Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Fragmenty z porannej lekcji 18.10.2018, cz.2

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Miłość do Stwórcy i stworzeń”

Jest powiedziane, że musimy połączyć się ze Stwórcą. Nie ma nic bardziej odrażającego i sprzecznego z naszą naturą, nic bardziej przerażającego i odpychającego niż ten cel – połączenie się z Nim.

W rzeczywistości nie wiemy, kim lub czym On jest. Jest to kwestia całkowitego przyjęcia właściwości obdarzania na wszystkie nasze pragnienia i myśli tak, aby ona dominowała zamiast właściwości otrzymywania – obecnej władzy, której także my jeszcze również nie rozpoznaliśmy.

Zbliżając się do realizacji tego zadania, w końcu zaczynamy rozumieć, jaka jest jego istota – wewnętrzna transformacja, przestawienie na obdarzanie, na miłość do bliźniego, jedność ze wszystkimi. Jak pisze Rabasz, człowiekowi wydaje się, że opuszcza swój dom, swoją rodzinę, cały ten świat i siebie samego…

Ale, co ze mnie pozostanie, jeśli wyjdę na zewnątrz? Nic. W końcu przyjdzie mi stać się kimś innym…

Wielu idąc na przód odkrywa od czasu do czasu tę ścianę, tę przeszkodę nie do pokonania, która stoi przed nimi: „Czy naprawdę powinienem do tego dojść? I z tego zrezygnować – z siebie samego?” Zatem tak warunek połączenia się ze Stwórcą stawia całą ludzkość przed wielką barierą.

I tutaj wymagana jest od człowieka prosta decyzja: pójdę na to czy nie? Nie ma żadnych przełomowych momentów – wręcz przeciwnie: kropla do kropli, grosz za groszem sumują się w dużą kwotę. Stopniowo przychodzi światło Hassadim, pozwalając mi zrozumieć trochę więcej, czym jest obdarzanie i jak bardzo jest ono potrzebne.

Dzień po dniu, czytając współczesne fałszywe wiadomości widzę, że nasz świat się stacza, pogrąża się w ciemnościach. Tutaj nie ma już, z czego rezygnować, czego poświęcać, żeby zamiast tego świata otrzymać świat oświetlony światłem.

Jednak problem polega na tym, że muszę przejść z jednej natury w drugą – i to wydaje się być czymś ciężkim, przerażającym.

To prawda. Jednak dają mi grupę, a wokół niej jeszcze wiele innych grup. Mam materiały szkoleniowe. Za mną jest łańcuch kabalistów, rozciągający się przez sześć tysięcy lat do dnia dzisiejszego.

Z drugiej strony widzę jak współcześni myśliciele, naukowcy, politycy i wszelkiego rodzaju biznesmeni oszukują wszystkich, nie rozumiejąc przy tym korzenia, istoty swojego życia.

W rezultacie te wszystkie aspekty rzeczywistości składają się w jedną wspólną podstawę dla duchowego świata pokazującą mi, że przejście jest jednak możliwe. Tak, można kontynuować drogę i nawet przejść na tamtą stronę. Niczego nie tracę na tym świecie – przeciwnie, zyskam.

Tutaj jak pisze Baal HaSulam, przeszkadza nam tylko „problem psychologiczny”. Wszakże przed nami jest przejście do innego wymiaru, do innej percepcji, do innego systemu współrzędnych i obliczeń. Cóż, przejdziemy. Można to zrobić lekko i miękko w grupie.

Wtedy nareszcie zrozumiemy świat, w którym teraz żyjemy. Wszakże w duchowym dwa przeciwieństwa łączą się w jedną całość – tylko na wyższym poziomie, przez wiarę ponad wiedzą – i to daje nam prawdziwe zrozumienie.

W naszym świecie nie umiemy łączyć przeciwieństw i dlatego nasze sprzeczności stają się ostrzejsze, powodując konflikty i kolizje. Bezsilne są argumenty rozsądku i mamy nadzieję zorganizować sobie tutaj życie metodami siłowymi, jednakże wojny też nie pomagają. One tylko odpychają nas od siebie, a potem z czasem znowu dochodzimy do konfrontacji i niezgody, zewnętrznej i wewnętrznej. I nie ma gdzie się podziać.

Tak popychają nas siły rozwoju do wzniesienia się na nowy poziom – ten, na którym przeciwieństwa uzupełnią się nawzajem, łączą się za sobą. Na którym „wszystkie przestępstwa pokryje miłość”.

Jak jedno łączy się z drugim?

Łączy się na wyższym poziomie.

W międzyczasie tylko wojny i zagrożenia trzymają nas od siebie na odległość, ale też niedługo. To prawda, że wielka wojna może „rozproszyć“ ludzi w różne kierunki, ale tylko wracając ich do epoki jaskiniowców…Według słów Baal HaSulama to również jest możliwe.

I dlatego inne wyjście oferuje nauka Kabały. Nasze pokolenie jest w stanie uratować się, przebić się przez granicę duchowego świata.

A połączenie ze Stwórcą stoi, jako cel na tej drodze.

* * *

Wszystkie problemy współczesnego świata to problemy związane z niewłaściwym połączeniem między ludźmi. I nie jesteśmy w stanie naprawić tego połączenia, dlatego że w każdym jest założona tylko egoistyczna forma pragnienia. Naprawdę nie możemy zbliżyć się do siebie.

Na świecie istnieje tylko jedna mała grupa, w której oprócz egoistycznego pragnienia jarzy się iskierka pragnienia obdarzania. Grupa ta nosi w sobie program, metodę zjednoczenia – lecz jej nie upublicznia, nie daje ludzkości prawidłowego przykładu zjednoczenia.

I dlatego ludzkość z dnia na dzień uświadamia sobie coraz wyraźniej, że ta grupa szkodzi. Wszakże, jeśli masz coś pożytecznego, a ukrywasz to, nie realizujesz tego – znaczy, że szkodzisz.

Nie ma sensu stać z boku, ze zdziwieniem pytając; „Czego wy wszyscy od nas chcecie? Nie jesteśmy winni…” Jeśli masz globalne rozwiązanie, a nie wdrażasz go w życie, to szkodzisz innym.

I dlatego antysemityzm z czasem wyrośnie do takich rozmiarów, że będziemy stale go odczuwać. Będzie rozbrzmiewał we wszystkich światowych wiadomościach. Izraelczycy nie będą mogli wyjeżdżać za granicę. Inne kraje zerwą z nami stosunki nawet, jeśli zapowiadają one dla nich korzyści, i zorganizują bojkot Izraela i całego narodu żydowskiego.

Miejmy nadzieję, że wcześniej naród zacznie rozumieć, co się dzieje, że będziemy mogli dotrzeć do niego.

Przecież, to przede wszystkim nasza praca i dlatego winni jesteśmy najbardziej ze wszystkich. Jak pisze Baal HaSulam, katastrofa uderza w najlepszych z narodu – w trzymających metodę naprawy w swoich rękach.

Dlatego poczujemy na sobie nienawiść zarówno w Izraelu jak i od świata. Musimy jak najszybciej jak to możliwe rozpowszechnić tę metodę, konieczne jest stworzyć międzynarodową wzorcową grupę, aby zapewnić wszystkim drogę do dobrej przyszłości.

W przeciwnym razie świat pogrąży się w religijną nienawiść i w wojny – co zrodzi taki negatyw w stosunku do Izraela, którego słowami nie da się opisać…

Z porannej lekcji 18.10.2018


Fragmenty z pierwszej lekcji Międzynarodowego kongresu 19.02.2019

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Jeden wielki płomień“

Wszystkie lekcje nauki Kabały są prowadzone w grupach, w dziesiątkach. Nie ma znaczenia to, czego się uczymy: struktury wyższych światów, Księgi Zohar, artykułów, listów – celem studiów jest zjednoczenie nas w jedną grupę. Przecież nasza naprawa polega na tym, aby zjednoczyć się w jedno. Dlatego razem się uczymy, razem rozmawiamy, omawiamy, dyskutujemy, pytamy, odpowiadamy – wszystko tylko razem.

Nauka ta przebudza światło powracające do źródła, wyższą siłę, ponieważ ona zawsze mówi o wyższym od nas stopniu tam, gdzie jesteśmy zjednoczeni w jedną całość, w jedną duszę. Dlatego studiując Kabałę w dziesiątkach, przyciągamy stamtąd wyższe światło, które powraca do źródła, napełniając nas w naszym wyższym stanie.

W rzeczywistości znajdujemy się tam już i teraz. Znajdujemy się w końcu naprawy i tylko chcemy to poczuć praktycznie. Nic się nie zmienia, nie trzeba niczego naprawiać poza naszym odczuciem, percepcją. Na tym polega cała nasza praca na tym świecie.

Stwórca nieustannie doprowadza do nas nowych przyjaciół, ustanawia nowe warunki, przybliża nas do duchowego stanu, w którym już jesteśmy. On popycha nas przez fakt, że studiując duchowy stan, światło znajdujące się tam zstępuje na nas, napełnia nas i jednoczy nasze indywidualne dusze w jedną wspólną duszę.

Otaczające światło oświetla nas z daleka i stopniowo oczyszcza, koryguje i daje nam możliwość połączenia. Wszystko, czego potrzebujemy, to zjednoczyć się w jedną duszę, w której zaczniemy odkrywać wyższą, duchową rzeczywistość, samych siebie żyjących wewnątrz duszy, a nie wewnątrz materialnego ciała – jedynego, co teraz odczuwamy.

Z 1 lekcji Międzynarodowego kongresu, 19.02.2019


Fragmenty z porannej lekcji 18.10.2018, cz.1

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Nauka Kabały jest przeznaczona do tego, by odkryć Stwórcę Jego stworzeniom. W tym celu muszą one zmienić swoją naturę – a dokładniej sposób, w jaki z niej korzystają. Samo jestestwo – pragnienie przyjemności – pozostaje w stworzeniu, będąc jego „materią”, pierwotną podstawą.

A inną rzeczą jest to jak stworzenie chce zarządzać się swoją naturą. To jest znak tego, jak bardzo ono chce zbliżyć się do Stwórcy.

Można używać swojej natury tak, jaka ona jest – ze względu na otrzymywanie na swoją korzyść. Tak działa w stworzeniu wrodzony program pod nazwą „egoizm”.

Albo stworzenie może uciekać się do różnych sztucznych środków, nie znajdujących się w jego naturze – za wyjątkiem jednego, pierwotnego. Ten pierwotny bodziec nazywany jest „punktem w sercu”. Podążając za nim, stworzenie może zmienić intencję i używać swojej otrzymującej natury do obdarzania.

Nie jest możliwe wyzbycie się własnego jestestwa, jednakże stworzenie jest w stanie przełączać się między intencją ze względu na otrzymywanie a intencją ze względu na obdarzanie. To przejście zależy od porównania mojej ważności z ważnością Stwórcy. I tu zaczyna się cała walka stworzenia; kto jest ważniejszy? Czy ja kontroluję sytuację i określam swoje działania, myśli, plany – czy robi to Stwórca?

Jak w rzeczywistości można ustąpić Mu miejsce? Być może najpierw należy oszacować własną władzą; w jaki sposób zachowują kontrolę nad samym sobą, jakich instrumentów używam, by kontrolować świat? Przez tysiące lat staraliśmy się podbić świat, ale w rezultacie odkrywamy, że nad niczym nie mamy żadnej kontroli. Wręcz przeciwnie, znajdujemy się w wirze sił, które działają w nas i robią z nami, co chcą. Jakie tam plany…

Tak więc, czy mogę się zgodzić a nawet cieszyć się z tego, że nie pozwalają mi „sterować”? W przeciwnym razie, dając swobodę egoizmowi, doprowadziłbym się do całkowitego upadku.

Jak mogę odkryć Stwórcę i przyznać Mu rolę władcy świata, panującego nad całą moją rzeczywistością? Przecież ten świat, ta rzeczywistość jest we mnie.

Tu właśnie kryje się wyjątkowe, wspaniałe rozwiązanie, unikalny środek – środowisko, które sprzeciwia się zarówno Stwórcy, jak i człowiekowi. Nie dbam o innych – po prostu chcę ich wykorzystać. Jeśli byłoby to możliwe, chętnie bym ich zjednoczył – przecież wtedy byliby jak jedna całość pod moją władzą. Jeśli zaś nie mogę ich wykorzystać, to wolę by się rozproszyli, rozdrobnili siły.

Ostatecznie, wszystko zależy od tego jak odnoszę się do środowiska.

I tak samo – ze strony Stwórcy. W Psalmach jest powiedziane: „Jak miło i przyjemnie jest siedzieć braciom – i także razem”. Kabaliści wyjaśniają nam, że także oznacza Stwórcę, który także znajduje się razem z nami.

Gdzie On jest? Gdzie jest miejsce Jego chwały?

On jest między nami. Jeśli utrwalamy między sobą miejsce, związek, jeśli jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni przez sieć dobrych wzajemnych relacji, wtedy właśnie w niej On się odkrywa. Właśnie, dlatego w języku hebrajskim jednym z imion Stwórcy jest Miejsce.

To miejsce musimy stworzyć my, zbudować, sformować, stale o nie dbać, aby było coraz wyższe, coraz bardziej dostojne i coraz lepiej odpowiadało Stwórcy, którego pragniemy odkryć.

Nie chodzi o to, czy ktoś zmienia się na własną rękę, czy nie. Ważne jest, aby relacje między nami odpowiadały właściwościom Stwórcy. On właśnie zgodnie z tym się manifestuje.

Nie oznacza to jednak, że zaczynamy po prostu odnosić się do siebie lepiej. Zmieniamy nasze relacje jakościowo, objawiając w nich nową istotę, którą On jest.

Oto, co oznacza „odkrycie Stwórcy stworzeniom”. Innymi słowy, odkrywa się nam Jego obecność, Szhina, a w niej – dusza. I w tym wszystkim – Stwórca, właściwość wzajemnego obdarzania między nami.

A więc cała praca wykonywana jest na zewnątrz, w naszym wzajemnym połączeniu, gdzie budujemy miejsce dla odkrycia Stwórcy. Dlatego powiedziane jest: „Izrael, Tora i Stwórca są jednością”.

Zakończenie tej pracy leży w pierwotnym zamyśle, uświadamiając sobie to, że stale powinniśmy dbać o to, co leży między nami, ponad osobistym pragnieniem każdego. Nie zwyczajnie o relacje, a o miejsce, które powinno być odpowiednie do objawienia się Stwórcy.

Zmieniło się tylko jedno od czasu wspólnej duszy Adama Riszon– zerwała się sieć wzajemnego naszego połączenia. I teraz już z nowymi siłami musimy ją odbudować, a co najważniejsze, z nową świadomością; dlaczego i jak to właśnie robimy, splatając węzeł za węzłem, jak rybacy, którzy naprawiają sieć. Właśnie w nią złapiemy Stwórcę.

* * *

W Torze powiedziano o metodzie korekty egoizmu: „Nie w niebiosach jest ona… i nie za morzem …, a w sercu twoim”. Wszystko zależy od tego czy poprawnie wyobrażamy sobie skorygowane pragnienie – jako sieć naszych wzajemnych relacji.

Ta sieć jest właśnie tym naczyniem, w którym odkrywa się Stwórca dzięki podobieństwu właściwości między Nim i tym naczyniem, tą siecią. Razem ją tkamy dopóki nasze połączenie swoją trwałością, swoją budową i swoją właściwością nie pozwoli Stwórcy odkryć się w niej.

* * *

Rozwój postępuje ku celowi stworzenia i wszystko zależy tylko od tego, jak go przyjmujemy. Albo zawczasu budzimy się z dołu i przygotowujemy wspólne naczynie-pragnienie albo, jeśli lenimy się, następny etap powstaje poprzez przebudzenie z góry.

Pomiędzy tymi dwiema możliwościami odczuwamy upływ czasu, zmiany okresów, stanów – w lepszą lub gorszą stronę. Jeśli przygotowujemy się zawczasu, chociażby próbujemy, to postrzegamy drogę, jako zmiany na lepsze – zarówno w umyśle jak i w odczuciu. A jeśli nie zgadzamy się z nimi rozumem i nie jesteśmy gotowi wewnętrznie, wówczas one odczuwane są, jako zło.

Najważniejsze jest to jak bardzo udaje się nam włączyć w ten proces, który pierwotnie został ustanowiony, jako zamysł stworzenia. A zamysł jest taki, aby doprowadzić stworzenie do ostatecznej korekty.

Dlatego starając się znaleźć siebie i wspólny, wzniosły cel w biegu wydarzeń, jak również najbliższe zadanie na drodze, bardzo ułatwiamy nasz postęp, który w każdym razie będzie kontynuowany, w dobry lub zły sposób.

A poza tym, to pozwala nam przejawiać nasz stosunek do programu i do Stwórcy, który go urzeczywistnia. Poprzez nasz wybór identyfikujemy się z Nim albo na odwrót, przeciwstawiamy się Jemu.

Jego wielki, uniwersalny program nie jest jakąś daleką przerywaną linią. On przejawia się w naszym wzajemnym połączeniu, które kształtuje doskonały system do odkrycia doskonałego Stwórcy. I tylko tak powinniśmy sobie wyobrażać dalszą drogę – jako stworzenie wspólnej sieci między nami.

Nie możemy jej ogarnąć rozumem. W jej splotach kryją się sprzeczności, których zgodnie z naszą logiką nie możemy ze sobą połączyć. Nie rozumiemy jak mogą połączyć się i wzajemnie się wspierać dwa przeciwieństwa.

I dlatego tutaj potrzebna jest praca ponad wiedzą: chwytam się za dwa końce, za dwie nici – i tylko na wyższym poziomie łączę je między sobą.

I wtedy łącząc się w jedno, one tworzą nowy duchowy stan.

* * *

W sieci wzajemnych połączeń o dużych oczkach łowimy „dużą rybę” – materię pragnień. Jednak pomimo imponującej objętości niewiele w niej można rozpoznać.

I przeciwnie, mała sieć pozwala nam łowić „małą rybę”, w której właśnie odkrywa się istota stworzenia. W małej sieci istnieje więcej niuansów, szczegółów, odcieni, elementów percepcji, mądrości, sprzeczności, refleksji. A to jest lepsze.

Im ciaśniejsze są nasze wzajemne relacje, tym bardziej dostojne jest to miejsce, które przygotowujemy do odkrycia Stwórcy.

* * *

Skorygowane pragnienie jest siecią naszych wzajemnych połączeń, gdzie połączone jest ze sobą dziesięć sfirot, niechby w najprostszy sposób. Tworząc to połączenie między Keter i Malchut widzimy, jaką każdy odgrywa rolę w konkretnym przypadku. A w rezultacie, przy silnym spojeniu, nasze połączenie staje się polem, w którym już nie można rozpoznać pojedynczych nici.

Teraz znajdujemy się od siebie w nieskończonej duchowej odległości, która nie pozwala ujawnić ani jednego duchowego zjawiska. Ale jeśli staramy się ustanowić wzajemne obdarzanie, wzajemne połączenie, troskę o siebie nawzajem, wzajemne poręczenie, wtedy w tym miejscu, w tej sieci tworzą się warunki pozwalające coś złowić.

Powiedziane jest o tym: „Wy tworzycie Mnie”. Sama nasza sieć określa, co my w nią złapiemy.

* * *

Wzajemne obdarzanie jest formą naszej właściwej komunikacji. Ja chcę obdarzać ciebie, a ty mnie, ale bez połączenia między nami nie możemy tego zrobić. Dlatego każdy powinien być zarówno naczyniem otrzymywania, jak i naczyniem obdarzania. W każdym muszą istnieć te dwie formy – obdarzanie i otrzymywanie.

W przeciwnym razie nie będziemy w stanie ustanowić połączenia między nami. Dzieje się tak, dlatego że stworzeni jesteśmy z otrzymującego pragnienia – a intencje budujemy na obdarzanie.

* * *

Naszym głównym problemem są zerwane relacje. Ale my ich nie widzimy. Jak możemy je rozpoznać, odczuć, aby ponownie zacząć zjednoczenie?

Samo pragnienie, by być wzajemnie połączeni, otwiera nam oczy i widzimy, że nie chcemy, nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

Generalnie, żadna duchowa właściwość nie przejawi się, dopóki jej nie obudzimy, nawet, jeśli używamy materialnych metod. Duchowe przebudzenie musi pochodzić od nas. Staramy się wspierać siebie nawzajem, dbać o siebie nawzajem – i szczerze zdiagnozować w sobie odrzucenie od jedności, świadome lub nieświadome.

W ten sposób przejawiają się porwane nici – w postaci pustej przestrzeni między nami. Okazuje się, że patrząc na siebie, nie widzimy się. Ta niechęć również musi zostać ujawniona, ona nie przejawi się sama przez się. Nie przypadkowo Natura nieustannie popycha ludzkość ku coraz ściślejszemu połączeniu, którego my nie chcemy, ale też nie możemy tego uniknąć…

* * *

W przeddzień wirtualnego kongresu chciałbym zobaczyć, że udaje się wam być wewnętrznie, zmysłowo połączonymi w jedno – w grupach i między grupami. Musimy zrozumieć, czuć, mieć świadomość, że jesteśmy wzajemnie od siebie zależni. Każdy powinien naprawdę poczuć zależność od każdej grupy na ekranie.

Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej wrażliwi, podatni na to: czy wszystkie grupy są w kontakcie? Czy wszyscy są w pełnym komplecie? Jakie pytania zadają? Ma to dla nas coraz większe znaczenie. W ten sposób tworzymy sieć naszych wzajemnych połączeń.

Będziemy również nad nią pracować w trakcie kongresu – na lekcjach i podczas przerw. Zewnętrzne powiązania między grupami wpłyną na każdą od wewnątrz i ją spoją.

W taki sposób zbuduje się społeczność. Poczujemy to „w środku”. Będę potrzebował rozpaczliwie widzieć wszystkie grupy, wszystkich przyjaciół, dlatego że bez nich nie jestem w domu, nie jestem we właściwym miejscu, jak zagubione dziecko…

Tworzymy między sobą wspólne „terytorium”, wspólne pragnienie, wzajemne włączenie. I w tym szczególnym miejscu odkrywamy Stwórcę. Odkrywamy w miarę tego, jak bardzo udało nam się połączyć.

A na koniec korekty wszyscy staną się jedną całością, w którą każdy wnosi 100% obdarzania. I w tej wspólnocie Stwórca zamanifestuje się w pełni. Wszak On ją stworzył, On ją rozbił, On ożywił ją do naprawy – i On odkrywa się w niej.

Teraz na kongresie chcemy osiągnąć stan zarodka, embriona, płodu w matczynym łonie Najwyższego – pierwszego punktu wspólnego wzajemnego połączenia.

* * *

Jakość naszego wzajemnego połączenia jest najważniejsza. Nie ma nic oprócz połączenia między nami. Jest to tak przeciwne naszej naturze, że nie chcemy o tym nawet słyszeć. Ludzkość już próbowała coś z tym zrobić, myliła się, znalazła się w zagrożeniu – i dlatego nie chce więcej tym się zajmować.

Jednak nie ma innej opcji, tak być powinno. A my mamy na to zupełnie inną metodę: my używamy siłę Natury, Wyższą siłę. W Naturze wszystkie poziomy – nieożywiony, roślinny i zwierzęcy – są połączone ze sobą. Ona jest integralna, globalna. I dlatego musimy przyciągać z niej siły, które będą działać również i na nas, aby nadać ludzkiemu społeczeństwu tę samą formę.

* * *

Powinniśmy odczuwać współzależność w naszym połączeniu: ja odkrywam Stwórcę w tobie, a ty możesz Go odkryć tylko we mnie.

Z porannej lekcji 18.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 14.10.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Cała naprawa polega na połączeniu – jest to jedyna rzecz, którą musimy zrobić my i całe stworzenie w ogóle. I jeśli dążymy tylko w kierunku zjednoczenia, w którym odkryje się Stwórca, cel naszego życia, cel stworzenia, to znaczy, że zmierzamy we właściwym kierunku.

Światowa grupa Bnei Baruch jest tylko eksploratorem, za którym przyjdzie jeszcze wiele, wiele części jednej wspólnej rozbitej duszy, dołączając do nas. W ten sposób Stwórca będzie miał możliwość odkryć się w całej mocy wewnątrz stworzeń.

* * *

Ja muszę pracować nad swoją miłością do przyjaciół niezależnie od tego, jak przyjaciele zachowują się w stosunku do mnie. Przecież postrzegam ich tak, jakby zostali wysłani do mnie przez Stwórcę, który dla mnie organizuje cały ten obraz. A ja jestem zobowiązany przyjąć to, jako fakt rozumiejąc, że widzę nie przyjaciół, a samego siebie w odwrotnej, odwróconej formie, która przedstawia mi się w ten sposób.

Zachowanie przyjaciół jest przejawem moich własnych właściwości, które muszę naprawić. I dlatego nie ma znaczenia to, co słyszę i czuję, kiedy komunikuję się z przyjaciółmi, jak bardzo mnie obrażają i lekceważą mnie, i nie tylko oni, a w ogóle cały świat.

Muszę naprawić się tak, aby postrzegać każdego przyjaciela, na drodze do celu stworzenia, jako najlepszego współtowarzysza i powiększać w sobie miłość do niego.

Dzięki wzrastającej we mnie miłości do przyjaciela zobaczę, że on się naprawia, nagle staje się coraz lepszy, przyjemniejszy, bardziej pożądany, miększy, dobry, jak powiedziano, że „wszystkie grzechy pokryje miłość”. Przy czym będę nadal dostrzegał jego złą postawę w stosunku do mnie i jednocześnie otaczał go miłością, aż odkryję, że wszystko to zostało zorganizowane przez Stwórcę.

Stwórca daje mi obciążenia serca poprzez takie zewnętrzne obłóczenie, dlatego bym nad nimi rozwinął swoją właściwość obdarzania. Przecież na rzeczach przyjemnych rozwój nie jest możliwy, w naturalny sposób będę dobrze odnosić się do tego, kto mnie kocha, ponieważ jest to przyjemne i korzystne dla mojego egoizmu.

A jeśli widzę, że przyjaciele lekceważą mnie, odpychają mnie, to mam możliwość pracować nad tym. Staję się bardzo wrażliwy i zauważam takie subtelności, których wcześniej nie widziałem: ktoś z lekka odwraca się ode mnie, nie zbyt przyjaźnie patrzy, ignoruje. A mnie to nagle bardzo boli, budząc we mnie protest, nienawiść.

Nie mniej jednak przygotowuję się do tego, aby się powstrzymać, i następnie staram się obudzić w sobie miłość, przykrywając nią wszystkie wady, które widzę w przyjacielu. Wtedy odkrywam, że nie ma żadnego przyjaciela, a to są moje własne, egoistyczne właściwości, które Stwórca mi pokazuje.

To właśnie nad tą głębią egoizmu mam możliwość zbudowania połączenia ze Stwórcą i scalenia się z Nim, widząc, że nie ma żadnych przyjaciół, ale istnieje tylko Stwórca.

Najważniejsze, aby nie zapominać, że to wszystko jest dziełem Stwórcy, a moim zadaniem jest sprawdzenie i wyjaśnienie, że sam nie jestem w stanie tego zrobić. Człowiek nie jest w stanie sam się naprawić, on został stworzony tylko po to, aby prosić Stwórcę, żeby go naprawił, stworzony jest do modlitwy. Należy cały czas zwracać się do Stwórcy i wymagać.

Naszym zadaniem jest ujawnić swoje wady i poprosić o ich naprawę. Dlatego przyjaciele stają się dla mnie życiowo ważnym środowiskiem, bez którego nie będę miał możliwości, aby zwrócić się do Stwórcy. Im gorzej przyjaciele odnoszą się do mnie, jak mi się wydaje, tym bardziej pomagają mi zwrócić się do Stwórcy.

Wychodzi na to, że sam szukam możliwości naprawy, jak starzec, który idzie pochylony i szuka czegoś zanim jeszcze to stracił. Przykładam wysiłki, aby ujawnić braki, które można zebrać i dodać do swojej modlitwy.

* * *

Przyjaciela „kupuję” kosztem własnego anulowania. Muszę czymś zapłacić za „zakup”, to znaczy z czegoś zrezygnować, poświęcić swój egoizm. Nie mogę zniszczyć swojego egoizmu, ale można zmienić jego wykorzystanie z egoistycznego na obdarzanie przy pomocy światła powracającego do źródła. To nazywa się „kupić przyjaciela”.

Z porannej lekcji 14.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 16.10.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

W duchowym należy przyjąć dwa przeciwieństwa, jako równe i obłóczyć tę formę na siebie, aby ona odcisnęła się w moim umyśle i w uczuciach, we wszystkich moich odczuciach, w moim materiale.

* * *

Dwa przeciwieństwa istnieją razem: ciało i dusza, egoizm i altruizm, obdarzanie i otrzymywanie, życie i śmierć. W duchowości istnieją zawsze dwa bieguny, których nie da się pogodzić, a można tylko wznieść się ponad nimi na wyższy poziom. Tylko w takiej formie znajduje się rozwiązanie, przez wiarę ponad wiedzę.

* * *

W naszym umyśle na obecnym stopniu, na poziomie, na którym istniejemy, nie jesteśmy w stanie zjednoczyć razem dwóch przeciwności. Jest to przykład ograniczeń naszego umysłu, który działa tylko na płaszczyźnie materialnej i nie dostrzega wysokości. Jeśli on otrzymuje parametr wysokości, to go dezorientuje i powala wszystkie jego poglądy.

Egoistyczny umysł rozumie jedynie „na prawo-na lewo”, życie lub śmierć. A nagle mówią mu, że oprócz życia i śmierci istnieje coś trzeciego, w którym nie bierze się pod uwagę ani życia, ani śmierci, dlatego że jest to powyżej nich. Jeśli wzniesiemy się na ten trzeci stan, to będziemy istnieć.

Ale nie rozumiemy, co to jest – nie czujemy tego trzeciego wymiaru. Jedynym wyjściem jest wzniesienie się na niego. Studiując Kabałę, pracujemy po to, aby zdobyć nowy rozum i uczucia, dzięki którym poznamy prawdę.

Podczas, gdy z naszymi obecnymi umysłami i uczuciami, bez względu na to, jakbyśmy je nie rozwijali, jak mądrymi i wrażliwymi byśmy nie byli, nie wyjdziemy za materialne, zwierzęce ramy, po prostu zamienimy się z myszki w słonia.

* * *

Poczucie ważności duchowego musi być na tyle silne, aby przyjąć jednocześnie dwa przeciwieństwa i być gotowym, aby je znieść. Pojmujemy naszym rozumem, że niemożliwe jest pogodzenie tej wewnętrznej sprzeczności, ale zgadzamy się z nią istnieć. I wtedy dystans między jednym i drugim biegunem określa objętość naszego duchowego naczynia. Od tego zaczyna się lewa linia, Izaak.

Oczywiście, ta sprzeczność wywołuje w nas cierpienie. Nawet radość i przyjemność są zawsze oparte na cierpieniu. Z fizjologicznego punktu widzenia nie ma dużej różnicy pomiędzy cierpieniem a przyjemnością: zakończenia nerwowe postrzegają to samo podrażnienie, ale potem jest ono rozszyfrowywane w dodatkowych analizatorach, jako cierpienie lub przyjemność.

W ten sposób człowiek rozkoszuje się słuchając smutnej melodii, łącząc w sobie dwa stany.

* * *

Akceptacja dwóch przeciwstawnych sił i form w jednym materiale musi być obleczona w duchowe poznanie. A upadając z duchowego doznania w materialne, tracimy zdolność tolerowania tej sprzeczności. Jeśli człowiek jest w stanie wznieść się ponad sprzeczność i pogodzić w sobie dwa przeciwieństwa, to znaczy, że znajduje się on na duchowym poziomie.

Z porannej lekcji 16.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 15.10.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Każdego dnia mamy możliwość coraz bardziej zbliżyć się do siebie, to znaczy do wewnętrznego, zmysłowego, duchowego centrum naszej jedności. I to pomimo różnicy zdań i nawyków, które dla innych mogą wydawać się dziwne.

Ale wiemy, że patrzymy oczami naszego egoizmu i dlatego, że nie widzimy niczego w prawidłowy sposób. Jedyne, co nam pozostaje, to tylko podążać wiarą w mędrców, kabalistów, i dziękować im za możliwość przezwyciężenia.

Na tej podstawie można sprawdzić, jak bardzo postępujesz lub w ogóle już zszedłeś z drogi prowadzącej do celu stworzenia, do wiary ponad wiedzą, czy opierasz się na duchowej podstawie, czy za każdym razem popadasz w swój egoizm. Stwórca w każdej sekundzie daje nam możliwości postępu, należy tylko poprawnie je przyjąć i naprawić swoje właściwości, aby zobaczyć prawdziwy świat zamiast świata egoistycznej iluzji.

* * *

Tylko dzięki sile wielkości celu, otrzymywanej od otoczenia, mierzymy naszą gotowość oddając siebie grupie. Jakbym przyszedł do sklepu, by kupić prezent przyjacielowi, i wybrałbym cenę zgodnie, z którą doceniam przyjaciela. Ile jestem gotów zapłacić za jego miłość: sto dolarów, tysiąc, sto tysięcy?

Tak samo oceniam swój stan w odniesieniu do grupy: z czego jestem gotów zrezygnować ze względu na połączenie z przyjaciółmi. Po tym, jak wybrałem grupę, jestem już zobowiązany iść z nią, cały czas rezygnując ze swojego egoizmu ze względu na połączenie z nią. Stopniowo zamieniam swoje pragnienie przyjemności z „poniżej wiedzy” na „ponad wiedzą”, podnosząc go nad ekranem, dopóki nie zgromadzę tam pragnienia, by poczuć w nim obecność Stwórcy.

To jest mój prezent dla grupy, dlatego że jest to najcenniejsza rzecz, jaką mam i czego oni potrzebują – to samo pragnienie, które można odnieść do Stwórcy. Grupa czeka na taki prezent od każdego.

* * *

Prezent zawsze jest wewnętrzny, ponieważ trzeba odmówić sobie czegoś, żeby za niego zapłacić. Sam prezent jest tylko zewnętrznym symbolem, ale w nim zawiera się wewnętrzne działanie w stosunku do naszego egoizmu, pragnienia otrzymywania przyjemności.

Jeśli nie czuję, że idę przeciwko swojemu egoizmowi – to nie nazywa się to prezentem, przecież ja z niczego nie rezygnuję. Prezent jest, kiedy stuprocentowy egoista może odciąć od siebie, powiedzmy dziesięć procent, i przekazać przyjacielowi.

Tylko, jeśli mój egoizm sprzeciwia się takiemu prezentowi – jest to uważane za prezent. A jeśli przynoszę prezenty temu, kogo kocham, to robię prezenty dla siebie samego, jak matka, która daje dziecku i rozkoszuje się tym jeszcze bardziej niż ono.

Dający prezent przyjacielowi rezygnuje ze swojego egoizmu i oddaje go na służbę grupie. Należy robić prezent właśnie taki, który napotyka w nas na największy opór.

* * *

Prezent oznacza, że biorę jakieś napełnienie swojego egoizmu i przekazuję je na korzyść innych. Nawet kupując przyjacielowi prezent w sklepie, ja rezygnuję ze stu dolarów przekazując przyjacielowi swoje pragnienie rozkoszować się, które on teraz może wykorzystać.

Tak wykorzystujemy cały świat, co nazywa się: „Idźcie i zarabiajcie od siebie nawzajem”. Zaczniemy łączyć się w taki sposób, żeby każdy ustępował drugiemu, i w taki sposób ponownie zjednoczymy się w jedno kli. Wzajemny zarobek – to wymiana, połączenie naszych pragnień w jedno pragnienie. Cała rzeczywistość – to pragnienie, niczego więcej nie ma. Cały świat wykonuje pracę Stwórcy, świadomie lub nieświadomie.

* * *

Pieniądze – to pokrycie, ekran. W takim stopniu, ile mam takiego pokrycia, mogę „zapłacić”, to znaczy podnieść swoje pragnienie rozkoszować się i zamienić je na obdarzanie.

Z porannej lekcji 15.10.2018


Jeden jest odpowiedzialny za wszystkich i wszyscy za jednego

каббалист Михаэль ЛайтманCelem stworzenia jest naprawa istniejącego między nami rozbicia, oddzielającego nas egoistycznego początku, który zabija nas i daje poczucie tymczasowego i wybrakowanego życia, i abyśmy zapragnęli zjednoczyć się jak jeden człowiek z jednym sercem.

Każdy będzie tak samo odczuwał innych, jak samego siebie, nie odczuwając żadnej różnicy między sobą i bliźnim.

Czy chcemy tego czy nie – taki jest cel i cała ludzkość zmierza w tym kierunku. Ale oczywiście istnieją części, które są bardziej zaawansowane na tej drodze, a inne mniej.

Nie my decydujemy o tym, ale zależy to od informacyjnych genów i pragnień umieszczonych w każdym i określających jego miejsce w tym procesie: czy znajduje się on w pierwszych szeregach, zbliżających się i nawet już wkraczających w korektę, czy też na razie na samym końcu, gdzie jeszcze w ogóle nie jest odczuwany ten proces i cel stworzenia.

Nasza międzynarodowa grupa Bnei Baruch stała się godna być w naszym pokoleniu na czele tych, którzy realizują korektę stworzenia. Najpierw musimy połączyć się między sobą, a następnie dołączyć całą ludzkość, aby stać się jak jeden człowiek z jednym sercem.

Takie połączenie nazywa się „poręczeniem”, szczególnym połączeniem, w którym wszyscy zależą od wszystkich i każdy jest odpowiedzialny za pozostałych. Jesteśmy pionierami, a za nami już pójdą inni. W miarę tego, jak uda nam się zjednoczyć, poczujemy w naszym wspólnym naczyniu siłę jedności, która nazywana jest „Stwórcą”, wyższym światłem.

Zgodnie z mocą naszego zjednoczenia Stwórca objawia się coraz bardziej, jako światło nefesz, ruach, neszama, haja, jechida. Jechida jest zakończeniem wszystkich form połączenia, które możemy osiągnąć.

Siła ta odkrywa się tylko dzięki naszym wysiłkom i sukcesowi i po to jest nam dana nauka Kabały – nauka o zjednoczeniu, której celem jest doprowadzenie człowieka do miłości do bliźniego jak siebie samego, co jest formułą prawidłowego, dobrego połączenia.

Cel kongresu – to jeszcze lepsze wyjaśnienie warunków, niezbędnych do wypełnienia prawa stworzenia, jego programu i zamysłu. Dlatego naszym celem jest praktyczne odkrycie Stwórcy w naszym zjednoczeniu.

W miarę naszego sukcesu będziemy wpływać na pozostałych, dlatego że jesteśmy w tym pokoleniu tym centrum, gdzie skoncentrowani są najbardziej zaawansowani i silni ludzie z punktu widzenia realizacji korekty. A od nas te siły już rozprzestrzenią się na wszystkich, którzy zechcą się przyłączyć czując, że wyższa siła całe życie popycha ich do zjednoczenia.

W dzisiejszych czasach potrzeba takiego zjednoczenia staje się zrozumiała na całym świecie, dlatego że ludzie odczuwają nie tylko cierpienia, ale również ich przyczynę. A to jest już uświadomieniem sobie zła, które stopniowo prowadzi do korekty.

Mamy przed sobą wielką pracę i każdy powinien czuć się odpowiedzialny za wszystkich, jako ważna część jednego systemu. Jeśli nie realizuje swojej funkcji w stu procentach, to ta szkoda będzie odczuwana w całym systemie, na wszystkich jego poziomach i we wszystkich połączeniach.

Pierwszym etapem w osiągnięciu połączenia jest oddzielenie każdego od własnej korzyści, wzniesienie się ponad swoje „ja” i oddanie siebie grupie, jak matka, która jest bezgranicznie oddana swojemu dziecku.

Wtedy ważne będzie dla mnie tylko to, co jest korzystne lub co przeszkadza w zjednoczeniu, i w każdej chwili będę sprawdzał siebie zgodnie z tymi wewnętrznymi i zewnętrznymi warunkami, które daje nam Stwórca, aby doprowadzić nas do jednej wspólnej duszy.

W tym wspólnym duchowym naczyniu odkryje się nam jedyna wyższa siła i pozwoli nam wstąpić w poręczenie i sojusz, w poczucie jedności, co właśnie jest wyższą duchową siłą. Dlatego konieczne jest wzniesienie się ponad swoje „ja” i włączenie się w „MY”.

Z lekcji na temat przygotowania do wirtualnego kongresu, 27.11.2018


Fragmenty z porannej lekcji 11.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман  Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Wyższe zarządzanie popycha nas do zjednoczenia się w jedną światową kabalistyczną grupę wokół kuli ziemskiej, aby poczuć się jak jedno duchowe naczynie (kli).

W tym celu, konieczne jest przezwyciężenie wszystkich różnic, zrozumienie i poczucie siebie nawzajem pomimo różnicy języków, stref czasowych, mentalności, poziomu przygotowania i technicznych przeszkód w połączeniu itd.

Najważniejsze jest zrozumienie, że dążymy do powszechnego zjednoczenia według żądania wyższego zarządzania i realizujemy je krok po kroku, poziom za poziomem. Pierwszy stopień, na który wchodzimy w duchowym świecie nazywa się „zarodkiem”. I ten zarodek musi być doskonały, to znaczy podobny do konstrukcji wspólnej duszy Adama Riszon, która się rozbiła.

Teraz z powrotem zbieramy części tej duszy w jedną duszę i musimy zrozumieć, że zarodek jest pierwszym stopniem zjednoczenia. Zarodek jest budowany na ustępstwach, anulowaniu siebie w stosunku do grupy.

Konieczne jest uczestnictwo całym sercem, ale człowiek przecież nie jest panem swego serca, które znajduje się w rękach Stwórcy. Dlatego musimy nauczyć się, w jaki sposób wpłynąć na Stwórcę, aby On zjednoczył nasze serca w jedno. I wtedy staniemy się duchowym zarodkiem.

Nie wystarczy razem siedzieć i uczyć się – trzeba jakoś zjednoczyć serca, a to jest najtrudniejsze. Budowa światowej grupy daje nową moc połączenia, ponieważ odkrywa się wiele dodatkowych przeszkód, które należy przezwyciężyć.

W naszej grupie zrobiliśmy już wszystko, co w naszej mocy, wykonywaliśmy wszystkie fizyczne działania, a serce nie jest w naszej władzy. Ale starając się zjednoczyć w skali całego światowego kli Bnei Baruch, robimy jeszcze jeden krok naprzód w kierunku otwarcia swojego serca, zwiększenia swoje uczucia do siebie nawzajem.

Dzięki tak szerokiemu zjednoczeniu 80-ciu grup na całym świecie, ogromnej liczbie ludzi o różnej mentalności i kulturze, będziemy mogli przebudzić i wzruszyć siebie nawzajem, uzupełniając wrażenia, których nam brakuje, by stworzyć wspólne kli, które będzie nazywane duchowym zarodkiem wewnątrz wyższego systemu.

* * *

Wszystko, czego potrzebujemy, to zjednoczyć oddzielone od nas części duszy. Wszakże kiedyś istnieliśmy w formie doskonałego systemu, jako jedna dusza – Adam Riszon. Ale ten system rozbił się i musimy teraz wyjść z siebie i przyłączyć do siebie ponownie utracone części, aby w tym doskonałym duchowym ciele zapanowała Szhina (Boskość) na wieki.

To brzmi tak prosto: wyjść z siebie, zebrać wszystkie części duszy, które są na zewnątrz, które w istocie są moimi własnymi organami, i ponownie przyłączyć je do siebie. I wtedy w tym połączeniu, podobnym do struktury Adama Riszon odkryjemy Stwórcę, który napełni to kli.

* * *

Muszę wykonać trzy działania, a resztę dokończy już Stwórca:

– wyjść z siebie,

– zebrać oddzielone części swojej duszy,

– przyłączyć te organy do siebie, aby to było jedno ciało.

Najtrudniejsze jest poczuć, że naprawdę brakuje mi tych organów, aby je wewnętrznie przyłączyć do siebie, zrosnąć się z nimi. Wszakże teraz nie czuję, że są mi potrzebne – tak jak szósty palec.

Z porannej lekcji 11.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 10.01.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji „Budujemy Stwórcę w dziesiątce”

Mojżesz opisuje w Torze całą duchową rzeczywistość w postaci obrazów świata materialnego, istniejących tylko w naszej wyobraźni, jako projekcja pragnień.

Wyobrażamy sobie rzeczywistość, jako świat nieożywiony, rośliny, zwierzęta, ludzi, ale dzięki swojej pracy musimy przekształcić to w pragnienia, prócz których nie istnieje nic. Wszakże Stwórca stworzył tylko egoizm.

Dzięki specjalnej pracy, którą wykonujemy z pomocą siły światła (Tory), osiągamy podobieństwo do Stwórcy. Pragnienie pozostaje przeciwstawnym do Stwórcy i coraz bardziej rośnie, to znaczy, że przeciwieństwo tylko wzrasta. A naprawa polega na tym, by stać się coraz bardziej podobnymi do Stwórcy swoją intencją, to jest sposobem używania pragnienia. O tym właśnie mówi Tora.

* * *

Tora – jest to metoda pracy z pragnieniem stworzonym przez Stwórcę z pomocą wyższej siły, zwanej – światłem. W tym celu należy używać nieożywiony, roślinny i zwierzęcy świat oraz siłę Stwórcy do naprawy człowieka – wyższy i główny stopień stworzenia. To na tym polega praca wszystkich stworzeń.

* * *

Dziesiątka – jest to obowiązkowa struktura, która istnieje od samego początku, jeszcze w pierwotnym HaWaJaH, w czterech stadiach prostego światła, w świecie Nieskończoności. W tej formie światło buduje z punktu „stworzonego z niczego”, pierwsze stworzenie Malchut.

A następnie Malchut rozwija się wewnątrz, by zrealizować swoje pragnienie stania się podobną do światła, i tak powstaje cała drabina światów, parcufim, sfirot, rozbicia i naprawy.

Po wszystkich wyjaśnieniach Malchut, z pomocą światła buduje w sobie odwrotne HaWaJaH: zamiast czterech stadiów prostego światła – cztery stadia odbitego światła, wypełniając wszystko do perfekcji. Stworzenie w taki sam sposób odpowiada Stwórcy, jak Stwórca zwraca się do niego: z tą samą miłością, oddaniem, gotowością do połączenia.

W ten sposób, w tej dziesiątce urzeczywistnia się cel stworzenia: w HaWaJaH stworzonym przez Stwórcę vis-a-vis stworzeniu i zbudowanym przez stworzenie, vis-a-vis Stwórcy.

Dziesiątka jest to obowiązkowa, naturalna struktura, w której chcemy wyrazić swój stosunek do Stwórcy. Społeczeństwo ludzkie, wszystkie światy i dusze – wszystko zbudowane jest na podstawie dziesiątki, która udoskonala się, dopóki nie osiągnie formy obdarzania.

Dlatego powiedziano: „Od miłości do stworzeń – do miłości do Stwórcy”. Wszystko, co chcemy zrealizować w odniesieniu do Stwórcy, musimy najpierw zrealizować w dziesiątce, w stosunku do przyjaciół.

* * *

Musimy tylko odkryć, że Stwórca wypełnia całą rzeczywistość, a w niej panuje tylko ta jedna siła. Nie ma nienawidzących i wrogów, nie ma przyjaciół – jest tylko Stwórca przebrany we wszystko i działający przez wszystko.

Nie ma niczego oprócz Niego. Ale On ukrywa się, dlatego abyśmy z wolnego wyboru, z ciemności, ze świata, w którym jakoby działa wiele różnych sił, podnieśli się do siły wiary. Wiara oznacza, że siłą wyznaczam Stwórcę do rządzenia  wszystkimi jego ukryciami. W tym miejscu, gdzie On znika, zmuszam Go do powrotu.

* * *

Ukrycie – Wybór – Wiara. Ponieważ Stwórca jest ukryty, mamy możliwość swobody wyboru pracowania w wierze, jakby Stwórca był obecny i napełniał wszystko. Człowiek dokonuje wyboru, działając, odnosząc się do przyjaciół i żyjąc tak, jakby we wszystkim był obecny Stwórca. I wtedy Stwórca objawia się człowiekowi i naprawdę napełnia cały jego świat.

* * *

Pod koniec korekty wszystkie dziesiątki łączą się w jedną, ale teraz nie należy się o to troszczyć. Stanie się to w naturalny sposób, samo z siebie. Kiedy każda dziesiątka zdobędzie siłę obdarzania, rozpocznie się między nimi duchowy ruch, zbliżenie zgodnie z podobieństwem właściwości, wzajemne zrozumienie.

Podobnie jak w filmach dokumentalnych, komórki łączą się ze sobą nawzajem jednocząc się w jeden organizm, tak samo dziesiątki w miarę podobieństwa właściwości będą zbliżać się i jednoczyć w duchowe formy. One będą przekształcać się w parcufim, części światów i tak coraz wyżej i wyżej, aż wszystkie zjednoczą się w Malchut świata Nieskończoności. (Oczywiście, nie jest tu mowa o materialnych przemieszczaniach, a tylko o wewnętrznej zgodności/ spójności).

* * *

Wolność woli człowieka polega na wyborze dzieła Stwórcy. A co tutaj można wybrać, jeśli działa i wybiera Stwórca? Ale muszę zbudować podobieństwo Stwórcy (jak jest powiedziane: „Wy stworzyliście Mnie”) z właściwych połączeń między rozbitymi pragnieniami. Połączenie przyjaciół musi przybrać formę Stwórcy – absolutnego obdarzania, to znaczy być ponad egoizmem.

* * *

Brakuje nam tylko tego, aby poczuć, że wszystkie problemy, szalejące jak sztorm wokół nas są zorganizowane przez Stwórcę. To On straszy nas burzą i narusza więź między nami, aby zmusić nas do zwrócenia się do Niego.

Będziemy musieli przyciągnąć Stwórcę między nas, inaczej nie będziemy w stanie schwycić się za siebie, nie utrzymamy się na tratwie i utoniemy w szalejącym morzu egoizmu. Musimy przyciągnąć Stwórcę do naszego życia, to znaczy zadecydować, że On determinuje całe nasze istnienie, całą separację i całe ukrycie, a od nas wymaga się tylko, aby poczuć Jego konieczność.

Z lekcji do artykułu Baal HaSulama „Szofar Masziacha”

Chcemy tego, czy nie, istniejemy wewnątrz praw natury i nie możemy nigdzie uciec z tej sieci bez względu na to, jakby nasz egoizm nie próbował tego zrobić. Rządy i różne komitety od czasu do czasu podejmują ustawy: „za” i „przeciw”.

Ale w końcu po wielu latach wyjaśnień zrozumiemy, że niezależnie od tego, jakie decyzje nie podejmowałby człowiek, on znajduje się w sieci, która określa wszystko, co z nim będzie: jego pragnienia, myśli, intencje, rezultat wszystkich jego działań i to, co dzieje się w świecie.

Dlatego konieczne jest, aby studiować sieć sił, w których żyjemy, badać jak w naukowym laboratorium, tak jak badane są prawa tego świata. Nauka Kabały pomaga nam zrozumieć sieć sił z wyższego poziomu. A jeśli odrzucamy tę możliwość, powraca to do nas jak bumerang, powodując wielkie cierpienia.

I wszystko to jest spowodowane naszym lekceważeniem nauki Kabały, która mówi o związku między nami, o prawie wzajemnego poręczenia, sojuszu, wspomnianego w Torze. Kabała wyjaśnia, jak wypełnić to prawo i uniknąć cierpienia.

Natura naciska na nas, dlatego że my sami wywołujemy te złe, wrogie siły. Ale na razie zachowujemy się jak małe uparte dzieci, które nie chcą słuchać tego, co mówią im rodzice (kabaliści), i dlatego cierpimy.

* * *

Pierwsze osiągnięcie nauki Kabały po jej wyjściu z ukrycia, które trwało 2000 lat – to „zgromadzenie wygnańców” w ziemi Izraela. I nie oznacza to, że należy wziąć bilet i polecieć do Izraela.

„Zgromadzenie wygnańców” oznacza, że oni otrzymują pragnienie, aby powrócić do prawdy, do „ziemi Izraela”: ziemia (erec) – to pragnienie, „Izra-el” – „bezpośrednio do Stwórcy” (jaszar-kel). Oznacza to, że wszyscy zaczynają rozumieć, że konieczne jest ujawnienie wyższej siły – jedynej siły, działającej w całym wszechświecie.

* * *

Człowiek, w którym już dojrzewa zainteresowanie Kabałą, zwykle ciągnie do nauki, dlatego że ona daje przynajmniej częściową odpowiedź na prawa natury. Nauka nie odkrywa ogólnego prawa natury (HaWaJaH) łączącego wszystkie części rzeczywistości, ale przynajmniej częściowo opisuje prawa na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie.

Biologia, zoologia, botanika, fizyka jest to odkrycie HaWaJaH na niskich poziomach (nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym) oraz w ograniczonej, wąskiej formie, ale nie w ogólnej. A oprócz tego nauka prawie nie ujawnia związku pomiędzy poziomami.

Dopiero dzisiaj pojawia się dążenie do połączenia fizyki, chemii i biologii, ale to mimo wszystko nie usuwa ich ograniczeń. Ludzie ciągną do nauki, dlatego że jest to HaWaJaH w bardzo częściowej, skompresowanej formie, nie wykraczającej poza granice materii. Ale mimo to daje jakąś przyjemność i częściowe napełnienie z pojmowania harmonii, chociażby jakiegoś ograniczonego obszaru natury.

Z porannej lekcji 10.01.2018


Fragmenty z porannej lekcji 09.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Wyższa rzeczywistość jest jedna – jest to Stwórca, oprócz którego nie istnieje nic. Stwórca – to myśl, zamysł stworzenia, który przejawia się w stosunku do nas, jako źródło dobra, miłości.

Ale dlatego, aby być stworzeniami i czuć Stwórcę, musimy istnieć w przeciwstawnej do Niego właściwości. Wszakże wszystko jest postrzegane tylko z przeciwstawnego stanu, jak ciemność ze światła i światło z ciemności.

Istnieje tylko jedna myśl Stwórcy, w której żyjemy, pływamy w jej nurcie, i oprócz tego nie ma nic. Powiedziane jest, że „Jedną myślą zostało stworzone wszystko”. Ale stworzenie istnieje już poza tą myślą, zamysłem. Stwórca stworzył odwrotny od siebie odcisk, jak pieczęć i jej odcisk.

Stopniowo rozwijamy się wewnątrz tego odcisku, aż do tego stopnia, że czujemy się przeciwieństwem światła, Stwórcy. A nasze zadanie polega na tym, żeby nie próbować niszczyć naszej pierwotnej, egoistycznej, przeciwstawnej do Stwórcy i nawet szkodliwej dla nas właściwości, a podnieść się nad nimi.

Wtedy z jednej strony będziemy przeciwstawni Stwórcy, co nazywa się lewą linią w naszym poznaniu, a z drugiej strony – podobnymi do Stwórcy, co nazywa się prawą linią. Z tych dwóch linii budujemy siebie „kli“, środkową linię.

To duchowe naczynie, organ odczucia, będzie niezależny, ponieważ nie niszczymy naszego przeciwieństwa, nie próbujemy go niwelować. Ale jednocześnie w prawej linii cały czas staramy się upodobnić do Stwórcy.

Na połączeniu tych dwóch linii zbudujemy nasz organ odczuwania, środkową linię, tzw. wiarę ponad wiedzą, miłość ponad nienawiścią, połączenie i jedność nad oddzieleniem i odrzuceniem.

Te dwie odwrotne właściwości cały czas rosną proporcjonalnie w miarę naszego rozwoju, który określa się właśnie ich przeciwieństwem. Zwiększając światło, zwiększamy ciemność. A im większa ciemność, tym bardziej ona zmusza nas do wywoływania większego światła.

* * *

W Księdze Zohar powiedziano, że „Nie ma innego światła oprócz tego, które pochodzi z ciemności”. Pierwotna w stosunku do nas jest ciemność, zło, egoizm, świadomość naszej złej natury. A światło, obdarzanie, miłość są drugorzędne do tego stopnia, do jakiego jesteśmy w stanie stworzyć je ponad naszą ciemnością.

W zależności od tego, na ile możemy pokonać nasz egoizm, podnieść się ponad nim, przy czym nie eliminując go ani nie niszcząc, tworzymy różnicę potencjałów między egoizmem i obdarzaniem, nienawiścią i miłością, która determinuje moc, naszego duchowego stopnia.

* * *

Służenie Stwórcy odbywa się tylko z ciemności. Ciemność jest wspaniałą właściwością, która popycha mnie do Stwórcy, nie daje mi spokoju. Ona określa – kim naprawdę jestem. Wszakże stworzenie zaczyna się od tego, że Stwórca tworzy egoizm, zło. „Tylko ze zła rodzi się dobro” – mówi Księga Zohar. Na ile człowiek wywyższa Stwórcę w swoich oczach, na tyle on sam podnosi się nad swoim pierwotnym złem.

Dlatego doskonałość przejawia się we właściwej kombinacji dobra i zła: nie w lewej linii, w egoizmie, i nie w prawej linii, we właściwości miłości, a właśnie w środkowej linii. Poprzez prawidłowe manipulowanie lewą i prawą linią, budujemy środkową linię.

* * *

Zło jest naszym wielkim pomocnikiem, przecież tylko ze zła możemy potrzebować dobra i zwrócić się ku dobru. Dlatego nie ma dobra, które nie pochodziłoby ze zła, a w tym dobrze wznosi się wielkość Stwórcy. Tacy wielcy egoiści jak my przypominają sobie o Stwórcy tylko wtedy, gdy jest im źle. Właściwe obchodzenie się ze złem i dobrem jest właśnie doskonałą służbą Stwórcy.

Z porannej lekcji 09.10.2018