Pytanie: Dlaczego uważa Pan, że feudalizm, kapitalizm, komunizm – jest to ten sam stopień rozwoju?
Odpowiedź: Dlatego, że jest to egoistyczny rozwój, który stopniowo przekształcał się z jednego paradygmatu w drugi, ale zawsze miał jeden i ten sam cel – maksymalne egoistyczne napełnienie.
Jeśli w naszym życiu będziemy dążyć nie do osobistej przyjemności, nasycenia się, wiedzy, sławy, bogactwa, władzy, a wręcz przeciwnie, zaczniemy jednoczyć się, podobnie, jak cała przyroda, w integralną społeczność, to w tej wspólnocie będziemy mogli znaleźć zupełnie nowe formy prawidłowej, bezpiecznej egzystencji.
Naprawiając naszą naturę z liniowej na integralną, z egoistycznej na altruistyczną, kiedy każdy z nas będzie czuł się absolutnie integralną częścią całej ludzkości, będziemy odczuwać, i ludzkość, i całą naturę w inny sposób. Nasze zmysłowe postrzeganie stanie się inne. I wtedy będziemy czuć się istniejącymi na nowym poziomie, w innym wymiarze.
I chociaż nasze wysiłki wydają się niewystarczające dla całej ludzkości, ale jest nadzieja, że zostaną uwieńczone sukcesem trochę wcześniej niż ludzkość zacznie prowadzić między sobą poważne, ostre starcia.
Ponieważ kryzys może być bardzo ostry, włączając światowe wojny, klęski żywiołowe, kataklizmy, różnego rodzaju problemy w ekologii. Żyjemy na takiej maleńkiej i delikatnej kuli ziemskiej, że wszystko to może być dla nas podobne śmierci.
Dlatego też staramy się wytłumaczyć ludziom, że istnieje zupełnie inna metoda podejścia do życia.
Z programu TV „Ostatnie pokolenie“, 12.08.2015
Wyrok dla osobistej przestrzeni
Pytanie: Dlaczego właśnie teraz strumień uchodźców do Europy stał się tak ogromny?
Odpowiedź: Sytuacja jest wyjątkowa: cały świat dziś przyjmuje nowe, „okrągłe” formy. Zacierają się granice, podkopuje się państwowość, obumierają różnego rodzaju podziały sektorowe. Wszystko miesza się, wszyscy wlewają się we wszystkich, żyją przeplatani ze wszystkimi…
Jeszcze musimy zorientować się w tym nowym formacie i zrozumieć, jak z nim żyć dalej. Przecież wcześniej za kanon uważany był jeden naród, żyjący w jednym miejscu ze swoją religią, ze swoimi prawami, ze swoją kulturą, z ciągłością pokoleń itp. Ale teraz stoimy na progu świata, zupełnie nie podobnego do poprzedniego. Znikają wszelkie granice i ograniczenia.
Jest to bardzo niewygodne, to przeraża. „Nie chcę żyć w takim świecie. Mam nadzieję, że dzieci są bardziej do niego gotowe…“- tak myśli człowiek, wychowany w zupełnie innych warunkach. I rzeczywiście, jak pogodzić się z utratą własnego przytulnego kąta, z utratą osobistej, nienaruszalnej sfery? Jak żyć, gdy nie ma dokąd uciekać od innych, jeśli na Ziemi nie ma wolnego miejsca dla mnie samego.
Dobrze byłoby zamknąć się we własnym pokoju, wyposażając go we wszystko co konieczne, tak aby nie trzeba było wychodzić. Tam poczuję się bezpiecznie, tam nikt nie wtargnie w moją osobistą przestrzeń, tam nikogo nie będzie obok mnie…
Ale i taka „ucieczka“ okaże się nieosiągalna. Człowiekowi nie pozostawią „w posiadaniu“ nawet dziesięciu metrów kwadratowych.
Dlaczego? Bo musimy zmienić swoją naturę. Muszę naprawdę wyjść ze swojego egoizmu, swoich wewnętrznych granic, z tego „sześcianu“ w głębi świadomości, który wydaje mi się moim „pokojem“, niedostępnym nikomu więcej. I tego właśnie życie mnie pozbawi.
Ciąg dalszy nastąpi…
Z rozmowy o nowym życiu, 27.08.2015