Artykuły z kategorii Praca duchowa

Czarno-biały film ze szczęśliwym zakończeniem

каббалист Михаэль ЛайтманJest powiedziane, że „Nie ma nikogo oprócz Niego”, nie ma żadnej innej siły, która istnieje w świecie z wyjątkiem Stwórcy. Ale skąd w takim razie człowiek ma wziąć siły do pracy? I jak może on wykonać samodzielne działanie: mechaniczne, materialne, duchowe, w pragnieniu albo w myśli?

Przecież istnieje jedno źródło energii, które działa podobnie jak słońce, które ożywia całą ziemię. Jedna jedyna siła, która dostarcza energię do wszystkich części natury, we wszystkich jej formach: materialnych i duchowych. Wszystko pozytywnie i pozornie negatywne przychodzi do nas z jednego źródła.

Tak więc, lenistwo, które czasami człowieka przezwycięża, wszystkie przeszkody, które utrudniają jego postęp do objawienia Stwórcy, pochodzą również od wyższej siły. A człowiek znajduje się w środku i powinien zdecydować, w jaki sposób zaakceptować to wyższe zarządzanie, czyli jak powinien zachowywać się w stosunku do tych sił, które działają na jego pragnienie.

Cały wszechświat jest w rzeczywistości tylko pragnieniem człowieka, który czuje, że istnieje sam, jak i nieożywiona, roślinna, zwierzęca natura i ludzie wokół niego. Ale to wszystko, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, przedstawia się mu tylko w pragnieniu i pochodzi od wyższej siły.

Dlatego też powinien on powiązać wszystkie formy, ten obraz rzeczywistości z wyższym źródłem. A gdy człowiek stara się to uczynić, zaczyna on w całym procesie, we wszystkich wydarzeniach, które się w nim dzieją, rozpoznawać kierującą rękę – formę przejawu wyższego zarządzanie Stwórcy, poza którym nic innego nie istnieje.

Stwórca tak wszystko przygotował, że to jedyne zarządzanie  czujemy w formie rożnych sił, które walczą ze sobą, pozytywne i negatywne, i ostatecznie połączą się ze sobą w środkowej linii, jak również pomogą człowiekowi ujawnić tą jedyną wyższą siłę.

Kiedy człowiek ją ujawini, wtedy zacznie rozpoznawać ogólny program, system stworzenia. I jego pragnienie, w którym ujawniona zostanie ta rzeczywistość, zostanie uporządkowane w system światów. Po tym, gdy już uporządkował on obraz postrzegania rzeczywistości i z pomocą własnych wysiłków rozpoznał w tym tylko jedną kierującą siłę, wówczas nagle ma miejcie takie wydarzenie, które niszczy wszystkie owoce jego pracy.

Dlatego też powinien on ponownie zacząć pracować z nowymi danymi mu informacyjnymi (reszimot), które budzą się w nim, i odnieść to wszystko do jednej jedynej siły, która jest dobra i czyni tylko dobro.

W ten sposób dzięki ujawnieniu reszimot przez Stwórcę i wysiłkom ze strony człowieka, współpracują oni ze sobą jak partnerzy. Stwórca przygotowuje człowiekowi za każdym razem nowe warunki, które człowiek powinien zastosować w prawidłowy sposób, aby zebrać razem tę mozaikę, która odnosi się tylko do jednej siły.

Ona będzie go mylić, ujawniać się ciągle i ponownie ukrywać. Okazuje się, że człowiek w taki sposób ciągle przyczynia się do uzupełnienia brakującej części ogólnego obrazu, aby w tym ujawnić obraz Stwórcy.

Każda cząsteczka mozaiki, każde reszimo, każdy stan i każda sytuacja pomagają człowiekowi rozpoznać, że wszystko pochodzi od wyższej siły i że siły dobra i zła działają ze sobą wspólnie, aby umożliwić mu złączenie się z obrazem, który składa się z czarnych i białych fragmentów. A człowiek powinien zwracać uwagę nie na czarne i białe fragmenty, lecz jedynie na własną przynależność do jedynego źródła, z którego pochodzą te dwie siły.

I w taki sposób odkryje on wyższe zarządzanie. Jego zadanie znajduje się tylko w tym, aby podjąć wysiłki w objawieniu Stwórcy jako przyczyny wszystkiego, co się dzieje w człowieku i w postrzeganej przez niego rzeczywistości, w procesie, który przechodzi dzięki tym przeżyciom.

Z lekcji do artykułu z książki „Szamati”, 03.06.2012


Matrioszka jest budowana od środka

каббалист Михаэль ЛайтманBaal HaSulam „Wzajemne poręczenie”: Mędrcy obrazowo porównali wzajemną gwarancję do dwojga ludzi, którzy płynęli w jednej łodzi. Jeden z nich zaczął wiercić pod sobą dziurę w dnie łodzi i na pytanie drugiego, dlaczego to robi, odpowiedział: „Co cię to obchodzi? Przecież wiercę dziurę pode mną, a nie pod tobą?”. Wtedy drugi rzekł na to: „Głupcze! Przecież utoniemy razem”.

„Ci, którzy zrzucają ciężar z ramion są przeniknięci miłością własną – egoizmem i w ten sposób budują wokół siebie żelazne ogrodzenie, gdzie dla tych, którzy przestrzegają Tory uniemożliwia to wypełnienie Tory i jej przykazań w prawidłowej mierze: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – tego, co nazywa się schodami, które prowadzą do zlania się ze Stwórcą. Tak więc mędrcy mieli rację w tym przykładzie, kiedy powiedzieli: „Głupcze! Przecież utoniemy razem”.

Jest to bardzo wyraźny przykład: nie ma znaczenia, gdzie znajduje się dziura – w każdym razie, utonę, i w taki sposób w końcu zginą wszyscy. I dlatego musimy troszczyć się o wszystkich przyjaciół a troska ta powinna przejawiać się przede wszystkim we mnie, podobnie jak troszczę się o swoje własne potrzeby a także z wewnątrz i z zewnątrz, wtedy kiedy troszczę się o grupę i świat.

Człowiek jest małym światem. Na koniec moja wewnętrzna struktura łączy się ze strukturą grupy oraz strukturą całego świata. Gdybym wiedział, jak prawidłowo i starannie troszczyć się o własne naprawione  i nienaprawione pragnienia, wówczas strzegłbym wszystkich zewnętrznych pragnień grupy i świata. To nazywa się „Przechylić siebie i cały świat na szalę zasług”.

Można pokazać to na przykładzie matrioszki: wewnątrz jestem ja, potem grupa, a następnie cały świat. I wszystko to wyobrażam sobie: moje ego jest podzielone na „warstwy” od wewnętrznej do zewnętrznej warstwy. Ale w rzeczywistości mowa jest o jednej jednolitej strukturze, jedynym systemie. Dlatego ponoszę odpowiedzialność za wszystkich: jeśli sam będę troszczył się o siebie, to znaczy, że tak naprawdę chronię cały świat.

Tak więc naprawa jest przeprowadzana od wewnątrz.

Z lekcji do artykułu „Wzajemne poręczenie”, 03.06.2012


Nie odwracaj się plecami do Światła

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jeśli nie zgadzam się z moim stanem i chcę się zmienić, to gdzie znajduje się główny kluczowy punkt, na który muszę wpłynąć, aby wywołać zmiany?

Odpowiedź: Jeśli chcesz wywołać zmiany, to powinieneś zrozumieć, że każdy duchowy postęp oznacza jeszcze większe zjednoczenie. Tylko wtedy, jeśli myślimy o zjednoczeniu, jedności, przyczyniamy się do własnej naprawy.

Ale my cały czas zapominamy i nie myślimy o tym, ponieważ jest to przeciwne naszemu obecnemu stanowi, naszemu egoizmowi. Zgadzamy się na wszystko, tylko nie na to. Ten punkt zjednoczenia jakby nie istnieje dla nas, nie widzimy go bezpośrednio przed sobą. Możemy patrzeć wprost na niego i nie zauważać, ponieważ nie znajduje się on w centrum ostrości naszego pola widzenia.

Jedyna możliwość istnieje w wykonaniu mechanicznych działań w grupie,wbrew własnym pragnieniom, bo takie działania przyciągają otaczające Światło.

Znajdujemy się w świecie, w którym celowo możemy działać fałszywie! Nie lubię ciebie, nie mogę cię ścierpieć, ale mimo to zdaję sobie sprawę, że nie mam innego wyboru, i zaczynam cię obejmować. W taki sposób obejmuje cię, co prawda niechętnie, i nagle zaczynam czuć, że moja postawa w stosunku do ciebie też się zmienia.

W świecie duchowym jest to niemożliwe, lecz jedynie na tym najniższym stopniu naszego świata. W świecie duchowym nie możesz nikogo objąć, jeśli nie życzysz sobie tego z całego serca. Tam pragnienie oznacza działanie.

Ale w naszym świecie jest inaczej, tutaj pragnienie i działanie istnieją niezależnie od siebie. Mogę działać, objąć Cię nawet nie życząc sobie tego, i wtedy przychodzi Światło i naprawia moje pragnienie, aby odpowiadało ono mojemu działaniu. Taka wspaniała możliwość istnieje tylko w naszym świecie. Jest to świat kłamstwa, ale takiego, które służy naszemu dobru.

Dlatego nie czekaj, tylko działaj. Im więcej będziesz się starał, tym mocniej będzie świecić Światło. W każdej chwili, w której jesteś zobowiązany, aby coś zrobić i nie zrobiłeś tego, Światło świeci ci z odwrotnej strony. Przecież to ty odwróciłeś się od Niego, zamiast zwrócić się do Niego twarzą. Kiedy Światło przychodzi z odwrotnej strony, w wyniku tej inwersji, odczuwasz cios, zamiast dobra. Ale ten ból budzi cię i zmusza w końcu, do podjęcia prawidłowych działań.

Czasem wydaje się człowiekowi, jak gdyby powracał on ponownie w ten sam stan. Bo nie spełnia tego, na co wskazuje mu Światło, i znowu odwraca się do Niego plecami. I to trwa tak długo, aż odwrotna strona Światła nabierze ogromnej objętości, co sprawi, że ​​jego cierpienie będzie nie do zniesienia. Wtedy on spyta: „Dlaczego cierpię, w jakim celu?”, i uświadomi sobie, że musi w końcu coś zrobić.

Odwrotna strona Światła nie tylko rośnie i powiększa moje cierpienie, ale za każdym razem zmienia jego charakter. Dlatego mam problemy ze zdrowiem, złym nastrojem, cierpieniem, ambicją, wstydem, rozczarowaniem. I wtedy uświadamiam sobie, że w końcu powinienem się zmienić. Rośnie nie tylko liczba ciosów, ale także jakość ich wpływu na człowieka.

W taki sposób Światło wpływa z odwrotnej strony, którą nie naprawiłeś. Zaprasza cię ono, abyś odwrócił się do Niego i stanął przed Nim twarzą w twarz.

Z lekcji do „Nauk dziesięciu Sfirot”, 31.05.2012


Krok po kroku w stronę jedności

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co możemy przekazać 99% ludzi na świecie o wewnętrznej pracy, którą mamy do wykonania?

Odpowiedź: Gdy się zbieramy, myślimy tylko o tym, w jaki sposób nasze dyskusje mogą nam pomóc odczuć powszechną siłę, powszechne ciepło, powszechne połączenie i jedność tak, aby każdy z nas przestał odczuwać siebie jako oddzielnego, a odczuwał tylko „my”. „My” to nie jest suma nas wszystkich, ale „jedność”. I ta „jedność” musi nieustannie się przetapiać, by w końcu zatracić w niej nasze odczucie indywidualności.

W indywidualności, która się zatraciła, w tej nowej sile, w nowej myśli, jakby w powstałej nowej osobie, na nowo ukształtowanej, odkrywamy ukrytą wewnętrzną część sił natury i zaczynamy wyczuwać, że taki jest plan, że tak ma to przebiegać. Zatem, my tego nie kreujemy, lecz nieoczekiwanie odkrywamy w ramach tego zjednoczenia nowy poziom egzystencji w jakiej się znajdujemy, nowy rodzaj poznania, istnienie poza ciałem, ponad cielesnością, a nawet ponad naszą egzystencją, w innym wymiarze. Jesteśmy w stanie to wszystko ludziom wyjaśnić.

Stopniowo, gdy ktoś zacznie to wyczuwać, zacznie także słyszeć i dawać wiarę. Z początku, oczywiście, może uznać to za „new age” lub mistycyzm i wcale nie chcieć mieć do czynienia z manipulowaniem świadomością itp., lecz my możemy przekonać do tego.

Gdy ludzie będą stopniowo zwracać się ku jedności poprzez odczuwanie spokoju, ciepła i energii do życia, gdy z tej perspektywy będą w stanie rozwiązywać wszystkie swoje problemy prawidłowo itd., to odczucie ich napełni. Zrozumieją i wyczują, że są od nas zależni i że to my musimy ich zorganizować, ponieważ samodzielnie nie są w stanie tego dokonać.

Oni są niczym dzieci udające dorosłych i instynktownie, intuicyjnie poczują, że potrzeba im lidera, który ich pobudzi do działania. Nie będzie dla nas żadnym problemem włączać ich w nasze działania zmierzające ku jedności, także na przyszłość. Ze względu na to, że będziemy z nimi połączeni, oni zaczną za naszym pośrednictwem łączyć się z bardziej wewnętrznymi warstwami natury i odczuwać jej plan, jej przebieg i te siły jednoczące. Natura zacznie się nam objawiać jako jedna myśl.

Uważam, że to się wydarzy już wkrótce i już w ciągu roku będziemy mogli o tym mówić całkiem otwarcie. A właściwie, nie tylko mówić, lecz także organizować warsztaty przedstawiające zadanie zjednoczenia do takiego stopnia, aby wyczuwać ukryte siły natury i ukryte możliwości.

Zasadniczo wszystko wypływa z działań praktycznych. Nie kierujemy się teorią. Chociaż mamy do dyspozycji wiele materiałów źródłowych, nie możemy polegać na tym, że pojmujemy je w sposób właściwy. My musimy odczuwać każdy czyniony krok oraz to, w jakim zakresie mamy odzew ze strony społeczeństwa, natury, tego co wewnętrzne i poprzez porównywanie tych odpowiedzi posuwać się dalej krok po kroku.

Z rozmowy o integralnej edukacji, 30.05.2012


Miłość – to most nad nienawiścią

каббалист Михаэль ЛайтманRzeczywistość jest podzielona na trzy części: jestem ja, z duchową iskrą we mnie, która nie daje mi spokoju i pragnie odkrycia innej rzeczywistości i istnieje otaczający mnie świat.

Otaczający mnie świat jest podzielony na bliskich mi ludzi lub obcych, na nieożywioną  naturę, rośliny i zwierzęta. Za tym ukryta jest wyższa siła. Na razie postrzegam całą widzianą przeze mnie rzeczywistość poza mną, jako obcą nie dotyczącą mnie. Jednakże są to moje części, których nie odczuwam jako moje z powodu rozbicia, które miało miejsce w mojej świadomości i odczuciu.

To tak jakbym otrzymał w rękę znieczulający zastrzyk i straciła ona przez to wrażliwość, tak że nie mogę jej czuć, jako swoją. Można by ją było nawet obciąć, a ja bym tego nie czuł, ponieważ narkoza działa tak mocno.

Dokładnie w taki sam sposób odczuwam cały świat, tak jakby on nie odnosił się w ogóle do mnie. Moja praca polega na tym, aby walczyć przeciwko tej narkozie, przeciwko temu odczuciu.

Wszystko to jest zrobione celowo, ponieważ jeśli myślę, że ten świat nie należy do mnie, to tak jakbym został znieczulony, abym został odłączony od mojego egoizmu, to wtedy mogę odnieść się do niego altruistycznie, obdarzając go jak kogoś obcego. W ten sposób mogę nauczyć się kochać ten świat.

Do siebie samego nie potrzebuję rozwijać miłości, bo i tak kocham siebie egoistycznie. Ale teraz, z pomocą tej narkozy, tej iluzji rozbicia, mogę nauczyć się kochać innych, którzy są ode mnie oddzieleni. Ponieważ miłość jest właściwością Stwórcy, a nie właściwością stworzenia.

Dzięki rozbiciu Stwórca umożliwia nam osiągniecie takiej właściwości, która nie jest swoista naszej naturze, której od początku nie posiadamy. W ogóle nie rozumiemy, czym jest miłość. Ale jeśli próbuję nauczyć się pokochać tych, którzy są poza mną, jak siebie samego, to znaczy odnosić się do bliźniego jak do siebie samego, to właśnie nazywa się miłością.

Pracuję przeciw egoizmowi. Jest to szczególna siła we mnie, która cały czas sprzeciwia się temu. W ten sposób odbywa się walka pomiędzy dwoma siłami, które skierowane są w dwóch różnych kierunkach. Pragnienie otrzymywania przyciąga do siebie rozkosz, ale nad nim znajduje się ekran (siła mojego oporu), który odpycha tą rozkosz i jest gotów oddać ją do góry.

W wyniku interakcji tych sił mogę zatem zrozumieć, co tak naprawdę znaczy kochać obce, a nie własne dziecko, psa albo własne ciało.

Czym bardziej będę się rozwijał, tym większa będzie moja nienawiść w stosunku do bliźniego – ale ponad tym rozwijam siłę miłości. Tylko to uczucie jest naprawdę miłością, gdy wznoszę je ponad nienawiścią. Jak jest powiedziane: „Wszystkie przestępstwa pokryje miłość”. Ze względu na zderzenie dwóch przeciwstawnych właściwości, stworzenie może osiągnąć właściwość Stwórcy. W przeciwnym razie nie byłoby to możliwe i wtedy pozostalibyśmy na zawsze wewnątrz natury, z której zostaliśmy stworzeni.

Jeżeli chcemy stać się stworzeniem (Niwraim), to znaczy rozwinąć się w niezależne osobowości, które znajdują się poza Stwórcą (Bar), a jednocześnie osiągnąć Jego właściwości i wysoki status, to powinniśmy zbudować w nas taki właśnie walczący mechanizm. W nim zawsze będą działać dwie przeciwstawne siły: siła pragnienia rozkoszowania się i siła obdarzania, którą budujemy sami ponad naszym egoizmem, a więc miłość ponad nienawiścią.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 01.06.2012


Każdy przyjaciel – to skarb

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Miami. Lekcja nr. 1

Abyśmy byli wstanie poczuć Światło musimy ćwiczyć, przy czym ćwiczenie jest możliwe tylko w grupie. Jako przykład możemy wziąć nauczyciela tańca: ćwiczy on razem ze mną, wykonuje różne ruchy: krok do przodu, krok do tyłu, obrót, itp. Ponieważ grupa znajduje się przede mną, mogę poczuć, jak również pracować razem z nią i tym samym iść naprzód.

Oczywiście, że jest to bardzo nieprzyjemne dla mojego ego, ponieważ za każdym razem muszę dać grupie pierwszeństwo, tzn. nie ja, ale ona prowadzi w tym „Tangu”. Przyjaciele wyrażają swoje pragnienie, a ja muszę podążać za nimi. O tym powiedziano: „Zrezygnuj z własnego pragnienia ze względu na Jego pragnienie”. Uczę się schylać głowę, akceptować pragnienie grupy jako wiodącego partnera w wyniku czego dojdzie do współpracy, do połączenia z przyjaciółmi. Wtedy zaczynam odczuwać ich pragnienie: okazuje się, że tańczy ze mną prawdziwy, zaufany, kochany i oddany mi partner. Zrobię wszystko dla niego, a on dla mnie. I wtedy nasza jedność przekształca się w prawdziwą grupę.

Ponieważ „grupa” jest w istocie wspólnym pragnieniem przyjaciół, aby się ze sobą połączyć. W tym, pomiędzy nami rodzącym się pragnieniu nie istnieje „ja” i „oni”, tylko jest jedna całość, nowa rzeczywistość – nie samo połączenie, tylko jego wynik. Jest to mianowicie duchowy owoc, który wychodzi z łona matki. W nim czujemy Jedynego, w nim objawia się Światło, Stwórca –  w tym pragnieniu, które zrodziliśmy, stworzyliśmy wspólnie, i które zostało osiągnięte dzięki naszej jedności. W duchowości nie istnieje podzielona ilość, lecz panuje jedność.

Baal HaSulam pisze w liście 13: „Niezależnie od tego, że istnieje w grupie specjalna właściwość, należy wiedzieć, że istnieje wiele iskier świętości w każdym z przyjaciół. I jeślibyście zgromadzili te wszystkie iskry w jednym miejscu w braterskiej wspólnocie w miłości i przyjaźni, to na pewno osiągnęlibyście bardzo ważny na ten czas stopień świętości”.

Człowiek może włączyć się w różny sposób w grupę: przez zmieniające się „procesy” z całego serca, albo z oziębłością. A jednak w każdym z nas znajduje się wyjątkowa cząsteczka Światła, która ​​wyciągnie każdego z łonanaszego świata. I dlatego musimy respektować każdego i to odnosi się zarówno do kobiet i do mężczyzn.

Nasze iskry są prawdziwym darem z góry. Człowieka nazywa się wówczas „człowiekiem” (Adam), jeżeli posiada tę iskrę, która prowadzi go do podobieństwa ze Stwórcą. Jeśli człowiek nie posiada iskry, to znajduje się jeszcze na poziomie zwierzęcym. I nie ma to nic wspólnego z niższością, ale niektórzy z nas dostają „podwójne” zadanie, a mianowicie być duchowo narodzonym przed innymi i pomóc w tym wszystkim innym. Są oni jakby głową ludzkości i dlatego też muszą prowadzić ludzkość do przodu.

Dlatego musimy zrozumieć, że każdy przyjaciel otrzymał szczególne wyróżnienie z góry, od Światła, które obłuczyło się w niego. W jego duszy, w jego duchowym korzeniu jest naprawdę coś wyjątkowego, tak że jest blisko Światła i jest godnym tego przeznaczenia. Oczywiście, że nie wznosi się on egoistycznie ponad ludzkość – doceniamy naszego przyjaciela za to, że stał się godnym przyjąć szczególną rolę służenia. I w żadnym przypadku  nie traktujemy innych z pogardą – ostatecznie misja ta nie zależy od nas.

Dlatego też muszę respektować każdego przyjaciela w najwyższym stopniu, ponieważ został on wybrany z góry przez Światło, aby zostać moim partnerem. Ponieważ bez niego nigdy nie będę w stanie się narodzić i ludzkość także.

Z 1 lekcji kongresu w Miami, 23.05.2012


Powołanie głównego świadka

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak można utrzymać więź z przyjacielem, kiedy on odmawia?

Odpowiedź: Nie możemy zawierać żadnych umów ze sobą, jeżeli Stwórca nie jest gwarantem ich realizacji. Jak możemy zobowiązywać się wobec siebie, jeśli nie dysponujemy sami sobą, tylko całkowicie jesteśmy kierowani z góry? Czy mogę mieć jakieś realne plany na przyszłość i oczekiwać czegoś od siebie? To jest kompletnie naiwne.

Musimy wezwać Stwórcę, aby wystąpił w charakterze świadka przy zawieraniu naszej umowy, wtedy umowa ta zostanie dotrzymana.

Jeżeli podpisujesz jakąkolwiek umowę, musisz najpierw udowodnić, czy jesteś pełnoprawnym właścicielem np. danego obiektu. Ale jeżeli dysponujesz ziemią, lecz właścicielem rachunku bankowego jest ktoś inny i człowiek ten nie jest obecny przy zawieraniu umowy, to jaki jest sens jej podpisywania?

Z lekcji do artykułu Rabasza, 29.05.2012


Zmęczenie, milczenie i inne problemy

каббалист Михаэль ЛайтманKomentarz: Załóżmy, że w trakcie warsztatu ktoś zasnął, ale nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialność, aby go obudzić.

Odpowiedź: Należy zawsze pomóc przyjacielowi. Jeśli on zasnął, to czy ty będziesz się starał o to, żeby on się teraz wyspał? Szkoda jego czasu!

W zasadzie to, że on śpi w niczym nie przeszkadza, zwłaszcza, gdy jest chory lub zmęczony, gdyż pomimo to łączy się on razem z nami w tym procesie. Ale powinniśmy jednak pamiętać o tym, że lepiej dla niego, by inwestował energię i wysiłek, aby bardziej na tym skorzystać. Dlatego lepiej jest go obudzić.

Pytanie: Czy podczas warsztatu może człowiek po prostu milczeć?

Odpowiedź: Są ludzie, którym trudno jest powiedzieć choćby jedno słowo przed wszystkimi, w kręgu, sprawia im to wielką trudność i muszą stale z tym walczyć. Istnieją różne stany: czasem mówią dużo i nie mogą przestać, a czasami nawet nie są w stanie otworzyć ust.

Powinniśmy zmusić się do tego, by wywrzeć na siebie pewną presję. Jeżeli człowiek tego nie zrobi, to nie będzie mógł się zaangażować, nie będzie mógł zrozumieć o co w tym chodzi, i nie będzie w stanie uczestniczyć w ogólnej dyskusji.

Powinien on mieć odczucie strachu, wewnętrznego nacisku, czuć lęk i wstyd. To posunie go do przodu! Bo inaczej do czego potrzebowalibyśmy tych wszystkich właściwości?! Jak rozwijalibyśmy się bez nich?

Komentarz: W centralnej grupie siedzieli mężczyźni z doświadczeniem i było to niesamowite zobaczyć, że człowiek może być jak dziecko i ciągle zaczynać wszystko od nowa.

Odpowiedź: W odniesieniu do świata duchowego poruszamy się ciągle w kierunku nowego poziomu i na nim rodzimy się ponownie, ponieważ kompletnie nic nie jest nam znane, zaczynamy wszystko od nowa: nowy sens, nowy smak, wszystko jest dla nas nowe.

Z wirtualnej lekcji, 27.05.2012


Skierowanie spojrzenia na świat prawdy

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak możemy wykorzystać warsztaty, by zobaczyć świat przez pryzmat grupy?

Odpowiedź: To się zdarzy, jeżeli powstanie taki pryzmat, tzn. gdy pole, które stworzyliśmy między nami, osiągnie taką moc, że nie pozwoli nam odłączyć się. Kiedy będziemy pragnąć stale znajdować się w nim i zrozumiemy, że tylko stamtąd można oceniać wszystko we właściwym Świetle, nie popełniając błędów.

Tylko to, co widzimy przez wspólny punkt widzenia grupy, poprzez centralny punkt okręgu, jest światem prawdy. W ten sposób jesteśmy w stanie oceniać i nigdy nie mylić się w swoich osądach! Wszystko to otworzy się w człowieku, dlatego nigdy nie będzie chciał wyjść z tego połączenia, lecz będzie stale dążyć do wzmocnienia tego punktu naszej jedności.

W ten sposób zaczniemy wspinać się po duchowych stopniach. Im mocniej się zjednoczymy i poprawimy nasze relacje, tym wyżej będziemy wspinać się po duchowej drabinie – dopóki nie odkryjemy Stwórcy i połączenia między nami jako parcufim i Sfirot. Wtedy zaczniemy dostrzegać, że wszystko, co jest napisane w materiałach źródłowych, realizuje się między nami.

Z lekcji na temat „Pytania dotyczące ostatnich kongresów”, 20.05.2012


Lekcja jest działaniem, warsztat środkiem

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jeżeli warsztat odbywa się tylko raz w tygodniu, to w jaki sposób człowiek może utrzymać ten wewnętrzny ogień?

Odpowiedź: Poranne lekcje muszą być tak jak warsztaty. Może nie w tej samej formie, ale gdy wykonujemy przed porannymi lekcjami na nowo wspólne działanie, intencję przed lekcją, i próbujemy utrzymać ją podczas lekcji tylko po to, by połączyć się jeszcze mocniej, to przerabiany przez nas materiał powinien nam w tym pomóc.

W gruncie rzeczy, warsztat jest znacznie słabszy w porównaniu do lekcji. Jest on po prostu ważny, ponieważ przeprowadzamy na nim omówienie bez wychodzenia z tematu.

A gdy przyzwyczajamy się do tego i trzymamy się tej wspólnoty, którą już ujawniliśmy między sobą, wtedy lekcja jest dla nas ważniejsza. Ponieważ podczas lekcji, gdy trzymamy się razem i chcemy być razem, podczas gdy czytamy to, co opisują kabaliści, przyciągamy wewnętrzne Światło, które rozwija nasza wspólnotę, czyniąc ja bardziej skuteczną i silniejszą.

Najważniejsze jest, aby to, co „uchwyciliśmy” podczas warsztatów (naszą wspólnotę), wykorzystać w ciągu tygodnia podczas lekcji i stale ją powiększać, aż do następnego warsztatu.

Warsztaty to coś dodatkowego, coś wspierającego.

Z wirtualnej lekcji, 20.05.2012