Artykuły z kategorii

W jedności ze światem

Pytanie: Jakie pragnienie musimy otrzymać od świata? Co oznacza, „dać  się przeniknąć przez obce pragnienia”?

Odpowiedź: To jest to samo, jak podporządkować  się grupie. Ja posiadam iskrę miłości do bliźniego, zwaną „punktem w sercu”. Ale to jest tylko jedna iskra, która sama z siebie nie jest w stanie zapłonąć. Dlatego muszę  połączyć ją z wszystkimi innymi iskrami moich przyjaciół. I gdy nasze iskry się połączą, da nam to większe siły do naprawy. I wtedy otrzymamy odpowiedź.

To samo odnosi się do pracy ze światem: człowiek nie ma pragnienia do naprawy swojej duszy, jeśli nie połączy sie z „narodami świata”. Ponieważ jedna część jego duszy Galgalta we Ejnaim znajduje się w nim i w jego przyjaciołach, a druga część ACHaP znajduje się w „narodach świata”. I my musimy połączyć te części razem, aby stworzyć całkowite, holistyczne i integralne naczynie, Kli.

Z lekcji do artykuuł Rabasza, 13.02.2011


Jeśli grupa dzieli się na małe grupki

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Podjąłem mój wybór i wstąpiłem do grupy, ale czasami dochodzi w niej do starć. Jak możemy się tego pozbyć?

Odpowiedź: Przede wszystkim, musimy rozpoznać, że w grupie istnieją problemy. Nie możemy ich ukrywać lub tuszować. Na przykład, grupa składa się z 30-40 osób, z których każdy stara się udowodnić swoją rację, albo tworzą  się z nich małe grupki.

Tutaj musimy zrozumieć: że podlegamy wyższemu zarządzaniu, które organizuje nam te małe grupki i kłótnie. Dlaczego? Abyśmy wznieśli się ponad nasze problemy do Jedynego, który powołał je do życia. On jest tym, który tworzy pomiędzy nami te problemy i także przyznaje się do tego: „Ja stworzyłem złą skłonność”.

Ale po co? Abyś prosił, pragnął Tory jako przyprawy, tj. abyś tęsknił za zawartym w niej światłem, które prowadzi z powrotem do źródła. Po tym jak poprosiłeś o światło, wzniesiesz się ponad problemy do jedynego źródła, w którym biorą swoj początek zarówno dobro jak i zło.

Pytanie: Tak, ale po tym problemy jeszcze wzrastają.

Odpowiedź: Musisz zakumulować, zgromadzić konieczną siłę pragnienia i światła naprawy, aby móc wznieść się na pierwszy duchowy stopień. Dlatego problemy wzrastają i będą nadal wzrastać. Zaufaj, polegaj na Stwórcy, On wie o wszystkim izna się na tym. Dlatego też mówi On o stworzeniu złej skłonności abyś zrozumiał: że wszystko pochodzi z jedynego źródła. Trzeba to tylko przyjąć jako podstawę do pracy. Nie mamy nic innego.

Najważniejszym jest, aby trzymać się tego. Nawet jeśli niektórzy z przyjaciół stali się już  nienawistnikami, a inni nie są ani za ani przeciw, nawet jeśli w grupie panuje nieporządek, zdezorientowanie, to ja przyjmuję to wszystko jako „opakowanie” od Stwórcy. On to stworzył, a ja razem z przyjaciółmi albo im na przekór, pomimo wszystkich możliwych stanów, ciągle kieruje się ku jedności.

To oznacza być „jak jeden człowiek o jednym sercu”. W przeciwnym razie, na jakiej podstawie, będziemy mogli się inaczej połączyć?  Nasze zjednoczenie nie jest oparte na „grzecznych dzieciach”, ale na walkach kogutów i łotrów. Kłócimy się i nienawidzimy się nawzajem – a ponadto, łączymy się w jedną całość. Dokładnie ponad tym powstaje miłość do bliźniego jak do siebie samego. Wówczas dojdziesz do otrzymania Tory.

Obojętnie czy się z tym zgadzasz czy nie, zasada ta i tak nie ulegnie zmianie. W grupie musimy podjąć decyzję, że nie ma żadnego innego wyjścia, tak abyśmy już teraz wyrazili na to zgode, sztucznie. Wówczas przestaniemy się kłócić i zaczniemy się nawzajem pozornie kochać. Studiujemy w nadziei, że światło, które prowadzi z powrotem do źródła, wpłynie na nas i stworzy pomiędzy nami połączenie. Podczas lekcji, każdy myśli: „Aby pomogło to chociaż  troszkę!“

W przeciwnym razie pożremy się nawzajem, ponieważ nie jesteśmy w stanie dać sobie rady z  wykonaniem ćwiczeń, które dał nam Stwórca. On nas w to „wciągnął”, tak jakby wsadził nas w grę komputerową,  na pole ćwiczeń, które jest ograniczone przez ekran. Teraz znajdujemy się w niej. Co mamy teraz zrobić?

Właśnie tutaj musimy zbudować nowe relacje, które chcemy wspólnie osiągnąć. Czego brakuje nam na tym polu zabawy, na którym nienawidzimy się wszyscy nawzajem, rozrzuceni jak punkty na ekranie? Co powinniśmy zrobić?

Musimy ujawnić światło, które prowadzi z powrotem do źródła. Więc studiujmy i domagajmy się tego, aby to się stało.

To łatwo się mówi, ale w realizacji … Problem polega na tym, że tutaj musi ujawniać się cała siła stopnia, a to wymaga czasu. Ponieważ  pierwszy stopień jest szczególnie wysoki, i nie można tak po prostu na niego wskoczyć. W porównaniu do niego,  pozostałe stopnie będą  już łatwiejsze.

Z  lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Kiedy serce jest obciążone

Pytanie: Jak mogę przyjąć z radością ciężkość, która trzyma mnie z dala od grupy i od celu?

Odpowiedź: Ale to jest przecież zbliżanie, a nie oddalenie. „ofiara” w języku hebrajskim oznacza „bliskość” (קרבן – קרוב). Jest to dalsza część zawartego we mnie nienaprawionego pragnienia, o którym nic nie wiedziałem, i z którym nie mogłem pracować. A  teraz się ono pojawiło.

To, co odkrywa się jako ciemność, jako obciążenie serca, jest to zawarta we mnie część, która się ujawniła, a teraz  mogę otrzymać dodatkowe światło, nowe zrozumienie i nowe odczucie. To jest powód, z którego powinniśmy się cieszyć.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 09.02.2011


Ofiary egoizmu

каббалист Михаэль ЛайтманKorzenie duchowe, zstępując w nasz świat, przemieniają się w nim w swoją przeciwstawną formę i wtedy egoizm naszego świata wykonuje wyższe przykazanie miłości zgodnie ze swoim rozumieniem – czyli idzie zabijać. Ale to ty masz zdecydować, co wolisz: czy pozostać w tych materialnych gałęziach, czy wznieść się do korzenia duchowego?

Jeśli chcesz się wznieść, to pracuj w grupie i bierz udział w jej grze w miłość braterską między wszystkimi. Wtedy ci się ujawni, że nie jesteś zdolny do takiej miłości, że to wszystko kłamstwo i będziesz żądać naprawy. Wówczas z góry przyjdzie siła, która połączy cię z innymi i da miłość do nich.

To połączenie nie istnieje w płaszczyźnie naszego świata, a tylko na wyższym stopniu.

Przede mną jak gdyby stoi ekran komputera, na którym mogę zobaczyć działania materialne lub duchowe. Jeśli patrzę oczami duchowymi, to widzę miłość, a oczami materialnymi widzę  zabójstwo.

Jednak to nie znaczy, że jeśli ktoś atakuje mnie i chce zabić, to robi to z miłości, lecz postępuje tak przez swój egoizm. Dlatego jest powiedziane: „Tego, kto przychodzi cię zabić, zabij pierwszy”.

Tym samym naprawiasz go, przecież to on przyszedł cię zabić, co oznacza, że jego egoizm jest większy niż twój. Dlatego, zabijając go, wykonujesz naprawę, działając z mniejszym egoizmem niż ten, który cię zaatakował.

Wszystko tu jest bardzo logiczne i nie opiera się na ślepej wierze. Przecież nie chciałem go zabić. To on pierwszy mnie zaatakował i chciał mnie zabić. A gdy jest to całkowicie oczywiste, to wtedy zabijając większy egoizm mniejszym, wykonujesz naprawę. Jest to twój obowiązek, wyższe przykazanie: „Zabij każdego, kto przyszedł zabić ciebie”.

Nie ma nic oprócz napraw. Albo są one realizowane na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nieświadomie i niezrozumiale dla nas, lub też wykonujemy prawdziwe naprawy na poziomie ludzkim podczas pracy w grupie.

Nasz egoizm jest winny wszystkich zabójstw w naszym świecie. Wymaga on takich ofiar w celu swojej naprawy. Jednak realizacja tej naprawy może być przeniesiona na duchowy poziom, jeśli tego zechcemy!  A wtedy nie zobaczymy i nie doświadczymy żadnego przejawu zła na świecie.

Ale  pod warunkiem, że wzniesiemy całe swoje pragnienie egoistyczne, które popełnia te wszystkie zbrodnie, na wyższy stopień – a tam wszystkie jego działania będą wspaniałe, przeciwstawne temu, co widzimy dzisiaj. Nagle ludzie zaczną jednoczyć się ze sobą, obejmować się i czuć bliskimi.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 09.02.2011


Naprzód do prawdy!

Pytanie: Co oznacza zwrócić się do światła o pomoc?

Odpowiedź: Gdy człowiek zaczyna studiować Kabałę, wierzy, że ma pragnienie. Z pełnym entuzjazmem, gorliwością dąży do tego,aby coś zrozumieć, rozpoznać i uczynić. Chęć ta wydaje mu się nieustanna i odpowiednia do dalszego postępu.

Dopiero znacznie później, człowiek zaczyna rozumieć, że chęć do postępu nie przebudziła się w nim sama. To rozbite pragnienie, osiąga on w wyniku interakcji z otoczeniem, z przyjaciółmi. Człowiek nie chce w ogóle połączyć się z nim we wspólnym sercu i nie chce wejść  z nim w żadne poręczycielstwo. Postrzega on dokładnie rozbite pragnienie: zło, nienawiść zamiast miłości, odrzucenie, niezdolność do połączenia.

To pragnienie zatrzymuje człowieka, i z tym musi zwrócić się do światła, które prowadzi z powrotem do źródła. Ale gdzie mam powrócić? Do jakiego źródła? Co to jest pragnienie? Tutaj są konieczne dwa bardzo różne kroki, a granica między nimi jest dość problematyczna.

Dla rozumu jest to łatwiejsze, ale w odczuciu człowieka wydaje się to jasny, wyraźny krok, aby przez niego przejść: „Poprzez moje własne wysiłki, będe mógł dojść  tylko do właściwego miejsca ale nie dalej. Następnie muszę osiągnąć nowe pragnienie, które znajduje się pomiędzy mną a moim bliźnim, które jest w tej chwili rozbite”.

Muszę ujawnić nienawiści w stosunku do bliźniego i z pomocą światła, rozpoznać w tym zło. Muszę ujawnić, że to wlasnie naprawa tej nienawiści, oznacza powrót do dobra. Właśnie dokładnie w tym momencie, będę potrzebował światła – nie żadne proste napełnienie, tylko siłę, która naprawi moje zło i doprowadzi mnie do źródła, z powrotem do dobra. A dobro to, oznacza dla mnie, zjednoczenie się z moim bliźnim.

Takie rzeczy powinienem wyraźnie rozpoznać. Musi być to dla mnie jasne, że jest tak a nie inaczej. Problem polega na tym, że człowiek nie jest zdolny, bez wsparcia środowiska, aby pracować  nad sobą. Potrzebuje on zewnętrznego, fizycznego wsparcia, a później, gdy podąża  już w kierunku celu, odkryje wewnątrz grupy rzeczy, które nawet dla samych przyjaciół są niezauważalne.

Praca przebiega zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie, jednakże skierowana jest całkowicie na ujawnienie miejsca rozbicia pomiędzy nami, zła, które ukryte jest w tym rozbiciu i dobra, które przynosi ze sobą jego naprawa.

W moim odczuciu musi być to dla mnie absolutnie jasne: że jest to choroba, która mnie zabija, i jedynie światło, które prowadzi z powrotem do źródła może mnie uratować. Ja sam nie jestem do tego w stanie. Ratunek znajduje się w jedności, bo właśnie ona jest moim lekarstwem. Wszystko inne nie jest brane pod uwage, wszystko to przypisuje jako zero wpływu albo jako negatywny, zły wpływ.

Poprzez wspólne wysiłki musimy dążyć do tego, aby to faktycznie dostrzec. I wtedy możemy pragnąć światła, które prowadzi z powrotem do źródła. Nie tęsknie po prostu za czymś nieokreślonym, nie chcę po prostu doświadczyć czegokolwiek, nie dąże tylko do duchowości – ponieważ wszystko to, jest przeniknięte egoizmem. Nie, ja dąże tylko do zjednoczenia, chcę osiągnąć potrzebę do połączenia się z innymi. To nazywa się „modlitwa przed modlitwą”.

Tylko takimi krokami, nawet jeśli sztucznie, teatralnie i z ciężkim sercem, będziemy iść do przodu. Naprzód do prawdy: nie do nagiej prawdy naszego „ciała”, ale do duchowości, do prawdziwej prawdy. O tym jest napisane: „Ja mieszkam pośród ludu swego”.

Chcecie ujawnić Stwórcę? „Stwórca” jest własciwością emanacji. Zostanie ona odkryta tylko w naszych prawidłowych wzajemnych relacjach. Im więcej mówimy o nich, piszemy, dyskutujemy, czym bardziej konkretnie, bezpośrednio, jasno i wyraźnie będziemy to wykonywać, pozwalając  na to żeby stało się to naszym nawykiem, tym bardziej będziemy zbliżać się do realizacji tej właściwości.
Z  lekcji do artykułu Rabasza, 08.02.2011


Wszystko zależy od pragnienia

Pytanie: Jeśli ludzka natura jest pragnieniem rozkoszowania się, to dlaczego większa część ludzkości jest zadowolona z tak niewiele i nie szuka wiecznej rozkoszy?

Odpowiedź: Pewnego dnia spotkałem starego przyjaciela, jeszcze z przedszkola. Już wtedy zbierał on znaczki pocztowe. Po tym jak sam „pokonałem” tą pasję, podarowałem mu moją kolekcję znaczków. Pamiętam dobrze, jak wówczas znaczki straciły na wartości w moich oczach, lecz on nadal jeszcze rozkoszował sie tą pasją.

Kiedy się spotkaliśmy, powiedział do mnie:

– Poza znaczkami zbieram teraz jeszcze koperty.

Powiedział to bardzo poważnie, kiedy obiecałem, że wyślę mu kopertę od nas. Nie ma tu się z czego śmiać: człowiek docenia coś, ma on szczególne pragnienie. Ja nawet nie chciałem rozpoczynać z nim rozmowy na temat światła i wiecznej rozkoszy. Po co, jeśli tu chodzi tylko o koperty i znaczki.

Wszystko bierze swój początek w pragnieniu. Tak długo, jak miałem pragnienie, ja również zbierałem znaczki. Każdy przechodzi przez takie fazy jak dziecko. A on zachował to pragnienie – w jaki sposób mógłbym przekazać mu moje pragnienie? To jest niemożliwe.

Widziałem wiele dzieci, które wyrastały obok Rabasza, od jego uczniów i krewnych. Jeśli dziecko ma pragnienie, to ma to pragnienie, a jeśli nie, to nie. Nie możesz je zmuszać. Ono widzi, czym ty się zajmujesz, wszystko inne zależy od jego dążenia. Tutaj nie można nic zrobić.

A więc nie możemy żądać, aby człowiek pracował nad zjednoczeniem. Ile osób na całym świecie troszczy się tak naprawdę o to, ponieważ pragną zobaczyć świat jako jedyne proste, światło, jako jedyną siłę? Kto chce sam zobaczyć ten obraz rzeczywistości, a jeszcze  w dodatku tak, że sam siebie w tym nie postrzega? Albo masz takie pragnienie, albo nie.

Tak, z pomocą grupy, możemy przyspieszyć rozwój – lecz bez wywierania nacisku na człowieka.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 10.02.2011


Niech stanie się wieczór i poranek – dzień pierwszy…

каббалист Михаэль ЛайтманKsięga Zohar. Przedmowa. Artykuł „Tora i modlitwa”, pkt. 182: Spójrz – oto rada człowiekowi, gdy wstępuje nocą do łoża swego: musi on przyjąć nad sobą wyższe królestwo (Malchut) całym sercem i zawczasu przekazać Stwórcy duszę swoją pod zastaw.

… I gdy w ten sposób postępuje, żadne nocne zarządzanie nie jest w stanie mu zaszkodzić i oderwać od radości służenia Stwórcy, bo ma on już wieczór i poranek – dzień pierwszy. I nie ma nocy, ale tylko nieodłączna część dnia.

I dlatego natychmiastwybawiony jest on od wszystkich złych chorób i od wszystkich złych duchów, które nie panują nad nim. Bo noc jego już wyszła spod panowania nieczystych, egoistycznych sił (sitra achra) – przecież nie ma więcej nic rozdzielającego między nim i ścianą, Szhiną (Malchut). I siły sitra achra i sądu już więcej nie panują nad nim.

Jeśli człowiek przygotuje się poprawnie, to wówczas ma połączenie ze Szhiną (przejawem Stwórcy)  nawet w stanach, kiedy następuje w nim ciemność pod wpływem sił rozdzielających go od Stwórcy, grupy, nauki kabały i całego procesu studiowania, postępu i naprawy.

Wszystko zależy od prawidłowego przygotowania, dzięki któremu nigdy nie zdarzy się to zerwanie. Wręcz przeciwnie, prawidłowe przygotowania zapewniają mu możliwość zamiany wszystkich sił nocy w siły jeszcze większego zlania, gdy „ciemność zaświeci jak światłość” i wtedy osiągnie on znacznie większe pojmowanie duchowości w świetle poranka i dnia, który nastąpi po nocy.

Co to znaczy „nastąpi po nocy”? Człowiek sam zamienia tę ciemność w dzień. Noc nie zamienia się w dzień według zegara, tak jak w naszym świecie. W duchowym świecie zmiana odbywa się pod wpływem zmian w człowieku, kiedy on sam obraca ciemność w sobie w światłość.

Jeśli nie przygotowuje się zawczasu, by prawidłowo przywitać ciemność, to ona pozostaje ciemnością. On zapomina o dniu, o Stwórcy  i odłącza się od Niego, upadając w stan „śmierci” – całkowitego odłączenia od duchowości. W tym stanie już nic nie odczuwa. Jak powiedziano: „Martwi są wolni”. I wtedy stopniowo budzi się ponownie i jakby zaczyna od samego początku, po raz pierwszy.

Upadki, ciemność, które przychodzą do człowieka, szacuje się wobec tych możliwości, które były mu dane wcześniej, aby przygotował się on do tej ciemności i zamienił ją w dzień.

Przypuścimy, że poziom awijut (grubości pragnienia), który mam teraz otrzymać, stanowi  „–10” kg zatwardziałości serca, pragnienia. Wtedy otrzymuję także wszystkie możliwości, abym był gotowy zamienić te  „–10” kg w  „+10” kg, z sił rozdzielenia w siły zlania się. Wszystko zależy od przygotowania. Wówczas po nocy nastąpi dzień.

Jeśli zaś nie przygotowuję się poprawnie, to przychodzi ciemność, następuje noc – i zamieniam tę noc w całkowite oderwanie i „śmierć”. Przecież noc jest stanem, kiedy odczuwam siły separacji, które oddzielają mnie od właściwości obdarzania, od Stwórcy. A dalej już nie chcę ani właściwości obdarzania, ani Stwórcy jako właściwości obdarzania, miłości – nic! Myślę tylko o sobie, o tym, kiedy wreszcie będzie mi dobrze. Wtedy wychodzę ze stanu nocy i noc zamienia się w śmierć i wtedy upadam nawet o poziom niżej – w stan, w którym zupełnie nic nie czuję.

Powinniśmy w pełni uwierzyć mędrcom, którzy mówią, że Stwórca, światło zawsze przygotowuje dla nas kroki do przejścia przez system. W tych krokach wszystkie upadki i wzniesienia, siły separacji i siły dane nam do wykorzystania są tak wyważone, że zawsze możemy prawidłowo używać te /tych siły separacji, aby zamienić je w siły połączenia. W to człowiek powinien wierzyć.

Z lekcji do Księgi Zohar. Przedmowa, 07.02.2011


Co ty rozumiesz?

Pytanie: W świecie materialnym można postrzec jasne prawa rozwoju. W świecie duchowym istnieją  również jasne prawa. Dlaczego nie możemy znaleźć w przygotowawczej fazie ani  jednego prawa, nic, czego moglibyśmy się trzymać? Nawet pojęcie czasu jest czymś nieokreślonym.

Odpowiedź: Jest to jasne, że nie rozumiesz jeszcze, gdzie się znajdujesz – jak u noworodka, który dopiero przyszedł na świat. Twoje roszczenia w odniesieniu do braku zrozumienia są zrozumiałe. Niejasne pozostaje tylko jedno: Dlaczego nie rozumiesz, że jest to kolejność, przez które trzeba przejść te stopnie?

Dziecko przechodzi z niezrozumienia w zrozumienie. I właśnie te pośrednie etapy, których nie możemy zakwalifikować, w których doświadczamy niejasne, mgliste stany, świadczą o rozwoju. Czegoś nie rozumiemy a coś rozumiemy, coś rozumiemy bardziej a coś mniej. Jest to niemożliwe, by rozwijać się w inny sposób. Nawet najbardziej zrozumiałe rzeczy w naszym świecie nie są aż tak dalece zrozumiałe. Później w duchowym jest tak samo.

Jednakże tam chodzi o rozwój. W naszym świecie na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nie rozwijamy się tak naprawdę. Skrobiemy jedynie tylko od natury tego świata, jedną warstwe po drugiej i pozostawiamy tak ten stan, w którym się znajdujemy, nieco jaśniejszym. Nie rozumiemy go nawet, tyko jedynie próbujemy, napełnić się choć trochę i właściwie opróżniamy się tylko jeszcze bardziej. To nie jest rozwój.

Jasność i oczywistość są fikcją. Gdybyśmy wiedzieli, co zrobić, nie popełnialibyśmy tak wiele głupot jak do tej pory. Wręcz przeciwnie, jest głupotą, by wierzyć w to, że żyjemy w świecie, który rozumiemy. To tak nie jest. Wręcz przeciwnie, dokładnie tak jak niemowlęta i małe dzieci, jesteśmy opanowani przez mętność uczuć, nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje i jesteśmy zdezorientowani.

Ale stopniowo krok po kroku, wyjaśnimy tą sytuacje, inwestując wysiłek, wymagając zrozumienia z wyższego poziomu, od wyższej siły, aby przyszła napełniła nas i oświeciła.

To jest jedyny możliwy rozwój, prawdziwy proces wzrostu. Nic poza tym.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 06.02.2011


Położyć nacisk na jakość

Wszystko zależy od wysiłków. Człowiek musi wierzyć w zasadę „wysilił się i znalazł”. Dlatego Baal HaSulam pisze w pkt 17 Wprowadzenie do TES, że przed studiami zobowiązujemy się do tego, aby  umocnić się w wierze, jak jest napisane w Powiedzeniach Ojców: „Wierny jest Ten dla którego się trudzisz, aby dać ci nagrodę za twoje wysiłki”. Tą nagrodą będzie przejście z egoistycznej intencji lo liszma w altruistyczną liszma.

Przed studiami i w trakcie studiów człowiek jest zobowiązany, by dążyć do tej zmiany w sobie z tęsknotą. Dokładnie w tym zawarte są wszelkie starania. W tym samym wprowadzeniu wyjaśnia Baal HaSulam, że człowiek nie pownien być niedbałym ani w ilości ani w jakości wysiłków.

Jeśli zaczynamy studiować, wtedy możliwe, że chcemy zmienić się przez studia i przez  zawarte  w nim światło, ale potem zapominamy o tym i dajemy się odciągnąć, co znaczy, że nie inwestujemy jakościowo wystarczająco dużo wysiłku. Być może, że ilość jest wystarczająca, ale ważniejsza jest właściwie jakość: jak bardzo mnie boli – tak bardzo, że nie mogę stracić celu z oczu, podobnie do chorego, który cały czas myśli tylko o swoim uzdrowieniu. Bez względu na to co robi, wszystko jest przeznaczone do tego, aby wesprzeć go w jego uzdrowieniu.

Taką potrzebę nie można osiągnąć samemu. Można to tylko osiągnać z pomocą środowiska. Ono jest w stanie zobowiązać człowieka przez ważność celu, tylko w taki sposób, bedzie mógł ruszyć naprzód.

Jeśli spojrzymy na wszystkie dane nam do dyspozycji środki, zobaczymy, że zarówno grupa z jej zwyczajami jak również ja sam, Stwórca, nauczyciel, lekcje i rozpowszechnianie są do tego konieczne, aby wywołać w człowieku silne pragnienie do zmian, które spowodowane jest studiami. Musimy osiągnąć jedynie ten punkt, tylko on powinien być wynikiem wszystkich naszych wysiłków.

Wówczas podczas lekcji, powstanie w nas prawdziwe żądanie światła i niczego innego: ani wiedzy, ani mądrości, ani jakichkolwiek różnic – tylko żądanie zmiany. I siła tego żądania, bedzie do tego stopnia silna, że naprawdę doprowadzi nas do zmian.

To umożliwi człowiekowi, przejście do Tory jako do „przyprawy” i od niej do Tory życia zamiast „śmiertelnej trucizny”, którą zażywał wcześniej.

Ponieważ  naszą złą skłonność ujawniamy za pomocą światła. Światło to nazywane jest „aniołem śmierci”: z jednej strony pokazuje czlowiekowi, że jest on martwy duchowo, z drugiej strony zaś, nastepnie pomoże mu ono zabić jego egoistyczne pragnienie. W ten sposób postępujemy naprzód.

Z  lekcji do artykułu Rabasza, 07.02.2011


Złożona droga pojmowania boskiej prostoty

laitman 38Pytanie: Jeżeli wszystko w naszym świecie pochodzi od wyższych korzeni, to skąd  biorą się wszelkiego rodzaju sztuczne wynalazki, które nie istnieją w naturze, na przykład samochód na kołach?

Odpowiedź: Cała natura przedstawia sobą obraz, który pojawia się we mnie. On schodzi do mnie z góry. W świecie duchowym nie ma samochodów, natomiast powinno tam istnieć samo to pojęcie, bo inaczej jak moglibyśmy wpaść na taki pomysł?

Korzenie wyższego świata w widzialnej formie występują w naszym świecie jako cztery poziomy natury: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy i ludzki. A wszystko pozostałe dochodzi do nas w formie myśli. Wszystkie nasze jakby sztuczne wynalazki (rakiety, samochody…) pochodzą od wyższej myśli, a nie jako wynik obserwacji przez nas natury.

To nie rozprzestrzenia się z góry na dół w sposób bezpośredni, obowiązkowy, lecz zostaje wynalezione przez człowieka, który uzupełnia to, czego brakuje mu w tym świecie.

Cztery etapy prostego światła rozprzestrzeniają się z góry na dół, ze świata nieskończoności do naszego świata, tworząc światy, parcufim, sfirot i ich różne kombinacje. Na każdym stopniu wszystko, co jest na nim, wszystkie jego formy, schodzą do niego z wyższego stopnia. Wydaje się nam, że na niższym poziomie istnieją bardziej rozwinięte formy.  To dlatego, że brak doskonałości tego stopnia wymaga ujawnienia większej różnorodności materiału i jego kombinacji.

Na górze, w świecie nieskończoności, wszystko łączy się w jedną całość – wspólną jedność. Świat ten jest tak prosty w porównaniu z naszym złożonym światem. Jednak w istocie świat nasz nie jest bardziej nasycony. On po prostu musi dzielić się na taką liczbę komponentów.

Na dole znajdują się miliardy elementów natury nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej, a w każdym z nich istnieje nieskończone mnóstwo szczegółów. W miarę wzniesienia się po stopniach światów duchowych widzimy ich coraz mniej.

Przecież aby odszyfrować pojęcie jedności, która istnieje na górze, w nieskończoności, potrzebna jest w naszym świecie nieskończona ilość elementów, które przy prawidłowym połączeniu ze sobą mogą odtworzyć tę jedność. W związku z tym istnieje ogromna różnica między wyższym a niższym poziomem w takim stopniu, w jakim niższy poziom jest bardziej materialny i dlatego wymaga większej detalizacji.

Ale przy tym na niższym stopniu nie ma nic, czego nie byłoby na wyższym poziomie. Po prostu na nim odkrywają się takie odrębne szczegóły, które na wyższym poziomie są zlane w jedność i postrzegane są jako jedna całość. Jednak w rzeczywistości to nie jest po prostu jedna całość. W świecie nieskończoności wszystko łączy się w jedno w swoim dążeniu do obdarzania i my nie postrzegamy żadnego podziału. Ale to nie znaczy, że te pojęcia tam nie istnieją.

Istnieje tam nieskończone mnóstwo elementów, ale są one połączone w jedno i dlatego nazywa się to prostym, nieskończonym światłem, które wypełnia cały wszechświat. W rzeczywistości to nie jest „proste” światło Nefesz, lecz światło NaRaNCHaJ de-NaRaNCHaJ  (Nefesz, Ruach, Neszama, Chaja, Jechida), które 620 razy jest większe, ale postrzega się tylko jako proste.

Najniższy stopień jedynie postrzega siebie w takiej „złożonej” formie. Tworzymy na nim tyle różnych rzeczy tylko ze względu na naszą słabość, ponieważ nie jesteśmy w stanie inaczej postrzegać, pojąć wyższego. A gdy osiągniemy wyższy stopień, to wszystkie te dodatki nie będą już nam potrzebne.

Cały ten nadmiar szczegółów, istniejących na niższym stopniu, jest wynikiem tego, że dodałem je, aby uzupełnić siebie względem wyższego stopnia. Ale z góry na dół  rozprzestrzeniają się te same elementy.

Ten sam jedyny  świat nieskończoności istnieje w naszym świecie. A to całe mnóstwo dodanych przeze mnie lub ujawnionych mi w naturze szczegółów wynika z faktu, że nie jestem w stanie spostrzec tego „prostego” świata nieskończoności. Wszystko wokół mnie nazywa się wyimaginowanym światem, światem wyobraźni. Wszystkie światy – to tylko  „znikające ukrycia” świata nieskończoności, w którym nie ma nic poza pragnieniem wypełnionym prostym światłem.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 07.02.2011