Na straży dniem i nocą
Musimy odczuwać stany które nazywają się „dzień” i stany zwane „noc”, aby połączyć je obydwa z naszym celem. Jeżeli będziemy tak pracować, to wszystkie nasze wysiłki włożone w czasie kongresu zbiorą się w mierze wystarczającej dla osiągnięcia celu, a my odkryjemy Stwórcę, który jest w naszej wspólnej jedności. To właśnie decyduje o sukcesie kongresu.
Stan nocy różni się od stanu „dzień”, w którym człowiek jest pełen sił i inspiracji, uczuć i jasnego zrozumienia stanów, przez które przechodzi. Jednak musimy starać się zebrać i zjednoczyć razem wszystkie stany, przez które jesteśmy prowadzeni, w jeden wspólny stan „wieczór i poranek – dzień pierwszy”, który jest całkowitym dobrem.
„Dzień” jest stanem, kiedy czuję, że światło oświetla moje relacje z innymi, a poprzez nich moją relację ze Stwórcą. Wszystko jest wypełnione światłem dnia, światłem Tory.
W nocy jednak wszystko jest inne. Ale kiedy noc jest nam zsyłana z góry, uczymy się zachowywać tak, aby wszystkie nasze myśli, pragnienia i działania były tylko po to, aby pochylić się przed brakiem światła i osiągnąć zjednoczenie, które ujawnia nam nowe pragnienia.
Uczymy się z obydwu stanów: nocy i dnia, które w rezultacie muszą się wzajemnie uzupełniać, łącząc się w jeden dzień, kiedy ciemność będzie świecić jako światło, a wszystkie przebyte stany posłużą do zrozumienia i połączenia.
Światło będzie świecić jak dzień, ponieważ i w ciemności, i w świetle musimy ujawnić stosunek Stwórcy do nas, zrozumieć, czego dokładnie od nas chce, i aby każdy przybliżył się do wszystkich, aż osiągniemy wspólne zjednoczenie (kongres).
Jest powiedziane, że człowiek musi stać na straży dniem i nocą, to znaczy zjednoczyć razem wszystkie stany: odkrycie, jak dzień, i ukrycie, jak noc, aż wewnątrz wszystkich ujawni nasze połączenie ze Stwórcą.
„Dniem” odczuwamy swoją więź ze Stwórcą, odkrytą w wiedzy, swojego dążenia zbliżenia się do Stwórcy. Na tym polega praca dnia. A nocna praca jest zupełnie inna, dlatego że nocą Stwórca jest ukryty i trudno nam Go zrozumieć i poczuć, trudno zwrócić się do Niego.
Ale zarówno dniem jak i nocą, nieważne w jakich warunkach się znajdujemy, musimy dążyć do wyższej siły i starać się włożyć w to wszystko, co mamy: wszystkie serca, pragnienia, czyny, myśli, modlitwy, aby zjednoczyć się wszyscy wspólnie i przyciągnąć Stwórcę do centrum naszego zjednoczenia.
Z lekcji na temat „Przygotowanie do otwarcia serca na kongresie”, 18.02.2025
Otwarcie serca nie jest takie proste. Nawet jeśli wydaje mi się, że udało mi się otworzyć serce, nie oznacza to jeszcze, że faktycznie się otworzyło. Może się okazać, że serce jest zamknięte, i może nawet bardziej niż wcześniej.
W końcu zebrała się garstka ludzi, aby być razem w jednym miejscu pod jednym przywództwem; bohatersko, z nadludzkim wysiłkiem stawiają opór każdemu, kto powstaje przeciwko nim; i niewątpliwie są to ludzie odważni i silni duchem, ich stanowczość jest nieugięta jak stal, nie cofną się ani o krok; i zmagają się od pierwszego stopnia, kiedy walczą ze złym początkiem do ostatniej kropli krwi, i jedynym ich celem jest wygranie wojny dla chwały Stwórcy. [Rabasz. List 8]
Jutro rozpoczyna się międzynarodowy kongres kabalistyczny. Co sekundę przybywają nowi przyjaciele z całego świata, a jutro dołączą do nich przyjaciele z całego Izraela. Tylko w fizycznym centrum kongresu w Izraelu weźmie udział ponad dwa i pół tysiąca osób.
Pytanie:
Na kongresie najlepiej jest spróbować anulować się i całkowicie rozpuścić w przyjaciołach. To jest pierwszy warunek, dzięki któremu pragnę włączyć się we wszystkich i zamienić się w absolutne zero w stosunku do nich.