Artykuły z kategorii Społeczeństwo

Wojna na zewnątrz i wojna która toczy się w nas

Wkrótce po tym, jak II wojna światowa zakończyła się tragicznymi wybuchami bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, ojciec mojego nauczyciela, wielki myśliciel i czołowy kabalista XX wieku, Baal HaSulam, napisał coś, co później stało się znane jako „Pisma ostatniego pokolenia”. Nie chciał przez to powiedzieć, że zbliża się koniec świata, ale raczej, że świat, jaki znamy, umiera, a rodzi się nowy. Jednak skurcze porodowe mogą być bardzo bolesne lub mniej, a my, ludzie, możemy decydować o tym, jak przez nie przejdziemy. Baal HaSulam nazwał te dwie opcje „ścieżką światła” i „ścieżką cierpienia”.

W tych pismach Baal HaSulam podkreśla, że dzięki technice ludzkość „wynalazła atom i bomby wodorowe”, a „jeśli całkowita ruina, jaką mają one sprowadzić na świat, nie jest jeszcze oczywista, przyszłość to pokaże przynosząc trzecią lub czwartą wojnę światową. Bomby zrobią swoje, a tym którzy ocaleją, nie pozostanie nic innego, jak wziąć na siebie pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracowały dla siebie więcej, niż to konieczne dla ich utrzymania, a wszystko inne będą robiły dla dobra innych”.

Wojna na Ukrainie nie toczy się między Rosją a Ukrainą; jest to starcie między dwiema połowami świata. Zmienia ona stosunki międzynarodowe i sojusze między Wschodem i Zachodem, między państwami i narodami. Ta wojna zmienia nasze spojrzenie na stworzenie i na życie. Nie zeszliśmy jeszcze na samo dno, ale kiedy podniesiemy się z nizin, przekonamy się, że świat zmienił się diametralnie. Nigdy już nie wróci do poprzedniego stanu.

Ponieważ dziś wszystko jest globalne, wojny też są globalne. W związku z tym przerażająca przepowiednia Baal HaSulama wydaje się dziś bardzo realna. W rzeczywistości, przy obecnej trajektorii, nie widzę innego rezultatu niż spełnienie się jego przepowiedni. Jedynym sposobem na uniknięcie nuklearnej wojny światowej jest posłuchanie jego rady i myślenie o dobru innych, a nie swoim własnym, niezależnie od tego jak bardzo może nam się to nie podobać.

W rzeczywistości, wojna na zewnątrz jest odbiciem wojny w nas samych. Każda wojna, od sporów domowych po wojny światowe, jest starciem ego. Ego pragnie kontroli i wyższości. Kontynuując, książka „Konformizm a szczęście: wpływ dopasowywania się do norm społecznych” publikuje badania przeprowadzone przez Solnick & Hemenway, w których ponad połowa uczestników wolała żyć w społeczeństwie, w którym zarabia się 50 000 dolarów rocznie, podczas gdy inni zarabiają 25 000 dolarów, niż w społeczeństwie, w którym zarabia się 100 000 dolarów, podczas gdy inni zarabiają 200 000 dolarów. Autorka książki, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie w Tilburgu (Holandia) Olga Stavrova podsumowała: „Ludzie nie tyle pragną mieć dużo jakiegoś dobra, lecz raczej pragną mieć go więcej niż inni”.

Niezależnie od tego, jak bolesna może być obecna sytuacja na Ukrainie, a jest ona rzeczywiście bardzo bolesna – jest to starcie ego. Musimy zrozumieć, że aby rozwiązać ten kryzys, a także każdy inny kryzys, musimy spojrzeć na siebie z boku i odciąć się na chwilę od naszego wielkiego osobistego bólu, z którym w pełni się solidaryzuję.

Jeśli skupimy się tylko na tym, aby mieć rację, to nigdy nie zakończymy wojen. Nikt nigdy nie dojdzie do porozumienia i nie powie: „Ja się mylę, a ty masz rację”; nasze ego nam na to nie pozwoli. Dlatego właśnie poszukiwanie obiektywnej sprawiedliwości jest z natury beznadziejne; jest to wybór drogi cierpienia.

Jeśli jednak odłożymy na chwilę na bok nasze żale i zgodzimy się odpocząć od prób wyrównania starych rachunków, będziemy mogli zacząć budować pozytywną przyszłość. W takim stanie będziemy mogli skupić się na pielęgnowaniu wzajemnego szacunku, a może nawet wzajemnego zrozumienia ponad licznymi głębokimi różnicami. Jeśli wytrwamy w tych wysiłkach, będzie to początek drogi światła.

W tej chwili nie spodziewałbym się niczego więcej, ale w końcu ludzkość nie będzie miała innego wyboru, jak tylko powrócić do słów Baal HaSulama i zgodzić się, że najlepszą drogą dla nas wszystkich jest droga wzajemnej troski i wzajemnej odpowiedzialności. Jeśli nie chcemy trzeciej wojny światowej, musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Dlatego właśnie prawdziwa wojna toczy się w nas samych, a wojna widoczna na zewnątrz, jest tylko odbiciem naszej szalejącej nienawiści do innych.

Źródło: https://bit.ly/3hPa6Cj


Rozsądne podejście do konsumpcji

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Obecnie wielu ludzi, zwłaszcza młodych, coraz bardziej ogranicza stopień konsumpcji. To staje się nowym trendem.

Odpowiedź: W zasadzie jest to najrozsądniejsze i poprawne ze wszystkich punktów widzenia. Każda konsumpcja powinna być ograniczona, w przeciwnym razie spowoduje różne niepożądane konsekwencje. To po pierwsze. Po drugie, żyliśmy jeszcze w tych latach, kiedy Ziemię zaczynaliśmy oswajać nowoczesnymi metodami. Wokół było mnóstwo złóż i cennych kopalin i minerałów. A dzisiaj ujawniamy ograniczenia takiego stosunku do Ziemi. W zasadzie nie jest to kula bez dna, a bardzo złożony system. Co zostawiamy naszym dzieciom, nie wiadomo.

Pytanie: Obliczono, że jeśli cała ludzkość podniesie się do poziomu życia takiego jak w Stanach Zjednoczonych, potrzeba czterech planet z taką ilością kopalin, materiałów do produkcji, żeby zapewnić całemu światu ten poziom, na którym żyje Ameryka. Interesujące jest to, czy Ameryka będzie zmniejszać konsumpcję, czy znajdą jakieś inne rozwiązania? Być może, to właśnie wirtualny świat, w którym ludzie będą potrzebować mniej materialnych rzeczy, zastąpi to?

Odpowiedź: Jestem pewien, że problem nie tkwi oczywiście w Ameryce i nie w liczbie ludzi, ale w tym, że niestety rządzą nami ogromni egoiści, którzy czują tylko napełnienie swoich kieszeni. A co dalej dzieje się z tą kieszenią, nawet gdy z niej wszystko znika – to nie ma żadnego znaczenia.

Jest to czysta forma egoizmu, kiedy człowiek czuje, że pojawia się mu coś więcej w bankach, fabrykach, przedsiębiorstwach. Potrzebna jest poważna reedukacja, w przeciwnym razie planeta zmusi nas do przejścia na inny tryb konsumpcji. Ale wtedy będzie to siłowe rozwiązanie. Spójrzcie, jak ciężko żyje się w krajach wielu części świata. Ludzie będą musieli głodować.

Pytanie: Dzieje się tak pomimo faktu, że teraz połowa wyprodukowanej żywności jest wyrzucana?

Odpowiedź: Tak. Ludzie będą musieli głodować nie tylko z tego powodu, a dlatego, że w rzeczywistości nie będzie produktów. Zobaczcie, co dzieje się z lasami i polami. Nie ma już tutaj odwrotu. Połowa ludzi wymrze. Druga połowa zrozumie, że nie da się tak dłużej żyć i zacznie stopniowo ograniczać się. Ale mimo wszystko tym niczego nie osiągnie się. Będziemy musieli zrozumieć, że tylko nasze dobre relacje dadzą nam rozum, jak właściwie odnosić się do siebie i do natury. Potrzebne jest nowe podejście człowieka do ludzi i otaczającego świata. To – cały nasz egoizm.

Taki scenariusz wyginięcia połowy ludzkości na planecie jest możliwy, ale nie konieczny. Nasza planeta, jak napisał Baal Ha Sulam, może wyżywić dziesiątki miliardów ludzi. Bez problemów! Ale pod warunkiem, że będziemy prawidłowo uprawiać ziemię, sadzić, zbierać plony, rozdzielać równo właśnie dla tego. Wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Pytanie: Oczywiście, za biurkiem należy posadzić nie tylko zwykłych ludzi, ale przede wszystkim przywódców, którzy podejmują słuszne decyzje?

Odpowiedź: Absolutnie wszystkich! Absolutnie każdy w naszym świecie będzie musiał zmienić siebie, swój stosunek do świata – nie jako indywidualny konsument, ale jako społeczna jednostka składająca się z miliardów ludzi. Będziemy musieli postrzegać to wszystko jako jedną całość. A wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Z programu telewizyjnego „Wirtualny świat”, 09.02.2022


Skąd wielka rezygnacja

Tylko w drugiej połowie 2021 roku ponad 25 milionów Amerykanów zrezygnowało z pracy. Ta fala, zwana „Wielką Rezygnacją” lub „Wielkim Odejściem”, jest największą falą rezygnacji od czasu, gdy na przełomie wieków zaczęto rejestrować dane na ten temat. W chwili obecnej zjawisko to jest najbardziej rozpowszechnione w zawodach o niskich dochodach lub w szczególnie ciężkich i często niewdzięcznych pracach, takich jak pracownicy służby zdrowia. Przewiduję jednak, że obejmie ono wszystkie zawody, a nie tylko te mniej popularne czy słabo płatne, i rozprzestrzeni się nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.

Uważam, że jesteśmy świadkami naturalnego procesu, niekoniecznie negatywnego. Może on być niewygodny dla właścicieli firm lub rządu, ale nie uważam, że jest negatywny lub że musimy go „leczyć”. Technologia potrafi zadbać o nasze potrzeby, a jeśli ludzie uznają, że muszą pracować, to będą pracować.

Mogę zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z pracy. Jaki jest sens harować w pracy, która zabiera godzinę na dojazd, godzinę na powrót i nie pozostawia czasu dla siebie ani dla rodziny? Poza tym lepiej jest, gdy mniej ludzi pracuje; będzie mniej odpadów plastikowych, mniej zanieczyszczeń powietrza i mniej wszystkiego innego, co zatruwa naszą planetę. W przeszłości mniej ludzi pracowało, głównie dlatego, że kobiety nie pracowały, ale mężczyźni też pracowali mniej godzin i mniej czasu spędzali na dojazdach. Co dała nam nowoczesność oprócz zmęczenia i słabego zdrowia? Myśleliśmy, że taki styl życia nas zadowoli, ale okazało się, że po przekroczeniu pewnego punktu pogoń za karierą i bogactwem głównie psuje nam życie.

Dlatego uważam, że to dobrze, iż stajemy się mniej materialistyczni, a bardziej obojętni i leniwi. Kiedy ludzie przestają pracować, odkrywają, że mogą sobie poradzić za mniejsze pieniądze, a mimo to mają dostęp do podstawowych rzeczy, których potrzebują. W zamian otrzymują wolność! Obecny stan nadmiernej konsumpcji jest wypaczeniem społeczeństwa, obciążeniem dla planety i nie przynosi korzyści nikomu poza udziałowcami korporacji, które sprzedają nam to, czego nie potrzebujemy, czyli większość wszystkiego, co produkują.

Zwłaszcza teraz, kiedy ludzie zaczynają zadawać poważne pytania dotyczące życia, nie chcą być obciążani potrzebami materialnymi bardziej, niż jest to konieczne. Potrzebują czasu na refleksję i stawianie pytań o życie, na odkrywanie w sobie tego, czego chcą od życia i od relacji z innymi. Znajdujemy się w samym środku ogromnej transformacji. Wymaga ona czasu, energii i cierpliwości, a także odciąga ludzkie umysły od spraw przyziemnych.

Im więcej ludzi przyjmie ten nowy sposób myślenia, tym lepiej będzie dla wszystkich. Na drugim końcu tej refleksji znajduje się nowy światopogląd, który obejmuje wszystkich ludzi i odżegnuje się od brutalności i narcyzmu. Pozwólmy więc ludziom leżeć na słońcu i myśleć – tak będzie lepiej dla nas wszystkich.

Źródło: https://bit.ly/3HThBmb


Ja chcę świetlanej przyszłości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedyś żyliśmy normalnie, robiliśmy plany. Plany pięcioletnie, dziesięcioletnie i tak dalej. Człowiek miał przyszłość. Dzisiaj nadszedł czas stresu, niepokoju, depresji, strachu o przyszłość. Uderzające jest to, że ludzkość przyzwyczaja się do życia w strachu, wie, że będą wojny, ocieplenie, tsunami, trzęsienia ziemi, wulkany, wirusy. Czy powinniśmy przyzwyczaić się do tego stanu, że będziemy tak żyć?

Odpowiedź: W ludzkim organizmie istnieje tak zwana reakcja obronna. Reakcja obronna naszej natury, egoizmu, który nie może cały czas być w stresie, martwić się i tak dalej. Zobowiązany jest odłączyć każdą negatywną emocję, zneutralizować ją, albo nawet zamienić w coś innego. Jeśli nie ma niczego innego, umieram – po tym będę miał raj, przyszły świat. Nie na próżno cierpiałem i tak dalej.

Pytanie: To jest takie mikro-uspokojenie?

Odpowiedź: Oczywiście. Jeśli nie byłoby takiej cechy charakteru, takiej możliwości w człowieku, to ludzie kończyliby życie samobójstwem, wymyślając wcześniej, że po tym czeka na nich raj.

Pytanie: A jednak jest to: przyszłość która nie przygotowuje dla nas niczego szczególnie świetlanego, to my szukamy trochę świetlnej plamki w całej tej przyszłej czerni?

Odpowiedź: Przyszłość przygotowuje dla nas to, co my przygotowujemy w przyszłości.

Pytanie: To znaczy Pan mówi, że sami nakręcamy swoją przyszłość?

Odpowiedź: Tylko sami.

Pytanie: Więc niech nam Pan powie, jak możemy z tym żyć? Czy możemy teraz zbudować świetlaną przyszłość i rzeczywiście będzie świetlana?

Odpowiedź: Jeśli sam nie będziesz wymyślać swoich własnych planów, co kiedyś było bardzo atrakcyjne, wielu ludzi naiwnie wierzyło, że jest to możliwe. To, co sobie wymyślę to będzie.

Pytanie: A jak należy żyć? Jak możemy zbudować inną przyszłość? Jaką inną przyszłość?

Odpowiedź: Tylko zgodnie z podstawowymi prawami natury. Te prawa są poprawne, logiczne, gotowe do wykonania. Spełnią się i będzie nam lepiej, jeśli je poznamy i zgodnie z nimi zbudujemy naszą teraźniejszość. Tym właśnie zajmuje się nauka Kabały. Opowiada o wszystkich siłach, wszystkich prawach natury, redukuje je do minimum, wyjaśnia nam, co należy zrobić, aby wpłynąć na przyszłość w kierunku jej optymalizacji i ulepszenia.

Pytanie: Jak dowiedzieć się, co przygotowuje dla mnie natura, do czego mnie prowadzi?

Odpowiedź: Natura prowadzi cię do tego, abyś uświadomił sobie, jakie masz możliwości, aby zmienić przyszłość i ją osiągnąć. To zależy od udziału w tej przyszłości, każdego człowieka.

Pytanie: Jakie mam możliwości? Co powinienem zrobić?

Odpowiedź: Zapragnąć dowiedzieć się o swoim wpływie na swoją przyszłość. Należy ją zbudować, stworzyć. Będzie taka, jaką ją zbudujesz. Odkrywają ci się prawa natury, z nich, jak z zabawki-konstruktora, powinieneś złożyć swoją przyszłość.

Pytanie: Jakie jest podstawowe prawo natury?

Odpowiedź: Podstawowym prawem natury jest zgodność człowieka z prawem natury. Nie chodzę bez celu. Prawo natury jest prawem powszechnego obdarzania i miłości, powszechnego zjednoczenia, powszechnego dopełniania siebie nawzajem, dopóki nie pojawi się przed nami obraz idealnego systemu świata.

Pytanie: Tylko w tym kierunku powinienem zmierzać jako człowiek?

Odpowiedź: Tak. I nic więcej.

Pytanie: To znaczy nie walczyć z niczym?

Odpowiedź: Walczyć tylko z tym, żeby wypełnić to prawo.

Pytanie: A z kim toczy się ta walka?

Odpowiedź: Walka z samym sobą, oczywiście. Tylko i wyłącznie. Tak powinniśmy pracować, wtedy to co zrobimy to otrzymamy.

Pytanie: To znaczy, jeśli każdy skieruje się na siebie, a nie na drugiego, to wywrócimy ten obraz przyszłości do góry nogami?

Odpowiedź: Tak jak sobie życzymy. Ile zechcemy, tyle zrobimy.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 18.10.2021


Wojna – Wojna Duchowa

Według greckiego filozofa Heraklita wojny „są niezbędną podstawą wszystkiego co ma powstać” – pisze Abraham Schoener z Uniwersytetu w Toronto. „Wojna jest nie tylko zasadą w świecie spraw śmiertelnych; rządzi wszystkimi rzeczami, zarówno każdą istotą w kosmosie, jak i samym kosmosem jako całością” – dodaje Schoener o poglądach filozofa. Rzeczywiście, cała natura składa się z przeciwstawnych elementów, które łączą się ze sobą. Na poziomie subatomowym, pomiędzy światłem a ciemnością, ciepłem a zimnem, przyciąganiem a odpychaniem, wszystko wywodzi się z połączenia pozytywów i negatywów, aby stworzyć równowagę.

Na poziomie ludzkim te dwa przeciwieństwa wyrażają się jako egoizm ze wszystkimi jego negatywnymi przejawami oraz altruizm z jego pozytywnymi przejawami. Problem w tym, że tych ostatnich jest bardzo mało, prawie wcale. Na każdym poziomie natury siły negatywne i pozytywne są w równowadze, utrzymując harmonię i homeostazę. Tylko na ludzkim poziomie negatywna siła znacznie przewyższa pozytywną i wytrąca cały świat z równowagi.

Wojna, która obecnie szaleje w Ukrainie, nie jest więc lokalnym sporem, ale starciem o znaczeniu duchowym; dlatego cały świat jest w to zaangażowany przynajmniej emocjonalnie i mam nadzieję, że nie przerodzi się to w zaangażowanie militarne. Jeśli chcemy wyeliminować wojnę, musimy zmienić nasze nastawienie z przeważnie negatywnego i obelżywego wobec innych na zrównoważoną harmonię między negatywem a pozytywem, w zgodzie z resztą natury.

Istnieje stara opowieść Czirokezów o starszym wojowniku, który opowiedział swojemu wnukowi o bitwie wewnątrz nas. Powiedział, że w każdym z nas toczy się walka między dwoma wilkami: jeden jest wredny, chciwy i obelżywy, a drugi jest miły, hojny i współczujący. Wnuk zastanowił się nad tym przez chwilę i w końcu zapytał: „Który z nich wygrywa?” na co jego dziadek odpowiedział: „Ten, którego karmisz”.

Ludzie są istotami społecznymi. Myślimy, że nasze myśli są niezależne, ale w rzeczywistości jesteśmy wytworem naszego społeczeństwa. Wredny wilk wygrywa, ponieważ całe nasze społeczeństwo skłania się ku podłości, przemocy i wyzyskowi. Karmienie życzliwego wilka oznacza podnoszenie wartości spokoju i troski.

Natura ludzka nie pozwoli nam nakarmić tylko dobrego wilka; sama w sobie jest zła, jak napisano: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Rdz 8:21). Niemniej jednak, jeśli jako społeczeństwo stawiamy w życiu wartość pokoju ponad wszystko, to my sami się zmienimy.

Zwykle myślimy o pokoju jako o braku aktywnej walki. W rzeczywistości pokój to znacznie więcej. Hebrajskim słowem oznaczającym pokój jest szalom, od słowa haszlama, co oznacza dopełnienie i szlemut, co oznacza całość. Pokój nie oznacza zatem braku egoizmu, ale raczej uzupełnienie go altruizmem i stworzenie kompletnej całości.

Nie wolno nam zaprzeczać ani tłumić naszej wrodzonej natury. Jeśli spróbujemy, na pewno nam się nie uda. Zamiast tego musimy uzupełnić go jego przeciwieństwem. Jeśli zrównoważymy egoizm równoważnym poziomem altruizmu, będziemy rozwijać się w harmonii i pokoju, tak jak cała natura.

Ponieważ nasz egoizm stale rośnie, nigdy nie możemy przestać zwiększać znaczenia pokoju. W ten sposób stworzymy dynamiczną równowagę, tak jak nasz organizm utrzymuje ją poprzez homeostazę.

Obecna wojna, jak wszystkie wojny, jest wezwaniem ludzkości do uzupełnienia naszej niegodziwości dobrocią. Nie możemy uniknąć robienia tego, co musimy zrobić na polu bitwy, ale jeśli uważamy, że wygrana bitwa daje pokój, wkrótce zostaniemy uwikłani w więcej wojen, prawdopodobnie bardziej wyniszczających niż obecna.

Źródło: https://bit.ly/3HIhdXH


Dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi na świecie

Na początku XX wieku światowa populacja liczyła około dwóch miliardów ludzi. Dziś jest to około ośmiu miliardów. Z tych ośmiu miliardów większość jest uboga, a ponad miliard ludzi jest niedożywiona i żyje głodując. Zapewnienie tak dużej liczbie ludzi przyzwoitego poziomu życia wydaje się zbyt potężnym zadaniem dla Ziemi. Co więcej, każdego dnia coraz więcej botów, robotów i automatów zastępuje pracę ludzi podczas gdy ludzkość produkuje wystarczająco dużo, aby zapewnić wszystkim dostatek. Więc pojawia się pytanie, dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi. Czy Ziemi i ludzkości nie byłoby lepiej, gdyby było nas na przykład tylko cztery miliardy?

Prawda jest taka, że nie byłoby nam lepiej; byłoby nam znacznie gorzej. Istnieje dobry powód wykładniczego wzrostu populacji ludzkości w ciągu ostatnich stu lat.

Kiedy patrzymy na ludzi, widzimy twarze i ciała, istoty ludzkie, i nic więcej. Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana i złożona. Spróbuj wyobrazić sobie jakiekolwiek zwierzę bez powiązania go ze środowiskiem, w którym żyje, a przekonasz się, że jest ono stracone. Kształt, kolor, zachowanie, wielkość, długość życia i każdy inny aspekt jego istnienia wynika ze środowiska, w którym żyje. Zwierzęta nie są odizolowane od swojego środowiska; polegają na nim, kierują się jego prawami, a jednocześnie tworzą środowisko, które je utrzymuje i którego są częścią.

Ludzie również tworzą system. Myślimy o sobie jako o odizolowanych jednostkach, ale w rzeczywistości jesteśmy częścią globalnej społeczności ludzkiej. My wpływamy na nią, a ona na nas i prawie wszystko, co dotyczy królestwa zwierząt, dotyczy również nas.

Istnieją tylko dwie różnice między zwierzętami a ludźmi, tym niemniej są to różnice fundamentalne. Pierwsza to taka, że w przeciwieństwie do zwierząt, ludzie są z natury podli i egoistyczni. Drugą jest to, że nasze pragnienia rosną i nasilają się, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają w dużej mierze niezmienne. Podczas gdy my zawsze i bez końca dążymy do zwiększenia ilości posiadanych pieniędzy i władzy, u zwierząt stan nasycenia jest jednocześnie stanem zadowolenia.

Co gorsza, z pokolenia na pokolenie stajemy się coraz bardziej chciwi, dominujący i narcystyczni. Z kolei „aspiracje” zwierząt nie zmieniają się z pokolenia na pokolenie: daj im wystarczająco dużo trawy lub zwierzyny, a będą szczęśliwe.

Powodem, dla którego nasze pragnienia rosną, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają niezmienne, jest to, że zwiększone pragnienia sprawiają, że przyspieszamy nasz rozwój. W końcu przeznaczeniem dla ludzi nie jest jedynie fizyczne postrzeganie istnienia, ale do przenikania przez nie i dostrzegania powiązań i współzależności między nami wszystkimi nie tylko intelektualnie, jak to tutaj wyjaśniam, ale także przy użyciu zmysłów, tak jak postrzegamy świat fizyczny, jeśli nie bardziej.

Nasze nieustanne pragnienie poszukiwania, badania, odkrywania i uczenia się wynika z dążenia do poznania najgłębszych poziomów rzeczywistości. Wiedza ta jest wyłącznym przywilejem ludzi, ponieważ tylko ludzie rozwijają tak głębokie pragnienia.

W miarę jak nasze pragnienia rosną, musimy nauczyć się kierować je w stronę odkrywania celu i struktury życia. Nowe pragnienia pojawiają się najpierw na podstawowym poziomie i musimy je kultywować, podnosić do poziomu, na którym wzbogacą nasze postrzeganie rzeczywistości.

Ponieważ te pragnienia są tak intensywne, potrzebujemy więcej osób, aby „dzielić ciężar”. Jak już zostało powiedziane, choć czujemy się odizolowani, w rzeczywistości jesteśmy jednym systemem. Wszystko, co wydaje nam się nasze własne, jest w rzeczywistości częścią systemu ludzkości i cała ludzkość to dzieli ze sobą. Dlatego nasze pragnienia również nie są osobiste, mimo że tak je odczuwamy.

Za każdym razem, gdy podnosimy jedno pragnienie z poziomu cielesnego na wyższe poziomy percepcji, wywieramy wpływ na całą ludzkość. A za każdym razem, gdy umiera człowiek, ciężar wyniesienia naszego wspólnego pragnienia staje się cięższy dla nas wszystkich.

Dlatego właśnie życie każdego człowieka jest cenne. Decyduje ono o tempie rozwoju całej ludzkości. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak głęboko jesteśmy ze sobą powiązani i jaką krzywdę wyrządzamy, źle traktując innych ludzi, gdybyśmy czuli, jak jest naprawdę – że sami siebie torturujemy – nie odważylibyśmy się źle traktować siebie nawzajem ani pozostawić bez obdarzenia troską nawet jednej osoby.

Źródło: https://bit.ly/3C7cHRg


„Patriotyczni milionerzy” żądają podatku majątkowego, aby zwrócić część tego, co zabrali

Jak donosi Reuters, grupa ponad 100 miliarderów i milionerów określających się jako „Patriotyczni Milionerzy” wystosowała apel do polityków i liderów biznesu, aby zmusili ich do płacenia wyższych podatków. Zdaniem grupy „najbogatsi nie są obecnie zmuszani do płacenia swojej części”. Może to wyglądać bardzo hojnie, ale myślę, że powinniśmy się zastanowić, skąd oni wzięli swoje miliardy – od nas, zwykłych ludzi, którzy płacą swoją część podatku, a także wzbogacają tych, którzy już są bogaci. Co więcej, dlaczego nikt nie pyta, jak to się dzieje, że ci superbogaci nie płacą dużo wyższych podatków niż my, a niektórzy z nich nie płacą ich prawie wcale?

Ludzkość naprawdę powinna zaprowadzić porządek w swoich sprawach. Jak to możliwe, że jedna osoba ma miliardy, jeśli nie więcej, i nie płaci prawie żadnych podatków? Ci potentaci zakładają organizacje i stosują manewry podatkowe, aby uniknąć płacenia podatków, podczas gdy reszta z nas płaci 20-40% podatku dochodowego. Gdzie tu jest logika?

W artykule wspomniano o badaniu przeprowadzonym przez organizację Patriotic Millionaires wraz z Oxfam i innymi organizacjami non-profit. Z badania tego wynika, że „progresywny podatek od bogactwa, zaczynający się od 2% dla osób posiadających ponad 5 milionów dolarów i wzrastający do 5% dla miliarderów, mógłby przynieść 2,52 biliona dolarów, co w skali globalnej wystarczyłoby na wyzwolenie z ubóstwa 2,3 miliarda ludzi oraz zagwarantowanie opieki zdrowotnej i ochrony socjalnej osobom żyjącym w krajach o niższych dochodach”.

Innymi słowy, podczas gdy zwykli ludzie płacą jedną czwartą lub więcej swoich dochodów w formie podatków, bogaci płacą do 5% i oczekują wdzięczności. Wystarczy spojrzeć na ten fragment artykułu: „W ciągu dwóch lat trwania pandemii majątki 10 najbogatszych osób na świecie wzrosły do 1,5 biliona dolarów – lub o 15 000 dolarów na sekundę”.

Myślę, że prawda jest taka, iż bogaci wiedzą, że obecna sytuacja jest tak niedopuszczalna, że obróci się przeciwko nim. Aby zapobiec jeszcze większym stratom, które mogą ich czekać, proponują, że „oddadzą” kilka procent. Co za „ofiara”, drżę z podziwu.

Moim zdaniem powinien istnieć podatek progresywny, stosowany z mocą wsteczną, który pobierałby od bogatych nawet dziewięćdziesiąt procent. Ich „oferta” jest obłudna, nikczemna i sądzę, że nie zasługują za nią na jakąkolwiek pochwałę ani na jakąkolwiek ulgę w obowiązku wspólnego dźwigania ciężaru problemów tego świata. Nie potrafią sobie nawet wyobrazić, jak reszta świata patrzy na to, co oferują. To nic innego jak ostatnia deska ratunku po wypróbowaniu wszystkiego innego.

Nadszedł czas, aby ludzkość przeszła na inny poziom. Naprawdę musimy zadać sobie pytanie, dla jakiej sprawy warto żyć, a dla jakiej nie. To właśnie dlatego widzimy dziś na świecie tyle korupcji i zła – abyśmy mogli szybciej i wyraźniej przeprowadzać nasze analizy.

Potentaci, którzy kiedyś czuli, że są na szczycie świata, teraz czują powiew zmian. Ludzie zaczynają nie tylko chcieć, ale wręcz domagać się równowagi w społeczeństwie, w którym wszyscy traktowani są sprawiedliwie. W takim społeczeństwie przywódcy opinii publicznej, „idole”, będą tymi, którzy pomogą zjednoczyć ludzi oraz ustanowić spójność i wzajemną odpowiedzialność w społecznościach i społeczeństwach, a sławni, samolubni bogaci zostaną zdegradowani.

Źródło: https://bit.ly/3trfT6d


Epidemia samotności gorsza od koronawirusa

каббалист Михаэль Лайтман Stabilność emocjonalna jest poważnym problemem podczas choroby koronawirusa ze względu na kwarantannę, oraz stresujące sytuacje rodzinne. Znacznie więcej ludzi potrzebuje pomocy psychologa, czują się odizolowani i cierpią z powodu samotności, jak nigdy dotąd. Jeszcze przed epidemią koronawirusa eksperci medyczni oznajmili o epidemii samotności w Stanach Zjednoczonych. Koronawirus gwałtownie zaostrzył ten problem, ponieważ dotyka 28 procent amerykańskich domów: to jest około 36 milionów ludzi żyje samotnie, bez rodziny, bez dzieci.

Z drugiej strony istnieje nadzieja, że ​​koronawirus zmusi nas do zwrócenia uwagi na problem samotności i poszukiwania sposobów, jak ustanowić w przyszłości więcej więzi społecznych. Jak się okazało, łatwiej jest uniknąć infekcji koronawirusem niż chronić się przed stresem emocjonalnym i zaburzeniami psychicznymi spowodowanymi kwarantanną. Jak społeczeństwo powinno radzić sobie ze skutkami izolacji społecznej po koronawirusie?

Uczucie samotności utrzyma się po epidemii i będzie tylko rosło. Społeczeństwo podzieli się na wiele części, ludzie będą coraz mniej kontaktować się ze sobą nawzajem. Będzie mniej okazji na spotkania i komunikację w miejscach pracy. Kluby sportowe, restauracje, bary, teatry odwiedzane będą rzadziej. Będziemy czuć się coraz bardziej odseparowani od siebie nawzajem, odlegli.

Nowa fala koronawirusa i inne problemy zmuszą nas do oddalenia się od siebie nawzajem, a oprócz tego, każdy będzie zajęty problemami swojego własnego zdrowia i problemami społeczeństwa. Zobaczymy, że nie tylko 36 milionów żyjących w pojedynkę, cierpi na samotność, ale znacznie więcej ludzi. Liczba rozwodów i innych problemów w rodzinach gwałtownie wzrośnie. Mamy przed sobą bardzo trudny okres, w którym ludzkość będzie musiała zrozumieć, że nie można już dłużej żyć według starych reguł, ponieważ konieczne jest ustanowienie nowego porządku.

Chodzi o to, że dzisiejszy człowiek czuje się bardzo samotny w tym ogromnym świecie. Chociaż ten świat jest bogaty, wielobarwny, to nie można odnaleźć w nim siebie. Nawet jeśli człowiek ma dobry dochód, może sobie pozwolić na więcej w kategoriach materialnych, to mimo wszystko cierpi z powodu samotności. Nas nie uczy się, jak nawiązywać prawidłowe więzi, nie wychowuje do życia w globalnym i integralnym świecie.

Nie czujemy, że żyjemy wewnątrz jednej sfery, gdzie nieożywiony, roślinny, zwierzęcy świat i ludzie istnieją razem, w jednym integralnym systemie na kuli ziemskiej. Wręcz przeciwnie, wszyscy zwracamy się przeciwko sobie, w relacjach osobistych, całych narodów i państw. W dodatku przychodzi koronawirus i jeszcze inne problemy, które są nieuniknione przy takim zachowaniu, to oczywiste że nie możemy czuć się lepiej.

Pewna nauczycielka z Missouri opisała swój stan podczas kwarantanny w taki sposób: „W niektóre dni trzymam się i nawet nieźle się czuję, a w inne dni wydaje mi się, że jeśli ta kwarantanna potrwa trochę dłużej, to po prostu nie wytrzymam i zwariuję. Czy mogę pozostać przy zdrowym rozsądku, kontynuując życie w samotności przez miesiące, lata?”

Dlaczego połączenie między ludźmi jest dla nich takie ważne? Dlaczego ludzie potrzebują stałej komunikacji z innymi ludźmi, a jeśli nie umieją robić tego prawidłowo, to albo wariują z samotności, albo żyją razem i doprowadzają do obłędu jeden drugiego?

Dlatego, że człowiek jest stworzeniem społecznym. Nie możemy żyć jak zwierzęta, które spotykają się na krótki czas, aby płodzić potomstwo, a następnie się rozchodzą. Człowiek potrzebuje rodziny, społeczeństwa, rodzinnego domu, miasta, kraju, gdzie może żyć razem z innymi. Potrzebuje serdecznego połączenia, czego nie ma w nieożywionej, roślinnej lub zwierzęcej naturze: ani w chemicznej, hormonalnej, a właśnie tylko w uczuciowej. Takie połączenie nie wychodzi nam, próbujemy zastąpić uczuciowe relacje, rzeczowymi lub konkurencyjnymi.

Dlatego wszyscy cierpią. Nawet najbogatszy człowiek nie ma tego, co powinien otrzymać od społeczeństwa. Każdy powinien otrzymać od społeczeństwa więcej, niż od matki. Ale nie mamy tego, ponieważ nie budujemy takiego społeczeństwa, które dałoby każdemu uczucie ciepła, pewności i wsparcia. A bez tego człowiek czuje się jak w próżni, nawet jeszcze gorzej, we wrogim dla niego środowisku. Wychodzi na ulicę i postrzega każdego kogo spotyka, jako swojego wroga.

Ludzkość bardzo cierpi z tego powodu. W wyniku takich relacji między nami, naszymi egoistycznymi myślami i pragnieniami tworzymy miejsce, skąd wychodzą różnego rodzaju szkodniki, w postaci koronawirusa, sami stwarzamy zagrożenie dla swojego życia. W końcu musimy dowiedzieć się po co my żyjemy, kim jesteśmy, dlaczego zachowujemy się w taki sposób, czy możemy odnosić się do siebie nawzajem inaczej?

Zastanówmy się, jak zbudować takie społeczeństwo, które odpowiada całemu wszechświatowi. Ponieważ cała natura jest integralna, wszystkie jej części są między sobą powiązane. Społeczeństwo ludzkie powinno być również taką przyjazną, zbudowaną na wzajemnym wsparciu społecznością. W swoim egoizmie zbudowaliśmy je dokładnie na odwrót. Nadszedł czas, aby dokonać pełnej rewizji i zdecydować, że zmierzamy przeciw naszej egoistycznej naturze, aby zbudować nad nią prawidłowe połączenie między wszystkimi. Tylko od tego zależy nasza dobra przyszłość.

Zrozumiałe jest, że człowiek, który znajduje się w trudnej sytuacji, nie wie, co robić, jest zdezorientowany, pod presją środowiska, piętrzących się długów i obowiązków. Pozostaje go tylko pożałować. Ale przecież istnieją systemy społeczne, zobowiązane aby się tym zajmować. Rozumiemy już, że dalej nie można tego kontynuować, zbliżamy się do totalnego zniszczenia.

Potrzebny jest nam integralny system edukacji, aby wykształcić nowego człowieka, bardziej przyjaznego. Natura nas do tego zobowiązuje. Znajdujemy się wewnątrz sfery jako jedynej symbiozy, w której nieożywiona przyroda, rośliny i zwierzęta, wspierają się nawzajem i uzupełniają. Wszystko, oprócz człowieka!

Człowiek chce sam panować nad wszystkimi bez żadnych granic. Nie obchodzi go, że szkodzi ogólnemu systemowi. Jeśli nie powstrzyma się człowieka, to zniszczy kulę ziemską.   Dlatego z punktu widzenia ogólnej natury, naszej wewnętrznej natury, jesteśmy zobowiązani uświadomić sobie, że odnosimy się do jednego zintegrowanego, wzajemnie powiązanego systemu, i musimy na nowo kształcić się.

Z programu „Globalne perspektywy”, 15.05.2020


Otrząsnąć się ze starego świata

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jakie wartości chce wpoić natura człowiekowi, wysyłając mu globalny kryzys?

Odpowiedź: Po pierwsze, wydostanie się z tego bagna, w którym znajdowaliśmy się, otrząsnąć się ze starego świata jest już wielką wartością.

Po drugie, otrząsnąć się ze starych spraw, zrobić przewartościowanie poprzednich wartości i działań, nawet jeśli niechętnie, jeśli sami tego nie chcemy. Wtedy przekonamy się, że natura strząsa z nas całą nieczystość, ostatecznie nie będziemy w stanie przywrócić naszych małych przedsiębiorstw, zbudowanych wyłącznie na obsługiwaniu siebie nawzajem, ponieważ nie będzie nikogo, kogo będzie trzeba obsługiwać.

Świat, który odbuduje się po koronawirusie, będzie inny. Większość małych firm przestanie działać. Wielu ludzi pozostanie bez pracy. Dlatego rządy będą musiały stworzyć zupełnie nowy system pracy, wynagrodzeń, zatrudnienia ludzi.

Zapłata, jak mówi Kabała, powinna mieć formę stypendiów, ponieważ ludzie przez Internet i poprzez telewizję będą zajmowali się integralnym postrzeganiem świata, właściwymi wzajemnymi relacjami między sobą, tym, czego naucza nauka Kabały. W taki sposób zaczną tworzyć właściwe społeczeństwo.

Tym będzie zajmować się 70–80% populacji, w tym dzieci w wieku szkolnym i emeryci. Tylko 20%, a nawet mniej, zatrudnionych będzie w produkcji, abyśmy mogli podtrzymywać nasz poziom egzystencji w normalnej formie. Będzie to wymagało być może nie jednego koronawirusa, ale jeszcze wielu. Ale w końcu do tego dojdziemy.

Pytanie: Dlaczego przestaną pracować małe firmy zbudowane na obsługiwaniu siebie nawzajem? Istnieje przecież prawo „idźcie i zarabiajcie na sobie nawzajem”. Albo proponuje Pan model totalitarnego komunizmu, w którym rząd płaci zgodnie z potrzebami każdego mieszkańca swojego państwa?

Odpowiedź: Nie proponuję żadnego modelu. Mówię o tym, że ludzie nie będą mogli ponownie rozwijać milionów małych biznesów. Nie będą już mieli do tego pragnienia. Nie będzie tego!

Dążenie, aby nabywać prezenty, biżuterię, drogocenności, modne ubrania, latać za tym po całym świecie – wszystko to przeminie. Pociąg do tego stopniowo umrze w ludziach. Sami to zobaczycie.

Nikt w żadnym wypadku nie zamierza na nikogo wywierać presji. Nasz rozwój doprowadzi nas do tego, że po prostu przestaniemy tego pragnąć. Nie będziemy potrzebować już błyskotek, którymi bawiliśmy się w życiu. Staniemy wobec bardziej interesujących, poważnych, globalnych problemów, które należy kardynalnie rozwiązać.

Z lekcji w języku rosyjskim, 17.05.2020


Niebezpieczeństwo niepokojów społecznych po koronawirusie, cz. 3

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowa Organizacja Pracy oznajmiła, że koronawirus może zlikwidować połowę miejsc pracy – to prawie dwa miliardy bezrobotnych. Jak nakarmić dwa miliardy rodzin, pozostających bez zarobków?

Jeśli właściwie zorganizujemy pracę i sprawiedliwie rozdzielimy owoce pracy pośród ogółu, to wystarczy dla wszystkich. Żyjąc w zintegrowanym społeczeństwie, człowiek będzie czuł się przyjemnie i komfortowo.

A jeśli tego nie zrobimy, to wirusy ponownie zaatakują nas, zmuszą do siedzenia w domu na kwarantannie i będą zabierać ludzkie życia. Dopóki nie zgodzimy się, że lepiej jest podzielić się z innymi, aby pozostać przy życiu. Taka lekcja będzie bardzo trudna.

W wielu krajach rozpoczęły się niepokoje: w Libanie płoną banki, a w Stanach Zjednoczonych odbywają się zbrojne demonstracje. Rośnie niebezpieczeństwo wybuchu przemocy. Egoizm rozpala namiętności, nie na próżno Amerykanie wykupili całą broń dostępną w sklepach.

Teraz będą wychodzić na ulice i wyrównywać rachunki, przede wszystkim z rządem. Dlatego że ogromne kwoty, które dzięki błogosławieństwu rządu trafiają do kieszeni oligarchów, spowodują poważne starcia.

Zrozumiałe jest, że równy przydział wymaga przede wszystkim nowego, bardziej społecznego sposobu myślenia, którego należy się nauczyć. Powinno być jasne dla wszystkich, że jeśli nie zbliżymy się do siebie nawzajem i nie staniemy się dobrzy, to będziemy zmuszeni coraz bardziej oddalać się od siebie pod naciskiem straszliwych ciosów klęsk żywiołowych jak i tych wywołanych przez człowieka.

Co może skłonić ludzi do myślenia w bardziej społecznej, integralnej formie i poczucia swojej zależności od siebie nawzajem? W obliczu ciosów, cierpień, chorób i śmierci wszyscy będą chcieli słuchać i zgodzą się, że nasz świat stał się integralny, zamknięty i nie ma sposobu, aby przed tym uciec.

Dlatego jesteśmy zobowiązani do zachowania się w stosunku do siebie w podobny sposób, aby wszyscy byli równi i czuli się jak w jednej wspólnej rodzinie.

Nie należy oczekiwać, że koronawirus wkrótce zniknie. Jeśli nie ten wirus, to jakiś inny, ale doprowadzą nas do stanu, w którym będziemy zmuszeni włączyć się we wspólną integralną jedność natury, w jakim obecnie istnieją jej nieożywione, roślinne i zwierzęce poziomy.

Epidemiolodzy prognozują, że epidemia potrwa co najmniej półtora do dwóch lat. Oznacza to, że koronawirus pobędzie jeszcze tutaj z nami, a jeśli nie on, to pojawi się kolejny wirus, nie lepszy od tego.

Ludzkość jednak będzie musiała uniżyć swój egoizm i przyjąć bardziej okrągłą formę społeczeństwa, w której wszyscy są równi i wspierają się nawzajem, a nie ciągną każdy w swoją stronę, próbując więcej wycisnąć z rządu na swoją korzyść. W taki sposób stymulujemy tylko pojawienie się nowych, bardziej agresywnych wirusów.

Jestem nastrojony bardzo optymistycznie, ponieważ ciosy zmuszają do zastanowienia. Widzimy, jak obecnie cały świat zatrzymał się, przed groźbą wirusa. Nowe wirusy połączą nas jeszcze bardziej i wskażą drogę do właściwego zjednoczenia, do wspólnego, integralnego systemu. Kiedy system naszych stosunków stanie się dobry i prawidłowy, wszystkie wirusy zamienią się ze szkodliwych w przydatne. Życzę nam sukcesu!

Z programu „Globalne perspektywy“, 01.05.2020