Co decyduje o naszym postępie
Pytanie: Jeśli człowiek chce wznieść się ze stopnia na stopień, to szuka możliwości większego obdarzania, przeciwnego otrzymywaniu. Z drugiej strony, powinien wyobrazić sobie obraz, jakby tam czekały na niego większe przyjemności. Jak to pogodzić?
Odpowiedź: Jak człowiek, za pomocą obrazu, który wyobraża sobie w prawej linii, może przeciwstawić się lewej linii? Dlatego nie stajemy przed Stwórcą, jako jeden człowiek, lecz mamy otoczenie, które może ciągnąć nas w lewo, albo w prawo. Powiedziano, że ten, kto ciągle wybiera lepsze otoczenie, czyli takie, które byłoby „po prawej stronie“, dzięki swojemu wolnemu wyborowi skraca drogę.
Dwa tygodnie temu wróciłem z Ameryki Północnej. Jeśli zapytasz mnie, czy w ogóle tam byłem i co tam robiłem, już nawet nie będę pamiętał. Od tamtej pory wydarzyło się tak wiele. Każdy dzień jest tak intensywnie wypełniony: przed świętami, po świętach… Widzisz, jak następuje u nas skrócenie czasu?
Dla człowieka z zewnątrz wszystko wygląda zupełnie inaczej. Kilka lat mija mu niemal tak samo. Natomiast u nas skrócenie czasu nie jest tylko mechanicznym skróceniem, lecz skróceniem duchowego czasu, czasu rozwoju.
Ludzie tego nie rozumieją. Niektórzy siedzą tu po pięć lat i myślą, że niczego nie osiągnęli. Nie wiedzą, że w tym czasie być może, przeszli siedem czy osiem wcieleń. Mówię to bez przesady. Po prostu nie odczuwamy tego, co się z nami dzieje. W rzeczywistości właściwe wyjaśnienie polega na tym, co pociągnie mnie z lewej linii do prawej.
Faktycznie stale znajduję się w lewej linii, przebywam w namiętnościach, pragnieniach i różnych myślach. Wszystko odnosi się do lewej linii. Jak mam zbudować taki magnes po prawej stronie, aby cały czas był silniejszy niż przyciąganie z lewej, aby wyciągał mnie, a następnie abym otrzymał jeszcze coś większego w lewej linii, tak abym ciągle przeskakiwał tam i z powrotem. Właśnie częstotliwość tych przejść określa postęp.
Jest taka opowieść o uczniu który mówi swojemu Rawowi, że przed modlitwą przeżył upadek. A Raw odpowiada mu, że w ciągu dziesięciu minut sam przeżył czterysta takich upadków. Rozumiecie, w jakim tempie pracuje człowiek? Ile stanów przechodzi, analizuje? A niektórym zdarza się to raz na kilka pokoleń albo raz na kilka lat. To takie powolne kołysanie się tam i z powrotem.
Zdarzają się też u nas okresy, gdy nagle czujesz, że przez dwa-trzy miesiące jesteś jak martwy, nic się nie zmienia. Jakbyś gdzieś jechał, ale po drodze nic się nie wydarzyło. Kiedy przyszedłem do Rabasza, byłem znacznie bardziej nerwowy niż teraz. Zadawałem mu pytania, podobne do twoich, tylko nie tak łagodnie. Wtedy mówił mi tak: „Na naszej drodze potrzebna jest ogromna cierpliwość, i mam nadzieję, że wytrzymasz”.
Zastanawiałem się, jak to wytrzymam, jeśli potrzeba jeszcze więcej cierpliwości? Przecież już wybucham, aż mi piana uszami leci. Tego nie da się opisać. Racjonalnie nie sposób wyobrazić sobie, jak można to wytrzymać. Cierpliwość jest konieczna. Ale to również jest dawane z góry.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 28.08.2026