Artykuły z kategorii Zdrowie

Zdrowie to nie wszystko, ale wszystko bez zdrowia jest niczym. Krótko o Kabale – 12


Wpływ mediów na nas – przygnębiająca historia

Obszerna ankieta na temat depresji, opublikowana przez ośrodek badawczy Uniwersytetu Oksfordzkiego o nazwie Our World in Data pokazuje, że depresja jest bardzo skomplikowanym stanem. Według redaktorów ankiety „osoby z depresją doświadczają różnych objawów, o różnym stopniu nasilenia, w różnych momentach życia z epizodami trwającymi przez różny okres czasu”. Co gorsza, nawet osoby, u których nie zdiagnozowano depresji, cierpią na jej objawy. Co więcej, badanie wykazało, że depresja jest stanem parasolowym, który zawiera podtypy i że ogólnie więcej osób cierpi na depresję lub jej objawy niż tych, które nie cierpią.

Aby naprawdę zmienić media, musimy zmienić siebie. Musimy stworzyć alternatywne kanały edukacyjne, które poprzez zachęcanie do opieki i wzajemnej odpowiedzialności dadzą nadzieję oraz wzmocnią nasze społeczności.

Chociaż ankieta jest ważna, ponieważ ilustruje powszechność depresji, nie odpowiada, ani nawet nie próbuje odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: Dlaczego istnieje depresja?

Im bardziej rozwijamy się z pokolenia na pokolenie, tym lepiej poznajemy świat, w którym żyjemy i bardziej odczuwamy presję, jaką na nas wywiera. W rezultacie popadamy w depresję. Media, które ze swojej strony mogłyby przedstawić zrównoważony obraz świata, zamiast tego wolą pogłębiać naszą depresję podkreślając negatywność i przygnębienie panujące na świecie. Wykorzystując naszą słabość i wrażliwość, pogłębiają naszą depresję.

Złe wiadomości, stale podawane przez media, nie są jedynymi, które warto znać. Co więcej, jeśli wszystko, co prezentują, to złośliwość, przemoc i oszustwo, nie oferując żadnych rozwiązań tych społecznych dolegliwości, jaką nadzieję pozostawiają widzom? Uczą nas nienawiści, nieufności i izolowania się od innych. Czy to dziwne, że w takim stanie jesteśmy przygnębieni?

Media, poprzez wszystkie swoje kanały, są głównym wychowawcą ludzkości. Kształtują nas według własnego uznania, odpowiednio ukrywając przed nami lub pokazując nam to, co jest zgodne z ich interesem. Dlatego to, co dzieje się dzisiaj z ludzkością, jest przede wszystkim bezpośrednim wynikiem działań mediów.

Nie powinniśmy się łudzić. Wiadomości, które widzimy, historie, które czytamy i oglądamy, oraz informacje, które przenikają do naszych telefonów i komputerów są monitorowane i manipulowane, abyśmy czuli się nieszczęśliwi i bezradni. W ten sposób media mają nad nami coraz większą kontrolę i naprawdę tego chcą.

Kiedy jesteśmy przygnębieni, kupujemy więcej rzeczy, aby zrekompensować sobie obniżony nastrój. Kiedy mamy depresję, bierzemy leki, narkotyki i robimy rzeczy, które łagodzą przygnębienie. Te działania, które podejmujemy, przynoszą im dużo pieniędzy, dużo władzy i uzależniają nas od nich, a tego właśnie chcą.

Ludzie mogą być szczęśliwi tylko wtedy, gdy mają nadzieję. Jeśli wiedzą, że jutro będzie lepsze niż dziś, że ich dzieci będą miały lepsze, łatwiejsze, bogatsze, zdrowsze życie, wtedy mają powody do optymizmu i radości.

Niestety media odzwierciedlają naszą naturę, nasze egoistyczne usposobienie, jak napisano: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Rdz 8:21). Dopóki jesteśmy niegodziwi od wewnątrz, nie będziemy tworzyć kanałów medialnych, które dają nam nadzieję.

Ponieważ jesteśmy zepsuci od wewnątrz, ponieważ chcemy władzy, pieniędzy i wszystkich rzeczy, o które obwiniamy media, to nawet gdybyśmy je zrujnowali i zamiast tego zbudowali nowe kanały medialne, w efekcie końcowym byłyby takie same jak te, które mamy dzisiaj. W końcu to nie ich wina, że ​​są tacy; odzwierciedlają tylko nasze wnętrze.

Aby naprawdę zmienić media, musimy zmienić siebie. Musimy stworzyć alternatywne kanały edukacyjne, które poprzez zachęcanie do opieki i wzajemnej odpowiedzialności dadzą nadzieję oraz wzmocnią nasze społeczności.

Jeśli będziemy wspierać symbiozę i solidarność w naszych społecznościach i miastach, będziemy w stanie zrównoważyć negatywny wpływ mediów i zmienić się od wewnątrz. Jeśli się zmienimy, media nie będą miały innego wyjścia, jak tylko pójść naszymi śladami. W końcu są zależni od naszych poglądów nie mniej niż my jesteśmy pod wpływem ich przekazów. Jeśli będziemy chcieli przyswajać pozytywne wiadomości, to takie nam pokażą, tylko takie będą wyświetlały się na naszych urządzeniach, a w efekcie cała rzeczywistość zmieni się na lepsze.

Źródło: https://bit.ly/3BRojqA


Koronawirus zapędził nas w kozi róg

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca wysyła nam epidemię uderzając w cały świat. Znowu musimy ogłosić kwarantannę i zamknąć ludzi w domach. Stwórca chce, abyśmy, siedząc w domu, zastanowili się, jak zmienić relacje między nami ze złych na dobre.

To tak, jakby ojciec karał syna, stawiając go w kącie, by zastanowił się, za co został ukarany. A my, jak to dziecko, stoimy w kącie, nie myśląc o niczym, i tylko czekamy, kiedy wszystko się zakończy i zostaniemy uwolnieni. W ten sposób zwykle egoizm nastraja nas.

I co z tego należy zrozumieć? To, że zostaliśmy umieszczeni w kącie za karę lub zamknięci w pokoju, abyśmy mogli pomyśleć o tym, jak prawidłowo odnosić się do życia. Okazuje się, że nie jest to cios, ale leczenie, bo przez to, że Stwórca uderza, On leczy. Musimy traktować to jako lekarstwo, taką pomoc, jaką udzielali nam nasi rodzice, gdy nas karali i chcieli, aby zmieniło to nas na lepsze.

Teraz widzimy, jak każdy kraj chełpi się przed innymi z tego, jak udało mu się walczyć z epidemią koronawirusa, chwaląc się swoimi szczepionkami: rosyjską, amerykańską, niemiecką. Ale czy naprawdę tego chce od nas Stwórca?

Epidemia na tym się nie skończy, przyjdzie nam za to jeszcze zapłacić wielkimi cierpieniami i pieniędzmi, ale w końcu ludzkość nauczy się, że to nie jest „mój” czy „twój” problem, tylko „nasz”. I dlatego wszyscy powinniśmy wspólnie wypracować jedno lekarstwo, aby walczyć przeciwko jednemu wrogowi.

Stwórca nas uczy i tak jest we wszystkim. Znajdujemy się w ostatnim pokoleniu, i te ciosy kierują nas tylko ku zjednoczeniu. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej przekonamy się ,że rozwiązanie jest bardzo proste i szybko działające.

Z lekcji na temat „Iść w przezwyciężaniu”, 21.06.2021


Praca z domu – od nakazu do zapału

Mimo, że wiele biur ponownie zostało otwartych, a większość firm zajmujących się zaawansowanymi technologiami wezwała swoich pracowników, to wiele osób woli, a nawet prosi, aby nadal mogły pracować z domu. Wiele z nich jest skłonnych obniżyć swoje zarobki lub inne świadczenia w zamian za komfort przebywania w domu, ograniczenie ilości czasu spędzonego na dojazdy i generalne zmniejszenie ilości stresu związanego z pracą na pełen etat. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda na to, że ludzie utracili niegdyś posiadany zapał do osiągania wytyczonych celów. Zamiast tego wydaje się, że są zadowoleni z faktu, że udaje im się przetrwać i prowadzić wygodny, spokojny tryb życia.

To rozwój wewnętrzny sprawia, że ludzie są szczęśliwi – kiedy uświadamiają sobie swój osobisty potencjał i czują, że ich życie ma sens i cel. Dzisiaj w szczególności realizacja tego potencjału zależy od jakości naszych więzi społecznych.

Interesujące jest to, jak kultura pracoholizmu, którą Zachód z takim trudem starał się utrzymać przez prawie sto lat, a która rozpoczęła się pod koniec Wielkiego Kryzysu, może nagle wyparować. Młodzi ludzie, uważani kiedyś za ambitnych i zmotywowanych do pracy, dziś zmienili sposób myślenia i okazuje się, że ich dawne nastawienie zniknęło, niczym „wyczyszczone” przez wirusa.

Dziś ludzie wydają się być zadowoleni z samego faktu, że żyją. I rzeczywiście, dlaczego nie? Do początków konsumpcjonizmu ludzie nie przejmowali się tak bardzo osiągnięciami, chcieli utrzymać siebie i swoje rodziny, a jeśli im się to udawało, to byli szczęśliwi. Co w tym złego? Czy ludzie z sukcesami zawodowymi są szczęśliwsi od innych? Nie jestem wcale pewien, że tak jest.

To rozwój wewnętrzny sprawia, że ludzie są szczęśliwi – kiedy uświadamiają sobie swój osobisty potencjał i czują, że ich życie ma sens i cel. Jeśli możemy zapewnić sobie byt fizyczny, to nasze szczęście zależy od realizacji naszego wewnętrznego potencjału. Dzisiaj w szczególności realizacja tego potencjału zależy od jakości naszych więzi społecznych. Kiedy ludzie rozwijają pozytywne więzi społeczne, kiedy wspierają się nawzajem i pomagają sobie w rozwoju, czują się szczęśliwi, zadowoleni i bezpieczni. Chętnie wnoszą do społeczeństwa swoje umiejętności i zdolności, a pozostali członkowie społeczeństwa z radością robią to samo. Razem maksymalizują swój osobisty potencjał, wznoszą społeczeństwo na nowe wyżyny, umożliwiają innym korzystanie ze swoich osiągnięć i ułatwiają innym realizację ich własnego potencjału.

A co najważniejsze, osiągają to bez obciążeń związanych z wymagającą, konkurencyjną pracą, która wyczerpuje ich do tego stopnia, że nie mają energii na spotkania towarzyskie. Kończą się czasy, w których praca i kariera zmuszały ludzi do samotności i smutku. Teraz, gdy zostaliśmy zmuszeni do tego, by mniej pracować, mniej podróżować i więcej myśleć, jesteśmy gotowi uświadomić sobie, jakim darem jest troska o innych, zamiast zajmować się tylko sobą.

Źródło: https://bit.ly/3jvOlb5


Moje myśli na Twitterze, 31.07.2021

Wiele organizacji (WHO itp.) czerpie korzyści ze wzrostu zachorowalności na Covid, na wszystkie możliwe sposoby popierają to. W każdym razie problemy będą tylko rosły, dopóki właśnie my, poprzez nasze zbliżenie świadomie ich nie wyeliminujemy.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 29.07.2021

Epidemia będzie rozprzestrzeniać się na całym świecie, dopóki ludzkość nie uświadomi sobie, że musi zatroszczyć się o wszystkich. W taki sposób Natura uczy nas właściwych relacji. W dalszym ciągu będzie uczyć nas poprzez kataklizmy, dopóki nie nauczymy się zachowywać poprawnie – wszyscy na całej planecie.

@Michael_Laitman


Epidemia wirusa pomnożona przez epidemię egoizmu

каббалист Михаэль Лайтман Z góry zstępują do nas tylko dobre siły, jeśli nie jesteśmy gotowi ich przyjąć, to odczuwamy je jako ciosy. Tak jest w przypadku koronawirusa: gdybyśmy byli gotowi przyjąć siłę, która ostatecznie przyszła do nas w postaci epidemii, gdybyśmy zjednoczyli się, aby w obliczu zagrożenia zbliżyć się wewnętrznie do siebie nawzajem, to nie przejawiłaby się w takim stopniu.

Spójrzcie, jak zwierzęta jednoczą się w obliczu wspólnego nieszczęścia. Kiedy biegną razem, ratując się przed powodzią lub pożarem lasu, wtedy nie atakują jeden drugiego. Czują, że muszą ratować swoje życie, dlatego instynkt drapieżnika jest tłumiony przez instynkt samozachowawczy.

A my przecież jesteśmy teraz w takiej samej sytuacji. Ciosy, które odczuwamy ze strony natury lub Stwórcy, Wyższej Siły, powinny skierować nas do wyciągania właściwych wniosków, jak możemy z tego wyjść.

Należy zobaczyć, jak zachowują się zwierzęta: uciekają przed niebezpieczeństwem, nie atakują się nawzajem. Instynkt drapieżnika zanika, pozostaje tylko instynkt walki o życie. Gdybyśmy wzięli przykład ze zwierzęcego poziomu, to pokonalibyśmy epidemię, prawidłowo i pomyślnie wyszlibyśmy z tego stanu.

Ale problem polega na tym, że nie znajdujemy się na zwierzęcym poziomie, jesteśmy zepsutymi zwierzętami, ponieważ posiadamy ludzki egoizm, który wszystko zatruwa. Dlatego nie możemy nawet myśleć o kierunku połączenia, jedności, zbliżenia, aby uchronić się przed epidemią. Nawet w warunkach globalnej epidemii rządy i jednostki starają się czerpać zyski i zarabiać na sobie, wierząc, że przyniesie im to bogactwo i sukces.

W taki sposób podwajają kłopoty, wywołują na siebie podwójne problemy. Zamiast tego, trzeba być razem z innymi i w taki sposób złagodzić siły Gwury, a nie wzmacniać siły zła. Dlatego dalej będą musieli uczyć się poprzez cierpienie.

Epidemia nie przychodzi po to, żeby uczynić ludzi chorymi albo zabijać, ale po to by nauczyć nas, jak zachowywać się w stosunku do siebie nawzajem. Na razie widzimy, że nie uczymy się, zmierzamy w przeciwnym kierunku, a to jest droga cierpienia. Każdy kraj myśli, że może odnieść sukces i wygrać kosztem innych krajów i narodów. I na tym polega błąd.

Stopniowo jednak pod wpływem ciosów natury, opuścimy się do poziomu prostego przetrwania jak na zwierzęcym poziomie, wtedy zaczniemy dostrzegać, że warto sobie nawzajem pomagać i nie szkodzić innym, kiedy razem ratujemy się przed wspólnym nieszczęściem.

Z lekcji na temat „Rozbicie jako możliwość naprawy“, 16.07.2021


Znalezienie spokoju ducha

Dzisiejsza rzeczywistość nie pozwala nam zachować spokoju ducha. Niepewność jest wszechobecna, a przyszłość jawi się ponuro. Wydaje się, że najlepszym pomysłem byłoby znalezienie małego domku na odludziu w australijskim zaciszu lub na kanadyjskiej dalekiej północy, na farmie z kilkoma zwierzętami gospodarskimi i zapomnimy o reszcie świata. Niemniej jednak jaka szkoda, że większość z nas nie może tego zrobić.

Tutaj w Izraelu myślimy, że gdybyśmy nie musieli walczyć z naszymi sąsiadami, wszystko byłoby w porządku. W rzeczywistości jednak byłoby o wiele, wiele gorzej! My Żydzi, zjedlibyśmy się nawzajem. Można domniemać, że wrogów zesłała nam góra, aby nie dopuścić do wzajemnego unicestwienia między nami. Im bardziej nienawidzimy się wzajemnie, tym bardziej oni nienawidzą nas, co z kolei uniemożliwia nam wzajemne zniszczenie.

Jest to oczywiście niemożliwe, aby żyć w takim stanie. Jedynym sposobem na znalezienie spokoju ducha w dzisiejszym świecie jest unicestwienie nienawiści między nami.

Wzajemna nienawiść niszczy nas, niszczy nasze związki, niszczy naszą planetę i niszczy naszą przyszłość. Tak jak obecnie, najmocniej jak potrafimy uczymy się konkurować z innymi i staramy się dotrzeć na szczyt, to teraz musimy nauczyć się być troskliwi, rozważni i mili.

Nie szkodzi, że w rzeczywistości nie jesteśmy tacy; to dopiero początek drogi. Ale jeśli nie zaczniemy kultywować troski, nigdy jej nie osiągniemy. Zamiast tego będziemy nadal walczyć i niszczyć się nawzajem, aż zniszczymy ludzkość. Z drugiej strony, jeśli zaczniemy pracować nad życzliwością, rozwagą i troską, nauczymy się, jak pielęgnować w sobie te cechy. W tym procesie zmienimy całą ludzkość nie tylko w naszym pokoleniu, ale także dla potomnych. Nigdy nie mieliśmy pokolenia, którego członkowie byliby dla siebie autentycznie mili. Jeśli stworzymy precedens, będzie nam o wiele łatwiej utrzymać tę prospołeczną postawę, ponieważ będziemy świadkami korzyści z niej płynących.

Myślimy, że jesteśmy odrębnymi istotami, ale tak nie jest. Tak naprawdę, wszyscy jesteśmy połączeni i wpływamy wzajemnie na siebie, niezależnie od tego czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie.

Jeśli zaszczepimy w ludzkości złą wolę, zaszkodzimy również sobie, nawet jeśli zrobimy to, aby chronić się przed innymi. I odwrotnie, jeśli napełnimy system życzliwością, życzliwość rozprzestrzeni się w systemie i powróci do nas. A jeśli wszyscy będziemy tak postępować, pożegnamy się z problemami.

Kluczem do odnalezienia spokoju umysłu nie jest ucieczka od społeczeństwa, ale ulepszenie go tak, aby każdy skupił się na dawaniu innym spokoju ducha. Tylko w ten sposób, poprzez system wzajemnej odpowiedzialności, znajdziemy w życiu trwały, solidny i przepełniony radością spokój, teraz i w przyszłości.

Źródło: https://bit.ly/3esN6rc


Znowu maski

каббалист Михаэль Лайтман Spójrzcie, co się obecnie dzieje: Stwórca pozwala nam prawie wyeliminować epidemię. Ale gdy tylko oddychamy z ulgą i zdejmujemy maski, nagle powraca z nową siłą. Po to, żeby nam pokazać, iż nic nie przeminęło, a na poprzedniej fali niczego nie nauczyliśmy się. Dlatego po chwilowym spadku powraca ponownie pandemia.

Potrzebujemy przerwy, aby odróżnić drugi cios od pierwszego i zrozumieć, że nic nie zrobiliśmy. Gdyby epidemia trwała cały czas, byłby to jeden cios, który niczego nas nie nauczył.

Dlaczego w Egipcie było dziesięć plag, a nie wystarczyła jedna? W paschalnej Hagadzie opowiada się, że naród Izraela otrzymał czterysta uderzeń, najpierw sto, potem dwieście, trzysta.

Obecnie znajdujemy się na etapie końca naprawy, kiedy całe zło musi zostać ujawnione. Ale w jakiej formie będzie się odkrywać – to zależy od nas, od naszego pragnienia otrzymania siły naprawy.

Najkrótszą, idealną ścieżką jest zwrócenie się do Stwórcy i proszenie Go o siłę zjednoczenia. Musimy być ze sobą połączeni jak w naprawionym systemie Adama Riszona. Nie mamy żadnej innej możliwości na osiągnięcie takiego zjednoczenia, jak tylko z pomocą Wyższej Siły, która wpłynęłaby na nas i dała siły do zjednoczenia się między sobą i wszystkich razem – ze Stwórcą.

Nie mamy innego wyjścia, inaczej będziemy otrzymywać cios za ciosem. Naród izraelski jest w stanie to usłyszeć, ponieważ ma w tym celu dany „punkt w sercu”, a serce jest miejscem na przyjęcie tej informacji.

Koronawirus łączy nas – jest symbolem naszego egoistycznego związku. Dlatego przechodzi od człowieka do człowieka i manifestuje się egoistycznie, aby ostatecznie nauczyć nas, jak należy zmienić relację między nami.

Z rozmowy z dziennikarzami, 24.06.2021


Powrót koronawirusa

каббалист Михаэль Лайтман Koronawirus nieuchronnie powróci. Ponieważ nie wyciągnęliśmy właściwych wniosków z pierwszej fali epidemii, dlatego nadejdzie druga fala. Wszystko, co zrozumieliśmy z pierwszej fali, to tyle, że należy siedzieć w domu, a jeśli wychodzić, to w masce, zachować dystans między nami. Oczywiście, to nie wystarczy do tego, aby naprawić taki stan.

Dlatego od początku nie liczyłem na szybkie zniknięcie koronawirusa. To była tylko pierwsza fala, a po niej przyjdzie druga. Właściwie już nadchodzi, przy czym nie jest to tylko powtórna fala, ale nowe mutacje wirusa i z nowego źródła. A myślę że bliżej zimy, nadejdzie jeszcze trzecia fala.

Jest bardzo możliwe, że te fale będą napływać z większą częstotliwością, raz za razem, aby nauczyć nas, że w końcu musimy coś ze sobą zrobić. W przeciwnym razie wirus odłączy nas od całego normalnego życia, które kiedyś było. Będziemy musieli zmienić cały układ życia, gospodarkę, przemysł, formy pracy, opiekę nad dziećmi, formy komunikacji i relacji między nami.

Wirus wpływa na wszystko, przecież cały nasz świat zbudowany jest na relacjach między ludźmi. A epidemia uderza właśnie w ten związek między nami. Zaczniemy teraz coraz bardziej odczuwać, jak dużą przeszkodą jakościową jest przeszkoda w komunikacji. Epidemia nie pozwala nam komunikować się nawet w maskach.

Wirus będzie mutować do tego stopnia, że szczepionka przestanie działać, po to abyśmy zastanowili się, jaki charakter musi mieć szczepionka, jak ma działać i jak mamy przygotować się, żeby nie doznawać ciężkich ciosów. Zacznijmy być mądrzejsi!

Fale epidemii są jak plagi egipskie, które popychają nas do wzniesienia się ponad nasz egoizm, wydostania się spod władzy faraona. Czy w tym kierunku skierowane są nasze działania, myśli i rozmowy? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że koronawirus to te same plagi, które doświadczył naród Izraela w Egipcie: krew, żaby, wszy i wszystko inne? To wszystko musimy przejść, tylko w innej formie.

Można próbować zamknąć granicę, aby wirus nie przedostał się z zewnątrz, ale to nie pomoże, ponieważ Stwórca mimo wszystko zrealizuje swój wyższy program. Wirus nie zniknie i nie opuści nas, przecież na razie nie doprowadził do żadnych zmian w nas. Dlatego będzie musiał raz po raz bić naród Izraela oraz cały świat.

Izrael poprzez swoją wewnętrzną naprawę może wyleczyć siebie i cały świat z epidemii, służąc jako lekarstwo dla całego ludzkiego społeczeństwa. Jeśli Żydzi zaczną prawidłowo traktować się nawzajem, to epidemia zniknie na całym świecie i cała ludzkość zostanie wyleczona.

Z rozmowy z dziennikarzami, 24.06.2021