Artykuły z kategorii

Najważniejsza gra

каббалист Михаэль Лайтман Gra wydaje się być frywolnym tematem. Jeśli jednak zabawa jest sposobem na wzniesienie się z poziomu zwierzęcego na ludzki, to okazuje się, że jest to najważniejsza rzecz w naszym rozwoju, w ludzkim społeczeństwie.

Przecież poprzez zabawę uczymy dzieci, wychowując je ze stanu zwierzęcych ludzi do ludzi odpowiednich dla społeczeństwa i czasu, w którym się znajdują, ucząc je właściwego stosunku do otaczającego świata, do ludzi obok nich. Wszystko to determinuje poziom człowieka.

Dlatego najważniejsza jest gra, nauka, adaptacja człowieka do świata. A tym bardziej ważniejsze jest nauczenie człowieka i dostosowanie go do wyższego świata, które również nazywane jest grą. I musimy to potraktować jako najpoważniejszą sprawę.

Jeśli poprawnie zbudujemy nasze zestrojenie ze światem wyższym, a raczej ze Stwórcą, wówczas zbliżamy się do Niego. Po drodze studiujemy Go, rozumiemy Go, wchodzimy z Nim w kontakt, we wzajemną komunikację, aż połączymy się z Nim, osiągając pełne podobieństwo.

Dlatego słowo gra wydaje się niepoważne, ale w rzeczywistości jest to najpoważniejsza sprawa. Wszystkie zmiany, które chcemy wprowadzić w świecie zależą wyłącznie od zmiany siebie poprzez grę. Poza nami nic się nie zmienia, wszystko zależy tylko od naszego postrzegania.

Świat – to moje odczucia. A gra to środek, dzięki któremu możemy w łatwy sposób dokonać w sobie zmian, aby nie zbłądzić i za każdym razem przenosić się na nowy, coraz bardziej zaawansowany poziom percepcji.

Możliwe, że przyszłe stany nie pociągają mnie zbytnio, ponieważ muszę kochać tych, których teraz nienawidzę lub przynajmniej są mi obojętni. I siebie muszę traktować inaczej niż wcześniej, otrzymawszy nowe właściwości i myśli, akceptując jedne i odrzucając inne. Do tego potrzebuję ćwiczeń, które sam muszę sobie wyznaczyć i przejść przez nie, czyli przećwiczyć – przegrać.

Muszę cały czas ustalać, przez jakie stany chcę przejść, to znaczy sam wyciągać swoje pragnienia i myśli, mój egoizm do nowych stanów. W mądrości Kabały uczymy się, jak tworzyć dla siebie gry, dzięki którym będziemy się rozwijać. Najważniejsza jest gra w grupie.

Z pomocą gry możemy przenieść się z wygodnego stanu do takich stanów, które wydają się nam niezbyt przyjemne: do obdarzania, miłości, zjednoczenia. Stany te zmienią się z niechcianych w pożądane, z odpychających w atrakcyjne, od znienawidzonych w ukochane. Wszystkie zmiany zachodzą dzięki temu, że wyobrażamy sobie siebie w nowych stanach, budujemy systemy i stopniowo się zmieniamy, zamieniając się w nowych ludzi.

To, co wcześniej wydawało się obrzydliwe: obdarzanie, miłość, uczestnictwo, teraz wydaje się najbardziej atrakcyjne i dobre. Znienawidzony i odrzucony staje się pożądany, a my jesteśmy gotowi na wszystko, aby osiągnąć nowy stan.

Gra jest przejściem z obecnego stanu do pożądanego lub nawet jeszcze nie pożądanego. Sposób na przeniesienie się ze stanu do stanu nazywa się grą, w której muszę być ekspertem i za każdym razem podnosić swoje kwalifikacje.

A jeśli zmienię się dzięki tej grze, w rezultacie zmieni się cały świat. Zaczynam zmieniać priorytety i oceniam wszystko inaczej w zależności od moich zmian. Dlatego poprzez taką grę nie dostosowuję się do świata, ale zmieniam, poprawiam, ulepszam świat.

Jeśli umiemy grać, aby zmienić nasze stany, to jest to najskuteczniejszy środek do osiągnięcia celu, a zatem jest w centrum całej naszej pracy.

Dorastamy jak dzieci – gdy one dorastają, ich świat się zmienia. Nie możesz uważać się za dorosłego i nie podlegać zmianom. Wręcz przeciwnie, jeśli będziemy się nieustannie zmieniać, zobaczymy, jak cały czas zmienia się świat. Dlatego na zawsze pozostaniemy dziećmi, młodymi i pełnymi życia, ciągle zmieniającymi się i posuwającymi się naprzód.

Dlatego gra jest najważniejszym środkiem do osiągnięcia celu stworzenia, upodobnienia się do Stwórcy, czyli wtopienia się w Niego. Gra obejmuje edukację, naukę, ćwiczenia teoretyczne i praktyczne, wszystkie rodzaje połączeń.

Najważniejsze, żeby szukać środków, które pomogą nam się zmieniać, nieustannie sprawdzać, czy od wczoraj zmieniło się moje spojrzenie na otoczenie, na siebie, na cel stworzenia. Co dokładnie się we mnie zmieniło, jeśli chodzi o moich przyjaciół, o dziesiątkę? Gra staje się więc bardzo ważna dla człowieka.

Dzieci bawią się nieustannie, a my dorastamy i przestajemy się bawić. Marzymy o tym, by być jak dorośli, ale to po prostu oznacza zatrzymanie rozwoju. Z rozwojowego punktu widzenia umarliśmy. Dlatego musimy pozostać młodzi w duchu, to znaczy cały czas się zmieniać, grając na wyższym poziomie w stosunku do obecnego, a więc dalej i dalej.

W życiu codziennym staramy się kupować gry edukacyjne dla dzieci, które poszerzają ich horyzonty i sprzyjają rozwojowi. Podobnie w pracy duchowej należy zawsze szukać czegoś, co pomoże nam się rozwijać. A głównym narzędziem są artykuły Kabalistów i ich realizacja w swojej dziesiątce, w których oceniamy nasz postęp: im bardziej zbliżamy się do siebie, tym jesteśmy bliżej Stwórcy.

Musimy dawać sobie przykład w tej grze i przebudzać się, aby ostatecznie zjednoczyć się, aby wszystkie serca połączyły się w środku dziesiątki, a my osiągniemy nasz pierwszy poziom duchowy.

W świecie materialnym zabawa jest uważana za frywolną, ale w świecie duchowym jest to najpoważniejsze zajęcie. Przecież to poprzez przyjęcie kolejnego stanu i dążenie do jego osiągnięcia postępujemy i rośniemy.

Całe nasze życie to gra. Przecież Stwórca początkowo wyrzucił nas ze swojego systemu i musimy grać, aby tam wrócić i stać się Adamem, czyli jedną osobą o jednym sercu.

Z lekcji na temat „Gra”, 03.01.2021


Nowe wartości Ameryki

каббалист Михаэль Лайтман W Stanach Zjednoczonych odnotowano przesunięcia tektoniczne i aby ocenić ich konsekwencje, bardzo ważne jest zrozumienie ich istoty.

Od kilku lat prowadzę kolumnę na amerykańskiej stronie internetowej Newsmax. Tej jesieni jej popularność znacznie wzrosła, miesięczna liczba odsłon przekroczyła 63 miliony, a moje artykuły, z reguły trafiają na główną stronę portalu. Cieszę się, że coraz więcej czytelników zapoznaje się z zasadami nauki Kabały w odniesieniu do bieżących wydarzeń. Czasami moje przesłania są trudne dla Amerykanów, to tym cenniejsza jest gotowość słuchania ich.

Ostatnio naród amerykański zaskakuje mnie bezprecedensowym odejściem od tradycji. Przez wieki niepodzielnie panował tu fundamentalny trend wzbogacania się. Dolar dominował w hierarchii priorytetów i większość ludzi była zahipnotyzowana wymagającym spojrzeniem złotego cielca.

Teraz jednak powiały nowe wiatry: coraz więcej Amerykanów stawia zasady ideologiczne na równi z dolarem, jeśli nie wyżej. Jakie zasady ? – to osobne pytanie, ale sam fakt jest oczywisty. Wierzę, że już zimą obydwa obozy podzielonego społeczeństwa amerykańskiego, odczują sercem i uświadomią sobie te zmiany.

Oznacza to, że Ameryce odkrywa się okno nowych możliwości. Nadchodzi chwila, kiedy rozpalający się wewnętrzny konflikt można będzie wykorzystać do potężnego skoku w górę. Co prawda, aby to zrealizować, obie strony będą musiały przezwyciężyć siebie i znaleźć wyjście dostępne tylko dzięki wspólnym wysiłkom.

To wyjście nie jest ani republikańskie, ani demokratyczne, ale leży o poziom wyżej. Jest dla każdego lub dla nikogo. Mówiąc prościej, skoro już Ameryka zaczęła mówić o wartościach materialnych, pozostaje tylko wspólnie wywyższać te z nich, które jednoczą ludzi ponad sprzecznościami, a wszystko inne uznawać za drugorzędne. W taki sposób, podział doprowadzi do jedności.

A dokładniej, może doprowadzić. Tak naprawdę cuda się nie zdarzają i nawet taka krótka droga wymaga czasu, przyzwyczajenia się, wewnętrznego załamania i kreacji – tak by w końcu ludzie byli gotowi do zjednoczenia w imię jutrzejszej Ameryki. Dla świata, na który wciąż jeszcze ma ona ogromny wpływ.

Mam wielką nadzieję, że tak się stanie. Niech radykalna konfrontacja i niekończące się problemy doprowadzą kraj do prostej prawdy: nie ma wyjścia, trzeba wznieść się ponad siebie – ponieważ inaczej przegrają wszyscy. Po co konfrontować ze sobą? Nie będzie lepiej od tego i nawet moralnej satysfakcji ze zwycięstwa nie wystarczy, aby zrekompensować konsekwencje niezgody. Więc po co takie zwycięstwo?

To zrozumienie nie pojawi się z dnia na dzień – będzie skutkiem nieszczęść i rozczarowań. Ale nieszczęścia to luźna koncepcja. Być może obecny przewrót przyniesie korzyści Ameryce: wraz z objęciem władzy przez Bidena. Ameryka zobaczy na własne oczy, że nowoczesny neoliberalizm nie jest konstruktywny, nie jest twórczy, że jest podobny do radzieckiego „socjalizmu”, który także próbował narzucać wymyślone idee, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i ludzką naturą.

Takie wysiłki zawsze kosztowały ludzkość dużo krwi i prowadziły do ślepej uliczki. Nie w taki sposób zacierają się granice między ludźmi. Prawdziwa jedność wymaga oświecenia, jakiego ludzkość nigdy wcześniej nie zaznała.

W tym celu powołana jest nauka Kabały, która odkrywa się światu w obecnym czasie. Przecież, aby naprawdę się zjednoczyć, należy przestrzegać praw Natury. Innymi słowy, należy wznieść się na ten poziom, gdzie nie ma już ani republikanów, ani demokratów, a są ludzkie serca, które budują bezpośrednie połączenie ponad egoizmem. Konieczność tej metody, świat na razie odczuwa nieświadomie, ale procesy przyśpieszają i etapy zmieniają się na naszych oczach.

A jednak scenariusze mogą być różne. Na razie niezgoda w Ameryce nasila się i już prowadzone są rozmowy o odłączeniu się niektórych stanów, od państwa. Nie widzę w tym nic dobrego. Nie wyobrażam sobie, jak można przeprowadzić taką „amputację” w cywilizowany, bezbolesny sposób. Nie wróży to nic dobrego oprócz wojny, o wiele trudniejszej niż wojna o jedność. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, a rozmowy pozostaną rozmowami.

Dużo ważniejsze jest dziś pozbycie się wewnętrznego kultu w stosunku do Białego Domu, w którym siedzi „mój” lub „inny” prezydent. Nie, nie propaguję braku szacunku dla władzy. Należy przestrzegać praw. Wskazuję na postawę, na dążenie do „posadzenia” swojego faworyta, aby on podporządkował cały kraj moim poglądom.

Po co?? Demokracja nie jest potrzebna po to, aby się wzajemnie podeptać i pożreć! Ale wydaje się, że zapomnieliśmy o tym na jednym z zakrętów. Co więcej, mój „protegowany” tak naprawdę wcale nie pracuje dla mnie.

O wiele ważniejsze jest to, że my wszyscy – stanowimy jeden naród, jeden kraj, który potrzebuje zgody, pokoju i spokoju. Nigdy nie będziemy jednego zdania w aktualnych kwestiach, ale jesteśmy w stanie stworzyć połączenie wyższego poziomu i na jego podstawie rozwiązywać nasze problemy. Pomimo różnic jesteśmy w stanie zbliżyć się do siebie nawzajem.

Takie podejście poprowadzi Amerykę do przodu. I w zasadzie nie ma innego wyjścia. Ameryka potrzebuje społeczeństwa, które jednoczy, a nie dzieli, konsoliduje, a nie rozsadza po kątach i okopach. Slogany o tym, aby przywrócić krajowi jego dawną świetność, to nic innego jak kłamstwo. Ameryka potrzebuje nowej wielkości – jedności, wewnętrznego wzrostu, pojednania społecznego. Tego rzeczywiście brakuje Ameryce i całemu światu.

Z biegiem czasu Amerykanie zrozumieją: że cała ich wrogość, cała niezgoda była sztucznie narzucana przez zainteresowane strony i od samego początku nie było w niej żadnych zasad – poza zasadą „dziel i rządź”. Jeśli „wartości” oddzielają – to nie są to wcale wartości, a narzędzia władzy. Jeśli „wolność” dzieli kraj, nie jest to już wolność, a wszystko dozwolone, to zasady z których w pewnym momencie rodzi się dyktatura.

Stare egoistyczne fundamenty szybko degradują się i degenerują. Wkraczamy w erę powszechnych wzajemnych powiązań. I dlatego wartość wspólnoty, wzajemności, jedności, zgody, powinna przeważać nad wszystkim innym. Tylko wtedy społeczeństwo będzie w stanie naprawdę rozwiązywać problemy.

I oczywiście szowinizm nie ma z tym nic wspólnego. Przecież szowinizm – to nadęty narodowy egoizm, a my mówimy akurat o jego przeciwieństwie.

Tego wszystkiego i wiele innych rzeczy należy uczyć ludzi, edukować bez względu na to, jak dydaktycznie to brzmi. Dlatego że dzisiaj mylą wolność z indywidualizmem, demokrację, z prawem w ostatecznej instancji, jedność z dyktatem. Ludzie są celowo dekoncentrowani wewnętrznie i zewnętrznie, a następnie dzieleni na obozy i nastawieni przeciwko sobie.

Dlatego też całkiem możliwe jest, że spełni się najgorszy scenariusz, według którego Obama, będący następcą Bidena, za kilka lat sprowadzi Amerykę do Trzeciego Świata i sprzeda ją Chinom. Chiny już dzisiaj w dużej mierze kontrolują czołowe amerykańskie media.

Generalnie obecni „socjaliści” działają według dobrze znanej zasady – niszczą stare „do fundamentu”, przy czym w skali globalnej. I paradoks tutaj polega na tym, że to właśnie kapitaliści – ludzie, którzy wiedzą, jak prowadzić sprawy – przeciwnie, są w stanie zapewnić ludzkości bezkrwawe przejście na tory prawdziwego socjalizmu – spójnego, integralnego społeczeństwa, działającego we wspólnych interesach. Bez względu na dalszy rozwój wydarzeń, należy to zrozumieć.

I ostatnia rzecz, która dotyczy Izraela. Powrót Obamy nie wróży nam nic dobrego. Wręcz przeciwnie, wszystko będzie znacznie gorzej niż podczas „oficjalnych” kadencji. Wtedy Binjamin Netanjahu stawił czoła i stało się to jednym z jego głównych osiągnięć. Ale gdy odejdzie (albo zmuszą go do tego”), nie będzie nikogo kto go zastąpi.

Zostaniemy podzieleni, bez silnego przywódcy, przeciw Obamie i jego klice. Nie widzę ani jednego polityka na taką samą skalę, z takim samym zrozumieniem ogólnej sytuacji i ze zdolnością do prawidłowego działania pod presją. Wszyscy inni, tak czy owak zawalą najważniejsze w tej chwili zadanie – utrzymanie kursu kraju i powstrzymanie go przed wpadnięciem pod władzę wrogów, którzy planują nakarmić nas swoim bliskowschodnim „protegowanym”.

Dla mnie to nie jest polityka, ale naturalne realia, odzwierciedlające wewnętrzne stany narodów, krajów, ludzkości. Nigdy nie byłem „za Netanjahu” ani „za Trumpem” – opowiadam się za trendem, który oni odzwierciedlają, pociąg do środka skali, a nie do jednej z jej krawędzi. I analogicznie nie jestem „przeciw Obamie” – jestem przeciwny radykalizmowi bez względu na to, czym by go nie przykrywali.

W każdym razie to nie politycy nas uratują. Uratuje nas tylko dążenie do jedności i praca nad nią.


Środek wejścia do wyższego świata

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Zaadresowano do Pana krótki list: „Nieraz Pan mówił, jak środowisko wpływa na człowieka, że ​​jest ono potrzebne nie tylko nam, ale dzieciom i wszystkim. To nas buduje, kieruje, koryguje. Najważniejsze, żeby było dobre, prawdziwe środowisko.

Ale co w takim razie powinniśmy zrobić teraz? W czasie pandemii jesteśmy praktycznie od siebie odizolowani, oczywiście poza rodziną. Co teraz mnie kształtuje? Kto ma wpływ na mnie? ”

Odpowiedź: Przede wszystkim społeczeństwo.

Pytanie: Gdzie ono jest? Poza rodziną nie mam zbyt wielu kontaktów.

Odpowiedź: Nie, to nie ma znaczenia. Żyjemy w świecie, który na nas wpływa. Wszystko dzieje się w atmosferze. To po pierwsze.

Po drugie: oczywiście mój wewnętrzny krąg wpływa na mnie. Rodzina. Może pracuję. Nadal przebywam w różnych małych środowiskach, w firmach.

I po trzecie: Jeśli – teraz mówię o sobie – powiedzmy mam inny krąg, najważniejszy dla mnie, są to ludzie o podobnych poglądach. I organizujemy sobie takie środowisko, które wznosi nas ponad pandemię, ponad ten świat, ponad to, co widzą tutaj zwykli ludzie. W tym środowisku staramy się stworzyć warunki do wyczuwania wyższego świata.

Pytanie: A jeśli mówimy o zwykłym człowieku, co daje mu takie środowisko?

Odpowiedź: Daje mu poczucie wieczności natury, możliwość wejścia w to doznanie i egzystowania w nim z wyższą tendencją, celem.

Pytanie: Czy dziś jest to potrzebne komukolwiek?

Odpowiedź: Bez tego nie wyobrażam sobie… A inaczej po co żyć? Dziś minie, jutro minie i tak dalej. Nawet piłki nożnej nie będzie!

I będzie jeszcze gorzej. Wkrótce zaczniemy odczuwać, jak bardzo wyczerpaliśmy ziemię, wyczerpaliśmy siebie, naturę ludzką, społeczeństwo ludzkie, jak bardzo jesteśmy biedni. Jak tu się trochę napełnić ?! Z jednej strony na nic nie mam ochoty, a z drugiej strony i napełnienia znikają.

Pytanie: Więc dzisiaj celowo zostaliśmy wpędzeni do takiego pudełka – domu?

Odpowiedź: Tak. To wspaniały okres! Uświadomienie sobie zła naszego egoizmu – i dokąd nas to doprowadziło.

To pierwsza rzecz, która powinna się wydarzyć. A po drugie: zaczynam na wszystkie sposoby szukać środowiska, które zaangażowane jest tylko w zjednoczenie, aby wznieść się na następny poziom natury. Wdrap się tam, wejdź na kolejny poziom natury – gdzie jest obdarzanie, miłość, gdzie człowiek żyje nie przy pomocy egoistycznego pragnienia, a altruistycznego.

To da człowiekowi nieograniczone spełnienie. Zaczniemy odczuwać, że istniejemy w całości, która jest dziś po prostu przed nami ukryta, nie czujemy tego, ponieważ wszystkie nasze narządy postrzegania są egoistyczne. A potem wydostaniemy się z tego i zaczniemy odczuwać naturę poza sobą.

To tak, jak ten mały robak, który żyje w rzodkiewce, nagle wystawia głowę z rzodkiewki i woła: „Myślałem, że cały świat jest tak gorzki, jak ta rzodkiewka! A teraz widzę słońce, powietrze, śpiew ptaków. Jaka rozkosz !”.

Pytanie:  A gdzie jest tutaj środowisko – z robakiem? 

Odpowiedź: To właśnie jest to, co pozwala robakowi wydostać się z rzodkiewki.

Pytanie: A tak by w niej żył?

Odpowiedź: Tak, oczywiście. Tak jak dzisiaj.

Komentarz: Rozumiem. Musimy więc wyjść z rzodkiewki.

Odpowiedź: Powodzenia!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem” 07.12.2020


Nie bój się śmierci

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Jeden z Pana słuchaczy pisze do Pana: „Drogi Michaelu Laitman, mówi Pan, że wszystkie choroby są spowodowane egoizmem, że jeśli przywróci się równowagę z naturą, to człowiek nie zachoruje. Całkowicie Panu wierzę, czuję, że to prawda – co Pan mówi, ale mam mało czasu.

Wiedziałem, że zachoruję, moi rodzice zmarli na tę samą chorobę onkologiczną, którą mam dzisiaj. To są geny, nic nie można na to poradzić. Co robić? Jak mam się przygotować do śmierci? O czym myśleć a może uda mi się jakoś wyzdrowieć i żyć? Niech Pan pozostaje w zdrowiu i ma dużo siły. Aleksander ”.

Odpowiedź: Po pierwsze, musimy zrobić wszystko, co mówi medycyna. Jak mówi Tora: „Lekarzowi dano prawo do leczenia”. Weź lekarza, któremu możesz mniej lub bardziej zaufać, zaufaj mu i oddaj się w jego ręce.

Komentarz: On pyta: „Co robić? Jak mam przygotować się na śmierć? O czym myśleć?”.

Odpowiedź: Nie ma potrzeby przygotowywać się. Niech weźmie książki kabalistyczne, są pisane przez ludzi, którzy wyczuwających zarówno ten świat, jak i tak zwany pośmiertny, który jest po drugiej stronie egoizmu. Wtedy będzie miał lepsze wyobrażenie o sobie i być może będzie miał wystarczająco dużo czasu, aby poczuć ten drugi świat, wejść do niego i być w nim. I w praktyce bariera między życiem a śmiercią nie będzie dla niego tak nieoczekiwana, przerażająca, a wręcz przeciwnie, będzie bardzo spokojny.

Pytanie: Kiedy Pan mówi „inny świat”, istnieje wiele wyjaśnień. A dla niego, dla Aleksandra, jak to jest?

Odpowiedź: Inny świat – który jest po drugiej stronie naszej dzisiejszej natury. Naszą naturą jest dziś egoizm. Jeśli w trakcie naszego życia uda nam się osiągnąć następny stan, drugi, przeciwny do tego, to znaczy stan altruistyczny, to praktycznie zaczniemy odczuwać ten następny świat – wyższy świat, drugi świat.

Istnieją dwie możliwości, dwa światy. I w tym stanie możemy istnieć wiecznie, ponieważ nie ma nic do naprawy, nic do zniszczenia. Pod tym względem istnieje poza czasem. Radziłbym mu jak najszybciej zacząć czytać nasze książki i wejść w stany, które opisują. Ponieważ w zasadzie w jego stanie wszystko to jest możliwe i łatwe.

Pytanie: O czym myśleć? Proszę powiedzieć.

Odpowiedź: O tym, co teraz chcesz poczuć, dowiedzieć się i co się tam dzieje – poza tą granicą życia i śmierci.

Pytanie: Czyli przyznaję, że umieram w tym momencie, kiedy zaczynam o tym myśleć?

Odpowiedź: I co z tego? Możemy pozwolić, aby to wszystko się wydarzyło.

Pytanie: Więc jest Pan bardzo spokojny?

Odpowiedź: Poczekaj chwilę. Za kilka lat mnie też nie będzie. I ciebie i wszystkich. Więc gdzie jest problem? Warto już teraz przyjąć, w jaki stan przechodzimy. Co z nas zostanie, z tego świata, z tego życia i do jakiego stanu przechodzimy z tym, co z nas zostanie. To jest przygotowanie na śmierć. To znaczy, duch, właściwość obdarzania, którą człowiek stworzył nad swoją egoistyczną materią, nie opuszcza go i z tym on kontynuuje.

Pytanie: A to, co on pisze na koniec: „Może uda mi się jakoś wyzdrowieć i przeżyć?”

Odpowiedź: Może to go przywróci na jakiś czas. Mówię „na chwilę” – a ona może trwać dziesiątki lat. Ale to wciąż „na chwilę”. Ponieważ nasz świat został stworzony, aby zmienić się w doskonały świat.

Komentarz: Przeczytałem ten list i poruszył mnie. I mówi Pan, że to jest życie, a śmierć będzie tak czy inaczej.

Odpowiedź: Nie bój się tego. Najlepiej jest zrozumieć, jaki jest nasz następny stan po śmierci zwierzęcego organizmu i jak pozostajemy z naszym duchowym ciałem.

Pytanie: Więc możemy zostać?

Odpowiedź: Zostajemy! Na pewno zostaniemy! Moje „ja” pozostaje i nie ma nic wspólnego z moim ciałem.

Pytanie: Więc mówi Pan, żeby złapać się mojego prawdziwego ja?

Odpowiedź: Tak, rozwijaj go i żyj w nim już teraz.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.11.2020


Zazdrość jako przyspieszacz postępu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Skąd bierze się uczucie zazdrości? Jaka jest jego przyczyna?

Odpowiedź: Zwykłą zazdrością między ludźmi jest egoizm, kiedy zazdroszczę tego, co ma druga osoba. Nie ma znaczenia, czy też mam to i jestem z tego zadowolony, i dobrze się czuję. Zresztą, gdy widzę to jako coś, co sprawia przyjemność drugiemu, zazdroszczę mu tej przyjemności. To nieuzasadniona zazdrość, bezpodstawna zazdrość – bez względu na wszystko.

Pytanie: Czy jest to konsekwencja naszej egoistycznej natury?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: Jeśli zazdrość jest postrzegana jako przyspieszacz pomagający mi w spełnianiu moich pragnień, to jak to działa?

Odpowiedź: Człowiek zajmujący się Kabałą powinien specjalnie rozwijać taką zazdrość, aby on zazdrościł innym kabalistom tego, jak bardzo oni potrafią sprawiać radość Stwórcy i wykonywać więcej działań obdarzania i miłości. Patrząc na nich jest podekscytowany, i również chce jeszcze bardziej rozwijać w sobie właściwości obdarzania i miłości do ludzi, a poprzez nich do Stwórcy.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 03.04.2019


Niezapomniany rok 2020

каббалист Михаэль Лайтман W Sylwestra zwyczajowo podsumowuje się wyniki minionego roku. Rok 2020 przejdzie do historii jako symbol epidemii koronawirusa, która ogarnęła cały świat. Ponadto obfitował w inne wydarzenia: wojny, niepokoje społeczne w różnych częściach świata, klęski żywiołowe, rozległe pożary lasów w Kalifornii i Australii, kryzys gospodarczy, straszny wzrost bezrobocia na całym świecie.

Biorąc to wszystko pod uwagę jako kabalista, mogę ocenić nadchodzący rok 2020, jako najbardziej postępowy w przewidywalnej historii. Przecież ludzkość zaczęła się otrząsać, pozbywać się bezużytecznych nawyków: od pogoni za pieniędzmi, rozrywką, restauracjami – od pragnienia, by być napełnionym przyjemnością i nie myśleć o niczym innym.

I tutaj natura uderzyła nas w twarz zmuszając do zatrzymania się. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy przerwać ten wyścig i wrócić do domu. Epidemia zmusiła nas do przejścia na emeryturę i refleksji nad własnym życiem, a przynajmniej porzucenia starych nawyków. I to dobrze, bo ludzkość musiała przejść od życia w pogoni za pieniędzmi i władzą do innego czasu, do nowych wartości.

W tym roku udało się to zrobić, choć nie z własnego wyboru, ale pod naciskiem z góry. I w tym sensie koronawirus naprawdę wyświadczył nam wielką przysługę i dziś jesteśmy w zupełnie innym stanie. Zamknęliśmy wiele niepotrzebnych biznesów. Przestaliśmy zatruwać i niszczyć przyrodę, wycinać drzewa, niszczyć zwierzęta, zmniejszając przynajmniej dramatycznie szkody. Ziemia zaczęła się trochę odradzać po zniszczeniach, jakim poddaliśmy ją w ostatnich dziesięcioleciach.

Naprawdę mam nadzieję, że te pozytywne zmiany będą kontynuowane. Epidemia tak po prostu nie minie, bo to nie jest katastrofa, ale ogromna pomoc Natury. Powiedziano: „Stwórca leczy nas swoimi ciosami”. A epidemia koronawirusa była lekarstwem na nasz przerośnięty egoizm. Dlatego mam wielką nadzieję, że wyciągniemy z niego prawidłowe i przydatne wnioski dla naszego dalszego rozwoju.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


Dziesiątka – to nowy ja

каббалист Михаэль Лайтман Anulowanie i pokora są tak ważne w pracy duchowej, ponieważ symbolizują przejście od egoistycznej siły do siły obdarzania, miłości i jedności Stwórcy. Istnieją dwie władze: dobry początek i zły początek, i za każdym razem, gdy przechodzimy od jednej władzy pod drugą, upadamy i wznosimy się, aby w połączeniu, w porównaniu, w ocenie jednej względem drugiej znaleźć samego siebie.

Nasze miejsce nie jest wewnątrz złego początku, ale także nie wewnątrz dobrego, ponieważ zniknęlibyśmy w nim. Dlatego musimy stać po środku, aby być niezależnym człowiekiem. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy znajdziemy się w dziesiątce. W dziesiątce mamy możliwość potwierdzenia swojego statusu, możemy stać się człowiekiem, uzyskać wizerunek Adama i niezależność. Dzięki poręczeniu między nami osiągamy podobieństwo do Stwórcy – stan, w którym mamy prawo nazywać się człowiekiem.

Dlatego w miarę duchowego postępu człowiek czuje się coraz mniej pewny siebie, ma coraz więcej wątpliwości, co do swojego zrozumienia i uczuć. W przeciwieństwie do tego świata, w którym każdy mocno stoi na swoim stanowisku, człowiek dążący do duchowości czuje się zagubiony, bezradny, jak zagubione dziecko. Wydaje mu się, że zagubił się w wielkim świecie i zerwał połączenie z rzeczywistością.

W rzeczywistości są to szczęśliwe chwile na duchowej drodze, ponieważ w nich stopniowo zaczynamy wyraźnie dostrzegać, że jesteśmy wewnątrz grupy, dziesiątki. Wydaje mi się, że przyszedł zbawiciel, który wyciąga mnie z bezradności i rozpaczy, z pustki w moim umyśle i sercu.

W tym rozpaczliwym stanie nagle przypominamy sobie, że mamy grupę. W ten sposób Stwórca kieruje nas we właściwym kierunku, jakby mówiąc: „Czy chcesz być człowiekiem, czy chcesz się rozwijać? Proszę: oto twój następny obraz, następna forma”. Teraz czujesz, że jesteś zgubiony – i słusznie. Nowy ty – to dziesiątka. Włącz się w nią i rozpuść w niej – tam znajdziesz siebie, poczujesz świat.

Nie ma nic poza dziesiątką. Tak, jak mocno poczujesz przyjaciół i wejdziesz we właściwy stan, tak mocno wejdziesz w nowy świat, w wymiar duchowy. W dzisiejszych czasach przekraczamy to skrzyżowanie światów, granicę między dawnym, starym, indywidualistycznym światem a światem integralnym, doskonałym.

W poprzednim świecie oddzielny kabalista mógłby ujawnić wyższą siłę, ale teraz jesteśmy zobowiązani do zjednoczenia się w dziesiątki. W przeciwnym razie nie mamy szans na ujawnienie duchowości. Dopiero łącząc się z przyjaciółmi odnajdujemy ekran i ster oraz właściwy środek przybliżający nas do celu, który okazuje się być na końcu gładkiej drogi. Cała droga – to coraz większe i mocniejsze połączenie w dziesiątce. W ten sposób wychodzę z beznadziejnego, zagubionego stanu.

Kiedy dowiaduję się, że cały mój postęp odbywa się tylko poprzez połączenie w grupie, wszystko staje się dla mnie jasne i otwiera się bezpośrednia droga. Nie potrzeba nic innego, jak tylko zjednoczyć się z przyjaciółmi, aby poczuć zaufanie do naszego zjednoczenia, emanującego z ukrytego tam Stwórcy. Stwórca stopniowo się zbliża i objawia, ponieważ ja dążę do zjednoczenia.

Dlatego tak się cieszę, że zależę od dziesiątki, od małego kręgu. Cała droga staje się bardzo prosta: wystarczy, że anulujesz się przed dziesiątką i w takim stopniu będziesz dążyć do celu. Realizacja jest przejrzysta i leży w moich rękach. Czułem się zdesperowany, jak zagubione dziecko, całkowite zero i nagle odkryłem, że mam wszystko, wszystko przede mną. Nie ma nic oprócz przyjaciół, i w nich znajdę wszystko.

Jeśli jestem poza grupą, to czuję się kompletnie bezradny, tonę w egoizmie i pytaniach, na które nie ma odpowiedzi. I cała pewność siebie i radość, szczęście i spełnienie – jest w połączeniu z dziesiątką. Tylko tam, w kierunku do wewnątrz niej, odnajdę dobrą przyszłość. Potrzebuję grupy, ponieważ jest tam moja dusza. Wszystkie negatywne stany wynikają tylko z oddzielenia się od dziesiątki, a wszystkie pozytywne stany mogą być tylko w połączeniu z nią, aby nie myśleć o sobie bez dziesiątki, jak jest powiedziane: „Jestem chory z miłości”.

Z lekcji na temat „Pokora”, 01.01.2021


Wejście przez zamknięte drzwi

каббалист Михаэль Лайтман Przede wszystkim każdy musi się anulować. Pierwszym warunkiem wejścia do dziesiątki jest anulowanie się do zera. To tak, jakby dziesiątka znajdowała się w pokoju za zamkniętymi drzwiami, a między drzwiami a podłogą jest tylko wąska szczelina, przez którą mogę się przeczołgać.

Drzwi są zamknięte, każdy może przejść tylko przez szparę. Wchodzi się więc do grupy bez żadnych warunków i roszczeń. Jeśli chcę wejść do grupy, muszę całkowicie się anulować – albo zostanę na zewnątrz.

Jeśli nie anuluję wszystkich moich roszczeń w stosunku do dziesiątki, nie mam co w niej robić. Osoba wchodząca do dziesiątki przechodzi przez czyściec, oczyszczając się ze wszystkich swoich roszczeń i żądań. Wchodzi z jednym apelem o przyjęcie go do dziesiątki. Jest gotów służyć swoim przyjaciołom, płacić im, robić, co zechcą, o ile zostanie przyjęty do dziesiątki bez żadnych warunków z jego strony. W przeciwnym razie dziesiątka nie może nawet zacząć zmierzać do celu stworzenia.

Człowiek wchodzi do dziesiątki, aby się anulować i przez połączenie z nią otrzymać właściwości Stwórcy, i tak kontynuować etap za etapem: coraz bardziej się anulować, coraz bardziej łączyć się z dziesiątką, otrzymywać właściwości Stwórcy i wznosić się. Kiedy całkowicie przylgnie do dziesięciu, nazywa się to miłością do stworzeń, a z niej przyjdzie już do miłości, do Stwórcy.

Z lekcji na temat „Bliski Stwórcy w czasie upadku”, 16.12.2020


Iluzja i rzeczywistość

каббалист Михаэль Лайтман Człowiek wokół siebie widzi świat, który sobie wymyślił, i dlatego może go zmienić.

Świat, który teraz widzimy jest naszymi wewnętrznymi nieskorygowanymi właściwościami. Niemniej jednak możemy stworzyć inny, nowy świat – prawdziwy, ale nie z naszymi wewnętrznymi właściwościami, ale tymi, które tworzymy na zewnątrz, w stosunku do innych, a następnie do Stwórcy. Ten świat będzie prawdziwy – to świat duchowy. Okazuje się, że nasz świat jest rzeczywiście mistyczny, a świat duchowy jest prawdziwy.

I możemy to wszystko zrobić teraz, podczas naszego życia na tym świecie. Przejść stany życia i śmierci i wejść w nieśmiertelność. Przecież Wyższy Świat nie opiera się na pochłanianiu, tak jak nasz świat, w którym przestając się cieszyć, stopniowo umierasz. Wyższy świat jest nieskończony, ponieważ jego miłość i obdarzanie są nieskończone i może się tylko rozwijać. Dlatego istnienie w nim nie występuje w granicach czasu.

Brak czasu. To wskazuje tylko na wadę naszego świata: przeszedł, minął, był, będzie lub nie, i tak dalej. A w Wyższym Świecie wznosimy się tylko od doskonałości do jeszcze większej doskonałości, przeszłość jest włączona w przyszłości i dlatego jest przez nas odczuwana jako świat Nieskończoności w przestrzeni, czasie, w ruchu, we wszystkim.

Wykraczamy poza granice czasu, poza wszelkie ograniczenia, które egoizm maluje w naszych strasznych właściwościach w świecie materialnym.

Wejście do następnego świata zależy od tego, jak mocną uzyskamy właściwość obdarzania i miłości. Gdy tylko zaczniemy go zdobywać, nawet w minimalnym rozmiarze, od razu poczujemy się, że jesteśmy w innej objętości, w innej przestrzeni, poruszając się w innym polu, mając do czynienia z inną siłą, która wciągnie nas w siebie, podążymy za nią i będziemy coraz bardziej dostosowywać się, realizować, identyfikować się z nią.

To jest objawienie Stwórcy człowiekowi na tym świecie. A potem ten świat stopniowo zniknie jak mgła, a my pozostaniemy tylko w świecie duchowym, utożsamiając się z najwyższą siłą dobra i obdarzania, którą nazywamy „Stwórcą”.

Z programu telewizyjnego „Kabała – nauka o życiu”, 01.03.2018


Najbardziej poprawne pytanie

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Piszą do Pana: „Michael, gloryfikuje Pan wirusa, podczas gdy wszyscy marzą o wynalezieniu szczepionki. To tak, jakby Pan śmiał się ze wszystkich, kiedy Pan mówi, że szczepionka nie pomoże. Dlaczego Pan to robi? Pozbawia Pan nas nadziei”.

Odpowiedź: Nie! Będzie szczepionka, i będzie jeszcze inny wirus i inna szczepionka, i jeszcze inny wirus. Wszystko to będzie.

Nie jestem za tym, abyście cierpieli, jestem za tym, aby cierpienie zostało przez was prawidłowo ocenione, i aby doprowadziło was do właściwej analizy. To znaczy, żebyście chcieli zmienić swoje istnienie tak, aby faktycznie nie było wirusów, ponieważ wirusy generujecie swoim niewłaściwym zachowaniem i stosunkiem do świata, do społeczeństwa, do człowieka.

Dlatego najlepiej zadajcie sobie takie pytanie: „Jak mogę uczynić świat, światem bez wirusów?” Powodzenia nam w tym!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.11.2020