Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Moje myśli na Twitterze, 07.11.20

Koronawirus jest jak powódź, która skłania nas do zbudowania arki na ziemi – dobrych relacji, które nas otaczają i chronią. Każdy traktuje innych życzliwie, nie próbując ich pożreć. Wszyscy wchodzą do jednej arki i rozumieją, że nie mogą krzywdzić siebie nawzajem. Panuje życzliwość.

Wszędzie, gdzie tylko pojawi się problem, możemy wejść na „arkę”, czyli stopień Biny i tam znaleźć schronienie. Nikt nie będzie w stanie nas skrzywdzić, ponieważ stopień Biny jest jak dziecko w łonie matki, chronione ze wszystkich stron. To najbezpieczniejsze miejsce.

W arce razem możemy schronić się ze wszystkimi naszymi egoistycznymi pragnieniami: nieożywionymi, wegetatywnymi, ożywionymi i ludzkimi, zamykając się wewnątrz arki, aby być we wspólnej jedności. Nawet jeśli chcemy zniszczyć drugiego, arka działa na nas swoją mocą obdarzania. W ten sposób bezpiecznie przejdziemy przez „powódź” COVID-19.

W trakcie swojego rozwoju, ego cały czas rośnie – rozbieżność między prawą a lewą stroną nie zmniejsza się. Coraz bardziej oddalają się od siebie, narastają konflikty i kłótnie między nimi. Jest to widoczne w Ameryce, lewica i prawica nie mogą dojść do wspólnego mianownika. To poróżnienie istnieje nawet w rodzinach.

Natura nie pomaga ludziom się zjednoczyć, wręcz przeciwnie, dzieli ich na dwa równe obozy, jak to teraz widzimy w USA. Społeczeństwo podzieliło się na pół, z milionami ludzi po jednej stronie i milionami po drugiej. Tylko garstka przechyla szalę, aby zdecydować, kto zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Linia środkowa nie istnieje – dostaniemy ją z góry. Tak zbudowany jest świat i przyroda. Grupy kabalistyczne, które pracują nad przybliżeniem się do Wyższej Siły, do celu stworzenia – Izrael – skierowane „prosto na Stwórcę”, będą w centrum świata i będą przedmiotem uwagi wszystkich. Muszą zapewniać połączenie między lewą a prawą linią.

Cały świat podzieli się na prawicę i lewicę. „Izrael” będzie odpowiedzialny za to, że miliardy ludzi z jednej strony i miliardy z drugiej strony nie będą w stanie połączyć się ze sobą. Musimy nauczyć się środkowej linii, którą ustanawia Wyższa Siła: „Ten, który czyni pokój w niebiosach, uczyni pokój między nami”

Jest tylko jedna szansa: ujawnienie Wyższej Siły, która połączy ze sobą obydwa obozy. Objawienie Wyższej Siły i jedności wszystkich – to nasza praca, jako kabalistów. Wkrótce będzie to jasne i musimy być na to przygotowani. Świat będzie tego chciał, przyjdzie i poprosi o to.

@Michael_Laitman


Kiedy odkryje się drugi oddech

каббалист Михаэль Лайтман Głównym powodem niepokojów na świecie, nie jest to, że ludzie są pozostawieni bez pracy i bez środków do życia, ale to, że stracili wiarę w przyszłość. Ta rozpacz rozprzestrzenia się, jak epidemia z rodziny na rodzinę, z miasta do miasta, z kraju do kraju.

Poczucie beznadziejności, apatii, utraty perspektywy na przyszłość ogarnęło już całą kulę ziemską, obejmując ją ze wszystkich stron. Biznesy są zamykane, jakby zatrzymał się silnik, bo nie ma po co kręcić się dalej.

Nikt oprócz nas nie rozumie, co tak naprawdę się dzieje, i jak sobie z tym radzić. Ludzie powinni zrozumieć, że niemożliwe jest dłużej pracować dla własnego napełnienia – to iluzja, dlatego że nie daje napełnienia. Napełnienie znika i zostaję rozczarowany tą pracą.

Ale tutaj znajdujemy nową metodę napełniania – poprzez napełnianie innych, otwiera się drugi oddech. Wszyscy razem przybieramy nową formę, przekształcamy się i otrzymujemy prawdziwą nieskończoną i bezgraniczną przyjemność z tego, że możemy zatroszczyć się o siebie nawzajem. Celem stworzenia jest dawanie nam przyjemności, ale prawdziwej, a nie tymczasowej i znikającej.

Obecnie znajdujemy się na tym przejściu. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa, prawdopodobnie długi czas, taki jaki jest potrzebny ludzkości na uświadomienie sobie tej zmiany i jej realizacji.

Dziś żyjemy po to, aby napełniać siebie, a jutro będziemy żyć dla napełnienia przyjaciół z dziesiątki. Ja będę oddany dziesiątce, ponieważ tylko przez nią mogę napełnić Stwórcę i ludzkość. Na taką wewnętrzną transformację potrzeba czasu.

Ale wszystko to zależy od nas. Być może uda nam się szybko to zmienić. Spójrzcie, jakie ogromne zmiany w ludzkiej naturze i jej myślach spowodowała w ciągu kilku miesięcy pandemia. Nawet nie przypuszczałem, że może to nastąpić tak szybko.

Dzień po dniu zachodzą zmiany w różnych częściach świata, tak jakby fale toczyły się po oceanie, wznosząc się to w jednym miejscu, to w drugim. Wyższe Światło wpływa na całą głębię pragnienia stworzenia i zmienia je od najwyższych warstw do najniższych, w tym klipot i pragnienia, które jeszcze nie dojrzały do wyjaśnienia i naprawy.

Proces jest bardzo skomplikowany. Ale ogólna rozpacz i apatia, nieznośne uczucie pustki, prowadzące do eksplozji pokazuje, że Stwórca doprowadza nas do bardzo poważnych kroków. Uczucie pustki – jest najstraszniejsze. Człowiek gotowy jest wtedy na wszystko, nawet na śmierć, aby tylko nie czuć się pustym. Tak jest zbudowane pragnienie, kli.

Stwórca nie może nic zrobić, dopóki nie poprosimy. Wyższe Światło nieustannie zbliża się do nas, jak gdyby meteor zbliżał się do Ziemi z głębin Wszechświata. Mogą minąć lata, zanim doleci i wejdzie w warstwę atmosfery. Ale już dziś naukowcy mogą powiedzieć, że za dwadzieścia lat może spadnie na Ziemię. Będzie się do nas zbliżał przez dwadzieścia lat. Ale co można z tym zrobić?

Właśnie w taki sposób należy zrozumieć, że Stwórca, Wyższe Światło, zbliża się i chce się odkryć. Odkryje się albo w odwrotnej formie, ponieważ jest przeciwieństwem pragnienia przyjemności, i dlatego towarzyszyć będą temu problemy i nieszczęścia. A może się odkryć w wyniku zgodności naszych właściwości z Nim i wtedy spotkamy się z Nim „twarzą w twarz” i połączymy się zgodnie z dobrą wolą otrzymującego i Dającego.

Wszystko zależy od nas, czy za każdym razem uda nam się ustalić właściwy związek między ogromnym pragnieniem ludzkości i Stwórcą. Jesteśmy odpowiedzialni za ten kontakt i mam nadzieję, że będziemy gotowi prawidłowo wykonać naszą pracę. W przeciwnym razie sprzeczność między Stwórcą a pragnieniem przyjemności stanie się tak ogromna, że doprowadzi do bardzo ciężkich konsekwencji.

Z porannej lekcji, według książki „Nauka dziesięciu sfirot”, 25.10.2020


Moje myśli na Twitterze, 04.11.20

Stwórca postanowił stworzyć człowieka z wielkim pragnieniem do otrzymywania, do tego aby był Mu przeciwny, nie zgadzał się z Nim, stawiał Mu opór, a nawet czuł do Niego złość i nienawiść. Wszystko to musi istnieć w naszej podstawie, abyśmy mogli poczuć i zrozumieć Stwórcę oraz zjednoczyć się z Nim.

Człowiek musi łączyć w sobie dwa przeciwieństwa: ciemność i światło, zło i dobro. Zło musi pojawić się wcześniej, aby człowiek zapragnął odłączyć się od niego, wznieść się ponad swoją naturę. Pragnienie czerpania radości rozwija się dzięki światłu, poprzez wielokrotne łączenie się z nim i odłączanie się od niego.

Stwórca przygotowuje stworzenia: buduje nas i łamie, i tak wciąż na nowo. Zbudował i zniszczył wszystkie stopnie, wszystkie światy, aż do świata Nieskończoności. Przygotował wszystkie stany naprzeciw siebie, aby człowiek mógł żyć wśród nich i wznosić się ponad nie, ponad dobro i zło.

Wiara oznacza wzniesienie się ponad własną opinię na rzecz opinii Stwórcy. Nasza opinia to wiedza. Każdy stopień zaczyna się od ciemności, od tego, czego domaga się moja natura, ale dążę do opinii Stwórcy i za każdym razem muszę się wznosić. Nie myślę i nie robię tego, co chcę, ale robię to, czego chce Stwórca.

Stwórca jest właściwością miłości i obdarzania. Spełniając Jego pragnienie, organizuję system komunikacji między mną a Stwórcą za pośrednictwem grupy, dziesiątki, całej ludzkości. Nie myślę ani nie pytam o siebie, ale tylko o innych: aby nie zapomnieli o celu ani nie odłączyli się od niego. Przekierowuję na nich swój umysł i serce.

Jeśli każdy człowiek zamiast o siebie będzie dbał o innych, przejdziemy ze ścieżki cierpienia na ścieżkę Tory, ścieżkę światła, pozbywając się koronawirusa i wszystkich innych problemów. Jeśli zaczniemy myśleć o jedności, wszystko na świecie automatycznie ułoży się. Musimy tylko naprawić nasze myśli.

Wszystko zostanie rozwiązane w myśli”. W ten sposób zrównoważymy wszystkie siły natury, które obecnie celowo mieszają w naszym życiu, jak podczas tasowania talii kart. Wszystko zależy wyłącznie od naszego pragnienia na poziomie ludzkim, który jest najwyższym poziomem tego świata.

Poczujemy nasze prawdziwe ludzkie moce, wszystko, co jest przed nami ukryte we Wszechświecie: czarne dziury i ciemną materię, wszystkie siły, które działały przed stworzeniem świata i które go stworzyły. Zaczniemy zagłębiać się w tworzenie i wyczujemy, gdzie jesteśmy. To nie jest fantazja, ale prawdziwa nauka: Kabała.

Wszystko zaczyna się od tego, że każdy człowiek myśli nie o sobie, ale o swoim bliźnim, o każdym, a tym samym wznosi się na wyższy stopień. Wyjście z siebie oznacza wejście na poziom Stwórcy, ponieważ istnieje On ponad naszymi egoistycznymi myślami i pragnieniami. Wiara ponad rozumem jest drogą do osiągnięcia kolejnego duchowego stopnia, coraz to wyższego.

@Michael_Laitman 


Wybranych nie ma

laitman_2008-08-21_0594_wp.jpg Naukę Kabały w starożytnym Babilonie odkrył Abraham – odkrył ją, jako metodę zjednoczenia dusz. Zaproponował ją Babilończykom, kiedy po raz pierwszy wybuchnął globalny kryzys, a teraz świat znów znalazł się w podobnej sytuacji. 

Kabała jest przeznaczona do naprawy całego świata, wszystkich bez wyjątku i dlatego nie można dziś jej zamknąć w sztucznych ramach, w wąskim środowisku. Wszystkie dusze muszą zjednoczyć się w jedno kli i powrócić do stanu Nieskończoności.

Naprawa duszy nie ma nic wspólnego z życiem w naszym świecie. Każdy może zacząć naprawiać swoją duszę niezależnie od tego, gdzie mieszka i czym się zajmuje.

W tym celu nie wymaga się specjalnego przygotowania. Człowiek, który odczuwa wewnętrzną pustkę, przychodzi do Kabały, no a ten, kto jest „napełniony”, pozostaje na razie w „kolejce”.

Pod koniec swego rozwoju cała ludzkość musi nieuchronnie dojść do odkrycia Stwórcy”. Baal HaSulam, „Istota nauki Kabały”

Z lekcji do przedmowy do książki „Usta mędrca”, 30.10.2009


Moje myśli na Twitterze, 08.09.20

Konieczne jest uświadomienie sobie przyczyny koronawirusa. Jeśli zrozumiemy, jak zmienić nasze wzajemne relacje – natychmiast znikną wszystkie problemy! 

Celem natury nie jest przeprowadzenie nas przez chorobę a następnie wyleczenie, ale by cierpienia spowodowane wirusem zmusiły nas do ujawnienia naszych niedobrych relacji. 

@Michael_Laitman 


Koronomia – gospodarka wywołana przez Covid

Zespół ostrej niewydolności oddechowej Koronawirus 2, lub w skrócie SARS-CoV-2, to szczep koronawirusa, który powoduje chorobę Koronawirus 2019, czyli COVID-19 – pandemia, która zabiła ponad milion osób w ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy i wciąż rozwija się w swej złośliwości i potędze. Wirus zmiażdżył również światową gospodarkę.

Nie widząc lepszej opcji, rządy drukują pieniądze, jakby nie było jutra. Ale, jeśli tak będą dalej postępować, jutra naprawdę nie będzie, przynajmniej takiego, w którym chcielibyśmy żyć.

Przy niezliczonych pustych domach i mieszkaniach i milionach ludzi mieszkających na ulicach, widać wyraźnie, że system ma fundamentalne błędy.

Taki czas, kiedy to, co jest ci znane zawodzi, jest odpowiednim momentem na myślenie nieszablonowe. Wiemy, że istnieją podstawowe potrzeby, które muszą być zaspokojone bez względu na wszystko. Należą do nich jedzenie, ubrania i mieszkanie. Jeśli ludzie ich nie mają po prostu , zniszczą kraj próbując przetrwać. Dlatego rząd, każdy rząd, musi zapewnić te podstawy lub dopilnować, aby były one dostępne dla każdego obywatela.

Aby wszystkim zagwarantować zaspokojenie podstawowych potrzeb, rząd musi dopilnować, aby dystrybucja dotarła do wszystkich ludzi. Obecnie około połowa produkowanej żywności nie dociera do konsumentów, ponieważ zanim dojdzie do zakupu, upływa jej termin przydatności do spożycia lub jest ona niszczona przez producentów lub sprzedawców detalicznych w celu utrzymania ceny, bądź koszty transportu powodują, że dystrybucja jest nieopłacalna.

To, co jest prawdą w przypadku jedzenia, jest tak samo prawdziwe w przypadku ubrań, których tony są wyrzucane pod koniec każdego sezonu, temat dotyczy również mieszkań. Sytuacja na rynku w której niezliczone ilości domów i mieszkań stoi pustych, podczas gdy miliony ludzi mieszkają na ulicach, wyraźnie pokazuje, że system ma fundamentalną wadę.

Możesz powiedzieć: „To jest kapitalizm”, ale trzymanie ludzi na ulicy, kiedy jest mnóstwo domów, które mogliby zajmować, nie ma sensu. A jeśli kapitalizm działa poza ludzkim sensem, to znaczy, że kapitalizm nie ma sensu, w każdym razie nie w dzisiejszym świecie. Innymi słowy, nadszedł czas, aby pożegnać się z kapitalizmem i przyjąć bardziej rozważne i humanitarne podejście (chociaż sugeruję, abyśmy nie nadawali mu nazwy, przynajmniej na razie).

W tej chwili ważne jest, aby pomóc ludziom zrozumieć, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem i za całą naturę. Nasz styl życia zmienił naszą planetę w gigantyczny śmietnik. Mieszkamy w śmietniku, ale narzekamy, gdy zachorujemy. Nadszedł czas, abyśmy zajęli się rezultatem tego, jak żyjemy – jaki ma to na nas wpływ.

Więc kiedy wszyscy będą mieli zaspokojone podstawowe potrzeby niezbędne do przetrwania, nadejdzie czas, aby zmienić nasz styl życia, a mianowicie nasz stosunek do siebie. Kapitalistyczna konkurencja jest destrukcyjna. Pomogła nam wyjść z jaskiń, ale spójrz, dokąd nas doprowadziła. Jeśli musimy konkurować, powinniśmy konkurować o to, kto łączy więcej ludzi, kto ich jednoczy, kto sprawia, że ​​są bardziej troskliwi i biorą pod uwagę potrzeby innych zamiast pozostawać obojętnymi i samolubnymi.

Oczywiście możemy zlekceważyć tę całą koncepcję ekonomii wywołaną przez Covid i wrócić do kapitalizmu, ale to nie zadziała. Covid zabije każdą próbę powrotu do 2019 roku. A im dłużej zwlekamy ze zmianą, tym trudniejsze i bardziej bolesne będą szturchnięcia ze strony koronawirusa. Jeśli jest coś, czego pragnę dla ludzkości, to jest to, żeby wszyscy szybko zrozumieli, dokąd zmierzamy i zastosowali lekarstwo, które właśnie opisałem, zanim otrzymamy cios.

Źródło: https://bit.ly/3kQcx7C


Ignorowanie COVID, to gra w rosyjską ruletkę ze zdrowiem naszych dzieci

Pomimo wszystkich naszych wysiłków, aby zaprzeczyć powadze sytuacji, COVID-19 nie jest żartem. To poważna choroba i im częściej ją ignorujemy, tym poważniejsza się staje.

Jeśli początkowo myśleliśmy, że dotyczy to tylko osób starszych i chorych, teraz wiemy, że dotyczy to wszystkich, w każdym wieku, i w każdym stanie zdrowia. Ale najbardziej przerażającym aspektem koronawirusa jest jego wpływ na dzieci. Podczas, gdy większość zarażonych dzieci nie ma objawów, u niektórych rozwija się bardzo ciężki stan zwany pediatrycznym wieloukładowym zespołem zapalnym (PIMS), który wpływa na ich mózg, a nawet może prowadzić do śmierci.

Ignorowanie ryzyka związanego z COVID-19, pod wieloma względami przypomina grę w rosyjską ruletkę. Szanse na śmierć w tym przypadku są znacznie mniejsze, ale głowa na muszce jest głową naszych dzieci. Czy jesteśmy gotowi zaryzykować?

Im dłużej zwlekamy z radzeniem sobie z wirusem, tym bardziej zaraźliwy i ekspansywny się staje. Co się stanie, jeśli będziemy zwlekać przez kolejnych sześć miesięcy? O ile gorzej wpłynie to na nas i na nasze dzieci? Czy chcemy czekać na wzrost śmiertelności? Czy chcemy czekać, aż szpitale nie będą w stanie leczyć osób z żadną chorobą, ponieważ łóżka będą zajęte przez pacjentów z COVID? Naprawdę powinniśmy lepiej orientować się w sytuacji.

Koronawirus nie przybył z krótką wizytą. Powiedziałem to, kiedy pojawił się po raz pierwszy, a teraz nauka zaczyna to rozpoznawać. Kilka dni temu John Edmunds, członek brytyjskiej naukowej grupy doradczej ds. Nagłych wypadków powiedział prawodawcom: „Będziemy musieli żyć z tym wirusem na zawsze. Jest bardzo mała szansa, że uda się go zlikwidować”. Mówiąc prościej, życie, które mieliśmy do 2020 roku, nigdy nie wróci; musimy zbudować nowe i lepsze.

Pierwszym miejscem, od którego należy zacząć rekonstrukcję naszego życia, jest nasze społeczeństwo. Jeśli przeanalizujemy każdy kryzys, z którym boryka się ludzkość, łatwo jest wymienić listę przyczyn, która do niego doprowadziła. Ale za każdym kryzysem, niezależnie od tego czy jest to zmiana klimatu, pożary lasów, COVID-19, głód, wojna, zanieczyszczenie wody, zanieczyszczenie powietrza, nadużywanie narkotyków, ubóstwo, otyłość, przemoc domowa, rasizm czy jakikolwiek inny kryzys, stoi brak uwzględniania potrzeb innych ludzi i alienacja społeczna.

Jednych pouczamy, innych demonizujemy, obrażamy, manipulujemy i oszukujemy na drodze do bogactwa i władzy. Niektórzy są bardziej agresywni, inni mniej, ale taki sposób myślenia dominuje na całym świecie. Jest to również sposób myślenia, który spowodował niezliczone kryzysy nękające naszą planetę. Nigdy ich nie pokonamy, dopóki nie wykorzenimy naszego nieustannego złego traktowania siebie nawzajem.

Wiemy, że wzajemna odpowiedzialność jest dobrem nas wszystkich; czujemy to instynktownie. Ale ilekroć chcemy ją wdrożyć, „głos rozsądku” budzi się w naszych głowach i mówi, że nie ma sensu próbować, ponieważ zbyt mało ludzi jest skłonnych podjąć wysiłek, że jest to wbrew ludzkiej naturze, i że jeśli myślimy, że to kiedykolwiek zadziała to poruszamy się w strefie marzeń, itp.

Ale czy to wbrew ludzkiej naturze chcieć czuć się bezpiecznie? Czy chęć zaufania ludziom jest wbrew ludzkiej naturze? Czy budowanie sieci wzajemnej odpowiedzialności w celu ochrony zdrowia i dobrego samopoczucia wszystkich jest sprzeczne z ludzką naturą? Wręcz przeciwnie, nic nie jest bardziej naturalne niż te zachowania. Każda osada zapewnia swoim mieszkańcom dokładnie te korzyści; to dlatego ludzie żyją w osadach i społecznościach, a kiedy wybieramy naszych przywódców, szukamy tych, którzy najlepiej zapewnią nam te potrzeby.

Ale żyjąc w systemach, które zapewniają nam życie, źle traktujemy elementy składowe tych systemów – siebie nawzajem. To nie ma sensu. To tak, jakby komórki zaatakowały antygen, który przyszedł im pomóc w walce z wirusem, a następnie skarżyły się, że są chore.

Musimy przestać ulegać naszemu ego. Wypacza ono naszą percepcję i sprawia, że myślimy o sobie niewłaściwie. Sprawia, że się nienawidzimy, podczas gdy w rzeczywistości wszyscy jesteśmy od siebie zależni i nie bylibyśmy w stanie żyć, gdyby nie było nas wszystkich.

A jeśli nie jesteśmy wystarczająco silni, aby walczyć ze swoim ego dla własnego dobra, zróbmy to przynajmniej dla naszych dzieci. To nie ich wina, że ​​pozwalamy naszemu ego szaleć w amoku; to nie ich wina, że ​​jesteśmy bez serca, tchórzymy i nie widzimy nic poza czubkiem własnego nosa. Zrezygnujmy z naszego ego przynajmniej ze względu na dzieci, aby one też miały przyszłość i nie grajmy w rosyjską ruletkę z głowami naszych dzieci na muszce.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/covod-19-children/2020/10/23/id/993450/


Moc ukryta w każdej myśli – potężniejsza niż myśleliśmy

Czy myślałeś kiedyś o tym, że twoje myśli budują lub niszczą świat wokół ciebie? One to robią; są „mózgiem” naszych pragnień, które projektują świat, w którym żyjemy.

Od dziesięcioleci wiemy, że ludzkość niszczy planetę, że nasz styl życia jest niezrównoważony, i że żyjemy w pożyczonym czasie, za który zapłacą nasze dzieci. Wiedzieliśmy o tym, próbowaliśmy się powstrzymać, ale nie mogliśmy. Dopiero Covid zatrzymał nasze lekkomyślne postępowanie. Jeśli odejdzie, zniszczymy wszystko, co zostało z naszej planety i nie zostawimy nic, co by mogło dalej się rozwijać. Nie możemy temu zaradzić, ponieważ nasze działania są pochodnymi naszych myśli i tak długo, jak nasze myśli są negatywne, takie będą nasze działania.

Szukamy lekarstwa na Covid-19, ale zapominamy, że pochodzi on z tego samego źródła, które tworzy wszystkie nasze „choroby”, od wirusów po huragany. Tak jak nie musimy pracować nad naprawieniem naszego zachowania wobec środowiska, ale nad naprawieniem naszych myśli, które powodują, że źle traktujemy środowisko, nie musimy skupiać się na wyleczeniu wirusa, ale na wyleczeniu jego przyczyny – naszych podłych myśli.

Kabaliści nie zajmują się tak bardzo ograniczaniem emisji CO2, recyklingiem odpadów czy ratowaniem zagrożonych gatunków, nie dlatego, że nie dbają o nasz świat. Wręcz przeciwnie, bardzo dbają o całe życie i całą naturę! Dlatego skupiają się na głównym problemie, który generuje wszystko, co negatywne w naszym świecie: nasze myśli. Jeśli zmienimy nasze myśli, zmienimy otaczający nas świat. Jeśli zmienimy nasze myśli z negatywnych na pozytywne, żaden problem nie będzie nie do rozwiązania.

Moglibyśmy argumentować, że nie możemy kontrolować naszych myśli, że pojawiają się one w naszym mózgu bez pytania o „pozwolenie”. To prawda, że ​​myśli nie „proszą o pozwolenie”, zanim się pojawią, ale możemy dostroić „fabrykę”, która je tworzy: środowisko społeczne, w którym żyjemy.

Jeśli urodziliśmy się w środowisku, które mówi, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni podbój, to nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko stanąć do bezwzględnej rywalizacji, dopóki nie wyczerpiemy się na śmierć. W ten sposób zniszczymy wszystko wokół nas: ludzi, zwierzęta, rośliny i minerały. Obecnie, mniej więcej tak zachowujemy się wszyscy, dlatego na świecie panuje taki bałagan.

Możemy zmienić nasz świat. Jeśli zaczniemy pielęgnować inną kulturę – przyjmować różnorodność, zachęcać do oryginalności, wspierać współpracę i nagradzać przejawy solidarności – nasz świat natychmiast się zmieni ze złego w dobry. Nie będziemy musieli martwić się o to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić; będziemy musieli martwić się tylko o to, co myśleć, a czego nie.

Możemy zmienić nasz świat. Jeśli zaczniemy pielęgnować inną kulturę – przyjmować różnorodność, zachęcać do oryginalności, wspierać współpracę i nagradzać przejawy solidarności – nasz świat natychmiast zmieni się ze złego w dobry. Nie będziemy musieli martwić się o to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić; będziemy musieli martwić się tylko o czym myśleć, a o czym nie.

Nie możemy sami zmienić naszych myśli. Ale nie ma niczego, czego nie możemy osiągnąć razem. Możemy nawet przekształcić naszą naturę, zmienić negatywne nastawienie, z jakim się rodzimy, na pozytywne, które wszyscy razem stworzymy.

Szukamy lekarstwa na Covid-19, ale zapominamy, że zaraza pochodzi z tego samego źródła, z którego pochodzą wszystkie nasze „choroby”, od wirusów po huragany. Tak jak nie musimy pracować nad naprawieniem naszego zachowania wobec środowiska, ale nad naprawieniem naszych myśli, które powodują, że źle traktujemy środowisko, nie musimy skupiać się na wyleczeniu wirusa, ale na wyleczeniu jego przyczyny – naszych podłych myśli. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli znaleźć szczepionkę na Covid-19, ale jeśli nie rozwiążemy jego pierwotnej przyczyny, pojawi się więcej gorszych zagrożeń, więc tkwiąc po szyję w grzęzawisku, jakim stało się nasze życie, zamiast próbować utrzymać się na powierzchni, cały nasz wysiłek moglibyśmy włożyć w rozwiązanie na poziomie systemowym i naprawdę odmienić nasze życie.

Źródło: https://bit.ly/34Q3EFh


Moje myśli na Twitterze, 28.10.20

Koronawirus jest wirusem duchowym. Reaguje na ducha, który mieszka między ludźmi. Karmi się nienawiścią, która istnieje między nami. Rozwija się i żyje w niej. Im więcej jest między nami wrogości, konfliktów i odrzucenia, tym wygodniej jest wirusowi i rozmnaża się w tym pożywnym środowisku.

Wzajemna bliskość jest w stanie zdezynfekować miejsce, w którym żyje wirus, wewnątrz naszej wzajemnej nienawiści. Oddziela nas obowiązkowa odległość, której nie możemy przekroczyć, aby się do siebie zbliżyć – ta przestrzeń jest pełna narzekań i konfliktów. To sprzyjające środowisko dla wirusa.

Natura prowadzi nas do nowego stanu. Jesteśmy zobowiązani zdać sobie sprawę z tego, co się dzieje i dostosować się. Dopóki tego nie zrobimy, nic się nie zmieni. Nie możemy oddawać dzieci do szkół, a dorosłych posyłać do pracy – będziemy siedzieć w domu, dopóki nie zrozumiemy, że musimy zachowywać się w nowy sposób.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 25.10.20

Najważniejszy test polega na określeniu: do czego dąży dana osoba i jak silne jest jej pragnienie. Zmiana intencji jest jak zmiana biegu samochodu z przedniego na bieg wsteczny, od czego zależy, czy jadę do przodu – w kierunku Stwórcy i stworzeń, czy też do tyłu.

Najbardziej znaczącą zmianą w ludzkości jest rozczarowanie życiem, apatia, niechęć do dążenia do czegokolwiek…

W końcu doprowadzi to do ponownej weryfikacji wartości życia, potrzeby znalezienia celu wyższego niż życie.

Wtedy chęć osiągnięcia tego wróci, a życie nabierze wyższego znaczenia…

W wyniku apatii ludzie dojdą do wniosku, że nie ma sensu myśleć o sobie. Raczej myśląc o innych, życie nabierze nowego znaczenia. Jeśli wszystko kręci się wokół innych – otrzymujemy nowy, duchowy świat, przeciwny do poprzedniego.

Tutaj ludzie mogą uświadomić sobie egoizm, który skazuje ich na śmierć, i potrzebę przezwyciężenia go, nawet za cenę zastąpienia troski o siebie troską o innych – byle by nabrać siły i motywacji do działania, spotykania się, życia, a potem być może ludzie zobaczą zupełnie inną przyszłość.

Wkroczyliśmy w nowy etap zrozumienia pandemii – że będzie ona trwała przez dłuższy czas, a może nawet zostanie z nami na zawsze. Koronawirus wywołuje ogólne zmęczenie. Ludzie i ich nastroje są na etapie tuż przed załamaniem.

@Michael_Laitman