Zmienić samego siebie
Komentarz: Czasami szkoda, że człowiek nie wytrzymuje pracy duchowej i odchodzi.
Odpowiedź: Takich ludzi jest bardzo niewielu. Wcześniej w czasach Baal HaSulama i Rabasza było bardzo duże odsiewanie. Przez Rabasza, w ciągu całego jego życia przeszło, myślę od trzech do pięciu tysięcy ludzi. A ilu zostało? Prawdopodobnie około 70-80 osób. I to z dużym naciągnięciem. To znaczy, że rzeczywiście był bardzo duży odsiew. Dzisiaj jest znacznie mniejszy.
A dokąd ludzie mają pójść?! Nasze czasy są zupełnie inne. Dzisiaj człowiek rozumie, co daje mu Kabała. Mówimy o tym otwarcie i wprost. Ludziom wydaje się, że w Kabale trzeba pojąć rozumem, a potem tym się posługiwać, tak jak w naszym świecie.
Na przykład jestem fizykiem – uczą mnie, jak obsługiwać reaktor jądrowy i to robię. I tyle. Czy muszę się przy tym zmieniać? Nie. Dostałem dyplom, uprawnienia i idę pracować. A tutaj jest inaczej. Tu trzeba zacząć zmieniać siebie. Cała ta nauka polega na tym, aby zmienić samego siebie, a nie kogokolwiek innego. Dlatego Kabała jest zupełnie odmienną metodą.
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Cierpienia kabalistów”