Na progu liszma
Bycie na progu liszma – jest bardzo szczególnym stanem. Cieszę się, że osiągnęliśmy ten stan i że możemy już wszyscy razem, pomagając sobie, starać się wejść w liszma. A nawet samo zbliżenie się do tego stanu – jest również ogromnym osiągnięciem.„Liszma” – jest właściwością Stwórcy, ale już możemy uchwycić się jej, zrozumieć i poczuć.
W artykule nr 20 „Szamati” jest powiedziane: „Dlatego, aby stać się godnym liszma, człowiek potrzebuje pomocy z góry, ponieważ jest to wyższe świecenie, i ludzki umysł nie może tego zrozumieć. Ale ten, kto czuje smak, ten wie. I o tym powiedziano: „Skosztujcie i zobaczcie, jaki Stwórca jest piękny”.
Aby to zrobić, konieczne jest podjęcie wysiłków, uwagi, wrażliwości serca i jak najwięcej przebywania wspólnie, razem. A jeśli w tym wszystkim nie odczuwamy żadnej reakcji, to pozostaje nam tylko modlitwa, czyli prośba do Stwórcy, aby nas wysłuchał, nauczył, jak zwracać się do Niego. Wtedy między nami pojawia się już wzajemna więź.
Z jednej strony, jest powiedziane, że Stwórca słyszy modlitwę każdego. Ale z drugiej strony ta modlitwa wymaga naprawy, bo nie jest wznoszona przez każdego z właściwego miejsca. Po grzechu z Drzewem Poznania zostaliśmy daleko odrzuceni od siebie, dosłownie jak wybuchem rozrzuceni we wszystkich kierunkach.
Teraz musimy stopniowo połączyć się z powrotem razem z dodatkowym egoizmem, który otrzymaliśmy podczas rozbicia. Aby to zrobić, musimy poczuć jak bardzo jesteśmy oddaleni i że nie możemy przybliżyć się wzajemnie i wszyscy razem do Stwórcy.
Gdy odkrywamy, że zupełnie się do tego nie nadajemy, to należy wznieść modlitwę. A modlitwa powinna być jak najbliższa naszemu wspólnemu sercu, zjednoczeniu naszych wewnętrznych pragnień. Dlatego pragniemy ujawnić wszystkie pragnienia naszych przyjaciół i zjednoczyć je, abyśmy wszyscy razem wznieśli do Stwórcy, przekazując Mu nasze serce.
Spróbujcie wyobrazić sobie taki stan i trwać w nim przez 24 godziny czyli całą dobę. Stopniowo zbliżamy się do takiej pracy, poprzez chęć pomocy przyjaciołom i bycia razem jak jeden człowiek z jednym sercem. Staramy się zrobić chociaż niewielki krok, ale razem. Inaczej to nie zadziała, nie wywoła właściwej reakcji.
Tak krok po kroku podążamy w kierunku Stwórcy, aż poczujemy, że On wychodzi nam naprzeciw. Zrobić krok razem – oznacza, chęć zjednoczenia się tak, żeby stać się kli dla służenia Stwórcy.
Z lekcji na temat „Na progu liszma”, 15.04.2023
Pytanie:
W miarę postępu, zły początek, siła egoizmu, za każdym razem ujawnia się coraz mocniej – tak, że w końcu nie wiemy, co robić. Tak jakby przed nami pojawiła się ściana, na którą nie możemy się wspiąć. W końcu dochodzimy do Końcowego Morza – do wzburzonych, złowrogich wód, gotowych nas pochłonąć i odciąć od życia.
Pytanie:
W artykule „Pokój na świecie” Baal HaSulam napisał, że „każde indywidualna jednostka musi zrozumieć, że jego własne dobro i dobro społeczeństwa są jednym i tym samym, i tak świat dojdzie do swojej całkowitej naprawy”.
Odkrycie wspólnego Stwórcy w dziesiątce jest otwarciem serc, kiedy wszyscy jednoczymy się razem i odkrywamy, że jesteśmy absolutnie podobni, równi, identyczni – wszyscy we wszystkich. Odkrycie takiej wspólnoty daje nam poczucie Stwórcy.
Baal HaSulam napisał, że skoro słowo „Natura” jest
W miarę rozwoju człowiek zmienia się nie na lepsze lub na gorsze, ale bardziej w stronę intensywniejszego określenia stanu, w którym się znajduje. W końcu uświadamiamy sobie, że cały nasz ruch, cały rozwój pochodzi tylko z naszego egoizmu, który nie ma przyszłości. Mimo wszystko będziemy musieli się z nim rozstać i zobaczyć, że przyszłość leży tylko w siłach obdarzania, siłach połączenia. Do takiego wniosku powinien nas doprowadzić nasz egoizm, dlatego nazywa się to „pomocą przeciwko tobie”.
Pewnego razu podczas święta Sukkot cała grupa była w bardzo dobrym stanie i wtedy zapytałem swojego nauczyciela Rabasza, czego jeszcze nam brakuje, żeby teraz wskoczyć na szczególny, już duchowy stopień? A on odpowiedział: „Brakuje ataku. Potrzebny jest atak z twojej strony”.