Artykuły z kategorii

Każdy Prezydent Połowy Narodu jest nielegalny

Ameryka jest podzielona na dwie połowy, które nienawidzą się nawzajem na śmierć. Cokolwiek powie ktoś, drugi instynktownie przeciwstawia się niezależnie od treści. Kiedy jeden kandydat reprezentuje połowę narodu, a drugi drugą połowę, żaden z nich nie reprezentuje kraju. To impas, który doprowadzi albo do wojny domowej, albo do zjednoczenia na zupełnie nowym poziomie. Obecnie to pierwsze jest znacznie bardziej prawdopodobne.

Obie strony mają świetne argumenty. Przedstawiają je jasno i klarownie, ale nikogo to nie przekonuje. Nikt nawet nie słucha. W rzeczywistości oba argumenty można uznać za zasadne, ale oba są błędne. Dlaczego się mylą? Bo jeśli myślisz, że pójście po twojej myśli uczyni kraj lepszym, podczas, gdy w rzeczywistości zwiększasz podziały i wrogość, to niezależnie od tego, jaki masz argument, jest on zły.

Co więcej, kiedy społeczeństwo osiąga taki poziom nietolerancji, to nie można już nazwać tego demokracją. Nawet, jeśli wygrasz wybory, to i tak prawie połowa kraju sprzeciwia się wszystkiemu, co robisz i czuje, że Ty, zwycięzca, narzucasz im swoją opinię wbrew ich woli. Podstawą demokracji jest uznanie, że większość przewodzi, biorąc przy tym pod uwagę poglądy i potrzeby mniejszości. Kiedy nie ma zaufania, nie ma poczucia wzajemnego szacunku, ani nie ma demokracji.

Zamiast tego jest tyrania jednej połowy nad drugą. To jest sytuacja wysoce wybuchowa i taka jest obecnie Ameryka. Jeśli Amerykanie nie wyjdą szybko z martwego punkty, w jakim się znaleźli, w najbliższej przyszłości może dojść do wybuchu wojny domowej.

Aby zmienić sytuację w Ameryce, Amerykanie muszą najpierw zrozumieć, że nigdy nie przekonają drugiej strony. Nikt się z nikim nie zgodzi – ani teraz, ani nigdy. Doszliśmy do takiego poziomu skupiania się na sobie, że nie możemy słuchać siebie nawzajem, więc perswazja jest nie na miejscu. Następnie Amerykanie muszą zaakceptować, że nieporozumienia nie są problemem, ale zaistniałą sytuacją, z którą muszą sobie poradzić, w przeciwnym razie jedyne wyjście, jakie zobaczą to pozabijać się nawzajem.

Zakładając, że Amerykanie nie opowiadają się za wzajemną eksterminacją, muszą znaleźć sposób na wspólne życie. Rzeczywiście, jest taki sposób. Cała rzeczywistość jest zbudowana na uzupełnianiu się przeciwieństw, które żyją obok siebie i tylko ich wzajemne istnienie tworzy harmonię, równowagę i życie!

Przeciwieństwa nigdy się nie zgadzają. Gdyby tak się stało, zgoda by ich anulowała i przestałyby istnieć. W rzeczywistości istnienie jednego umożliwia istnienie drugiego. Czy byłby dzień bez nocy, narodziny bez śmierci, wiosna bez jesieni lub głowy bez ogonów? Nie byłoby niczego; wszechświat by nie istniał.

Dopiero, gdy zdasz sobie sprawę, że potrzebujesz obu stron, możesz zacząć wszystko rozwiązywać. W rzeczywistości, gdy jednoczysz się ponad sporem, odkrywasz, że spór już nie istnieje, że jego jedynym celem było skłonienie cię do zjednoczenia wbrew twojej woli. Odnosi się to zarówno do relacji osobistych, jak i do stosunków międzynarodowych. Może to być trudne do zrozumienia w tej chwili, ale gdyby Ameryka zjednoczyła swoje szeregi, żaden z problemów polityki zagranicznej, którymi się teraz zajmuje, nie pozostałby aktualny.

Kiedy idziesz ramię w ramię z rzeczywistością, rzeczywistość idzie ramię w ramię z tobą. Kiedy przeciwstawisz się rzeczywistości i spróbujesz narzucić swój pogląd połowie narodu, który się z tobą nie zgadza lub nie akceptuje twojego przywództwa, przegrywasz zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i międzynarodowych. Jedyne, czego potrzeba w dzisiejszym podzielonym świecie, to jedność. Ci, którzy to przeoczą, pozostaną w tyle i upadną z powodu wojny lub rozłamu społecznego. Ci, którzy to pojmą, poprowadzą świat w przyszłość.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/illegitimate/2020/11/06/id/995713/


Wieża Babel, jako istota relacji między ludźmi

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: W księdze „Rodzaju“ opisuje się, jak ludzie budowali Wieżę Babel: „Zbudowali ją wysoko. Ci, którzy nosili do góry cegły, wspinali się po wschodniej stronie wieży, a ci, którzy schodzili, schodzili po zachodniej stronie wieży.

I jeśli ktoś upadł i umarł, nie zwracali na niego uwagi. Ale jeśli spadała cegła – siedzieli i płakali, mówiąc: „Kiedy zamiast tego będzie wspinał się ktoś inny?”.

Odpowiedź: Tutaj alegorycznie mówi się o tym, że egoizm Babilończyków wzrósł do takiego stopnia, że nie oszczędzili życia ludzkiego, a jedynie cenili pracę człowieka.

Jeśli człowiek nie mógł przynieść korzyści, a jego wydajność spadła, to lepiej, żeby po prostu umarł, zniknął, tacy ludzie nie byli potrzebni. To znaczy odnosili się do siebie czysto praktycznie.

Z programu TV „Analiza systemowa rozwoju narodu Izraela”, 24.06.2019


Moje myśli na Twitterze, 09.11.20

Jeśli nie ma światła w teraźniejszości i nie ma światła na przyszłość – to znak przejścia na następny stopień, kiedy stoję przed nowym stanem, który zawsze zaczyna się od całkowitego zera. Trzeba zamknąć oczy i bardziej zaangażować się w grupę, myśleć tylko o jedności i o niczym więcej.

W wyniku jedności nowe światło przychodzi z góry i wypełnia mnie. Czuję, że udało mi się przejść do nowego stanu, wejść na nowy stopień i posunąłem się naprzód. „I był wieczór, i był ranek – dzień pierwszy”. Dzień zaczyna się ciemnością. Najpierw będzie wieczór, a dopiero potem nadejdzie poranek, jak jeden dzień.

@Michael_Laitman 

https://twitter.com/laitman


Covid-19 – następny etap

Wchodzimy w nowy etap naszej „relacji” z koronawirusem. Zakończyliśmy już etap zaprzeczania i ludzie zaczynają akceptować, że wirus nadal tu jest i nie możemy nic zrobić, aby go przegonić. Choć wyglądamy na pogrążonych w złości i to wciąż może spowodować wiele szkód, powoli zaczynamy być zmęczeni wojną i skłonni do kapitulacji. Nie mamy za bardzo na co liczyć. Starymi sposobami chcemy uszczknąć coś dla siebie: zabawy, zdobycie czegoś, zarobku, konkurowania, ale nic się nie dzieje. Po prostu żyjemy bez celu z dnia na dzień. Ta bezcelowość nie jest tak bierna, jak się wydaje. U niektórych budzi złość i agresję; u innych powoduje apatię.

Starymi sposobami chcemy uszczknąć coś dla siebie: zabawy, zdobycie czegoś, zarobku, konkurowania, ale nic się nie dzieje. Po prostu żyjemy bez celu z dnia na dzień. Ta bezcelowość nie jest tak bierna, jak się wydaje. U niektórych budzi złość i agresję; u innych powoduje apatię.

Co gorsza, frustracja i odczuwana beznadzieja mogą przenosić się z poziomu osobistego na poziom społeczny i prowadzić do buntów społecznych, rewolucji i dezintegracji społeczeństw i krajów. Stamtąd odczuwana beznadzieja może rozprzestrzenić się na poziom międzynarodowy i doprowadzić do starć między krajami, które, nie widząc przyszłości dla siebie ani dla świata, mogą doprowadzić do totalnej wojny światowej, w której nie będzie chodziło o wygraną, ale o to by zniszczyć jeden drugiego. Jeśli dojdzie do tego, będzie to wojna nuklearna, najgorszy koszmar dla ludzkości.

Nie to, że nasze życie było bardziej wartościowe przed Covid-19, ale przed pandemią mogliśmy zagłuszyć swoją pustkę wycieczkami, zakupami, karierami, częstymi przeprowadzkami, częstymi zmianami partnerów i Netflixem. Teraz mamy tylko Netflix. Ale obecnie wraz z umierającym przemysłem filmowym, nawet Netflix wydaje się bardziej pomnikiem minionego życia niż przyjemną rozrywką. To tak, jakby wirus utopił nasze poprzednie sposoby czerpania przyjemności i pozostawił nas z trudem łapiących powietrze, desperacko szukających nowego sposobu na odzyskanie witalności, znalezienie powodu do życia.

Jest to etap, na którym naprawdę możemy zacząć budować coś nowego. Dopiero, gdy całkowicie zrezygnujemy z szukania sposobów na zadowolenie siebie, zaczniemy przychylniej spoglądać na zadowalanie innych. Do tego właśnie prowadzi Covid, ponieważ jeśli chodzi o zadowalanie innych, to co możemy zrobić dla innych i co inni mogą zrobić dla nas, to jest to coś co nie ma końca.

Ludzkość zmierza w kierunku wzajemności jakiej nigdy nie znaliśmy. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do myślenia o społeczeństwie, przyjaciołach, a nawet rodzinie, jako źródle korzyści i przyjemności dla nas samych. Koronawirus sprawia, że ​​odwracamy nasz stosunek do ludzi wokół nas i zaczynamy postrzegać ich, jako okazję do dawania, a samo dawanie dostaje nowe znaczenie w naszym życiu, daje nowe źródła przyjemności i radości, nową witalność i energię, w którą się angażujemy raczej na zasadzie wzajemności niż skupiając się na sobie.

Transformacja nie nastąpi z dnia na dzień. Wciąż jesteśmy na samym początku. Plaga jest bardzo „młoda”, ma zaledwie kilka miesięcy, ale już widać trend. Stopniowo wirus upodabnia nas do reszty natury: dawanie i otrzymywanie, równowaga i harmonia. Uczy nas jak być świadomymi jednostkami, które poczują się częścią wielkiego i wspaniałego projektu, stworzonego przez naturę, i który przejawia się w otaczającej nas rzeczywistości. Zamiast ciągłego odczuwania pustki w poszukiwaniu przyjemności, będziemy świętować życie. Zamiast wykorzystywać i zubażać nasze społeczne i naturalne środowisko, staniemy się jak tętniące źródła, które zawsze dają napełnienie i nigdy nie wysychają.

Starając się dawać zamiast otrzymywać, znajdziemy coś więcej niż tylko powód do życia; znajdziemy sens życia! Odkryjemy, że prawdziwa radość i satysfakcja istnieje w tworzeniu życia, a nie w eliminowaniu go. W trakcie tego procesu odkryjemy integralną naturę rzeczywistości, w której wszystko jest połączone i ewoluuje. Będziemy bardziej czuć siebie. jako część wspólnej rzeczywistości aniżeli odrębne jej elementy, których istnienie kończy się, wraz z wyczerpaniem się fizycznej egzystencji.

Okradając nas z zabawek poprzedniego życia, Covid-19 nie jest karą. Raczej sprawia, że ​​podnosimy głowy i patrzymy, gdzie leży prawdziwa przyjemność. Gdyby nie odebrał nam poprzedniego życia, zajęłoby nam dziesięciolecia ludzkiego cierpienia, wojen i wzajemnego unicestwiania, by w końcu spojrzeć w górę i zobaczyć, gdzie leży prawdziwa przyjemność. Pomimo strat, Covid jest najmniej bolesnym środkiem, jakiego może użyć natura, aby wskazać nam drogę do szczęśliwego i zrównoważonego życia. Im szybciej podążymy tą drogą, tym mniej będziemy musieli cierpieć, zanim odnajdziemy szczęście i sens życia.

Źródło: https://bit.ly/3p8NOOj


Moje myśli na Twitterze, 07.11.20

Koronawirus jest jak powódź, która skłania nas do zbudowania arki na ziemi – dobrych relacji, które nas otaczają i chronią. Każdy traktuje innych życzliwie, nie próbując ich pożreć. Wszyscy wchodzą do jednej arki i rozumieją, że nie mogą krzywdzić siebie nawzajem. Panuje życzliwość.

Wszędzie, gdzie tylko pojawi się problem, możemy wejść na „arkę”, czyli stopień Biny i tam znaleźć schronienie. Nikt nie będzie w stanie nas skrzywdzić, ponieważ stopień Biny jest jak dziecko w łonie matki, chronione ze wszystkich stron. To najbezpieczniejsze miejsce.

W arce razem możemy schronić się ze wszystkimi naszymi egoistycznymi pragnieniami: nieożywionymi, wegetatywnymi, ożywionymi i ludzkimi, zamykając się wewnątrz arki, aby być we wspólnej jedności. Nawet jeśli chcemy zniszczyć drugiego, arka działa na nas swoją mocą obdarzania. W ten sposób bezpiecznie przejdziemy przez „powódź” COVID-19.

W trakcie swojego rozwoju, ego cały czas rośnie – rozbieżność między prawą a lewą stroną nie zmniejsza się. Coraz bardziej oddalają się od siebie, narastają konflikty i kłótnie między nimi. Jest to widoczne w Ameryce, lewica i prawica nie mogą dojść do wspólnego mianownika. To poróżnienie istnieje nawet w rodzinach.

Natura nie pomaga ludziom się zjednoczyć, wręcz przeciwnie, dzieli ich na dwa równe obozy, jak to teraz widzimy w USA. Społeczeństwo podzieliło się na pół, z milionami ludzi po jednej stronie i milionami po drugiej. Tylko garstka przechyla szalę, aby zdecydować, kto zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Linia środkowa nie istnieje – dostaniemy ją z góry. Tak zbudowany jest świat i przyroda. Grupy kabalistyczne, które pracują nad przybliżeniem się do Wyższej Siły, do celu stworzenia – Izrael – skierowane „prosto na Stwórcę”, będą w centrum świata i będą przedmiotem uwagi wszystkich. Muszą zapewniać połączenie między lewą a prawą linią.

Cały świat podzieli się na prawicę i lewicę. „Izrael” będzie odpowiedzialny za to, że miliardy ludzi z jednej strony i miliardy z drugiej strony nie będą w stanie połączyć się ze sobą. Musimy nauczyć się środkowej linii, którą ustanawia Wyższa Siła: „Ten, który czyni pokój w niebiosach, uczyni pokój między nami”

Jest tylko jedna szansa: ujawnienie Wyższej Siły, która połączy ze sobą obydwa obozy. Objawienie Wyższej Siły i jedności wszystkich – to nasza praca, jako kabalistów. Wkrótce będzie to jasne i musimy być na to przygotowani. Świat będzie tego chciał, przyjdzie i poprosi o to.

@Michael_Laitman


Przywilej Wyższej Siły 

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego nie możemy zmierzyć naszych uczuć? 

Odpowiedź: To nie jest nam dane. Przy pomocy pewnych urządzeń, w jakimś stopniu możemy zmierzyć reakcję naszych zakończeń nerwowych, impulsów, ale nie samych uczuć, dlatego że są one mierzone pragnieniami.

Pragnień też nie da się zmierzyć. Stwórca lub najgłębsza siła świata – to pragnienia. Dlatego musimy po prostu zaakceptować, że możemy z nimi pracować w bardzo zewnętrznej formie, ale nie możemy ich zrozumieć, zmierzyć, zarządzać nimi.

To jest przywilej Wyższej Siły, która stworzyła pragnienie na nieożywionym, roślinnym, zwierzęcym i ludzkim poziomie, a następnie zbudowała materię wokół tego pragnienia.

Z programu TV „Umiejętności zarządzania”, 07.08.2020


Istota i korzeń połączenia, cz. 6

каббалист Михаэль Лайтман Co daje różnorodność przeciwieństw? 

Pytanie: O ile rozumiem, celem natury jest rozwinięcie wszystkich jej części do stanu polarnych przeciwieństw, a następnie ich zjednoczenie. Co możemy wygrać od takiego przeciwieństwa?

Odpowiedź: Istniejąc pomiędzy dwiema siłami, negatywną i pozytywną, musimy doprowadzić je do równowagi. Nie ma złego i nie ma dobrego. Istnieje tylko prawidłowa równowaga między przeciwnymi częściami, która prowadzi do prawidłowego połączenia ich między sobą.

Komentarz: Jak w sałatce: im więcej składników, tym jest ona smaczniejsza…

Odpowiedź: Wszystko to pierwotnie zostało udowodnione przez naturę. W miarę rozwoju ludzkości, oczywiście, liczba składników rośnie.

Widzimy, jak ludzie się rozwijają: nikt nie jest podobny do drugiego. Ale im bardziej jesteśmy zróżnicowani i przy tym prawidłowo współdziałamy, tym bogatsze będzie społeczeństwo i nasz rozwój.

Ciąg dalszy nastąpi… 

Z programu TV „Analiza systemowa rozwoju narodu Izraela”, 24.03.2019


Kiedy odkryje się drugi oddech

каббалист Михаэль Лайтман Głównym powodem niepokojów na świecie, nie jest to, że ludzie są pozostawieni bez pracy i bez środków do życia, ale to, że stracili wiarę w przyszłość. Ta rozpacz rozprzestrzenia się, jak epidemia z rodziny na rodzinę, z miasta do miasta, z kraju do kraju.

Poczucie beznadziejności, apatii, utraty perspektywy na przyszłość ogarnęło już całą kulę ziemską, obejmując ją ze wszystkich stron. Biznesy są zamykane, jakby zatrzymał się silnik, bo nie ma po co kręcić się dalej.

Nikt oprócz nas nie rozumie, co tak naprawdę się dzieje, i jak sobie z tym radzić. Ludzie powinni zrozumieć, że niemożliwe jest dłużej pracować dla własnego napełnienia – to iluzja, dlatego że nie daje napełnienia. Napełnienie znika i zostaję rozczarowany tą pracą.

Ale tutaj znajdujemy nową metodę napełniania – poprzez napełnianie innych, otwiera się drugi oddech. Wszyscy razem przybieramy nową formę, przekształcamy się i otrzymujemy prawdziwą nieskończoną i bezgraniczną przyjemność z tego, że możemy zatroszczyć się o siebie nawzajem. Celem stworzenia jest dawanie nam przyjemności, ale prawdziwej, a nie tymczasowej i znikającej.

Obecnie znajdujemy się na tym przejściu. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa, prawdopodobnie długi czas, taki jaki jest potrzebny ludzkości na uświadomienie sobie tej zmiany i jej realizacji.

Dziś żyjemy po to, aby napełniać siebie, a jutro będziemy żyć dla napełnienia przyjaciół z dziesiątki. Ja będę oddany dziesiątce, ponieważ tylko przez nią mogę napełnić Stwórcę i ludzkość. Na taką wewnętrzną transformację potrzeba czasu.

Ale wszystko to zależy od nas. Być może uda nam się szybko to zmienić. Spójrzcie, jakie ogromne zmiany w ludzkiej naturze i jej myślach spowodowała w ciągu kilku miesięcy pandemia. Nawet nie przypuszczałem, że może to nastąpić tak szybko.

Dzień po dniu zachodzą zmiany w różnych częściach świata, tak jakby fale toczyły się po oceanie, wznosząc się to w jednym miejscu, to w drugim. Wyższe Światło wpływa na całą głębię pragnienia stworzenia i zmienia je od najwyższych warstw do najniższych, w tym klipot i pragnienia, które jeszcze nie dojrzały do wyjaśnienia i naprawy.

Proces jest bardzo skomplikowany. Ale ogólna rozpacz i apatia, nieznośne uczucie pustki, prowadzące do eksplozji pokazuje, że Stwórca doprowadza nas do bardzo poważnych kroków. Uczucie pustki – jest najstraszniejsze. Człowiek gotowy jest wtedy na wszystko, nawet na śmierć, aby tylko nie czuć się pustym. Tak jest zbudowane pragnienie, kli.

Stwórca nie może nic zrobić, dopóki nie poprosimy. Wyższe Światło nieustannie zbliża się do nas, jak gdyby meteor zbliżał się do Ziemi z głębin Wszechświata. Mogą minąć lata, zanim doleci i wejdzie w warstwę atmosfery. Ale już dziś naukowcy mogą powiedzieć, że za dwadzieścia lat może spadnie na Ziemię. Będzie się do nas zbliżał przez dwadzieścia lat. Ale co można z tym zrobić?

Właśnie w taki sposób należy zrozumieć, że Stwórca, Wyższe Światło, zbliża się i chce się odkryć. Odkryje się albo w odwrotnej formie, ponieważ jest przeciwieństwem pragnienia przyjemności, i dlatego towarzyszyć będą temu problemy i nieszczęścia. A może się odkryć w wyniku zgodności naszych właściwości z Nim i wtedy spotkamy się z Nim „twarzą w twarz” i połączymy się zgodnie z dobrą wolą otrzymującego i Dającego.

Wszystko zależy od nas, czy za każdym razem uda nam się ustalić właściwy związek między ogromnym pragnieniem ludzkości i Stwórcą. Jesteśmy odpowiedzialni za ten kontakt i mam nadzieję, że będziemy gotowi prawidłowo wykonać naszą pracę. W przeciwnym razie sprzeczność między Stwórcą a pragnieniem przyjemności stanie się tak ogromna, że doprowadzi do bardzo ciężkich konsekwencji.

Z porannej lekcji, według książki „Nauka dziesięciu sfirot”, 25.10.2020


Moje myśli na Twitterze, 04.11.20

Stwórca postanowił stworzyć człowieka z wielkim pragnieniem do otrzymywania, do tego aby był Mu przeciwny, nie zgadzał się z Nim, stawiał Mu opór, a nawet czuł do Niego złość i nienawiść. Wszystko to musi istnieć w naszej podstawie, abyśmy mogli poczuć i zrozumieć Stwórcę oraz zjednoczyć się z Nim.

Człowiek musi łączyć w sobie dwa przeciwieństwa: ciemność i światło, zło i dobro. Zło musi pojawić się wcześniej, aby człowiek zapragnął odłączyć się od niego, wznieść się ponad swoją naturę. Pragnienie czerpania radości rozwija się dzięki światłu, poprzez wielokrotne łączenie się z nim i odłączanie się od niego.

Stwórca przygotowuje stworzenia: buduje nas i łamie, i tak wciąż na nowo. Zbudował i zniszczył wszystkie stopnie, wszystkie światy, aż do świata Nieskończoności. Przygotował wszystkie stany naprzeciw siebie, aby człowiek mógł żyć wśród nich i wznosić się ponad nie, ponad dobro i zło.

Wiara oznacza wzniesienie się ponad własną opinię na rzecz opinii Stwórcy. Nasza opinia to wiedza. Każdy stopień zaczyna się od ciemności, od tego, czego domaga się moja natura, ale dążę do opinii Stwórcy i za każdym razem muszę się wznosić. Nie myślę i nie robię tego, co chcę, ale robię to, czego chce Stwórca.

Stwórca jest właściwością miłości i obdarzania. Spełniając Jego pragnienie, organizuję system komunikacji między mną a Stwórcą za pośrednictwem grupy, dziesiątki, całej ludzkości. Nie myślę ani nie pytam o siebie, ale tylko o innych: aby nie zapomnieli o celu ani nie odłączyli się od niego. Przekierowuję na nich swój umysł i serce.

Jeśli każdy człowiek zamiast o siebie będzie dbał o innych, przejdziemy ze ścieżki cierpienia na ścieżkę Tory, ścieżkę światła, pozbywając się koronawirusa i wszystkich innych problemów. Jeśli zaczniemy myśleć o jedności, wszystko na świecie automatycznie ułoży się. Musimy tylko naprawić nasze myśli.

Wszystko zostanie rozwiązane w myśli”. W ten sposób zrównoważymy wszystkie siły natury, które obecnie celowo mieszają w naszym życiu, jak podczas tasowania talii kart. Wszystko zależy wyłącznie od naszego pragnienia na poziomie ludzkim, który jest najwyższym poziomem tego świata.

Poczujemy nasze prawdziwe ludzkie moce, wszystko, co jest przed nami ukryte we Wszechświecie: czarne dziury i ciemną materię, wszystkie siły, które działały przed stworzeniem świata i które go stworzyły. Zaczniemy zagłębiać się w tworzenie i wyczujemy, gdzie jesteśmy. To nie jest fantazja, ale prawdziwa nauka: Kabała.

Wszystko zaczyna się od tego, że każdy człowiek myśli nie o sobie, ale o swoim bliźnim, o każdym, a tym samym wznosi się na wyższy stopień. Wyjście z siebie oznacza wejście na poziom Stwórcy, ponieważ istnieje On ponad naszymi egoistycznymi myślami i pragnieniami. Wiara ponad rozumem jest drogą do osiągnięcia kolejnego duchowego stopnia, coraz to wyższego.

@Michael_Laitman 


Wybranych nie ma

laitman_2008-08-21_0594_wp.jpg Naukę Kabały w starożytnym Babilonie odkrył Abraham – odkrył ją, jako metodę zjednoczenia dusz. Zaproponował ją Babilończykom, kiedy po raz pierwszy wybuchnął globalny kryzys, a teraz świat znów znalazł się w podobnej sytuacji. 

Kabała jest przeznaczona do naprawy całego świata, wszystkich bez wyjątku i dlatego nie można dziś jej zamknąć w sztucznych ramach, w wąskim środowisku. Wszystkie dusze muszą zjednoczyć się w jedno kli i powrócić do stanu Nieskończoności.

Naprawa duszy nie ma nic wspólnego z życiem w naszym świecie. Każdy może zacząć naprawiać swoją duszę niezależnie od tego, gdzie mieszka i czym się zajmuje.

W tym celu nie wymaga się specjalnego przygotowania. Człowiek, który odczuwa wewnętrzną pustkę, przychodzi do Kabały, no a ten, kto jest „napełniony”, pozostaje na razie w „kolejce”.

Pod koniec swego rozwoju cała ludzkość musi nieuchronnie dojść do odkrycia Stwórcy”. Baal HaSulam, „Istota nauki Kabały”

Z lekcji do przedmowy do książki „Usta mędrca”, 30.10.2009