Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Fragmenty z porannej lekcji 08.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Te pragnienia, intencje, pobudzenia, które są w każdym z nas i które doprowadziły nas do Kabały, do grupy, do studiowania nie wystarczą do tego, aby odkryć wyższy świat, Stwórcę.

Tym bardziej, że to odkrycie powinno być z intencją zadowolenia Stwórcy. A sprawić zadowolenie Stwórcy można, tylko dostarczając przyjemność grupie, przyjaciołom, całemu światu, kiedy podnosisz się nad sobą i pracujesz dla nich, życząc im dobra.

Tak jest specjalnie zorganizowane, że budząc się rano, człowiek nie ma w sobie niczego duchowego, nawet jeśli jest on wielkim kabalistą. I nawet jeśli wydaje nam się, że przyjeżdżamy na lekcje z jakąś inspiracją, z wysokim celem, aspiracją, pragnieniem – to wszystko są nasze osobiste pragnienia, które nie mogą być duchowe. One mimo wszystko pochodzą z naszego egoizmu.

Trzeba stopniowo to zrozumieć, oswoić i zaakceptować. Dlatego, przyjeżdżając do grupy, do przyjaciół muszę wyraźnie oddzielić to, co jest we mnie i w nich. Ja sam posiadam tylko zwierzęce pragnienia i aspiracje tego świata. Do czego bym nie dążył, wszystko to związane jest ze mną i nie jest duchowe.

Mogę poważnie dążyć do Stwórcy, tęsknić za światem duchowym, cierpieć z powodu tego, że jeszcze go nie odkryłem, ale to wszystko jest moim, czysto osobistym egoizmem. A pragnienie i intencje, z których przyczyny odkrywa się wyższy świat i Stwórca, można otrzymać tylko od środowiska.

Okazuje się, że wszystkie moje osobiste, najlepsze i silne aspiracje i przeżycia są mimo wszystko egoistyczne, dlatego że pochodzą ode mnie, od egoisty. Duchowe pragnienia, z którymi mogę naprawdę pracować w duchowej przestrzeni i naprawdę zwrócić się do Stwórcy, aby przyszła odpowiedź, można otrzymać tylko od grupy.

Im większa i silniejsza grupa i im większa moja wrażliwość i gotowość, aby otrzymać od niej, tym większe są moje szanse, aby szybko odkryć świat obdarzania, miłości, troski o innych, świat wyjścia z siebie, kiedy wychodzę ze swojego egoizmu i wchodzę w innych.

Wszystkie moje pragnienia, myśli, aspiracje, oczekiwania, pobudzenia, dążenie, aby osiągnąć duchowy świat, są egoistyczne. Jest to tylko początkowy punkt i on jest mój własny. Ale dlatego, aby wyjść z siebie i w rzeczywistości zaprosić wyższą właściwość, muszę podnieść się do właściwości obdarzania. A to można zrobić, tylko jeśli otrzymam inspirację, właściwą intencję od grupy, przyjaciół.

Ja sam ze wszystkimi moimi najpiękniejszymi pobudzeniami mimo wszystko jestem jeszcze egoistą. A wszystko, co otrzymam, wchłonę od przyjaciol, będzie duchowe. Nawet jeśli ich intencje i pobudzenia były egoistyczne, ale we mnie one przekształcaja się w altruistyczne, dlatego że ja przyjmuję je w siebie ponad mój egoizm.

Los ziarna zasadzonego w ziemi zależy całkowicie od środowiska. Jeśli w ziemi jest wilgoć, odpowiednia temperatura, minerały, wtedy ziarno kiełkuje i rodzi nowe życie.

Tak i my potrzebujemy środowiska, z którego wchłaniamy wszystko, co niezbędne do duchowego rozwoju. Przy właściwym nastawieniu wchłaniamy ze środowiska jedynie duchowe. Stwórca tak wszystko organizuje wokół nas, że w ten sposób możemy się rozwijać.

Wszystko, co jest we mnie, to egoizm, a wszystko, co jest poza mną, pod warunkiem, że używam to dla duchowego wzrostu, są to altruistyczne właściwości Biny. Ja muszę je wchłonąć i na nich rozwijać się, zapewniając mój duchowy wzrost.

* * *

Należy wchłonąć pragnienia, kierunek, intencję grupy jak zdrowe ziarno, umieszczone w glebie, wysysuje z niej dla swojego rozwoju wszystkie przydatne minerały. Ja muszę karmić się grupą, jak niemowlę, łapczywie ssące matczyne mleko matki.

Tak samo łapczywie należy wchłaniać wszystko ze środowiska, dlatego że to są właśnie moje duchowe siły. Niech wchłaniam je egoistycznie, ale przy tym stawiam je wyżej siebie, przezwyciężając mój osobisty egoizm, a dlatego one przekształcają się w moje anty-egoistyczne właściwości.

Trzeba obudzić w sobie uczucie duchowego głodu, aby otrzymać od grupy wszystko, co w niej jest, i zbudować z tego swoje duchowe naczynie. I wtedy odkryję w nim takie właściwości, cechy, napełnienia, których teraz nie zauważam, lekceważę je i podświadomie odpycham.

* * *

Należy nastroić się tak, aby cały czas wchłaniać w siebie pragnienia innych do duchowego, ile by ich nie było. Ja zbieram pragnienia przyjaciół, jak kwiaty na polu: jeden, jeszcze jeden i jeszcze. W rezultacie zbiera się u mnie cały bukiet. Jeśli wchłonę pragnienia wszystkich przyjaciół i zwrócę się z nimi do Stwórcy, to bez wątpienia będę posiadał duchowe kli, odpowiednie dla odkrycia wyższej siły.

* * *

Każdy człowiek zobowiązany jest powiedzieć: „Cały świat jest stworzony tylko dla mnie”. A jeśli świat został stworzony dla mnie, to muszę stale zajmować się jego korektą. Ja muszę wchłaniać wszystkie jego pragnienia i modlić się za ich napełnienie, modlić się za świat, to znaczy być pośrednikiem między światem i Stwórcą.

***

Ja podnoszę przez siebie pragnienia niższych do wyższego, stając się przewodnikiem, przez którego z dołu do góry, od świata przeze mnie do Stwórcy, wznosi się MAN, i następnie z góry w dół, od Stwórcy przeze mnie do świata, schodzi MAD. Ja nieustannie zajmuję się tą pracą, a sam jestem niczym i nikim, tylko przekazującym ogniwem.

Z porannej lekcji 08.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 26.09.2018, cz.2

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Wzajemne poręczenie”

Naszym zadaniem jest wydostać się spod władzy powszechnego egoizmu: nie z osobistego małego egoizmu każdego, a z jednego wspólnego pragnienia rozkoszować się. Znajdujemy się pod władzą jednego władcy, jednego faraona.

Oznacza to, że już dostaliśmy się do grupy kabalistycznej dążącej do obdarzania, ale nad nami panuje siła niedająca nam się wybawić od złudy naszego własnego egoizmu. Musimy spróbować uciec od niego.

* * *

Wzajemne poręczenie musi być realizowane w materialnych działaniach i w intencjach. Jedno nie może być bez drugiego: nie może być pracy w pragnieniach bez intencji i w intencjach bez pragnień, ponieważ intencja jest budowana nad pragnieniem.

Człowiek musi cały czas dbać o to, aby jego troska o społeczeństwo była wyższa niż jego troska o samego siebie. Przede wszystkim intencja, a już potem działania. Intencja bez działania jest bezpodstawnym duchem, a działanie bez intencji wykonuje tylko głupiec lub małe dziecko. Dlatego musi istnieć intencja, a za nią – działanie.

* * *

Przykład z życia: gdy chłopak i dziewczyna po prostu chodzą razem, to wszystko jest w porządku. Ale, gdy rodzi się im dziecko, oni zaczynają doświadczać ciężaru życia. Dwoje – to nie jest jeszcze rodzina. Rodzina – to wtedy, gdy są dzieci, przynajmniej dwoje: syn i córka. Wtedy młodzi rodzice zaczynają już rozumieć życie.

Dlatego dopóki nie zaczniemy zajmować się ludzkością, nie będziemy wiedzieli, czym jest wzajemne poręczenie między nami. Wszakże nasze poręczenie nie może zostać zrealizowane, dopóki nie zaczniemy troszczyć się o wszystkie nasze dzieci, to jest o całą rzeczywistość, o cały świat, całą ludzkość.

Tak jest zbudowany system. Kiedy każdy zacznie troszczyć się o zewnętrzne kręgi, organizując je, na ich przykładzie on zrozumie, co to jest nasze wzajemne poręczenie i zrealizuje je w sobie. Jeśli zrozumiemy, że powinniśmy je wychowywać dosłownie jak swoje dzieci, wtedy otrzymamy z góry takie siły, ale nie wcześniej. Na razie jesteśmy jeszcze w stanie wolnym i żyjemy dla swojej przyjemności, bez żadnych zobowiązań.

Zaczynając troszczyć się o rozpowszechnianie Kabały w zewnętrznych kręgach, czujemy się odpowiedzialni za świat, w przeciwnym razie on ulegnie zniszczeniu. Stwórca mówi: „Możesz Mnie opuścić, najważniejszą rzeczą jest zachować moją Torę”. A cała Tora jest realizowana w związku z przyjaciółmi.

Stwórca chce całego świata, On chce naprawić naczynie Adama Riszona. Ale Izrael, czyli ci, którzy dążą do Stwórcy, w ogóle nie są uważani za naczynie stworzenia. Oni nazywają się „mnie głowa” (li rosz), czyli są tym adapterem, przez który światło naprawy przechodzi do wszystkich pozostałych dusz.

Kiedy doprowadzimy narody świata do Stwórcy, dusze, w których On chce się odkryć, to sami otrzymamy duchowy postęp w miarę naprawy, którą powinniśmy dać całemu światu.

* * *

W każdej sekundzie przechodzimy przez wiele stanów, których nie rozróżniamy, nie możemy uchwycić. Ale raz na tysiąc lub kilka tysięcy stanów spotyka się taki, gdy odczuwamy zmianę. Rzecz w tym, że zmiany kumulują się, tak jakby licznik się kręcił i w pewnym momencie w nim przeskakuje następna cyfra, i to czuję.

Nie wiemy, dlaczego zmiany przechodzą niezauważalnie, a potem nagle odczuwa się je. Nie jesteśmy w stanie kontrolować tego procesu. Kiedy staniemy się bardziej wrażliwi na zmiany stanów duchowych, to poczujemy zmiany w czasie duchowym. Czas w duchowości to liczba zmian, przez które przechodzimy w naszym związku ze sobą nawzajem. Zgodnie z tym nam bardziej lub mniej przyświeca światło.

Z porannej lekcji 26.09.2018


Prawdziwe i pozorne zarządzanie

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Postrzegamy rzeczywistość z wnętrza nas samych, znajdując się wewnątrz Stwórcy, wewnątrz wyższej siły, oprócz której nic nie istnieje. Istniejemy w pewnej rzeczywistości otoczonej powłoką naszego egoizmu, przez którą widzimy zamiast Stwórcy jakieś inne obrazy i formy – wyobrażoną rzeczywistość, znikający, efemeryczny świat.

Należy starać się neutralizować ten zasłaniający ekran, który nas dezorientuje i przedstawia nam, jakbyśmy widzieli wielki świat i jakieś ruchy w nim, działania, nieożywioną, roślinną i zwierzęcą naturę, ludzi.

Jeśli odkryje się nam prawdziwy wzrok, to ujrzymy prawdziwe zarządzanie – jedną siłę, działającą w całym wszechświecie, dobrą i tworzącą dobro. A poza tym odkryjemy zewnętrzne, fałszywe kierownictwo, mające na celu zdezorientowanie nas.

Wszakże, kiedy przykładamy wysiłki, starając się odkryć prawdziwe zarządzanie, widzimy różne możliwości ominięcia tej złudy i ujrzenia za nią prawdy, przebicia się przez zasłony, które stoją na drodze, aby odkryć, że wszystko to zostało zorganizowane przez Stwórcę, przez jedną dobrą siłę i nikogo innego.

Wyższa siła działa nie tylko wokół nas, eksponując między nami i sobą różnego rodzaju obrazy, bariery, cały świat ukrywający Stwórcę. Ona także znajduje się wewnątrz nas, formując wszystkie nasze myśli, pragnienia i nawet to, że teraz o tym mówię, sam o tym nie wiedząc, że jest to posłane przez Stwórcę.

Wszystko to musimy sobie wyobrazić, odkryć i zacząć żyć w tym uczuciu, dopóki ostatecznie nie utożsamimy się ze Stwórcą. Wszystkie przeszkody powinny być postrzegane, jako pomoc w tym, byśmy dostrzegli Stwórcę działającego w rzeczywistości: zarówno we mnie, jak i na zewnątrz.

Niech pomoże człowiek bliźniemu”, aby odkrył siebie wewnątrz wyższej siły, starając się w każdej sekundzie dostrzec ją i zobaczyć, że wszystkie nasze myśli i pragnienia, wszystkie odczucia pochodzą tylko od Stwórcy i z żadnego innego źródła.

Początek takiego odkrycia nazywa się „duchowym zarodkiem”. Człowiek anuluje się odkrywając, że wszystko pochodzi z jednego źródła, wewnątrz którego on sam się znajduje, jak w łonie matki. A oprócz tego nic nie istnieje.

I jak tylko osiągamy taki stan, natychmiast pojawiają się przeszkody, a przezwyciężając je i odnosząc wszystko tylko do Stwórcy zaczynamy rozwijać się w przeciągu „dziewięciu miesięcy ciąży „. I tak cały czas, do samego końca naprawy.

W przeciągu sześciu tysięcy lat budzi się w nas zepsute pragnienie, a gdy je skorygujemy odkrywamy Stwórcę. W rezultacie osiągamy koniec naprawy, decydując we wszystkich naszych odczuciach, że „nie ma nikogo oprócz Niego”.

Z porannej lekcji 05.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 07.10.2018

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Wszystkie nasze działania na tym świecie musi poprzedzać prawidłowa intencja. Wszystko, co bym nie robił; sam, z przyjaciółmi, w domu, w pracy, każde swoje działanie i myśl, która jest nawet jeszcze ważniejsza niż fizyczne działanie, wewnętrzne czy zewnętrzne pobudki muszą być poprzedzone intencją, aby zawrócić mnie i całą ludzkość, wszystkie rozbite dusze do stanu jednej jedynej duszy.

W tym celu jest konieczne wzajemne poręczenie, wzajemna pomoc, kultywowanie tej intencji w grupie.

 * * *

Jeśli więcej myślę o Stwórcy, wykorzystując przyjaciela po to, żeby dać możliwość Stwórcy odkryć się i sprawić Mu zadowolenie, to przyjaciel jest dla mnie tylko środkiem. Jednak jest powiedziane, że od miłości do przyjaciela dochodzę do miłości do Stwórcy. To znaczy najpierw muszę pokochać przyjaciela, a dopiero potem Stwórcę. Okazuje się, że najpierw trzeba myśleć o przyjaciołach, a następnie o Stwórcy. Pomimo tego, że łatwiej mi jest myśleć o Stwórcy, a potem o przyjacielu.

Właśnie tutaj leży problem, cała trudność polega na nastawieniu. Nasze nastawienie na duchowy stan powinno być wielopłaszczyznowe, jak przy strojeniu instrumentu muzycznego, próbując jedną nutę, drugą, sprawdzając różnicę między nimi, następnie dźwięk akordu i całej gamy. Przeprowadza się wiele powtórzeń różnych ustawień.

Mówiąc krótko, stosunek do przyjaciela jest ważniejszy niż stosunek do Stwórcy, dlatego że w nim napotykamy na swój egoizm. A ze Stwórcą, każdy jest gotowy zaprzyjaźnić się i nie sprzeciwiać się miłości do Niego.

Jeśli tylko uważamy przyjaciela za pośrednika na drodze do Stwórcy, to jest to dość łatwe do zaakceptowania. Jednak jest powiedziane, że miłość do przyjaciół powinna być większa niż miłość do Stwórcy. Chociaż miłość do Stwórcy określa cel i kierunek, to znaczy finał drogi. Rzeczywiście, zmierzamy ku miłości do Stwórcy, jako do ostatecznego celu, ale trzymamy przed sobą cel, aby osiągnąć miłość do przyjaciół.

* * *

Słysząc pytanie, należy przełożyć je na uczucia i wtedy już słyszeć uczucia, a nie język: nie to, co brzmi w uszach, a to, co sformowało się w sercu, w pragnieniu. Nie ma dla mnie znaczenia, w jakim języku słyszę pytanie, najważniejsze jest, aby sformułować uczucie w sercu i pracować już z nim. To jest bardzo ważne.

Z porannej lekcji 07.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 04.10.2018, cz.2

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Szofar Masziacha”

Odkrycie nauki Kabały światu doprowadzi ostatecznie do odkrycia Stwórcy. Dzięki Kabale przyciągamy wyższe światło, które koryguje rozbite dusze.

Ale ludzie najpierw muszą uświadomić sobie, że potrzebują światła, siły naprawy. Dzisiaj społeczeństwo ludzkie jest już bliskie, by to zrozumieć, już odczuwa i uświadamia sobie ten impas, w którym się znalazło. Wszystkie „święte krowy” zostały zarżnięte i naturalna droga rozwoju doprowadzi nas tylko do cierpień, jeśli nie do śmierci.

Ludzkość powie w pewnym momencie: „Dosyć, to jest nie do zniesienia“. Ludzie przekonają się, że w przyszłości nie ma już przebłysku nadziei, że nie można zadowolić się tym, co posiadają, że nawet hollywoodzka bajka czy narkotyczne zapomnienie nie jest już tak atrakcyjne jak uprzednio. Urlop za granicą, loty na Marsa – nic nie jest potrzebne. Widzę, że to wszystko jest bezmyślne. Pustka. Nawet śmierć nie jest wyjściem.

I właśnie wtedy człowiek będzie gotowy, aby rozpocząć naprawę. Co więcej, to nawet lepiej, niż przyjść z powodu pragnienia. Przecież pragnienie daje Stwórca. A jeśli nie mam wyjścia, jeśli nienawidzę wszystkiego, łącznie z nauką Kabały i Stwórcą, ale nie widzę innych opcji oprócz tego – to znaczy, że naprawdę dojrzałem.

* * *

Współczesna Europa rozczarowuje się swoimi neoliberalnymi teoriami i z goryczą uświadamia sobie ich bezwartościowość. Jej kryzys przypomina Rosję Sowiecką, która również próbowała stworzyć piękne społeczeństwo nie korygując natury człowieka.

* * *

Człowiek nie może rozwijać się „mechanicznie”. W przeciwieństwie do zwierząt, musi zrozumieć proces i świadomie w nim uczestniczyć nawet, jeśli jest to z braku innego wyjścia, a nie z własnego wyboru, który przyjdzie później. Sama przynależność do ludzkiego gatunku wymaga od każdego poznania Stwórcy.

Z porannej lekcji 04.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 05.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Teraz przechodzimy przez niełatwy, ale bardzo interesujący etap wewnętrznej rewolucji, która wymaga od nas całkowitego przewrotu w postrzeganiu naszej grupy i wszystkich grup razem. My praktycznie przystępujemy do budowania „ostatniego pokolenia” i chcemy stworzyć jedną wspólną grupę.

Wcześniej istnieliśmy, jako różne grupy nie bardzo związane ze sobą, we wszystkich zakątkach świata. W najlepszym przypadku działały między nami mechaniczne relacje w celu przekazywania materiałów edukacyjnych, tłumaczeń na różne języki.

Ale teraz chcemy zbudować prawdziwy związek: fizyczny i, co najważniejsze serdeczny, aby przekształcić się w jedno wspólne duchowe naczynie, „kli“. To już jest zupełnie inny stopień, nowa istota, którą chcemy osiągnąć. Jeśli połączymy, jakość i ilość w naszym związku, to wtedy możemy zbudować kli, w którym odkryje się Stwórca.

Należy tylko starać się przysłuchiwać sobie nawzajem, chcieć połączyć się sercami z tymi grupami, które widzisz na ekranie. Nie jest tak ważne, co oni mówią, ponieważ jest to tylko środek do połączenia naszych serc.

A wszystko to w przeciwieństwie do współczesnego świata, gdzie akceptowane jest siedzenie w dwójkę w kawiarni, i rozmawianie ze sobą przez telefon komórkowy. Wręcz przeciwnie, my chcemy słyszeć żywy głos przyjaciół, bez SMS-ów i innych środków, aby poczuć nas wszystkich jak najbliżej siebie.

Jest to ogromna różnica między połączeniem „z ust do uszu“ a „od serca do serca“. A następnie być może dojdziemy do połączenia „z ust w usta“ za pomocą wspólnego ekranu, stojącego w „pe de rosz“.

Wirtualne połączenie, które chcemy zbudować będzie silniejsze niż fizyczne połączenie, tak jakbyśmy znajdowali się w tej samej przestrzeni, w jednym pomieszczeniu. Odległości między nami powinny wielokrotnie wzmacniać, a nie oddalać nasze połączenie.

* * *

W miarę jak anulujemy, ograniczamy nasze pragnienie, zaczynamy odczuwać Stwórcę. A jeśli oprócz tego ograniczenia robimy go również podobnym do wyższej siły, dzięki temu już przylepiamy się do Stwórcy, zrównujemy się z Nim we właściwościach i tak wznosimy się po stopniach.

Zatem należy wykonać dwa działania:

1. Anulować swoje pragnienie.

2. Oprócz tego samo-anulowania i ograniczenia, upodobnić się do Stwórcy, do Jego działania obdarzać. To już oznacza pracę z ekranem i odbitym światłem.

* * *

Czujnik do postrzegania Stwórcy buduje się tylko na naszym połączeniu między sobą. Stwórca zorganizował dla nas stan początkowy, w którym wszyscy istniejemy odizolowani od siebie. A kabaliści uczą nas jak zbudować więź między nami, aby wewnątrz niej odkryć Stwórcę.

Nasza światowa społeczność Bnei Baruch to ogromny, złożony mechanizm. Wystarczy spojrzeć na ekrany, gdzie tylko nie ma naszych grup: Toronto, Mińsk, Hadera, Tallinn, Sao Paulo, Afryka, Nowy Jork itd…

Trzeba tak się zjednoczyć, aby w tym ogromnym i obszernym kli usłyszeć i zobaczyć odkrywającego się Stwórcę. Jak w radiu lub odbiorniku telewizyjnym, kiedy kręcimy gałką nastrajając częstotliwość fali, i zaczynamy wychwytywać głos albo nawet obraz.

Musimy realizować to między nami: tak obrócić gałkę regulatora naszego połączenia, aby złapać Stwórcę między nami.

* * *

Stopniowo przechodzimy od studiowania tekstów i technicznych szczegółów do pracy nad rozszerzaniem i budowaniem naszego kli. Są to zupełnie inne studia. Im bardziej poszerzymy nasze serce, tym więcej poczujemy, a z odczucia więcej zrozumiemy.

Zwykle uczymy się w inny sposób: studiujemy i nauka stopniowo przynosi odczucia. A tutaj wręcz przeciwnie, poszerzamy nasze narzędzia percepcji, uczucie, aby w nim odkryć rzeczywistość. Dlatego jest to prawdziwy postęp, wszakże „uczy się nie umysłem „.

* * *

Za każdym razem, gdy łączymy się trochę bardziej, czujemy inaczej i rozumiemy inaczej. Jeszcze trochę się jednoczymy –  jeszcze lepiej rozumiemy, dokonujemy nowego odkrycia. Odkrycie przychodzi tylko w wyniku silniejszego połączenia. Pomiędzy nimi istnieje nierozerwalne połączenie: połączenie-odkrycie, połączenie-odkrycie. To wszystko to są zmysłowe pojęcia, a umysł przychodzi później, by przeanalizować odczucia.

* * *

Tylko poprzez wzmocnienie więzi między sobą zbliżamy się do Stwórcy. Przecież w ten sposób aktywujemy nasze pragnienia obdarzania. Nie ma żadnej innej możliwości na uzyskanie kli obdarzania oprócz dążenia do połączenia się z innymi grupami.

Szczególnie dotyczy to duchowego świata, ponieważ tam dziesiątka nie jest uważana – za dziesięć, tylko za jeden. I jeśli ustanowimy takie połączenie między wszystkimi tymi jednostkami, to zobaczymy, jak rozszerzają się nasze narzędzia percepcji. To tak, jakby rozszerzała się moja klatka piersiowa, moje serce, a ja coraz bardziej czuję i dzięki odczuciu więcej rozumiem. Zrozumienie przychodzi w ślad za odczuciem.

Z porannej lekcji 05.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 04.10.2018 cz.1

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Postrzeganie rzeczywistości – jednej, jedynej siły”

Celem naszego pierwszego Wirtualnego kongresu jest zjednoczenie. Nowoczesne pokolenie osiągnęło końcowy etap swojego rozwoju, który oznacza ogólną korektę ludzkości.

W rezultacie nasze dusze są najsłabszymi ze wszystkich, jakie zstąpiły na ten świat na przestrzeni prawie sześciu tysięcy lat. Nie jesteśmy w stanie działać w taki sam sposób, jak starożytni wielcy kabaliści, którzy niemal w pojedynkę, w małych grupach osiągnęli świat duchowy.

W dzisiejszych czasach dążenie do duchowości, do odkrycia Stwórcy rozszerza się – jednak dokonać tego mogą nie silni duchem, jakością wysiłku, lecz silni ilością ci, którym egoizm w pełni nie pozwala poświęcić się duchowemu postępowi.

Wchodzimy w ogólną korektę i zakańczamy ją, łącząc się w grupie, która stopniowo obejmie wszystkie rozbite dusze. Następnie przyłączają się do niej skorygowane dusze innych pokoleń i staniemy się jedną wielką duszą.

Cała nasza naprawa związana jest z jednością. Tworzenie grup studiujących naukę Kabały zaczęło się od czasów Ari (XVI w.) a szczególnie dzięki dziełu Baal Szem Towa. W ślad za nimi, dzisiaj również my musimy wkładać siły w połączenie.

Ale nie jest to po prostu zjednoczenie w lokalną lub regionalną grupę. Przed nami stoi wielka praca, której celem jest to, aby wszystkie nasze światowe grupy poczuły się jedną całością. Tym właśnie zajmujemy się na kongresie.

Koniecznie jest, abyśmy pokonali bariery językowe spowodowane jeszcze przez starożytny babiloński kryzys – materialne i duchowe źródło naszego braku jedności. Nie zwracając uwagi na rozbicie, chcemy się nad nim zjednoczyć – zarówno w materialnej organizacji kongresu, jak i w jego duchowej treści.

Połączyć się pragnieniami, duszami. Starając się włożyć maksimum jedności w obie te sfery, zobaczymy, że właśnie w ten sposób przyciągamy do siebie światło naprawy. Kongres powinien dać nam gotowość do tego, impuls, pchnięcie, przykład. Oczywiście nasza jedność jest wciąż jeszcze daleka od doskonałości, to dopiero początek.

Jednak on przedstawia sobą bardzo ważny krok. W nim powinniśmy widzieć nasze duchowe narodziny. Jeśli wspólnie staramy się zjednoczyć nad wszystkimi przeszkodami, nad wszystkimi siłami, które dzielą i oddzielają nas od siebie, to jest to właśnie prawidłowa praca, nasza duchowa samorealizacja.

Istota nie jest w tym, czego uczymy się na lekcjach. Najważniejsze – klucz – kryje się w jakości połączenia między grupami. Nie po prostu, mimo, ale dzięki trudnościom, różnicom, różnym językom i strefom czasowym osiągniemy prawdziwą jedność.

* * *

Kiedy siedzimy razem na lekcji, najważniejszą rzeczą nie jest tekst. Najważniejsze jest, czy z całych sił staramy się zobaczyć przyjaciół nie tylko na ekranie, ale w sercu? To właśnie ten wysiłek zapewni nasz duchowy sukces.

* * *

„Jedną myślą stworzona jest cała ta rzeczywistość, wyższe i niższe razem, aż do uniwersalnej ostatecznej naprawy: Ta jedyna myśl działa we wszystkim, ona jest istotą wszystkich działań, ona definiuje cel, ona jest istotą wszystkich wysiłków i jako taka reprezentuje całą doskonałość i oczekiwaną nagrodę”.

(„Nauka Dziesięciu Sfirot”, cz.1, „Wewnętrzna kontemplacja”, rozdział 1, p. 8)

Nie ma nic oprócz zamysłu stworzenia, myśli Stwórcy. My znajdujemy się w niej. Poprzez tę jedyną myśl On rodzi i prowadzi nas przez wszystkie stany, zwiększa w nas świadomość, zrozumienie wszelkiego rodzaju pragnień. My zaczynamy rozumieć siebie, następnie – rozumieć Jego. Zaczynamy rozumieć w głębi Jego myśli, od początku do końca.

Jest powiedziane: „Koniec działania leży w pierwotnym zamyśle”. Kończąc nasz rozwój w zamyśle Stwórcy, widzimy, co On zamierzał pierwotnie i co poruszało proces. Dopiero wtedy, po dokonaniu korekty i osiągnięciu prawdziwej fuzji, zrozumiemy Stwórcę i dołączymy do Niego.

* * *

Całe stworzenie jest zamysłem Stwórcy. „Wszystko jest wyjaśnione w myśli” – jest to powiedziane i o Stwórcy, i o nas, o stworzeniach.

A myśl może rodzić się tylko w wyniku kolizji przeciwstawnych ocen i pragnień, których nie jesteśmy w stanie pogodzić. Próbując rozwiązać te problemy, w końcu znajdujemy rozwiązanie, które nie leży w ogóle w naszej płaszczyźnie, gdzie jedna myśl jest po prostu zastępowana inną. Nie, właśnie przez wzniesienie się ponad dwa przeciwstawne poglądy, osiągamy coś trzeciego –zamysł Stwórcy.

Tak etapami rozwijamy się, z jednej strony osiągając nasze własne pragnienie dane przez Stwórcę, a z drugiej strony Jego pragnienie. Znajdując się między nimi, sprowadzamy je do środkowej linii – podnosimy się ponad swoim pragnieniem i przyjmujemy pragnienie Stwórcy.

Ale przyjmujemy nie przez przymusową zgodę, a odkrywamy je, jako prawdę.

Nasze egoistyczne pragnienie jest przeciwstawne Stwórcy. Bardzo trudno jest nam zgodzić się z Nim w zamyśle stworzenia. Dlatego też, za każdym razem z wyprzedzeniem musimy żądać od Niego pomocy we wzniesieniu się do wiary ponad wiedzę, do intencji liszma, która pozwoli nam zdobyć nowe pragnienia, które są zwrócone ku obdarzaniu. W tych właśnie naczyniach możemy zrozumieć, poczuć Stwórcę, możemy zjednoczyć się z Nim w jednej myśli.

W taki sposób rzeczywiście wszystko ostatecznie wyjaśnia się w myśli. Myśl płynie i rozwija się w wyniku zderzenia różnych pragnień i naszych wysiłków, by je pogodzić. Dlatego im więcej problemów, kłopotów i sprzeczności w naszym życiu, tym stajemy się mądrzejsi. Tego dowodzi doświadczenie ludzkości.

Jednak nauka Kabały odkrywa przed nami nowe możliwości. Najważniejsze to nie tuszować problemów, kochać antagonizmy i rozwiązywać je, korygując wzajemne relacje tak, aby przeciwieństwa dopełniały się wzajemnie.

* * *

Pracując w grupie, podczas wzajemnych tarć, kolizji i sprzeczności, coraz wyraźniej odkrywamy zamysł stworzenia.

Z porannej lekcji 04.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 20.09.2018

каббалист Михаэль ЛайтманZ lekcji na temat „Do rocznicy odejścia Baal HaSulama”

Trudno znaleźć słowa, by ocenić to, co zrobił Baal HaSulam. Ta dusza dokonała prawdziwej rewolucji i stała się kamieniem milowym na duchowej drodze. Symbolizuje ona wejście ludzkości w erę „ostatniego pokolenia” w decydującym okresie w trakcie, którego wszystkie dusze dążą do ostatecznej naprawy.

Baal HaSulam, jak sam przyznał, nie dodał niczego do nauk Ariego – z wyjątkiem własnej naprawy i analizy. Dzięki temu każdy człowiek może teraz przystąpić do świadomego rozwoju duchowego. Odkryła się szansa dla każdej duszy, choć trochę dążącej do połączenia ze Stwórcą.

Baal HaSulam dokonał wielu duchowych napraw i przygotował dla nas stopnie drabiny duchowej wzniesionej przez jego poprzedników.

Jego prace pozwalają nam rozpocząć wzniesienie od zera, nie posiadając jeszcze nawet ziarna duchowego poznania. On pisał w różnych stylach, obejmując różne typy dusz.

Krótko mówiąc, mówimy o szczególnej duszy wysłanej z góry, aby odkryć przejście i utorować szeroką drogę do ostatecznej naprawy. Pozostaje nam tylko wyciągnąć rękę i wykorzystać jego dziedzictwo.

A poza tym Baal HaSulam przygotował swojego syna Rabasza, który kontynuował tę drogę i doprowadził nas do samego progu odkrycia Stwórcy, do pierwszego stopnia duchowej drabiny, na której naprawdę staniemy się „ostatnim pokoleniem”, gotowym zakończyć to, co zostało rozpoczęte tysiące lat temu.

Okazuje się, że całe nasze życie duchowe zawdzięczamy duszy o imieniu Jehuda Aszlag – Baal HaSulam, który zapewnił drabinę duchową (sulam) całej ludzkości.

* * *

„Człowiek ma możliwość wyboru – pójść do dobrego środowiska i zaakceptować jego przywództwo. Wtedy otrzyma siły, których mu brakuje”. (Baal HaSulam, „Usłyszałem” 99)

Z jednej strony Baal HaSulam odkrywa nam drogę i zachęca, by na niej stanąć. Z drugiej strony potrzebujemy impulsu z tyłu, potrzebujemy grupy, która zachęca, popycha wszystkich do pracy nad sobą. Tutaj na ratunek przybywa Rabasz, wyjaśniając szczegółowo, jak należy zorganizować się i zjednoczyć się, aby iść naprzód.

A zatem musimy podstawiać się pod wpływ tych dwóch sił: przyciągającej z przodu i popychającej od tyłu. Nam „świeci” wielkość Stwórcy, wielkość celu, prawdziwa odpowiedź na pytanie o tym, dlaczego żyjemy – i razem z tym konieczne jest, abyśmy sami podtrzymywali ogień, rozdmuchując iskrę w sercu każdego. W przeciwnym razie pierwotny poryw zgaśnie, jak węgiel ogniska.

Ogólnie rzecz biorąc, otrzymaliśmy jasny kierunek, punkt orientacyjny, a także środki do jego osiągnięcia, „paliwo”. Pozostaje tylko wykonać pracę.

* * *

„Baal HaSulam nigdy nie wypowiadał się na temat duchowych pytań bez uprzedniego zrozumienia ich wewnętrznej istoty”. (Rabasz, Przedmowa do książki „Owoce mądrości”)

Wszystko, co napisał Baal HaSulam, pochodzi nie po prostu z wiedzy, a z duchowego poznania.

Budujemy nasze poglądy i wnioski na podstawie tego, co czytaliśmy, studiowaliśmy, usłyszeliśmy od innych. W odróżnieniu od tego kabalista na poziomie Baal HaSulama odkrywa duchową formę w głąb i postrzega korzenie każdego zjawiska: skąd ono pochodzi i jak jest związane z całym wszechświatem, jakie są jego przyczyny i skutki. Tak poprzez syntezę i analizę, poprzez rozbiórkę i połączenie uzyskuje się pełne poznanie.

Tylko wtedy, poznając system w całości i wszystkie jego elementy, Baal HaSulam opisywał obraz.

Uważam, że od czasów napisania Księgi Zohar nie było kabalisty, który osiągnąłby takie wysokie stopnie duchowego poznania. To, dlatego on był w stanie napisać interpretacje „Sulam” („Drabina”), nieporównywalnie górującą nad innymi interpretacjami, które nam proponowano.

* * *

Narastająca nienawiść do Izraela skłoni ludzkość do zastanowienia się nad przyczyną sytuacji i nad rolą narodu żydowskiego. Przecież, gdyby nie ten negatyw, nikt nie interesowałby się poważnie tym małym kawałkiem ziemi na Bliskim Wschodzie z mniej niż siedmioma milionami Żydów.

Bylibyśmy zagubieni pośród dwustu pięćdziesięciu państw, wśród których, nawet znacznie większe nie przyciągają szczególnej uwagi.

Nienawiść przyciąga ludzi bardziej niż pożądanie czegokolwiek. Jedna sprawa – chcieć czegoś i zupełnie inna sprawa – nienawidzić. Właśnie to dotyka duszę człowieka bardziej niż cokolwiek innego.

I dlatego, żeby narody „nie rozproszyły się” i żeby ciągle pilnowały i krytykowały nas, płonie w nich nienawiść. To jest siła pochodząca od Stwórcy.

A rozwiązanie sytuacji polega na tym, żeby narody zobowiązały Żydów do wypełniania swojego zadania. W końcu jak powiedział prorok Izajasz, narody „podniosą nas na plecy” – innymi słowy, przebudzą nas do naprawy samych siebie. Rzecz nie w tym, żeby tylko unicestwić wszystkich Żydów, jak marzy o tym wielu antysemitów. Próby te są bezowocne – wszakże zgodnie z programem stworzenia nienawiść staje się dla Żydów bodźcem do naprawy siebie.

Rzeczywiście, właśnie tego podświadomie wymagają od nas narody świata – przykładu i przewodnictwa do powszechnego zjednoczenia. Ale według naszej natury jesteśmy tak „bardzo ciężcy”, że z miejsca poruszy nas tylko negatywna, zewnętrzna presja wymagająca naprawy i nie będziemy mieć innego wyjścia.

Jeśli chodzi o ogólny system, wzrost duchowy w rzeczywistości jest przeznaczony właśnie dla ludzkości, a naród Izraela jest tylko przejściowym ogniwem, „kanałem”, przez który przepływa proces. Jednocześnie dzisiaj Izrael stanowi „wąskie gardło”, „zamknięty kran”, z którego powodu wszyscy duszą się w egoizmie…

Z porannej lekcji 20.09.2018


Pierwszy człowiek o imieniu Adam

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak parcuf Adam Riszon – część wyższych światów duchowych, które badane są w „Nauce Dziesięciu Sfirot” – związany jest z pierwszym człowiekiem (Adam Riszon), który odkrył Stwórcę, i również miał na imię Adam?

Odpowiedź: Adam – pierwszy, który odkrył Stwórcę, był takim samym człowiekiem, jak my. Urodził się z ojca i matki, żył w tym świecie i pewnego dnia osiągnął stan, kiedy zaczął odkrywać wyższą siłę, Stwórcę. Nagle obudziło się w nim takie pragnienie i zaczął myśleć; dlaczego żyję, skąd pochodzę, dlaczego i kto mną kieruje? – to znaczy, jak każdy z nas. Tak odkrył duchowy świat.

On różnił się tym, że posiadał bardzo subtelną duszę, nie taką grubą z rozwiniętym egoizmem, jak nasza. Dlatego było mu łatwiej dokonać samemu tego odkrycia. Był to pierwszy duchowy gen (reszimo), który odkrył się w całym tym systemie rozbitych dusz na początku jego wznoszenia się z dołu do góry. To był właśnie Adam, pierwszy człowiek, który odkrył Stwórcę.

A parcuf Adam Riszon – jest to duchowy obiekt stworzony z góry, przez Zeir Anpin i Nukwę świata Acilut, przy rozprzestrzenianiu się światów z góry w dół. Z“A (Zeir Anpin) i Nukwa podnoszą go do swojego poziomu, a potem nawet do poziomu Aba we-Ima, gdzie on dokonuje fuzji (ziwug) dwóch swoich części: męskiej i żeńskiej, Adam i Hawa, myśląc, że może już być podobny do Aba we-Ima i we wszystkim działać ze względu na obdarzanie.

Ale kiedy on dokonuje tej fuzji, to odkrywa, że nie jest w stanie tego zrobić ze względu na obdarzanie – i rozbija się. Jest to ten sam parcuf Adam Riszon, który studiuje się w nauce Kabały – wspólna dusza.

Po rozbiciu jego części opadają w dół, opuszczają się coraz niżej i niżej, aż dochodzą do samego „dna“, i stąd zaczyna się ich wyjaśnienie. Najpierw odbywają się różnorodne wyjaśnienia na poziomie nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym, które nie mają żadnej wolnej woli, ale po prostu światło działa, wyjaśnia i łączy je, i nie potrzebuje żadnych próśb z ich strony.

Ale po tym, jak te wyjaśnienia kumulują się i przychodzi kolej na pragnienia następnego poziomu – po raz pierwszy odkrywa się informacyjny gen ludzkiego poziomu ze wszystkich rozbitych „reszimot”. To nowe reszimo, które po raz pierwszy odkryło się na ludzkim („mówiącym”) stopniu – właśnie nazywa się Adam i należało do człowieka z naszego świata, który żył 5771 lat temu (5779 lat na rok 2018).

On był pierwszym, który odkrył Stwórcę „z dołu do góry” – to znaczy z naszego świata, jako człowiek, (poznał Stwórcę). I on był takim samym człowiekiem jak my – tylko pierwszym, w którym odkryło się takie reszimo.

On nie miał grupy, środowiska kabalistycznego, ponieważ był pierwszy, który odkrył świat duchowy. Ale naprawa zaczyna się od najbardziej czystego i świetlistego reszimo, dlatego wystarczające było, aby dać mu duchowe przebudzenie z góry, i dalej on już sam dążył do odkrycia i dokonał go. Reszimot, które odkrywały się po nim, stawały się coraz grubsze i grubsze.

Ten dzień pierwszego odkrycia świata duchowego – Stwórcy – przez człowieka naszego świata, my świętujemy, jako początek Nowego Roku, Rosz ha-Szana. A świat został stworzony „pięć dni wcześniej” – to znaczy Adam już zaczął czuć w jakiś sposób, wewnątrz siebie wyższe światy, sfirot, parcufim i w ciągu tego pierwszego tygodnia objawiło mu się odkrycie.

Z lekcji „Nauka Dziesięciu Sfirot”, 22.02.2011


Membrana zjednoczenia

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Zgodnie z definicjami nauki Kabały zwykły ludzki egoizm nie jest nazywany złym początkiem – to tylko nasza natura, z którą rodzimy się i rośniemy.

Jeśli człowiek nie zajmuje się Kabałą, to nie zmienia swojej natury ani w dobrą, ani w złą stronę. Dlatego zmiana natury możliwa jest tylko z pomocą światła, które ją stworzyło.

Przebudzając światło i wywołując na siebie jego działanie czujemy, że zaczynamy się zmieniać. Chcąc się zmienić, człowiek zajmuje się Kabałą, uczy się, rozpowszechnia tę wiedzę, pracuje w grupie i nagle zauważa, że staje się gorszy, zaczyna widzieć zło w sobie i wokół siebie, przechodzi wzloty i upadki.

Cała praca polega na tym, aby przyciągnąć do nas wyższą siłę – Stwórcę z wyższego źródła, przez które jesteśmy stworzeni. I żebyśmy naprawdę poczuli potrzebę wyjścia ze złego początku, który oddziela nas od siebie wzajemnie i oddala nas od celu, uniżając nas, wyższe siły zwiększają go w każdy możliwy sposób.

Dzięki zaangażowaniu się w Kabałę, mocniej wpływa na nas wyższe światło i zaczynamy czuć się bardziej egoistycznymi, a świat bardziej ciemny. W ten sposób przejawia się zły początek. On odkrywa się tylko tym ludziom, którzy używają źródła wyższego światła, które wpływa na nich i rozwija ich pragnienie ponad poziom zwierzęcy.

W taki sposób podnoszą się oni na ludzki poziom i kontynuują postęp w dwóch liniach, jakby chodząc na dwóch nogach. Lewa linia – to wzrost egoistycznego pragnienia, zwiększającego się dzięki studiom. A naprzeciw niej prawa linia – wzrost w nas pragnienia obdarzania. Lewa linia nazywa się wiedzą, a prawa – wiarą ponad wiedzę. I tak człowiek porusza się naprzód.

Nie wystarczy po prostu studiować te stany z książki, trzeba poczuć je wszystkie i wtedy przyjdzie zrozumienie tego zjawiska, poprawne podejście do wzlotów i upadków, umiejętność szybkiego przechodzenia z upadków do wzlotów.

Nie ma bardziej skutecznego, wiernego, celowego i szybkiego środka do przebudzenia wyższego światła niż połączenie. Dla niego przebudzamy wyższe światło wprost w jego źródle. Kiedy spajamy się, to zaciskamy się jak membrana w aparacie fotograficznym i skupiamy na sobie wyższe światło, które dokładniej i silniej na nas wpływa. W taki sposób zaczynamy z większą siłą i szybkością przechodzić upadki i wzloty.

Dlatego zjednoczenie jest najbardziej skutecznym i ukierunkowanym środkiem wpływania na wyższe światło. Łącząc się miedzy sobą, wywieramy nacisk na światło działające przez nasze zjednoczenie, i przyciągamy je do siebie, zaciskając naszą „membranę”, i w taki sposób posuwamy się naprzód.

Z lekcji poświęconej przygotowaniom do kongresu we Włoszech, 25.07.2018