Artykuły z kategorii Zasady pracy w grupie

Zaproszenie na spotkanie – poza czasem i miejscem

каббалист Михаэль Лайтман 0-группаSpotkania przyjaciół – to najwyższy stan, który można osiągnąć w tym świecie jako pragnienie, wznoszące modlitwę (MA’N) do Stwórcy. Wszystkie naprawy, jakie możemy wykonać, dokonywane są tylko dzięki naszej modlitwie, skierowanej do wyższego stopnia. Stan, w którym wykonujemy, tworzymy modlitwę, oznacza wspólne łączenie wszystkich naszych Galgalta-Einaim, pragnień oddawania, podniesionych powyżej życzenia rozkoszować się.

Oddzielamy te życzenia oddawać od swojego egoizmu i łączymy razem, anulując swoje pragnienia otrzymywać, AHa’P. Jeśli życzenia oddawania łączą się w jedną całość dla oddawania dla Stwórcy, wtedy powstaje modlitwa, prośba, potrzeba odnalezienia siły oddawania. Przecież w modlitwie nie ma nawet chęci do oddawania, a jest tylko życzenie odnalezienia pragnienia. Pragnienie to już jest siła.

Taka modlitwa powinna być wynikiem spotkania przyjaciół, zjednoczenia. Spotkanie przyjaciół nie oznacza, że nasze fizyczne ciała gromadzą się w jakimś jednym miejscu, w określonym czasie. To duchowe pojęcie, zbudowane przez nas i istniejące poza ramami czasu, ruchu i przestrzeni. Trzeba je ukształtować i stale o nie dbać.

Spojrzenia wszystkich przyjaciół powinny być skierowane na jeden punkt – na centrum grupy. Stale sprawdzamy, co się z nim dzieje. Kiedy ta grupa zamieni się w Szhinę, w zebranie wszystkich naszych pragnień do Stwórcy, ono dzięki światłu powracającemu do źródła otrzyma taką formę, by Stwórca mógł obłóczyć się w nie zgodnie z prawem zgodności właściwości – jak opadająca na nas chmura, mgła, zasnuwająca niziny. O to trzeba stale dbać.

Z przygotowania do lekcji na 30.09.2013


Małą łyżeczką nie osuszysz oceanu

каббалист Михаэль Лайтман 0-жестыPytanie: W Jaki sposób dziesięć osób może zmieścić informację o całym wszechświecie?

Odpowiedź: Nawet nie musi to być dziesięć osób – wystarczy jeszcze jeden, oprócz mnie. Najważniejsze, abym wyszedł z siebie. Mam takie organy odczuwania, którymi postrzegam świat, rzeczywistość. Albo postrzegam rzeczywistość wewnątrz siebie, na ile mogę ją zmieścić, albo postrzegam ją w odwrotnej postaci – taką, jak ona jest, wychodząc z siebie na zewnątrz.

Wtedy ekran, na którym widzę obraz świata, nie jest już we mnie a poza mną. Przenoszę całe postrzeganie na zewnątrz, w innych. To się nazywa „miłość do bliźniego jak siebie samego”, czyli zdobywaniem nowego organu odczuwania.

Pytanie: Widocznie jest to jakościowa zmiana w postrzeganiu, a nie ilościowa?

Odpowiedź: Oczywiście! Wychodzę z siebie i tam żyję. W ten sposób widzę prawdziwą rzeczywistość, znajdującą się poza mną. Widzę ją niezniekształconą, ponieważ nie wnoszę do niej żadnych zakłóceń.

Albo postrzegam całą rzeczywistość tylko wewnątrz swego małego naczynia, jakby nabieram z ogromnego oceanu informacji małą łyżeczką i odbieram tylko tyle, ile się w niej pomieściło. Albo „wychodzę” z tej łyżeczki i ogarniam cały ten ocean, gdyż wyszedłem z samego siebie.

Pytanie: Wychodzi na to, że i tak pozostaję tą łyżeczką?

Odpowiedź: Nie, po prostu za pomocą tej łyżeczki zyskuję nowy organ odczuwania, znajdujący się poza nią. I w ten sposób odbieram wszystko, co jest w środku ogromnego oceanu.

Pytanie: Czy nie potrzebuje do tego zdobyć wiele takich łyżeczek?

Odpowiedź: Trzeba po prostu wyjść z niej i w ogóle oderwać się od swego dawnego, egoistycznego postrzegania. To znaczy, że nabywasz dziesięć pełnych sfirot, chociaż nawet najmniejszych. Ale one są poza tobą i to wystarczy do tego, aby zacząć odczuwać duchową rzeczywistość.

Nigdy nie postrzegamy prawdziwej rzeczywistości, znajdującej się na zewnątrz nas, ale coraz bardziej rozwijamy i przybliżamy się do jej prawdziwego obrazu. To oznacza nasze wzniesienie po stopniach duchowej drabiny.

Pytanie: Do czego potrzebna jest grupa, jeśli wystarczą dwie osoby do tego, aby poczuć prawdziwą rzeczywistość na zewnątrz siebie?

Odpowiedź: Jeśli łączy się razem wiele osób gotowych na jedność, to każdemu z nich łatwiej wyjść z samego siebie. Chociaż można to zrobić we dwoje. Zdarzają się nawet przypadki, gdy komuś udało się samemu osiągnąć duchowe, ale jest to niezwykle trudne. Im więcej ludzi wspiera cię w tym i stara się wykonać to razem z tobą, tym łatwiej to zrealizować. Pożądane jest, aby było to co najmniej dziesięć osób.

I wtedy zaczynasz widzieć rzeczywistość na zewnątrz swojego ciała, czyli w odbitym świetle – nie wewnątrz siebie, a na zewnątrz, połączony z zewnętrzną rzeczywistością.

Z programu TV „Spotkanie światów”, „Świadomość Izraela”, transmisja 4, 20.06.2014