Przyjąć metodę Kabały
Komentarz: Człowiek, który przez jakiś czas studiuje Kabałę, musi przezwyciężyć siebie, pracować na przymus. Jego egoizm rośnie a tych ludzi których wcześniej kochał zaczyna odrzucać. Wielu nowicjuszy to odpycha, opuszczają grupę, nie chcą kontynuować nauki. A może powinni pokonać tę barierę? Co powinni zrobić ludzie, którzy po raz pierwszy zetknęli się z metodą Kabały?
Doskonale rozumieją, o czym Pan mówi, podziwiają tę wewnętrzną głębię, którą Pan przekazuje. Ale w żaden sposób nie mogą zaakceptować tej metody i ciągle pytają: „Po co te wszystkie działania: pieśni, tańce i inne rzeczy?”
Odpowiedź: Widzę, że dla wielu ludzi jest to bardzo bliskie i jest dla nich przyjemne. Przyglądam się kongresom, gromadzą się tam tysiące ludzi, wszyscy tańczą, śpiewają, pokrzykują. Dla nich jest to zrozumiały sposób wyrażenia ekspresji, zjednoczenia. Wydaje mi się, że są z tego zadowoleni. Czy byliby zadowoleni, gdybym rozpoczął tam poważne studia?
A co jeszcze można zrobić, jeśli chcesz podnieść ludzi na duchu, zainspirować ich?! Przynajmniej na tak małym poziomie mogą w jakiś sposób wyrazić dążenie do Stwórcy, do zjednoczenia – nawet, może nie do zjednoczenia, a do czegoś co ich pociąga. Widziałem to.
Jednak sam, nie jestem na to tak bardzo nastawiony. Mam zupełnie inny sposób poznawania, przenikania wewnątrz. Ale mówimy o masach, które czują i pojmują w taki sposób. A swoją drogą, kiedy po tańcach, ludzie obejmują się, krzyczą, słucham ich pytań – i te pytania są bardzo głębokie i rzeczowe: na temat czterech etapów prostego światła i innych w takim kontekście.
To nie są tylko pytania, gdy człowiek nie wie, o czym mówi, ale oparte są na zrozumieniu! Ci ludzie czują te wartości, jakoś się z nimi utożsamiają. To się w nich dobrze łączy.
Zazdroszczę im!
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Oszukać samego siebie”