Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Co jest nie tak z dzisiejszym społeczeństwem?

Co byśmy zobaczyli, gdybyśmy postrzegali społeczeństwo ludzkie jako pojedynczy żywy organizm?

Zobaczylibyśmy, że w obecnym stanie rozwoju jego układ odpornościowy ledwo działa, a stan jego komórek i narządów, które powinny podtrzymywać zdrowie organizmu, znacząco się pogarsza.  Narastają problemy osobiste, społeczne, ekonomiczne i ekologiczne, w tym depresja, stres, samotność, pustka, niepokój, ksenofobia, nadużywanie narkotyków, samobójstwa, nierówność dochodów, ubóstwo, zmiany klimatyczne i chociaż wiele osób próbuje załatać i leczyć te problemy, wysiłki nie rozwiązują problemu ukrytego w nadrzędnej przyczynie.

Jaka jest przyczyna wszystkich problemów w ludzkim społeczeństwie?

To ludzki egoizm, czyli wrodzony mechanizm każdego człowieka, istota ludzkiej natury, której domeną jest kalkulacja. Przedkłada własną korzyść nad korzyścią innych, co sprawia, że poszczególne „komórki” społeczeństwa bardziej przyciągają do siebie niż oddają dla innych, doprowadzając do upadku całego organizmu ludzkiego społeczeństwa.

Tak jak rak atakuje, gdy komórki przyjmują więcej niż potrzebują kosztem całego ciała, tak nasze społeczeństwo składa się obecnie z egoistów, z których każdy kieruje się obowiązującym egoistycznym paradygmatem, który wspiera ideę sukcesu jednostki w dziedzinach bogactwa, sławy i władzy.  To, że jesteśmy egoistami, jest nam nadane przez naturę, ale wpływ społeczny i opinia publiczna, które wspierają egoistyczne wartości i cele, jest tym, co niewłaściwie funkcjonuje w społeczeństwie.

Natura funkcjonuje odwrotnie do ludzkiego egoizmu: altruistycznie i zgodnie z prawami wzajemnych powiązań i współzależności, w związku z tym odrzuca nasze rosnące ego, a im bardziej rozwijamy się, tym większą czujemy presję między naszym rosnącym egoizmem, który chce oddzielić się od innych, a tendencją natury, która chce połączyć nas w jedną całość.

Dlatego im bardziej rozwijamy się dzisiaj, tym bardziej wchodzimy w coraz większe splątanie komplikacji, a wszystko po to, aby uświadomić nam, że za wszystkimi problemami stoi nasza egoistyczna natura, składająca się wyłączne z elementów o złych właściwościach, że bezsilnie podążamy za jej żądaniami, aby raz po raz próbować napełnić się egoistyczną przyjemnością kosztem innych, i że każdy krok w kierunku naprawy społeczeństwa wymaga najpierw zdiagnozowania egoizmu jako przyczyny wszystkich naszych problemów.

Następnie, kiedy dojdziemy do powszechnego uświadomienia sobie tej wspólnej przyczyny wszystkich naszych problemów, możemy zacząć ją naprawiać. Kiedy dojdziemy do takiego przebudzenia, zdamy sobie sprawę, że nie ma osoby, grupy ludzi, orientacji politycznej czy religijnej, która jest winna naszym problemom. Jedynym winowajcom jest całkowicie egoistyczna natura, mieszkająca w każdym z nas.

Jak zatem możemy naprawić ludzką naturę, skoro jest przyczyną wszystkich naszych problemów?

Jest to możliwe, jeśli stworzymy środowisko wspierające naprawę egoizmu, tak abyśmy zamiast otrzymywać z korzyścią dla siebie a kosztem innych, chcieli wnosić pozytywny wkład i łączyć się z innymi przynosząc im korzyść, bez kalkulacji „co ja z tego będę miał?”.

Dawanie innym i wnoszenie własnego wkładu jest sprzeczne z ludzką naturą, ale jeśli zmienilibyśmy opinię publiczną, wpływy społeczne i medialne, a także naszą edukację, na rzecz poznania natury dzisiejszej rosnącej ludzkiej współzależności, tego w jaki sposób ludzki egoizm przeciwstawia się naszej rosnącej współzależności, a także dlaczego jest to przyczyna wszystkich naszych problemów i że sposobem na ich rozwiązanie jest naprawienie naszych wzajemnych powiązań — stworzenie środowiska, które wspiera dawanie i wnoszenie własnego wkładu w społeczeństwo, priorytetowe traktowanie wartości wzajemnego szacunku i odpowiedzialności ponad rywalizacyjnymi i indywidualistycznymi ideami sukcesu — wtedy bylibyśmy na dobrej drodze do wiekopomnej pozytywnej społecznej transformacji.

Źródło: https://bit.ly/3Tozl0i


Kim jest prawdziwy bohater?

Bohaterowie to ci, którzy będąc pogrążeni w swojej egoistycznej, egocentrycznej naturze, budują innego człowieka z samych siebie, takiego, który dorównuje altruistycznej sile natury.

Wyobraź sobie, że jesteś w zamkniętej ciemnej przestrzeni, jak robak wewnątrz zgniłego jabłka. Zaczynasz powoli się z niej wyłaniać. Używasz wtedy swojego ego nie dla siebie, ale po to, żeby upodobnić się i osiągnąć równowagę z altruistycznymi prawami natury.

Zerkasz na zewnątrz i widzisz wspaniały jasny nowy świat wypełniony miłością i troską, ludzi szczęśliwych cieszących się wspólnym życiem. Następnie wychodzisz z siebie i wchodzisz w zupełnie inną przestrzeń z płonącym światłem słonecznym i błękitnym niebem, z ciemności, w której byłeś wcześniej.

Po wyjściu z ciemności musisz ją przetworzyć i zrozumieć, że podążanie za dyktatem twoich egoistycznych pragnień prowadzi cię do ciemności, ponieważ ego samo gasi przyjemność w samozwańczym dla siebie kierunku. Następnie stopniowo uczysz się praw natury, kawałek po kawałku, upodabniając się do niej coraz bardziej.

Czy taka przemiana jest naprawdę możliwa do wykonania?

Tak, jest – poprzez budowanie siebie, z własnego ego, na podobieństwo do altruistycznej siły natury. Studiujesz prawa natury. Rośnie w tobie potrzeba, aby ujawniły się one w swojej czystej altruistycznej formie, pokazały ci przykład jak dorosłemu dziecku. Wtedy pokonujesz swój egoizm tak bardzo jak to możliwe. Następnie używasz swojego ego nie dla siebie, ale po to, żeby upodobnić się i osiągnąć równowagę z altruistycznymi prawami natury.

Co to znaczy upodobnić się do altruistycznych praw natury?

To znaczy, że rozwijasz miłość do wszystkich ludzi. Następnie stopniowo uczysz się jej praw, krok po kroku, stając się coraz bardziej do niej podobnym. W rezultacie dostrzegasz, że twoje ego – ta masa pragnień otrzymywania przyjemności, która jest całą twoją naturą – istnieje po to, by odwrócić na nią intencję. Czyniąc tak, zyskujesz pełną altruistyczną jakość – miłość i obdarzanie – dla wszystkich, podobnie jak altruistyczna siła natury.

Osiągasz wtedy równowagę z naturą: nowy stan, doświadczając szczególnej siły wielkiej miłości dającej połączenie z innymi i z naturą – przeciwieństwo tego, jak obecnie wykorzystujemy nasze pragnienie otrzymywania przyjemności (samolubnie, kosztem innych i natury).

Źródło: https://bit.ly/3J59ZAJ


Zmień tę jedną rzecz, aby osiągnąć doskonałość

Świat zmierza do stanu doskonałości. Chociaż może się wydawać, że coraz bardziej oddalamy się od doskonałości, to właśnie po to, abyśmy poczuli nasze oddalenie od niej do stanu, w którym będziemy chcieli się zjednoczyć i iść w jego kierunku.

Aby osiągnąć doskonałość, musimy najpierw odrzucić naszą materialistyczną rywalizację, która trzyma nas w ciągłym niepokoju, a także sprawia, że postrzegamy nieprzychylnie siebie nawzajem.

Doskonałość to stan, który jest dobry dla wszystkich, bez problemów, z poczuciem witalności, w którym wszyscy wzajemnie troszczą się o siebie. Musimy uspokoić ten nasz wyścig szczurów i zacząć działać w świecie, ponieważ chcemy nieść dobro wszystkim. Oznacza to, że musimy zmienić naszą motywację, na motywację chęci czynienia przez nas dobra dla innych.

Jeśli wartości społeczne zmieniłyby się z tych obecnych, którymi jest szacunek dla jednostek odnoszących sukcesy, które prześcigają się w zdobywaniu szczytów bogactwa, sławy i władzy – na docenianie ludzi za dobro, które wnoszą do społeczeństwa, wtedy bylibyśmy napędzani do obdarzania wszystkich dobrem, ponieważ robiąc to, zyskalibyśmy szacunek społeczeństwa.

Mam nadzieję, że taka zmiana nastąpi raczej wcześniej niż później, ponieważ złagodziłaby ona wiele cierpienia, pozwalając jednocześnie spłynąć na świat obfitości dobra.

Źródło: https://bit.ly/3xPKVaQ


Jak szybko możemy wypełnić świat miłością?

Wszyscy chcemy żyć w świecie wypełnionym miłością, ale jednocześnie myślimy, że jest to niemożliwe.

Ale co by było, gdybyśmy mogli żyć w świecie pełnym miłości?

Obecnie żyjemy we wrogim świecie. Coraz częściej walczymy i rywalizujemy ze sobą, przez co nasze życie staje się coraz gorsze. Nasza egoistyczna natura, w której pragniemy czerpać korzyści kosztem innych, zaczyna obracać się przeciwko nam, ponieważ nigdy nie jesteśmy w stanie zaspokoić naszych rosnących pragnień, a my również wydzielamy w świat coraz więcej gniewu i okrucieństwa, które negatywnie jak bumerang wracają do nas. Teraz wyobraź sobie, że moglibyśmy zmienić nasz światopogląd i nasze relacje w kierunku miłości i troski. Co by było, gdybyśmy mogli nagle zmienić świat tak, by nikt nie wykorzystywał i nie krzywdził innych?

Wtedy ujrzelibyśmy inny świat, taki, w którym nasze lęki, obawy i ogólnie negatywne odczucia przesunęłyby się w kierunku pozytywnym – wsparcia, zachęty i miłości do siebie nawzajem. Miłość zmusiłaby nas do optymalnego pragnienia, myślenia i działania. Zaprzestalibyśmy ciągłego zabiegania o to, by być zajętym ciągłym produkowaniem, reklamowaniem, wykorzystywaniem i wyrzucaniem zbędnych rzeczy.

Gdyby miłość wypełniła świat, to nawet gdyby nikt nie pracował, nadal zaspokajalibyśmy nasze potrzeby, bo nie mielibyśmy ochoty na zbytki. Zamiast tego, atmosfera miłości i wzajemnego szacunku wypełniłaby nas całkowicie.

Dzisiejsze przerośnięte ludzkie ego prowadzi nas do coraz większego kontrastu z naturą, ponieważ około 90 procent tego, co produkujemy, jest niepotrzebne, podczas gdy sama natura produkuje tylko to, co jest konieczne. W przyrodzie wszystko jest wielokrotnie wykorzystywane w 100 procentach swoich możliwości.

Natura funkcjonuje jako zamknięty zintegrowany system, a nasze oddziaływanie w niej jest wyjątkiem. Oznacza to, że nasze produkty nie wracają do natury w naturalnej formie, ale raczej w formie zniekształconej, która oddaje toksyny i trucizny z powrotem do natury.

Gdybyśmy jednak odnosili się do siebie z miłością, to oczyścilibyśmy świat. Postawa miłości i troski wśród nas zastąpiłaby nasze żądania nadmiaru i nadwyżek, a my osiągnęlibyśmy nową równowagę między sobą i z naturą.

Co więcej, dopóki nie doprowadzimy do poważnej przemiany naszych postaw wobec siebie – gdzie miłość zastąpiłaby nienawiść, a troska i wsparcie zastąpiłyby obojętność i apatię – to im więcej będziemy inwestować w technologiczne środki oczyszczania świata, nie naprawiając naszych wzajemnych relacji, tym bardziej nasz świat będzie coraz bardziej zanieczyszczony.

Dzieje się tak dlatego, że natura ostatecznie wymaga od nas, abyśmy doszli do równowagi między sobą, w naszych postawach wobec siebie, abyśmy stworzyli atmosferę miłości i wzajemnego szacunku na całym świecie. Dopóki tego nie zrobimy, natura będzie nam stale przypominać, że nasze wysiłki zmierzające do rozwiązania piętrzących się problemów bez naprawy naszych postaw wobec siebie doprowadzą nas tylko do coraz większych problemów i cierpienia.

Aby rozwinąć relacje miłości w naszym świecie, musimy ćwiczyć naszą uwagę, rozwagę i odpowiedzialność wobec siebie nawzajem. Czyniąc to, będziemy wzajemnie uczestniczyć w integralnym systemie natury i tylko wtedy damy świadectwo nowemu, kochającemu światu, który rozwiąże niezliczone problemy i kryzysy, które dzisiaj na nas spadają.

Źródło: https://bit.ly/3Elgwoa


Wstępne szacowanie skutków tragicznego trzęsienia ziemi

W miarę jak skala zniszczeń spowodowanych trzęsieniem ziemi, które nawiedziło południową Turcję i Syrię, staje się z minuty na minutę coraz wyraźniejsza i bardziej przerażająca, pojawiają się już wstępne podsumowania. Ale zanim powiem o tym, co moim zdaniem należy zrobić, pragnę jeszcze raz przekazać najgłębsze wyrazy współczucia i dołączam się do modlitwy za mieszkańców Turcji, zwłaszcza tych, którzy ucierpieli w wyniku trzęsienia ziemi. Niech szybko wyzdrowieją i niech już nigdy nie zaznają smutku.

Trzęsienia ziemi nie są rzadkością w Turcji, w tym silne, choć nie tak silne, jak to, które miało miejsce w miniony poniedziałek, i późniejszy potężny wstrząs wtórny. Dlatego zaskakujące jest, że Turcja nie podjęła szerszych działań zapobiegawczych przeciwko potężnym wstrząsom. Każdy kraj położony na obszarze narażonym na trzęsienia ziemi powinien wziąć to pod uwagę. Tak jak Japonia narzuca surowe normy budowlane, dzięki którym jej budynki są znacznie bardziej odporne na wstrząsy niż gdzie indziej, tak samo powinien to robić każdy kraj położony w regionie narażonym na trzęsienia ziemi.

Jest jednak coś, co jest równie ważne jak narzucanie norm budowlanych, jeśli chodzi o ratowanie życia: międzynarodowa współpraca. Na przykład państwa członkowskie sojuszu wojskowego NATO są zobowiązane do spełnienia określonych standardów wojskowych. Gdy kraj staje się członkiem, pozostałe kraje w sojuszu są zobowiązane do udzielenia mu pomocy, jeśli zostanie zaatakowany.

Podobnie musi istnieć międzynarodowy sojusz, który upoważnia wszystkie państwa członkowskie do wzajemnej pomocy w przypadku znaczącego zdarzenia sejsmicznego. Jednocześnie członkowie muszą spełniać minimalne warunki, które określi sojusz w zakresie standardów budownictwa i budownictwa drogowego, dostępności i trwałości dróg ratunkowych, infrastruktury komunikacyjnej i energetycznej oraz usług medycznych.

Bez takiego sojuszu każdy kraj sam określi swoje priorytety, a rzadkie sytuacje kryzysowe zazwyczaj znajdują się na końcu listy. Problem polega na tym, że sytuacje kryzysowe się zdarzają, a kiedy już nadejdą, poniesiony koszt w jako efekt lat zaniedbań jest przerażający w kwestiach ludzkiego życia, infrastruktury, produkcji i pieniędzy. Kiedy kraje zdadzą sobie sprawę, że powinny się przygotować z wyprzedzeniem, jest już za późno.

Dlatego zmuszając państwa członkowskie do podjęcia działań zapobiegawczych, międzynarodowy sojusz może uratować tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy istnień ludzkich, jak w przypadku trzęsienia ziemi w tym tygodniu. Dodatkowo obowiązkowa wzajemna pomoc zagwarantuje, że dotknięte nią kraje nie będą musiały same stawiać czoła klęskom żywiołowym ani liczyć na hojność innych krajów, która nigdy nie jest wystarczająca i często wiąże się z polityczną ceną. Jeżeli kraje sąsiednie są zobowiązane do pomocy ze względu na ich przynależność do sojuszu międzynarodowego, takie względy jak stosunki międzynarodowe i inne zastrzeżenia polityczne nie będą przeszkodą w udzieleniu pomocy.

Co więcej, utrzymywanie sojuszu w walce przeciwko klęskom żywiołowym może pomóc w budowaniu lepszych relacji, które będą odzwierciedlone w innych aspektach stosunków między krajami. Wrogowie nie mówią; Oni walczą. Ale kiedy kraje są zaangażowane w sojusz, komunikują się regularnie i nie są już wrogami. Wręcz przeciwnie, są za siebie odpowiedzialni. Dzięki temu mogą swobodnie i bezpośrednio komunikować się ze sobą, co może pomóc w rozwiązywaniu kryzysów w innych wymiarach ich relacji.

Dlatego ustanowienie międzynarodowego sojuszu na rzecz radzenia sobie z klęskami żywiołowymi może przynieść korzyści znacznie wykraczające poza cel, dla którego został ustanowiony. Jeśli wykorzystamy współpracę nawiązaną w celu ratowania życia podczas trzęsień ziemi itp., możemy zacząć budować lepsze i bardziej konstruktywne relacje między wszystkimi krajami na świecie.

Źródło: https://bit.ly/3xcuwwJ


„Gaslighting” — słowo roku Merriam-Webster

W dobie dezinformacji – fałszywych wiadomości, teorii spiskowych, trolli na Twitterze i deepfake’ów – gaslighting stał się słowem na miarę naszych czasów” – napisali redaktorzy wiodącego słownika w uzasadnieniu swojego wyboru, dodając, że „W 2022 roku liczba wyszukiwań gaslighting wzrosła o 1740%, przy dużym zainteresowaniu przez cały rok”. Według Webstera gaslighting to „psychologiczna manipulacja, zwykle trwająca przez dłuższy czas, która powoduje, że ofiara kwestionuje ważność własnych myśli, postrzegania rzeczywistości lub wspomnień i zazwyczaj prowadzi do dezorientacji, utraty pewności siebie i poczucia własnej wartości, niepewności co do stabilności emocjonalnej lub psychicznej oraz zależność od sprawcy”. Brzmi to jak poważne wykroczenie i tak jest, ale z tym właśnie się mierzymy.

Dla rządów i korporacji gaslighting jest elementem codziennej rutyny. W ten sposób starają się utrwalić swoją władzę lub popularność. Jeśli chcemy mieć możliwość dokonywania wolnych, niezależnych wyborów, musimy podejmować ciągłe i świadome starania, a nawet wtedy sukces nie jest gwarantowany.

Gaslighting jest próbą pozbawienia nas nie tylko praw nadanych nam w Pierwszej Poprawce, ale nawet prawa i możliwości praktykowania wolnej myśli. Co gorsza, jest to próba pozbawienia nas wolności myślenia, gdyż sprawia, że czujemy się tak, jakby nasza zmanipulowana myśl była w rzeczywistości naszą myślą, którą ustanowiliśmy i kultywujemy sami i z własnej woli.

Co zaskakujące, zdecydowana większość ludzi nie ma żadnego sprzeciwu wobec ujarzmienia ich umysłów. Wolą wygodną niepamięć, o ile ich życie toczy się gładko. Myślenie jest męczące i większość ludzi woli unikać wysiłku, gdy nie jest to konieczne. Ale dla tych, którzy się temu sprzeciwiają, świadomość nie wystarczy. Aby uwolnić się od manipulacji umysłami, ludzie muszą zbudować własny umysł, własny kręgosłup. Muszą wątpić we wszystko, pytać o wszystko, być gotowi i chętni do częstej zmiany zdania, przyznania się do błędów i stopniowego rozwijania własnego postrzegania świata.

Ale przede wszystkim muszą być gotowi znosić wyrzuty i protekcjonalne traktowanie większości, która pozostaje pod wpływem „gaslighting”. Kiedy już zbuduje się wystarczająco silny kręgosłup, można śmiało stawić czoła manipulatorom i ich posłańcom.

Mogłoby się wydawać, że tylko bardzo silne i zdeterminowane jednostki mogą to zrobić, a prawdą jest, że nie każdy może stawić czoła pogardzie ze strony zmanipulowanych. Jednak ludzi nadal można uczyć i wyciągać z piwnic, w których trzymane są ich umysły. Nawet jeśli ludzie nie są z natury odporni na zewnętrzne wpływy, mogą nauczyć się patrzeć na świat bez filtrów nałożonych na ich widzenie przez interesowne strony.

Nie mówię, że ludzie powinni zostać aktywistami jakiegokolwiek rodzaju. Myślę raczej, że powinna to być praca wewnętrzna, coś, co człowiek robi bez deklarowania i propagowania tego. Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo być aktywnym tylko wewnętrznie, ale nie jestem zwolennikiem aktywizmu zewnętrznego w postaci wieców, protestów, demonstracji.

Ja też musiałem podjąć wysiłek, aby rozwinąć własne rozumienie świata. Odłączyłem się od niego, zbudowałam wokół siebie wewnętrzny mur i tak całkiem wygodnie prowadzę swoje życie. W ten sposób, nawet jeśli świat zewnętrzny próbuje narzucić mi określony pogląd, mogę go widzieć, ale go nie czuję. Po prostu odrzucam to i żyję dalej tak, jak chcę.

Początkowo nie jest łatwo żyć w ten sposób. Trzeba budować swój własny świat, z własnymi wartościami, a jednocześnie normalnie funkcjonować w codziennym otoczeniu. Jednak, kiedy już go zbudujesz, jesteś wolny: masz obiektywną perspektywę, z której patrzysz na świat w którym wszyscy żyjemy, i możesz w czymś uczestniczyć lub nie, i to wedle własnego wyboru.

Źródło: https://bit.ly/3IEm4x1


Rodzina – nowa generacja

Nowy dokument w Izraelu omawia zyskujący na popularności trend: otwarte małżeństwo. Film przedstawia pary, które wyrażają poczucie stagnacji w swoim małżeństwie i pragną „ożywić” swój związek. Otwarte małżeństwo jest tylko jednym z aspektów znacznie szerszego zjawiska przyspieszonego zniekształcania i rozpadu jednostki rodzinnej w celu „odświeżenia” relacji międzyludzkich i „ożywienia” ich życia.

Rozumiem, skąd bierze się ta potrzeba. Ludzie są istotami dynamicznymi. W związku z tym potrzebują ciągłych zmian i innowacji. Nie ma to nic wspólnego z tym, czy z natury jesteśmy monogamistami czy nie.

Powszechnie panuje pogląd, że ludzie zakładają rodziny, wychowują dzieci, doprowadzają je do samodzielności i odchodzą. Myślimy że cykl ten będzie trwał wiecznie, ale to nie jest nasze powołanie; to powołanie zwierząt, a my mamy w sobie coś, spoza królestwa zwierząt: nie tylko żyjemy, ale także pytamy o cel życia. Czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, nasze życie nie jest poświęcone życiu samemu w sobie, ale zrozumieniu, dlaczego żyjemy.

U większości ludzi pytanie o cel życia jest wciąż uśpione, ale u wielu innych i przybywa ich każdego dnia, budzi się i domaga odpowiedzi. Dla takich ludzi droga poszukiwań nie jest łatwa; kwestionują wszystko i muszą zrozumieć, dlaczego robią to, co robią. Nie jest to chęć rujnowania, ale chęć zrozumienia wszystkiego co dzieje się na najgłębszym poziomie.

Ten pęd jest przyczyną rozbicia tradycyjnych instytucji społecznych. Znajdziesz go nie tylko w naszych domach, ale w każdym aspekcie naszego życia. Kwestionujemy edukację, systemy ekonomiczne, formy rządów, religię i rodzinę.

Nawet jeśli nie możemy znaleźć odpowiedzi, kwestionowanie istniejących systemów ma decydującą wartość. Nieufność i unikanie ich uwalnia nas z okowów tradycji i moralnych ograniczeń, a poczucie wolności pozwala na stworzenie czegoś zupełnie nowego, co nie jest anarchią, ale zdrowszymi i bardziej satysfakcjonującymi relacjami. Zmierzamy do społeczeństwa, w którym wszyscy będą dobrowolnie i chętnie zaangażowani.

W takim społeczeństwie ludzie są oddani nie tylko swoim rodzinom, ale całej społeczności, a ostatecznie całej ludzkości. Co więcej, są zaangażowani w takim samym stopniu, a nawet bardziej niż obecnie. Muszą jednak wybrać to zobowiązanie dobrowolnie i nie można ich zmusić do pozostania w nim, jeśli zdecydują się odejść. Być może trudno sobie w tej chwili wyobrazić takie zaangażowanie, ale mimo wszystko ludzkość do niego zmierza.

W społeczeństwie, w którym każdy jest oddany każdemu, każdy troszczy się o wszystkich, naturalne poczucie wyobcowania i podejrzliwości nie nadaje już tonu naszej codzienności.

Więzi rodzinne w takim społeczeństwie będą bardzo silne i trwałe, ale nie dlatego, że ludzie są zmuszeni do życia w monogamii. Cały cel związku ulegnie zmianie, sprawiając, że kwestie monogamii i wierności staną się nieistotne.

W tym przyszłym społeczeństwie ludzie będą bardziej koncentrować się na swoim życiu duchowym niż fizycznym. Zamiast skupiać się na fizycznych działaniach, będą pielęgnować duchowe połączenia. Tacy ludzie będą oceniać siebie nie na podstawie zdolności do zaspokojenia zachcianek, ale na podstawie ich wkładu na rzecz społeczności.

Życie w takiej społeczności oznacza, że wszyscy wokół troszczą się o ciebie i pomagają ci się rozwijać. Naturalnym rezultatem będzie to, że będziesz chciał zrobić dla nich to samo. Kiedy ludzie pracują na tym poziomie, czują się wolni, ponieważ mogą dawać i otrzymywać od wszystkich. Nie muszą „odświeżać” swoich relacji, ponieważ ich relacje nigdy nie stają się przestarzałe. Im więcej ludzie dają i otrzymują, tym bardziej się rozwijają i zmieniają, a dynamika relacji sprawia, że stają się nowi i pełni życia.

To prawda, że jeszcze tam nie jesteśmy, ale ludzkość zmierza w tym kierunku. To, jak szybko tam dotrzemy, zależy od nas samych i moim zdaniem im szybciej, tym lepiej.

Źródło: https://bit.ly/3v2EOhQ


Nic nie przeraża bardziej niż utrata twarzy

Ze wszystkich naszych lęków prawdopodobnie najbardziej intensywny jest strach przed utratą twarzy, przed wstydem. Dla większości z nas szacunek do samego siebie znaczy więcej niż cokolwiek innego. Jeśli go tracimy, często wolimy umrzeć. Żaden inny gatunek poza człowiekiem tak tego nie przeżywa. Zwierzęta myślą tylko o tym, aby ich życie było jak najbardziej komfortowe fizycznie. Jeśli napotkają silniejsze zwierzę, wycofują się bez namysłu, a już na pewno bez zażenowania. My natomiast niekiedy decydujemy się na konfrontację z tymi, którzy są uważani za silniejszych od nas w nadziei, że zdobędziemy w ten sposób szacunek lub dlatego, że wstydzimy się przyznać, że jesteśmy słabsi od kogoś innego. Komplikacje wynikające z zachowań motywowanych chęcią zdobycia uznania są ogromne.

Jednak pomimo wszystkich kłopotów, jakich przysparza nam pogoń za honorem, jest on również motorem rozwoju człowieka. Gdyby nie pragnienie wypierania innych, nie rozwinęlibyśmy cywilizacji i nadal bylibyśmy tak samo dzicy jak nasi przodkowie, którzy mieszkali w jaskiniach lub spali na drzewach w obawie przed atakiem dzikich zwierząt.

Weźmy na przykład 8-letniego chłopca, który właśnie wspiął się na El Capitan razem ze swoim ojcem. Klif ten jest jednym z największych wyzwań dla wspinaczy na świecie, to wysoki granitowy monolit o wysokości około 3000 stóp (914 m) znajdujący się w Parku Narodowym Yosemite w Kalifornii. Co skłoniło jego ojca do narażenia syna na takie ryzyko? Pragnienie sławy, pogoń za honorem, jak powiedział sam ojciec: „Co za niesamowity tydzień! Jestem bardzo dumny z Sama [imię chłopca]”.

Dla wielu ludzi szacunek oznacza coś więcej niż ich fizyczne życie. Najwyraźniej w niektórych przypadkach znaczy to więcej niż życie ich dzieci.

Im dalej posuwamy się od poziomu zwierzęcego do poziomu ludzkiego, tym bardziej cenimy sobie szacunek i tym mniej myślimy o naszej fizycznej egzystencji. Zazdrościmy każdemu, kto osiągnął coś, co uważamy za godne pochwały, ponieważ sami też chcemy pochwał. Niektórzy zazdroszczą nawet sławnym osobom sprzed wielu pokoleń, takim jak wielcy władcy czy zdobywcy. Inni chcą być najlepsi po wsze czasy w swojej dziedzinie i mają nadzieję, że ich osiągnięcia przetrwają ich fizyczne życie długo po ich odejściu.

Jednak pragnienie szacunku nie jest całkowicie negatywne. Wszystko ma swoją pozytywną stronę, także dążenie do szacunku. Pogoń ta sprawia, że ​​dopracowujemy i ulepszamy nasze wartości i cele. Podnosi nas od pragnień fizycznych do pragnień duchowych i w rezultacie prowadzi nas do wyrzeczenia się naszej natury, ponieważ egocentryzm wydaje się nam haniebny.

Kiedy tak się dzieje, a nasze własne egoistyczne dążenie do szacunku prowadzi nas do chęci stania się altruistami, zdajemy sobie sprawę, że gdyby nie dążenie do honoru, nie doszlibyśmy do tak wzniosłego i szlachetnego celu. Szlifując i szlifując nasze wartości, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że przekroczenie pragnienia szacunku i skupienie się na innych, a nie na sobie, jest najbardziej zaszczytnym, godnym podziwu i wartościowym celem. Osoba, która do tego doszła, nie będzie już zabiegać o szacunek i uniknie komplikacji towarzyszących temu pragnieniu.

Co więcej, taka osoba będzie życzliwa dla innych, i to nie po to, by zyskać ich szacunek, ale dlatego, że sama życzliwość jest cechą najbardziej godną szacunku.

Społeczeństwo „zaszczepia” w naszych umysłach wszelkiego rodzaju idee dotyczące tego, co jest godne szacunku, a co nie. Często te idee są szkodliwe dla nas lub dla innych. Ten, kto wzniósł się ponad zależność od szacunku płynącego ze społeczeństwa, nie będzie pod wpływem ulotnych, negatywnych idei. Taka osoba poczuje, że poddanie się własnemu ego jest najbardziej haniebnym stanem, a troska o innych jest stanem godnym największego podziwu. Kiedy robienie godnych podziwu rzeczy stanie się motywacją ludzi do działania, świat będzie wspaniałym miejscem do życia.

Źródło: https://bit.ly/3AQnkIF


Przyszłość relacji międzyludzkich

Idealne dopasowanie? Kochająca rodzina? Szczęśliwe dzieci? Presja dzisiejszego świata tworzy ponurą rzeczywistość, w której udane i trwałe relacje są czymś w rodzaju fantazji. Nie możemy polegać na doświadczeniu starszych, ponieważ żyli w zupełnie innym świecie, więc musimy dziś znaleźć zupełnie nowy sposób na tworzenie znaczących i trwałych związków. Kluczowym słowem w tych poszukiwaniach jest połączenie, a raczej wzajemne powiązanie.

Ponieważ świat zmienia się w coraz szybszym tempie, nie ma sensu porównywać dzisiejszych relacji do relacji naszych rodziców, a nawet do relacji ludzi o dekadę lub dwie starszych od nas. Z każdym rokiem świat staje się coraz bardziej połączony, a kryzys w jednym miejscu szybko rozprzestrzenia się na resztę świata. Również na poziomie osobistym rzeczy dzisiaj bardzo różnią się od tego, czym były dziesięć lat temu. Przeszliśmy od fast foodów do szybkich relacji, a zwięzłość zagościła w naszym życiu na dobre.

Aby poradzić sobie z rosnącą niepewnością i znaleźć kierunek w powstającym chaosie, musimy zrozumieć, dokąd zmierzamy. Zmierzamy w kierunku totalnej więzi i współzależności. To nieodwracalny proces. Im bardziej jesteśmy połączeni, tym bardziej jesteśmy od siebie zależni. Wkrótce zdamy sobie sprawę, że wszystko, co rani innych, rani również mnie i nie mogę nic zrobić, aby zerwać więzi ze światem.

Aby skutecznie radzić sobie z naszą połączoną przyszłością, musimy zmienić charakter naszych więzi z obraźliwej i opresyjnej na wspierającą i obejmującą. Ponieważ już emitujemy nasze myśli, słowa i czyny do całego świata, równie dobrze możemy nadawać pozytywne myśli, słowa i czyny oraz pomagać ulepszać świat dla siebie i innych.

W świecie, który jest pozytywnie połączony, rodzina jest podstawową jednostką egzystencji. Rzeczywistość, w której ludzkość jest masą odizolowanych jednostek, jest nie do utrzymania, ponieważ nie będzie powiązań między ludźmi a społeczeństwem, które w efekcie rozpadnie się, tak jak każdy organizm rozpada się na najmniejsze elementy, gdy umiera.

Dlatego rodzina będzie podstawową jednostką, w której ludzie pielęgnują pozytywne związki. Ponieważ ludzie stają się coraz większymi indywidualistami, rodzina będzie miejscem, w którym ludzie uczą się akceptować różnorodność, a nie walczyć z ludźmi o odmiennych poglądach. Ludzie dowiedzą się, że tak jak nasze ciało istnieje dzięki różnym komórkom i narządom współpracującym ze sobą w działaniu na rzecz ciała, tak różni ludzie, którzy pracują razem dla dobra rodziny, torują jej drogę do sukcesu.

Z jednostki rodzinnej ludzie będą przenosić swoje lekcje do społeczności, od społeczności do miasta, od miasta do państwa, do kraju i wreszcie do całego świata. Kluczem do udanych relacji w jutrzejszym świecie są zatem nie tylko powiązania, ale także powiązania między różnymi ludźmi dla wspólnego celu, w których różnice między nimi zapewniają im sukces i czynią ich wzajemną zależność niezbędną do funkcjonowania, a nawet mile widzianą.

Źródło: https://bit.ly/3NYbz8o


Kiedy roboty zabiorą nam pracę

Co zrobimy, gdy roboty przejmą nasze miejsca pracy? W wielu obszarach rynku pracy już tak się dzieje. Od kasjerów po prawników – skomputeryzowane maszyny zastępują ludzi w zastraszającym tempie, które wciąż rośnie. Niedługo roboty przejmą pracę w rolnictwie, w firmach kurierskich, na większości stanowisk produkcyjnych i wśród pracowników hoteli. Maszyny zastąpią także kasjerów bankowych, pracowników centrów obsługi telefonicznej oraz wiele innych zawodów, które już zostały w znacznym stopniu zautomatyzowane.

Jest jednak jedna dziedzina, w której potrzeba coraz więcej ludzi, a komputery nigdy ich nie zastąpią: edukacja. Mówiąc o edukacji, nie mam na myśli nauki. Maszyny mogą uczyć wszystkiego, od matematyki po historię. Nie mogą jednak wykształcić nas w głębszym tego słowa znaczeniu. Maszyny nie mogą zmienić dziecka w pewnego siebie i pozytywnie nastawionego do społeczeństwa dorosłego. To jest coś, co leży wyłącznie w gestii pedagogów.

W dzisiejszym świecie wszystko jest ze sobą połączone. Łączy nas nie tylko Internet. Każdy produkt na naszej planecie jest wytwarzany w wielu krajach; żywność, którą spożywamy, jest uprawiana i produkowana w wielu krajach; energia, którą zużywamy do ogrzewania, gotowania i jazdy samochodem, jest wytwarzana lub pompowana spoza krajów, które głównie z niej korzystają. Gdyby nie nasze wzajemne powiązania na każdym poziomie, od najbardziej osobistych do międzynarodowych, nie przetrwalibyśmy.

Jednak, choć staliśmy się całkowicie połączeni i zależni od siebie nawzajem, staliśmy się też bardzo wrogo nastawieni do siebie. Ostatnie masowe strzelaniny w USA oraz wojna między Rosją a Ukrainą są dobitnymi przykładami wrogości, jaką ludzie i narody odczuwają wobec siebie nawzajem. Nie jest to jednak tylko zjawisko bezosobowe, istnieje także między rodzeństwem, małżonkami, przyjaciółmi i współpracownikami. Nieufność jest wszędzie, a tam, gdzie nie ma zaufania, nie może być silnych wspólnot ani szczęśliwych rodzin. Tam, gdzie nie ma silnych wspólnot ani szczęśliwych rodzin, nie ma też szczęśliwych ludzi. W rezultacie całe społeczeństwo się rozpada i żadna technologia nie jest w stanie tego powstrzymać.

Ponieważ komputery nie są w stanie nauczyć ludzi wzajemnego zaufania i troski o siebie nawzajem, w przyszłości najbardziej potrzebną pracą będzie praca wychowawców: ludzi, którzy uczą innych ludzi, jak stawać się osobami troskliwymi, którzy starają się utrzymać społeczeństwo oparte na wzajemnej odpowiedzialności, a nie na izolacji i podejrzliwości. Takie społeczeństwo nie będzie mniej żywotne czy energiczne niż dzisiejsze społeczeństwo hiperkonkurencyjne. Ludzie nie będą jednak konkurować ze sobą, aby pokonać siebie nawzajem, lecz aby być tymi, którzy w największym stopniu przyczyniają się do zjednoczenia i połączenia między ludźmi.

Nadal będą wyróżnienia i zaszczyty, ale nie będą one przyznawane tym, których egoistyczne działania depczą po drodze wszystkich innych, lecz tym, którzy swoją pracą wzmacniają innych. Osiągnięcia indywidualne nie tylko będą się mnożyć, ale społeczeństwo będzie je popierać, ponieważ będą one służyć rozwojowi całego społeczeństwa, nie będą się odbywać czyimś kosztem. W takim społeczeństwie ludzie będą mieli poczucie, że mogą realizować swoje marzenia i być tym, kim chcą, a jednocześnie pozostać częścią tętniącego życiem i wspierającego się społeczeństwa.

Edukacja w kierunku takiego społeczeństwa wymaga wrażliwości i zrozumienia natury ludzkiej. W miarę jak coraz więcej ludzi będzie przyjmować ten nowy sposób myślenia, będzie coraz więcej takich wychowawców, którzy odwrócą alienację jaka dominuje w naszych dzisiejszych relacjach, i pomogą stworzyć społeczeństwo opiekuńcze i integracyjne.

Źródło: https://bit.ly/3zUaEQH