Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

I będą usłyszane ich głosy…

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Meksyku. Lekcja nr 2

Duchowość osiąga się tylko poprzez połączenie między nami. Nie jest to łatwe do zaakceptowania i niezbyt przyjemne, ponieważ całkowicie, sprzeczne jest z naszą naturą. Im dalej ludzkość rozwija się z pokolenia na pokolenie w ciągu tysięcy lat, tym bardziej stajemy się egoistyczni.

Widać to wyraźnie w transformacjach społeczeństwa ludzkiego, które rozpoczęły się od rodzinnych klanów, a następnie przekształciły się w wioski, a wioski rozrosły w duże miasta i kraje.

Połączenie się, to jest bardzo trudny temat, ale to właśnie połączenie określa całą różnicę pomiędzy nami a światem duchowym. Nasz główny problem polega na tym że wierzymy, iż jesteśmy jakby w stanie połączyć się. Ale nie możemy tego zrobić, ponieważ jesteśmy stuprocentowymi egoistami.

Przede wszystkim należy pamiętać, że nie możemy się zjednoczyć, a tym bardziej pokochać się nawzajem. Jest to absolutnie przeciwne naszej naturze. Bądźmy realistami: jesteśmy nastawieni tylko na nienawiść. A wszystko inne to tylko piękne gry, zupełnie jak w przedszkolu. Ale my powoli przekształcamy tę dziecinną grę w bardzo poważną grę.

Grając w dobre dzieci uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy tacy. Bo tak naprawdę nikt nie kocha przyjaciół i nie chce się z nimi zbliżać. Mamy tylko nadzieję na jedyny środek: światło – które powraca do źródła.

Nie chcemy połączyć się i doskonale rozumiemy to. Ale jeśli przy tym staramy się zjednoczyć, to prosimy o siłę korekty, o światło które powraca do źródła. Nie jesteśmy naiwnymi dziećmi, ale złymi egoistami i przychodzimy do grupy nie po to, aby obejmować się, ale po to żeby osiągnąć duchowość. W przeciwnym razie przeżyjemy nasze życie na darmo.

Dlatego wszystkie nasze działania w grupie, w warsztatach, w rozpowszechnianiu mają jeden cel: przyciągnąć światło, które powraca do źródła. A światło wykona całą pracę za nas.

Robimy to do czego jesteśmy zdolni. Stwórca dokończy wszystko za nas, w taki sposób jak jest to potrzebne i jeszcze naprawi wszystko co zepsuliśmy. Najważniejsze jest to abyśmy starali się uzyskać prawdziwą prośbę. Nie oszukujmy samych siebie – po prostu nie chcemy się połączyć.

Ale jednocześnie rozumiemy, że nie ma innej możliwości. W globalnym świecie wszystko jest ze sobą powiązane: nieożywiona natura, rośliny, zwierzęta. I tylko człowiek – ostatni stopień, wypada z ogólnej symbiozy i postępuje odwrotnie.

Dlatego aby właściwie połączyć się z innymi potrzebujemy sił natury. Ta siła odcięła nas od reszty poziomów i od siebie nawzajem. A teraz musimy zażądać, aby ta siła połączyła nas z powtotem. Dlatego staramy się w dobry sposób rozmawiać ze sobą nawzajem i rozumiemy, że jest to modlitwa, prośba która pomoże nam egoistom, naprawić się za pomocą siły natury.

Dziesiątki, grupy, warsztaty – to bardzo poważna praca przeciwko naszemu zwierzęcemu egoizmowi. Nie chcemy się do siebie nawzajem zbliżać, ale nie ma innego wyjścia: ludzkość jest zobowiązana do uzupełnienia natury, która jest całością integralną i idealnie połączoną. Tylko człowiek psuje wszystko, dlatego jesteśmy zobowiazani połączyć się między sobą i ze wszystkimi innymi poziomami natury.

Czuję, że nie chcę się z nikim połączyć, ale jednocześnie uświadamiam sobie, że muszę być połączony ze wszystkimi i dlatego żądam światła, które powraca do źródła.

Powiedziano, że „wyzwolenia nie osiąga się poprzez cierpienia, przez uciski, przez udręki, przez okropności, ani przez presję czy przez głód”. Żadnymi bohaterskimi wysiłkami na tym świecie niemożliwe jest osiągnięcie sensu życia a także osiągnięcie wieczności – „a tylko za pomocą dziesięciu osób siedzących razem” i mówiących o jedności.

Ludzie ci rozumieją, że nie ma między nimi połączenia i oczywiście zgodnie z ich siłą nie może być takiego połączenia. Dlatego proszą żeby przyszła siła która ich zjednoczy. „I wtedy ich głosy zostaną usłyszane”.

Z 2 lekcji kongresowej w Meksyku, 17.05.2019


Im bliżej do radości, tym bliżej do Stwórcy

Kongres w Meksyku. Lekcja nr 5каббалист Михаэль Лайтман

Powiedziano: „Pracujcie dla Stwórcy z radością”. Jeśli nie ma radości, jest to znak, że nie znajdujemy się w duchowości. Obdarzanie jest niemożliwe bez radości.

W Księdze Zohar jest napisane że, „Szhina – Boskość przebywa tylko w doskonałym miejscu: nie w miejscu braku, nie w miejscu wady, nie w miejscu smutku, lecz we właściwym miejscu, w miejscu radości”. Ponieważ w naprawionym miejscu jest świecenie od obecności Stwórcy i to przynosi człowiekowi radość.

Na tej podstawie zawsze można określić, czy człowiek znajduje się w duchowym stanie, czy nie. Zaczynając uczyć się człowiek jeszcze przez długi czas nie czuje zachodzącej w nim korektury, albo postrzega ją w odwrotnej formie, a zatem może odczuwać przygnębienie lub rozdrażnienie, nie zgadzając się z zachodzącymi w nim zmianami.

W tym momencie radość jest bardzo istotna. Jeśli człowiek nie odczuwa radości, to znaczy że jego pragnienia nie odpowiadają Stwórcy, a są przeciwko Niemu. W miarę korekty pragnienia odkrywa się w nim radość. A im silniejsza i głębsza jest radość, tym bardziej odkrywa się Wyższe światło, obecność Stwórcy, Boskość.

Jeśli Wyższa siła przygotowuje się do odkrycia w człowieku, to najpierw odkrywa się w nim radość, a następnie już Stwórca. Radość jest to świecenie z góry, szczególna siła światła, która manifestuje się w odpowiedzi na modlitwę, prośbę z dołu do Stwórcy. Kiedy zwracamy się do Stwórcy z pytaniami, prośbami, chcemy się z Nim połączyć, to w odpowiedzi otrzymujemy z góry światło, które koryguje pragnienia i napełnia je.

To światło przynosi przede wszystkim radość, a potem już wszystkie inne odkrycia. Dlatego Szhina (obecność Stwórcy) odkrywa się tylko w radości, która najpierw się przejawia.

Jeśli chcę osiągnąć obdarzanie, to zawsze muszę być w radości. A jeśli jej nie ma, to należy sprawdzić siebie: gdzie jeszcze jest we mnie nieskorygowany egoizm, który nie pozwala mi ujawnić się Stwórcy. Nie wiemy tego czy zbliżamy się do odkrycia Stwórcy, dlatego kabaliści dają nam kryterium sprawdzenia: czy zbliżam się do radości, czy odwrotnie codziennie się od niej oddalam?

Z tych ruchów do większej lub mniejszej radości można sądzić, jak dalece przybliżasz się do odkrycia Wyższej siły czy oddalasz się od niej. Ponieważ radość – jest konsekwencją „dobrych uczynków”, czyli korekt.

W każdym stanie trzeba trzymać się w radości, ponieważ „nie ma nikogo oprócz Stwórcy” – wszystko pochodzi od Niego. Nikt nie może potajemnie przed Stwórcą zrobić nam czegoś złego. To tak nie działa – wszystko pochodzi z góry. Stwórca stoi za każdym człowiekiem i wpływa na nas przez ten teatr.

Jeśli nie mam egoistycznej intencji otrzymania, to zawsze będę w radości. Nie obchodzi mnie to co daje mi Stwórca, najważniejsze jest to że On stale troszczy się o mnie. Nie ważę w swoim egoizmie tego co jest dla mnie przyjemne i korzystne, dlatego wszystko przyjmuję z radością.

Na tej podstawie można sprawdzić siebie, czy poruszamy się w grupach ku korekcie i odkryciu Stwórcy, czy pokazujemy przykład przyjaciołom, że zawsze należy być w radości, aby coraz bardziej przybliżać odkrycie Wyższej siły.

* * *

Radość jest konsekwencją tego, że obdarzam przyjaciół, obdarzam Stwórcę, ludzkość. Radość jest wynikiem obdarzania, ponieważ obdarzając, staję się podobny do Stwórcy. I dlatego swoim działaniem otrzymuję świecenie, które nazywa się „radością”.

Duchowa radość wynika z tego, że dzięki moim działaniom pomagam Stwórcy napełnić całe stworzenie. Radość jest konsekwencją tego, że z pomocą Stwórcy napełniam całe stworzenie, a tym samym sprawiam Mu przyjemność.

Z 5 lekcji kongresu w Meksyku, 18.05.2019


W jaki sposób nigdy nie oderwać się od Stwórcy?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W jaki sposób trzymać się, aby nigdy nie oderwać się od Stwórcy?

Odpowiedź: Jeśli nie czuję Stwórcy, jeśli nastąpiło całkowite oderwanie, oznacza to, że powracam do zwierzęcego stanu i nie mogę nic zrobić swoimi siłami. Dlatego jest potrzebny codzienny plan zajęć, stała praca, którą będę zobowiązany wykonać.

I wtedy ten nieożywiony poziom – mój codzienny harmonogram przywróci mnie do życia. Zacznę czytać, uczyć się, będę brał udział w jakichś sprawach i w taki sposób ożyję. Sam nie mógłbym tego zrobić i nigdy nie powróciłbym do Stwórcy.

Tak każdy powinien zorganizować dla siebie obowiązkowe zajęcia w ciągu dnia, które w razie potrzeby przywrócą go w jakiś związek z Wyższym zarządzaniem. A po tym gdy przywrócę pewnego rodzaju połączenie: powinienem pracować nad jakimś artykułem, rozmawiać z kimś, coś robić, to wtedy powoli powracam do duchowości. Na początku jeszcze nie uczuciem i sercem, ale przynajmniej myślami, umysłem.

Czytam, redaguję tekst, studiuję go, wykonuję swoje obowiązki. Nie mam jeszcze uczucia związku ze Stwórcą, ale dzięki środowisku, które mnie inspiruje i ciągnie za sobą, zaczynam się przebudzać i dochodzić do odczuć. Zarówno serce jak i umysł zaczynają wprowadzać mnie z powrotem do pracy duchowej – rozumiem, że muszę objawić Stwórcę, Wyższe sterowanie we wszystkim co widzę przed sobą.

Gdy ktoś na mnie krzyczy, gdy mam jakieś problemy w domu, w pracy – to staram się za tymi wszystkimi ludźmi i wydarzeniami zobaczyć Stwórcę. Tak aby zewnętrzny obraz rzeczywistości nie przysłonił mi Stwórcy i żeby nie stała pomiędzy nami taka „żelazna przegroda”, o której pisze Baal HaSulam.

Chcę żeby ten obraz, zarysy widziane przeze mnie, przeciwnie, pomogły mi odkryć Stwórcę a nie ukrywały Go. W tej różnicy „ukrywającego ekranu’’ od „odkrywającego ekranu’’ – wszystko zależy od tego, w jaki sposób uda mi się owinąć jeden w drugi ekran.

Z lekcji według listu Baal Ha Sulama, 07.08.2013


Fragmenty z porannej lekcji 06.11.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji na temat „Wzajemne poręczenie“

Wzajemne poręczenie to rodzaj połączenia, miara skorygowania rozbitych części, które ponownie jednoczą się w jeden system wspólnej duszy zwany „Adam Riszon”. Jesteśmy zobowiązani do odtworzenia tej duszy zgodnie z prawem wzajemnego poręczenia.

Dlatego wzajemne poręczenie obejmuje wiele poszczególnych praw i warunków. Obejmuje to również fizyczne połączenie w grupie, organizację społeczeństwa i wszystkich jego systemów, pozwalajacych na wspieranie wewnętrznego mechanizmu poręczenia, to jest połączenia pragnień, intencji, celów. W rezultacie zaczynamy rozumieć czym jest wspólny cel, wspólne pragnienie, wspólny Stwórca.

Wzajemne poręczenie to bardzo złożone pojęcie. Ponieważ trzeba przywrócić między nami tysiące połączeń, dlatego aby osiągnąć połączenie, jak gdyby jeden człowiek z jednym sercem. Stąd też studia przeprowadzane są zarówno w praktyce, jak i w intencjach oraz w działaniach.

Za każdym razem osiągamy coraz większą precyzję, a poprzedni stan rozbija się, tak jakby był bezużyteczny. Za każdym razem podnosimy się na coraz wyższy poziom, doświadczamy wzlotów i upadków.

Poprzednie osiągnięcie wydaje się już nieprawidłowym i postrzegane jest jako grzech. Wydawało nam się, że osiągnęliśmy poręczenie i jedność, ale nie, okazuje się że nasze połączenie było niewystarczające i bezużyteczne. W taki sposób pracujemy.

Wzajemne poręczenie jest naszym celem, który należy realizować zarówno w sferze materialnej, jak i duchowej, we wszystkich formach. Dlatego w odniesieniu do poręczenia zawsze jest wystarczająco dużo pracy, bardzo poważnej i żmudnej. Nie można ignorować tego pojęcia nie uwzględniając tej kwestii.

* * *

Rozbicie dotyczyło związków między częściami duszy, a nie samych dusz. Wynika z tego, że to nie sam człowiek zostaje sądzony, ale tylko jego stosunek do innych: czy znajduje się on w połączeniu z innymi. Nie ma żadnego dobra i zła, z wyjątkiem gotowości lub niechęci, aby połączyć rozbite części duszy.

Każdy musi być gotowy, by poczuć potrzeby przyjaciela, innych rozbitych części, aby właściwie połączyć się z nimi i tylko w taki sposób przyjaciele budują Stwórcę, Bore (przyjdź i zobacz).

Jest powiedziane: „Wy stworzyliście Mnie” tym, że staraliście połączyć się ze sobą nawzajem i szukaliście gdzie w tej więzi jest święte imię, gdzie jest zaszczytne miejsce. Stwórca króluje tylko „między nami‘‘ a nie w każdym z nas.

Dlatego należy modlić się za przyjaciela, czuć jego ból. Należy przenikać troskami społeczeństwa, nie oddalać się od niego. Przykazania człowieka w stosunku do przyjaciela poprzedzają przykazania w odniesieniu do Stwórcy. Ponieważ tylko w korektach odnośnie do przyjaciela odkrywają się związki i prawa między człowiekiem i Stwórcą zwane „miejscem”.

A na razie nie ma tego „miejsca”, do którego możnaby odnieść te przykazania. Najpierw należy je zbudować. To „miejsce” znajduje się wewnątrz połączenia między nami. Budując je, jednocześnie budujemy Świątynię, dom, gdzie odkryje się świętość, siła miłości i jedności.

Musimy dokładnie wyobrazić sobie to podejście, w przeciwnym razie będziemy poruszać się w złym kierunku. Starać się koncentrować coraz bardziej na naszym połączeniu, a nie skupiać się na sobie. Wychodzimy z samych siebie i znajdujemy się w połączeniu z innymi. Dlatego pragnienie przyjaciela jest ważniejsze niż moje, przecież ono wyprowadza mnie z mojego egoizmu i pozwala mi się z nim połączyć.

Każdy istnieje osobno, ale Stwórca zamieszkuje tylko między nami.

Należy znaleźć to miejsce, wyjaśnić je, odkryć i poczuć się jak grzesznik tylko w odniesieniu do tego, zamiast szukać grzechu w sobie. W każdym z nas nie ma ani dobra ani zła – są one oceniane tylko w odniesieniu do związku między nami.

Różni się to od zwykłej dla nas moralności tego świata. Dlatego że w egoistycznej formie każdy bierze pod uwagę tylko siebie, swoje własne istnienie. A my musimy postarać sie przenieść uwagę z siebie na związki między nami, zapełnić pustkę między nami tysiącem poprawnych połączeń tak jakby wiązkami laserowymi, rozciągającymi się od jednego do drugiego przyjaciela, i w taki sam sposób „od każdego do wszystkich‘‘.

Z porannej lekcji 06.11.2018


Fragmenty z lekcji 14.05.2019

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji przygotowawczej do kongresu

Wejście do duchowości odbywa się poprzez anulowanie pragnienia rozkoszować się, to znaczy złego początku. Ale samego pragnienia nie można anulować, należy anulować tylko jego egoistyczne użycie z intencją ze względu na siebie.

Dlatego trzeba trzymać się za maleńką duchową iskrę, umieszczoną w człowieku, aby na jej podstawie zbudować siebie i przenieść na pierwszy duchowy stopień przez granicę (machsom), malutki otwór.

Istnieje przypowieść o królu, który pragnął przenieść swój skarb w inne miejsce i dlatego rozdał każdemu ze swoich poddanych po jednej monecie aby oni donieśli ją do celu, nie ulegając pokusie kradzieży. Tak samo człowiek częściami przenosi siebie, swoje ogromne pragnienie rozkoszować się. Przede wszystkim przenosi iskrę, deklarując swoją przynależność i wierność wobec króla, połączenia z Nim w jednym punkcie.

Możemy już poczuć ten punkt, ponieważ przyciągnęliśmy światło, które powraca do źródła, zorganizowaliśmy dziesiątki i rozumiemy, co to znaczy anulować się przed grupą, przyjaciółmi i odpowiednio przed Stwórcą.

Jeśli przenosimy swój punkt ze świata w świat, aby chociaż w jednym punkcie być oddanym wobec króla, to już możemy tą samą drogą, poprzez tą samą cienką rurkę stopniowo przenosić swoje pozostałe pragnienia, oczyszczając je z egoistycznych intencji i budując nad nimi intencje obdarzania.

W ten sposób przechodzimy ze świata w świat: ze stopnia poniżej granicy świata duchowego, „lo liszma”, na stopień wyżej machsomu, w „liszma”.

* * *

W dowolnej sytuacji, w każdym miejscu muszę starać się zobaczyć, że preferuję siebie od wszystkiego, co poza mną. Poza mną znajduje się Stwórca, Szhina (Boskość) i dlatego muszę preferować to co jest na zewnątrz, poza mną.

Na zewnątrz jest moja grupa, najbliższe dla mnie środowisko z którym pracuję, albo jeszcze szerszy krąg – światowa grupa kabalistyczna, albo nawet cała ludzkość, cała rzeczywistość. Rozmiar kręgu zależy od mojego stosunku, ale najważniejsze jest to aby zamienić swoje „ja” na to, co jest poza mną.

Dziesiątka staje się dla mnie ważniejsza niż ja. Nagle czuję, że oddzielam się od swojego „ja”, tak jakby ono nie istniało, a żyję wewnątrz przyjaciół. Oznacza to, że wchodzę jak zarodek w wyższego.

* * *

Granica świata duchowego, „machsom“ – to punkt mojego połączenia z dziesiątką. Gotowość przylgnięcia do przyjaciół i przeniesienia ważności z siebie samego na nich, rozpuszczenia się w nich, utraciwszy swoje „ja” oznacza to przejść machsom.

Oderwanie od swojego „ja” i włączenie w dziesiątkę jest to przejście machsomu. Wtedy zaczynam odczuwać, co to jest właściwość obdarzania i wewnątrz tego stosunku czuję wyższy duchowy świat. Jest to już bardzo poważne zrozumienie tego, że dla wejścia w duchowość wymaga się nie „przebić się przez machsom”, a pokonać siebie samego.

* * *

Wydawałoby się jak moje zdrowie może być związane z grupą? Ale ja mogę zwrócić się do Stwórcy tylko poprzez mój związek z grupą, ponieważ zwracam się do pola obdarzania, które ujawniam między nami i proszę o dodatkowe obdarzanie. Ponieważ wszystkie problemy, łącznie ze zdrowiem, są konsekwencją braku obdarzania, światła. Dlatego przede wszystkim muszę wejść w to miejsce, gdzie mogę zrealizować swoją prośbę.

Choroba jest to jakiś defekt w naszym połączeniu. Skorygować defekt możliwe jest tylko poprzez naprawienie naszego połączenia. Im bardziej umacniam więź z przyjaciółmi, proszę o to, modlę się, tym bardziej uświęcam to miejsce i choroba znika.

Pracownik Stwórcy nie przyjmuje choroby z pokorą, a postrzega ją jako znak konieczności w korekcie. Dlaczego Stwórca wysyła chorobę? Dlatego, abym osiągnął szczególne połączenie z grupą i skorygował ten problem.

Anuluję tylko swój egoizm, ponieważ Stwórca pokazuje mi w nim wadliwe miejsce, na które przyszedł czas naprawy. Choroba – to znak wskazujący na wadę. Dlatego staram się coraz bardziej włączyć w grupę i prosić światło, które powraca do źródła, aby dało mi więcej siły dla połączenia z przyjaciółmi i w ten sposób zdrowieję.

Dowolna choroba, utrata zdrowia i pieniędzy są korygowane tylko w grupie. Nie ma nic więcej do naprawienia, z wyjątkiem grupy, wspólnej duszy Adama Riszona, ponieważ wszystko pochodzi z niej. Do samego końca korekty eliminujemy rozdzielnie między przyjaciółmi w dziesiątce – nie ma innego miejsca pracy, oprócz odkrycia wady i jej korekty.

Z porannej lekcji 14.05.2019


Fragmenty z porannej lekcji 05.11.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji na temat „Praca w wiedzy i powyżej wiedzy”

Istnieje taka mądrość, która kumuluje się z doświadczeniem życia na tym świecie. Badamy ten świat a naturalną drogą rozwijamy narzędzia, dane nam od urodzenia. Przez lata w których żyjemy, oraz z pokolenia na pokolenie nasz umysł i nasze serce rozszerzają się. Aby w ten sposób postępować w zrozumieniu świata w pięciu organach zmysłów.

Ale świat duchowy wymaga nowych, zupełnie odmiennych narządów percepcji. Przede wszystkim musimy je zdobyć, ponieważ początkowo ich nie posiadamy. A poza tym w stanie duchowym jesteśmy zobowiązani połączyć w sobie dwa przeciwieństwa: pozostając stworzeniami, stać się podobnymi do Stwórcy. Lecz są to dwie polarne, przeciwne formy, które anulują się wzajemnie. Można być albo stworzeniem albo Stwórcą – są to dwie różne rzeczywistości.

Dodatkową złożonością jest to, że pozostając stworzeniami, ale już mającymi formę Stwórcy, musimy jeszcze pozostać w naszym świecie, w swoim stanie. Wymaga to ogromnych zmian w naszej strukturze i postrzeganiu. Jeśli w naszym świecie kierujemy się naszym umysłem i uczuciami, które wspierają się nawzajem, to w świecie duchowym wręcz przeciwnie, jedno zaprzecza drugiemu.

Zdarza się też złe uczucie w dobrym stanie, przecież odkrywamy tak rzeczywistość, która jest ponad naszym egoizmem. Dlatego wewnątrz egoizmu możemy czuć się okropnie, ale w rzeczywistości będzie to dla nas najlepszym stanem.

Zdarza się tak, że nie rozumiemy co się z nami dzieje, nie posiadając żadnego duchowego poznania, a to będzie właśnie najwyższy dla nas stan duchowy. Na tym polega trudność postrzegania i ustalenia swojego stanu w duchowej rzeczywistości.

Dlatego powiedziano, że w świecie duchowym dwa przeciwieństwa łączą się w jednym obiekcie i działa „wiara ponad wiedzą’’. Wymaga to dużej wytrzymałości, uwagi i czasu. Ponieważ stopniowo „nawyk staje się drugą naturą” ze względu na to że pozwalamy Wyższemu światłu, raz za razem pracować nad nami, cierpliwie zgadzając się ze wszystkim, co ono z nami robi.

I jeśli nawet wydaje nam się że światło nic nie robi, akceptujemy to również. Czyli musimy absolutnie anulować siebie do całkowitego zera. I tak zmierzamy do wewnętrznego stanu w którym staniemy się przystosowani do otrzymania wyższego światła, to znaczy przestaniemy odnosić się do niego egoistycznie.

* * *

Nie jest to możliwe aby jest ziemskim umysłem połączyć dwie linie: lewą i prawą. Jak może być pokój i zgoda w człowieku który bardzo chciałby stać się bogatym? Ale wtedy gdy znajduje się w całkowitym ubóstwie to zgadza się ze swoim stanem w środkowej linii, obejmującym lewą i prawą linię.

Jak takie dwa przeciwieństwa mogą się połączyć? Jak to możliwe, że im więcej człowiek uczy się, im więcej rozumie i czuje, jednocześnie za każdym razem coraz bardziej odkrywa swoją niewiedzę i głupotę, brak sukcesu, ale przy tym cieszy się i godzi w sobie te dwa stany.

Jak to możliwe, że tracąc 10-15-20 lat, człowiek niczego nie otrzymał i cieszy się z tego? Bo właśnie odkrywa, że to jest cudownie, że przy swoim ogromnym pragnieniu nie otrzymał żadnej rekompensaty dla swojego egoizmu. Czuje doskonałość od istnienia takich dwóch przeciwieństw.

Tego nie można przyjąć ziemskim umysłem, ale w świecie duchowym z połączenia dwóch takich przeciwieństw człowiek może wznieść się do właściwości Biny, na duchowy stopień. Stan duchowy powstaje ze zderzenia się dwóch przeciwieństw: ogromnego, niezrealizowanego pragnienia i gotowości anulowania siebie. W rezultacie tego samoanulowania człowiek staje się godny otrzymania Wyższego światła.

Z porannej lekcji 05.11.2018


Kto przebudzi świt?

каббалист Михаэль ЛайтманW Dniu Pamięci, Stwórca odkrywa nam naszą rozbitą duszę (kli). Rozbicie nastąpiło jeszcze podczas grzechu Adama Riszona z Drzewem Poznania, to znaczy Stwórca sam przygotował to rozbite pragnienie. Ale jednocześnie Stwórca dał nam „Torę i przykazania.

Tora” – to światło, które powraca do źródła, a „przykazania” – to korektury egoistycznych pragnień, które musimy zamienić na obdarzanie. Jeśli nasze pragnienia staną się obdarzające, to będą mogły zjednoczyć się, i w swoim zjednoczeniu odkryć Stwórcę, tak jak jest powiedziane: „Od miłości do stworzeń do miłości do Stwórcy”. Stwórca napełni te pragnienia i zacznie w nich świecić.

To jest program Stwórcy i dlatego odkrywamy rozbicie. Ale dana jest nam metoda Kabały, aby zachowywać się właściwie i wcześniej odkryć rozbite pragnienia, łącząc się ponad rozbiciem. To może być przykład starca, idzie pochyla się i szuka zgubionych rzeczy, które zagubił wcześniej, Podobnie szukamy naszych rozbitych pragnień, aby szybciej dojść do ogólnej korekty.

Ale jeśli nie jesteśmy gotowi do korekty i nawet tego nie chcemy, to odkrywa się nam ogromna boleść jak w Dzień Pamięci lub Dzień Holokaustu. Te dni przypominają o tym, że nie byliśmy w stanie przyjąć ujawnionego rozbicia, przygotowanego przez Stwórcę, tak aby połączyć się ponad nim.

Należy zrozumieć, że wszystko to wydarzyło się dlatego, że nie wypełniliśmy naszej pracy. To nie jest okrucieństwo Stwórcy, ale konsekwencja naszego nieprzygotowania. Dlatego aby uniknąć w przyszłości takich konsekwencji, musimy sami przygotować się do ujawnienia rozbicia i wcześniej to skorygować.

Wszystko zależy od tego, kto odkrywa rozbicie Adama Riszona, które cały czas przejawia się w taki sposób: że my sami odkrywamy poprzez nasze wysiłki, czy też Stwórca odkrywa je nam. Jeśli sami przebudzimy świt, a nie świt przebudzi nas, to odkrycie będzie dobre, w świetle Stwórcy. Dlatego ciemność będzie świecić jak światło, ponieważ my sami chcieliśmy ujawnić ciemność.

Ale jeśli nie chcemy ujawnić ciemności, to ona przejawia się sama za pomocą złych sił, poprzez naszych wrogów. I wtedy doświadczamy wojny, nieszczęścia, biedy, katastrofy. Wszystko zależy od naszego przygotowania.

Naród Izraela musi obudzić się i wyjawić braki, które muszą odkryć się jako następstwo rozbicia Adama Riszona. Ponieważ wcześniej czy później pomimo wszystko odkryją się i będą musiały zostać naprawione. Ale należy jak najprędzej dokonać tych korektur, ludzkość musi przebudzić świt, to znaczy ciemność, rozbicie. Sami jesteśmy zainteresowani ciemnością, przecież właśnie nad nią możemy odkryć światło Stwórcy.

Obecnie nadszedł czas na ogólną korektę całego świata i dlatego narody świata zaczynają odczuwać swoją zależność od narodu Izraela, co wylewa się w postaci antysemitymizmu.

Ale niestety naród Izraela nie chce słyszeć o swojej odpowiedzialności za naprawę siebie i świata. Nie chce słuchać o połączeniu w którym odkryje sie Stwórca. A to jest bardzo poważna kwestia której nie można uniknąć, i która decyduje nie tylko o przebiegu światowej historii, ale ogólnie o możliwości duchowego i wiecznego życia.

Z lekcji na temat Dnia Pamięci i Dnia Niepodległości, 07.05.2019


Fragmenty z porannej lekcji 01.11.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji według artykułu „Szamati” nr 164 „Różnica między materialnym a duchowym”

W materialnym świecie nie robi się niczego, dopóki nie ma się siły, aby to zrobić. W duchowym konieczne jest, aby rozpocząć pracę jeszcze do czasu uzyskania sił” (Szamati 164).

Stąd wypływają nasze problemy na duchowej drodze. Nie bardzo rozumiemy, dlaczego nie można po prostu iść do przodu w zwykły sposób. Posiadamy siłę, wiedzę oraz rozum. Więc dlaczego nie możemy poruszać się do przodu, opierajac się właśnie na tym bagażu?

Chodzi o to, że duchowość wymaga od nas działań zanim ją zrozumiemy i zdobędziemy siły dla jej realizacji. Nie możemy się połączyć – ale musimy bardzo się starać. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć czegoś a pomimo to musimy działać tak, jakbyśmy rozumieli. Tylko w ten sposób możemy rozwijać się.

Jest to naprawdę duża przeszkoda – pracować bez siły, bez rozumu, bez duchowego zrozumienia i odczucia. Jednak musimy to robić. W zasadzie z naszej natury wynika że nie jesteśmy gotowi przyjąć i wypełniać tego co wykracza poza ramy naszego zrozumienia, naszych możliwości. Nie ma potrzeby wszystkiego wykonywać – należy tylko starać się.

Zobaczymy wtedy, że nie jesteśmy zdolni do tego aby zjednoczyć pragnienia – musimy zwrócić się o pomoc, poprosić o siłę, zrozumienie, odczucie.

A jeszcze dokładniej poprosić o realizację pracy: „Nie potrzebuję niczego tylko tyle, aby wypełnić to co jest mi powierzone”. Nie ma znaczenia jak, ale tylko o to proszę: „Zabezpiecz mnie proszę, daj mi to czego potrzebuję dla realizacji pracy“.

Tutaj właśnie leży problem. Ponieważ musimy pracować przeciwko swojemu zrozumieniu i uczuciom. Powinniśmy wznieść się ponad nimi. Odczuwamy nienawiść do swoich przyjaciół – a jednak musimy się z nimi połączyć. Rozum podpowiada, że trzeba postapić przeciwnie do słów nauczyciela. Jednak staramy się robić to co on zaleca. Tak jak dziecko które instynktownie słucha dorosłych.

Ta droga jest sprzeczna z naszym rozumem, prowadzi przez „wiarę ponad wiedzę”. W przeciwieństwie do materialnego – w duchowości nie mamy żadnej możliwości wzięcia pod uwagę naszej opinii, naszego odczucia.

Wręcz przeciwnie, powinniśmy być zadowoleni z tego, że możemy postepować powyżej rozumu i swoich odczuć. Dlatego że jeśli pracujemy w rozumie i uczuciu oraz w zgodzie z nimi, jest to materialne podejście z którego nigdy żaden pęnd nie wyrośnie.

Spróbujmy zrozumieć tę podstawową zasadę. W duchowym nie mamy siły dla realizacji i jednocześnie musimy dołożyć wszelkich starań. Wtedy zobaczymy, dowiemy się dokładnie, ile i jakiej siły brakuje, dlaczego i po co? To zrodzi w nas prośbę (MAN) którą będziemy mogli podnieść na wyższy poziom, ustanawiając tym samym połączenie ze Stwórcą.

W istocie jest to właśnie cel duchowej rzeczywistości: nasze działanie poprzedza pozyskiwanie sił. Zaczynamy działać bez siły, bez znajomej podstawy, bez pociągu, bez porywu. Tak rodzi się wzniesienie ponad sobą.

* * *

W naszym świecie człowiek posiada najsilniejszy środek dla duchowej samorealizacji. Stwórca doprowadza go „do dobrego losu” – do grupy ludzi o podobnych poglądach, takich którzy jednoczą się na razie na „ziemskim” poziomie.

A poza tym grupa ma nauczyciela. Przewodnika po ścieżce duchowej. Nauczyciel zadaje nie bardzo przyjemne ćwiczenia, wywołują one w człowieku naturalne oburzenie. Ponieważ te zadania są skierowane przeciwko rozumowi i odczuciu, przeciwko logice. Nie należy poddawać ich racjonalnej lub zmysłowej analizie – ważne jest to aby wyrazić swoje niezadowolenie, niezrozumienie. Człowiek wtedy widzi że nie jest nastrojony z nauczycielem, nie nadaje na tej samej fali.

Tak działa duchowy instruktor. Po pierwsze kieruje przyjaciól na zjednoczenie w grupie. Po drugie kieruje tę jedność na Stwórcę. Po trzecie stwarza warunki do pracy „ponad wiedzą” ponad rozumem i odczuciami. Po zapoznaniu się z tym, prawdziwy uczeń powinien być zadowolony z tego, że posiada prawdziwego nauczyciela, prowadzącego grupę tą drogą którą opisali w swoich pismach wielcy kabaliści.

Ostatecznie nauczyciel podobnie jak kelner w restauracji, podaje nam danie za daniem – a my musimy je zjeść. Czasem wydają się nam one niesmaczne, niedogotowane, podane w niewłaściwym czasie, niestrawne – ale dzieje się tak z powodu „skrzywionego lustra” naszej percepcji.

Pewnego dnia wy też staniecie się nauczycielami. Wtedy zobaczycie sami, że w książkach jest wszystko opisane – należy tylko brać z nich potrzebne rzeczy, dostosowując je dla grupy.

* * *

Należy szukać bliskości nie tyle z nauczycielem, co z grupą. Łącząc się coraz bardziej z grupą pojawiają się pytania. Jak mamy pracować z przyjaciółmi? Wtedy zaczynamy naprawdę słyszeć słowa nauczyciela.

Można porównać tę sytuację z uszkodzonym samochodem: przede wszystkim należy znaleźć w nim usterkę – a następnie zwrócić się do specjalisty w celu konsultacji.

Jeśli człowiek nie jest związany z grupą w której powinien realizować swoją pracę, to nie usłyszy niczego z ust nauczycieli.

* * *

W Kabale jest takie pojęcie „wiara poniżej wiedzy”. Generalnie chodzi o religię – o takie podejście które nie wymaga ode mnie krytycznej analizy. Po prostu żyję tak jak mi powiedziano, zgodnie z tym co zaobserwowałem w dzieciństwie. Od najmłodszych lat uczono mnie pewnej rutyny którą realizuję z przyzwyczajenia, bez jakiejkolwiek logiki, działam „automatycznie”.

To nie jest wiedza, a właśnie wiara w to, że w taki sposób robię coś dobrego i prawidłowego, chociaż nie ma w tym nic racjonalnego. Wierzę „poniżej wiedzy” – niczego nie sprawdzam, nie odkrywam.

Ale istnieje też „wiara ponad wiedzą”.

Różnica polega na intencji. Dwie osoby mogą przeprowadzić to samo działanie na dwa sposoby:

– jeden człowiek poprzez „wiarę poniżej wiedzy‘‘ dlatego że kiedyś tak mu powiedziano. A z czasem nawyk ten stał się jego drugą naturą;

– drugi człowiek poprzez „wiarę ponad wiedzą‘‘ nie wie dlaczego i po co? Nie liczy na przyszły świat, nie ma nadziei na nagrodę. Ale tylko dlatego że otrzymał energię od grupy i ma nadzieję sprawić zadowolenie Stwórcy.

W drugim przypadku człowiek nie potrzebuje niczego dla siebie. Pozostaje bez zrozumienia, bez poznania, bez przyszłego i bez obecnego świata. Ale nie wie jak to zrealizować? Po rzetelnym sprawdzeniu dochodzi do wniosku, że nie ma siły na coś podobnego. I właśnie wtedy prosi o pomoc: „Daj mi możliwość, daj mi siłę by wykonać takie działanie, które nie da mi żadnej korzyści“.

W odpowiedzi Stwórca daje siłę, rozum, uczucie i zdolność do realizacji. Jest niezmiernie szczęśliwy z tego powodu, że zwierzęca natura nie bierze udziału w rezultatach tego działania. Jest czysty.

* * *

Duchowe zawsze buduje się ponad materialnym sprzeciwem. Jeśli jestem zadowolony, to znaczy że taszczę niewłaściwą walizkę. W moim materialnym postrzeganiu musi być ciężka taka nie do podniesienia – ale ja używam siły grupy, zwracam się do Stwórcy i otrzymuję od Niego siłę. A wtedy poczuję że walizka staje się lekka. Przecież otrzymałem z góry siłę Biny i mogę działać ze względu na obdarzanie.

A do tego czasu to nie jest duchowa praca – tylko przygotowanie do niej.

* * *

Moim zadaniem jest przylgnąć do Wyższego i działać zgodnie z jego pragnieniem. Gdzie przy tym jestem ja sam? Nie odczuwam swojego ciała, swoich organów, swojego umysłu i uczuć – całkowicie i w pełni podążam za rozumem i uczuciem Wyższego. W ten sposób nabywany jest następny poziom duchowy.

***

Poznajemy Stwórcę w miarę tego jak On obłócza się w nas. Innymi słowy daję Mu miejsce, aby napełnił mnie i w tej mierze poznaję Go.

„Stwórca” (Bore) oznacza „przyjdź i zobacz” (bo-re). Gdzie mogę Go zobaczyć? – W swoim nowym zmyśle i nowym rozumie, które formuję zgodnie z przeciwstawnymi mi właściwościami obdarzania. Tak ponad moim egoizmem budowana jest „wiara ponad wiedzą‘‘ – właściwości Stwórcy.

Człowiek który kroczy „wiarą ponad wiedzę‘‘ podnosi się nad sobą, staje się coraz mądrzejszy – jego naczynia percepcji rozszerzają się za każdym razem. A ten który idzie „poniżej wiedzy‘‘ bez krytycznej analizy, pozostaje w końcu jedynie ze swoimi wspomnieniami…

Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Wzajemne poręczenie”

Tylko zasada wzajemnego poręczenia pozwoli nam osiągnąć cel – odkryć Stwórcę stworzeniu w tym świecie. Musimy zapewnić każdemu przyjacielowi poczucie poręczenia, w którym gasną wszelkie lęki, obawy, wątpliwości i przeszkody. To uczucie odkrywa człowiekowi grupę jako pełne, doskonałe kli, w którym jest integralną częścią.

Nie można oceniać siebie samego – moje kalkulacje zawsze opierają się na dziesiątce. W naszej jedności, we wzajemnym poręczeniu. Wkraczamy wtedy w nową rzeczywistość. Takim powinien stać się obraz istnienia każdego z nas.

* * *

Przyjaciele, grupa, nauczyciel, Stwórca – jak posortować ich według stopni ważności?

To zależy od mojego obecnego stanu. Doświadczam stanów zachwiania, wzlotów i upadków. Jeśli przy tym brakuje mi siły od grupy to chcę lepiej podłączyć się do niej – dlatego zwracam się do Stwórcy o pomoc we wzajemnym poręczeniu.

Jeśli od samego początku naceluję się na Stwórcę, to wtedy zwracam się do przyjaciół. Otrzymuję od nich siłę, impuls, świadomość Jego ważności – a następnie zwracam się do Niego.

Jeśli chodzi o nauczyciela – to jest on pośrednikiem między grupą i Stwórcą.

Bez grupy nie ma nauczyciela, pozostaje tylko „uniwersytecki wykładowca”.

Naukę Kabały można studiować tylko w grupie i dlatego właśnie w niej, w stosunku do niej przejawia się prawdziwy nauczyciel – mentor. A grupa przejawia się – w stosunku do niego.

Nauczyciel nie może brać pod uwagę nikogo indywidualnie – ponieważ nie ma czegoś takiego w duchowym. Ucznia można trochę „podciągnąć” ale tylko dlatego, żeby włączył się w grupę. Ponieważ tylko w miarę tego włączenia nauczyciel jest w stanie rozwijać ucznia.

* * *

„Tora” – jest to uniwersalna metoda, nauka o jedności. Wszystkie inne nauki w swojej istocie są tylko jej częściami. Ponieważ wszystkie one pochodzą z jedności i separacji. Nie ma nic więcej w całej naturze – tylko jedność i oddzielenie, zaczynając od elementarnych cząstek i tak dalej.

W podstawie Tory leży zasada wzajemnego poręczenia. Wyjaśnia w jaki sposób cząstki lub części powinny połączyć się między sobą tak aby stać się zgodne w równowadze z ogólną Siłą natury pod nazwą „Stwórca”. Można zdefiniować Go jako Siłę pełnego, idealnego, uniwersalnego połączenia wszystkich części wszechświata we wzajemnej harmonii i wzajemnej równowadze.

Dlatego rozpoczynając swoją drogę ze strony materii, musimy wypełnić warunek wzajemnego poręczenia tak aby odkryć Stwórcę. Tam gdzie przynajmniej częściowo przejawiamy wzajemne poręczenie, On może odkryć się – w tej samej mierze, w ten sam sposób.

„Stwórca” – to Siła odkrywająca się we wzajemnym poręczeniu między rozbitymi częściami stworzenia. O tym mówi cała nauka Kabały i wszystkie nauki świata, badające nieożywioną, roślinną, zwierzęcą i ludzką naturę. Wszędzie mamy do czynienia z miarą wzajemnego poręczenia lub jego braku. Tylko w tym diapazonie żyjemy i go odczuwamy. Rozbite części nie mają nic więcej do zrobienia – tylko realizować wzajemne poręczenie między sobą.

W nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej naturze warunek wzajemnego poręczenia jest względnie przestrzegany podtrzymując nasze istnienie. Bez niego nie byłoby mojego ciała i otaczającego nas środowiska.

Wszystko to funkcjonuje dzięki sile wzajemnego poręczenia, działającego w określonym czasie, na określonym poziomie. Kiedy wzajemne poręczenie rozpada się, rozsypuje się – czujemy się źle. Kiedy realizuje się – jest nam dobrze. Wewnątrz i na zewnątrz wszystko zależy od wzajemnego poręczenia we wzajemnym połączeniu między częściami stworzenia.

Jednak nauka Kabały nie mówi tylko o nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej naturze. Całe ich istnienie zależy całkowicie od ludzkiego stopnia, od tego jak bardzo jest on zgodny ze Stwórcą. W tym samym stopniu, Wyższa siła poprzez ludzkie wzajemne poręczenie wpływa na całą naturę.

A zatem rozwijając się nieprawidłowo, człowiek niewłaściwie wpływa na pozostale poziomy. One wznoszą się i opuszczają wraz z nim, zgodnie z tym jak my wypełniamy lub naruszamy warunek wzajemnego poręczenia w rodzaju ludzkim.

Z porannej lekcji 01.11.2018


Gdzieś na drugim brzegu…

каббалист Михаэль ЛайтманSytuacja na świecie jest taka, że antysemityzm wciąż rośnie. Wczoraj w Kalifornii w synagodze podczas modlitwy pod koniec Pesach, miał miejsce atak terrorystyczny, w wyniku którego jedna osoba zginęła a kilka zostało rannych.

Ale wciąż nie zmusza to ludzi do tego aby „przysłuchiwać się‘‘ kabalistom. Ludziom wydaje się, że to ich nie dotyczy, ponieważ wydarzyło się „gdzieś tam na drugim brzegu”.

Pokazuje to nam, jak bardzo Stwórca zatwardza serce człowieka i jak jest wtedy obojętny nawet na takie zdarzenia. Przecież zaledwie sześć miesięcy temu podobna tragedia miała miejsce w synagodze w Pittsburghu, ale nikt o tym już nie pamięta.

Dlatego naród żydowski nazywany jest „upartym”. Człowiek nie reaguje na takie ostrzeżenia, myśli że stało się to gdzieś na sąsiedniej ulicy, ale jemu to się nie przytrafi. Zapominamy o tym co wydarzyło się wczoraj, a tym bardziej kilka miesięcy wstecz. Nawet nie zauważamy że napięcie się kumuluje. Być nieugiętym oznacza to, że po otrzymaniu ciosu przez chwilę zaczynamy się budzić, ale potem zapominamy o wszystkim, jakby to nigdy się nie zdarzyło.

Problem polega na tym, że człowiek nie ma takiego odczucia w którym ból kumuluje się. W końcu osiągnie taki stopień, gdy będzie zmuszony reagować. Wszystko znika jak woda w piasku.

Najważniejsze jest to aby zrozumieć, że nie są to przypadkowe zdarzenia, a naturalne, które pochodzą z korzenia stworzenia. Tak będzie to postępować i nie zakończy się, jeśli nie zaczniemy coś z tym robić.

Kabała wyjaśnia to zjawisko na podstawie naukowej. Kabaliści ostrzegali przed niebezpieczeństwem wiele lat temu, gdy wszyscy jeszcze śmiali się z takiej możliwości. Teraz to już nie jest śmieszne, a jednak kabalistów nadal nikt nie słucha. Nadejdzie jednak taki czas, gdy nie będzie już wyboru. Ludzkość zmuszona będzie nas słuchać.

Niezależnie od tego jak bardzo naród Izraela był uparty, to i tak Stwórca wyprowadził go z Egiptu drogą ciosów i cierpień. I w naszych czasach może być tak samo. Kabaliści nadal ostrzegają, ale ludzie im nie wierzą tak jak kiedyś nie wierzyli Mojżeszowi.

Symbolicznie za kilka dni, świat będzie obchodził „Dzień Pamięci Holokaustu“. Ta sama katastrofa powraca… Albo Żydzi zjednoczą się, albo będzie bardzo źle na świecie. Zjednoczenie jest rozwiązaniem nie tylko dla antysemityzmu, ale także dla powszechnej korekty świata, korekty ludzkości, narastającego światowego kryzysu. A nawet zbliżającej się wojny światowej, o której już otwarcie mówi się.

Z lekcji na temat „Rozpowszechnianie nauki Kabały”, 28.04.2019


Fragmenty z lekcji nr 1 kongresu 19.02.2019, cz.2

Międzynarodowy kongres kabalistyczny 2019каббалист Михаэль Лайтман

Z lekcji na temat „Jeden wielki płomień“

Zgodnie z pragnieniem wyższej siły wszyscy ludzie muszą zjednoczyć się w jedno duchowe ciało. Tak zostaliśmy stworzeni na początku, a następnie rozbici, abyśmy sami przywrócili nasze połączenie poprzez własne poszukiwania, wysiłki i wzajemną pomoc.

Dzięki temu zrozumiemy, gdzie się znajdujemy w ogólnym systemie, jak dokładnie połączyć części tego puzzla, rozproszone części Lego, i odkryjemy wszystkie zalety tego połączenia.

Jeśli nie byłoby rozbicia i potrzeby ponownego połączenia, odczuwalibyśmy jedynie prymitywne istnienie, minimalne światło na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie. Ale nie osiągnęlibyśmy stopnia człowieka, Adama, podobnego do Stwórcy, wyższej siły – wiecznej i doskonałej.

Dlatego musimy przejść przez bardzo złożony proces rozwoju. Na początku jedynie wybrani ludzie w dwudziestu pokoleniach zaczynając od Adama, pierwszego człowieka, który prawie sześć tysięcy lat temu odkrył wyższą siłę, i do Abrahama – byli w stanie dostrzec tę ideę zjednoczenia i korekty.

A Abraham już zaczął zbierać grupy, dziesiątki ludzi, którzy przezwyciężali swój egoizm. Dzisiaj za pomocą tej samej metody kontynuujemy pracę nad naszym połączeniem.

W gruncie rzeczy Abraham zaczął budować społeczeństwo ludzkie, szczególny naród, w którym wszyscy razem są połączeni. Wewnątrz tej jedności chcieli oni odkryć Stwórcę, wyższą siłę, która napełni ich i poprowadzi naprzód, aby być we wzajemnym zrozumieniu razem ze Stwórcą.

My również staramy się odkryć wyższą siłę, aby zrozumieć, co się dzieje: czego chce od nas Stwórca, a my od Niego. Ostateczna korekta rozbicia polega na tym, aby wszyscy mieszkańcy tego świata, cała ludzkość zjednoczyła się w jedną grupę.

Jeśli przynajmniej kilka grup połączy się w ten sposób, to cała reszta dołączy do nich. A Stwórca zakończy tę pracę. Najważniejsze dla nas jest dać początek temu zjednoczeniu,  jak gdyby reakcji chemicznej. Znajdujemy się w integralnym systemie i dlatego jeśli jedna grupa będzie mogła osiągnąć integralne połączenie, to ta siła wpłynie na wszystkich i wszyscy zjednoczą się i odkryją Stwórcę, osiągając stan końca naprawy.

Pracujemy na warsztatach, wyjaśniając pytania w dziesiątkach. Ale najważniejsze jest, aby starać się nie wymądrzać, ale dążyć do połączenia. Praca w dziesiątce polega na tym, by bardziej przeniknąć pragnieniami, pytaniami, odczuciami każdego przyjaciela siedzącego naprzeciwko mnie. Nie ma znaczenia, na ile rozumiemy odpowiedź na pytanie – najważniejsze jest rozszerzenie swojej duchowej percepcji, „kli“, wchłaniając wszystkie myśli przyjaciół.

Nie krytykuję ich, a chcę pochłonąć wszystkie ich myśli i pragnienia, wchłonąć w siebie. W ten sposób poszerzam swoje kli i staję się przystosowany do napełniania się wyższym światłem. W ten sposób poszerzamy naczynie duchowe – kli każdego, tworzymy coraz bardziej złożone wspólne pragnienie i ostatecznie osiągamy podobieństwo do wyższego światła, łącząc się w jedną całość.

Osiągnąwszy minimalne połączenie, możemy odkryć najsłabsze światło Nefesz, ale przejawi się w nas już trochę poczucie Stwórcy, wieczność i doskonałość, wyższe światło.

Jak człowiek krótkowzroczny, zdejmując okulary, widzi przed sobą niewyraźne zarysy ludzi, tak i my odkryjemy wyższy świat przynajmniej w ogólnych zarysach.

Z 1 lekcji Międzynarodowego kongresu, 19.02.2019