Czy mamy wolny wybór?
Pytanie: Jeśli człowiek ma wolny wybór, czy mogę, patrząc wstecz na swoją przeszłość, powiedzieć, że mogłem wtedy zrobić coś inaczej, że miałem wolność wyboru?
Odpowiedź: Nie. Dlaczego nagle ma tak być? I w odniesieniu do przyszłości, też nie. A w teraźniejszości? W czym, mam teraz wolny wybór? Tylko w tym, aby się umacniać, zgadzać się, pragnąć właściwości obdarzania, dążyć, aby to stało się jak najszybciej i dokładnie tak, jak tego pragnie Stwórca.
Mam wolny wybór nie w samym działaniu, ale w jego realizacji. W zgodzie na to. Nie tak, bym się zgodził pod naciskiem cierpienia i nieszczęść, ale tak, aby z własnej woli, idąc naprzód, zapragnął jego spełnienia. Stwórca wszystko zaplanował z góry. Jeśli chodzi o wydarzenia, w odniesieniu do tego co nas spotyka, nie mamy wolności. Wszystko, co muszę przejść, jest z góry ustalone.
Ale jeśli nie chcę tych stanów, jeśli za każdym razem dążę do większego obdarzania, decydując, że od tego momentu, na każdym kolejnym etapie, będę jeszcze bardziej obdarzający, to nieuchronnie ujawniam te stany jako cierpienie. Nie mam wyjścia: i tak zmierzam naprzód, i coraz bardziej cierpię.
Albo przeciwnie, jeśli przekonam siebie, że te stany są dobre i potrzebne, że z góry ich chcę, to ujawniają się jako dobro, jako błogość, obfitość, wieczność. Jednak etapy, przez które przechodzę, są obowiązkowe. Mogę wpływać na tempo, ale nie mogę ominąć żadnego ze stanów.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 16.03.2026