Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Skąd wielka rezygnacja

Tylko w drugiej połowie 2021 roku ponad 25 milionów Amerykanów zrezygnowało z pracy. Ta fala, zwana „Wielką Rezygnacją” lub „Wielkim Odejściem”, jest największą falą rezygnacji od czasu, gdy na przełomie wieków zaczęto rejestrować dane na ten temat. W chwili obecnej zjawisko to jest najbardziej rozpowszechnione w zawodach o niskich dochodach lub w szczególnie ciężkich i często niewdzięcznych pracach, takich jak pracownicy służby zdrowia. Przewiduję jednak, że obejmie ono wszystkie zawody, a nie tylko te mniej popularne czy słabo płatne, i rozprzestrzeni się nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.

Uważam, że jesteśmy świadkami naturalnego procesu, niekoniecznie negatywnego. Może on być niewygodny dla właścicieli firm lub rządu, ale nie uważam, że jest negatywny lub że musimy go „leczyć”. Technologia potrafi zadbać o nasze potrzeby, a jeśli ludzie uznają, że muszą pracować, to będą pracować.

Mogę zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z pracy. Jaki jest sens harować w pracy, która zabiera godzinę na dojazd, godzinę na powrót i nie pozostawia czasu dla siebie ani dla rodziny? Poza tym lepiej jest, gdy mniej ludzi pracuje; będzie mniej odpadów plastikowych, mniej zanieczyszczeń powietrza i mniej wszystkiego innego, co zatruwa naszą planetę. W przeszłości mniej ludzi pracowało, głównie dlatego, że kobiety nie pracowały, ale mężczyźni też pracowali mniej godzin i mniej czasu spędzali na dojazdach. Co dała nam nowoczesność oprócz zmęczenia i słabego zdrowia? Myśleliśmy, że taki styl życia nas zadowoli, ale okazało się, że po przekroczeniu pewnego punktu pogoń za karierą i bogactwem głównie psuje nam życie.

Dlatego uważam, że to dobrze, iż stajemy się mniej materialistyczni, a bardziej obojętni i leniwi. Kiedy ludzie przestają pracować, odkrywają, że mogą sobie poradzić za mniejsze pieniądze, a mimo to mają dostęp do podstawowych rzeczy, których potrzebują. W zamian otrzymują wolność! Obecny stan nadmiernej konsumpcji jest wypaczeniem społeczeństwa, obciążeniem dla planety i nie przynosi korzyści nikomu poza udziałowcami korporacji, które sprzedają nam to, czego nie potrzebujemy, czyli większość wszystkiego, co produkują.

Zwłaszcza teraz, kiedy ludzie zaczynają zadawać poważne pytania dotyczące życia, nie chcą być obciążani potrzebami materialnymi bardziej, niż jest to konieczne. Potrzebują czasu na refleksję i stawianie pytań o życie, na odkrywanie w sobie tego, czego chcą od życia i od relacji z innymi. Znajdujemy się w samym środku ogromnej transformacji. Wymaga ona czasu, energii i cierpliwości, a także odciąga ludzkie umysły od spraw przyziemnych.

Im więcej ludzi przyjmie ten nowy sposób myślenia, tym lepiej będzie dla wszystkich. Na drugim końcu tej refleksji znajduje się nowy światopogląd, który obejmuje wszystkich ludzi i odżegnuje się od brutalności i narcyzmu. Pozwólmy więc ludziom leżeć na słońcu i myśleć – tak będzie lepiej dla nas wszystkich.

Źródło: https://bit.ly/3HThBmb


Nadmiar wody zmiękcza serce

Ulewne deszcze na wschodnim wybrzeżu Australii wyrządziły bezprecedensowy cios setkom tysięcy mieszkańców, a dziesiątki tysięcy domów zostało zrujnowanych po zalaniu przez powódź. W niektórych miejscach w ciągu zaledwie 30 godzin spadło ponad 700 mm (26 cali) deszczu. Rezultat, jak można się było spodziewać, był druzgocący. Odbudowa „prawdopodobnie potrwa miesiące, jeśli nie lata”, donosi The Guardian, a inna gazeta zgodziła się, stwierdzając: „Trudno w pełni zrozumieć destrukcyjny wpływ powodzi”.

Niektórzy z moich uczniów w Australii również zostali poważnie dotknięci przez powodzie i przedstawili poruszające opisy sytuacji. Rzeczywiście, zgodnie z chińską klątwą, żyjemy w ciekawych czasach.

Jedynym sposobem wyjaśnienia takich katastrof jest spojrzenie na szerszy obraz. Ostatecznym celem wspólnej podróży ludzkości jest całkowita jedność. Jest to zupełne przeciwieństwo naszego obecnego stanu wyobcowania i wrogości, które narastają na całym świecie. Im czujemy się silniejsi, tym stajemy się bardziej podli i mniej troskliwi. Jedynym sposobem, aby przekonać nas do doceniania towarzystwa innych ludzi, są wstrząsy, na które nie mamy wpływu.

Kiedy stajemy w obliczu wściekłości natury, jesteśmy zmuszeni się poddać. Wtedy nasze serca w końcu miękną i otwierają się na innych. Tylko w trudnych czasach doceniamy jedność i wzajemną odpowiedzialność. Jest jednak różnica między ciosem a przedłużającym się cierpieniem. Uderzenie zmiękcza nasze serca i otwiera je na innych. Ludzie na obszarach dotkniętych katastrofą odczuwają bliskość ze współcierpiącymi, wspólny los zbliża ich do siebie.

Jednak długotrwałe cierpienie ma miejsce, gdy ludzie przechodzą przez długotrwałe stany trudu i beznadziei, być może nawet przez kilka pokoleń. W takich okolicznościach ludzie częściej pytają o sens życia sam w sobie niż o złagodzenie bezpośrednich trudności. To są pytania, które ostatecznie prowadzą ludzi do zrozumienia, że ​​egoizm i zaabsorbowanie sobą nie są zrównoważonym sposobem na życie. Nawet jeśli ludzie tymczasowo pomagają sobie nawzajem, nie wznoszą się ponad swój egoizm i na pewno wpadną z powrotem w drobne walki, które doprowadzą do większego bólu.

Cios, jakiego doznało wschodnie wybrzeże Australii, jest oczywiście szokujący i bardzo bolesny. Do niedawna ich życie było stosunkowo spokojne i bezpieczne. Teraz nagle tracą wszystko i nie mają innego wyjścia, jak zacząć od nowa, wielu z nich od zera. To musi być traumatyczne dla każdego. Czy jednak jest to cios, który sprawi, że zapytają o sens życia i poszukają w sobie fundamentalnej zmiany? Czy ich serca dojrzały do ​​przemiany? Tylko czas pokaże.

Niemniej jednak natura ewidentnie na nikim nie pozostawia suchej nitki, dosłownie. Będzie nas rzucać i obracać i stawiać przeciwko sobie, zwiększając nienawiść i egoizm między nami. Z naszej strony nie możemy czekać, aż agonia sprawi, że ludzie zaczną pytać o życie. Naszym obowiązkiem jest powiedzieć im, że wszyscy będziemy musieli się połączyć, dobrowolnie lub z przymusu, i stać się jednym zjednoczonym sercem, ponieważ rzeczywiście jesteśmy jedną zjednoczoną duszą i tylko wtedy, gdy zgodnie z tym żyjemy, możemy być szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3sPgobo


Truth social – bardzo potrzebny ruch, który nie zadziała

Po tym, jak wraz z wieloma swoimi zwolennikami został wykluczony z liberalnych mediów społecznościowych, były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump uruchomił w tym tygodniu własną platformę społecznościową Truth Social. Platforma koncentruje się na różnorodności. Świadczy o tym już pierwszy akapit w opisie aplikacji: „Pomyśl o gigantycznym namiocie na imprezę plenerową na weselu swojego najlepszego przyjaciela. Kto tam jest? Połączenie wielu rodzin z całych Stanów Zjednoczonych i świata. Wujek Jim z Atlanty jest dumnym libertarianinem. Ciocia Kellie z Teksasu jest zagorzałą konserwatystką. Twój kuzyn John z Kalifornii jest zagorzałym liberałem. I zgadnij, co? Wszyscy oni są razem, aby spędzić wspaniały czas i podzielić się swoimi odmiennymi poglądami na świat. Mimo że nie zawsze się ze sobą zgadzamy, cieszymy się z tych zróżnicowanych opinii i ożywionej rozmowy, jaką za sobą niosą”.

Z jednej strony uważam, że tak właśnie musi być: otwarte dla wszystkich. Liberalne giganty technologiczne stały się niedopuszczalnie bezczelne i zuchwałe. Z drugiej strony uważam, że wielkim problemem jest zapewnienie równej obecności wszystkim poglądom, ponieważ jeśli chce się otworzyć platformę dla wszystkich, można wszystko stracić.

Rozumiem dążenie do mówienia prawdy, do wprowadzenia odrobiny sprawiedliwości i równowagi w mediach informacyjnych. Jednocześnie uważam, że prawda nie istnieje tam, gdzie są ludzie. Ze względu na skorumpowaną naturę człowieka nawet projekty, które rozpoczynają się w najlepszych i najczystszych intencjach, kończą się zepsuciem i moralną korupcją.

Możesz próbować zrównoważyć nieuniknione uprzedzenia, uczestnicząc w platformach społecznościowych z obu stron sceny politycznej, ale to również nie zadziała. Zamiast pełnego obrazu otrzymacie dwa obrazy, wypaczone i zniekształcone na dwa przeciwstawne sposoby.

Jeśli szukacie prawdy, wiedzcie o tym: Nie ma prawdy tam, gdzie ego kieruje naszymi myślami i uczuciami. Ego widzi tylko swoją własną stronę. Ponieważ rzeczywistość składa się z wielu stron, ego nie może zobaczyć jej prawdziwego obrazu. Dlatego każdy pogląd jest z założenia błędny.

Jedynym możliwym rozwiązaniem problemu podziałów w społeczeństwie jest zaprzestanie poszukiwania prawdy i rozpoczęcie poszukiwania miłości, a przynajmniej jakiegoś poziomu troski i opieki nad innymi. Jeśli zmienimy sposób, w jaki odnosimy się do siebie nawzajem, nie będziemy musieli budować oddzielnych platform medialnych, aby wyrażać swoje poglądy, ponieważ będziemy je przyjmować nawzajem.

Internet, jak każdy system stworzony przez człowieka, odzwierciedla naszą naturę. Ponieważ nasza natura jest z natury skorumpowana, internet również. Nie zmieni się on, dopóki nie zmienią się ludzie, którzy go tworzą.

Obecnie jesteśmy tak podzieleni, że nawet nie szukamy prawdy. Chcemy jedynie, aby ludzie mówili nam, że mamy rację. W związku z tym wchodzimy na portale społecznościowe w poszukiwaniu ludzi o podobnych poglądach, a platformy medialne zdają sobie z tego sprawę i spełniają nasze życzenia, przedstawiając nam tylko ludzi, którzy myślą tak jak my i mówią tak jak my.

W rezultacie społeczeństwo podzieliło się na wiele „równoległych wszechświatów”, a każdy z nich uważa, że jego własna rzeczywistość jest jedyna, ponieważ nigdy nie spotyka się z mieszkańcami innych wszechświatów.

Ponieważ media społecznościowe dążą do tego, aby zatrzymać nas w nich jak najdłużej, pokażą nam inne poglądy tylko wtedy, gdy zaczniemy ich szukać. Jeśli szukamy kontaktu z ludźmi, którzy mają poglądy odmienne od naszych, media społecznościowe nam ich przedstawią. Jeśli szukamy własnego obrazu w odbiciu, to właśnie to zobaczymy.

Dlatego wszelkie zmiany w mediach społecznościowych, czy w jakiejkolwiek innej formie mediów, zależą tylko od tego, czy i w jakim stopniu my sami się zmienimy. Jeśli chcemy się zjednoczyć, media społecznościowe pomogą nam się zjednoczyć; jeśli chcemy się rozdzielić, media społecznościowe pomogą nam się podzielić. Dlatego tak ważne jest, abyśmy przestali udowadniać, że mamy rację, a zaczęli pokazywać, że troszczymy się o siebie nawzajem i chcemy tworzyć jedno, zjednoczone społeczeństwo ponad wszelkimi różnicami.

Źródło: https://bit.ly/3i5mQoB


Żyj zabawą

Dlaczego małe dzieci bawią się nawet wtedy, gdy są chore? Jak to się dzieje, że dorośli prawie nigdy się nie bawią? Zabawa nie jest śmieszną błahostką; to najważniejsze narzędzie naszego rozwoju i wzrostu. Młode lwy bawią się w polowanie. Pisklęta skaczą, biegają i gonią się nawzajem w coś, co wygląda jak ich wersja „berka”. Każdy gatunek gra w gry, które rozwijają jego umiejętności przetrwania. Dla nas może się to wydawać beztroską rozrywką, ale zabawa jest niezbędna do przetrwania młodych i przetrwania ich gatunku.

Dzieci również się bawią, i to z dokładnie tego samego powodu. Dla dzieci uczenie się umiejętności przetrwania oznacza naśladowanie dorosłych wokół nich. Dlatego dzieci bawią się w bycie rodzicami, lekarzami, pacjentami i innymi ważnymi osobami w ich życiu. Naśladując ich zachowanie, uczą się umiejętności, które będą im potrzebne w późniejszym życiu.

Dziś znaczące osoby w naszym życiu bardzo różnią się od tych, które dzieci znały przed pojawieniem się Internetu. Dziś tymi znaczącymi osobami mogą być – i najczęściej są – ludzie, których nie znamy, którzy mieszkają bardzo daleko i których nigdy nie spotkamy. Ponieważ jednak ludzie ci zdobyli sławę i stali się medialnymi idolami, dzieci naśladują ich tak, jak wcześniej naśladowały najbardziej wpływowe postacie w swoim życiu.

Z jednej strony takie otwarcie na świat pozwala dzieciom poznać wartości i idee, z którymi w innym przypadku nigdy by się nie zetknęły. Z drugiej strony, czyni je podatnymi na negatywne wpływy, których rodzice nie są w stanie monitorować, ponieważ media społecznościowe umożliwiają każdemu dostęp do dowolnych treści, a rodzice nie mogą kontrolować tego, co ich dzieci oglądają na swoich telefonach komórkowych. Podobnie jak z dziećmi, tak samo jest z dorosłymi. Gry dla dorosłych, nawet pozornie niegroźne, takie jak komputerowe gry sportowe, nie rozwijają ich. Służą innemu celowi: zabiciu czasu i otępieniu umysłu. Jest to przeciwieństwo rozwoju.

Aby zapewnić prawidłowy rozwój dzieci, a także ciągły rozwój nastolatków i dorosłych, powinniśmy zwracać uwagę na gry, w które gramy. Jako dzieci musimy uczyć się bardziej technicznych gier, aby doskonalić umiejętności techniczne. W przypadku nastolatków i dorosłych gry powinny koncentrować się na komunikacji międzyludzkiej, aby doskonalić nasze umiejętności komunikacyjne.

Tylko wtedy, gdy nauczymy się komunikować i współpracować z osobami o różnym sposobie myślenia i różnych punktach widzenia, będziemy mogli rozwijać się w zróżnicowanym społeczeństwie, takim jak społeczeństwo ludzkie. Społeczeństwo, w którym ludzie się nie bawią, jest społeczeństwem stagnacji, a jego dni są policzone. Żywe społeczeństwo to takie, w którym ludzie się zmieniają i rozwijają, a to może się zdarzyć tylko wtedy, gdy grają w gry, które stanowią dla nich wyzwanie, by się rozwijać i wzrastać.

Stawianie sobie wyzwań, by nawiązać kontakt z ludźmi z innych kultur i perspektyw, a także tworzenie więzi z nimi ponad różnicami wzbogaca nas samych i wzbogaca naszych partnerów w grze. Jeśli chcemy rozwijać się w życiu, uczyć się, wzrastać, a jednocześnie pozostać tak żywotni i pełni życia jak dzieci przez całe życie, nie możemy przestać się bawić.

Źródło: https://bit.ly/3CqFekN


Między rozpaczą a nadzieją


Każdej godziny granice Ukrainy przekraczają dziesiątki tysięcy cywilów, masa ludzi z bagażami na plecach i dziećmi na ramionach, z walizkami i wspomnieniami ciągnącymi się za nimi.

Mam wielu studentów i przyjaciół w miastach w całej Ukrainie, od Kijowa po Charków, od Odessy po Lwów. Na bierząco informują mnie co się u nich dzieje i z niepokojem śledzę ich sytuację. Opowiadają mi, jak szukali schronienia w zimnych piwnicach lub uciekali do pobliskich wiosek, inni godzinami jechali samochodami na zachód, modląc się, by nie zabrakło im paliwa i by udało im się uciec.

Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom (United Nations Refugee Agency, UNHCR) szacuje, że ponad 500 000 Ukraińców uciekło ze swoich domów w wyniku konfliktu, przekraczając granice sąsiednich krajów, takich jak Polska, Węgry, Mołdawia i Rumunia.

Nie mam wątpliwości, że uchodźcy otrzymają wsparcie i ciepły uścisk w krajach Europy Zachodniej. Wierzę też, że nie zostaną na stałe w krajach przyjmujących i że w końcu wrócą do domu. Między innymi Kanada może otworzyć swoje drzwi dla tych imigrantów którzy chcą osiedlić się tam na stałe.

Również Izrael z pewnością postąpi zgodnie z Prawem Powrotu, które daje Żydom prawo do przeniesienia się do Izraela, i otworzy ramiona, by ich przyjąć. W Izraelu jest miejsce nie tylko dla tysięcy Żydów, którzy wyemigrują z Europy Wschodniej, ale dla wszystkich Żydów z diaspory.

Tymczasem świat, w tym Izrael, niesie pomoc humanitarną osobom dotkniętym konfliktem. Ale oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb ludzi, najważniejszą pomocą jest wsparcie wewnętrzne. Musimy prosić, aby wkrótce zwyciężył duch miłości, obdarzania i pozytywnej więzi.

Nieporozumienia i wojny przychodzą po to, abyśmy mogli zjednoczyć się ponad nimi. Tylko jedność serc, kiedy każdy troszczy się o dobro drugiego, ocali ludzkość.

Źródło: https://bit.ly/3HRHfb4


Wojna – Wojna Duchowa

Według greckiego filozofa Heraklita wojny „są niezbędną podstawą wszystkiego co ma powstać” – pisze Abraham Schoener z Uniwersytetu w Toronto. „Wojna jest nie tylko zasadą w świecie spraw śmiertelnych; rządzi wszystkimi rzeczami, zarówno każdą istotą w kosmosie, jak i samym kosmosem jako całością” – dodaje Schoener o poglądach filozofa. Rzeczywiście, cała natura składa się z przeciwstawnych elementów, które łączą się ze sobą. Na poziomie subatomowym, pomiędzy światłem a ciemnością, ciepłem a zimnem, przyciąganiem a odpychaniem, wszystko wywodzi się z połączenia pozytywów i negatywów, aby stworzyć równowagę.

Na poziomie ludzkim te dwa przeciwieństwa wyrażają się jako egoizm ze wszystkimi jego negatywnymi przejawami oraz altruizm z jego pozytywnymi przejawami. Problem w tym, że tych ostatnich jest bardzo mało, prawie wcale. Na każdym poziomie natury siły negatywne i pozytywne są w równowadze, utrzymując harmonię i homeostazę. Tylko na ludzkim poziomie negatywna siła znacznie przewyższa pozytywną i wytrąca cały świat z równowagi.

Wojna, która obecnie szaleje w Ukrainie, nie jest więc lokalnym sporem, ale starciem o znaczeniu duchowym; dlatego cały świat jest w to zaangażowany przynajmniej emocjonalnie i mam nadzieję, że nie przerodzi się to w zaangażowanie militarne. Jeśli chcemy wyeliminować wojnę, musimy zmienić nasze nastawienie z przeważnie negatywnego i obelżywego wobec innych na zrównoważoną harmonię między negatywem a pozytywem, w zgodzie z resztą natury.

Istnieje stara opowieść Czirokezów o starszym wojowniku, który opowiedział swojemu wnukowi o bitwie wewnątrz nas. Powiedział, że w każdym z nas toczy się walka między dwoma wilkami: jeden jest wredny, chciwy i obelżywy, a drugi jest miły, hojny i współczujący. Wnuk zastanowił się nad tym przez chwilę i w końcu zapytał: „Który z nich wygrywa?” na co jego dziadek odpowiedział: „Ten, którego karmisz”.

Ludzie są istotami społecznymi. Myślimy, że nasze myśli są niezależne, ale w rzeczywistości jesteśmy wytworem naszego społeczeństwa. Wredny wilk wygrywa, ponieważ całe nasze społeczeństwo skłania się ku podłości, przemocy i wyzyskowi. Karmienie życzliwego wilka oznacza podnoszenie wartości spokoju i troski.

Natura ludzka nie pozwoli nam nakarmić tylko dobrego wilka; sama w sobie jest zła, jak napisano: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Rdz 8:21). Niemniej jednak, jeśli jako społeczeństwo stawiamy w życiu wartość pokoju ponad wszystko, to my sami się zmienimy.

Zwykle myślimy o pokoju jako o braku aktywnej walki. W rzeczywistości pokój to znacznie więcej. Hebrajskim słowem oznaczającym pokój jest szalom, od słowa haszlama, co oznacza dopełnienie i szlemut, co oznacza całość. Pokój nie oznacza zatem braku egoizmu, ale raczej uzupełnienie go altruizmem i stworzenie kompletnej całości.

Nie wolno nam zaprzeczać ani tłumić naszej wrodzonej natury. Jeśli spróbujemy, na pewno nam się nie uda. Zamiast tego musimy uzupełnić go jego przeciwieństwem. Jeśli zrównoważymy egoizm równoważnym poziomem altruizmu, będziemy rozwijać się w harmonii i pokoju, tak jak cała natura.

Ponieważ nasz egoizm stale rośnie, nigdy nie możemy przestać zwiększać znaczenia pokoju. W ten sposób stworzymy dynamiczną równowagę, tak jak nasz organizm utrzymuje ją poprzez homeostazę.

Obecna wojna, jak wszystkie wojny, jest wezwaniem ludzkości do uzupełnienia naszej niegodziwości dobrocią. Nie możemy uniknąć robienia tego, co musimy zrobić na polu bitwy, ale jeśli uważamy, że wygrana bitwa daje pokój, wkrótce zostaniemy uwikłani w więcej wojen, prawdopodobnie bardziej wyniszczających niż obecna.

Źródło: https://bit.ly/3HIhdXH


Ulecz rany

Odnawia się stara rana między Rosjanami a Ukraińcami. Jest obolała i sączy się z niej krew, ale jeszcze nie otworzyła się w pełni. Tak jak kraje Europy Wschodniej przeżywają obecnie ten konflikt, wkrótce będzie to odczuwalne na całym świecie, dla całej ludzkości. W końcu każdy osobiście doświadczy objawienia tej wojny: kontroli człowieka nad człowiekiem.

Zanim wybuchła wojna, to złe uczucie nie było ani widoczne, ani namacalne. Było głębokie, a nawet nieco uśpione. Pamiętam obrazy z przeszłości, kiedy spotykali się rosyjscy i ukraińscy żołnierze; istniała między nimi jakaś wewnętrzna więź, jakby już się znali. I rzeczywiście, psychologicznie są sobie bliscy; mają szeroko pojęte wspólne pochodzenie.

Z drugiej strony, wraz z wybuchem wojny, na powierzchnię wypłynęła ostra nienawiść, rodzaj nienawiści tak silnej, że można ją poczuć i zidentyfikować różnymi zmysłami. To jest dosłownie namacalne.

Dwa narody, które nie różnią się zbytnio od siebie, w rzeczywistości są bardzo podobne, odkrywają między sobą czystą, całkowitą nienawiść, która jest ponad wszelkimi ideologiami. Jest to naturalna nienawiść, która wypływa z potęgi ludzkiej natury, która nie ukrywa się za rasą, płcią, narodowością czy religią. Nie jest zawoalowana historią, językiem czy różnicami kulturowymi. To po prostu wewnętrzne odczucie, że jeden nienawidzi drugiego.

To uczucie jest głębsze niż jakikolwiek inny rodzaj nienawiści, jaki znamy. Jest to nienawiść duchowa, a jej jedynym celem jest ukazanie rozmiarów przepaści w stosunkach między dwoma narodami i nauczenie się z odkrytej przepaści, jak połączyć ją miłością.

Odkrycie złamań i różnic, przestępstw i ran, wskazuje nam miejsce naprawy i pomaga skupić się na sednie problemu. Rozejm i naprawa są częścią długotrwałego procesu, który działa zgodnie z planem stworzenia, harmonizującym wszystkie konflikty.

Widzimy teraz przed sobą pierwszy etap tego procesu. To gwałtowne objawienie siły nienawiści, negatywnej siły, która ma nas przybliżyć do zrozumienia, że ​​w naturze i w nas działa system sił. Ale przeciwko tej objawionej nienawiści należy obudzić miłość. Trwałą miłość można wywołać tylko przy pomocy wspólnej modlitwy.

Źródło: https://bit.ly/3hDVky0


Niepokojąco blisko do trzeciej wojny światowej


  Wojna w Ukrainie nie jest już konfliktem lokalnym. Czeczenia dołączyła do Rosji, wspiera ją także Białoruś. Naprzeciw nich stoi Ukraina, USA, NATO i wiele innych krajów wspierających ją militarnie i logistycznie. Ale podczas gdy Zachód próbuje finansowo zdusić Rosję, Chiny ruszyły jej z pomocą. Rosja weszła w stan najwyższej gotowości ze swoją bronią nuklearną. Podczas gdy to wszystko się dzieje, Chiny wydają się przygotowywać do siłowego odbicia Tajwanu i zagroziły Stanom Zjednoczonym, żeby się nie wtrącały, twierdząc, że „kto igra z ogniem, sam spłonie” i że jeśli Stany Zjednoczone „zaczną maczać w tym palce, to ich palce zostaną odcięte”. Moim zdaniem trzecia, nuklearna wojna światowa jest niepokojąco blisko.

Musimy pamiętać, że w odpowiednich okolicznościach nawet mała iskra może wywołać wojnę światową. Pamiętajcie, że I wojna światowa rozpoczęła się od zabójstwa Franciszka Ferdynanda, spadkobiercy Cesarstwa Austro-Węgierskiego w Sarajewie. Kiedy Austria w odwecie najechała na Serbię, sojusze militarne przeciwników wciągnęły na pole bitwy całą Europę. A ponieważ w tamtych czasach kraje europejskie miały kolonie na całym świecie, wojna szybko przekształciła się w konflikt globalny.

Dzisiejszy świat jest pełen przywódców, którzy chętnie postawiliby ziemię w ogniu. Dlatego powinniśmy być zaniepokojeni i zrozumieć, że choć sprawy mają się źle, bardzo szybko mogą nabrać dużo gorszego obrotu.

Niezależnie od tego należy pamiętać, że kiedy siły separacji budzą się w świecie, zawsze są one sygnałem, zwiastunem, który mówi nam, że musimy zwiększyć nasze wysiłki, aby się połączyć, związać ze sobą i wznieść się ponad naszą wzajemną nienawiść. Jedynymi przyczynami nieszczęść i strasznych wydarzeń na świecie są nienawiść, okrucieństwo i pragnienie tyranizowania innych ludzi.

Dlatego każda niesprawiedliwość jest zawsze wezwaniem do wzmocnienia jedności, empatii i wzajemnej troski. Czasy takie jak te, kiedy przypomina się nam o tym, co naprawdę jest ważne w życiu, są również okazją do stworzenia lepszego świata i bardziej opiekuńczego społeczeństwa.

To nie czas na sprzeczki o sprawiedliwość historyczną i stare porachunki. Teraz jest czas, aby rodzić miłość i możemy to zrobić tylko tam, gdzie dzisiaj jej brak. Jeśli zbudujemy miłość tam, gdzie kiedyś była nienawiść, będzie to prawdziwa miłość, nasze własne dzieło, ulepione z popiołów wrogości, którą pokonaliśmy. Żyjemy w trudnych czasach, więc musimy stawić czoła wyzwaniu; nie mamy innego wyboru.

Źródło: https://bit.ly/3KfIeTM


Dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi na świecie


Na początku XX wieku światowa populacja liczyła około dwóch miliardów ludzi. Dziś jest to około ośmiu miliardów. Z tych ośmiu miliardów większość jest uboga, a ponad miliard ludzi jest niedożywiona i żyje głodując. Zapewnienie tak dużej liczbie ludzi przyzwoitego poziomu życia wydaje się zbyt potężnym zadaniem dla Ziemi. Co więcej, każdego dnia coraz więcej botów, robotów i automatów zastępuje pracę ludzi podczas gdy ludzkość produkuje wystarczająco dużo, aby zapewnić wszystkim dostatek. Więc pojawia się pytanie, dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi. Czy Ziemi i ludzkości nie byłoby lepiej, gdyby było nas na przykład tylko cztery miliardy?

Prawda jest taka, że nie byłoby nam lepiej; byłoby nam znacznie gorzej. Istnieje dobry powód wykładniczego wzrostu populacji ludzkości w ciągu ostatnich stu lat.

Kiedy patrzymy na ludzi, widzimy twarze i ciała, istoty ludzkie, i nic więcej. Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana i złożona. Spróbuj wyobrazić sobie jakiekolwiek zwierzę bez powiązania go ze środowiskiem, w którym żyje, a przekonasz się, że jest ono stracone. Kształt, kolor, zachowanie, wielkość, długość życia i każdy inny aspekt jego istnienia wynika ze środowiska, w którym żyje. Zwierzęta nie są odizolowane od swojego środowiska; polegają na nim, kierują się jego prawami, a jednocześnie tworzą środowisko, które je utrzymuje i którego są częścią.

Ludzie również tworzą system. Myślimy o sobie jako o odizolowanych jednostkach, ale w rzeczywistości jesteśmy częścią globalnej społeczności ludzkiej. My wpływamy na nią, a ona na nas i prawie wszystko, co dotyczy królestwa zwierząt, dotyczy również nas.

Istnieją tylko dwie różnice między zwierzętami a ludźmi, tym niemniej są to różnice fundamentalne. Pierwsza to taka, że w przeciwieństwie do zwierząt, ludzie są z natury podli i egoistyczni. Drugą jest to, że nasze pragnienia rosną i nasilają się, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają w dużej mierze niezmienne. Podczas gdy my zawsze i bez końca dążymy do zwiększenia ilości posiadanych pieniędzy i władzy, u zwierząt stan nasycenia jest jednocześnie stanem zadowolenia.

Co gorsza, z pokolenia na pokolenie stajemy się coraz bardziej chciwi, dominujący i narcystyczni. Z kolei „aspiracje” zwierząt nie zmieniają się z pokolenia na pokolenie: daj im wystarczająco dużo trawy lub zwierzyny, a będą szczęśliwe.

Powodem, dla którego nasze pragnienia rosną, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają niezmienne, jest to, że zwiększone pragnienia sprawiają, że przyspieszamy nasz rozwój. W końcu przeznaczeniem dla ludzi nie jest jedynie fizyczne postrzeganie istnienia, ale do przenikania przez nie i dostrzegania powiązań i współzależności między nami wszystkimi nie tylko intelektualnie, jak to tutaj wyjaśniam, ale także przy użyciu zmysłów, tak jak postrzegamy świat fizyczny, jeśli nie bardziej.

Nasze nieustanne pragnienie poszukiwania, badania, odkrywania i uczenia się wynika z dążenia do poznania najgłębszych poziomów rzeczywistości. Wiedza ta jest wyłącznym przywilejem ludzi, ponieważ tylko ludzie rozwijają tak głębokie pragnienia.

W miarę jak nasze pragnienia rosną, musimy nauczyć się kierować je w stronę odkrywania celu i struktury życia. Nowe pragnienia pojawiają się najpierw na podstawowym poziomie i musimy je kultywować, podnosić do poziomu, na którym wzbogacą nasze postrzeganie rzeczywistości.

Ponieważ te pragnienia są tak intensywne, potrzebujemy więcej osób, aby „dzielić ciężar”. Jak już zostało powiedziane, choć czujemy się odizolowani, w rzeczywistości jesteśmy jednym systemem. Wszystko, co wydaje nam się nasze własne, jest w rzeczywistości częścią systemu ludzkości i cała ludzkość to dzieli ze sobą. Dlatego nasze pragnienia również nie są osobiste, mimo że tak je odczuwamy.

Za każdym razem, gdy podnosimy jedno pragnienie z poziomu cielesnego na wyższe poziomy percepcji, wywieramy wpływ na całą ludzkość. A za każdym razem, gdy umiera człowiek, ciężar wyniesienia naszego wspólnego pragnienia staje się cięższy dla nas wszystkich.

Dlatego właśnie życie każdego człowieka jest cenne. Decyduje ono o tempie rozwoju całej ludzkości. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak głęboko jesteśmy ze sobą powiązani i jaką krzywdę wyrządzamy, źle traktując innych ludzi, gdybyśmy czuli, jak jest naprawdę – że sami siebie torturujemy – nie odważylibyśmy się źle traktować siebie nawzajem ani pozostawić bez obdarzenia troską nawet jednej osoby.

Źródło: https://bit.ly/3C7cHRg


Ostatecznie jest Tylko Jedno


W czasach takich jak obecne możemy naprawdę poczuć, jakim rewolucjonistą był Abraham. Prawie 4 tysiące lat temu odkrył, że ostatecznie istnieje tylko jedna siła, która stworzyła i rządzi całą rzeczywistością. W czasie, gdy jego rodacy byli skłóceni ze sobą, zabijając się nawzajem na skazanych na niepowodzenie podjazdach pod Wieżę Babel, Abraham powiedział im, że jest tylko jedna siła, która rządzi światem, siła jedności, i że jeśli będziemy ją naśladować, będziemy jednością. Ludzie zaśmiali mu się w twarz i dalej się kłócili. Cztery tysiąclecia później nadal się o to kłócimy. Niemniej jednak nadal istnieje tylko jedna siła i jeśli nie będziemy jej naśladować, będziemy cierpieć przez nie wiadomo, ile jeszcze tysiącleci.

Właśnie wtedy, gdy wybucha nienawiść, musimy sobie przypomnieć, że wybucha ona po to, abyśmy wznieśli się ponad nią i zażądali połączenia, tak jak Abraham, zażądali, aby miłość zapanowała nad nienawiścią. To prawda, że jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami i nie możemy wznieść się ponad naszą nienawiść. Jednak to nie my wybraliśmy, jacy jesteśmy, i nie chodzi o to żebyśmy sami dokonali zmiany. Siła, która stworzyła i podtrzymuje całą rzeczywistość, stworzyła ją zepsutą i pełną nienawiści, i tylko ona może uczynić ją miłującą.

Dokonało się to już wcześniej, kilkakrotnie, kiedy naród izraelski zjednoczył się u stóp góry Synaj „jako jeden człowiek o jednym sercu”, albo kiedy król Salomon powiedział: „Nienawiść wznieca spory, a miłość pokryje wszystkie zbrodnie” (Pwt 10,12). Nie potrzebujemy innego zwycięstwa, jak tylko przykryć nienawiść miłością.

Jeśli nie potrafimy zwrócić się do Stwórcy i poprosić Go, aby nas naprawił, możemy i powinniśmy prosić Go, aby dał nam pragnienie zwrócenia się do Niego. Jest o tym napisane: „Umieść w naszych sercach zrozumienie, abyśmy rozumieli i umieli słuchać, poznawać i nauczać Twojego prawa z miłością” (z hebrajskiej modlitwy Szema).

Trudne sytuacje, które pojawiają się wśród nas w tych fatalnych czasach, nie dzieją się po to, abyśmy kłócili się jak dzieci. Dzieją się one po to, abyśmy zwrócili się do niepowtarzalnej siły, jedynej w całej rzeczywistości, do Stwórcy i prosili, aby uczynił nas wszystkich jednością, takimi samymi jak On.

Dążenie do jedności wywodzi się z najwyższego korzenia stworzenia, z samego jego początku. Myśl, że bycie jednością jest rozwiązaniem wszystkich naszych problemów i naszym najszczęśliwszym stanem, przychodzi do nas, ponieważ to jest rzeczywiście nasz korzeń, a kiedy jesteśmy jednością, nie może być nic innego, jak tylko pokój i całkowitość.

Wszystkie stany separacji i podziału są więc bodźcami, które mają nas skłonić do połączenia się i zjednoczenia. Teraz, kiedy wielka nienawiść została ujawniona, nadszedł czas, aby podjąć wielkie wysiłki na rzecz zjednoczenia. Jeśli będziemy się modlić o rozwiązanie problemów wszystkich ludzi na świecie, powstrzymamy surowe dekrety, które dotykają świat. Jeśli postawimy więź ponad podziałami i miłość ponad nienawiścią, przykryjemy nasze zbrodnie miłością i uleczymy rany ludzkości.

Źródło: https://bit.ly/35rrdr9