Artykuły z kategorii Zdrowie

Wszyscy razem na ostatniej prostej do mety

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca zobowiązuje nas do przestrzegania programu stworzenia i dlatego pokazuje nam, że źle jest pozostawać oderwanymi od siebie nawzajem. Ale jak można nam pokazać, że to jest złe?

Tylko poprzez cierpienia, inaczej nie zrozumiemy, że separacja – to zło. I dlatego Stwórca jest zmuszony do dodania nieprzyjemnego wydarzenia do naszej separacji, abyśmy zaczęli to odczuwać.

Poprzez epidemię koronawirusa musimy poczuć, że z powodu naszej separacji mamy problemy. Musimy powiązać razem nasz fizyczny i emocjonalny stan. To, że jesteśmy tak daleko od siebie nawzajem emocjonalnie i nie czujemy, jak wspaniałe jest połączenie – jest przyczyną wszystkich nieszczęść, które nam się przydarzyły.

Sam wirus nie jest już taki straszny, ale ponieważ obejmuje cały świat, to paraliżuje całe nasze życie. Jeśliby uderzył w jeden kraj, to nie zwróciłby na siebie takiej uwagi. Ale ponieważ pochodzi to z zupełnie innego poziomu, od ogólnej siły duchowej wokół całej kuli ziemskiej, z poziomu duchowego, od programu końca ogólnej naprawy. Wywołuje przez to zupełnie szczególną postawę wobec siebie, powodując niepokój i zamieszanie.

Naukowcy nie mogą zaoferować żadnego rozwiązania i nie należy mieć nadziei na szybkie pojawienie się szczepionki. Ta epidemia nie jest podobna do żadnej z poprzednich, które były bardziej lokalne i nie miały na celu naprawienia ostatniego pokolenia, nie pochodziły od wspólnej siły zwanej „Mesjaszem” która działa na całą ludzkość. Teraz mamy do czynienia z nią po raz pierwszy.

I dlatego podejmowane są działania. Dlaczego trzeba zatrzymać przemysł na całym świecie, niszczyć gospodarkę we wszystkich krajach, kardynalnie zmienić życie ludzi. Tylko z powodu jakiegoś wirusa? A jeśliby wybuchła wojna, na której ginęłyby miliony ludzi, przecież nie zatrzymano by jej i ludzie nie przestawaliby walczyć. To dlaczego zatrzymujemy życie z powodu koronawirusa?

Dlatego że ta siła zstępuje z wyższego poziomu – stamtąd, gdzie już jesteśmy ze sobą połączeni. I ta siła przychodzi, aby pokazać nam, że my też tutaj, w tym świecie, jesteśmy zobowiązani zjednoczyć się. I dlatego nie rozumiemy jej i jesteśmy zakłopotani. Stopniowo zaczniemy słuchać tego, jak Stwórca uczy nas, zaczniemy rozumieć, w jaki sposób odnosi się do nas i czego od nas oczekuje.

Usłyszymy przez to głos Stwórcy, poczujemy Jego działania i będziemy mogli na nie reagować. Zbliżymy się do siebie nawzajem i od razu zobaczymy, jak epidemia zanika. A potem znowu upadniemy w swój egoizm i epidemia powróci.

W taki sposób będziemy to zbliżać się, to oddalać. Zupełnie jak dziecko, które raz wspina się na ręce ojca, to znowu ucieka od niego, przestraszone przez psa ponownie prosi, aby wziąć je na ręce. W ten sam sposób Stwórca uczy nas, jak należy nieustannie dążyć do połączenia z Nim. Różnica między tym światem i światem duchowym polega tylko na tym, kto rządzi: ja czy Stwórca. Właśnie do tej zmiany władzy powinna popchnąć epidemia.

Stwórca bierze pod uwagę ogólną naprawę całego świata: Myśli o przyszłości ludzkości, jednocząc wszystkich w jedno kli (naczynie) i napełniając je Wyższym Światłem. Już doszliśmy do ostatniej prostej do mety naprawy – Stwórca już nie do końca ukrywa się przed nami.

To my nie możemy Go odkryć, a On nie ukrywa się, wpływając na nas z naszego połączenia. I dlatego odczuwamy ogólny cios: nie gdzieś np. więcej, a gdzieś mniej, ale ogólnie wszędzie. Ponieważ znajdujemy się na ostatniej prostej do mety, pozostaje nam już tylko dojść do tej mety – do powszechnego zjednoczenia.

Z lekcji na temat „Wiara ponad wiedzą”, 13.09.2020


Osobista cena za obojętność społeczną

Wydaje się, że dzisiejszych ludzi prawie nic nie obchodzi. Jesteśmy obojętni na cierpienie ogromnej części społeczeństwa, chyba że coś wpływa na nas bezpośrednio na poziomie osobistym. Oglądamy wiadomości, denerwujemy się i narzekamy i to jest zakres naszego zaangażowania w społeczność. Dlaczego apatia stale rośnie? Nasza obojętność wynika z tego, że jesteśmy coraz bardziej oderwani od naszego otoczenia. Brakuje nam poczucia przynależności, mimo że takie uczucie jest równie ważne jak tlen, którym oddychamy. Każdy z nas musi zdać sobie sprawę, że nasza przyszłość jest nierozerwalnie związana z przyszłością innych.

Gdy dobre połączenia między nami wzmocnią się i pogłębią, zaczniemy odczuwać szczególną moc przepływającą przez naszą sieć komunikacyjną – siłę, która nas ożywia, powiększa i daje nam zrozumienie, uczucie, myśl i pragnienie na niespotykanym dotąd poziomie. Nasza wzajemna integracja sprawi, że poczujemy nową rzeczywistość wykraczającą poza ograniczenia naszej obecnej, indywidualnej percepcji.

Podstawowy budulec człowieka można zdefiniować jako pragnienie odczuwania przyjemności i napełniania się, pragnienie odczuwania satysfakcji. Na każdym etapie rozwoju cieszą nas różne rzeczy, odnosi się to do indywidualnego rozwoju jednostki jak i ewolucji gatunku ludzkiego. Nasz etap rozwoju wpływa na poziom naszego zaangażowania społecznego lub obojętności społecznej. Na przykład, kiedyś dzieci czuły naturalny pociąg do życia społecznego; dziś od samego początku przyklejone są do ekranów.

Co więcej, w przeszłości ludzie byli dumni ze swoich przynależności grupowych, takich jak cechy zawodowe i związki zawodowe; odnaleźli w nich satysfakcję, zaufanie i siłę. Dziś nikt nie ma na tyle cierpliwości, by o takich rzeczach słuchać, a już na pewno nie ma ochoty należeć do takiego stowarzyszenia. W miejscu pracy staż, bezpieczeństwo pracy i stabilność należą już do przeszłości. Ludzie nie mają pojęcia, czy za rok będą mieli pracę.

W wyniku tych i innych zmian w relacji między jednostką a społeczeństwem współczesny człowiek nie czuje przynależności do niczego. W starożytności ludzie potrzebowali więzi społecznych do fizycznego przetrwania, dziś cenimy naszą niezależność i staramy się unikać społecznych wymagań i zobowiązań. Płacimy podatki, które musimy i na tym koniec. Ponieważ natura ludzka kontynuowała swój wewnętrzny rozwój, człowiek mniej identyfikuje się z krajem lub miejscem i stał się znacznie bardziej egoistyczny. W rezultacie społeczeństwo składa się teraz ze zbioru niepowiązanych ze sobą elementów, które są wobec siebie coraz bardziej obojętne.

Jedynym miejscem, w którym być może widać wysoki poziom zaangażowania społecznego, są internetowe platformy społecznościowe. W sieci ludzie są naprawdę bardzo aktywni. Jednak mimo pięknych inicjatyw społecznych tu i ówdzie przestrzeń wirtualną wypełnia przede wszystkim cynizm, nietolerancja, kłótnie, zastraszanie i znęcanie się.

W jakim kierunku zmierza ten trend? Co nas czeka w najbliższych latach? Pragnienie przyjemności będzie się rozwijać w każdym człowieku, ale jednocześnie ludzie nie znajdą już niczego, w czym czują się spełnieni. Utrata dobrego połączenia ze społeczeństwem stopniowo sprawi, że osoba poczuje się, jakby dusiła się w swojej prywatnej skorupie. Dzisiejsza obojętność doprowadzi do jutrzejszej rozpaczy. Ludzie zaczną czuć, że nie ma po co żyć. W głębi serca wzrośnie poczucie, że nie ma się czym napełniać, nie ma pasji, wyzwania, nadziei. Nic, tylko drętwota przypominająca śmierć.

W niespodziewany sposób, na końcu ta egzystencjalna rozpacz doprowadzi do przełomu prowadzącego na kolejny poziom w ewolucji relacji jednostka a społeczeństwo. Wirtualny świat online będzie faktycznie odskocznią do nowej rzeczywistości. W momencie, gdy zdamy sobie sprawę, że obecnie wyrządzamy krzywdę sposobem, w jaki korzystamy z zaawansowanych technologii, zaczniemy inteligentnie z nich korzystać. Zaczniemy wykorzystywać media społecznościowe jako narzędzie promowania i kształtowania społeczeństwa zgodnie z integralnym światopoglądem opartym na wzajemności i komplementarności. Zamiast używać ich do napędzania przymusu nabywania coraz większej ilości rzeczy i nakręcania konsumpcji, ludzkość będzie szukać w nich narzędzi pomocnych w tworzeniu prawdziwego połączenia serc.

Inteligentne oprogramowanie będzie promować zasadę „kochaj bliźniego jak siebie samego” jako jedyną formułę życia, która pasuje do połączonego świata XXI wieku. Wspólnie określimy kolejny krok w rozwoju relacji między nami, a następnie będziemy pracować i ćwiczyć nasze mięśnie obdarzania i wsparcia.

Gdy dobre połączenia między nami wzmocnią się i pogłębią, zaczniemy odczuwać szczególną moc przepływającą przez naszą sieć komunikacyjną – siłę, która nas ożywia, powiększa i daje nam zrozumienie, uczucie, myśl i pragnienie na niespotykanym dotąd poziomie. Nasza wzajemna integracja sprawi, że poczujemy nową rzeczywistość wykraczającą poza ograniczenia naszej obecnej indywidualnej percepcji. W takim świecie nie będzie już obojętnego społeczeństwa, ponieważ każdy człowiek poczuje, że dzięki obcowaniu z innymi otrzymuje znacznie więcej – większe spełnienie, satysfakcję i sens, aż do bezgranicznej radości.

Źródło: https://bit.ly/3tq3Wwa


Jak możemy powstrzymać nadużywanie substancji odurzających

Celem naszego życia jest zmiana świadomości – z ograniczonej do naszego fizycznego istnienia na świadomość ekspansywną obejmującą całą rzeczywistość.

Prawie 50 lat temu, 18 czerwca 1971 roku, ówczesny prezydent Richard Nixon oświadczył, że nadużywanie narkotyków jest „wrogiem publicznym numer jeden”. Ale pół wieku później możemy stwierdzić, że wojna z narkotykami to przegrana sprawa. Narkotyki są legalne prawie wszędzie, a w niektórych miejscach nawet twarde narkotyki są prawnie dozwolone. Coś co kiedyś było niewyobrażalne, stało się faktem.

Nie powinniśmy być zaskoczeni, że do tego doszło. Legalizacja narkotyków, w tym twardych narkotyków, jest procesem ciągłym, trwającym od kilkudziesięciu lat. Było to jedyne rozwiązanie, jakie władze mogły wymyśleć jako lekarstwo na narastający problem frustracji ludzi z powodu bezcelowości ich życia. Tak więc zamiast papierosów, które nie paraliżują ludzkich umysłów, a raczej pomagają im myśleć, władze zdecydowały się nas znieczulić poprzez delegitymizację papierosów i legalizację narkotyków.

A kiedy już tak się stało, władze zdały sobie sprawę, że mogą na tym zarobić fortunę, używając uzależnionych jako swego rodzaju „zniewolonej publiczności”, zapewniając im bezpieczny przychód, a używając setek milionów użytkowników rekreacyjnych do osiągania ogromnych zysków. Władze przypominają nam, w ramach deklaracji, że zażywanie narkotyków jest naszym własnym, dobrowolnym wyborem.

Ale tak naprawdę nie jest to nasz własny wybór. Ludzkość używa narkotyków od niepamiętnych czasów. Życie zawsze było ciężkie, a narkotyki zawsze były sposobem na pozorne jego ułatwienie i ucieczkę od codziennych trudności.

Problem w tym, że trudności jakie dziś odczuwamy są bardziej natury emocjonalnej niż egzystencjalnej. Większość ludzi, przynajmniej w krajach rozwiniętych, może utrzymać się na poziomie fizycznym. Jednak nie rozumieją, po co; jaki jest cel życia? Większość ludzi nie racjonalizuje ani nie werbalizuje swojej frustracji, ale podstawowe pytanie, jakie zadają sobie miliony ludzi, brzmi mniej więcej tak: „Więc OK, poradzę sobie; mam dość jedzenia, dach nad głową, mam co na siebie włożyć, a nawet trochę pieniędzy na rozrywkę. Ale po co to wszystko? Dlaczego właściwie pozwalam na zwyczajne upływanie czasu z dnia na dzień? Jaki będzie ostateczny wynik mojego życia? Co mi da czas spędzony w mediach społecznościowych lub niezliczone godziny spędzone na graniu w gry online? Jaki jest prawdziwy sens mojego życia?” Nie mogąc odpowiedzieć na to pytanie, wiele osób zwraca się do różnych form eskapizmu, takich jak sporty ekstremalne, szalone podróżowanie, pracoholizm, przemoc i agresja wobec siebie lub innych, a bardzo często także w uzależnienia, legalne lub nielegalne.

Jeśli chodzi o nadużywanie substancji odurzających żaden zakaz nie zadziała, żadne kary i żadne wojny nie pomogą w kwestii narkotyków. W końcu nie możesz aresztować wszystkich; byłoby to po prostu za drogie. Co gorsza, władze czerpią ogromne zyski z nałogów ludzi, więc nie interesuje ich powstrzymywanie narkomanii, bo to uderzyłoby w ich lukratywny biznes.

Jeśli jednak w którymś momencie ktoś chciałby zmniejszyć uzależnienie ludzi od narkotyków, jest na to łatwy sposób: poznanie celu życia. Ludzka intuicja jest słuszna, a frustracja uzasadniona. Życie ma w sobie coś więcej niż lata, które spędzamy jako białkowa forma życia. Życie jest wieczne, kompletne, a każdy jego element jest połączony z każdym innym, a przeznaczeniem człowieka jest to wszystko odkryć i doświadczyć tej wieczności.

Komórki w naszym ciele nie działają jako samodzielne istoty, ale jako elementy większego systemu, jakim jest nasze ciało. Każda komórka funkcjonuje tak, jak powinna i tak długo, jak potrzebuje, ale to całe ciało decyduje o tym, jak działają komórki i jak długo one żyją. My także jesteśmy elementami szerszego systemu przyrody lub rzeczywistości i również mamy do odegrania określoną rolę i narzucone określone ramy czasowe, aby ją odegrać. Jeśli jesteśmy świadomi całego ciała, którego jesteśmy częściami, nie będziemy czuli naszego własnego, skończonego istnienia, ale nieskończone istnienie całości. Celem naszego życia jest zmiana świadomości – z ograniczonej do naszego fizycznego istnienia na świadomość ekspansywną obejmującą całą rzeczywistość.

Jeśli to osiągniemy, nie będziemy mieli takich problemów jak frustracja życiowa czy depresja, spowodowana odczuwanym brakiem sensu, a każdy inny problem powiązany z depresją zniknie samoczynnie. W rzeczywistości, jeśli zaczniemy myśleć jak całe ciało, a nie jak oddzielne komórki, wszystkie nasze problemy znikną, a nie tylko nadużywanie substancji, ponieważ poczujemy się jak jedna istota i będziemy współpracować, aby stworzyć najlepsze możliwe warunki dla nas wszystkich. Kiedy to osiągniemy, przestaniemy ze sobą walczyć, przestaniemy przenosić choroby na innych, wykorzystywać siebie nawzajem i całą naturę, przestaniemy też nadużywać narkotyków.

Źródło: https://bit.ly/3cFPcSZ


Czy widzimy ostatnie podrygi Covid?

Państwo Izrael szybko zbliża się do punktu, w którym pięćdziesiąt procent populacji otrzymało drugą dawkę szczepionki przeciwko Covid. Kraj ponownie otwiera szkoły, siłownie, kina, centra handlowe i hotele. Czy to znaczy, że patrzymy na ostatnie podrygi Covid-19? Rozumiem, że ludzie byli na krawędzi wytrzymałości i ich cierpliwość się wyczerpała, ale słuchając opinii ekspertów, nie widzę, żeby podzielali entuzjazmu reszty społeczeństwa, co do pospiesznego znoszenie obostrzeń.

Na przykład dzieci nie są szczepione. Jeśli odeślemy je z powrotem do szkoły, wiemy, co się stanie. Wirus dzisiaj nie jest tym, czym był, kiedy pojawił się po raz pierwszy. Wpływa na dzieci, a nawet na embriony, więc jak możemy pozwolić dzieciom gromadzić się w ciasnych klasach, gdzie z pewnością będą wzajemnie się zarażać? A jeśli zachorują, jak wpłynie to na ich rodziców? Jak wpłynie to na ich rodzeństwo? Po raz kolejny decyzje są podejmowane zgodnie z interesami politycznymi, a nie medycznymi, i każdy płaci za to cenę.

Rozumiem, że ludzie chcą się bawić, ale od kiedy to ma wpływ na decyzje rządu? Latem ludzie uwielbiają chodzić na plażę i kąpać się w wodzie. Ale jeśli woda jest zanieczyszczona, a zanurzenie w niej zagraża życiu ludzi, czy ludzie nadal wejdą do wody? Czy władze pozwoliłyby im zaryzykować i wejść do wody? W uporządkowanym kraju władze mają prawo robić to, co jest dobre dla społeczeństwa; dlatego nazywają się „władzą”.

Niestety, fakt, że politycy popierają politykę, dzięki której zbierają punkty u opinii publicznej ze względu na zbliżające się wybory, niezależnie od bezpieczeństwa publicznego, tylko dowodzi, że ich interesem nie jest nasze zdrowie, ale promocja własnych karier politycznych. Powinniśmy być bardziej nieugięci w tym, czego żądamy od wybranych przez nas urzędników.

Jeśli chcemy, aby skończyła się era Covid, musimy skupić się na dwóch rzeczach: 1) Niech pracownicy służby zdrowia uzgodnią rozwiązanie między sobą, bez ingerencji polityków i innych zainteresowanych organów i wszyscy będą tego przestrzegać. 2) Zjednoczmy nasze szeregi, wzmocnijmy solidarność naszego narodu. Nie możemy wymazać wielu różnic, ale możemy i musimy podnieść wartość jedności ponad jakąkolwiek opinię osobistą. To jedyne narzędzia, jakie mamy, aby pokonać wirusa. W rzeczywistości to drugie narzędzie rozwiąże nie tylko nasz kryzys spowodowany przez Covid, ale wszystkie kryzysy, przed którymi stoimy teraz lub którym będziemy musieli stawić czoła w przyszłości.

Źródło: https://bit.ly/3rTM24y


Moje myśli na Twitterze, 26.02.2021

Wszystkie nowe rodzaje koronawirusów zaganiają ludzkość do nowego ustroju społecznego, który Baal HaSulam opisał w artykule „Ostatnie pokolenie”: Każdy pracuje w zakresie niezbędnym dla społeczeństwa, uczy się praktyki powszechnego zjednoczenia i praktykuje globalną jedność. Uświadomieniem lub cierpieniami.

@Michael_Laitman


Za każdym razem, gdy próbujemy szale przechylić na swoją stronę, Covid od razu reaguje przewagą

Od dłuższego już czasu trwa trzecie zamknięcie w Izraelu, ale liczby nie poprawiają się. Ponad jedna trzecia populacji otrzymała pierwszy zastrzyk szczepionki Pfizer, a ponad jedna ósma otrzymała drugi, a zaraza rozprzestrzenia się jak wcześniej. Prof. Ran Blitzer, szef gabinetu Corona w Magen Israel – narodowego programu walki z koronawirusem – jest zdumiony. Według Blitzera: „Zgodnie z wieloma oczekiwaniami i modelami, powinniśmy być teraz już w innym miejscu… Powinien być zauważalny większy niż obserwujemy spadek liczby potwierdzonych przypadków. Powinniśmy byli również zacząć zauważać spadek liczby trudnych przypadków, ale nie obserwujemy tego trendu w takim stopniu, jak się spodziewaliśmy”.

Zgodnie z konsternacją prof. Blitzera nastroje narodowe są ponure i szare. Wygląda na to, że za każdym razem, gdy robimy krok w jedną stronę, Covid natychmiast reaguje w przeciwnym kierunku. Za każdym razem, gdy myślimy, że znaleźliśmy wyjście z zarazy, znajduje ona nowe sposoby by powrócić. I za każdym razem, gdy powraca, robi to z większą siłą. W pierwszym zamknięciu tylko ułamek pacjentów stanowiły dzieci poniżej 18. roku życia. W trzecim zamknięciu ponad 35 procent aktywnych pacjentów to dzieci. Co gorsza, nadal nie jesteśmy pewni, czy szczepionki działają na wszystkie nowe szczepy, które pojawiły się ostatnio w Wielkiej Brytanii, RPA, Kalifornii, Brazylii i kto wie, jakie inne szczepy są w sprzedaży.

Koronawirus raz po raz obnaża nasze słabości. Kpi z naszych wysiłków, które wkładamy, aby go okiełznać i pokazuje, jak łatwo jest naturze oszukać naszą technologicznie zaawansowaną szczepionkę, która pochłania tak wiele naszych wysiłków. Za każdym razem, gdy odmawiamy poznania prawdy, wirus pokazuje nam ją nieco bardziej przekonująco – ludzie płacą za to życiem. Kiedy wybuchła plaga, lekarze zapewniali nas, że nie dotyczy ona dzieci. Powiedziałem wtedy, że wpłynie to na dzieci, że uszkodzi nie tylko nasze płuca, ale także mózg, a wszystko z powodu naszego uporu, by nie widzieć, że nie ma lekarstwa na wirusa na poziomie, na którym się objawia, ale tylko u źródła – w naszym wykorzystywaniu siebie nawzajem i natury. Teraz niektóre dzieci w Izraelu są już w stanie krytycznym, oddychają przy pomocy wentylatorów, podczas gdy inne dzieci, poza Izraelem, cierpią skutki uboczne przypominające zespół Kawasaki, które niszczą ich mózgi.

W tych okolicznościach muszę jeszcze raz powtórzyć, że jedynym sposobem radzenia sobie z Covid jest uzdrowienie naszych relacji społecznych, ponieważ nigdy nie zniszczymy wirusa. To nasze zniszczone stosunki społeczne skłaniają nas do konkurowania i wzajemnego dążenia do zniszczenia, i to właśnie ten pęd sprawia, że ​​każdy środek jest akceptowalny. W naszej walce o unicestwienie siebie nawzajem unicestwiamy niewinnych ludzi, niewinne zwierzęta, niewinne rośliny i ziemię, po której chodzimy. Nie ma nic złego w naszej planecie; mogłaby utrzymać wszystkie żyjące na niej istoty, a nawet więcej, gdybyśmy tylko nie starali się prześcignąć, poniżać i wyzyskiwać innych ludzi, klas, narodów, wyznań i ras. Krótko mówiąc, nasza wzajemna nienawiść niszczy naszą planetę, niszczy nasze zdrowie i ostatecznie zniszczy nas.

Jeśli chcemy pokonać Covid, musimy pokonać nienawiść, którą czujemy do siebie nawzajem. Tylko jeśli to zrobimy, zaczniemy żyć bardziej zrównoważonym życiem, pozwolimy naturze przywrócić jej własną równowagę, a niezliczone patogeny, które migrowały z dzikich zwierząt do ludzi, powrócą tam, gdzie ich miejsce. Nie przywrócimy równowagi Ziemi, dopóki nie przestaniemy jej rujnować, a nie przestaniemy jej rujnować, dopóki nie przestaniemy rujnować siebie nawzajem. To jest łańcuch poprawek, który musi nastąpić, jeśli chcemy mieć normalne życie i w żaden sposób nie możemy tego zmienić. Mam nadzieję, że nie minie dużo czasu, zanim wsłuchamy się w rzeczywistość, ponieważ nadchodzące ciosy wyraźnie się nasilają a już teraz mamy dość niepotrzebnej agonii.

Źródło: https://bit.ly/2Zl7Fhm


Spojrzenie w najbliższą perspektywę

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W jaki sposób teraz, w okresie pandemii, zmieni się popyt konsumencki? Na czym powinni skupić się przedsiębiorcy i nowicjusze w biznesie?

Odpowiedź: Doszliśmy do stanu, w którym ludzkość musi wyrosnąć ze swojego egoizmu. Dlatego wszystkie ewidentnie egoistyczne przedsiębiorstwa będą stopniowo zanikać. To sprawa na najbliższe lata.

Chodzi o to, że w następnym pokoleniu musimy osiągnąć podobieństwo do natury – integralność, zależność każdego od każdego. I choć teraz wydaje nam się, że egoistyczne społeczeństwo rozwija się, to generalnie już znajduje się w wewnętrznej stagnacji.

Uważam, że uderzenia koronawirusa to początek stagnacji. Natura nie pozwoli już nam dalej robić z nią wszystkiego, co chcemy. Nie możemy bezkarnie i absolutnie bezmyślnie otwierać dowolnych przedsiębiorstw i niszczyć środowisko tylko po to, by gromadzić pieniądze i nie wiedzieć, co z nimi dalej robić.

Przed nami stoi wielkie zadanie – zrozumienie tego w jaki sposób zrównoważyć siebie. Myślę, że po wyjściu z samoizolacji po raz pierwszy zaczniemy odczuwać, że nie możemy wrócić do starego egoistycznego, kapitalistycznego świata. Do tego stopnia, aż zobaczymy, jak zmienili się ludzie.

Zobaczymy, że dla ludzi będzie odpychające wszystko, co związane jest z dążeniem do zarabiania pieniędzy, tłumienia innych. Bycia dumnymi z tego, ile masz na koncie w banku w porównaniu z innymi.

Wyjście z kryzysu nie będzie łatwe. Ludzie nie bardzo będą chcieć powrotu do poprzedniego życia. Nagle poczują, że nie jest to łatwe, że pojawił się w nich inny stosunek do okresu przedkoronawirusowego. Przynajmniej nie będziemy na każdym rogu otwierać salonów fryzjerskich dla piesków i tym podobnych zakładów. Nie będzie niepotrzebnych biznesów. Ludzie zaczną ograniczać się do bardziej normalnych ludzkich wartości.

Sama natura już nam na to więcej nie pozwoli, w połączeniu z sytuacją socjologiczną. Na świecie pojawi się do 70% bezrobotnych i nie będziemy w stanie stworzyć dla nich niepotrzebnych stanowisk.

Może to nie jest jeszcze jutrzejsza przyszłość, ale Kabała sugeruje, że te 70% muszą zostać zaangażowane w powszechną edukację i trzeba będzie wypłacać im stypendium w wysokości normalnej pensji. Pozostałe 20-30% populacji będzie zajmować się niezbędnymi, codziennymi, życiowymi dla ludzkości pracami, ale nie po to, aby sprzedawać, kupować i sprzedawać jeszcze drożej.

Tak widzę najbliższą perspektywę. Mam wielką nadzieję, że tak się stanie, bo jeśli nie teraz, to za jakiś czas i tak do tego dojdziemy.

My także jesteśmy częścią przyrody i ona nie pozwoli nam dalej zanieczyszczać środowiska, marnować na próżno zasobów naturalnych itd., dlatego że osiągnęliśmy już granicę rozsądku. Oto pojawiają się różne wirusy. Mamy przed sobą jeszcze wiele takich niespodzianek od natury. Uważam, że koronawirus jest dla nas pierwszym etapem oczyszczania.

A jeśli ktoś chce, coś otworzyć lub założyć jakiś biznes, musi działać normalnie, rozsądnie, z dużym oczekiwaniem na to, że robi coś, czego ludzie potrzebują, bez czego naprawdę nie mogą się obejść.

Z lekcji w języku rosyjskim, 24.05.2020


Moje myśli na Twitterze, 04.02.2021, cz. 1

Fakt, że euro-szczepionka nie działa, zwłaszcza w Izraelu, stawia Izrael przeciwko UE – i szybko pomoże uświadomić sobie, że rozwiązanie problemu jest w Żydach, jako nosicielach metody naprawy człowieka-społeczeństwa-świata. Teraz wszystko, co się dzieje, ma na celu zidentyfikowanie EGO jako istoty problemu…

Ponieważ celem pandemii jest popchnięcie świata do skorygowania egoizmu, wirus nie zniknie. Żydzi będą cierpieć najbardziej, dopóki nie uświadomią sobie swojej misji – dać światu przykład zjednoczenia na sobie. Tylko wtedy problemy świata odejdą, nadejdzie era Wybawiciela (od ego) i spełnią się proroctwa.

@Michael_Laitman


Całym światem naprzeciw wyzwaniom natury

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak ludzkość może stawić czoła wyzwaniu natury, przed którym teraz stoimy? Oczywiste jest, że każdy podejmuje decyzję w stosunku do siebie. Lekarze idą do szpitali, ratują życie. Naukowcy opracowują szczepionki. A jak to może stać się z całą ludzkością?

Odpowiedź: Tylko wtedy, gdy naprawdę pojawi się ogromny problem, przed którym staną absolutnie wszyscy ludzie na Ziemi i każdy odczuje całkowitą zależność od jakiegoś wyższego zagrożenia. Wtedy, całkiem możliwe, wszyscy ludzie na świecie powstaną i zjednoczą się między sobą, aby przezwyciężyć to zagrożenie. To byłoby świetnie!

A na razie ja tego nie widzę. Wszystko zależy od pojawienia się ogólnego zewnętrznego zagrożenia. A nawet jeśli coś gdzieś się wydarzy, jak na przykład tsunami w Japonii czy wybuch elektrowni jądrowej w Czarnobylu, to reszta może nawet o tym nie wiedzieć. Musi wydarzyć się coś takiego, aby zadrżeli wszyscy jak jeden na Ziemi i zaczęli zastanawiać się, co zrobić z naszym życiem.

Pytanie: Czy poczucie takiego problemu niesie w sobie jakąś siłę połączenia ludzi? Może to będzie jakiś przełom psychologiczny, wstrząs psychologiczny?

Odpowiedź: Nie. Myślę, że jednak musi się wydarzyć coś bardzo poważnego, jak na przykład globalne trzęsienie ziemi, żeby kula ziemska porządnie zatrzęsła się. Wtedy pojawi się potrzeba zjednoczenia się w obliczu zewnętrznego globalnego zagrożenia.

Nawet upadek meteorytu nie będzie w stanie przynieść ludzkości takiego strachu, wszakże od niego ucierpi tylko jakaś część Ziemi. Jeśli cały kontynent znajdzie się pod wodą, to nie jest to strata dla całej ludzkości. Konieczne jest, aby każdy doświadczył straty do takiego stopnia, aby po tym być gotowym do prawidłowego działania.

Widziałem takich ludzi, którzy wychodzili z sowieckiego więzienia. Mówili oni: „Tylko chleb i woda, nie potrzebujemy niczego więcej. Jesteśmy gotowi tak żyć cały czas: praca, chleb i woda. A jeśli będzie jeszcze rodzina i do chleba z wodą jeszcze talerz zupy, wtedy to w ogóle raj”. Oto taki rodzaj wstrząsu muszą przeżyć wszyscy, żeby pojawiła się możliwość naprawienia ludzkości. Cierpienie zmiękcza człowieka.

Z programu telewizyjnego „Kabała Express”, 12.01.2021


Rok wyzerowania

каббалист Михаэль Лайтман Aby naprawić błąd systemowy należy zresetować ustawienia. Aby rozpocząć nowy rozdział musisz przewrócić stronę. Zrobił to rok dwudziesty. I to dopiero początek.

Chłopiec bawi się z przyjaciółmi na podwórku zapominając o całym świecie. Ale nagle wychodzi jego matka i zabiera go do domu, by odrobił lekcje. W tym momencie przeżywa nieopisane uczucie irytacji i zmieszania – jego życie zostało zatrzymane w samym środku.

Taki był stan ludzkości w 2020 roku.

Świat się zatrzymał

Zeszłej zimy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nowym wirusie atakującym drogi oddechowe. Od tego czasu oddech ludzkości stał się konwulsyjny i przerywany: kraje wprowadziły kwarantanny i lockdowny, gospodarki zostały sparaliżowane w całych sektorach, inne pracowały w formacie kryzysowym. Gwałtownie wzrosło bezrobocie, życie kulturalne ledwo się tli.

Ciężko jest przypomnieć sobie trudniejszy rok, od czasów drugiej wojny światowej. Ludzkość poczuła się jak nieszczęśliwe dziecko, które zostało oderwane od zabawy. Ale spójrzmy na to wszystko oczami matki.

Jeśli zmienimy perspektywę, nie było w naszej historii tak pożytecznego, uzdrawiającego, optymistycznego roku. On zatrzymał świat na drodze do upadku i otworzył nowe perspektywy, które jeszcze musimy sobie uświadomić. Pokazał nam powszechną wzajemną zależność, wskazał na społeczną istotę wszystkich naszych problemów, wezwał do prawdziwego rozliczenia z samym sobą i do rewizji wartości.

Bez koronawirusa dalej rozwijalibyśmy się w swoim egoizmie, jak dzieci ignorując wszelkie ostrzeżenia. Ale teraz czy chcemy tego czy nie, życie nabrało nowego, znaczącego wymiaru. Domaga się, abyśmy zaczęli wzajemnie odpowiadać za siebie, nie ograniczali się do tego, co jest chwilowe, wydostali się ze swojej „skorupy”, abyśmy zobaczyli ogólny plan. Ono stawia wyzwania, z którymi nie można poradzić sobie w pojedynkę. Podkreśla znaczenie wspólnoty, w której wszyscy żyjemy. Okazuje się, że bez jakościowych, ludzkich, integralnych relacji ta społeczność nie może niczego poprawnie rozwiązać.

Ale skąd wziąć je – te relacje? Przecież przez dziesięciolecia byliśmy przyzwyczajeni do indywidualizmu konsumenckiego, który odrzucał samą istotę wszystkiego, co ludzkie.

W rezultacie dzieje się cudowna rzecz: mimowolnie zaczynamy myśleć. Era merkantylnych kalkulacji i ślepej wiary zostaje zastąpiona erą zrozumienia. I jest to wspaniałe. Wirus zmusza nas do tego, abyśmy zastanowili się nad tym, co jest naprawdę ważne w życiu. Ujawnia słabość i ubogość systemów, które zbudowaliśmy, pokazuje ślepy zaułek, w którym znaleźliśmy się wyczerpując wszystko, co dobre i złe.

Podświadomie zgodziliśmy się już na wygasanie, na kołowrotek do starości dla nas i naszych dzieci. Jednak „korona“ zatrzymała kołowrotek, zatrzymała świat w stanie pauzy. A pauza – to przebudzenie, wynurzenie, wyjście na światło, na wolność. Ograniczając, pandemia jednocześnie wyzwala. 

Włamanie do serca

Przed pandemią uporczywie napełnialiśmy nasze życie „przepisanymi” środkami, żyliśmy według  „standardowego” harmonogramu, myśleliśmy i odczuwaliśmy według szablonów. Pytania „dlaczego?”, „po co?” nie były na porządku dziennym. Wszystko płynęło żywiołowo, biernie – jak dziecięca zabawa na podwórku.

Dziś, patrząc przez okno wczorajszego dnia, marzymy o jak najszybszym powrocie tam. Ale tego podwórka już nie ma. I te gry już nie dostarczą nam dawnej przyjemności. Nie chodzi tutaj o „koronę”, ale o nas samych. Dorastaliśmy-dorastaliśmy – i niezauważalnie dla siebie dorośliśmy. Może tylko trochę, ale to wystarczy do jakościowego skoku. Koronawirus po prostu ukształtował to, co wyrosło w nas od wewnątrz.

Pandemia przyniosła ze sobą rewizję wszystkich dziedzin życia:- czego naprawdę potrzebujemy, z czego należy zrezygnować, co należy zmienić, a co najważniejsze, czym warto napełnić swoje życie tak, aby było szczęśliwe i miało sens.

Oto jakie pytania stoją przed człowiekiem i ludzkością. I chociaż z przyzwyczajenia odrzucamy te „błahostki”, one jednak nie znikają, a wręcz przeciwnie łamią zamki i wchodzą w serca. 

Młodsze pokolenia – Z, Alfa, jakkolwiek je nazywają – nie wiedzą już, czym się zajmować, co zrobić dla swojej duszy. Jest im ciasno i duszno w naszym świecie, ale nie znajdują niczego innego i są zmuszone grać według starych zasad. Naturalnie pociąga je wirtualność, ale to też nie jest panaceum, a tylko jedna z iluzji.

Błąkamy się wszyscy w okresie przejściowym, jeszcze nie gotowi przyznać się przed sobą, co się dzieje, wciąż zaniedbując wymagania matki-Natury. Pokrzywdzeni, pozbawieni ulubionych rozrywek bronimy się przed jej wezwaniami, chcemy wrócić na podwórko.

Ale lekcje są na stole i jeszcze nie są odrobione. I dlatego nadzieje na uspokojenie są daremne. Jeszcze nie nauczyliśmy się żyć w życzliwy sposób, tak aby razem wejść do nowego świata.

Pragnienie zrozumienia

Aby świat za oknami nie rozczarował nas w 2021 roku, musimy wejść w niego nie tak, jak weszliśmy w 2020 roku. Nie możemy tak po prostu rozstać się z nim i zapomnieć jak o złym śnie. W rzeczywistości wiele zrozumieliśmy: ile warte są nasze rządy, jak sztuczna jest nasza nadwyżka gospodarcza, jak bezczelnie oszukują nas media i korporacje.

Jest to naturalne, przecież żyjemy w na wskroś egoistycznym społeczeństwie, które żywi się negatywnością i neguje samą możliwość prawdziwie ludzkich relacji między ludźmi.

Już pierwszy poważny kryzys pokazał, że takie społeczeństwo nie jest zdolne do przetrwania. Oto dlatego mama rozsadziła nas po domach – przyszła pora wyciągnąć wnioski na przyszłość. Spójrzmy więc przez inne okno po drugiej stronie – w świat, który już dojrzał.

Przede wszystkim ten świat podnosi człowieka i prawidłowo integruje go we wspólnotę tak, aby mógł on ujawnić swój potencjał z korzyścią dla wszystkich. W tym świecie nasze dobre relacje są cenniejsze niż cokolwiek innego, dlatego że one gwarantują szczęście każdego i wszystkich razem.

Dzisiaj rozdzieleni po swoich kątach tęsknimy za dawnym komunikowaniem się, za wszystkimi naszymi „zabawami na podwórku”. Ale w tej nostalgii stopniowo pojawia się coś nowego: tęsknię nie po prostu za pracą czy rozrywką – potrzebuję samego połączenia. I nie ma znaczenia czy jestem z natury towarzyski, czy nietowarzyski. Patrząc w głąb siebie, odkryję nieznane dotąd pragnienie wzajemnego zrozumienia, wzajemnego uczestnictwa, dojrzałych, pozytywnych relacji, wzajemnego zrozumienia z innymi.

Przecież w rzeczywistości nie mogę żyć bez innych. Nikt nie może. I teraz patrząc na nich z wysokości zeszłego roku, czuję potrzebę czegoś wyższego między nami. To pragnienie nieuchronnie rośnie we mnie i nie potrzebuje już zwierzęcego, ale ludzkiego pokarmu – bliskości serc, bez „kwarantanny” ograniczeń egoizmu.

Tak rośnie człowiek – na podpowiedziach i kontrastach. W roku wyzerowania Natura ujawniła w nas dwa przeciwieństwa i teraz my sami musimy podnieść znaczenie jedności ponad rozdzieleniem. Ona tego za nas nie zrobi.

To nie przypadek, że pandemia przetacza się po nas falami, stanami, wzlotami i upadkami. Dziś wydaje nam się, że koniec jest już bliski, ale to też jest tylko spadek przed nowym wzrostem. Przecież przyczyna naszych kłopotów pozostaje – wciąż jesteśmy sobie obcy, narastają kłótnie, narasta nienawiść.

Dlatego walcząc w nowym roku z koronawirusem będziemy nieustannie zderzać się z własną naturą, z potrzebą dbania o wszystkich i z chęcią posłania wszystkich do diabła.

Czy możemy wybrać pierwsze i nie poddawać się drugiemu? Czy naprawdę możemy zrzucić maski – otworzyć nasze serca na spotkanie innych? Przynajmniej trochę, aby uruchomić zmiany, które z czasem zmienią system naszych relacji w rodzinie, społeczeństwie, państwie, na świecie. Właśnie to, a nie szczepionka będzie prawdziwym uzdrowieniem. Natura wymaga jedności.

A na razie ona pokazuje nam, że stary trend wiecznej niezgody skończył się. Taka postawa doprowadziła nas do ślepej uliczki i pozostawi tam, dopóki z niej nie zrezygnujemy. To, co jeszcze wczoraj było zwycięską strategią, dziś prowadzi do porażki.

Nastąpił czas, by zmienić kurs. W nowym świecie silne wewnętrzne połączenie będzie głównym warunkiem i miarą sukcesu na wszystkich poziomach. Bez takiego połączenia wszystko się rozpadnie, pozostaną tylko ruiny. Zdając sobie z tego sprawę nauczymy się używać obu sił, obu przeciwieństw w nas samych tylko dla potrzeb jedności. I wtedy odniesiemy sukces. W tym celu zostaliśmy właśnie „wyzerowani” – aby było nam lżej uświadomić sobie swój problem i przystąpić do jego rozwiązania.

Myślę, że rok 2021 nie będzie jeszcze rokiem zwrotnym. Niech jednak stanie się rokiem świadomości i wciągnie nas w nurt integralnego, ludzkiego rozwoju. Najważniejsze, żeby nie zapomnieć: są rzeczy, których nikt za nas nie zrobi.