Artykuły z kategorii Zdrowie

Wyjście z kwarantanny, cz. 1

каббалист Михаэль ЛайтманCały świat bierze zwolnienie lekarskie 

Ze złagodzeniem kwarantanny, jakby spada kamień z serca człowieka, dając mu nieco oddechu, przywracając kolory w jego życie. Przestaje czuć się, jak na ostrzu noża. 

Można by się cieszyć? Ale z drugiej strony, po tym, jak mieliśmy czas, aby się zatrzymać i pomyśleć, zdajemy sobie sprawę, że życie przed koronawirusem też nie było bezchmurne i czy warto powracać do poprzedniej pogoni?

Nie rozumiemy, że nasz rozwój był nieprawidłowy, jako egoistycznego społeczeństwa, które przechodzi od jednego ciosu do drugiego, od kryzysu do kryzysu. W tej formie nigdy nie dojdziemy do szczęśliwego życia, tylko staramy się uniknąć ciosów od ciągłego pokonywania problemów.

Nikt nie rozkoszuje się takim życiem, jak powiedziano: „Nie z własnej woli urodziłeś się, nie z własnej woli żyjesz i nie z własnej woli umierasz”. Po prostu przyzwyczailiśmy się, że takie jest życie, i przyjmujemy je takim, jakie jest z powodu braku wyboru.

I tutaj pojawia się koronawirus i po raz pierwszy w historii zaczynamy czuć, że należymy do jednej ludzkości. Przecież ten cios dosięga wszystkich. To tak, jakby to było jedno ludzkie ciało rozciągnięte po całej ziemi: głowa w Ameryce, ciało w Anglii, jedna ręka w Rosji, druga w Ameryce Południowej, a nogi w Australii.

I nagle, to ciało w pewnym momencie otrzymuje cios i jeszcze jeden, i jeszcze. I nie jest tak, żeby jeden raz uderzyli w jedno miejsce, a potem w drugie – nie, cios spada od razu na wszystkich. Tylko każdy odczuwa go na swój sposób, jak w naszym ciele, każdy organ odczuwa ból na swój sposób.

Koronawirus dał nam poczuć, że wszyscy jesteśmy połączeni w jeden system. I to jest wielkie odkrycie. Nagle cały świat zatrząsł się jednocześnie i nie dlatego że ceny ropy spadły, wybuchł wulkan lub przeszła fala tsunami. Problem uderzył nie (tylko) po jakimś jednym oddzielnym obszarze, ale wszystkie systemy przestały funkcjonować. I nie z ich winy, ale z powodu czynnika ludzkiego.

Człowiek przestał pracować! A to nigdy nie miało miejsca na taką skalę, na całym świecie. Człowiek jest chory i nie może pracować. I to jest prawdziwy dowód na to, że nadszedł czas, aby pomyśleć o ludzkim społeczeństwie, jak o jednym systemie, w którym wszyscy są połączeni, zależni od siebie nawzajem i powinni zatroszczyć się o siebie nawzajem. Tutaj nie ma już miejsca na konkurencję, w przeciwnym razie podobne wirusy będą pokonywać nas coraz bardziej i bardziej.

Dlatego koronawirusa można uznać za wybawcę ludzkości. To nie jest wirus, ale odkrycie dla całego świata tego faktu, że społeczeństwo ludzkie jest jedną integralną społecznością połączoną we wszystkich kierunkach nitkami.

Nie może być komuś dobrze, jeśli innemu w tym momencie jest źle – albo wszystkim jest źle, albo wszystkim jest dobrze. I całe to uświadomienie przychodzi dzięki koronawirusowi. Okazuje się, że wirus – to nie katastrofa, a lekarstwo, które trochę uzdrowi ludzkość, skoryguje jej wzrok przybliżając do prawdy.

Z rozmowy na temat nowego życia, 05.05.2020


Moje myśli na Twitterze, 31.03.20, cz.1

Sprawdźcie statystykę: tam, gdzie ludzie są bliscy, czują wspólne społeczeństwo – tam straty z powodu koronawirusa są znacznie mniejsze. Im bardziej społeczeństwo jest podzielone, tym więcej ofiar wirusa. Jak na przykład w społeczeństwie podzielonym przez nienawiść ortodoksyjnych Żydów do innych niż oni! 

Z powodu koronawirusa nie możemy robić tego, co chcemy i gotowi jesteśmy zrobić – to co konieczne. Musimy zwrócić się do Stwórcy z prośbą o kontynuację naprawy, polepszenie relacji między nami, aby przyoblekł się wewnątrz naszego dobrego, wzajemnego połączenia, objawił się ludzkości w imię szczęśliwej przyszłości. 

@Michael_Laitman 


Niebezpieczeństwo niepokojów społecznych po koronawirusie, cz.1

каббалист Михаэль ЛайтманZ czasem obawy związane z epidemią koronawirusa zaczynają skupiać się na problemie bezrobocia i niedoborach żywności, zamiast na zdrowiu. Wiele firm nie przetrwa kryzysu wywołanego przez koronawirusa, ponieważ nie będzie na nie popytu. 

Ludzkość się zmienia i zaczyna postrzegać wiele starych nawyków, jako nadmierny luksus. Rada Światowego Programu Żywnościowego ONZ obawia się, że koronawirus doprowadzi do globalnego głodu na niespotykaną skalę, jak w biblijnych przepowiedniach. Jednocześnie bogaci stają się jeszcze bogatsi kosztem pozostałych. 

Charakter pracy się zmienia, wprowadza się jeszcze więcej robotyzacji, ceny energii gwałtownie spadają i przyszłość straszy niepewnością. Co dzieje się na rynku pracy i dokąd on zmierza? 

Koronawirus – choć to siła biologiczna, to dokonał na nas wielkich zmian. Dokąd on nas prowadzi, w jakim kierunku popycha ludzkie społeczeństwo? Wirus pozwala nam zrozumieć, że żyjemy w integralnym społeczeństwie i jesteśmy ze sobą nawzajem związani. 

Nie pozwala nam się do siebie zbliżać ze względu na niebezpieczeństwo przenoszenia szkodliwych cząstek, wirusów i zakażenia śmiertelną chorobą. W taki sposób wirus pokazuje, że nasze połączenie nie jest dobre, ale jeśli je naprawimy, to możemy znów żyć bez ograniczeń. 

W przeciwnym razie, prawdopodobnie nie będziemy w stanie powrócić do normalnego życia. Oczywiście będziemy próbować wynaleźć lekarstwa przeciw wirusowi, aby mieć możliwość kontaktować się jak wcześniej, ale tak się nie stanie. 

Myślę, że ludzkość będzie musiała podążać do swojej wspólnej, globalnej, integralnej formy, do właściwego połączenia. Dlatego natura będzie przeprowadzać na nas takie działania, które zobowiążą nas do uświadomienia sobie i organizowania dobrych relacji między nami. 

Dzisiaj już nie takie połączenie jest od nas wymagane. Możemy próbować oszukać naturę: nie wychodzić z domu, chodzić w maskach itp. Ale będą odkrywać się coraz to nowe przeszkody, dopóki w końcu nie zrozumiemy, że jesteśmy zobowiązani zmienić nasze relacje. 

I na ile je naprawimy, czyniąc altruistycznymi i przyjaznymi zamiast egoistycznymi, w tym stopniu będziemy mogli kontaktować się ze sobą, prowadzić biznesy i wzajemnie zarabiać. I zarobek powinien opierać się na dobrych relacjach, a nie tylko na samolubnym zysku.

Na początku XX wieku ludzkość już przeżyła podobną epidemię grypy „Hiszpanki”, która pochłonęła wiele ludzkich istnień. Również ona dokonała wielkich zmian w społeczeństwie, ale jednak nie doprowadziła do takiej kwarantanny i izolacji jak koronawirus. Przede wszystkim różnica polega na tym, że dzisiaj ludzkość otrzymuje globalny cios – niemal równocześnie epidemia rozprzestrzeniła się na cały świat, nikt nie mógł przed nią uciec, ani jeden kraj czy naród. 

Wirus pokazuje nam, że jesteśmy połączeni razem, jako jedno ciało. Czegoś takiego nie było w poprzednich epidemiach. 

Żyjemy w nowej erze zwanej „ostatnim pokoleniem” – ostatnim pokoleniem egoistów, którzy muszą się naprawiać i istnieć w dobrych relacjach jak jedna rodzina. I przede wszystkim koronawirus demonstruje nam, że cały świat jest jedną rodziną. Na razie nie jest to dla nas całkowicie jasne, ale w nadchodzących latach to zrozumiemy. Nie będziemy w stanie wymknąć się i obronić przed takimi wpływami natury. 

Nawet tenże koronawirus powoduje tak wiele różnych konsekwencji, które jeszcze się odkryją, że nie należy z nim żartować – lepiej wykonywać jego wymagania. Wirus mówi tak: „Zacznijcie dobrze odnosić się do siebie, jak jedna rodzina i nie będę musiał do was wracać i pokazywać, jak bardzo jesteście oddaleni od siebie i egoistyczni”. 

Kwarantanna w społeczeństwie prowadzi do niepokojów i napięć, które mogą zakonczyć się ekonomicznym krachem. Epidemia pozbawia świat stabilności i elementarnego bezpieczeństwa. Jeśli nie naprawimy naszych stosunków, to znaczy nie rozwiążemy problemu w korzeniu, to oczekuje nas ekonomiczny kryzys we wszystkich obszarach, ponieważ jesteśmi połączeni totalną zależnością. 

A w końcu dojdziemy do wojny światowej, która jest założona w programie natury. Natura nie zna litości – jest to system praw, i jeśli nie reagujemy dzisiaj i nie spełnimy wymagań natury, to przyjdą potężniejsze siły i zmuszą nas do pracy nad naszą naprawą, dopóki nie połączymy się w ludzkim społeczeństwie tak samo integralnie, jak wszystkie pozostałe poziomy natury: nieożywiony, roślinny i zwierzęcy. 

Człowiek żyjący na kuli ziemskiej traktuje podobnych do siebie gorzej niż złe wilki. I natura się z tym nie zgadza. Rozwijamy się i musimy sobie uświadomić, że tylko ciepłe więzi między nami mogą wywołać dobre siły, które pomogą nam iść naprzód. 

Nawiasem mówiąc, wilki bardzo dobrze odnoszą się do siebie nawzajem. To my uważamy, że wilk jest gorszy niż człowiek. Znany błąd. 

Ciąg dalszy nastąpi … 

Z programu „Globalne perspektywy“, 01.05.2020 


Czy topnienie lodowców jest niebezpieczne dla ludzkości?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Naukowcy alarmują, że topnienie lodowców może być dla nas zabójcze.

Badacze z Chin i ze Stanów Zjednoczonych udali się do Tybetu, gdzie znajdują się najstarsze lodowce. Badając je, znaleźli tam dwadzieścia osiem rodzajów różnych zamrożonych wirusów. I jeśli nagle zacznie topić się lód, one ożyją.

Oto teraz na tle koronawirusa pojawiła się straszna panika. Starożytne wirusy były zamrożone przez około 15 000 lat. Co przyniosą ludzkości?! Podobno mogą być straszniejsze od koronawirusa!

Odpowiedź: To całkiem możliwe. To okropne odkrycie. Może to jakoś ostudzi gorące głowy polityków w pierwszej kolejności. Przecież wszystko zależy od nich.

Pytanie: Jak politycy są powiązani z wirusami?

Odpowiedź: Związani są w taki sposób, że pomagają w zmianach klimatycznych Ziemi, ociepleniu i wszystkim innym. Niech w to wrzucą miliardy. A może jednak mnie usłyszą i wtedy nie będzie trzeba wyrzucać miliardów „na Ziemię”, ale edukować ludność, popychać ją w kierunku zjednoczenia.

Pytanie: W jaki sposób edukacja wiąże się z wirusami?

Odpowiedź: Zgodnie z planem natury już powinniśmy się zbliżyć. Jeśli nie zaczniemy poważnie łączyć się między sobą w jedną ludzkość, to oczywiście czekają na nas ogromne problemy!

I tutaj nie chodzi tylko o topnienie lodowców. Naruszamy integralną ekologię kuli ziemskiej i całej otaczającej przestrzeni. Naruszamy ekologię w Układzie Słonecznym! Nie rozumiemy tego, ale to wszystko są zamknięte systemy, które wpływają na siebie nawzajem.

W pierwszej kolejności my, Słońce, Księżyc. Są to bliskie sobie, wzajemnie połączone systemy (choć wydaje nam się, że są tak odległe), że mogą po prostu mieć miejsce nieprzewidywalne konsekwencje, przy czym bardzo szybko. Powinniśmy to wszystko przemyśleć.

Ale do tego potrzebujemy innych polityków i innych przywódców, innego zarządzania Ziemią. Spójrzcie, o czym oni myślą! Tylko jakby usunąć jeden drugiego z miejsc, panować przez rok lub dwa i z tego powodu są gotowi poświęcić cały dobrobyt ziemian. Nie wyobrażam sobie, jak to opisać, aby dotknąć ludzkich serc. Ale gdyby ludzkość zapragnęła, to zaprowadziłaby porządek.

Pytanie: Dlaczego ludzkość tego nie chce?

Odpowiedź: Nie chce być tego świadoma. Zamyka oczy. Ale teraz mogą nastąpić takie ciosy…

I będą cały czas narastać. Definitywnie.

A jeśli znajdą antidotum na tego wirusa, to będzie jeszcze gorzej. Kolejne antidotum – i jeszcze gorzej i tak dalej.

Pytanie: Ale czy jest Pan przeciwny szukaniu antidotum?

Odpowiedź: Nie, nie jestem temu przeciwny, uważam, że to głupota. Dlatego, że tym nic nie zrobisz. Po prostu cały czas podążasz po tej samej drodze błędów i upadków. Lecz nie tym należy się zająć. Należy sobie uświadomić źródło nieprawidłowego stosunku do siebie, do natury, do ludzi i wtedy wszystko się ułoży.

Komentarz: Ludzkość zajmuje się poszukiwaniem środków, aby zatrzymać topnienie lodowców itd.

Odpowiedź: A po co? To nie te środki – mechaniczne! Nic nie może zostać rozwiązane na tych samych poziomach! Zawsze trzeba wznieść się na wyższy poziom. Jak mówił Einstein: „Chcesz coś naprawić? Należy podskoczyć wyżej stołu, jeśli chcesz wylądować na stole”.

Pytanie: Tak, ale jak ludzkość może to zrozumieć?

Odpowiedź: Niech posłuchają kabalistów. Mówimy w absolutnie rozsądny, zdrowy, empiryczny sposób, staramy się wszystko wyjaśnić.

Komentarz: Do ich umysłów nie wejdzie to, co sprawiłoby, że ludzkość zbliży się do siebie…

Odpowiedź: To największa siła natury. Ponieważ w ten sposób wyrażamy na ludzkim poziomie i staramy się, aby natura stała się maksymalnie integralna. Natura zaczyna się równoważyć na wszystkich pozostałych poziomach.

Przecież, jaka jest przyczyna całego problemu? Taka, że wszystko wychodzi z równowagi. A jeśli ludzie na swoim poziomie zaczną tworzyć tę równowagę – a my już dawno nie jesteśmy w równowadze, co widać po naszych wzajemnych relacjach – to wówczas wszystkie pozostałe części natury automatycznie zaczną dochodzić do równowagi.

Pytanie: I co wtedy się stanie? Wirusy, które przyszły uśmiercać, pomogą nam żyć?

Odpowiedź: Oczywiście! Wszystko zostanie zrównoważone. Wirusy będą działać normalnie, jak trzeba. W naturze nie ma nic złego. To my na naszym poziomie naruszamy harmonię interakcji między siłami natury i dlatego przejawia się ona na niższych poziomach właśnie w takiej formie.

Wulkany, huragany, wirusy – to wszystko są naturalne zjawiska, ale one zaczynają się manifestować już na poziomie zjawisk biologicznych. A potem będą również na poziomie ludzkim.

Oznacza to, że ludzkość nagle przestanie rozumieć, co robi, gdzie istnieje, jakby pod wpływem jakichś określonych narkotyków. I nie można nic zrobić z ludźmi.

Będą chodzić jak odłączeni i robić nielogiczne, koszmarne rzeczy. Komuś przyjdzie do głowy nacisnąć przycisk w elektrowni jądrowej…

Pytanie: Czy to oznacza, że problemy podniosły się do poziomu ludzkiego?

Odpowiedź: Oczywiście. One stopniowo podnoszą się z dołu, jak podnosi się woda i zalewa wszystkie poziomy naszego ludzkiego budynku.

Pytanie: Jest Pan człowiekiem nauk ścisłych, ale bardzo trudno jest Pana usłyszeć. Politycy Pana nie usłyszą. Do kogo więc Pan się zwraca?

Odpowiedź: Do narodów. Do polityków w ogóle się nie zwracam. Nic nie można zrobić, jak tylko uświadamiać ludzi. Nie polityków, oni są zaprogramowani przez naturę. To, czego ludzie chcą, to politycy realizują.

Należy życzyć sobie, aby ludzie zechcieli właściwych celów i wtedy politycy to zrobią. Politycy nic nie słyszą! Najważniejsze dla nich jest być u władzy. Jeśli usłyszą, że ludzie tego chcą, będą mówić i robić to, co chcą ludzie. Najważniejsze dla nich jest dowodzenie.

Pytanie: Co ludzie powinni teraz zechcieć, aby nagle zmienić polityków?

Odpowiedź: Ludzie powinni zechcieć być połączeni między sobą dobrymi więziami. Musimy pomyśleć o tym, co powinniśmy zrobić. Ponieważ, jeśli to będzie się rozwijać w naturalny sposób, egoistyczny, to oczywiście będzie źle. Musimy pilnie skorygować tendencję natury, obrócić ją w kierunku zgody, wzajemnego zjednoczenia. I wtedy wszystko się zrównoważy.

Nie schowamy się przed wirusami i innymi organizmami. To wszystko są biologiczne organizmy. Musimy to wszystko przekręcić w lepszą stronę. Jeśli obrócimy to w lepszą stronę, nie wyrządzą nam żadnej szkody. Przeciwnie, będą uczestniczyć z nami w innym rozwoju – cywilizacyjnym.

Komentarz: W kierunku życia.

Odpowiedź: Oczywiście. Wszystko zależy od człowieka.

Z programu TV „Nowości z Michaelem Laitmanem”, 03.02.2020


Nie bójcie się koronawirusa

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Prosty człowiek boi się koronawirusa. On boi się, że zachorują jego krewni, bliscy, ukochani. On z obawą wchodzi do sklepu z dwiema maskami, nakłada je na twarz, kupuje produkty na tygodnie. Oto takie życie człowieka. Tym bardziej, że środki masowej informacji nakręcają nas.

Każdy to ma i ja to mam. Jak człowiek ma żyć, jak zachowywać się w tej epoce? Jak człowiek może dostosować się do tego wirusa?

Odpowiedź: A ty się uspokój, usiądź, nie ma co biegać. Człowiek w ogóle nie jest stworzony do tego, by biegać, jest stworzony do tego, by siedzieć. I pomyśl, jakie poza tym może być życie – w drugiej połowie XX wieku, którą stworzyliśmy sobie sami na własne nieszczęście. 

Istnieje nieco inne życie, kiedy zaczynasz rozumieć, dlaczego żyjesz i po co żyjesz. Nie po prostu biegasz, biegasz, biegasz, dopóki nie upadniesz i nie umrzesz. Nie wiemy, skąd przyszedł koronawirus. Nawiasem mówiąc, to w tej chwili nie ma dla nas znaczenia. Po prostu powiedzmy, że to dobra rzecz.

Pytanie: Czy to jest Pana rada dla zwykłego człowieka?

Odpowiedź: Tak. Wirus nas powstrzymuje. On mówi: „Zatrzymajcie się, ludzie! Ziemianie! Spójrzcie, co zrobiliście z Ziemią! Przecież niszczycie wszystko, na czym istniejecie. Wy już wykańczacie całą naturę, która was rozwinęła, stworzyła, wychowała i w której istniejecie”.

Nasz świat zmierzał w kierunku wojny światowej. Istnieją takie stany w życiu, nawet w indywidualnym życiu człowieka, kiedy wchodzi w ten stan i czuje, że wyjść już z niego nie może. To na pewno go doprowadzi, po prostu zaciągnie go w jakieś bardzo złe środowisko, bardzo złe sprawy i on już z tego wyjść nie może. W takim stanie znajdowaliśmy się.

Pytanie: Chce Pan powiedzieć, że wirus nawet uratował ludzkość przed wojną światową?

Odpowiedź: Zdecydowanie! Jestem tego absolutnie pewien, że gdyby nie ten wirus, to w najbliższej przyszłości zaczęlibyśmy zajmować się wojną.

Pytanie: To znaczy proponuje Pan teraz, byśmy byli wdzięczni wirusowi?

Odpowiedź: Koniecznie!

Komentarz: Wyobrażam sobie tego prostego człowieka. Rzeczywiście, wojna jest argumentem. I wszystko naprawdę zmierzało ku temu…

Odpowiedź: Szliśmy do tego! Nie mieliśmy innego wyjścia! Dlatego że my, egoiści, dochodzimy do stanu, w którym tylko wojna może nas uratować – odnowić rynki, odnowić coś jeszcze. I zaczniemy znów biegać i robić wszystko, gdy wszystko zniszczymy. I znowu to samo. Tylko tym zajmowaliśmy się.

Pytanie: Globalnie rozumiem tę kwestię. Ale jak żyć z wirusem?

Odpowiedź: Po pierwsze sam wirus jest globalny. To też jest niesamowite. Spójrz, natura lub Stwórca, co jest jednym i tym samym, jakie interesujące rzeczy ma w zapasie!

Komentarz: Tak. Złapał wszystkich.

Odpowiedź: Absolutnie! I tak spokojnie.

Komentarz: Przedtem wydawało się, że i pożary i wulkany, i erupcje, i huragany są gdzieś tam daleko. Dotyczyło to tych, którzy tam się znajdowali, innych nie dotyczyło. Nagle ten maleńki wirus… Każdego dotknął! Absolutnie każdego! I to jest zdumiewające!

Odpowiedź: I wszyscy się z nim zgadzają, wszyscy się zgadzają. Ktoś tam jeszcze mówił: „To nas nie dotyczy! Nas to nie obchodzi!” Jak tylko wirus przyszedł, natychmiast wszyscy usiedli i okazali gotowość.

Musimy więc zrozumieć szczególną misję tego wirusa. Nie ma co mówić o nim za dużo, należy mówić o sobie, a nie o nim. I nie jak chronić się przed tym, ale jak za jego pomocą możemy sami się przeobrazić – każdy i pomiędzy sobą.

Komentarz: Czyli siedzę zamknięty u siebie w pokoju ze swoją rodziną…

Odpowiedź: Więc pomyśl, dlaczego on zachowuje się w taki sposób – selektywnie. Posadził cię osobno w pokoju i teraz siedzisz ze swoją żoną, z dziećmi. Nie spotykałeś się z nimi już, nie wiem, od 10-20-30 lat.

Komentarz: Tak. 🙂 Z pewnością po raz pierwszy od dłuższego czasu.

Odpowiedź: A teraz możesz się dowiedzieć: “A jak ten ma na imię? A czym ty się zajmujesz? Ooo, już jesteś w piątej klasie! Ooo, ty już jesteś taki duży?” I tak dalej. Więc zaczniesz widzieć te dzieci i siebie, i żonę.

Komentarz: W rzeczywistości tak jest. Teraz nawet u mnie. Siedzę w domu po raz pierwszy od dłuższego czasu. Zwykle wpadałem tu na bardzo krótki czas.

Odpowiedź: Nieszczęśliwy człowiek! 🙂

Pytanie: No nie. I nagle siedzimy, żona siedzi… I tak nagle zaczęliśmy rozmawiać o życiu i w ogóle o tym, jak wszystko się dzieje. I zaczęliśmy dochodzić do tego, o czym Pan mówi – jak żyliśmy i jak będziemy żyć. Takie rozmowy zaczęliśmy prowadzić.

Mam jeszcze pytanie o strachu, który nieuchronnie istnieje w człowieku. Jaką radę mu Pan da? Jak pracować z lękiem przed zarażeniem, zarażeniem innych?

Odpowiedź: A czy nie przychodziły inne wirusy i nie było tak samo? Czy ludzie nie umierali z powodu grypy czy czegoś innego? Nie mówiliśmy o tym po prostu, ponieważ przyzwyczailiśmy się, że co roku umiera jakaś liczba ludzi. I co?

I dzisiaj też, jaki procent wszystkich?! Ja do tego mówię, że wywołujemy panikę w absolutnie naturalnych przypadkach.

Pytanie: Ale niech Pan mi powie, to wygląda na jakiś wyższy rozum, który naciska na nas wszystkich.

Odpowiedź: Tak, oczywiście.

Komentarz: To naprawdę coś z góry. Logicy mówią, tak jak Pan mówi: grypa i wypadki drogowe – wszystko to zabiera tysiące razy więcej żyć! I jednocześnie oni też siedzą w domu. Oni piszą o tym, a jednocześnie to w nich siedzi! Wirus w nich siedzi! Co to za wyższe sterowanie? Czego on chce?

Odpowiedź:  To nie przez wirusa przenosi się do mnie. To przekazuje się do mnie przez mózg, poprzez wewnętrzne odczucia! To taki wirus. On pracuje w naszych mózgach i w sercach. I dlatego odnosimy się do tego inaczej. Ale co tu jest? Wypił pół butelki wódki i poszedł, zapomniał.

Ale nie, już tak nie jest. I zaczynając od czołowych liderów, prezydentów i tak dalej i do tych, którzy pracują, dosłownie sprzątają ulice, wszyscy-wszyscy skłaniają się przed nim. To nie dlatego, że wirus tam kogoś zainfekował lub zabił.

Pytanie: Czy to nie media rozkręcają?

Odpowiedź: Nie! Im się tak wydaje, że oni to robią. Istnieje dzisiaj wiele teorii spiskowych o tym, skąd to przyszło, i Internet, już sobie wyobrażam, jak pełen jest tego.

Komentarz: Zapchany całymi tymi bzdurami, zapchany! Tyle teorii, Pan nawet sobie nie wyobraża. A Pan jednak uważa, że jest to celowe…

Odpowiedź: Celem tego jest porządne wstrząśnięcie ludzkości. Wiesz, to tak jak z dzieckiem. Wstrząśniesz nim, by ono: „O!”. Wytrąciłeś z niego trochę tej głupoty i teraz ono może myśleć, słyszeć cię i postępować inaczej.

Komentarz: Przy czym każdego. I to jest niesamowite! Od prezydenta do sprzątacza.

Odpowiedź: Tak. I dlatego bardzo się cieszę. Wiesz, „Szczęśliwy jest ten, kto był na tym świecie w tych brzemiennych w skutki chwilach”. Tak więc znajdujemy się razem z Panem w brzemiennych w skutki chwilach! Jest to bardzo poważna przebudowa świata! Mam nadzieję, że będzie to ideologiczna przebudowa, a nie jakaś finansowa, psychologiczna. To jest właśnie duchowa przebudowa, kiedy świat zaczyna myśleć: dlaczego i w ogóle po co istniejemy?

Pytanie: Czy świat się zmieni, czy zapomni o tym, jak zapomniał o wszystkim innym? Nawet drugą wojnę światową, takie katastrofy…!

Odpowiedź: Wszystko, co dzieje się na poziomie materialnym, zapomina się przez okres maksymalnie stu lat. Maksymalnie!

Pytanie: Czyli to też zostanie zapomniane? Wirus też zostanie zapomniany?

Odpowiedź: Jeśli mu pozwolimy, zostanie zapomniany.

Pytanie: Czyli nie wolno na to pozwolić, tak?

Odpowiedź: Nie! Musimy zrozumieć, że w ogóle to nie jest wirus. To jest dobro, wyższe dobro, miłosierdzie, które pokazuje nam, jaki okropny świat stworzyliśmy i jak w zasadzie cierpimy w nim, i jak bardzo otępieliśmy, że jesteśmy po prostu niewolnikami! 

Rano biegnę do swojego samochodu, uruchamiam go, w tych korkach za około dwie godziny docieram do pracy, pracuję, by zatankować ten samochód i wrócić do domu. Kiedy wieczorem wracam do domu, zdążam obejrzeć jakiś idiotyczny program telewizyjny. 

I jutro znowu to samo i moja żona. A gdzie są moje dzieci – w ogóle nie wiadomo, gdzie i co, w jakich kółkach, za które płacimy, aby pracować, a pracujemy po to, aby płacić za te kółka, i tak dalej. To w ogóle koszmar! Koszmar, co się dzieje! Wszystkie te kredyty hipoteczne!

Komentarz: Czyli takie błędne koło, chomik w kołowrotku – cały czas.

Odpowiedź: Specjalnie stworzyliśmy sobie taki świat. A teraz jednak zastanówmy się, jak go zmienić. Wirus nam w tym pomoże. Niech wirus nam w tym pomoże!

Pytanie: Czyli niech wirus nam w tym pomoże. I zostawić wszystkie strachy, mówi Pan?

Odpowiedź: Nie powinno być żadnych strachów. Powinien być tylko jeden strach: abym właściwie wykorzystał obecną chwilę. To wszystko.

Pytanie: Wyciągnął właściwe wnioski, tak? 

Odpowiedź: Tak. A prawidłowy wniosek jest bardzo prosty: myśli. Myśli! Zastanówmy się, dlaczego żyjemy, jak w inny sposób możemy zbudować nasze życie. Widzimy, że jakiś przeklęty wirus nagle może uczynić z nas takich spokojnych ludzi: będziemy siedzieć w domu, nie będziemy się szarpać, nie potrzebne są nam miliardy, one stopniowo teraz znikną, dzięki Bogu, niewiele z nich pozostanie i tak dalej. I niczego nie potrzeba.

Przecież wymyśliliśmy wszystkie te pieniądze, wszystkie te bogactwa, to wszystko po to, aby chwalić się przed innymi w naszym nieskończonym egoizmie. Nastawmy się teraz inaczej. I dzisiaj jest to możliwe. Jeśli wirus by działał jeszcze przez wystarczającą ilość czasu, oczyściłby nas wszystkich, to co zrobilibyśmy? Spójrz: miliardy ludzi – z czego oni będą żyć po wirusie?

Pytanie: Niech mi Pan powie – z czego? Teraz wszystkie firmy upadną, ludzie nie chodzą do pracy.

Odpowiedź: Oczywiście padną! Widzisz, samoloty są na ziemi, statki w portach, nie ma czym handlować, co robić? I nie są potrzebne! Zabezpieczymy się wszystkim, co niezbędne, i to wszystko. I wszystko będzie spokojnie.

Pytanie: Czyli tak dojdziemy do zdrowego jedzenia, do zdrowych relacji. Czy to jest możliwe?

Odpowiedź: Oczywiście możliwe. A dlaczego nie? Jeśli tylko wirus nie zniknie. A bez niego na pewno powrócimy. Obowiązkowo. Musimy więc zamiast wirusa zrobić sobie poważne pranie mózgu i dojść do normalnego stanu.

Komentarz: Kiedy Pan mówi „wirus nie zniknie” – oznacza to pranie mózgu, aby…

Odpowiedź: Żeby to, co nas trzyma dzisiaj i nawet  o wiele-wiele razy więcej niż to, pozostało w nas. Abyśmy zrozumieli, że należy żyć dla naszego dobra. A to oznacza, że chcę żyć ze względu na stan, w którym będę istnieć wiecznie. To może nas przekonać. W trakcie tego życia zajmowaliśmy się tylko tym, że tak naprawdę uciekaliśmy, uciekaliśmy od tego pytania o śmierci. Wirus daje nam teraz inny stan: a przed śmiercią nie uciekaj, i tak nigdzie nie uciekniesz. Zróbmy tak, aby pokonać ten wyimaginowany kres śmierci. My możemy to zrobić, to jest możliwe – bycie nieśmiertelnym. I wirus nam w tym pomoże.

Pytanie: A jak być nieśmiertelnym?

Odpowiedź: Należy podnieść się ponad nasz egoizm, on nas uśmierca! Ten egoizm nie oznacza, że po prostu chcemy popisywać się przed sobą nawzajem i być silniejsi, mądrzejsi od innych i tak dalej. Ten egoizm nas ogranicza, daje nam tylko ograniczone postrzeganie świata poprzez nasze ciało. Więc poczujmy świat poprzez naszą wewnętrzną strukturę – naszą duszę. I wtedy ujrzymy zupełnie inny świat – nieskończony, wieczny, doskonały.

To nic nie ma wspólnego z religiami. Po prostu sami poczujmy, w jak bardzo doskonałym i wiecznym świecie żyjemy. Nauka Kabały o tym mówi. Ona nie opowiada się za żadną religią, za niczym. Ona po prostu rozwija duszę człowieka. I dzięki temu możemy stać się naprawdę szczęśliwi.

A wszystkie te miliardy – one i tak wszystkie znikną. I człowiek nie będzie potrzebował więcej niż zwykłe, normalne, zdrowe jedzenie, normalne ubrania, normalną rodzinę. To wszystko jest naprawdę bardzo proste: tylko nie pracuj po to, aby wyrzucać. Pracujemy – żeby wyrzucić, pracujemy – żeby wyrzucić. Dlatego że sąsiad ma już nowy samochód, a ja mam jeszcze stary i tak dalej. Właśnie to wszystko powinniśmy usunąć.

Mam nadzieję, że dzięki naszym materiałom w Internecie ludzie poczują, że taki stan można osiągnąć. A natura ze swej strony nam w tym pomoże. Ponieważ w przeciwnym razie dojdziemy do unicestwienia.

Natura pomoże i wirus nas nie opuści.

Z programu TV „Nowości z Michaelem Laitmanem”, 18.03.2020


Czy wirus może pozostawić złe konsekwencje?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy wirus może pozostawić złe konsekwencje? Jak powinna zareagować ludzkość, aby później nie było źle?

Odpowiedź: Niczego złego po wirusie nie będzie. Mam nadzieję, że on nas wyleczy.

W rzeczywistości, jak pisał Rabasz, będzie to uzdrowienie, a nie choroba. Wirus wyleczy nas z egoizmu, podniesie nieco wyżej, oczyści, da możliwość bardziej poprawnie spojrzeć na siebie, abyśmy nie byli takimi egoistami, tak złymi w stosunku do siebie.

Dlatego po wirusie życie będzie o wiele łatwiejsze, znacznie lepsze. Myślę, że wkrótce to zobaczymy. Ale nie w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Tak szybko to nie nastąpi.

Z lekcji w języku rosyjskim, 22.03.2020


Żegnaj świecie fantazji

каббалист Михаэль Лайтман Nie, nie wrócimy do normalnego życia. W najlepszym przypadku go zaczniemy. 

Za wcześnie świętować zwycięstwo. Wirus nie ustąpił. Spiesząc się, by wydostać się z uwięzienia, ryzykujemy wpadnięcie w pułapkę. Przecież ten kryzys ma cel, epidemia uderza w nas nie tak po prostu — ona ukierunkowuje  ludzkość. A próba przebicia się z powrotem, wbrew tendencji rozwoju, będzie nas drogo kosztować. Znacznie drożej niż samoizolacja. 

Przede wszystkim wcale nie osiągnęliśmy zwycięstwa nad chorobą. Nawet nie zbadaliśmy jej jak należy i ona zadziwia nas wciąż każdego dnia. Można tylko zgadywać, jak wirus będzie dalej się zachowywał. 

W tych warunkach powrót do naprawdę niezbędnych obszarów działalności jest częściowo uzasadniony. Jednak domowe odseparowanie od siebie jest wciąż najbezpieczniejszą strategią. Tak przynajmniej ograniczamy swoją naturę, swój niewyczerpany pociąg do zepsucia wszystkiego, co napotykamy.

Rozumiem rządy, które wprowadzają złagodzenia, aby ratować gospodarkę przed gwałtownym spadkiem, biznes przed bankructwem, obywateli przed bezrobociem, plony przed rozkładem. Ale w rzeczywistości nie jesteśmy na to gotowi, i jak sądzę w nadchodzących tygodniach zobaczymy negatywne rezultaty naszego pośpiechu. 

Koronawirus odejdzie dopiero wtedy, gdy nauczymy się jego społecznych lekcji. 

Nie wiem, czy powiedzą nam o wszystkich komplikacjach i czy zwykli ludzie będą mogli spojrzeć na ogólny obraz, bez retuszu ze strony cenzury i politycznego ogłupiania.

Oczywiście wszędzie będzie inaczej. Ale tak czy inaczej, sytuacja naciska na nas z obu stron: nie możemy dalej siedzieć w domu i nie możemy powrócić do lekkomyślności z poprzedniego życia. Tak, jakbyśmy byli wyciskani i przepychani przez wąską stresową gardziel do czegoś nieznanego. 

A nam wydaje się to, jak wybór najmniejszego zła.

Mogło być inaczej. W ideale powszechną izolację najlepiej byłoby kontynuować do tej pory, dopóki nie znajdziemy medycznego i społecznego rozwiązania problemu. I jeśli pierwsze rozwiązanie dotyczy systemu opieki zdrowotnej ze wszystkimi jego partnerami, to drugie odnosi się przede wszystkim do nauki Kabały. Właśnie ona daje jasną odpowiedź na głębsze i obszerne kwestie związane z epidemią. Wszystkie inne nauki badają naturę z ludzkiego punktu widzenia. Kabała studiuje Naturę w oderwaniu od naszych egoistycznych pojęć.

Moje myśli nie są waszymi myślami” 

Natura wszelkimi środkami kieruje nas do integracji, do jedności, do wspólnego systemu, w którym nie ma ani liderów, ani niedouczonych. Powoli zaczynamy to rozumieć, ale nadal nie bierzemy pod uwagę intencji Natury, próbując przezwyciężyć te wyzwania, które ona stawia przed nami. Właśnie dlatego koronawirus nie odejdzie tak łatwo. 

Szkoda, że bezczynności podczas przymusowej kwarantanny nie używamy z korzyścią – na zapoznanie się z pomysłami i planami Natury. Dany nam przez nią czas mógłby stać się najowocniejszym okresem… Ale kurczowy pęd z powrotem w przeszłość przesłania nam oczy. I dlatego nie będę zaskoczony, jeśli po pewnym czasie ponownie będziemy musieli rozejść się po domach. 

Koronawirus w rzeczywistości wskazuje nam nasze miejsce: oddziela od siebie i jednocześnie łączy wspólnym nieszczęściem. Oddzieleni teraz „próżniowymi powłokami”, moglibyśmy pomyśleć o tym, czym wypełnić tę próżnię, aby się połączyć, nie zarażając innych. Więc zagłębmy się trochę mocniej w kwasy nukleinowe i powłoki białkowe.

Prawdziwym uzdrowieniem z nieszczęść ludzkości będzie naprawa naszych stosunków. I w tym celu właśnie stworzono wszystkie warunki: między nami zostały zerwane wypaczone więzi konsumpcyjnego społeczeństwa i pozostało nam „tylko“ zastąpić je ciepłem naszych serc. Może nie od razu, ale przynajmniej poruszyć się w tym kierunku. 

Jednak my jak zwykle nie doceniamy darów Natury i przeceniamy jej cierpliwość… 

A ona już więcej nie czeka, ona żąda. I z czasem oczyści wszystko – wszystkie sfery ludzkiej działalności, które nie są niezbędne życiowo. Koronawirus, jak i kolejne globalne wyzwania, to dźwignie do odwrócenia ludzkości z głowy na nogi. Wszystkie one torują drogę do globalnej ludzkiej wspólnoty. Nieprawidłowe relacje między nami tylko zaostrzają nacisk Natury, nasilają chorobę, a prawidłowe relacje wręcz przeciwnie – neutralizują ją. W rezultacie możemy zbliżyć się tylko w tym, co nie szkodzi integralności. Reszta terytorium zamieni się w „pole minowe”. 

Co straciliśmy, i co znaleźliśmy 

Nadszedł czas na przemyślenie. Wszystkie obietnice i zachęty minionej epoki, wszystkie jej „cudowne” możliwości ukazują się dzisiaj, jako oszukańczy zestaw szablonów i kłamstw.

Ona wywyższała marginalne i uniżała wielkie, uczyniła nasze życie bezsensownym i zamieniała je w kołowrotek dla gryzoni. 

Dość! Wyrośliśmy z tego karcianego królestwa. Żegnaj, „iluzoryczny” świecie. Wszystkie twoje „cuda” były fałszem, samooszukiwaniem, talią oznaczonych kart. 

Wciąż jesteśmy wzywani z powrotem, nadal zapraszani do cofnięcia się do dzieciństwa: „Dołóżmy starań, aby powrócić do Krainy Iluzji…” Nie wrócimy. Nie możemy ponownie wcisnąć się, wpasować w tę iluzję. Ona i tak pęknie w szwach.

I niech tak będzie. Nie warto jej opłakiwać. Mamy zupełnie inną przyszłość – z ogromnymi horyzontami możliwości, z nierozerwalnym połączeniem serc, z nieskończonym potencjałem ludzkiego rozwoju. Za czterema ścianami, w których spędziliśmy kilka tygodni, pluska ocean, czekający na odkrycia i przełomy. Wspólne odkrycia. Wspólne przełomy. 

Trzeba tylko nauczyć się żyć w równowadze między nami i Naturą. A ta lekcja już się rozpoczęła. Zmieniamy się sami o tym nie wiedząc. Koronawirus, podobnie jak program aktualizacji, pobrał się na wspólny komputer, w ludzkość i zaczął już w nim pracować. 

Dlatego, skoro już wracamy w świat poza oknem musimy to robić z myślą o przyszłości, a nie przeszłości. Do permanentnego kryzysu ciągnie nas chory egoizm, a nie zdrowy rozsądek. Mamy za sobą ślepy zaułek. A przed nami przemiana: odtąd ważne jest, aby człowiek nie tylko sam się nie zaraził, ale także nie zarażał innych. Zarażał nie po prostu wirusem – ale pogonią za przeszłością. To właśnie taka wzajemna troska uchroni nas przed chorobą. Właśnie w ten sposób rozwija się wspólna odporność. 

Alternatywa jest przerażająca. Zwykła konkurencja ludzi, firm, krajów ciągnie nas na dno, w tych konfliktach nie będzie zwycięzców. Wplątując się w gospodarcze i ideologiczne konflikty, ludzkość stacza się w dół, jak kłębek nierozwiązywalnych globalnych sprzeczności – poprzez wstrząsy prosto do wojny światowej.

Albo dorośnie. Przecież iluzoryczne królestwo i tak się rozpadnie. Na oczach traci siłę, spryt, wpływy. W rezultacie pozostanie z niego jedynie szkielet pilnych potrzeb, na którym będziemy musieli stworzyć nowy system społeczny – równoprawny, opiekuńczy, sprawiedliwy, zrównoważony. Jak? Właśnie już teraz musimy o tym myśleć. 

Nasza dobra przyszłość polega na wspólnej trosce o siebie nawzajem, na odpowiedzialności społecznej, na wspólnocie interesów. Społeczeństwo powinno stać się silną rodziną, w której każdy jest cenny, kochany, szczęśliwy. Nie, nie tak jak u Orwella – ale naprawdę.

Natura nieuchronnie prowadzi nas do tego. „Musimy się uczyć” – ona mówi – musimy zbliżać się, dogadywać, wznosić ponad siebie do jedności. Pomagać sobie nawzajem. Współczuć. Kochać”. 

Nie traktujcie tego, jak moralizowania. Ja nie ubóstwiam Natury, po prostu ona jest czymś więcej niż myśleliśmy do tej pory. I dzisiaj celowo nałożyła na człowieka „koronę”, aby zademonstrować, jak bardzo on nie odpowiada roli jej „korony”. 

Bez żadnych rewolucji, bez Lenina na samochodzie pancernym obaliła „niewzruszone” fundamenty i otworzyła nam oczy: wszelkie zaburzenia równowagi są zakorzenione w naszych zepsutych stosunkach, wszystkie nieszczęścia wynikają z nieprawidłowych wzajemnych relacji między nami, wszystkie nasze sztuczne systemy kontroli i równowagi przestają funkcjonować. 

Co więc dalej? Dzisiaj potrzebujemy ponownego uruchomienia całej platformy społecznościowej, aby dostosować ją do Natury. Przecież w rzeczywistości ekologia społeczeństwa i ekologia środowiska to dwie strony tego samego medalu, jednego „systemu operacyjnego”, integralnego i wszechobejmującego.

Wierzę, że w najbliższej przyszłości zaczniemy „przetrawiać” te przesłania, godzić się z nimi i je akeptować. Nasz pociąg przechodzi na inne tory, nasz światopogląd zmienia perspektywę, nasz wzrok zmienia ustawienie ostrości. Nie tymczasowo – ale na zawsze. I im szybciej uświadomimy sobie, zrozumiemy te zmiany, tym łatwiej będzie nam budować nowe relacje społeczne i pracownicze, nową gospodarkę, nowe podejście do edukacji, nowe życie. 

Najważniejsze jest, aby iść w zgodzie z Naturą, nie ślepo podporządkować się jej, ale świadomie, celowo badając jej prawa. To już jest stopień Człowieka, a nie konsumenta, który filozofuje w wolnym czasie. Człowieka, a nie dogmatyka, dla którego wszystko jest jasne raz i na zawsze. Człowieka, a nie tej ubogiej, ograniczonej istoty, w którą wielu zmieniał poprzedni obraz życia. 

Jeśli sami nie zgodzimy się wrócić do przeszłości, Natura z radością otworzy nam drzwi do przyszłości.


Koronawirus – oczyszczanie ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Koronawirus – to indiwidualne czy ogólne zarządzanie Stwórcy?

Odpowiedź: Koronawirus jest przejawem ogólnego zarządzania Stwórcy, ponieważ weszliśmy w fazę rozwoju zwaną „ostatnie pokolenie”. Nazwałbym to jeszcze jaśniej: ostatnie egoistyczne pokolenie, które powinno wznieść się z egoistycznego poziomu rozwoju na altruistyczny.

Pytanie: Jest powiedziane, że „wszystko na świecie dzieje się ze względu na człowieka”. Czy uważa Pan, że wirus przyszedł dla Pana?

Odpowiedź: Uważam, że wirus jest błogosławieństwem, które oczyszcza ludzkość. Nasz świat był jak piekło i teraz przechodzimy przez czyściec. A kolejnym etapem jest raj, kiedy będziemy w pełni połączeni wzajemnie poprzez dobre relacje, i to stanie się ostateczną formą ludzkiej egzystencji.

Pytanie: Jakie wewnętrzne zmiany spowodował wirus w Pana życiu?

Odpowiedź: Spowodował restrukturyzację w komunikacji z moimi uczniami. Ale na lepsze. Teraz jestem z nimi bardziej równomiernie związany.

Wcześniej miałem 300-400 stacjonarnych studentów a reszta była wirtualna. Wirus sprawił, że wszyscy uczniowie stali sie wirtualni. Rozmawiam teraz z tobą z mojego biura i zgadzam się na prowadzenie zajęć w ten sposób w przyszłości. Niech studenci, a są ich miliony, słuchają mnie przez internetowe systemy.

Z programu TV„Koronawirus zmienia rzeczywistość”, 26.03.2020


Koronawirus – ludzkość w zakłopotaniu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy koronawirus będzie miał duchowe konsekwencje? Teraz ludzkość cierpi, boi się i nie wyciągnęła jeszcze daleko idących wniosków. 

Odpowiedź: Człowiek na razie jeszcze jest w zakłopotaniu: gdzie będę pracować, gdzie będą się uczyć moje dzieci, jak to wszystko będzie się odbywało, ile będę siedział w domu itd. I tu pojawia się wiele pytań: co z żoną, z dziećmi? Rzadko ich widuję, a teraz zaczynam poznawać swoje dzieci i żonę także. 

To wszystko nie jest proste. Posiedzimy tak razem jeszcze kilka miesięcy i jeśli nie przeprowadzimy poważnej pracy edukacyjnej z ludzkością, to zaczną się rozpadać rodziny. 

Komantarz: Ale te prognozy nie są specjalnie dobre. 

Odpowiedź: A co można zrobić? Przecież kiedy ludzie nagle łączą się na jednej małej przestrzeni, to stopniowo zaczynają pokazywać sobie nawzajem różne strony egoizmu. Nie jest łatwo się dogadać.

Myślę jednak, że zorganizujemy różnego rodzaju warsztaty i zajęcia, umieścimy na naszych stronach wszystko, co jest możliwe, i tym zapobiegniemy ciosowi.

Pytanie: Jak jednak będąc na kwarantannie ludzie mają się nie pozabijać? 

Odpowiedź: Przeciwnie, będziemy edukować ludzi tak, aby fizyczne zbliżenie między nami doprowadziło do wewnętrznego, serdecznego, duchowego zbliżenia, kiedy ludzie poczują między sobą pojawienie się jakiejś nowej siły zwanej Stwórcą. 

W Torze jest powiedziane: „Mąż i żona, i Stwórca między nimi”. W taki sposób możemy odkryć Stwórcę nawet między mężem i żoną. Wszystko znajduje się między nami. 

Z lekcji w języku rosyjskim, 22.03.2020 


Formuła zwiększenia odporności

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czym jest ludzka odporność z punktu widzenia nauki Kabały i jaka jest jej rola? Dlaczego zdaniem naukowców tylko odporność może pokonać wirusa? Czy osobiście zwiększa Pan swoją odporność w jakiś sposób?

Odpowiedź: Zwiększyć odporność można tylko pozytywnymi myślami. Kiedy troszczysz się o całą ludzkość, a nie o siebie, wtedy jesteś odporny na wszystkie wirusy.

Pytanie: Skąd pochodzi ta formuła?

Odpowiedź: Z Kabały.

Z programu TV „Koronawirus zmienia rzeczywistość”, 26.03.2019