Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Za co jesteśmy karani?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Baal HaSulam, wielki kabalista, tak napisał na początku lat pięćdziesiątych w swoim artykule „Pokój na świecie”:

„W naszych czasach państwa są już powiązane ze sobą podobnie do tego, jak w starożytności ludzie byli połączeni w rodzinach. Dlatego możemy mówić tylko o dobrobycie całego świata. Albowiem dobro lub krzywda każdego człowieka na świecie zależy od wszystkich ludzi”.

Dzisiaj wszyscy rozumieją powszechną zależność i ze wszystkich sił starają się od niej odejść. Na przykład Ameryka chce uwolnić się od Chin. Chiny produkują 80% paneli słonecznych i akumulatorów dla pojazdów elektrycznych. Wszyscy chcą uwolnić się od Tajwanu, 80% czipów jest produkowanych w Tajwanie. Co dalej „uwolnić się, uwolnić się…”.

Proszę powiedzieć, jaka jest przyszłość tego globalnego świata? Baal HaSulam przewidział, że jest już powiązany.

Odpowiedź: Ludzie nie mogą od tego uciec. Tak tylko mówią że nie mogą, ale tak naprawdę nie mogą.

Pytanie: Nie uwolnią się? Więc czy to są łańcuchy, czy jest to jednak moje pragnienie?

Odpowiedź: Oczywiście. Pragnienie bycia niezależnym jest wielkie w każdym z nas, w każdym narodzie i w każdej części świata. Ale nie można od tego nigdzie uciec.

Pytanie: A jeśli człowiek pomyśli sobie, że „mam swój ogródek, swoją produkcję, mogę tutaj robić opony i samochody”?

Odpowiedź: Nie, przechodziliśmy wcześniej przez to, przez 500 lat. A teraz jest to niemożliwe.

Pytanie: Czyli uważa Pan, że globalizacja świata i światowe połączenie jest już nieuniknione?

Odpowiedź: Jest to nieuniknione, z każdym rokiem coraz bardziej.

Pytanie: Co powinno się zdarzyć? Przemoc wobec ludzkości, żeby zrozumiała?

Odpowiedź: Tak. Oczywiście? Jeśli widzisz, że jesteś całkowicie zależny od sąsiada, to przestajesz z nim walczyć.

Pytanie: Więc po wszystkich naszych rozbiciach i rozważaniach powinniśmy uświadomić sobie, że jesteśmy całkowicie zależni od swojego sąsiada?

Odpowiedź: Naturalnie. Tak, to już nadchodzi!

Komentarz: Ale ja tego nie widzę i Pan też nie widzi.

Odpowiedź: Wszystko powinno być określone miarą cierpienia. Cierpienie jest podstawą.

Komentarz: Więc okazuje się, że muszę cierpieć, niemal do granic możliwości. Muszę zniszczyć wszystko wokół.

Odpowiedź: To będzie już bliższe całkowitemu naprawieniu.

Pytanie: Jeśli rozumiesz to, szybko ustanowisz takie połączenia, takie łańcuchy, które gdy zostaną zerwane, wszystko runie? A jeśli wcześniej, poprzez jakąś mądrość?

Odpowiedź: Jaką mądrość? To jest, przepraszam, głupota.

Pytanie: Czy chodzi o to, że mogę wcześniej nawiązać nici więzi z sąsiadami, których później nie będę mógł zerwać? A może i tak je później zerwę?

Odpowiedź: Nic nie poradzisz na to.

Pytanie: W takim razie co musi się stać, bym zrozumiał, że naprawdę jestem w kompletnym potrzasku i nie chcę się z niego wydostać? Chcę tak żyć.

Odpowiedź: Uświadomienie sobie całkowitej zależności od wszystkich we wszystkim.

Pytanie: Jak to się dzieje?

Odpowiedź: Poprzez problemy, poprzez ból, poprzez cierpienia, poprzez choroby, w których ujawniamy, jak bardzo jesteśmy związani.

Komentarz: Naukowcy twierdzą, że jesteśmy naprawdę związani. Biolodzy potwierdzają.

Odpowiedź: Ale to trzeba przeżyć na własnej skórze! To jest problem. Tak jak to dzieje się w rodzinie, z krewnymi i tak dalej. Więc kiedy czujesz i to wszystko przechodzi przez ciebie jakby jakiś walec przechodził przez ciało. Wtedy jesteś gotów się tego wyrzec. Oznacza to, że ten „walec” pomoże uświadomić sobie moje zło.

Pojawia się tu naprawdę wiele pytań. Pomyślisz, ten walec! Dlaczego muszę w taki sposób uświadamiać sobie? Czy jestem takim idiotą? Czy aż tak jestem ograniczony? Czy naprawdę jestem aż tak głupi? Czy naprawdę jestem karcony jak dziecko w szkole czy w domu? Nie można być trochę mądrzejszym? Nie, nie można.

Pytanie: To znaczy, że to doświadczenie musi przejść przeze mnie?

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: Więc ostatnie, nurtujące pytanie. Czy ktoś po mnie tym walcem przejechał? Czyli, nigdy go nie zapomnę, tego bólu, który mi sprawił.

Odpowiedź: Będziesz mu wdzięczny do nieskończoności!

Pytanie: Mówi Pan teraz o bolesnej rzeczy. Rozumie Pan, że dzisiejsza ludzkość jest taka… Dzisiaj, nie tylko nie mogę patrzeć, ale po prostu nienawidzę. Jak mogę tę nienawiść zamienić we wdzięczność?

Odpowiedź: Uświadomieniem sobie tego wielkiego stopnia, na który dzięki „walcowi” wznosisz się. Pojawia się ogromna miłość do Stwórcy, który to wszystko przewidział z góry i przygotował dla nas.

Pytanie: Im dalej, tym straszniej okazuje się. Jestem wdzięczny temu, którego nienawidzę, jestem wdzięczny Stwórcy, który to wszystko zaaranżował. Na jaki stopień podnoszę się, aby rzeczywiście być wdzięcznym?

Odpowiedź: To jest uświadomienie sobie zła. Uświadomienie sobie zła znaczy że to nie jest zło, ale absolutne dobro.

Pytanie: Które do czego mnie doprowadziło w końcu?

Odpowiedź: Do miłości! Całujesz ten walec.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 01.06.2023


Nie od dobrego życia

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: W obecnej sytuacji na świecie, ma miejsce coraz więcej depresji, stresu, a ludzie stają się coraz bardziej zamknięci.

Odpowiedź: Ludzie są zamknięci do pewnego momentu, kiedy nie mogą już nigdzie uciec. Na razie bawią się, próbują uciec od problemów, to znaczy używają tych instynktownych sposobów, które stosowali przez tysiące lat: potańczymy z włóczniami wokół ogniska jak dzicy ludzie, napijemy się, naćpamy się, pobawimy w wojnę.

Czym obecnie zajmuje się ludzkość? Narkotykami, alkoholem, seksem i jeszcze piłką nożną. To naprawdę może poważnie odwrócić uwagę człowieka, ale nie od dobrego życia, tylko by uciec od stresu. Kiedy człowiek ma dobre życie, kiedy jest we wzniesieniu, nie powinien naciskać na swój zwierzęcy organizm. Wręcz przeciwnie, to tylko pomaga mu w rozwijaniu.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Narkotyki, alkohol i seks”


Teraz jesteśmy tylko zwierzętami

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaki film chciałby Pan w rzeczywistości nakręcić? Co naprawdę by zadziałało. Do czego powinien prowadzić?

Odpowiedź: Nie widziałem takiego filmu, który zmieniłby ludzi, który doprowadziłby do istotnych poważnych wewnętrznych zmian.

Pytanie: Ale czy chciałby Pan, żeby to było?

Odpowiedź: Oczywiście! Kto by tego nie chciał?! Praktycznie każdy chce dobrej przyszłości. Ale ja nie wiem.

Pytanie: Więc mówi Pan, że jeśli by film zmienił człowieka, to jest Pan za takim filmem?

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: Nie raz mówił Pan, że teraz jesteśmy jak w kinie.

Odpowiedź: I widzimy, że to też ludzi nie zmienia.

Pytanie: To znaczy, jeśli tak, to pierwszym warunkiem jest to, żeby film zmienił człowieka. A drugie pytanie: z kogo na kogo, z czego na co?

Odpowiedź: Z tego, kim jest teraz. A teraz jest tylko zwierzęciem, które myśli wyłącznie o sobie, nie może myśleć o innych. A jeśli myśli o innych, to tylko w takiej formie że powróci do niego to, co im robi.

To oznacza, że jeśli człowiek otrzyma rzeczywiście absolutną wolność, to będzie absolutnie obojętny na to, co go otacza. Tylko w takiej mierze, w tym obszarze, w jakim może ogarnąć przestrzeń wokół siebie, żeby było to przyjemne dla jego oka.

Komentarz: Czy to jest dzisiejszy człowiek.

Odpowiedź: Tak to człowiek.

Pytanie: Mówimy o naprawie. Do czego to zwierzę powinno dojść?

Odpowiedź: Do tego, aby zacząć rozumieć, że najważniejszą rzeczą jest to, gdy radujesz innych. A do tego konieczna jest zmiana natury człowieka.

Pytanie: „Radujesz innych” – jak Pan to ujmie?

Odpowiedź: Kiedy innym jest dobrze, tobie też jest dobrze. Ale jak to możliwe?! Wręcz przeciwnie. Można cieszyć się z tego, że tobie jest lepiej od innych, czyli że oni są w gorszej sytuacji niż ty.

Pytanie: Zrozumiałe. Tak czy inaczej cały czas poniżasz innych, aby byli niżej od ciebie?

Odpowiedź: Naturalnie. A powinieneś ich podnosić.

Pytanie: Czy to jest właśnie główna zmiana? Jeśli będzie takie kino, i że będzie miało wpływ na człowieka by nastrajać go, czy jest Pan za takim filmem?

Odpowiedź: Jestem za takim filmem, ale nie odniesie sukcesu.

Pytanie: Finansowego?

Odpowiedź: Żadnego. Nikt nie będzie się tym zachwycał.

Komentarz: Jednak nie chce Pan pomarzyć, i powraca do rzeczywistości.

Odpowiedź: Już dawno nie mogę marzyć, nie jestem już młody, delikatnie mówiąc.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 18.05.2023


Nie obchodzą nas łzy dzieci

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Napisał do nas Marek: „Drogi Michaelu, jak odnosi się Pan do słynnej frazy Dostojewskiego „Szczęście całego świata nie jest warte jednej łzy na policzku niewinnego dziecka”? Przechodziliśmy przez to wszystko w szkole, tak zostaliśmy wychowani. I jest rezultat: nie obchodzą nas łzy dzieci. Dlaczego jesteśmy tacy okropni? Wokół jest tyle cierpienia dzieci!”

Odpowiedź: Ponieważ tacy jesteśmy!

Pytanie: Dlaczego nawet dzieci nas nie powstrzymują, przed sprawianiem im tyle bólu?

Odpowiedź: Nie powstrzymuje nas nikt!

Komentarz: Dzieci bawiły się spokojnie w piaskownicy, chodziły do różnych kółek zainteresowań i nagle – pstryk! I nie ma nic, ani piaskownic, ani żadnych kółek. To my zrobiliśmy. Po co? Czego chcieliśmy?

Odpowiedź: Czego chcemy? Władzy! Nie ważne, czyim kosztem. Takie jest prawo natury!

Pytanie: Więc będziemy traktować nasze dzieci tak samo, jeśli zostaniemy odcięci od władzy? Czy to wszystko wynika z tej samej podstawy, o której ciągle Pan mówi? Wszystko pochodzi stamtąd?

Odpowiedź: Tak, z tego samego egoizmu, który stworzył Stwórca i który musimy nieustannie karmić.

Pytanie: To jest nasze uderzenie, nasz sprzeciw musi iść właśnie w ten punkt, w egoizm. Dlaczego do tego nie dochodzimy?

Odpowiedź: My nie możemy do niego dotrzeć. Do niego może dotrzeć tylko Stwórca.

Komentarz: Ale przynajmniej trzeba zrozumieć, że to jest podstawa wszystkich kłopotów!

Odpowiedź: Nie, i uświadomić sobie tego, zbytnio nie możemy.

Pytanie: Tak więc po czym będziemy stosować uderzenia przez cały czas? Wokoło? Kogoś zmieniać?

Odpowiedź: Tak, obarczymy kogoś, kto będzie odpowiedzialny, winny.

Pytanie: Czy będziemy kogoś oszukiwać, karcić, wsadzać do więzienia i tak dalej? Do kiedy?

Odpowiedź: Do kiedy? Jak długo będzie istniał świat. Dopóki ziemia będzie się kręcić.

Pytanie: Jak to zobaczę?

Odpowiedź: Nie wiem, czy my to zobaczymy. Jestem bardzo ostrożny jeśli chodzi o ludzkość, o jej naturę i możliwość podniesienia się ponad naturę.

Pytanie: Czy tych możliwości jest bardzo mało? Musi wydarzyć się jakiś cud?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Czy cud jest tym, co w ogóle nie leży w naszej mocy? Czy to się nazywa cudem?

Odpowiedź: Tak. Oznacza to, że jest to tylko w mocy wyższej siły.

Pytanie: Jak o to poprosić?

Odpowiedź: Chcieć tego. Mamy tylko pragnienie. Jeśli zapragniemy zmienić świat, to świat się zmieni.

Pytanie: Świat wokół mnie?

Odpowiedź: Tak, świat, w którym żyjemy.

Komentarz: W zasadzie wszyscy chcą zmieniać świat.

Odpowiedź: Nie, nie chcą! Nie rozumieją, że aby to zrobić trzeba chcieć, naprawdę chcieć wspierać się nawzajem, żeby razem, nasze wspólne pragnienie zmusiło świat do zmiany.

Pytanie: To rzeczywiście zmusiłoby Stwórcę do zmiany świata?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Czy uważa Pan, że pragnienie człowieka, żeby wokół było ciepło, dobrze, życzliwie, z miłością nie jest jeszcze tym pragnieniem?

Odpowiedź: Nie, to w ogóle nie jest nawet pragnienie. Nie ma pragnienia w tym kierunku.

Pytanie: A co z pragnieniem? Że jestem zły, czy ta świadomość powinna być?

Odpowiedź: Nie, nawet nie to, że jestem zły. Nie musimy siebie zaraz ćwiartować. Musimy tylko zrozumieć, że możemy zmienić świat, jeśli zechcemy.

Komentarz: Ale przecież chcemy!

Odpowiedź: Nie chcemy. Nie wiemy, czego chcemy. Musimy wyobrazić sobie świat, który jest radosny, zjednoczony, wzajemnie połączony, pragnący dobra dla wszystkich, połączenia, miłości i poprosić o to Naturę.

Pytanie: To znaczy, że powinienem prosić jakby za innych? Czy to jest moje główne przesłanie?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: A cały czas proszę o siebie?

Odpowiedź: Oczywiście, że proszę o siebie. Musimy wytłumaczyć ludziom, że jeśli poprosimy Naturę o zmianę świata, o naprawę świata, to tak się stanie. Tylko jeśli poprosimy o to razem.

Pytanie: Czy ta prośba, w rzeczywistości dotyczy zmiany mnie czy zmiany świata?

Odpowiedź: Uważam, że jest to powiązane, to jest to samo. Zmieniając siebie, zmieniamy świat. Jeśli chcemy zmienić świat, musimy zmienić siebie.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 12.06.2023


Kabała i światowy internet

каббалист Михаэль Лайтман Szybkie, prawidłowe przejście do nowego świata daje nam możliwość wyjścia z kryzysów. Kryzys to zderzenie z jakąś przeszkodą, kiedy musimy podnieść się na następny stopień.

Świat jest jak dziecko, które podeszło do jakiegoś schodka, musi się na niego wspiąć, ale nie może bo jest dla niego za duży. Musimy pomóc ludzkości, musimy wziąć ją za rękę i podnieść na następny stopień. Na tym polega nasze zadanie.

Stworzyliśmy wielki organizm – narzędzie do naprawy siebie i innych. Ale istnieje tylko jako środek i nie działa jeszcze jako globalny system, dlatego że musimy go realizować na skalę całej ludzkości.

A jak możemy zwrócić się do całej ludzkości? Tylko i wyłącznie w wirtualnej sieci internetu. Do tego właśnie został stworzony internet. Poprzez setki tysięcy przyjaciół, którzy są w naszym wewnętrznym sojuszu, musimy rozpowszechniać metodę integralnej naprawy we wszystkich językach.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Duchowy internet”


Ciepło między nami topi lód

каббалист Михаэль Лайтман Badanie opublikowane w czasopiśmie Science i cytowane w Time i innych miejscach stwierdza, że lodowce na świecie kurczą się i znikają szybciej niż sądzili naukowcy, a dwie trzecie z nich ma stopnieć do końca wieku przy obecnych trendach zmian klimatycznych. Możemy spowolnić odwilż, „jeśli świat ograniczy przyszłe ocieplenie do zaledwie kilku dziesiątych stopnia i spełni międzynarodowe cele”, twierdzą autorzy badania, ale nawet oni przyznają, że jest to „technicznie możliwe, ale mało prawdopodobne”.

Innymi słowy, ludzkość ponownie stanowi problem. Naukowcy od dziesięcioleci ostrzegają przed topnieniem gór lodowych, ale jak dotąd niechętnie podejmujemy działania, aby temu zapobiec. Wszyscy wiedzą, co należy zrobić, aby spowolnić topnienie, ale zyski, jakie rządy i potężne korporacje czerpią z branż, które przyspieszają globalne ocieplenie, są zbyt dużą przynętą, aby się im oprzeć.

Nawiasem mówiąc, podnoszący się poziom mórz to tylko jedno z niebezpieczeństw czyhających w topniejących górach lodowych. Potencjalnie gorszym problemem jest uwolnienie wirusów i bakterii, które są obecnie uśpione pod lodem, ale obudzą się, gdy lód zniknie, a temperatura wzrośnie. Proces ten już trwa, ale jak dotąd, według naukowców, mieliśmy szczęście i nie odkryto żadnych poważnych patogenów w topniejącej wiecznej zmarzlinie.

Kolejnym problemem jest uwalnianie metanu, który jest obecnie zamknięty w zamarzniętych obszarach Syberii i Alaski. Metan jest już emitowany do atmosfery w miarę topnienia lodu, a jego wpływ kumuluje się.

Niestety, jak obawiają się naukowcy, nie jesteśmy w stanie dokonać niezbędnych zmian, nawet jeśli są one rozpoznane i wykonalne. Przy obecnym poziomie antagonizmu, który nasyca każdą frakcję ludzkiego społeczeństwa, nie ma szans, aby firmy lub rządy zrobiły cokolwiek dla dobra ludzkości, chyba że służy to ich własnym interesom.

Topnienie lodowców nie jest jedynym problemem zagrażającym ludzkości. Wojna, zanieczyszczenie środowiska, inflacja, ucisk, niewolnictwo, głód, depresja, nadużywanie substancji odurzających, pandemie, ekstremalne zjawiska klimatyczne, od dotkliwych susz po ekstremalne burze – czy istnieje choć jeden problem, który nie wynika z koncentracji ludzkości wyłącznie na własnych interesach?

Nie ma znaczenia, kto wyrządza krzywdę, ponieważ ostatecznie każdy jest winowajcą: każda osoba na planecie uczestniczy w wyczerpywaniu, zanieczyszczaniu i eksploatacji gleby, wody, powietrza, zwierząt i ludzi. Im potężniejsza osoba lub instytucja, tym bardziej wyzyskująca, ale tendencja jest taka sama wszędzie i dla wszystkich ludzi.

Dlatego rozwiązanie musi być kompleksowe i dotyczyć źródła problemu, a nie każdego objawu z osobna. Skupianie się na jednym kryzysie na raz, czy to na zmianach klimatycznych, wylesianiu, wojnie, głodzie, zanieczyszczeniu wody, czy jakimkolwiek innym problemie – tylko zaostrzy problemy, zamiast je łagodzić, ponieważ odwróci naszą uwagę od pierwotnej przyczyny i jej jedynego możliwego rozwiązania: zmiany naszego stosunku do siebie nawzajem i do naszego otoczenia, w tej kolejności.

Musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Ponieważ jest to bardzo trudne, a my nie chcemy troszczyć się o siebie nawzajem, dlatego musimy nauczyć się naszej wzajemnej zależności – że jeśli krzywdzimy innych, to krzywdzimy samych siebie. Ponadto, ponieważ wszyscy jesteśmy winowajcami, musimy uczyć tego wszędzie i wszystkich, bez wyjątku.

Kiedy już ustanowimy wzajemną troskę, łatwiej będzie nam stworzyć realną i skuteczną politykę i ją realizować. Nasza świadomość, że jesteśmy zobowiązani do jej przestrzegania, jeśli sami nie chcemy zostać skrzywdzeni, sprawi, że będziemy przestrzegać przepisów, które ułatwią zmianę w społeczeństwie ludzkim i w naszym stosunku do planety jako całości.

Źródło: https://blogs.timesofisrael.com/the-heat-between-us-melts-the-ice/


Twoje negatywne nastawienie do ludzi powoduje kryzysy klimatyczne bardziej niż cokolwiek innego, o czym myślisz

Ponieważ klimat zmierza w kierunku większych ekstremów na całym świecie, jak możemy najlepiej poradzić sobie z przyszłymi kryzysami klimatycznymi? Odpowiedź jest krótka: nie poradzimy sobie z nimi, jeśli nie zadbamy o wewnętrzną równowagę natury. Żadne stworzenie nie zniekształca natury tak, jak my, ludzie. I nie jest to tylko kwestia przejścia na odnawialne źródła energii, samochody elektryczne i tym podobne, to kwestia tego, jak odnosimy się do siebie nawzajem.

Żyjemy w ściśle zamkniętym i współzależnym systemie, w którym wszystko co wykreujemy, wraca do nas. Żyjąc w takim systemie, musimy ponownie zastanowić się nad tym, czego chcemy i co myślimy, a także nad tym, jak traktujemy siebie nawzajem, ponieważ nasze ludzkie relacje mają główny wpływ na to, jak natura reaguje na nas.

Ponieważ brakuje nam pełnej wiedzy tego, w jaki sposób nasze wzajemne postawy wywołują najsilniejsze reakcje natury wobec nas, powszechnie uważamy, że klimat zależy od czynników zewnętrznych – czy to równowagi między ciepłem a zimnem, lub skutków różnego rodzaju zanieczyszczeń, które emitujemy.

Jeśli naprawdę chcemy być świadkami większego balansu w przyrodzie, aby nie musieć radzić sobie z wszelkiego rodzaju falami zimna i innymi klęskami żywiołowymi, to wzorem liczników energii elektrycznej, wody i gazu w naszych domach, powinniśmy również mieć liczniki, które liczą, ile zła emitujemy do świata z powodu naszego negatywnego nastawienia do siebie nawzajem. Chodzi mi o to, że gdybyśmy mogli poczuć, w jakim stopniu emitujemy negatywne siły do świata, które negatywnie odbijają się rykoszetem z powrotem do nas, to zrobilibyśmy wszystko aby tego zaprzestać.

I w zamian za to, kiedy wstajemy rano, powinniśmy przede wszystkim zastanowić się, co musimy zrobić, aby wszyscy ludzie mieli się dobrze. Wypracowanie takiej postawy nie jest takie proste, ale jeżeli chcemy zapobiec globalnym katastrofom, musimy poważnie nad tym popracować. Życie w pokoju i harmonii zależy bowiem od tego, w jakim stopniu dokonamy transformacji naszych poglądów i intencji do siebie nawzajem – z negatywnych na pozytywne.

Źródło:https://michaellaitman.medium.com/your-negative-attitude-to-people-causes-climate-crises-more-than-anything-else-you-think-does-350d9eb361b


Do czego pociągnie ludzkość?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Wszystkie specjalizacje rozwinęły się z egoizmu, gdzie każdy zarabia na innych. Pan jednak proponuje inną drogę. Jak będzie wyglądać ludzkość w innej płaszczyznie?

Odpowiedź: Chodzi o to, że w końcu ludzkość do nas dołączy, będzie chciała się trochę nauczyć, zrozumieć. Stworzymy sieć edukacyjną, wirtualny, globalny, światowy uniwersytet, który nauczy ludzi jak prawidłowo integrować się ze sobą. Tam od razu poczują zupełnie inny stan.

Ludzkość poczuje, jak wchodzi w harmonię z naturą i nagle wszystko zostanie zrealizowane, rozwiązane, wszystko wokół zacznie świecić. Ludzie będą zwracać się do tych, którzy posiadają wiedzę kabalistyczną, ponieważ będą światłami świata, źródłami globalnej integralnej ideologii, nowego społeczeństwa. Zostanie stworzona światowa rada mędrców.

Ale dzisiaj nie możemy się tak pozycjonować. Oczywiście, mózgiem świata będą ci, którzy są już na następnym, znacznie wyższym stopniu. Ale pytanie brzmi, kiedy to będzie?

Na razie ludzie potrzebują porad, które pomogą im poczuć się lepiej, pragną być zdrowsi, radośniejsi, mieć wszystkie niezbędne rzeczy. Dlatego też, oferując to, musimy dzielić się naszym zrozumieniem lepszej przyszłości w sieciach społecznościowych.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Pieniądze przyszłości”


Życie w świecie szarych ludzi

Pewien student opowiedział mi o czterdziestoczteroletniej kobiecie, która w młodości postanowiła nigdy nie mieć dzieci. Ale teraz, gdy jest starsza, zastanawia się, czy dokonała właściwego wyboru, ponieważ chociaż ma przyjaciół i krewnych, to nie jest to samo, co posiadanie własnych dzieci, więc boi się, że zestarzeje się samotnie.

Dziś wielu młodych ludzi nie chce mieć dzieci, jedni dlatego, że nie chcą ich wychowywać w tak okropnym świecie, a inni z troski o to, że widzą przeludnienie tego świata i boją się, że planeta nie utrzyma nas wszystkich. Nie mogę powiedzieć, że te historie mnie zaskakują. Kiedy ludzie cierpią, ich życie jest trudne i sprowadza się do walki o przetrwanie, to naturalne, że nie chcą, aby ich dzieci tego doświadczały i w rezultacie wielu decyduje się nie sprowadzać dzieci na ten świat.

Jednocześnie, co ciekawe, zjawisko bezdzietności jest znacznie rzadsze w krajach trzeciego świata niż w krajach zachodnich, gdzie standard życia jest znacznie wyższy. Byłoby to zupełnie niezrozumiałe, gdyby nie fakt, że jakość życia mierzy się nie tylko zdolnością do zapewnienia sobie fizycznej egzystencji, ale także, jeśli nie głównie, poczuciem szczęścia w środowisku społecznym.

Kiedy ludzie mają zapewnioną fizyczną egzystencję, ale nie mogą znaleźć emocjonalnej satysfakcji, ich życie staje się szare i bezbarwne. Zwłaszcza w Europie, gdzie ludzie mają wszystko, ale w ich sercach panuje chłód i życie jest dla nich bezbarwne. Nie ma nic bardziej przygnębiającego niż taki świat, zwłaszcza dla dzieci, więc nie chcą przyjmować ich do tego świata.

Kiedy mój uczeń zapytał, co według mnie stanie się z tymi dziećmi, które urodzą się w dzisiejszym szarym świecie, wszystko, co mogłem mu powiedzieć, to przedstawić mądrość Kabały, tak jak widziałem to napisane w pismach Baal HaSulama i jak powiedział mi mój nauczyciel, RABASZ, pierworodny syn i następca Baal HaSulama. Napisali oni, że jeśli nie nastąpi pozytywna zmiana społeczeństwa, pogrążymy się w kolejnej erze wojen światowych. Przewidują trzecią, a nawet czwartą wojnę światową, i niestety tym razem nuklearną.

Od zakończenia II wojny światowej mieliśmy stosunkowo spokojny okres, bez globalnych konfliktów. Był to czas, w którym mogliśmy wykorzystać lekcje z dwóch wojen światowych, których doświadczyliśmy w pierwszej połowie XX wieku, ale tego nie zrobiliśmy. Kłóciliśmy się i walczyliśmy w „zimnych” wojnach i walkach zastępczych, aż okno możliwości zamknęło się dla nas, a teraz zbliżamy się do realizacji ostrzeżeń Baal HaSulama i jego syna, RABASZA.

Jedyną rzeczą, której ludzkość nie nauczyła się przez cały czas, jest to, jak uczynić nasze życie bezpieczniejszym i spokojniejszym, po prostu troszcząc się o siebie nawzajem.

Pomimo całej wiedzy, jaką ludzkość zdobyła, całej jej potęgi, osiągnięć technologicznych, militarnych i przemysłowych oraz całej naszej wiedzy historycznej, nie potrafimy zmienić biegu świata w kierunku czegoś oświeconego, w kierunku dobrej przyszłości. Zamiast wykorzystywać naszą wiedzę do poprawy naszego życia, nadal bawimy się nią jak małe dzieci trzymające naładowany pistolet. To nie może skończyć się dobrze.

Jeżeli chcemy aby ten świat stał się bardziej gościnny dla nas wszystkich, a szczególnie dla dzieci, dla których pragniemy dobrego życia, nie czekajmy. Zamieńmy szarość naszej egzystencji, która jest wynikiem naszego egoistycznego podejścia, na altruistyczne postępowanie, które doda jaśniejsze kolory do naszego świata. Kiedy nauczymy się dbać o siebie wzajemnie i troszczyć o potrzeby innych czerpiąc satysfakcję z pracy dla drugiego człowieka, życie zacznie nam się przedstawiać jak paleta barw z której będziemy mogli czerpać w nieograniczony sposób.

I na przykład, gdy zatroszczymy się o poznanie marzeń innych ludzi i będziemy dbać o nie jak o własne, dodamy do naszego życia niebieskich kolorów. A jeśli chcemy dodać trochę zielonych barw, musimy nauczyć się cieszyć, z tego, że trawnik naszego sąsiada będzie bardziej zielony niż był, i że nasz sąsiad czuje się szczęśliwy i zadowolony.

I w efekcie uzyskamy kolor, który lubię najbardziej: pomarańczowy, kolor słońca, który nada blasku naszemu istnieniu. I to jest wszystko, co musimy zrobić, aby przygotować dla nowych gości, którzy tu przyjdą, nowy, słoneczny świat.

Źródło:https://michaellaitman.medium.com/living-in-a-world-of-gray-people-4b142401db0b


Jak miłością zreperować nasze życie?

каббалист Михаэль Лайтман Do czego doprowadziło nas tysiące lat rozwoju ewolucyjnego, i co na dzień dzisiejszy można nazwać sukcesem człowieka w tej wędrówce? Czy jest nim uzyskanie takiego komfortu życiowego, który zapewnia nam dostęp do większości dóbr materialnych i zaspakaja nasze pożądania w zakresie takim jak jedzenie, seks, rodzina, pieniądze, honor, kontrola czy wiedza?

Jeżeli tak, to dlaczego kiedy już osiągniemy materialne cele, nasze zadowolenie z tego szybko się ulatnia i znowu znajdujemy się w punkcie wyjścia, czyli obcujemy ze znaną nam dobrze pustką wewnętrzną, która domaga się napełnienia? Niedostatek ten, wyzwala w nas bardzo niepożądane uczucie dokuczliwego braku, który zmusza nas do pogoni za wyimaginowanymi pokusami, obiecującymi nam osiągnięcie wewnętrznej harmonii.

Takie flirtowanie z nieokiełznanym i nienasyconym egoizmem zawsze kończy się dla nas rozczarowaniem, ponieważ dajemy się zwodzić przeświadczeniu, że osiągnięcie jeszcze tylko tej jednej rzeczy doprowadzi nas do upragnionego szczęścia. I znowu udajemy się w pogoń za trendami dyktowanymi przez ogół, i pędząc na oślep w nieświadomej niczego gromadzie w stronę złudnych celów, uzyskujemy chwilowe odprężenie wynikające z przekonania, że przecież większość nie może się mylić.

Jednym słowem, robimy wszystko, aby szczelnie odgrodzić się od czającego się w nas pytania, które, jak przeczuwamy, wymusiłoby na nas radykalne zmiany w dotychczasowym stylu życia, a nie jesteśmy jeszcze na to gotowi. Perspektywa wielkich zmian na tyle jeszcze nas przeraża, że pomimo coraz częściej odczuwanego bezsensu naszej egzystencji biegniemy nadal w nadziei, że kiedyś zatrzyma się ten kołowrotek.

Jednak prędzej czy później kwestia celu naszej egzystencji obudzi się w nas na tyle mocno, że nie będziemy mogli już ignorować zakiełkowanego w nas pytania – „Jaki jest sens życia?”

Usłyszymy go po mimo jazgocącego krzyku zewnętrznych pokus, za wszelką cenę próbujących zatrzymać naszą uwagę na zabawkach tego świata. I tak stopniowo zauważymy, że nie bierzemy już udziału w bezsensownym wyścigu szczurów i bez żalu pożegnamy się z materialnymi pragnieniami, robiąc miejsce dla pielęgnowania nowego pragnienia nazywanego „punktem w sercu”.

Pozwolimy wtedy prowadzić się wyższej sile, która nakieruje nas do Kabały, a jej mądrość odkryje przed nami nieograniczone możliwości rozwoju nowego pragnienia, zwanego miłością. I to stanie się remedium na chorobę tego świata.

Źródło:https://blogs.timesofisrael.com/how-can-i-cope-with-the-general-dissatisfaction-i-feel-about-my-life/