Gdyby nie było stworzenia, nie byłoby Stwórcy
Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 1
Musimy starać się zrozumieć zasadę naszego zbliżenia z prawdziwym wszechświatem, z odkryciem Stwórcy, która polega właśnie na zbliżeniu z właściwością obdarzania, miłości, połączenia, ale jednocześnie z tym nie rozstawać się z właściwościami przeciwstawnymi do zbliżenia, obdarzania, połączenia i miłości.
Oznacza to, że w nas będą ujawniać się również przeciwne właściwości – właściwości odrzucenia, aż po nienawiść. Ale te niejako wzajemnie wykluczające właściwości powinny być razem. To właśnie one pozwalają nam istnieć jako odrębne stworzenia. W przeciwnym razie po prostu zniknęlibyśmy i istniałby tylko jeden Stwórca.
Nie możemy sobie tego wyobrazić, dlatego że i Stwórca nie istniałby w takim sensie, w jakim możemy o Nim mówić, ponieważ jest to właściwość połączenia przeciwieństw, zjednoczenia rozdzielonych części. I gdyby nie było stworzenia, to nie byłoby Stwórcy.
Dlatego w miarę rozwoju stworzenia staje się ono coraz bardziej egoistyczne, rozdarte na kawałki, wyobcowane, podzielone we wszystkich swoich właściwościach – to tylko po to, by jeszcze bardziej odkryć jedność, ujawnić właściwość Stwórcy.
Dlatego powiedziano: „Wy stworzyliście Mnie”, „Wy tworzycie Mnie”. To znaczy właśnie z przeciwieństwa, z egoizmu, z nienawiści, odrzucenia siebie nawzajem budujemy tę właściwość przyciągania, połączenia, aż do miłości, czyli do całkowitego wzajemnego włączenia się w siebie i wszystkich we wszystkim.
W taki sposób osiągamy właśnie tę właściwość, która, można powiedzieć, do nas nie istnieje i nazywana jest „Stwórcą”. Na tym polega cel naszego rozwoju.
Z lekcji nr 1 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 06.01.202

Chcę, aby moje cierpienia były cierpieniami miłości: dlatego, że nie umiem kochać przyjaciół i kochać Stwórcy. Jeśli chcę zamienić swoje cierpienia na cierpienia miłości, aby zamiast nienawiści i odrzucenia wobec przyjaciół i Stwórcy dojść do miłości, to tym zamieniam całe zło w dobro.
Musimy usprawiedliwiać Stwórcę na każdym etapie, w każdym momencie. Wszakże przez to poprawnie łączymy wszystkie części stworzenia, przedstawiając je jako jedną całość.
Między egoistyczną miłością do samego siebie a miłością do Stwórcy istnieje stan pośredni: miłość do bliźniego. Dlatego Stwórca stworzył ten ogromny świat, zebrał nas w grupę, w dziesiątki, abyśmy uczyli się na naszych relacjach z sobie podobnymi, czym jest nienawiść i miłość, jedność i separacja, spory i pojednanie.
Na drodze duchowej zawsze przybliżamy się do stanu, którego jeszcze nie znamy, którego nie czujemy. I nie mamy dla niego żadnych danych, żadnych reszimot.
Każdy doświadcza takich stanów, kiedy chce uciec od duchowej drogi, porzucić naukę i oddalić się od przyjaciół. I to jest dane celowo, aby nauczyć nas tych stanów, tak jak się uczy dziecko, które nie umie chodzić. Rodzic odchodzi, i dziecko traci wsparcie i płacze. Ale nie ma wyjścia i jest zmuszone zrobić krok do przodu.
Często mnie pytają: czym jest świat duchowy, jak można go sobie wyobrazić? To jest bardzo proste. Ten świat – to nasze wewnętrzne odczucie, w którym wydaje nam się, że coś dzieje się na zewnątrz.
Podstawa naszego dążenia do Stwórcy nazywa się „punktem w sercu”. Czuję, jak ten punkt ciągnie mnie, a dokąd – nie wiem, i kto to robi, też nie wiem. Ale chcę wiedzieć, jaki jest sens życia, jego cel, skąd pochodzę i dokąd zmierzam, dlaczego życie jest dane człowiekowi.