Artykuły z kategorii Praca duchowa

Dwukrotnie pomóc się podnieść


Pytanie: Co jest powodem, że człowiek jest taki powolny i opóźnia czas robienia postępów?

Odpowiedź: Głównym powodem jest lenistwo! Nie obchodzi go, że przyjaciele zapewniają mu wzajemne poręczenie. Ale grupa, po kilku bezskutecznych próbach przestanie zwracać na niego uwagę, gdyż nie jest zobowiązana, aby nieustannie walczyć o niego.

Dwa razy musi wyjść mu naprzeciw, tak jak w przykładzie z Talmudu o upadłym ośle, któremu dwukrotnie pomaga się podnieść. A jeśli to nie pomoże, to koniec. On nie może prosić o to, żeby grupa nieustannie go wyciągała, ponieważ przyjaciele pomiędzy sobą mają swoją własną pracę.

Jeżeli nie przebudzi się on przy pierwszej próbie reanimacji i przy drugiej też nie – trzeciej próby już nie ma. Jeżeli chce odejść, to niech idzie. Zgodnie z tymi warunkami muszą zostać ustalone statuty grup, które określają relacje przyjaciół.

Z lekcji do wstępu do TES, 23.12.2012


Deszcz nad polem


Pytanie: Jak mogę dać coś, czego sam nie mam, ponieważ znajduję się całkowicie w materialnym?

Odpowiedź: Nie musisz nic dawać! Powinieneś tylko wiedzieć, jak możesz się zrealizować. Nie wymaga się od nas pragnienia, którego nie mamy. Faktycznie jest napisane: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – ale od nas nie jest wymagana ta miłość. Od nas wymaga się jedynie tego, abyśmy zrozumieli, gdzie w prawidłowy sposób możemy się realizować.

Problem jest w tym, że przeprowadzamy ogromną ilość działań, lecz nie w miejscu, w którym powinniśmy, analogicznie z deszczem, który pada na pustyni, zamiast padać na zasiane pole. Wszystko musi być na swoim miejscu. Jeśli posiejesz ziarno w odpowiednim miejscu – w żyznej glebie, która jest nawadniana – wtedy zaowocuje. Ale kiedy zakopiesz je w piasku na pustyni, nic z niego nie wyrośnie.

90% wszystkich naszych wysiłków w tym życiu marnujemy na rzeczy, które nie są nam potrzebne. Nie warto jest nawet patrzeć w ich kierunku, ale my to robimy… Dlatego problem nie jest w tym, że nie mamy siły, ale w tym, że marnujemy ją w niewłaściwym miejscu. To jest jedyny powód.

Miejscem, gdzie musimy skoncentrować wszystkie nasze wysiłki, oprócz niezbędnych dla materialnego życia (jedzenie i rodzina), jest grupa. Jeśli inwestujemy wszystkie nasze siły w grupę, będziemy posuwać się naprzód z najwyższą prędkością. Zamiast tego marnujemy je w każdej chwili i kręcimy się w koło.

Dlatego też nie powinniśmy skarżyć się, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć żadnych wyników. Dysponujemy niezbędną siłą, musimy ją tylko skierować w prawidłowym kierunku.

Z lekcji do wprowadzenia do TES, 20.12.2012


Bezcenne chwile prawdy


Z artykułu Baal HaSulama „Wprowadzenie do Talmud Eser Sefirot”, Punkt 42: Jedyny powód, który stał się źródłem wszelkiego cierpienia i bólu, całej złości, przestępczości i wszystkich błędów, to kompletne niezrozumienie wyższego zarządzania.

Jeśli zrozumielibyśmy wyższe zarządzanie, to znaczy odkrylibyśmy wyższą siłę i rozpoznali, czego ona od nas żąda, jeśli wyjaśnilibyśmy wszystkie relacje między nami a Stwórcą, wówczas „natychmiast uwolnilibyśmy się od wszystkich zmartwień, cierpień i natychmiast stalibyśmy się z całego serca i całej duszy godni połączenia się ze Stwórcą“.

Jednakże samego Stwórcy nie rozpoznajemy. Każde rozpoznanie jest możliwe tylko poprzez podobieństwo właściwości, z tego powodu rozpoznanie Stwórcy oznacza podobieństwo z Nim we właściwościach. Mogę Go sprawdzić, zmierzyć, poczuć tylko w odniesieniu do siebie samego.

Jeśli chcę ujawnić Stwórcę, muszę w swoich właściwościach być podobnym do Niego, inaczej nie będę w stanie Go dostrzec. Ale gdy tylko zbliżę się we właściwościach do Niego i zacznę Go rozpoznawać, od tej chwili oczywiście będę robił mniej błędów i bezwiednie coraz bardziej się zmieniał.

Aby dotrzeć chociaż do pierwszego odkrycia, do pierwszego postrzegania Stwórcy, muszę zmienić siebie. Dlatego cała moja droga jest podzielona na etapy, z których pierwszy przebiega „w ciemności” i kiedy działam, śledzę kabalistów, wierząc, że w ten sposób będę w stanie zbliżyć się do Stwórcy. Wierzę w to, co jest napisane w książkach, wtapiam się w grupę, biorę przykład z przyjaciół i w końcu stopniowo zaczynam postrzegać wyższą siłę.

Wówczas powstaje we mnie pewna wewnętrzna percepcja Stwórcy, a później rozwija się ona coraz bardziej. Wtedy zaczynam już rozumieć o czym jest mowa w księgach i co mają na myśli kabaliści. Wcześniej, czytałem chyba przez dziesięć lat, ale dopiero teraz każde słowo nabiera dla mnie odpowiedniego smaku.

Tekst staje się dla mnie bardzo bliski, jak gdyby był częścią mnie samego. Rozumiem, że mówi o tym, co się dzieje wewnątrz mnie.

Do takich momentów, takich stanów powinniśmy dążyć, aby nie popełniać już błędów i zrozumieć to, czego dokładnie chce od nas Wyższa Siła.

Z lekcji do wprowadzenia do TES, 29.11.2012


Co chcę odkryć?

Pytanie: Co to są za wyjaśnienia, które powinienem wykonać dla mojego rozwoju, duchowego wzniesienia?

Odpowiedź: Wyjaśnienia, które przeprowadzamy na naszej duchowej drodze, redukowane są do pytania: Co dokładnie chcę odkryć. Wszystkie te wyjaśnienia mają miejsce, kiedy słuchamy albo studiujemy materiały, które opowiadają  nam o duchowej rzeczywistości.

Jeśli otwieram książkę i chcę ujawnić  tą formę tzn. ten obraz świata duchowego, chcę zobaczyć się w nim, to wtedy wyjaśnienie będzie zapewnione przez sprawdzanie: Kim jestem, w odniesieniu do tego, co zostało mi objawione.

Z wykładu w Natania, 12.12.2010


Kongresy: potencjalny skok


Kongres w Nowosybirsku. Lekcja 6 

Kongresy, w zasadzie, nigdy się nie kończą, bo stopień, który możemy osiągnąć na każdym z nich, jest tylko małym krokiem, punktem wyjścia do dalszych postępów. Wszystko zależy od tego, z jakimi myślami wracamy do domu po kongresach: zapominamy o nich, czy poprzez wewnętrzny wysiłek utrzymujemy w sobie wszystko, co na nich przeżyliśmy i pod żadnym pozorem nie pozwalamy aby ten stan uległ oziębieniu!

Z czasem przyzwyczaicie się do tego, aby stale kontrolować się wewnętrznie i wznosić się ponad przeszkodami. W ten sposób wrażenia z kongresów będą rosnąć, rozszerzać się, będziecie więcej rozumieć: gdzie tak naprawdę byliście i co tam się wydarzyło.

Odkryjecie wspaniały stan, którego nie doświadczyliście w trakcie kongresu. Tego stanu doświadczycie dopiero po kongresie, gdy pojawią się wszelkiego rodzaju przeszkody: w podróży, w domu, w życiu codziennym. Jeżeli będziecie stale wznosić się ponad nimi – na wszystko reagować zewnętrznie, a wewnątrz utrzymywać cały czas stan, którego doświadczyliście na kongresie, wtedy zobaczycie, jak w tym stanie zaczniecie postrzegać nowe szczegóły. Świadomość będzie rosła! Kiedy zaczniecie wykraczać poza granice egoizmu, ponad wszelkie problemy, wówczas zaczniecie rozumieć, co to oznacza.

Dlatego sam kongres jest jeszcze nieuświadomionym potencjalnym skokiem. Po nim wchodzicie w chaotyczny, emocjonalny stan, w którym wszystko jest zaplątane. A później, gdy zaczniecie pracować nad egoizmem, w taki sposób aby was nie ostudził i nie zwiódł z drogi, wtedy dopiero zrozumiecie ten stan. Stanie się on waszym osobistym stanem, światłością, która przez was przepłynie. Dlatego też chwile pozornego oddalenia od stanu, który przeżyliście na kongresie, są niezmiernie ważne.

Starajcie się przez cały czas utrzymać stan kongresu! Możecie się obejmować, całować, rozstawać – wszystko to jest nie ważne, ale wewnątrz każdy powinien trzymać się mocno tego stanu! Stale musimy wykonywać anty-egoistyczną pracę nad samym sobą! Nie usiłować niszczyć egoizmu, ale pracować nad nim, z nim! Wtedy będziemy się wznosić.

Z 6 lekcji kongresu w Nowosybirsku, 9.12.2012 


Tylko odpowiedzialność i żadnych usprawiedliwień!


Pytanie: Kongresy pomagają się nam połączyć, działać szybko i skutecznie, osiągać zadziwiające rezultaty. Co może nam dać podobną siłę do wykonania czegoś podobnego na co dzień?

Odpowiedź: Może wam to zapewnić poczucie odpowiedzialności. Wyobraźcie sobie zmęczonych, a może nawet chorych rodziców. Jeśli dziecko się domaga i płacze, nadal są w stanie podnieść się i zrobić wszystko to, czego ono potrzebuje. A nie jest to łatwe, bo nikt nie ma na to ochoty, zobowiązuje ich do tego tylko ich poczucie odpowiedzialności.

Podobnie jest w grupie: każdy musi mieć poczucie obowiązku, odpowiedzialności. Muszę czuć, że siedzę z przyjaciółmi w jednej łodzi i nie mogę sobie pozwolić, aby wiercić w niej dziurę.

Oczywiście, możesz powiedzieć: „Przyjaciele, dziś nie czuję się dobrze, bardzo mi przykro, jestem chory”, i jeszcze chwilkę sobie pośpię. Ale jak mogę tak zrobić, jeśli wiem, że tam na mnie czekają?

Jeżeli uważacie, że nikt nie zauważy waszej nieobecności, bo jesteście tak mało znaczący, niezauważalni, to jesteście w błędzie.

Powiem wam z własnego doświadczenia postrzegania wyższego świata: żaden z was nie znaczy mniej niż ja. Z tego powodu, wasza bierność oznacza brak wkładu we wspólne kli. Powinniście to dobrze zrozumieć i pamiętać o tym, przypominać sobie nawzajem o tej odpowiedzialności, tak aby było to dla was zawsze najwyższym priorytetem.

To jest pierwszy warunek, ponieważ Stwórca stworzył jednego człowieka, czyli mnie, a wszyscy inni istnieją tylko po to, abym z ich pomocą mógł uformować samego siebie. Z drugiej strony, Stwórca stworzył mojego przyjaciela i stworzył mnie, abym pomógł mu i służył jedynie jako środek do wzniesienia go do Stwórcy. I tak to naprawdę jest!

Dlatego musimy się wzajemnie uzupełniać i trzymać się tego, ponieważ w ten sposób będziemy w stanie stworzyć wzajemną gwarancję, poręczenie między nami. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

Nie można sobie pozwolić na żadne pobłażanie, udawanie chorego czy wymyślanie jeszcze innych powodów swojej bezczynności, lecz pomimo tych wszystkich pułapek Stwórcy, maksymalnie angażować się we wszystko. On oczywiście cały czas będzie mnie zaopatrywał w różnego rodzaju usprawiedliwienia dla mojego egoizmu i dlatego grupa musi przypominać mi o tym, że w ten sposób Stwórca się ze mną bawi.

Z 7 lekcji z kongresu w Nowosybirsku, 9.12.2012 


Przez grupę do Stwórcy


Kongres w Nowosybirsku. Lekcja 3 

Pytanie: Czy podczas porannych lekcji i warsztatów zwracamy się do Stwórcy poprzez grupę?

Odpowiedź: Tylko przez grupę! Nie istnieje nic takiego, jak osobiste wzywanie Stwórcy. Wszystkie artykuły Szamati pisane są dla człowieka, który poświęca się duchowej pracy w grupie. Nawiasem mówiąc, nigdzie tam nie zostało napisane, że musi on zwrócić się do Stwórcy poprzez grupę, gdyż jest to uważane za naturalne, za oczywiste.

Kiedy mówię, że patrzę na Stwórcę, oznacza to, że przede mną jest grupa – w przeciwnym razie nie ujrzę Stwórcy.

Z 3 lekcji Kongresu w Nowosybirsku, 07.12.2012


Lęk przed brakiem lęku

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co to jest prawidłowy duchowy lęk?

Odpowiedź: Prawidłowy lęk musi być zawsze w człowieku i powinien on wiedzieć, w jakim stopniu ten lęk może go naprawić, dlatego trzeba prosić o jeszcze więcej lęku.

Na przykład widzę, że nie jestem za bardzo przywiązany do swoich przyjaciół i żałuję, że nie spowodowało to we mnie wielkiego strachu, i chcę, aby ogarnęło mnie z tego powodu prawdziwe przerażenie, bo jeśli nie jestem z nimi wystarczająco połączony, nie będę w stanie na tej drodze nic osiągnąć!

Wiem, że powinienem włączyć się w nich i zatracić siebie, jednak nie jestem w stanie tego zrobić – więc gdzie jest mój strach przed tym? Gdzie jest ta trwoga, która powoduje że ciągle ​​o tym myślę, że mi tego brakuje , że sprawia mi to ból i że zagraża to mojej egzystencji? Ten wieczny wewnętrzny niepokój i troska nie może mnie nigdy opuścić. Powinienem czuć lęk przed tym, że odczuwam brak tego lęku.

Z instrukcji po wprowadzeniu do TES, 04.12.2012


Poczuć pragnienie nauczyciela


Pytanie: Co znaczy być pana uczniem?

Odpowiedź: Tu nie chodzi o mnie samego. Chodzi tu o prawo, które funkcjonuje we wspólnocie dusz. Powinniśmy zjednoczyć te dusze w prawidłowy system, z właściwym połączeniem. To połączenie już istnieje, powinniśmy się z nim tylko identyfikować, podłączyć do niego, oczyścić je z naszych śmieci i wstrzyknąć w nie siłę miłości z naszych pragnień.

„Uczniem” jest ten, kto bierze w tym udział, kto wykonuje tą pracę. Pracuje nad połączeniem: ze mną – na zasadzie „zrób sobie nauczyciela”, i z grupą – na zasadzie „kup sobie przyjaciela“. A wszystkich innych sądzi „według skali zasług“. I wszystko to dzieje się w celu osiągnięcia połączenia z wyższą siłą.

Pytanie: Jak można sprawdzić postęp na tej drodze?

Odpowiedź: Tylko według stopnia samo anulowania się. W przeciwnym wypadku twoja kontrola będzie egoistyczna. Człowiek powinien pokonać swoją wewnętrzną barierę, która przeszkadza w zjednoczeniu, nie powinien robić nic „za plecami”, potajemnie, lecz uczciwie szukać punktu połączenia, przez co będzie w stanie osiągnąć wyższą mądrość.

Każdy musi przeprowadzić to poszukiwanie sam. W idealnym przypadku, powinieneś wiedzieć, czego ja chcę, bez konieczności zadawania wielu pytań. W konsekwencji, powinieneś anulować swoje ego, żeby nie pobłażać własnym pragnieniom. Wtedy będziesz w stanie poczuć moje pragnienie i napełnić je.

Przy tym nie ma znaczenia, czy ja albo inni o tym wiedzą. Ty po prostu działasz i przez to osiągasz połączenie: przeze mnie z wyższym systemem, ze Stwórcą.

Pytanie: Na ogół ignorujemy pana, nie rozumiejąc tego …

Odpowiedź: To jest naturalne, czy tego chcesz czy nie. I trzeba nauczyć się rozumieć własną relację ze Stwórcą. Nawet jeśli jest ona ukryta, jednakże nie może tak być, że odnosisz się w stosunku do Niego lepiej, niż do mnie.

Dlatego przed tobą znajduje się nauczyciel i grupa, bo Stwórca jest ukryty przed tobą, tak że z ich pomocą możesz „praktykować“ samoanalizę: „Kto jest mądrzejszy w moich oczach: ja czy oni? Kto jest wyżej: ja czy oni? Czy chcę podporządkować ich swoim planom? Czy też schylam głowę i robię to, co jest dla nich dobre?

W tym właśnie zawiera się cała praca. Został ci dany „sprzęt do ćwiczeń” , na którym możesz przeprowadzić przygotowanie. Jeśli nie chcesz wykonywać tych przygotowawczych zadań, to szkoda, abyś tracił swój czas, idź sobie lepiej i ciesz się życiem …

Z lekcji do artykułu „Istota nauki Kabały”, 26.11.2012


Nie przegap swojej szansy!


W duchowości są szczególne okresy, pewnego rodzaju „szczęśliwe chwile”, których nie można ani przewidzieć, ani ponownie przeżyć. Występują one od czasu do czasu i nie zależą od nas, tylko od interakcji pomiędzy Zeir Anpin i Malchut świata Acilut.

Wyobraźcie sobie dwa cylindry – jeden wewnątrz drugiego. W każdym z nich znajduje się mała szczelina, a w samym środku znajduje się lampka. Podczas gdy cylindry się obracają, szczeliny tych cylindrów czasami się pokrywają, tak że na zewnątrz można zobaczyć świecenie lampki. Podobnie współdziałają Zeir Anpin i Malchut w tych szczególnych stanach, które czasami człowiekowi „świecą“. Określane są one jako „czas pragnienia”.

Ten czas przychodzi z góry, do każdego człowieka w indywidualny sposób. Ponieważ my wszyscy jesteśmy różni i należymy do różnych części ogólnego systemu, doświadczamy różnych wewnętrznych i zewnętrznych stanów. W wyniku rozbicia naczyń, rodzaje naszych relacji zostały pomieszane, w związku z czym powstało bardzo dużo różnych warunków.

Ale nagle pojawia się dla człowieka „szczęśliwy moment” – i wtedy bardzo ważne jest, czy będzie on w stanie go uchwycić i zrealizować.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki Kabały”, 26.11.2012