Artykuły z kategorii Połączenie

Jacy przyjaciele są mi potrzebni?

laitman 2010-03-10_5442Pytanie: Jakie jest podstawowe kryterium, zgodnie z którym mogę sprawdzić, do jakich przyjaciół warto dołączyć?

Odpowiedź: Należy zbliżyć się do tych, którzy stale uczestniczą w lekcjach, angażują się w rozpowszechnianie, wywiązują się z obowiązków. Tacy ludzie mogą być dla ciebie przykładem ze względu na swoje zewnętrzne zachowanie i fizyczne działania. Dlatego do nich powinieneś dołączyć.

Nie ma znaczenia, jaki dana osoba ma charakter, jakiego rodzaju pracę wykonuje w grupie. Najważniejsze jest to, że przychodzi codziennie i we wszystkim bierze udział. Korzystne jest trzymać się takich przyjaciół, którzy nie wyróżniają się jakimiś szczególnymi zdolnościami, ale są wierni w stosunku do grupy i oddają jej całą swoją siłę.

Z lekcji do artykułu z Rabasza, 30.05.2013


Miłość duchowa i ziemska

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Krasnojarsku. Lekcja 3

Pytanie: Jest napisane: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego“. Kto to jest “bliźni“ dla człowieka z punktem w sercu?

Odpowiedź: W zasadzie, każdego człowieka na świecie nazywamy „bliźnim”, kogoś, kto był nam obcy i zbliżył się do nas.

Zgodnie z hierarchią, dla ludzi z punktem w sercu, bliźnimi są ci, którzy są z nimi na drodze, przyjaciele w grupie. Możemy być wobec nich otwarci, jednoczyć się z nimi, wzajemnie wspierać, realizować duchowy system połączenia. Przecież nie znaleźliśmy się w grupie przypadkowo – należymy do jednego wewnętrznego, wyższego systemu i dlatego jesteśmy skupieni razem. Tak więc w pierwszej kolejności, musimy zrealizować między sobą taki warunek, jak „miłość do bliźniego“.

“Miłość do bliźniego” oznacza, że zaczynam odczuwać pragnienia przyjaciela, jego potrzeby, wyżej niż swoje własne.

Określenie „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” oznacza „kochać drugiego bardziej niż siebie samego“. Dzisiaj kocham siebie bardziej niż cały świat, a należałoby również moich przyjaciół traktować tak, żeby byli dla mnie najważniejsi.. Opanowaniem właściwości obdarzania nazywamy to, kiedy postrzegamy ich największe pragnienie – osiągnięcie celu, otwarcie wyższego systemu – jako własne i pomagamy im w tym . I jeśli duchowość moich przyjaciół jest dla mnie wyższa niż własna, w tym momencie osiągam otwarcie.

Tej miłości nie należy pojmować tak, jak miłość w naszym świecie, lecz jako pomoc dla tych, którzy są z tobą na drodze, aby to oni osiągnęli cel. Miłość oznacza napełnienie pragnienia innych.

Z 3 lekcji z kongresu w Krasnojarsku, 13.06.2013

 


Jednostka dawania


Niektórzy przyjaciele w kręgach dziesiątek znajdują się we wzniesieniu, podczas gdy inni są w upadku i przechodzą ciężkie stany, dopełniając w taki sposób pragnienie grupy, życzenie dziesiątki. Nasze stany są takie jakie są i nie jesteśmy za nie odpowiedzialni, dlatego czy nam się to podoba, czy nie, musimy wykorzystać je do rozwoju.

Wszystkie te stany przychodzą z góry i dlatego nie możemy ich krytykować, lecz niezależnie od naszych uczuć, wykorzystywać je do rozwoju.

Pełna „dziesiątka“ – jest to pojedyncza komórka i może ona generować tylko jedną jednostkę oddawania. Jedna osoba z dziesiątki, dwie lub trzy nie są brane pod uwagę. Tylko wtedy, gdy cała grupa dziesięciu osób jest ze sobą prawidłowo połączona, staje się jedną dającą jednostką i ujawnia pierwsze Światło: Nefesz de-Nefesz de- Nefesz.

Z lekcji do Księgi „Zohar”. Przedmowa, 20.05.2013


Co zależy od nas?


Pytanie: Jak można podczas nauki zwiększyć oddziaływanie Światła na nas? Co dokładnie zależy od uczniów?

Odpowiedź: Uczymy się tylko tego, co jest zależne od człowieka. Coś, co nie może zostać realizowane przez człowieka, nie ma z nami nic wspólnego. Ale jeszcze nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć.

Od człowieka zależy, aby przyszedł do grupy, był z przyjaciółmi, przygotował się do lekcji i włączył się w nauczania w taki sposób, by wszyscy uświadomili sobie, że muszą odczuć materiał nauczania. To jest sens lekcji. Lecz poczuć jest możliwe tylko w połączeniu miedzy sobą. Oznacza to, że wszystko, co jest napisane w książkach, mówi o połączeniu przyjaciół, którzy chcą  pod wpływem Światła i nauki, stworzyć to połączenie, aby w nim odkryć wspólną duszę i objawić Stwórcę.

To jest sensem naszego istnienia, rozwoju, nauki i wszystkich naszych działań. Dlatego też konieczne jest studiowanie artykułów Rabasza i Baal HaSulama na temat połączenia przyjaciół w grupie. Trzeba zrozumieć, jak powinny wyglądać studia i jak włączyć w to nasze myśli, intencje. Właściwie wszystko jest bardzo proste: człowiek, grupa i Stwórca, który objawia się w grupie. Nic więcej. Tylko prawidłowa, wspólna koncentracja może doprowadzić do pożądanego wyniku.

Z wirtualnej lekcji, 21.04.2013


Radość z powrotu do rodzinnego domu


Istnieją trzy stany: stan początkowy po stworzeniu, stan w trakcie naprawy i końcowa naprawa. Stany te istnieją tylko w odniesieniu do osiągającego je człowieka, ale w rzeczywistości znajdujemy się w malchut świata nieskończoności – w pragnieniu stworzenia, które osiąga wyższe poznanie – Stwórcę.

Wyższe poznanie zostaje osiągnięte w wyniku stopniowych zmian ze strony stworzenia i osiągania podobieństwa do Stwórcy. Na miarę osiągniętego podobieństwa, stworzenie za każdym razem coraz głębiej postrzega Stwórcę, dopóki nie upodobni się do Niego we wszystkich właściwościach, wszystkich działaniach. Tak więc stworzenie realizuje zamysł stworzenia „Dawać radość stworzeniu”.

Gdy tylko pragnienie otrzymywania przyjemności rozwinie się do stanu, w którym zaczyna czuć i rozumieć swoje istnienie – zadaje sobie pytanie: „Kto mnie stworzył i dlaczego istnieję?”. Wtedy konieczne jest, aby wszystkie myśli i działania skierowane były tylko na osiągnięcie podobieństwa i objawienie Stwórcy. I w taki sposób zbliżamy się do celu stworzenia.

Najważniejsze jest, aby w każdej chwili myśleć o tym, jak można dokonać takich samych działań, jakie Stwórca wykonuje dla mnie. Aby akceptować wszystko, ponieważ pochodzi to od wyższej siły poza którą nie ma nic, i zrozumieć, że cała władza jest w rękach niebios, oraz zdecydować, że „tylko ja sam mogę sobie pomóc”, aby osiągnąć zgodność i połączenie z jedynym korzeniem, który wszystkim kieruje.

Znakiem takiej postawy jest radość. A realizacja jest tylko w zjednoczeniu, w dążeniu do doprowadzenia całego stworzenia do jego jednego wspólnego korzenia.

Z przygotowania do lekcji, 14.04.2013


Surowe lekcje Stwórcy


Pytanie: Ludzie, którzy biorą udział w integralnej metodologii, stoją w obliczu dość skomplikowanych stanów, które uderzają w ich ego. Jeżeli te stany są konieczne, to dlaczego właśnie w takiej postaci?

Odpowiedź: Ponieważ jeżeli nie będziesz odczuwać wstrząsów, nie wyjdziesz z egoizmu, nie będziesz w stanie uciec przed faraonem. To właśnie oznacza że „faraon przybliża synów Izraela do wyjścia z Egiptu“. Czują oni ciosy egoizmu i rozumieją, że nie mogą w nim pozostać, ani z niego wyjść i dlatego znajdują się w takiej niemocy: „Co czynić?!”. Potem przychodzi kolejne uderzenie i jeszcze jedno, aż wreszcie staje się jasne: „Jest mi potrzebny Stwórca. Tylko On może mnie wyciągnąć”.

Wówczas kontakt ze Stwórcą stanie się w nich wyczuwalny i przechodzą do kolejnego etapu, co pozwala im zrozumieć, że integralna edukacja jest potrzebna przede wszystkim dla nich, a nie po to, by nauczać innych.

Kiedy otrzymuję uderzenia, gdy po prostu trzęsie mnie od wewnątrz i nie wiem co robić, to może mi pomóc tylko grupa. Jeśli grupa daje mi ciepło, wtedy nie lękam się żadnych ciosów. I natychmiast zaczynam rozumieć, że połączenie z grupą jest konieczne, jest mi potrzebna wzajemna gwarancja, jest mi potrzebny Stwórca – odkrywam to wszystko automatycznie.

Wystarczy – „Oj” – maleńkie ukłucie i już wszystko rozumiesz. Ale tylko pod warunkiem, że są wokół ciebie przyjaciele w tym także kobiety. Mężczyźni zaczynają rozumieć, że przede wszystkim jest im potrzebne kobiece wsparcie, że kobiety zapewniają im stabilizację.

Z wirtualnej lekcji, 07.04.2013 


Dojrzałe podejście do problemów


Dojrzałe podejście do problemów jest wtedy, gdy wiesz, że możesz dotrzeć do celu tylko, gdy je przezwyciężysz. Pokonujesz nieprzyjemne odczucia w swoim egoizmie, ciemności i ponad tą ciemnością prosisz o kontakt z grupą, ze Stwórcą. Być może, że twoja prośba jest nie do końca uczciwa i skrycie czekasz tylko na to, żeby twoje problemy zniknęły, żeby ciemność choć troszkę zbladła, aby poczuć chwilę wytchnienia, ulgi, pewności siebie. Ale pomimo to, trzymasz się jakoś, czytasz właściwe artykuły, szukasz połączenia z grupą i z nauczycielem.

Jesteś jak dziecko, które pragnie być wzięte na ręce. Szukasz jakiegokolwiek wsparcia, które pozwoli ci nie prosić o to, aby rozproszyła się ciemność, lecz wznieść się ponad nią, myśląc o Stwórcy, a nie o własnych odczuciach. Troszczysz się o Jego przyjemność, nie o swoją! Jeśli uda Ci się myśleć w ten sposób, to w konsekwencji, będziesz w stanie odpowiednio do tego poczuć radość.

Jeśli jesteś w stanie jeszcze bardziej starać się sprawić Stwórcy przyjemność, poprzez grupę i przy użyciu wszystkich innych środków, to radujesz się jeszcze bardziej. Jeśli nie, to proś o to, abyś mógł poczuć życie w innych, zewnętrznych pragnieniach, to znaczy nie w swoim własnym ciele, ale tam, gdzie znajduje się twoja dusza. Objawy choroby znikną, gdy przestaniesz o tym myśleć: wtedy przyłączysz się do Stwórcy.

Wyjdziesz ze swojej skóry, tak jakbyś umarł i przylgniesz do Stwórcy – duszą, a nie ciałem. To się nazywa „życie w wierze ponad rozumem”, „wyjście z siebie”, „przekroczenie granicy między życiem i śmiercią”, przynajmniej w niewielkim stopniu.

Później, po tej transformacji, stopniowo idziesz coraz dalej i w ten sposób pokonujesz śmierć. Musimy przyswoić sobie chociaż model tego przejścia i wtedy już wszystko przebiegać będzie zgodnie z tą zasadą, w tym samym stylu.

Z lekcji do artykułu Szamati, 4.04.2013


Powrót do beztroskiego dzieciństwa


Pytanie: Nasze warsztaty poświęcone tematowi integralnego współdziałania to dosyć ciężka wewnętrzna praca. Ludzie wkładają w to wiele wysiłku, zwłaszcza kiedy mają zamiar nabyć umiejętności integralnej komunikacji. Czego powinniśmy oczekiwać? Jak powinniśmy się przygotować?

Odpowiedź: Przed warsztatem powinniśmy prawidłowo się nastroić: „Rozluźnij się! Spójrz na wszystkich z uśmiechem. Najpierw będzie to trochę sztuczne, ale potem spróbuj po prostu szczerze uśmiechać się w naturalny sposób. Postaraj się zajrzeć w serca twoich rozmówców. Zechciej ich polubić. Zbliż się do nich“.

W taki sposób powoli dostrajamy się przed warsztatami, ponieważ chcemy znaleźć w sobie dodatkowe pozytywne właściwości, które są gdzieś głęboko ukryte, ale natura obnaża w nas tylko te negatywne, które chcemy zrównoważyć. Dlatego powinniśmy zacząć od takich przygotowań: Podajcie sobie ręce w kręgu, jak to robią dzieci i zaśpiewajcie razem piosenkę. To relaksuje i łączy ludzi. Wyobraźcie sobie, że w kręgu siedzą dorośli mężczyźni i kobiety i śpiewają dziecięcą piosenkę!

Człowiek musi pozbyć się swoich trosk, uwolnić się od tego co zajmuje go w prywatnym życiu: w pracy i w domu. Przecież każdy z przyjemnością wraca w beztroskie dzieciństwo, które prawie zawsze ciepło wspominamy. Dlatego ludzie powinni usiąść razem, rozluźnić się, zagrać w jakąś krótką grę, aby pragnienie połączenia od samego początku wynikało z sympatii.

Ponadto, można po prostu powiedzieć sobie wzajemnie coś miłego i tak rozpocząć warsztat.

Z rozmowy na temat  integralnej edukacji i wychowania, 02.04.2013


Syndrom prażonej kukurydzy


Pytanie: Kiedy kolejna dawka egoizmu odrzuca nas od celu, zwracamy się o pomoc do grupy. Jak to zrobić, by nie ukrywać tego faktu, nie bagatelizować i nie przekreślać tym możliwości dojścia do nowego stanu? Przecież to odrzucenie w efekcie przynosi korzyści.

Odpowiedź: Tu wiele zależy od grupy, która powinna być jak dowódca i doceniać wszelkie wysiłki.

Pytanie: A co w tej sytuacji zależy ode mnie?

Odpowiedź: Trzeba cieszyć się ze swojego połączenia z grupą i żałować, ubolewać nad tym, że nie jestem jeszcze w połączeniu z wyższym. Powinienem wyobrazić sobie pożądany stan, wtedy dysonans z aktualną rzeczywistością wywoła we mnie żal, który później powinien zamienić się w cierpienie z miłości.

Powiedzmy, że udało mi się osiągnąć jakiś duchowy stan, a następnie „dostałem po głowie”, : nagle zapomniałem o celu i znalazłem się np w kinie. Prażona kukurydza, coca-cola, ekscytujący film – to nie są cierpienia, ale przyjemność i oddzielenie od najważniejszego. Powiem więcej: nie rozkoszuję się tylko tymi „zwierzęcymi” przyjemnościami, ale właśnie tym, że jestem oderwany od duchowości.

Lecz wtedy brak sensu życia daje o sobie znać i znowu wracam. Ponownie zanurzam się w grupę, słucham przyjaciół, pochylam głowę przed nimi, ponieważ nie mam innego wyboru –aż do momentu, gdy stanę się dzięki nim na wskroś przesiąknięty świadomością ważności Stwórcy i celu. Ciągle jestem poddawany praniu mózgu, nie zawsze uczciwej, rażącej propagandzie, jednak przechodzę przez to wszystko świadomie i celowo – aż wreszcie cel staje się ważny w moich oczach.

Wówczas to czego doświadczyłem zostaje zapomnienie: przyjemność z kina, całkowita „dewaluacja” duchowości w moich oczach i wszystko zaczynam przyjmować z miłością. Przecież czy tego chciałem, czy nie, przyszło to do mnie od Stwórcy, musiałem przez to przejść, aby się naprawić.

Teraz zaczynam odczuwać w sobie inne cierpienia – cierpienia z miłości. Bo oczywiście chcę osiągnąć połączenie i jedność, ale nadal nie odczuwam jeszcze żalu z powodu braku prawdziwego pragnienia. Nie mam nawet pragnienia, aby tego naprawdę chcieć. Posiadam tylko mały zalążek czegoś by móc z tej odległości zacząć drogę.

Nasuwa się pytanie: z jakiego powodu mam cierpieć? Czy dlatego, że Stwórca zdaje się mnie odpychać? Albo dlatego, że jeszcze nie osiągnąłem celu? Najważniejsze jest to – aby pamiętać, by wszystkie moje cierpienia zawsze były słodkie. Ponieważ, jak by nie było, wszystko dostaję od Stwórcy i dlatego powinienem uzasadniać każdy swój stan i łączyć go z celem, gdzie wszystkie stany zostaną rozświetlone i naprawione.

Baal HaSulam pisze o tym w liście nr 5: „Jestem zadowolony i cieszę się z wad, które zostały już odkryte i ujawnione. Jednak ubolewam i żałuję tych, które jeszcze nie są odkryte i nie zostały ujawnione. Ponieważ ukryta wada jest beznadziejna a jej ujawnienie jest wielkim wybawieniem z niebios”.

Z lekcji do artykułu Szamati, 23.01.2013 


Pomóc Europie w zjednoczeniu


Europejski Kongres. Lekcja 3

Pytanie: Co możemy zrobić, aby realnie pomóc grupom europejskim w zjednoczeniu?

Odpowiedź: Aby pomoc w zjednoczeniu europejskich grup, powinniśmy być z nimi: łączyć się z nimi, wywierać nacisk, pomagać im, brać udział w ich zjednoczeniu. Nie tylko patrzeć na mnie i pytać: „Co się tam w Europie dzieje” – ale aktywnie w tym uczestniczyć. Powinniśmy wiedzieć wszystko o rozwoju i aktualnej sytuacji w europejskich grupach, powinniśmy żyć z nimi.

Na bazie grupy europejskiej, nie tylko podczas kongresu europejskiego, tworzymy ogólnoświatową grupę. Powinniśmy czuć, że wszyscy jesteśmy jednym ciałem. W przeciwnym wypadku nie będziemy mogli poruszać się do przodu, ponieważ znowu się rozproszymy i ponownie będziemy musieli się zbierać, i tak będzie to trwać przez wiele lat. Nie mamy po prostu na to czasu. Powinniśmy się zjednoczyć i współpracować ze sobą, aby tak jak na tym kongresie, widzieć się i czuć.

Potrzebujemy jednego wspólnego centrum rozpowszechniania integralnej edukacji i jednolitego zarządzania wszystkimi europejskimi grupami. Natomiast centrum wszystkich światowych grup znajduje się u nas. Następnie zaczniemy jednoczyć wszystkich w jedno jednolite ciało.

Z 3 lekcji Europejskiego kongresu, 22.03.2013