Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Fragmenty z porannej lekcji 16.11.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Praca w wiedzy i wierze ponad wiedzą“

Stworzenie nie może inaczej poznać rzeczywistości jak, tylko na podstawie kontrastu przeciwieństw. Koniecznie musimy poczuć siebie i to, co jest poza nami, bo tylko w taki sposób postrzegamy rzeczywistość.

Dlatego najpierw rozwijamy nasze egoistyczne postrzeganie rzeczywistości w pragnieniu rozkoszować się. I po kilku tysiącach lat rozwoju, po osiągnięciu pewnego poziomu egoistycznej percepcji gotowi jesteśmy przejść do percepcji prawdziwej rzeczywistości, takiej jaką ona faktycznie jest, nieograniczonej przez nasz egoizm i naszą naturę.

Ale nie jesteśmy Stwórcą, dla którego ta rzeczywistość jest naturalna, ale stworzeniem i dlatego odkrywamy prawdziwą rzeczywistość tylko na podstawie kontrastu z naszą egoistyczną rzeczywistością, w której wyrośliśmy. Każdy szczegół wyższej rzeczywistości, którą ujawniamy obejmuje dwa przeciwieństwa: jedną stronę, którą dostrzegamy i czujemy w naszym egoizmie, i drugą, którą postrzegamy ponad swoim egoizmem.

Podobnie jak świeca składająca się z oleju i palącego się knota, w której dwie przeciwności wspierają się. Tylko w takiej formie jesteśmy w stanie wychwycić i poczuć, studiować i zacząć żyć w rzeczywistości zwanej „Stwórcą“. Poznajemy ją tylko ze swojego przeciwstawnego stanu stworzenia na kontraście przeciwieństw.

Dlatego zawsze musimy trzymać się środkowej linii, nie zbaczając ani na prawo, gdzie wszystko jest ze względu na obdarzanie, ani na lewo, gdzie wszystko jest ze względu na otrzymywanie. Tylko pośrodku między tymi dwoma liniami możemy istnieć, jako stworzenia i uzyskać naturę Stwórcy.

Nie należy zniechęcać się tym, że jesteśmy rzucani z jednej skrajności w drugą, z absolutnie egoistycznego postrzegania rzeczywistości, w jakby „altruizm“. Właśnie połączenie dwóch takich przeciwieństw doprowadzi nas do prawdziwej rzeczywistości.

Należy być cierpliwym i przyzwyczaić się do takiego podziału, ponieważ jedna przeciwność wspiera drugą odkrywając przewagę światła nad ciemnością. Bez tego niemożliwe jest poczuć wyższą rzeczywistość.

Jeśli zgadzam się z ciemnością, zdając sobie sprawę, że jest to nierozerwalna i najważniejsza część mojego poczucia rzeczywistości, to patrzę na obie formy obiektywnie. Z jednej strony jestem zależny od obu, a z drugiej strony znajduję się między nimi.

Poprzez swój równy stosunek do światła i ciemności, do przyjemnych i nieprzyjemnych stanów, do dobra i zła, właściwie równoważę siebie i mogę pozostać niezależnym stworzeniem w środkowej linii zmierzając do celu stworzenia, czyli do połączenia się z Wyższą Siłą.

Z porannej lekcji 16.11.2018


Fragmenty lekcji z 12.12.2019

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji do artykulu Baal HaSulama „Przedmowa do księgi Zohar”

Cały wszechświat przypomina koncentryczne kręgi, poczynając od najbardziej wewnętrznego, w którym znajdują się ludzie, którzy zostali przebudzeni, aby zbliżyć się do Stwórcy. Ludzie zrozumieli już, że należy połączyć się między sobą, ponieważ tylko wewnątrz wspólnego pragnienia, wewnątrz naszego połączenia można odkryć Stwórcę i dlatego wszystko zbudowane jest na jedności.

Na początku do tego zjednoczenia przychodzą ludzie z „punktem w sercu”, dążący do ujawnienia Wyższej Siły, przejawiającej się wewnątrz połączenia. Potem jest jeszcze wiele innych zewnętrznych kręgów, warstw. Nasza grupa znajduje się w samym centrum, ponieważ otrzymała ogromny prezent z góry – dążenie zbliżenia się do Stwórcy. Naszym obowiązkiem jest przeprowadzenie tego działania, a także zbliżenie pozostałych kręgów.

Najbardziej wewnętrzny krąg musi dokonać naprawy, anulując swój egoizm, a pozostałe kręgi nie muszą zmieniać swojej natury. Wszystko zależy od wewnętrzenego kręgu, od jego poczucia obowiązku wypełniania swojej roli, biorąc pod uwagę dane mu dążenie do celu stworzenia. Tylko on otrzymał takie pragnienie, podczas gdy inni nie, i dlatego jest zobowiązany do wypełnienia swojej misji.

Nie możemy mieć pretensji do innych ludzi, innych kręgów, ponieważ każdy krąg działa według budzącego się w nim pragnienia. Dlatego jesteśmy zobowiązani realizować swoje wewnętrzne pragnienie w osiągnięciu Stwórcy, a także pomóc bardziej zewnętrznym kręgom, które nie mają takiego dążenia, łącząc je z celem całego stworzenia.

Te dwa ruchy: jeden – skierowany do wewnątrz, drugi – na zewnątrz, musimy wypełnić podczas dwóch nadchodzących kongresów: kongresie na pustyni i dużym kongresie w Tel Awiwie. Te dwa działania są zależne od siebie, ponieważ nasze połączenie musi zostać zbudowane w celu doprowadzenia całej ludzkości do połączenia ze Stwórcą.

Dlatego praca nad wewnętrznym zjednoczeniem, to jedynie przygotowanie, w wyniku którego później przechodzimy do połączenia z całym światem, ze wszystkimi ludźmi. Nie staramy się zarazić ich naszym pragnieniem, ale po prostu chcemy pokazać każdemu kręgowi w Izraelu i na całym świecie jak działamy i przebudzić ich trochę. Każdy krąg będzie działał zgodnie z budzącym się w nim pragnieniem.

Niech to pragnienie nie ma na celu bezpośredniego połączenia ze Stwórcą i osiągnięcia podobieństwa z Nim. Ale Stwórca przebudza kryzys na świecie, który w różny sposób jest odczuwany przez każdy krąg. Naszym zadaniem jest wyjaśnienie wszystkim kręgom jak można podnieść się nad ogólnym kryzysem światowym zgodnie ze szczególnym indywidualnym pragnieniem budzącym się w danym kręgu.

* * *

Do pewnego stopnia każdy człowiek powinien odnosić się do ogólnego ruchu ku Stwórcy, nie tylko ci, którzy zajmują się nauką Kabały zgodnie ze swoim wewnętrznym pragnieniem. To wystarczy, żeby ludzie którzy nie mają takiego wewnętrznego pragnienia, poczuli kryzys i zrozumieli, że jego przyczyną jest brak naszej jedności i połączenia z Wyższą Siłą. Takie uświadomienie jest już wystarczające do włączenia ich w ogólny proces.

Każdy krag jest zobowiązany w miarę swojego pragnienia uczestniczyć w zjednoczeniu całej ludzkości i jej związku z Wyższą Siłą. Zadaniem każdego kręgu jest realizacja swojego naturalnego pragnienia w życiu i nakierowania go na połączenie się z innymi kręgami i z Wyższą Siłą, która zarządza wszystkim.

Najbardziej wewnętrzny krąg wypełnia to zadanie z intencją, a zewnętrzne kręgi robią to w działaniu – każdy zgodnie z własnym pragnieniem. I nawet ci którzy protestują i sprzeciwiają się, również biorą udział w ogólnym procesie, wykonując określoną pracę, bez której niemożliwe byłoby osiągnięcie celu. Ponieważ swoim sprzeciwem pomagają dokładniej określić kierunek celu.

Z porannej lekcji 12.12.2019


Serce twardsze niż kamień

каббалист Михаэль Лайтман Powiedziano, że Stwórca jest bliski tym, których serce jest rozbite. A serce rozbija się, kiedy rozumiem, że nie jestem w stanie go rozbić. I w tym celu trzeba bardzo dużo pracować, aby zgodzić się, że moje serce jest naprawdę kamienne i tylko Stwórca jest w stanie je rozbić i tylko przez dziesiątkę, przez przyjaciół.

Z lekcji na temat „Wpływ środowiska”, 06.12.2019


Fragmenty z porannej lekcji 15.11.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Praca w wiedzy i powyższej wiedzy“

Praca w wiedzy i powyżej wiedzy jest dla nas centralnym tematem. To wzniesienie – najważniejsza praca którą musimy przejść za pomocą nauki Kabały.

Pracując w wiedzy, działam zgodnie z moim rozumowaniem, swoim egoistycznym pragnieniem, na miarę tego ile rozumiem, co czuję i jak jestem wykształcony. Jednym słowem używam wszystkiego co otrzymałem od natury, ale też tego co rozwinąłem w trakcie mojego życia.

Człowiek posługujący się tymi narzędziami poprawnie, rozumie, że jest ograniczony w odczuciach i racjonalnych zdolnościach do analizy danych z tych wrażeń. Nie dostrzega całej rzeczywistości. Nauka i życie potwierdzają nam codziennie, że wiemy bardzo mało. Istnieją zjawiska wykraczające poza granice naszej percepcji, których jeszcze nie znamy.

Zatem wiedza jest nam dana jako trampolina, aby wznieść się ponad nią. Ten kto jest mądry, ten rozumie, że należy patrzeć do przodu, zauważać to co powstaje, formować w sobie zdolność widzenia ponad swoimi odczuciami i naturalnymi ograniczeniami. To właśnie oznacza „powyżej wiedzy”.

Nawet z psychologii i historii wiemy, jak bardzo jesteśmy ograniczeni swoim egoizmem. On nie pozwala nam uciec od naszych własnych pragnień, zawęża nasze postrzeganie. Wszystko postrzegamy przez pryzmat korzyści i szkód dla siebie. Mój obraz świata przepuszczany przez egoizm, zniekształca się, zamienia się w fałsz. Nie widzę prawdy – tylko zniekształcony przez samolubstwo fragment, nic więcej.

I dlatego cały czas robimy błędy – ponieważ każdy działa w swoim egoistycznym pragnieniu, zgodnie ze swoim rozumowaniem, którego mechanizmy są w rzeczywistości również ukryte przed nami. Człowiek nie wie, jak podejmowane są decyzje w jego ego, w jaki sposób jest on zarządzany, jak zmieniają się w nim wszelkiego rodzaju właściwości, myśli, zasady i sądy.

To znaczy że przebywamy w wiedzy dlatego, aby zdecydować: że tak dalej żyć nie można. Konieczne jest aby wydostać się z egoizmu, podnieść się nad nim.

W końcu ludzkość musi dojść do tego, a niektórzy nawet żyjąc w tym świecie. Takich ludzi ciągnie do nauki Kabały – z góry kierują ich do tego środka w sposób intuicyjny, zgodnie z korzeniem duszy, aby wznieśli się ponad swoją ograniczoną egoistyczną wiedzą, do obiektywnej wiedzy Wyższej Siły, która odnosi się do obdarzania i leży ponad naszą samoświadomością.

Dlatego od nas wymaga się wiele działań. O nich w istocie mówi nauka Kabały. Istnieje aktualne postrzeganie rzeczywistości i istnieje percepcja autentycznej rzeczywistości. Kabała prowadzi nas do tego. Jeśli chcemy, to musimy wykonywać pewne czynności, ćwiczenia – i tak stopniowo nabierać nowych odczuć zwanych „powyżej wiedzy“.

Mówiąc inaczej, powinniśmy postępować zgodnie z Wyższą wiedzą, wiedzą Biny, a nie Malchut, wiedzą obdarzania, a nie otrzymywania. Tam też funkcjonują prawa – twarde, „żelazne“, ale tylko one są przeciwstawne egoizmowi. Powiedziane jest o tym: „Ja ujrzałem odwrócony świat“.

Drogę do tego świata wykonujemy za pomocą światła, które powraca do Źródła. Ono wpływa na nas zgodnie z naszą intencją w działaniu, mowie, myśli, modlitwie – we wszystkim. Wszystko, co robimy, ma na celu przyciągnięcie jak najwięcej światła.

Wtedy właśnie otrzymujemy uczucie i rozum, ukierunkowanie nie na wewnątrz, a na naszą korzyść. Niespodziewanie zaczynam myśleć o bliźnich, o Stwórcy, stają się dla mnie ważni – do tego stopnia, że nawet nie chcę myśleć o sobie i swoim egoistycznym otoczeniu. Bardzo chcę troszczyć się nie o moje własne dobro, a o dobro Stwórcy.

Skąd bierze się taka myśl, takie pragnienie, takie dążenie? Nie wiem. Jest to wynik wpływu światła, które powraca do Źródła.

Musimy już teraz wyobrażać sobie taką rzeczywistość – przynajmniej ze względu na przyczepność, aby zechciało się to, czego mi się nie chce. Taka „modlitwa przed modlitwą” pomaga nam przyśpieszyć ten proces.

* * *

Wiara powyżej wiedzy“ – jest wtedy, kiedy robię wszystko, aby sprawić zadowolenie Stwórcy, nie odczuwając, nie rozumiejąc, nie widząc Go. Nie mam z Nim bezpośredniego połączenia i wystrzegam się, żeby nie powstało. Bez żadnej wiedzy, odczucia, kontaktu, pragnę wszystko robić dla Jego dobra.

* * *

Człowiek woli iść powyżej wiedzy. Niech nic jemu nie świeci – działa z całą siłą, jak gdyby wszystko świeciło mu otwarcie”. (Rabasz, artykuł 6, 1991)

Skąd człowiek bierze siłę na tej drodze? Czym jest ta siła obdarzania, siła Biny, działająca nie na moje egoistyczne pragnienie, a na mój punkt w sercu. Ciągnie mnie do przodu według nowej formuły – ze względu na wspólnotę, ze względu na Stwórcę? Pragnienie pozostaje niewykorzystane, a punkt w sercu budzi się do życia, do obdarzania…

* * *

Człowiek raduje się z obcych myśli na duchowej ścieżce, dlatego że one pozwalają mu iść wiarą ponad wiedzę.” (Rabasz, Dargot Sulam, artykuł 5)

Obce myśli, wszelkiego rodzaju przeszkody są konieczne. Bez nich nie moglibyśmy utrzymać się w wierze ponad wiedzą. Nie mielibyśmy w niej potrzeby, nie byłoby wsparcia i postępu. Podobnie, gdy olej nie może palić się bez knota wiążącego go z ogniem, ze światłem.

Dlatego za każdym razem, gdy pojawiają się złe myśli, powinniśmy być na nie gotowi. Musimy być wdzięczni za nie, musimy wykorzystywać je jako knot. Jeszcze dokładniej podłączać się do Źródła posyłającego te myśli, aby wzmocnić światło, związek ze Stwórcą.

Olej – to nasze pragnienie przyjemności. Ogień – to Wyższe Światło. A cała nasza praca polega na tym, aby połączyć to knotem. Wszystko jest dane – należy tylko doprowadzić siebie do zgodności. W taki sposób aby odkrywające się niegodziwe myśli i czyny obracać w naszą jedność ze Stwórcą. One odrzucają nas od obdarzania, a my nie akceptujemy tego odrzucenia, zamieniając dystans w więź.

Tak oto knot staje się przewodnikiem. W rzeczywistości jest właśnie duszą. Powyżej jest siła obdarzania, Bina (B). Poniżej – siła otrzymywania, Malchut (M). A pośrodku między nimi – całe nasze życie. Ono ustala się na przeciwieństawach, pulsuje na pokonywaniu (R), wyrasta z mojej intencji.

Płonie knotem lampy, dopóki nie wyczerpie wszystkich obcych myśli. Wtedy ten świat znika, nic nie pozostawiając a w jego miejsce powstaje świat duchowy. A jeśli nie mam cudzych myśli, to znaczy że jestem leniwy…

* * *

Wiara ponad wiedzą – to nie wysiłek, a wynik wpływu z góry. Sam nie jestem w stanie przezwyciężyć siebie, mogę tylko wywołać siłę, która pomoże mi podnieść się nad swoim pragnieniem, rozumowaniem. Nie wiem jak ona przychodzi, jak działa – ale czuję rezultat, gdy obdarzanie innych staje się dla mnie ważniejsze niż moje własne dobro.

Z porannej lekcji 15.11.2018


Fragmenty z porannej lekcji 14.11.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Wzajemne poręczenie“

Problem polega na tym, żeby osiągnać właściwą ocenę. Ponieważ kto wie, czy jestem obiektywny? Mówi się że „pochlebstwa przesłaniają oczy mędrców”, nie wiem, gdzie one znajdują się we mnie: czy moja opinia jest przekupiona, czy nie. Początkowo jesteśmy nastrojeni, aby oceniać według pewnych standardów, kiedy patrzymy na swoje dzieci i na cudze, na nasze cechy i na cudze.

Egoizm działa na wszystkich poziomach i dlatego tak trudno jest odróżnić prawdę, żeby bezstronnie ujawnić braki w samym sobie. Dlatego należy prosić o możliwość, aby móc patrzeć na rzeczy jak najbardziej obiektywnie, aby obserwować i oceniać nie z samego siebie, nie z Malchut, a z wysokości Biny.

Na miarę otrzymanej porcji światła, człowiek nabywa zdolność odróżniania własnej opinii od opinii Wyższego Światła. Tylko wtedy może stać się prawdziwym ekspertem.

Nawet gdy staram się prosić za całe społeczeństwo, a nie za samego siebie, muszę domagać się z góry umiejętności bycia obiektywnym sędzią, aby przeze mnie świecił Stwórca, inaczej moja opinia z pewnością będzie egoistyczna.

Dlatego aby modlitwa była prawdziwa, muszę wznieść się ponad moje pragnienie rozkoszowania i zobaczyć wszystko z poziomu Biny. Żeby porównać z tym, jak było to postrzegane z poziomu Malchut. Odkrycie różnicy między tymi dwoma stopniami nazywa się uświadomieniem sobie zła.

Jeśli nie mam dwóch stopni: Biny i Malchut, poczucia różnicy między nimi i nie mam świadomości zła, to nie wiem gdzie znajduję się, bo możliwe że błądzę w swoim egoizmie.

* * *

Wkrótce najpopularniejszym zawodem świata, będą specjaliści od duchowej pracy tzn „pracy dla Stwórcy”. Do tego właśnie przygotowujemy się i cała nasza praca polega na zbudowaniu sieci relacji między nami. Słowami jesteśmy gotowi powiedzieć wszystko, ale nie mamy władzy nad naszym sercem, a tylko to prowadzi do uświadomienia zła.

I dlatego należy przykładać wysiłki i czuć, jak gdyby serce zostało już naprawione, a Stwórca zakończy tę pracę za nas i skoryguje nasze serca. Należy tylko stworzyć dla Niego miejsce, w którym będzie mógł działać. Jeśli wykonamy właściwe przygotowanie, to Stwórca wypelni swoją pracę.

Od nas wymaga się zrobienia wszystkiego, co tylko od nas zależy, w maksymalnym stopniu: „dopóki nie przeważy się szala”. W tym momencie, gdy szala będzie przeważona od włożonych przez nas wysiłków, zainterweniuje Stwórca i zakończy za nas tę pracę: zmieni naszą pierwotną naturę.

Z porannej lekcji 14.11.2018


Moja dziesiątka jest moim paszportem w świecie duchowym

каббалист Михаэль Лайтман Najważniejsze jest to aby włączyć się w swoją osobistą dziesiątkę, a dopiero potem włączamy się w całe światowe kli. Moja dziesiątka – to moje osobiste kli, z którego nie mogę wyjść, z którym jestem związany i powinienem siebie tam wkładać. To jest podobne do tego w jaki sposób dziecko chwyta smoczek, wtedy natychmiast uspokaja się i dochodzi do siebie.

Tak powinniśmy czuć swoją dziesiątkę, jakbyśmy bez niej nie istnieli i nie mogli się bez niej obejść. To jest moja tarcza, pępowina łącząca mnie z Adamem Riszonem, ze wspólnym systemem wszystkich światów. Włączając się w dziesiatkę, poprzez nią, łączę się jak pępowina

ze wspólną duszą ‚,Adam Riszon“ i ze Stwórcą który odkrywa się w nim.

Podczas kongresu otrzymałem ogromne pragnienie od wielkiego kli, czując cały świat. Teraz muszę przenieść całą tę moc do mojej stałej dziesiątki. I każdy przyjaciel z mojej dziesiątki jest zobowiązany do wniesienia w nią swoich wrażeń z wielkiego kli, które było na Kongresie Europejskim. Z tych wszystkich wrażeń nasza dziesiątka „nadmucha “ i powiększy się, a także poczuje większe połączenie ze światowym kli.

To będzie działo się za każdym razem po kongresach: rozszerzenie i kurczenie się, rozszerzenie i kurczenie się, dzięki czemu będziemy rosnąć.

* * *

Z całym otrzymanym od wielkiego światowego kli wrażeniem, teraz przychodzę do swojej dziesiątki, zdezorientowany i muszę ponownie znaleźć w niej jedność i połączenie. Ale to już będzie inne połączenie, ponieważ każdy z nas przychodzi, zyskując wrażenia od wielkiego kli, jakby się nadmuchał i dlatego musimy od nowa pracować nad naszym połączeniem.

Nastąpiło rozszerzenie i teraz należy je skurczyć, aby nasze nowe połączenie było znacznie potężniejsze od poprzedniego, z głębszymi właściwościami wewnętrznymi. Jak gdyby wcześniej połączyło się dziesięcioro dzieci, a teraz jest to dziesięciu nastolatków, a potem będzie dziesięciu dorosłych mężczyzn.

Za każdym razem osiągana jest nowa jakość połączenia. Dzięki temu, że od rozszerzenia powracamy do kurczenia się, przy czym powracamy do tego samego stanu, ale już na wyższym poziomie.

Stała dziesiąta – to moja tarcza ochronna, ukochany smoczek dla dziecka, bez niej nie mogę istnieć. W świecie duchowym moja dziesiątka – to mój paszport.

Z lekcji na temat „Obciążenie serca – zaproszenie do wzniesienia”, 15.11.2019


„Wybrany“ do pracy bez wynagrodzenia

каббалист Михаэль ЛайтманNaród Wybrany“ – to taki naród, który pracuje w trzech liniach, jest w głowie duszy i może wyjaśnić i przeprowadzać naprawy, przewodząc przez siebie światło do rozbitych pragnień, żeby one naprawiły się, zjednoczyły i przyłączyły do niego, tworząc cały parcuf.

Musimy zgodzić się na bycie wybranym narodem, przecież w duchowości nie ma przymusu. Dlatego z góry będą nas bić, dopóki nie damy swojej zgody na tę pracę: gdy zgodzimy się z całej duszy. Z powodu ciosów zaczynamy rozumieć, co jest dla nas dobrem, a co złem, i dlatego zgadzamy się.

Być arcykapłanem (koenem) oznacza nie otrzymywać żadnego wynagrodzenia za swoją pracę: naprawić cały świat i przybliżyć wszystkich do Stwórcy, aby wszyscy byli połączeni z Nim i napełnieni światłem Nieskończoności i nic za to nie otrzymywać. To nazywa się pracą arcykapłana, koena.

Kohen nie ma żadnych przywilejów, żadnej własności – tylko pracę dla Stwórcy, netto z którego nic nie pozostaje. Jego wynagrodzeniem jest tylko otrzymanie siły do pracy, aby kontynuować tę pracę i dostarczać zadowolenie Stwórcy. To właśnie jest obdarzanie.

Każdy człowiek na świecie, w którym Stwórca przebudził duchową iskierkę, należy do „wybranego narodu“ i jest zobowiązany pracować dla naprawy świata.

Za pomocą tego, że zjednoczymy się miedzy sobą i osiągniemy miłość do bliźniego jak do siebie samego, dojdziemy wówczas do miłości do Stwórcy i pociągniemy za sobą całą ludzkość. Na tym polega nasze przeznaczenie, ponieważ otrzymaliśmy pragnienie do takiej pracy, i nie mamy wyboru – jesteśmy zobowiązani do tego, aby realizować to pragnienie.

Świat jest podzielony na tych, którym Stwórca dał takie pragnienie, i na tych, którym nie dał. Dlaczego właśnie nam dano to pragnienie – nie wiemy. Później będzie wiadomo, ale to już nie będzie miało znaczenia. Tak jak wszyscy którzy wypełniają swoje przeznaczenie, są absolutnie równi – bo wszystko zamyka się w kręgu i każdy osiąga wszystkie stopnie, aż do wysokości stopnia praojca Mojżesza.

Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Wzajemne poręczenie“, 09.05.2018


Fragmenty z lekcji 05.11.2019

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do kongresu

Związek między przyjaciółmi w grupie kabalistycznej nie przypomina zwykłej przyjaźni. W naszym świecie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jeśli kochasz, to jest ci przyjemnie być z tym człowiekiem, kontaktować się z nim, pamiętać o nim.

I uważamy, że to jest właśnie miłość. Ale to jest materialna miłość, która może być pomiędzy przyjaciółmi, w różnych grupach, w wojsku, w sporcie. Kochamy nasze dzieci, krewnych.

Ale w grupie kabalistycznej taka miłość nie jest brana pod uwagę, dlatego że jest zwierzęca i egoistyczna, założona w człowieku z natury. Duchowa miłość musi istnieć między dwiema liniami, stworzonymi przez Stwórcę jedna, naprzeciw drugiej.

Oznacza to, że w miłości do przyjaciół powinienem uświadomić sobie, na czym polega mój dobry stosunek do nich. Możliwy jest tylko pod warunkiem, że nienawidzę czegoś w przyjacielu, nie zgadzam się, odrzucam.

I nad tym odrzuceniem poprzez wysiłek buduję dobry stosunek z nim, pokrywając wszystkie przestępstwa miłością. Wtedy mogę już powiedzieć, że mam do przyjaciela nie instynktowną, zwierzęcą, ludzką miłość, ale wybrałem miłość ponad nienawiścią.

Dlatego na Kongresie Europejskim należy szukać, jak ponad wszystkimi różnicami, odrzuceniem, aż do nienawiści i niezaakceptowania innych takimi, jakimi są, połączyć się z nimi tylko dlatego, że Stwórca przyprowadził ich na spotkanie ze mną i chce, abyśmy byli razem.

Stwórca zdecydował, że powinniśmy być razem, połączyć się i kochać nawzajem. Ale zgodnie ze wszystkimi naszymi różnymi właściwościami jesteśmy tak bardzo inni, że nigdy nawet nie zbliżylibyśmy się do siebie nawzajem. W przeciwieństwie do miłości materialnej, odkrytej od serca do serca i dlatego tak krótkotrwałej, miłość kabalisty buduje się ponad nienawiścią, odrzuceniem, niezgodnością.

Stwórca zobowiązuje nas do miłości i zjednoczenia. Musimy się zjednoczyć, dlatego że to On wybrał każdego z nas i zgromadził razem, doprowadzając do Tory, do jednej metody, gromadząc nas na jednym kongresie, w jednej grupie, w jednej dziesiątce, w jednym czasie, abyśmy zjednoczyli się w danych nam z góry warunkach. Stwórca wybiera swój naród z miłością i dlatego przychodzimy tutaj.

Należy sprawdzać, czy przyciąga mnie do przyjaciela po prostu dlatego, że czuję się z nim dobrze i przyjemnie? Bo wcześniej podobali mi się ludzie tego typu i przyjaźniłem się z nimi. A może nigdy nie zbliżałem się z takimi ludźmi, są zupełnie nie w moim typie?

Ale właśnie dlatego, że Stwórca przyprowadza go i daje jako przyjaciela, akceptuję go i biorę w objęcia. Przy tym jestem świadomy w każdej sekundzie połączenia z nim, że robię to na siłę ponad naturalnym uczuciem odrzucenia. Wtedy właśnie znajdujemy się w dwóch liniach i robimy duchowe postepy.

Jeśli cały czas będziemy pamiętać, że miłość buduje się ponad odrzuceniem i nawet nienawiścią, to wówczas bedziemy prawidłowo odnosić się do połączenia między nami i zbudujemy je jak dorośli, poważni ludzie.

Dlatego na kongresie, gdy spotykam wielu ludzi, cieszę się z tego, że czyjś wygląd i zachowanie wywołuje we mnie negatywną reakcję. Mój egoizm jest jak delikatny czujnik, bezbłędnie rozpoznaje cechy, których nigdy nie lubiłem.

Ale jestem zobowiązany przyjąć je z radością i ponad nimi natychmiast nawiązać więź. To właśnie jest dobrze, że łączę się z człowiekiem nie z powodu właściwości, które są przyjemne dla mojego egoizmu, ale z powodu właściwości, które są użyteczne na mojej drodze duchowej.

To Stwórca przywiódł mi takich przyjaciół i dlatego ja wybieram ich! I tego wyboru należy dokonywać ciągle. Cały czas będą odkrywać się mi przeszkody, które mnie cieszą, przecież to one pomagają mi zbudować prawdziwą, duchową miłość do przyjaciół.

* * *

Przyjaciela daje mi Stwórca, który wszystko zaaranżował tak, abyśmy byli razem. I jeśli chcemy osiągnąć duchowy cel, który jest nam droższy niż całe nasze życie, to zobowiązani jesteśmy wznieść się ponad wszelkie przeszkody i być razem. Przecież to nie jest nasza decyzja. Stwórca wybrał dla mnie takich przyjaciół. I dlatego powinienem być z nimi w połączeniu.

Stwórca ustanowił taki warunek: „Jeśli chcesz być ze mną, to musisz połączyć się z tymi ludźmi, tak jakbyście byli jednym człowiekiem. W miarę tego, jak staniecie się jednym czlowiekiem, Ja odkryję się w was”.

Jeśli uświadomię sobie, że to Stwórca z góry zorganizował dla nas spotkanie, wówczas będę postrzegał przyjaciela jako posłańca Stwórcy. Sam nie zbliżyłbym się do takiego człowieka, nigdy nie podobali mi się tego typu ludzie. Ale Stwórca postawił mi taki warunek: jeśli zbliżymy się i zbudujemy nad wszystkimi różnicami, między nami więzi miłości, to wówczas odkryje się wewnątrz tych więzi Stwórca.

Takie kalkulacje należy cały czas dokonywać w umyśle, dopóki one z umysłu nie przejdą do serca, jak powiedziano: „Rozumieją sercem”.

* * *

Nie należy czekać, że w miarę postępów nasze relacje polepszą się – wręcz przeciwnie, będą stawać się coraz gorsze i gorsze, aby dać nam możliwość większej naprawy rozbicia. Najważniejszą rzeczą jest, aby pokonać pierwszy stopień, przejście z materialnego stanu w duchowy.

Jeśli jestem w stanie przy braku mojej miłości, odrzucenia i nienawiści, ponad tym wszystkim połączyć się z przyjacielem, dlatego że został mi przysłany przez Stwórcę, to znaczy że wypełniam warunek. Zgadzam się na to, aby odkryć Stwórcę. Okazuje się, że przyjaciel jest dla mnie ważny tak samo jak Stwórca, i w taki sposób dochodzę do prawidłowego połączenia, które rzeczywiście jest ze względu na obdarzanie.

* * *

Wszystko, co mnie odpycha w innym człowieku, w materialnym życiu trzymałoby mnie z daleka. Ale w pracy duchowej wręcz przeciwnie, odczuwam instynktowne odrzucenie, rozumiem jednak, że Stwórca dał mi taką możliwość, aby przezwyciężając moje odrzucenie i zbliżając się z przyjaciółmi, w związku z nimi, ponad nieprzyjemnościami, mógł poczuć Stwórcę, Wyższą Siłę, która odkrywa się właśnie pomiędzy dwoma przeciwieństwami jako środkowa linia.

* * *

Zbliżenie niemożliwe jest bez odrzucenia. Jeśli zbliżamy się bez trudu, to znaczy że połączenie nasze jest na razie na materialnym poziomie, a nie w trzech liniach. Duchowym nazywa się to, co znajdujemy w trzech liniach: lewej, prawej i środkowej, to jest gdzie istnieje odrzucenie z powodu egoizmu, przeciw niemu jest zbliżenie w prawej linii, a pośrodku odkrywa się mój krok w kierunku Stwórcy.

* * *

Wchodzę do sali kongresowej i co tam widzę? Widzę to, co Stwórca chce mi pokazać: jedną, drugą twarz. Czuję, jak we mnie zmieniają się różne stany i przede mną zmieniają się różni ludzie – wszystko to jest jak teatr! W taki sposób Stwórca bawi się ze mną, abym zbudował kli dla Jego odkrycia.

Wszystko, co się dzieje na świecie, jest przeznaczone po to, aby zbudować kli dla odkrycia Stwórcy. „Nie ma nikogo oprócz Niego” – On jeden jest inscenizatorem i reżyserem. Od nas Stwórca chce niewiele: abyśmy zapoznali się z Jego zamysłem i docenili Go.

Z porannej lekcji 05.11.2019


Fragmenty z porannej lekcji 13.11.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Wzajemne poręczenie”

Im więcej przeciwieństw możemy w sobie zjednoczyć, tym wyższy jest nasz duchowy poziom. To tak jak w komputerze, gdzie jest tylko „0” i „1”, ale z połączenia wielu zer i jedynek tworzy się możliwość przepracowania nieskończonej liczby stanów.

Duchowość nie jest zbudowana z indywidualnej jakości, a z ilości połączeń, do których każdy jest zdolny. Ilość przechodzi w jakość.

* * *

Wszystkie modlitwy ułożone dla nas przez mędrców Wielkiego Zgromadzenia jeszcze przed zniszczeniem Świątyni, wymawiane są w liczbie mnogiej, a nie są ułożone przez kogoś osobiście. To znaczy, zawsze tylko „my-my-my”, dlatego że nikt nie jest winien sam osobiście przed innymi, a wszyscy są odpowiedzialni za wszystkich. Dlatego nie ma znaczenia, kto dokładnie dopuścił się przewinienia, z góry jesteśmy traktowani tak, jakby między nami działało wzajemne poręczenie, wzajemna odpowiedzialność.

Dlatego nie tylko ten, kto dopuścił się przewinienia, odpowiada i otrzymuje karę, ale również my wszyscy. Jakby wiercił dziurę we wspólnej łodzi. Dlatego z góry dają nam tylko zbiorową karę lub zbiorową nagrodę.

Każdy powinien zrozumieć, że jeśli w jakiś sposób popełnia przestępstwo, to znaczy, że nie wkłada wystarczająco dużo miłości w swoich przyjaciół, szkodzi to wszystkim, całemu wspólnemu kli, które teraz musi iść naprzód. To nie jest jego osobista krzywda, ponieważ w duchowym nie ma nic osobistego – wszystko jest jednym systemem.

Dlatego, każdy przynosi każdemu albo wielką nagrodę, albo surową karę, przecież z góry uważani jesteśmy za jeden system.

* * *

Nikt z nas nie ponosi winy, wszystkie defekty są ujawniane odgórnie. Nie jesteśmy winni tego, że ujawniło się zepsucie, a tego, że nie poprosiliśmy o jego naprawę. Jeśli odkryło się coś złego, kłamstwo, grubiaństwo, to należy zwracać uwagę tylko na to, aby natychmiast zidentyfikować miejsce uszkodzonego między nami połączenia i poprosić Stwórcę, by je naprawił.

Tym radykalnie różni się duchowa, prawdziwa Tora od Tory dla mas: w niej jest zupełnie inne zrozumienie niedoskonałości, kary i nagrody. O tym powiedziane jest, że „Opinia Tory jest przeciwieństwem opinii przeciętnego człowieka”. Przeciętny człowiek troszczy się o samego siebie, o swój dom, a kabalista troszczy się – o opinię Tory, która jest poza nami, w połączeniu między nami, w miłości do bliźniego jak do siebie samego.

* * *

Nie obchodzą nas osobiste cechy każdego, naprawiamy tylko połączenia między nami. Same właściwości nie są ważne – ważne jest jak zachowuje się każdy w stosunku do pozostałych, jak bardzo chce odkryć nasze powiązania. Niech przyjaciel pozostanie tym, kim jest, ze wszystkimi jego naturalnymi, wrodzonymi cechami.

Nie należy ich niszczyć, a trzeba zrobić na nie skrócenie, ekran, odbite światło, uderzeniową fuzję ze światłem i w ten sposób zbudujemy połączenie między nami. Stanie się to naszym wspólnym skróceniem, wspólnym połączonym ekranem i odbitym światłem, w którym odkryje się Stwórca.

A wewnątrz każdy pozostanie takim, jakim uczynił go Stwórca, o czym powiedziano: „Zwrócie się do mistrza, który mnie stworzył”, to nie jest moja sprawa.

Z porannej lekcji 13.11.2018


Fragmenty z lekcji 16.09.2019, cz. 1

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat artykułu Baal HaSulama „600 tysięcy dusz”

Gdy budzi się w człowieku punkt w sercu, to on dąży do Stwórcy. Ale nie czuje się jeszcze oddzielną cześcią wspólnego systemu i nie dąży do tego, aby połączyć się z innymi.

Jednak stopniowo pod wpływem światła powracającego do źródła, zaczyna odczuwać potrzebę połączenia się z resztą, ponieważ dusza jest jedna i świeci wszystkim, i każdemu z osobna na równi.

Człowiek musi jeszcze naprawić swoje postrzeganie rzeczywistości, ponieważ ze swojego rozbitego naczynia odczuwa świat w zupełnie inny sposób. Wydaje mu się, że wszyscy istniejemy oddzielnie i świat podzielony jest na wiele części, które są w jakiś sposób ze sobą powiązane. Ale musi postrzegać świat jako jeden, integralny, to znaczy nie związany jakimiś nićmi, a istniejący jako jedna całość.

Nawet, jeśli jesteśmy ze sobą połączeni poprzez pragnienie rozkoszowania się, skrócenie, ekran i odbite światło, to znaczy, że łączymy się, jakby pewnymi włóknami. Ale te łączące włókna powinny wypełnić całą przestrzeń, jakby między nami przenikały morskie fale, łącząc nas bez żadnych barier.

A potem zmienimy się w jedno jedyne kli, jak to było przed rozbiciem, ale ze względu na nieskończoną liczbę ekranów. Stosunek do pragnienia rozkoszowania się zostanie tak naprawiony, że dzięki nieskończonej ilości oddzielnych działań mających na celu jego pokonanie, dojdziemy do integralnego, ciągłego połączenia.

* * *

Spojrzenie na świat z perspektywy dziesiątki i mój indywidualny pogląd, różnią się tak, jak odczucie rzeczywistości przez Stwórcę i przeze mnie.

Postrzegam świat w postaci oddzielnych pikseli, w „czarno-białym obrazie”.

Im więcej pikseli rozróżniam, im więcej form i kolorów mnie otacza, tym wyraźniejsza i głębsza jest moja percepcja we wszystkich osiach: przeszłość-teraźniejszość-przyszłość i ja-Stwórca-wspólna dusza. Ale to wszystko na razie w binarnej formie: opartej na kontraście; światło-ciemność.

A kiedy zbliżymy się do tego, że ciemność będzie świecić jak światło, a także światło i ciemność staną się dla nas jedną całością, powinniśmy jakby utracić zdolność widzenia czegoś w starej percepcji, gdzie wszystko opierało się na różnicy, na kontraście między czarnym i białym.

Ale duchowe postrzeganie rzeczywistości zależy od tego jak bardzo anuluję się eliminując różnicę między światłem i ciemnością. Chcę, aby ciemność w moich odczuciach świeciła jak światło, co jest sprzeczne z moim pragnieniem rozkoszować się.

Chcę wznieść się ponad nim, aby ciemność stała się zgodna z moim nowym pragnieniem, uzbrojonym w skrócenie, ekran i odbite światło. I wtedy osiągam wyższe postrzeganie rzeczywistości, czując ją w taki sposób jak Stwórca.

Z lekcji przygotowawczej do kongresu

Nie można anulować pragnienia rozkoszować się, ponieważ to właśnie pragnienie jest stworzeniem. Można mylić się, upić się, zamiast za jednym pragnieniem, pędzić za drugim, w ten sposób anulując pierwsze, ale niemożliwe jest wykorzenienie pragnień. Mogę lekceważyć je ze strachu albo przez inne silniejsze pragnienia, ale nie można walczyć z nimi bezpośrednio.

Nawet światło, które powraca do źródła nie zmienia samego pragnienia, ono tylko obniża lub zwiększa jego znaczenie. Ale wszystkie pragnienia pozostają w człowieku tak, jak to zostało mu dane od urodzenia. Jeśli człowiek uważa pragnienie za nieistotne, to może, jakby zetrzeć je z ekranu, na którym widzi świat. W inny sposób jest to niemożliwe, ponieważ całe stworzenie jest pragnieniem.

* * *

Przed kongresem oczekuję od europejskich dziesiątek, że wszystkie nawiążą połączenie między sobą i ze wszystkimi innymi światowymi grupami. Powinno być jedno wspólne wirtualne miejsce spotkań, gdzie wszyscy będą mogli się spotkać, otrzymać stamtąd informacje i energię.

Konieczne jest wzajemne zaangażowanie, nie tylko na poziomie informacyjnym, ale także sensualnym. Chcę poczuć przyjaciół jak organy swojego ciała, które były oddzielone, a ja zobowiązany jestem zbliżyć je do siebie. Na ile przybliżam je do siebie i zwiększam swoją wrażliwość do nich, ożywiam je i zaczynam czuć, że żyją we mnie i łączą się, tak bardzo buduję naczynie duszy, do momentu, aż nie odkryje się w nim Stwórca.

Z porannej lekcji 16.09.2019