Artykuły z kategorii

Niech stanie się wieczór i poranek – dzień pierwszy…

каббалист Михаэль ЛайтманKsięga Zohar. Przedmowa. Artykuł „Tora i modlitwa”, pkt. 182: Spójrz – oto rada człowiekowi, gdy wstępuje nocą do łoża swego: musi on przyjąć nad sobą wyższe królestwo (Malchut) całym sercem i zawczasu przekazać Stwórcy duszę swoją pod zastaw.

… I gdy w ten sposób postępuje, żadne nocne zarządzanie nie jest w stanie mu zaszkodzić i oderwać od radości służenia Stwórcy, bo ma on już wieczór i poranek – dzień pierwszy. I nie ma nocy, ale tylko nieodłączna część dnia.

I dlatego natychmiastwybawiony jest on od wszystkich złych chorób i od wszystkich złych duchów, które nie panują nad nim. Bo noc jego już wyszła spod panowania nieczystych, egoistycznych sił (sitra achra) – przecież nie ma więcej nic rozdzielającego między nim i ścianą, Szhiną (Malchut). I siły sitra achra i sądu już więcej nie panują nad nim.

Jeśli człowiek przygotuje się poprawnie, to wówczas ma połączenie ze Szhiną (przejawem Stwórcy)  nawet w stanach, kiedy następuje w nim ciemność pod wpływem sił rozdzielających go od Stwórcy, grupy, nauki kabały i całego procesu studiowania, postępu i naprawy.

Wszystko zależy od prawidłowego przygotowania, dzięki któremu nigdy nie zdarzy się to zerwanie. Wręcz przeciwnie, prawidłowe przygotowania zapewniają mu możliwość zamiany wszystkich sił nocy w siły jeszcze większego zlania, gdy „ciemność zaświeci jak światłość” i wtedy osiągnie on znacznie większe pojmowanie duchowości w świetle poranka i dnia, który nastąpi po nocy.

Co to znaczy „nastąpi po nocy”? Człowiek sam zamienia tę ciemność w dzień. Noc nie zamienia się w dzień według zegara, tak jak w naszym świecie. W duchowym świecie zmiana odbywa się pod wpływem zmian w człowieku, kiedy on sam obraca ciemność w sobie w światłość.

Jeśli nie przygotowuje się zawczasu, by prawidłowo przywitać ciemność, to ona pozostaje ciemnością. On zapomina o dniu, o Stwórcy  i odłącza się od Niego, upadając w stan „śmierci” – całkowitego odłączenia od duchowości. W tym stanie już nic nie odczuwa. Jak powiedziano: „Martwi są wolni”. I wtedy stopniowo budzi się ponownie i jakby zaczyna od samego początku, po raz pierwszy.

Upadki, ciemność, które przychodzą do człowieka, szacuje się wobec tych możliwości, które były mu dane wcześniej, aby przygotował się on do tej ciemności i zamienił ją w dzień.

Przypuścimy, że poziom awijut (grubości pragnienia), który mam teraz otrzymać, stanowi  „–10” kg zatwardziałości serca, pragnienia. Wtedy otrzymuję także wszystkie możliwości, abym był gotowy zamienić te  „–10” kg w  „+10” kg, z sił rozdzielenia w siły zlania się. Wszystko zależy od przygotowania. Wówczas po nocy nastąpi dzień.

Jeśli zaś nie przygotowuję się poprawnie, to przychodzi ciemność, następuje noc – i zamieniam tę noc w całkowite oderwanie i „śmierć”. Przecież noc jest stanem, kiedy odczuwam siły separacji, które oddzielają mnie od właściwości obdarzania, od Stwórcy. A dalej już nie chcę ani właściwości obdarzania, ani Stwórcy jako właściwości obdarzania, miłości – nic! Myślę tylko o sobie, o tym, kiedy wreszcie będzie mi dobrze. Wtedy wychodzę ze stanu nocy i noc zamienia się w śmierć i wtedy upadam nawet o poziom niżej – w stan, w którym zupełnie nic nie czuję.

Powinniśmy w pełni uwierzyć mędrcom, którzy mówią, że Stwórca, światło zawsze przygotowuje dla nas kroki do przejścia przez system. W tych krokach wszystkie upadki i wzniesienia, siły separacji i siły dane nam do wykorzystania są tak wyważone, że zawsze możemy prawidłowo używać te /tych siły separacji, aby zamienić je w siły połączenia. W to człowiek powinien wierzyć.

Z lekcji do Księgi Zohar. Przedmowa, 07.02.2011


Co ty rozumiesz?

Pytanie: W świecie materialnym można postrzec jasne prawa rozwoju. W świecie duchowym istnieją  również jasne prawa. Dlaczego nie możemy znaleźć w przygotowawczej fazie ani  jednego prawa, nic, czego moglibyśmy się trzymać? Nawet pojęcie czasu jest czymś nieokreślonym.

Odpowiedź: Jest to jasne, że nie rozumiesz jeszcze, gdzie się znajdujesz – jak u noworodka, który dopiero przyszedł na świat. Twoje roszczenia w odniesieniu do braku zrozumienia są zrozumiałe. Niejasne pozostaje tylko jedno: Dlaczego nie rozumiesz, że jest to kolejność, przez które trzeba przejść te stopnie?

Dziecko przechodzi z niezrozumienia w zrozumienie. I właśnie te pośrednie etapy, których nie możemy zakwalifikować, w których doświadczamy niejasne, mgliste stany, świadczą o rozwoju. Czegoś nie rozumiemy a coś rozumiemy, coś rozumiemy bardziej a coś mniej. Jest to niemożliwe, by rozwijać się w inny sposób. Nawet najbardziej zrozumiałe rzeczy w naszym świecie nie są aż tak dalece zrozumiałe. Później w duchowym jest tak samo.

Jednakże tam chodzi o rozwój. W naszym świecie na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nie rozwijamy się tak naprawdę. Skrobiemy jedynie tylko od natury tego świata, jedną warstwe po drugiej i pozostawiamy tak ten stan, w którym się znajdujemy, nieco jaśniejszym. Nie rozumiemy go nawet, tyko jedynie próbujemy, napełnić się choć trochę i właściwie opróżniamy się tylko jeszcze bardziej. To nie jest rozwój.

Jasność i oczywistość są fikcją. Gdybyśmy wiedzieli, co zrobić, nie popełnialibyśmy tak wiele głupot jak do tej pory. Wręcz przeciwnie, jest głupotą, by wierzyć w to, że żyjemy w świecie, który rozumiemy. To tak nie jest. Wręcz przeciwnie, dokładnie tak jak niemowlęta i małe dzieci, jesteśmy opanowani przez mętność uczuć, nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje i jesteśmy zdezorientowani.

Ale stopniowo krok po kroku, wyjaśnimy tą sytuacje, inwestując wysiłek, wymagając zrozumienia z wyższego poziomu, od wyższej siły, aby przyszła napełniła nas i oświeciła.

To jest jedyny możliwy rozwój, prawdziwy proces wzrostu. Nic poza tym.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 06.02.2011


Położyć nacisk na jakość

Wszystko zależy od wysiłków. Człowiek musi wierzyć w zasadę „wysilił się i znalazł”. Dlatego Baal HaSulam pisze w pkt 17 Wprowadzenie do TES, że przed studiami zobowiązujemy się do tego, aby  umocnić się w wierze, jak jest napisane w Powiedzeniach Ojców: „Wierny jest Ten dla którego się trudzisz, aby dać ci nagrodę za twoje wysiłki”. Tą nagrodą będzie przejście z egoistycznej intencji lo liszma w altruistyczną liszma.

Przed studiami i w trakcie studiów człowiek jest zobowiązany, by dążyć do tej zmiany w sobie z tęsknotą. Dokładnie w tym zawarte są wszelkie starania. W tym samym wprowadzeniu wyjaśnia Baal HaSulam, że człowiek nie pownien być niedbałym ani w ilości ani w jakości wysiłków.

Jeśli zaczynamy studiować, wtedy możliwe, że chcemy zmienić się przez studia i przez  zawarte  w nim światło, ale potem zapominamy o tym i dajemy się odciągnąć, co znaczy, że nie inwestujemy jakościowo wystarczająco dużo wysiłku. Być może, że ilość jest wystarczająca, ale ważniejsza jest właściwie jakość: jak bardzo mnie boli – tak bardzo, że nie mogę stracić celu z oczu, podobnie do chorego, który cały czas myśli tylko o swoim uzdrowieniu. Bez względu na to co robi, wszystko jest przeznaczone do tego, aby wesprzeć go w jego uzdrowieniu.

Taką potrzebę nie można osiągnąć samemu. Można to tylko osiągnać z pomocą środowiska. Ono jest w stanie zobowiązać człowieka przez ważność celu, tylko w taki sposób, bedzie mógł ruszyć naprzód.

Jeśli spojrzymy na wszystkie dane nam do dyspozycji środki, zobaczymy, że zarówno grupa z jej zwyczajami jak również ja sam, Stwórca, nauczyciel, lekcje i rozpowszechnianie są do tego konieczne, aby wywołać w człowieku silne pragnienie do zmian, które spowodowane jest studiami. Musimy osiągnąć jedynie ten punkt, tylko on powinien być wynikiem wszystkich naszych wysiłków.

Wówczas podczas lekcji, powstanie w nas prawdziwe żądanie światła i niczego innego: ani wiedzy, ani mądrości, ani jakichkolwiek różnic – tylko żądanie zmiany. I siła tego żądania, bedzie do tego stopnia silna, że naprawdę doprowadzi nas do zmian.

To umożliwi człowiekowi, przejście do Tory jako do „przyprawy” i od niej do Tory życia zamiast „śmiertelnej trucizny”, którą zażywał wcześniej.

Ponieważ  naszą złą skłonność ujawniamy za pomocą światła. Światło to nazywane jest „aniołem śmierci”: z jednej strony pokazuje czlowiekowi, że jest on martwy duchowo, z drugiej strony zaś, nastepnie pomoże mu ono zabić jego egoistyczne pragnienie. W ten sposób postępujemy naprzód.

Z  lekcji do artykułu Rabasza, 07.02.2011


Złożona droga pojmowania boskiej prostoty

laitman 38Pytanie: Jeżeli wszystko w naszym świecie pochodzi od wyższych korzeni, to skąd  biorą się wszelkiego rodzaju sztuczne wynalazki, które nie istnieją w naturze, na przykład samochód na kołach?

Odpowiedź: Cała natura przedstawia sobą obraz, który pojawia się we mnie. On schodzi do mnie z góry. W świecie duchowym nie ma samochodów, natomiast powinno tam istnieć samo to pojęcie, bo inaczej jak moglibyśmy wpaść na taki pomysł?

Korzenie wyższego świata w widzialnej formie występują w naszym świecie jako cztery poziomy natury: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy i ludzki. A wszystko pozostałe dochodzi do nas w formie myśli. Wszystkie nasze jakby sztuczne wynalazki (rakiety, samochody…) pochodzą od wyższej myśli, a nie jako wynik obserwacji przez nas natury.

To nie rozprzestrzenia się z góry na dół w sposób bezpośredni, obowiązkowy, lecz zostaje wynalezione przez człowieka, który uzupełnia to, czego brakuje mu w tym świecie.

Cztery etapy prostego światła rozprzestrzeniają się z góry na dół, ze świata nieskończoności do naszego świata, tworząc światy, parcufim, sfirot i ich różne kombinacje. Na każdym stopniu wszystko, co jest na nim, wszystkie jego formy, schodzą do niego z wyższego stopnia. Wydaje się nam, że na niższym poziomie istnieją bardziej rozwinięte formy.  To dlatego, że brak doskonałości tego stopnia wymaga ujawnienia większej różnorodności materiału i jego kombinacji.

Na górze, w świecie nieskończoności, wszystko łączy się w jedną całość – wspólną jedność. Świat ten jest tak prosty w porównaniu z naszym złożonym światem. Jednak w istocie świat nasz nie jest bardziej nasycony. On po prostu musi dzielić się na taką liczbę komponentów.

Na dole znajdują się miliardy elementów natury nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej, a w każdym z nich istnieje nieskończone mnóstwo szczegółów. W miarę wzniesienia się po stopniach światów duchowych widzimy ich coraz mniej.

Przecież aby odszyfrować pojęcie jedności, która istnieje na górze, w nieskończoności, potrzebna jest w naszym świecie nieskończona ilość elementów, które przy prawidłowym połączeniu ze sobą mogą odtworzyć tę jedność. W związku z tym istnieje ogromna różnica między wyższym a niższym poziomem w takim stopniu, w jakim niższy poziom jest bardziej materialny i dlatego wymaga większej detalizacji.

Ale przy tym na niższym stopniu nie ma nic, czego nie byłoby na wyższym poziomie. Po prostu na nim odkrywają się takie odrębne szczegóły, które na wyższym poziomie są zlane w jedność i postrzegane są jako jedna całość. Jednak w rzeczywistości to nie jest po prostu jedna całość. W świecie nieskończoności wszystko łączy się w jedno w swoim dążeniu do obdarzania i my nie postrzegamy żadnego podziału. Ale to nie znaczy, że te pojęcia tam nie istnieją.

Istnieje tam nieskończone mnóstwo elementów, ale są one połączone w jedno i dlatego nazywa się to prostym, nieskończonym światłem, które wypełnia cały wszechświat. W rzeczywistości to nie jest „proste” światło Nefesz, lecz światło NaRaNCHaJ de-NaRaNCHaJ  (Nefesz, Ruach, Neszama, Chaja, Jechida), które 620 razy jest większe, ale postrzega się tylko jako proste.

Najniższy stopień jedynie postrzega siebie w takiej „złożonej” formie. Tworzymy na nim tyle różnych rzeczy tylko ze względu na naszą słabość, ponieważ nie jesteśmy w stanie inaczej postrzegać, pojąć wyższego. A gdy osiągniemy wyższy stopień, to wszystkie te dodatki nie będą już nam potrzebne.

Cały ten nadmiar szczegółów, istniejących na niższym stopniu, jest wynikiem tego, że dodałem je, aby uzupełnić siebie względem wyższego stopnia. Ale z góry na dół  rozprzestrzeniają się te same elementy.

Ten sam jedyny  świat nieskończoności istnieje w naszym świecie. A to całe mnóstwo dodanych przeze mnie lub ujawnionych mi w naturze szczegółów wynika z faktu, że nie jestem w stanie spostrzec tego „prostego” świata nieskończoności. Wszystko wokół mnie nazywa się wyimaginowanym światem, światem wyobraźni. Wszystkie światy – to tylko  „znikające ukrycia” świata nieskończoności, w którym nie ma nic poza pragnieniem wypełnionym prostym światłem.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 07.02.2011