który jest nazywany ludzką naturą.

W nas tej siły brakuje celowo – żebyśmy sami, świadomie, swoimi siłami i działaniami stworzyli ją między sobą. Wtedy będziemy podobni (dome) do Stwórcy, podobni do całej natury i nazywali się Adamem.

Pytanie: A co się stanie z Szatanem? On zniknie?

Odpowiedź: On nie istnieje! Zły początek, tj. nienawiść, objawia się w nas z powodu braku miłości. Nienawiść nie istnieje sama w sobie, jest to  brak miłości, połączenia, współpracy, poręczenia. Jeśli wypełnimy to miejsce miłością, to będzie istnieć tylko dobro. O tym mowi  historia Hioba.

Z rozmów o nowym życiu, 28.05.2013


Marzenie Baal HaSulama

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co mógłby  zrobić Baal HaSulam, ostrzegając przed niebezpieczeństwem nazizmu i wojny światowej, żeby usunąć to zagrożenie? Czy mógł w jakiś sposób wpłynąć na wydarzenia?

Odpowiedź: Baal HaSulam mógł  przewieźć  ze sobą z Polski do Izraela bardzo silną żydowską społeczność, w której był liderem. Był on sędzią w Warszawie – było to bardzo zaszczytne stanowisko.

Chciał przewieźć 300 rodzin i już zostali  znalezieni sponsorzy, którzy chcieli kupić  dla nich prefabrykowane domy. Chciał przyjechać z nimi do Izraela i zorganizować  kibuc, wiejską osadę, i nauczać ich nauki zjednoczenia. To było jego marzeniem.

Jeśli w tym czasie 300 rodzin  zjednoczyło by się wokół Baal HaSulama,  na pewno osiągneliby Koniec naprawy.

Pytanie: I wtedy nie wydarzyłaby się katastrofa Holocaust?

Odpowiedź: Oczywiście, że nie! Niemcy poszliby  zupełnie inną drogą. Hitler nigdy by nie wygrał, ogólnie rzecz biorąc  nie trzeba byłoby zmieniać byłego kanclerza.

Z lekcji na temat „Dzień pamięci o Katastrofie i heroizmie”, 28.04.2014


„Ukryte,” praktyki kabalisty

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego kabała nazywana jest „ukrytą nauką”? Na czym polega ukryta praca kabalisty?

Odpowiedź: Praktyczna praca kabalisty polega na tym, że on, jak windą może wznosić i opuszczać się po stopniach swojego egoizmu lub altruizmu.

Może opuścić się z zerowego piętra w dół – w egoizm, a następnie wznieść się ponad niego na zerowe piętro, parter i z piętra na piętro zacząć wspinać się do góry po 125 stopniach.

Przy tym w człowieku przechodzą różne wewnętrzne zmiany. Ma on możliwość wznieść się z poziomu dziecka na poziom młodzieńca, dorosłego człowieka lub starca, a następnie sukcesywnie opuścić się znowu na każdy z tych poziomów w dół do najniższego.

Wznosząc lub opuszczając się po kabalistycznej drabinie, można zmienić w sobie różne parametry, właściwości, uporządkować i łączyć je wewnątrz siebie. Tym jakby programujemy, nastrajamy się i za każdym razem widzimy świat w tym przekroju i stylu, na który się celowo nastroiliśmy. To są ukryte praktyki kabalisty.

Znajdując się w ramach naszego świata, możemy podróżować w czasie, w przestrzeni, w światach wzdłuż osi czasu, możemy znaleźć się w epoce dinozaurów i obserwować wszystkie te stany między sobą.

Wielki kabalista Baal HaSulam w swoich pracach opisał historię stworzenia Ziemi i wszystkie okresy jej kształcenia. Ale mógł on to zrobić nie dlatego, bo studiował geologię, a dlatego, bo widział te wszystkie stany.

Nie było to dla niego trudne wejść w nie, podobnie jakby wziąć lornetkę, czy mikroskop, czy teleskop, i zgodnie ze swoimi indywidualnymi wewnętrznymi narzędziami poprawnie nastroić się, żeby zobaczyć i poznać dowolny okres.

Na tym polegają tak zwane „ukryte” kabalistyczne praktyki. W rzeczywistości one nie są ukryte, ale kabalista nie może przekazać ich innym. Tylko on sam może stosować je, dlatego że są one jego wewnętrznymi właściwościami. Nauczyć się rozszerzać zakres swojej wewnętrznej wizji może każdy, jeśli będzie systematycznie, poważnie studiować kabałę i sam stanie się kabalistą.

Kiedy prawidłowo się nastroi, to będzie w stanie „wyjść” z siebie i podróżować poza naszym światem, we wszystkich systemach wszechświata. Przecież nasz świat jest najmniejszym, nieistotnym i szarym, który, według kabały, istnieje tylko w naszej nienaprawionej percepcji, w naszej wyimaginowanej wyobraźni.

Z programu TV “Krótkie opowiadania”, 22.10.2014


Przygoda na górze wątpliwości

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Kiedy wznosimy się nad sobą, nad swoją egoistyczną naturą, czy to wewnętrzne wznoszenie się zmienia nasze połączenie z zewnętrzną naturą?

Odpowiedź: To pozwala prawdziwie zjednoczyć się z całą naturą.

Stojąc na szczycie góry Everest, człowiek widzi siebie wielkim, silnym, zdobywcą, który osiągnął swój cel. Spełnił się jego egoistyczny poryw do władzy. Teraz będzie mógł opowiadać o tym innym i przypominać sobie o tym. I co dalej? Nic. Dalej zaczyna się zejście w dół.

Duchowe wzniesienie jest zupełnie innego rodzaju. Tutaj „góra” (har  – הר) oznacza „wątpliwości” (hirhurim – הרהורים). Jestem pełen wątpliwości, waham się, wspinać się, czy nie, przezwyciężać czy nie. Jest to cały proces, dla przejścia którego otrzymaliśmy naukę kabały. Ona pomoże nam jako przewodnik na drodze.

Tutaj ważne jest, aby zrozumieć: ja wznoszę się ponad naszym światem, ponad wszechświatem, ponad wszystkim. I wtedy, patrząc z góry na Ziemię, widzę ją na wskroś, widzę całą naturę,  wszystkie jej mechanizmy i ich nierozerwalne  wzajemne związki. Księżyc i Słońce, planety i gwiazdy, naszą galaktykę – wszędzie widzę łączące nici niepodzielności i zaczynam czuć prawdziwą doskonałość. Ale nie panuję nad tym wszystkim, a identyfikuję się ze wszystkim, włączam się w ten system.

Właśnie dlatego jest to „przygoda”, której nie można z niczym porównać. Naprawdę poznajemy doskonałość, której nie jesteśmy w stanie znaleźć na żadnym z ziemskich szczytów, w żadnej  głębinie oceanu.

Pytanie: Czy alpinista, wspinający się na górę, nie pokonuje samego siebie, a następnie z wysokości spogląda na cały świat? Rzecz nie idzie tylko o fizyczne pokonanie szczytu. Czym dokładnie to pokonanie różni się od duchowego?

Odpowiedź: Każdy sportowiec musi pokonać siebie samego, przeskakując poprzeczkę, pędząc do mety, podnosząc sztangę. Tak i w zwyczajnym życiu ja co sekundę  muszę pokonywać różne trudności i kontynuować drogę. To jest dla nas naturalny stan.

Ale w duchowym pokonanie jest skierowane nie przeciwko naturze, a razem z nią – aby nieustannie zwiększać równowagę, jedność, połączenie między mną i całą naturą. I dlatego, poruszając się w tym kierunku,  ja nigdy nie wpadnę w kłopoty,  nie znajdę się pod śnieżną lawiną, nie utonę w burzliwej rzece.

Wręcz przeciwnie, odkrywam naturę coraz bardziej przyjazną dla mnie, ponieważ  wychodzę jej naprzeciw, ku zespoleniu ze wszystkimi jej poziomami: nieożywionym,  roślinnym, zwierzęcym i ludzkim. I najważniejszym tutaj  jest ludzki stopień,  na którym powinienem osiągnąć miłość do bliźniego, jak siebie samego.

Okazuje się, że w ten sposób dochodzę do nowych form połączenia i niczego więcej nie muszę się obawiać. Nigdy nie przydarzy mi się nieszczęście, nigdy nie przyczynie się do czegoś złego ani dla siebie, ani dla innych, ani ludzkości w ogóle. To jest droga do równowagi, harmonii – wbrew bohaterstwu wszystkich tych, którzy wspinają się na szczyty górskie i opuszczają się w głębiny oceanu. Ich pokonanie  jest w istocie dążeniem do władzy, jest to właściwość faraona, egoizmu.

Pytanie: W jaki sposób zapobiec nieszczęściom?

Odpowiedź: Dzięki równowadze. Człowiek jest wyższym ogniwem natury i dlatego, jeżeli on ustala balans, to cała natura znajduje się w równowadze. A jeśli przeciwnie, powoduje jej dysbalans, to spowodowane przez niego w naturze zachwianie równowagi w konsekwencji szkodzi mu bardziej niż wszystkim innym.

Pytanie: Jak dokładnie człowiek wywołuje równowagę?

Odpowiedź: Tym, że chce, żeby w równowadze przebywało całe ludzkie społeczeństwo. To wymaga udziału, połączenia, równości, wzajemnej troski, kiedy cały świat zamienia się w jedną kochającą rodzinę. Równowaga między ludźmi z pewnością doprowadzi do prawidłowego stosunku do natury jako całości.

I wtedy poznamy jej wszechogarniającą siłę, formułę harmonii, którą jest ona przeniknięta, powszechne prawo całej Natury. Zrozumiemy, że nie ma nikogo, oprócz  Niego, i że  On jest dobry i czyniący dobro. Utożsamimy się z tą powszechną siłą ogólnego systemu, w pełni poznamy go – i to jest celem naszego rozwoju.

Do tego powinniśmy dojść w ciągu najbliższych kilku lat z pomocą nauki kabały. Jestem przekonany, że zrealizuje się to szybko i, miejmy nadzieję, że w najlepszy sposób.

Z rozmowy o nowym życiu, 21.10.2014


Odkrywamy kanały, pozwalające  światłu pracować

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Weronie. Lekcja 4

Praca duchowa nazywa się pracą Stwórcy, ponieważ to On wykonuje całą pracę. Ja nie pracuję w duchowym świecie, a tylko przywołuję światło do pracy, aktywuje jakieś związki, dając możliwość światłu przejść przez nie i wszystko naprawić.

Dlatego wystarczające jest, aby myśleć o naprawie. Nawet zwykły mały człowiek na tym świecie swoimi myślami przyciąga światło do tego, o czym myśli.

Działa tylko Stwórca, światło, a my tylko ustanawiamy związki, odkrywamy  kanały i pozwalamy światłu pracować we wszystkich częściach systemu. Dlatego rozpowszechnianie  jest to jedyna możliwość, aby doprowadzić system do naprawy.

Baal HaSulam pisze, że nikt nie może wykonać pracy za drugiego. „Tak jak ich twarze nie są do siebie podobne, tak różnią się ich zdania, właściwości”. Dlatego nie można stracić ani jednego człowieka w tym świecie. Ponieważ jeśli on zniknie – nikt w jego miejsce nie może wykonać jego pracy.

Swoim rozpowszechnianiem  wyciągamy człowieka z tych śmieci, w których on grzebie się całe swoje życie, i angażujemy do prawdziwej pracy, do tego miejsca w ogólnym systemie, gdzie otwiera się mu kanał światła.

A potem on robi to samo – sam aktywuje wychodzące od niego kanały. A ponieważ on stoi za mną w tym łańcuchu, to cała jego aktywność przechodzi przeze mnie i ja rozkoszuję się dzieki całej jego pracy. Dlatego im większa liczba uczniów i wyższa ich jakość, tym wyżej wznosi się nauczyciel.

Pomyślcie, jak grupa może wznieść się ze względu na fakt, że z jej pomocą organizujemy całe kręgi, zajmujące się kabałą lub integralną edukacją.

I w kabale, i w integralnej edukacji w rzeczywistości rozpowszechniamy jedną i tę samą zasadę: “ Nie ma nikogo oprócz Stwórcy”.  Nie ma nic więcej, do rozpowszechniania, cała nauka kabały mówi tylko o tym. I integralna metodyka mówi o tym samym, tylko innymi słowami.

Nie ma różnicy między integralną edukacją i nauka kabały. Po prostu jeśli człowiek nie ma punktu w sercu i nie dąży do osiągnięcia wyższego świata, to wyjaśnia mu się wszystko w pojęciach tego świata, mówiąc o ogólnym integralnym systemie i świecie jako jednej globalnej wioski.

Mowa jest o jednym i tym samym, tylko słowa są dobierane w zależności od publiczności. Ale każdemu zamierzamy przekazać zasadę: “Nie ma nikogo oprócz Niego”.

Z 4 lekcji kongresu w Weronie, 21.11.2014


Miłość neutralizuje egoizm

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Los Angeles. Lekcja 4

Kongres zakończył się i wracamy do swoich grup, aby połączyć się z innymi ludźmi. Wychodzimy z tych ścian w wielki świat, rozstajemy się ze swoimi przyjaciółmi w dziesiątce.

Oczywiście konieczne jest, aby podtrzymywać z nimi połączenie. Ale musimy wiedzieć, że wszystko, co jest dodawane do mojej dziesiątki lub brakuje w niej, gdy wracam do domu, jest to obliczenie z góry i właśnie z tym muszę pracować.

Stwórca celowo daje nam takie warunki i nie należy się niepokoić, że wokół mnie już nie ma tej małej grupy, do której tak przywykłem przez te kilka dni i chciałbym pozostać w niej na zawsze. Nie! Teraz idę pracować z całym światem i ze swoją lokalną grupą.

Muszę osiągnąć taki stan, żebym miał kilka osób, z którymi będę mógł pracować w dowolnym miejscu: wirtualnie lub fizycznie. Mogę mieć różne dziesiątki rano, popołudniu i wieczorem. To tylko na początku przyłączamy się do stałej dziesiątki, żeby poczuć, że w niej możemy znaleźć odpowiedź, ciepło, wzajemne zrozumienie, bliskość.

Jednakże to samo można poczuć prawie natychmiast w każdej innej grupie. Jeśli razem ze mną są moi przyjaciele na całym świecie, idący w tym samym celu, to mogę znajdować się w dowolnej grupie i od razu poczuć, że są to ci sami przyjaciele.

I nieważne, jak dobrze znam tych ludzi, czy w ogóle znam ich w materialnym świecie. Jeśli mamy jeden wspólny cel, to mogę łączyć się z nimi tak, jakbym znał ich od wielu lat. Nie ma znaczenia, czy znaliśmy się wcześniej.

Bardzo ważne jest, aby promieniować miłość na wszystkich przyjaciół – tak, aby dowolny człowiek w grupie, w dziesiątce poczuł, jak go kochają. Uczucie miłości neutralizuje egoizm, jeśli człowiek chce anulować swoje ego. Bo swoją miłością do mnie przyjaciele wywołują we mnie uczucie spokoju i wtedy przestaje martwić się o siebie samego.

I wtedy już mogę wznieść się ponad swój egoizm! Uwolnię się od troski o siebie i dlatego mogę oddawać i darować swoją miłość innym. Bo nie muszę już myśleć o sobie.

To jest bardzo ważny moment. Możemy umówić się między sobą, że będziemy celowo promieniować miłość do jednego z przyjaciół. I tym odłączymy go od jego przeżyć i problemów. Spróbujcie i zobaczycie,  jak to skutecznie działa. Nawet jeśli celowo nie pracujemy w ten sposób odnośnie jednego z przyjaciół, mimo wszystko każdy z nas powinien czuć, jakby grupa troszczyła się o niego.

Z 4 lekcji kongresu w Los Angeles, 01.11.2014


600.000 twarzy wspólnej duszy

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Los Angeles. Lekcja 4

Wyższe światło, Stwórca stworzył pragnienie jako „coś z niczego”, absolutnie przeciwstawne do siebie. To pragnienie jest jedynym stworzeniem, które istnieje.

Potem to pragnienie urosło pod wpływem rozwijającego je światła i zaczęło pracować niezależnie. Chciało ono upodobnić się do światła i zaczęło odnosić się do niego jako do  środka dla osiągnięcia tego celu, przyjmując je ze względu na obdarzanie, na ile jest w stanie.

Pragnienie to nazywa się „dusza” (Neszama), dlatego że maksymalne światło, które może otrzymać wewnątrz ze względu na obdarzanie, nazywa się Nefesz-Ruach-Neszama. Więcej na razie nie może otrzymać. Tylko później, pod koniec naprawy, będzie mogło również otrzymać światło Haja i Jechida. A tymczasem to pragnienie nazywa się duszą (Neszama), według nazwy maksymalnego światła, które jest w stanie  pomieścić.

Okazuje się, że my wszyscy jesteśmy jedną duszą, jednym pragnieniem. Aby to jedno pragnienie mogło działać niezależnie i upodobnić się do Stwórcy, zostało rozbite na mnóstwo części. Ale w istocie, jest to jedno wspólne pragnienie, lecz odczuwa siebie podzielonym na 600.000 fragmentów. Każdy odczuwa siebie jako jednego z mnóstwa części.

Te części pragnienia rozdrabniały się coraz bardziej i bardziej tak, że w każdym stworzeniu naszego świata jest niewielka część tego jednego wielkiego naczynia. A celem jest, aby ludzie przez ich własne wysiłki połączyli te wszystkie części razem.

Dowolna część, dowolny człowiek, łącząc się z wszystkimi innymi, odczuwa siebie jak jedna wspólna dusza. Przecież to on połączył tę duszę. Każdy dołącza do siebie pozostałe 599.999 części, co w sumie daje 600.000. Swoją postawą do wszystkich innych cząstek buduje swoją duszę z 600.000 części.

2014-10-31_rav_lesson_congress_n4_pic01

I w taki sam sposób robią inni, dołączają do siebie innych itd. Okazuje się, że po podłączeniu każdy tworzy swoją duszę, choć wszyscy razem jesteśmy tylko jednym pragnieniem.

Łącząc się, osiągamy jedno naczynie-kli. Ale każdy powinien naprawić tylko siebie samego, to znaczy połączyć się z wszystkimi. Na razie łączymy się w dziesiątki, ale w istocie to podejście rozprzestrzenia się również na całe naczynie, wszystkie dusze, wszystkie stworzenia, na wszystkich ludzi na tym świecie. Dlatego też nasza postawa powinna być skierowana na całą wspólną dusze.

Chociaż zamierzam połączyć się tylko ze swoją dziesiątką, ale jestem zobowiązany myśleć, że w ten sposób łączę się z całym wspólnym naczyniem, całą ludzkością: i z tymi, którzy znajdują się teraz w tym świecie, i z tymi, którzy żyli kiedyś, i jeszcze będą żyć, nie ważne kiedy.

Wszystko to jest moją duszą, bo łącze te części razem według swoich właściwości. Jeśli każdy z nas połączy 600.000 części duszy, to wtedy zbuduje swoją unikalną duszę. To, co ja zbiorę, nikt inny nie może stworzyć. A to, co zbiera inny, też nikt nie będzie w stanie zbudować, oprócz niego. Dlatego każdy jest niezwykle ważny.

Podczas swojego połączenia każdy z nas powinien myśleć o tym, że chociaż łączy się z małą dziesiątką, to przez nią zamierza połączyć się z całym istniejącym stworzeniem. To się nazywa  jedna dusza.

Jeśli będziemy działać w swojej dziesiątce z taką intencją, to bedzie to już wystarczające, aby zacząć odkrywać w niej całą wspólną duszę.

Z 4 lekcji kongresu w Los Angeles, 01.11.2014