Podróż po błogosławieństwo od wyższego
Dlaczego nasza praca dzieli się na „przebudzenie z dołu” (itaruta de-letata) i „przebudzenie z góry” (itaruta de-leila)? Rozumiemy, że przebudzenie z góry istnieje zawsze. Jednak wspomina się o nim specjalnie po to, aby podkreślić konieczność naszego przebudzenia z dołu.
Przebudzenie z dołu to takie działanie, dzięki któremu udaje nam się wywołać odpowiedź z góry, czyli przebudzenie z góry. W przeciwnym razie nie można tego nazwać przebudzeniem z dołu. Można krzyczeć, płakać i starać się ze wszystkich sił, ale jeśli nie ma żadnej reakcji z góry, oznacza to, że niczego nie dokonałeś.
Być może przygotowałeś się w taki sposób, dokonywałeś wewnętrznych wyjaśnień, ale to jeszcze nie nazywa się przebudzeniem z dołu. Istnieje przypowieść o chasydzie, który wybrał się na święto, aby odwiedzić swojego Rawa. Jego żona zapytała go: „Po co jedziesz?” Odpowiedział: „Chcę poprosić go aby pomodlił się za mnie, żebym zawsze mocno kochał swoją rodzinę, miał więcej mebli i większy dom”. Oczywiście żona pozwoliła mu wyjechać.
A gdyby powiedział prawdę, że jedzie po to, aby bardziej kochać Stwórcę niż żonę, dzieci, dom, meble, czy zarobki, czy żona pozwoliła by mu wyjechać? A gdyby on sam wiedział, że straci smak do zarabiania pieniędzy i materialnego życia, czy również zdecydowałby się na tę podróż?
Dlatego człowiek powinien sprawdzać siebie i zastanowić się, kto w nim przemawia. Być może studiuje naukę Kabały, ponieważ liczy na to, że w taki sposób otrzyma jeszcze więcej?
Kto zrezygnowałby ze zjednoczenia ze Stwórcą, potężniejszym od wszystkiego i wszystkich na świecie? Oczywiście chcę się do Niego modlić i dotrzeć do Niego, aby otrzymać wszystko, licząc na to, że odkryję jeszcze jedną rzeczywistość i będę panować nad wszystkim.
Mówi się, że świat duchowy jest doskonały i wieczny, a chasyd we mnie zgadza się do niego dążyć. Jego „żona” (pragnienie otrzymywania przyjemności) również zgadza się go wypuścić: „Idź, zdobądź dla nas dobre naczynia, dom”, czyli dobre pragnienie i napełnienie dla niego. Tak samo jak żona w świecie materialnym pozwala chasydowi udać się do Rawa, aby poprosić o błogosławieństwo i otrzymać więcej mebli, dom, zdrowie i pomyślność rodziny.
Ale jeśli jest to prawdziwy chasyd, taki jak ci, którzy żyli dawniej, dążący do „miłosierdzia” (Chesed), do światła Chasadim, do wiary ponad wiedzą, do właściwości obdarzania, to po co zwraca się do wyższego (co nazywa się przebudzeniem z dołu lub „podróżą do Rawa”)?
Jedzie, ponieważ chce otrzymać prawdziwe pragnienie, żeby przestać szukać przyjemności instynktownie dla swojego egoizmu. Czeka, aż przyjdzie światło przywracające do Źródła i da mu możliwość wzniesienia się ponad zwykłe pragnienia – przejścia z poziomu zwierzęcego na poziom ludzki.
Człowiekiem nazywa się tego, kto nie myśli o sobie, a wyłącznie o wyższym. Obecnie znajdujemy się na samym przejściu: między zakończeniem instynktownego, zwierzęcego rozwoju a stopniem, na którym będziemy rozwijać się tylko z własnej inicjatywy i poprzez własną prośbę. Sami stworzymy z siebie człowieka, pracując nad sobą wspólnie ze Stwórcą.
Ten stopień nie może przyjść do nas sam z siebie, lecz tylko w odpowiedzi na nasze wcześniejsze pragnienie i żądanie. Dlatego musimy odgrywać ten stopień, starać się go sobie wyobrazić i prosić o niego, zgodnie z obrazem, który sobie nakreślamy.
Jeśli wszyscy razem staramy się upodobnić do Stwórcy (człowiek, Adam, oznacza „podobny”), to postępujemy naprzód i budujemy stopień człowieka, który nie ma odpowiednika w naszym świecie. Na razie jesteśmy jedynie niedoskonałym wyobrażeniem tego duchowego człowieka, ale istnieje ogromna różnica między tym, kim jesteśmy obecnie, a tym duchowym obrazem, który wspólnie budujemy, czyli człowieka, podobnego do Stwórcy.
Z przygotowania do lekcji