Artykuły z kategorii Zdrowie

Rok wyzerowania

каббалист Михаэль Лайтман Aby naprawić błąd systemowy należy zresetować ustawienia. Aby rozpocząć nowy rozdział musisz przewrócić stronę. Zrobił to rok dwudziesty. I to dopiero początek.

Chłopiec bawi się z przyjaciółmi na podwórku zapominając o całym świecie. Ale nagle wychodzi jego matka i zabiera go do domu, by odrobił lekcje. W tym momencie przeżywa nieopisane uczucie irytacji i zmieszania – jego życie zostało zatrzymane w samym środku.

Taki był stan ludzkości w 2020 roku.

Świat się zatrzymał

Zeszłej zimy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nowym wirusie atakującym drogi oddechowe. Od tego czasu oddech ludzkości stał się konwulsyjny i przerywany: kraje wprowadziły kwarantanny i lockdowny, gospodarki zostały sparaliżowane w całych sektorach, inne pracowały w formacie kryzysowym. Gwałtownie wzrosło bezrobocie, życie kulturalne ledwo się tli.

Ciężko jest przypomnieć sobie trudniejszy rok, od czasów drugiej wojny światowej. Ludzkość poczuła się jak nieszczęśliwe dziecko, które zostało oderwane od zabawy. Ale spójrzmy na to wszystko oczami matki.

Jeśli zmienimy perspektywę, nie było w naszej historii tak pożytecznego, uzdrawiającego, optymistycznego roku. On zatrzymał świat na drodze do upadku i otworzył nowe perspektywy, które jeszcze musimy sobie uświadomić. Pokazał nam powszechną wzajemną zależność, wskazał na społeczną istotę wszystkich naszych problemów, wezwał do prawdziwego rozliczenia z samym sobą i do rewizji wartości.

Bez koronawirusa dalej rozwijalibyśmy się w swoim egoizmie, jak dzieci ignorując wszelkie ostrzeżenia. Ale teraz czy chcemy tego czy nie, życie nabrało nowego, znaczącego wymiaru. Domaga się, abyśmy zaczęli wzajemnie odpowiadać za siebie, nie ograniczali się do tego, co jest chwilowe, wydostali się ze swojej „skorupy”, abyśmy zobaczyli ogólny plan. Ono stawia wyzwania, z którymi nie można poradzić sobie w pojedynkę. Podkreśla znaczenie wspólnoty, w której wszyscy żyjemy. Okazuje się, że bez jakościowych, ludzkich, integralnych relacji ta społeczność nie może niczego poprawnie rozwiązać.

Ale skąd wziąć je – te relacje? Przecież przez dziesięciolecia byliśmy przyzwyczajeni do indywidualizmu konsumenckiego, który odrzucał samą istotę wszystkiego, co ludzkie.

W rezultacie dzieje się cudowna rzecz: mimowolnie zaczynamy myśleć. Era merkantylnych kalkulacji i ślepej wiary zostaje zastąpiona erą zrozumienia. I jest to wspaniałe. Wirus zmusza nas do tego, abyśmy zastanowili się nad tym, co jest naprawdę ważne w życiu. Ujawnia słabość i ubogość systemów, które zbudowaliśmy, pokazuje ślepy zaułek, w którym znaleźliśmy się wyczerpując wszystko, co dobre i złe.

Podświadomie zgodziliśmy się już na wygasanie, na kołowrotek do starości dla nas i naszych dzieci. Jednak „korona“ zatrzymała kołowrotek, zatrzymała świat w stanie pauzy. A pauza – to przebudzenie, wynurzenie, wyjście na światło, na wolność. Ograniczając, pandemia jednocześnie wyzwala. 

Włamanie do serca

Przed pandemią uporczywie napełnialiśmy nasze życie „przepisanymi” środkami, żyliśmy według  „standardowego” harmonogramu, myśleliśmy i odczuwaliśmy według szablonów. Pytania „dlaczego?”, „po co?” nie były na porządku dziennym. Wszystko płynęło żywiołowo, biernie – jak dziecięca zabawa na podwórku.

Dziś, patrząc przez okno wczorajszego dnia, marzymy o jak najszybszym powrocie tam. Ale tego podwórka już nie ma. I te gry już nie dostarczą nam dawnej przyjemności. Nie chodzi tutaj o „koronę”, ale o nas samych. Dorastaliśmy-dorastaliśmy – i niezauważalnie dla siebie dorośliśmy. Może tylko trochę, ale to wystarczy do jakościowego skoku. Koronawirus po prostu ukształtował to, co wyrosło w nas od wewnątrz.

Pandemia przyniosła ze sobą rewizję wszystkich dziedzin życia:- czego naprawdę potrzebujemy, z czego należy zrezygnować, co należy zmienić, a co najważniejsze, czym warto napełnić swoje życie tak, aby było szczęśliwe i miało sens.

Oto jakie pytania stoją przed człowiekiem i ludzkością. I chociaż z przyzwyczajenia odrzucamy te „błahostki”, one jednak nie znikają, a wręcz przeciwnie łamią zamki i wchodzą w serca. 

Młodsze pokolenia – Z, Alfa, jakkolwiek je nazywają – nie wiedzą już, czym się zajmować, co zrobić dla swojej duszy. Jest im ciasno i duszno w naszym świecie, ale nie znajdują niczego innego i są zmuszone grać według starych zasad. Naturalnie pociąga je wirtualność, ale to też nie jest panaceum, a tylko jedna z iluzji.

Błąkamy się wszyscy w okresie przejściowym, jeszcze nie gotowi przyznać się przed sobą, co się dzieje, wciąż zaniedbując wymagania matki-Natury. Pokrzywdzeni, pozbawieni ulubionych rozrywek bronimy się przed jej wezwaniami, chcemy wrócić na podwórko.

Ale lekcje są na stole i jeszcze nie są odrobione. I dlatego nadzieje na uspokojenie są daremne. Jeszcze nie nauczyliśmy się żyć w życzliwy sposób, tak aby razem wejść do nowego świata.

Pragnienie zrozumienia

Aby świat za oknami nie rozczarował nas w 2021 roku, musimy wejść w niego nie tak, jak weszliśmy w 2020 roku. Nie możemy tak po prostu rozstać się z nim i zapomnieć jak o złym śnie. W rzeczywistości wiele zrozumieliśmy: ile warte są nasze rządy, jak sztuczna jest nasza nadwyżka gospodarcza, jak bezczelnie oszukują nas media i korporacje.

Jest to naturalne, przecież żyjemy w na wskroś egoistycznym społeczeństwie, które żywi się negatywnością i neguje samą możliwość prawdziwie ludzkich relacji między ludźmi.

Już pierwszy poważny kryzys pokazał, że takie społeczeństwo nie jest zdolne do przetrwania. Oto dlatego mama rozsadziła nas po domach – przyszła pora wyciągnąć wnioski na przyszłość. Spójrzmy więc przez inne okno po drugiej stronie – w świat, który już dojrzał.

Przede wszystkim ten świat podnosi człowieka i prawidłowo integruje go we wspólnotę tak, aby mógł on ujawnić swój potencjał z korzyścią dla wszystkich. W tym świecie nasze dobre relacje są cenniejsze niż cokolwiek innego, dlatego że one gwarantują szczęście każdego i wszystkich razem.

Dzisiaj rozdzieleni po swoich kątach tęsknimy za dawnym komunikowaniem się, za wszystkimi naszymi „zabawami na podwórku”. Ale w tej nostalgii stopniowo pojawia się coś nowego: tęsknię nie po prostu za pracą czy rozrywką – potrzebuję samego połączenia. I nie ma znaczenia czy jestem z natury towarzyski, czy nietowarzyski. Patrząc w głąb siebie, odkryję nieznane dotąd pragnienie wzajemnego zrozumienia, wzajemnego uczestnictwa, dojrzałych, pozytywnych relacji, wzajemnego zrozumienia z innymi.

Przecież w rzeczywistości nie mogę żyć bez innych. Nikt nie może. I teraz patrząc na nich z wysokości zeszłego roku, czuję potrzebę czegoś wyższego między nami. To pragnienie nieuchronnie rośnie we mnie i nie potrzebuje już zwierzęcego, ale ludzkiego pokarmu – bliskości serc, bez „kwarantanny” ograniczeń egoizmu.

Tak rośnie człowiek – na podpowiedziach i kontrastach. W roku wyzerowania Natura ujawniła w nas dwa przeciwieństwa i teraz my sami musimy podnieść znaczenie jedności ponad rozdzieleniem. Ona tego za nas nie zrobi.

To nie przypadek, że pandemia przetacza się po nas falami, stanami, wzlotami i upadkami. Dziś wydaje nam się, że koniec jest już bliski, ale to też jest tylko spadek przed nowym wzrostem. Przecież przyczyna naszych kłopotów pozostaje – wciąż jesteśmy sobie obcy, narastają kłótnie, narasta nienawiść.

Dlatego walcząc w nowym roku z koronawirusem będziemy nieustannie zderzać się z własną naturą, z potrzebą dbania o wszystkich i z chęcią posłania wszystkich do diabła.

Czy możemy wybrać pierwsze i nie poddawać się drugiemu? Czy naprawdę możemy zrzucić maski – otworzyć nasze serca na spotkanie innych? Przynajmniej trochę, aby uruchomić zmiany, które z czasem zmienią system naszych relacji w rodzinie, społeczeństwie, państwie, na świecie. Właśnie to, a nie szczepionka będzie prawdziwym uzdrowieniem. Natura wymaga jedności.

A na razie ona pokazuje nam, że stary trend wiecznej niezgody skończył się. Taka postawa doprowadziła nas do ślepej uliczki i pozostawi tam, dopóki z niej nie zrezygnujemy. To, co jeszcze wczoraj było zwycięską strategią, dziś prowadzi do porażki.

Nastąpił czas, by zmienić kurs. W nowym świecie silne wewnętrzne połączenie będzie głównym warunkiem i miarą sukcesu na wszystkich poziomach. Bez takiego połączenia wszystko się rozpadnie, pozostaną tylko ruiny. Zdając sobie z tego sprawę nauczymy się używać obu sił, obu przeciwieństw w nas samych tylko dla potrzeb jedności. I wtedy odniesiemy sukces. W tym celu zostaliśmy właśnie „wyzerowani” – aby było nam lżej uświadomić sobie swój problem i przystąpić do jego rozwiązania.

Myślę, że rok 2021 nie będzie jeszcze rokiem zwrotnym. Niech jednak stanie się rokiem świadomości i wciągnie nas w nurt integralnego, ludzkiego rozwoju. Najważniejsze, żeby nie zapomnieć: są rzeczy, których nikt za nas nie zrobi.


2021 – rok przejścia do nowego życia

каббалист Михаэль Лайтман Ponieważ ludzkość nie rozumie, co stało się z nią w wyniku epidemii koronawirusa, chce wrócić do swojego starego, znajomego życia. Ludzie marzą, że wszystko będzie takie samo: fabryki, restauracje, lokale rozrywkowe, by otworzyły się wszystkie zamknięte w 2020 roku firmy, jakby cofnął się czas.

Media przedstawiają przyszłość jako pełną kopię przeszłości i dyskutują tylko o tym ile czasu i pieniędzy zajmie przywrócenie starego życia. Ale nie można myśleć w ten sposób! Przecież zmarnujemy wszystkie zasoby, które nam pozostały, roztrwonimy bez żadnych korzyści i zostaniemy z pustymi rękami, bez sił i nadziei na przyszłość.

Nie da się wrócić do tego, co było. Jesteśmy zobowiązani iść naprzód, w kierunku większej więzi międzyludzkiej, większego zbliżenia, przyjaznych stosunków, abyśmy mogli wejść do nowego świata. Jeśli chcemy przywrócić nasze stare życie, ściągniemy na siebie ciosy natury, która będzie musiała nauczyć nas poprzez wielkie cierpienie tego, że ​​już nie ma odwrotu.

Kiedy widzę presję pochodzącą od natury, dążącej do zorganizowania ludzkości na nowy poziom, z nowymi siłami, cieszę się, że zamiast wojny światowej, wielu milionów zabitych i umierających z głodu, działa tak delikatnymi i ostrożnymi metodami, z miłością. Jak rodzic wychowujący dziecko rozumie, że musi wywierać na nie presję, ograniczać go, aby źle się nie zachowywało i nie zraniło. Ale cała ta presja pochodzi z miłości.

Taką samą postawę rodzicielską wobec nas czułem od natury i zdałem sobie sprawę, że potrwa to kilka lat, ponieważ natura naciska na nas bardzo czule. Natura mogłaby nas mocno przycisnąć, ale daje ludzkości czas na zrozumienie, gdzie jesteśmy. Mam nadzieję, że dobrze zrozumieliśmy tę wskazówkę.

Myślę, że w 2021 roku wszyscy poczujemy i zrozumiemy celowy apel natury, który ma nas zorganizować i skierować we właściwym kierunku. Wszystkie stany przychodzą dla naszej korzyści, abyśmy zagłębili się w nie odsłaniając i czując szczególną troskę z góry, prowadzącą nas na nowy etap, nowy etap ludzkiej egzystencji.

Natura pomaga nam zbliżyć się do siebie i zobaczyć, że mamy tylko dobrą perspektywę. Myślę, że w przyszłym roku to nam pokaże: musimy tylko otworzyć oczy, umysł i spróbować zrozumieć, co robi nam natura, czyli Stwórca.

Sukces 2021 roku zależy od tego, czy rozumiemy, co wyższa siła chce nam dać i zrobić. Natura w swojej ewolucji cały czas prowadzi nas ku lepszym warunkom, abyśmy zamiast walczyć jednoczyli się i pomagali sobie nawzajem. Kula ziemska jest w stanie nakarmić wszystkich, dać wszystkie korzyści.

Jest wystarczająco dużo miejsca dla każdego i mamy wystarczająco dużo siły, aby zapewnić każdemu wszystko, czego potrzebuje do dobrego, normalnego życia. Z nawiązanych więzi między nami zaczniemy rozumieć najważniejszą rzecz: odsłaniać Stwórcę stworzeniom.

Myślę, że 2021 będzie rokiem przejściowym z poprzedniego życia do przyszłego. I to przejście nie zakończy się w ciągu jednego roku, ale potrwa kilka lat. Ale przynajmniej zaczniemy zdawać sobie sprawę, do jakiego stanu w najbliższej przyszłości powinniśmy dojść.

Nie możemy wytwarzać produktów, które są niepotrzebne. Nie można wydzierać wszystkich zasobów naturalnych z całego świata. Nie można niepotrzebnie marnować pieniędzy w różnych kierunkach. Konieczne jest zainwestowanie wszystkich dostępnych środków w integralną edukację ludzi, aby zaszczepić w nich chęć zbliżenia się i połączenia między nami, aby poznać wyższą siłę, Stwórcę. A wtedy osiągniemy wieczność i czekającą nas doskonałość.

W nadchodzącym nowym roku pragnę życzyć ludziom zrozumienia istoty rozwoju, w jakim umieściła nas natura i tego, jak pomóc jej z naszej strony stając się jej aktywnymi uczestnikami. A wtedy bardzo szybko dojdziemy do dobrego, szczęśliwego życia. Mam nadzieję, że za rok, kiedy doczekamy 2021 roku, nasza kondycja będzie już dużo lepsza niż dzisiaj.

Z programu „Świat”, 12.08.2020


Legalne narkotyki – wygodny sposób unicestwienia ludzi

3 listopada mieszkańcy Oregonu oprócz wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych zadecydowali o jeszcze jednej zmianie – zdekryminalizowano osobiste używanie heroiny, metamfetaminy, LSD, oksykodonu i innych twardych narkotyków. „Dzisiejsze zwycięstwo jest przełomową deklaracją, że nadszedł czas, aby przestać kryminalizować ludzi za używanie narkotyków” – powiedziała Kassandra Frederique, dyrektor wykonawczy Drug Policy Alliance, która przewodziła tej inicjatywie. Według AP News: ​​„jeden na 11 mieszkańców Oregonu jest uzależniony od narkotyków” – dane potwierdzone przez „Oregon Academy of Family Physicians”. Nie mówimy o rekreacyjnym, okazjonalnym używaniu marihuany; mówimy o uzależnieniu od twardych narkotyków, takich, które powodują, że popełniasz przestępstwa tylko po to, by dostać kolejną dawkę i robisz to codziennie. Jedna na jedenaście osób w Oregonie jest w takim stadium.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Wygląda na to, że władzom nie zależy, żeby ci ludzie byli trzeźwi; chcą ich śmierci. Chcą powstrzymać ich przed krzywdzeniem innych ludzi, więc pozwolą im otrzymać dzienną dawkę, dopóki nie umrą – tzn. aż sami się unicestwią. W szybkim tempie stan dojdzie do wniosku, że najlepiej jest otworzyć centra dystrybucji – tak jak dzisiejsze punkty z ciepłą zupą – będą wydawać dzienną dawkę narkotyku każdemu z „potrzebujących” i odesłać ich szczęśliwych do domu, z dala od ulicy i z dala od (kurczącej się) populacji.

Decyzja stanu Oregon stwierdza również, że „Zamiast wytaczania procesu i groźby odbycia kary więziennej, osoba pozwana będzie miała wybór by albo zapłacić grzywnę w wysokości 100 USD lub udać się do nowych „ośrodków leczenia uzależnień”, finansowanych za milionów dolarów z przychodów podatkowych płynących z zalegalizowanego, regulowanego prawem przemysłu marihuany w Oregonie”. Jednak wydaje mi się, że nikt tej części decyzji nie traktuje poważnie, z dwóch powodów: 1. Gdyby narkomani mieli 100 dolarów, kupowaliby za nie narkotyki, a nie płacili mandaty. 2. Nikt tak naprawdę nie wychodzi z uzależnienia od narkotyków. Z tego powodu władze starają się ich uciszyć – przeczekać do ich obumarcia.

Potrafię wyobrazić sobie, dlaczego państwo chciałoby zgładzić narkomanów. Z punktu widzenia władz świat jest już rażąco przeludniony, więc cicha eksterminacja jest najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Jeśli nie widzimy powodu, dla którego mamy tak wielu ludzi na świecie, powinniśmy znaleźć (najlepiej) humanitarny sposób na zmniejszenie populacji.

Ale jest powód, dla którego tu jesteśmy. Ludzkość staje się coraz bardziej zatłoczona właśnie dlatego, że mamy się łączyć, a nie pozostawać osobno w naszych własnych małych szczelinach. Nasza niechęć do łączenia się jest powodem, dla którego cierpimy, ponieważ rzeczywistość zmusza nas do ciągłego kontaktu z ludźmi, podczas gdy nasz antagonizm do ludzi nieustannie rośnie. Kiedy przepaść między rosnącym narcyzmem a przymusowym kontaktem z ludźmi staje się nie do zniesienia, szukamy schronienia. Niektórzy znajdują to w przemocy, inni w różnych formach eskapizmu, w tym nadużywaniu narkotyków, a prawie każdy znajduje to w depresji.

Jest tylko jedno rozwiązanie dla tego bałaganu: edukacja w kierunku połączenia. Nie bez powodu na świecie istnieje tak wielu ludzi o tak odmiennych poglądach i podejściach do życia. Jeśli spojrzymy na świat z lotu ptaka, przekonamy się, że to, czego doświadczamy jako dysonans, w rzeczywistości jest różnorodnością. Patrząc z wyższej perspektywy, sprzeczności w rzeczywistości tworzą piękny, bogaty haft kolorów i strumieni, które splatają się ze sobą, tworząc tkankę życia. Wyobraź sobie oceany bez lądu, góry bez dolin, lasy bez pustyń, samce bez samic, życie bez śmierci, lato bez zimy lub jesień bez wiosny. Wszystko, co wiemy o życiu, pochodzi z odróżnienia jednej rzeczy od jej przeciwieństwa. Życie nie jest jednym stanem; jest to przepływ między nimi, od jednej skrajności do drugiej.

Gdybyśmy byli tego świadomi i gdybyśmy wiedzieli, że ta różnorodność jest tutaj, abyśmy mogli się nią cieszyć, bylibyśmy wdzięczni za rzeczy, które nas irytują, ponieważ są różne od nas. W rzeczywistości nie odczuwalibyśmy ich jako irytacji, ale jako puls życia, który mówi nam, kiedy nadszedł czas, aby przejść do następnej fazy. Nasza walka z życiem dobiegłaby końca i nie musielibyśmy przed nim uciekać. Uświadomilibyśmy sobie, jaki jest nasz cel, aby tu być – uchwycić życie z uwzględnieniem całej jego głębi i bogactwa – i nigdy nie chcielibyśmy uciec.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Źródło: https://bit.ly/3oq8T5V


Lekcje 2020 roku

каббалист Михаэль Лайтман Epidemia koronawirusa spowodowała eksplozję na całym świecie, porównywalną do wybuchu wojny światowej, doprowadzając do kryzysu gospodarczego, poczucia rozpaczy i strachu. Dlaczego ludzie do tej pory nie zdawali sobie sprawy z potrzeby zbudowania świata na nowo, poprzez wprowadzenie znaczących zmian w społeczeństwie?

Chodzi o to, że każdy działa ze swojego własnego, indywidualnego egoizmu. I dlatego nikogo nie obchodziło, co dzieje się na świecie z innymi ludźmi, a ważne było tylko to, co dotyczyło jego osobiście. Dlatego obserwowaliśmy, jak inni cierpią, nie przejmując się tym, najważniejsze żeby nam było dobrze, żebyśmy mogli pewnie istnieć i prosperować.

Ale obecnie trafiamy w inny świat i czujemy, że społeczeństwo, środowisko, kraj, ludzie, świat – wszystko staje się ze sobą wzajemnie powiązane i zależne od siebie. Przekazujemy sobie nawzajem śmiertelnego wirusa, nie możemy swobodnie podróżować, jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu na kwarantannie.

Najpierw musieliśmy zerwać przydatne więzi, które istniały wcześniej i które pozwalały nam latać po świecie, podróżować, poznawać się ze sobą nawzajem. W dodatku musieliśmy jeszcze bardziej odizolować się, założyć maski, rękawiczki i oddalić się od siebie na odległość dwóch metrów.

Pojawiło się kilka nowych obowiązkowych zasad, które nie bardzo nam się podobają. Natura jakby mówi nam: „Nie możecie zachowywać się tak jak wcześniej, musicie oddalić się od siebie nawzajem. Nie możecie jechać gdzie chcecie, i podróżować po świecie, nie możecie posyłać dzieci do szkoły i przedszkola”.

Czujemy, że Natura przenika pomiędzy nas i uczy jakie połączenie powinno być między nami. Dlatego, aby połączenie było nowe, dobre, poprawne, musi być zgodne z nowymi prawami, które pokazuje nam koronawirus. Jeśli przestrzegamy tych praw, to możemy komunikować się ze sobą, ale jeśli nie przestrzegamy, to nie wolno nam się zbliżać.

Natura zaczyna uczyć nas nowych form relacji między ludźmi. Wkrótce zrozumiemy, że jest to dla nas z korzyścią. Mogę łączyć się z ludźmi tylko wtedy, jeśli działam na ich dobro, a nie dla własnych korzyści. To jest lekcja, której uczy nas Natura. Poprzez kwarantannę, niemożność kontaktowania się, latania, podróżowania, pokazuje się nam, że możemy być w kontakcie tylko pod warunkiem, że troszczymy się o siebie nawzajem i myślimy o dobru innych.

Proszę bardzo, wychodźcie na spacer, odwiedzajcie znajomych, spotykajcie się, ale tylko pod warunkiem, gdy myślicie o sobie życzliwie i troszczycie się nie o siebie, a o innych. W taki sposób Natura stopniowo nauczy nas dobrych relacji.

Stanie się to szybko i bezboleśnie, jeśli środki masowej informacji będą współpracowały z kabalistami. Ponieważ tylko kabaliści rozumieją, jak się zachowywać, aby pomóc naturze zmienić ludzkie społeczeństwo i przenieść je na następny etap rozwoju. Kabaliści przekażą wszystkim ludziom, do jakiej formy relacji powinniśmy dojść.

Niech człowiek pomoże bliźniemu” w ustanowieniu między nami więzi ponad wszelkiego rodzaju nienawiścią, abyśmy zrozumieli, że przyszłość jest niemożliwa bez dobrych relacji. Czy dojdziemy do nich krótką i lekką drogą, czy też będzie to długa droga cierpienia, która obejmuje również wojnę światową – to wszystko zależy od nas.

Od kabalistów i środków masowej informacji zależy, jak szybko ludzkość przejdzie przez okres przejściowy i ustanowi nowe połączenia między ludźmi, po to aby Natura przestała wywierać na nas presję i nie ograniczała nas. Nie będziemy potrzebowali żadnego zewnętrznego nacisku, ponieważ sami zrozumiemy, co jest dla nas dobre.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


Jakie powinny być nasze oczekiwania w Nowym Roku 2021

Niedługo kończymy nietypowy rok i ludzkość zastanawia się, co nas czeka w następnym. Rok 2021 będzie rokiem, w którym wszyscy poczujemy, zrozumiemy i zaakceptujemy fakt, że celem naszych dotychczasowych doświadczeń było przeorganizowanie ludzkości w bardziej pozytywny sposób. Wyzwania, przed którymi stanęliśmy, działały na naszą korzyść, pomagając nam zrozumieć, że zmierzamy w kierunku nowego etapu rozwoju, nowego stopnia ludzkiej egzystencji.

Choć może się to wydawać surowe, system natury przemówił do nas dość delikatnie, nie tak ostro, jak w przypadku innych plag w historii. Dał nam czas na zrozumienie, czego wymaga od nas natura. Ale jeśli nie zważymy na ostrzeżenie i nie zmienimy naszego kursu w kierunku równowagi, naturalnie możemy spodziewać się silniejszej reakcji w nadchodzącym roku.

Rok 2020 charakteryzował się polaryzacją, kryzysem gospodarczym, klęskami żywiołowymi i globalną pandemią, która spowodowała ogólnoświatowe zamknięcie. Wirus przyszedł, aby nas przeorganizować, wstrząsnąć i skorygować brak równowagi w społeczeństwie, w naszych relacjach międzyludzkich i na naszej planecie.

Tak postępuje z nami natura. Covid-19 nie jest przypadkowym wirusem. Stoi za nim naturalny system, który zaczął działać po tym, jak zniszczyliśmy dużą część planety. To tak, jakby natura powiedziała: „Koniec tego. Niszczysz świat – wypompowałeś ziemię do sucha i zaśmieciłeś oceany, zanieczyściłeś powietrze i stworzyłeś sterty śmieci na ziemi. Wyczerpałeś jej zasoby. Teraz zacznij odbudowywać świat”.

Jak długo jeszcze zajmie nam, aby zdać sobie sprawę, że natura nie uspokoi się, dopóki nie wykonamy naszej części pracy? Wydaje się, że zaczynamy rozpoznawać winę tu i tam, zaczynamy rozumieć, co się naprawdę dzieje. Gdyby nie media, które nieustannie wprowadzają nas w błąd, ludzkość już dawno mogłaby zrozumieć swoją odpowiedzialność.

Choć może się to wydawać surowe, system natury przemówił do nas dość delikatnie, nie tak ostro, jak w przypadku innych plag w historii. Dał nam czas na zrozumienie, czego wymaga od nas natura. Ale jeśli nie zważymy na ostrzeżenie i nie zmienimy naszego kursu w kierunku równowagi, naturalnie możemy spodziewać się silniejszej reakcji w nadchodzącym roku.

Czy pandemia się skończyła wraz z pojawieniem się nowych szczepionek? Przechodzimy do kolejnego etapu rozwoju człowieka, więc oczywiście nastąpi pewna zmiana. Czy zmiana będzie dla nas ulgą? Trudno to określić, ponieważ zwykle ciosy natury przechodzą od najlżejszych do najcięższych, aż do wprowadzenia niezbędnych zmian. Na przykład, jeśli poprosisz dziecko o wykonanie zadania, a ono tego nie zrobi, prawdopodobnie następnym razem przemówisz do niego mocniejszym tonem. Gdyby to nie pomogło, musiałbyś zaostrzyć swój komunikat i przedstawić mu jeszcze surowsze warunki.

W gwiazdach nie jest zapisane, jak będzie wyglądał nadchodzący rok, nawet jeśli chodzi o szczepionki. Tak naprawdę przyszłość zależy od nas. Zależy to od tego, jak bardzo postaramy się zrozumieć, co natura chce na powiedzieć. Przesłanie jest jasne. Ewidentnie przemysł nie nadaje się do nowego świata, ponieważ koncentruje się na produkcji niepotrzebnych rzeczy, które niszczą środowisko. Oczywiste jest, że obecny system edukacji nie jest zgodny z prawami natury, ponieważ uczymy się konkurować ze sobą i tworzyć podziały.

Dlatego głównym zadaniem na nowy rok powinno być ustanowienie integralnego świata, wejście w życie partnerskie, jedni dla drugich i razem z całą naturą.

Ludzkość będzie musiała dokonać zmian, przeliczyć, co jest naprawdę ważne, a co nie. Musimy pozbyć się wszystkiego, co nie jest niezbędne, zrozumieć, że będziemy musieli zamknąć około 80% naszych sklepów i firm. Oczywiście nie ma możliwości, aby ludzie zgodzili się na tak drastyczne zmiany bez zrozumienia, dokąd prowadzą i w jakim celu – prosto do bardziej zrównoważonego świata.

W międzyczasie ludzie kończą bieżący rok, martwiąc się, jak związać koniec z końcem, zaniepokojeni szalejącym bezrobociem, kwestionując, jak zbudować ludzkie społeczeństwo, gdy istnieje tyle niepewności i niepokojów społecznych. Powinniśmy zadać sobie pytanie, jak przyjąć nowy sposób myślenia, który bierze pod uwagę wszystkich, aby wszyscy mogli z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Myślę, że 2021 będzie rokiem zmian. Chociaż pełna transformacja, której potrzebujemy, zajmie kilka lat, przynajmniej zaczniemy rozumieć przyszłe warunki, które musimy zbudować. Nie wolno nam tworzyć rzeczy, które nie są istotne. Musimy położyć duży nacisk na edukację społeczną, na wychowanie które pomaga zbliżyć się do innych we wzajemnej solidarności.

Jeśli się zjednoczymy, zrozumiemy, że przed nami wszystko, co dobre. W naszej mocy jest, osiągnięcie takiej świadomości. Wszystko zależy od tego, jak chętnie otworzymy oczy i umysły i zrozumiemy, co robi z nami natura (hebrajskie słowa „Bóg” i „natura” w Gematrii mają tę samą wartość liczbową). Poprzez ulepszone połączenia między nami możemy osiągnąć pełne spełnienie oraz poczucie, że wszystko tworzy jedną całość – ujawnimy najwyższą siłę, która rządzi wszystkim w rzeczywistości. Tak wygląda pozytywna przyszłość, która jest w zasięgu ręki, jeśli tylko będziemy myśleć i działać w kierunku zjednoczenia.

Źródło: https://bit.ly/3oitg4T


Najgorszy rok w życiu?

Stephanie Zacharek, krytyk filmowy magazynu Time, w swoim podsumowującym rok 2020 felietonie, zatytułowanym „Najgorszy rok w życiu” napisała: „Gdyby rok 2020 był filmem antyutopijnym, prawdopodobnie wyłączyłbyś go po 20 minutach. Ten rok nie był strasznie ekscytujący, jak fikcyjna apokalipsa. Był wykuty bólem, szaleńczo przyziemny, gdzie rutyna dnia codziennego obróciła się przeciwko nam”. Co więcej, „Naszym najbardziej wycieńczającym zagrożeniem w tym roku”, dodaje, „było poczucie bezradności” i „Od czasu rozprzestrzeniania się faszyzmu w latach trzydziestych… nie mieliśmy do czynienia z tak wieloma nienormalnymi wydarzeniami”.

2020 to najlepszy rok w historii! Po raz pierwszy natura w klarowny sposób pokazała nam, jak reaguje na wypaczenia, jakie powodujemy w jej systemie. Mówi nam, że przekroczyliśmy granice i jeśli będziemy dalej podążać tą drogą, to sami spowodujemy nasze wyginięcie. Matka Natura robi wszystko, co w jej mocy, by uratować swoje niewdzięczne dzieci, a my marudzimy jak zepsute bachory, że nie daje nam cukierków o które prosimy.

Z całym szacunkiem dla wybitnego krytyka filmowego całkowicie się z tym nie zgadzam. W tym roku nie było nic nienormalnego, ponieważ nie ma nic nienormalnego w tej pandemii. Wręcz przeciwnie, aż do tego roku prowadziliśmy szalony, nienormalny tryb życia, a „nakaz ograniczający”, jaki otrzymaliśmy od wirusa, przywrócił normalność na planecie Ziemi. Po raz pierwszy od ponad wieku życie toczyło się normalnie!

Wywieramy nacisk do granic wytrzymałości natury, a wirus jest właściwie najłagodniejszym sposobem, jakiego może użyć, aby zatrzymać nas, zanim wysadzimy się w powietrze wraz z resztą planety. Natura nie mogła obejść się z nami łagodniej niż to zrobiła poprzez Covid-19.

Poza tym, jak rozsądna osoba może powiedzieć o pożarach lasów, huraganach, pandemii i trzęsieniach ziemi, że są nienormalne? Jak zjawiska naturalne mogą być nienormalne? Tylko wypaczona perspektywa może postrzegać zjawiska naturalne jako niewłaściwe, a sztuczne jako normalne. Mało tego, dla tak wybitnego magazynu jak Time, ogłoszenie w swoim felietonie na rok 2020, że natura jest, no cóż, nienaturalna, jest świadectwem niezrozumienia świata w którym żyjemy i szaleństwem.

Ludzie w Time najwyraźniej nie mają pojęcia o swojej roli jako środka komunikacji, o roli mediów. Zamiast używać swojego magazynu do celów edukacyjnych, aby uczyć ludzi, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy, używają go do rozpowszechniania wyrafinowanej głupoty.

2020 to najlepszy rok w historii! Po raz pierwszy natura w klarowny sposób pokazała nam, jak reaguje na wypaczenia, jakie powodujemy w jej systemie. Mówi nam, że przekroczyliśmy granice i jeśli będziemy dalej podążać tą drogą, to sami spowodujemy nasze wyginięcie. Matka Natura robi wszystko, co w jej mocy, by uratować swoje niewdzięczne dzieci, a my marudzimy jak zepsute bachory, że nie daje nam cukierków o które prosimy.

Kiedy nie znasz się na tym co masz do zrobienia, włóż ręce głęboko do kieszeni i trzymaj je tam tak długo, aż zmądrzejesz. Do tej pory robiliśmy dokładnie na odwrót: poruszyliśmy wszystkie pokrętła i wciskaliśmy każdy możliwy przycisk, aby jakoś wycisnąć więcej przyjemności z natury. To tylko cud, że przeżyliśmy do teraz. Koronawirus uratował nam życie, zmusił nas do zwolnienia tempa i narzucił na nas ograniczenie wykorzystywania naszego jedynego domu. To oczywiście błogosławieństwo, jednak z głupoty przeklinamy ją na pierwszej stronie jednego z bardziej poczytnych magazynów.

Media są naszym najważniejszym narzędziem edukacyjnym. Powinniśmy go używać do poznawania siebie i naszego otoczenia, nie do narzekania na nauki natury, ale do wyjaśniania, jak powinniśmy pracować w ekosystemie, jakim jest nasz wszechświat. Jest to system zamknięty, a wszelkie wykroczenia pociągają za sobą konsekwencje. Możemy nie odczuć tego od razu, ale dzieje się tak tylko dlatego, że nie jesteśmy uwrażliwieni na komunikaty jakie wysyła nam nasze otoczenie i nieświadomi naszych połączeń. Gdybyśmy byli nieco bardziej świadomi naszej współzależności, od razu dostrzeglibyśmy negatywny wpływ naszych poczynań i nie myślelibyśmy, że kiedy odczuwamy ich następstwa, to że to nie jest nasza wina. To, że ​​przeżyliśmy tak „pełen wydarzeń” rok, jest naszą własną zasługą i niczyją inną.

Jeśli nie nauczymy się lekcji, której nauczył nas Covid-19 w 2020 roku, 2021 nauczy nas tej samej lekcji jeszcze boleśniej. Nie chodzi o podłość natury, ale o nasz opór. Żal mi Matki Natury; nie jest łatwo wychowywać tak uparte dzieci. Jednocześnie jestem wdzięczny za to, że aby nauczyć nas tego, czego musi, ​​zawsze wybiera najmniej bolesne środki i również za to, że w końcu zdecydowała się ujawnić nam swoje drogi, abyśmy mogli je studiować i stać się dorosłymi w naszym własnym świecie.

Źródło: https://bit.ly/3nebPkT


Środek wejścia do wyższego świata

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Zaadresowano do Pana krótki list: „Nieraz Pan mówił, jak środowisko wpływa na człowieka, że ​​jest ono potrzebne nie tylko nam, ale dzieciom i wszystkim. To nas buduje, kieruje, koryguje. Najważniejsze, żeby było dobre, prawdziwe środowisko.

Ale co w takim razie powinniśmy zrobić teraz? W czasie pandemii jesteśmy praktycznie od siebie odizolowani, oczywiście poza rodziną. Co teraz mnie kształtuje? Kto ma wpływ na mnie? ”

Odpowiedź: Przede wszystkim społeczeństwo.

Pytanie: Gdzie ono jest? Poza rodziną nie mam zbyt wielu kontaktów.

Odpowiedź: Nie, to nie ma znaczenia. Żyjemy w świecie, który na nas wpływa. Wszystko dzieje się w atmosferze. To po pierwsze.

Po drugie: oczywiście mój wewnętrzny krąg wpływa na mnie. Rodzina. Może pracuję. Nadal przebywam w różnych małych środowiskach, w firmach.

I po trzecie: Jeśli – teraz mówię o sobie – powiedzmy mam inny krąg, najważniejszy dla mnie, są to ludzie o podobnych poglądach. I organizujemy sobie takie środowisko, które wznosi nas ponad pandemię, ponad ten świat, ponad to, co widzą tutaj zwykli ludzie. W tym środowisku staramy się stworzyć warunki do wyczuwania wyższego świata.

Pytanie: A jeśli mówimy o zwykłym człowieku, co daje mu takie środowisko?

Odpowiedź: Daje mu poczucie wieczności natury, możliwość wejścia w to doznanie i egzystowania w nim z wyższą tendencją, celem.

Pytanie: Czy dziś jest to potrzebne komukolwiek?

Odpowiedź: Bez tego nie wyobrażam sobie… A inaczej po co żyć? Dziś minie, jutro minie i tak dalej. Nawet piłki nożnej nie będzie!

I będzie jeszcze gorzej. Wkrótce zaczniemy odczuwać, jak bardzo wyczerpaliśmy ziemię, wyczerpaliśmy siebie, naturę ludzką, społeczeństwo ludzkie, jak bardzo jesteśmy biedni. Jak tu się trochę napełnić ?! Z jednej strony na nic nie mam ochoty, a z drugiej strony i napełnienia znikają.

Pytanie: Więc dzisiaj celowo zostaliśmy wpędzeni do takiego pudełka – domu?

Odpowiedź: Tak. To wspaniały okres! Uświadomienie sobie zła naszego egoizmu – i dokąd nas to doprowadziło.

To pierwsza rzecz, która powinna się wydarzyć. A po drugie: zaczynam na wszystkie sposoby szukać środowiska, które zaangażowane jest tylko w zjednoczenie, aby wznieść się na następny poziom natury. Wdrap się tam, wejdź na kolejny poziom natury – gdzie jest obdarzanie, miłość, gdzie człowiek żyje nie przy pomocy egoistycznego pragnienia, a altruistycznego.

To da człowiekowi nieograniczone spełnienie. Zaczniemy odczuwać, że istniejemy w całości, która jest dziś po prostu przed nami ukryta, nie czujemy tego, ponieważ wszystkie nasze narządy postrzegania są egoistyczne. A potem wydostaniemy się z tego i zaczniemy odczuwać naturę poza sobą.

To tak, jak ten mały robak, który żyje w rzodkiewce, nagle wystawia głowę z rzodkiewki i woła: „Myślałem, że cały świat jest tak gorzki, jak ta rzodkiewka! A teraz widzę słońce, powietrze, śpiew ptaków. Jaka rozkosz !”.

Pytanie:  A gdzie jest tutaj środowisko – z robakiem? 

Odpowiedź: To właśnie jest to, co pozwala robakowi wydostać się z rzodkiewki.

Pytanie: A tak by w niej żył?

Odpowiedź: Tak, oczywiście. Tak jak dzisiaj.

Komentarz: Rozumiem. Musimy więc wyjść z rzodkiewki.

Odpowiedź: Powodzenia!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem” 07.12.2020


Nie bój się śmierci

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Jeden z Pana słuchaczy pisze do Pana: „Drogi Michaelu Laitman, mówi Pan, że wszystkie choroby są spowodowane egoizmem, że jeśli przywróci się równowagę z naturą, to człowiek nie zachoruje. Całkowicie Panu wierzę, czuję, że to prawda – co Pan mówi, ale mam mało czasu.

Wiedziałem, że zachoruję, moi rodzice zmarli na tę samą chorobę onkologiczną, którą mam dzisiaj. To są geny, nic nie można na to poradzić. Co robić? Jak mam się przygotować do śmierci? O czym myśleć a może uda mi się jakoś wyzdrowieć i żyć? Niech Pan pozostaje w zdrowiu i ma dużo siły. Aleksander ”.

Odpowiedź: Po pierwsze, musimy zrobić wszystko, co mówi medycyna. Jak mówi Tora: „Lekarzowi dano prawo do leczenia”. Weź lekarza, któremu możesz mniej lub bardziej zaufać, zaufaj mu i oddaj się w jego ręce.

Komentarz: On pyta: „Co robić? Jak mam przygotować się na śmierć? O czym myśleć?”.

Odpowiedź: Nie ma potrzeby przygotowywać się. Niech weźmie książki kabalistyczne, są pisane przez ludzi, którzy wyczuwających zarówno ten świat, jak i tak zwany pośmiertny, który jest po drugiej stronie egoizmu. Wtedy będzie miał lepsze wyobrażenie o sobie i być może będzie miał wystarczająco dużo czasu, aby poczuć ten drugi świat, wejść do niego i być w nim. I w praktyce bariera między życiem a śmiercią nie będzie dla niego tak nieoczekiwana, przerażająca, a wręcz przeciwnie, będzie bardzo spokojny.

Pytanie: Kiedy Pan mówi „inny świat”, istnieje wiele wyjaśnień. A dla niego, dla Aleksandra, jak to jest?

Odpowiedź: Inny świat – który jest po drugiej stronie naszej dzisiejszej natury. Naszą naturą jest dziś egoizm. Jeśli w trakcie naszego życia uda nam się osiągnąć następny stan, drugi, przeciwny do tego, to znaczy stan altruistyczny, to praktycznie zaczniemy odczuwać ten następny świat – wyższy świat, drugi świat.

Istnieją dwie możliwości, dwa światy. I w tym stanie możemy istnieć wiecznie, ponieważ nie ma nic do naprawy, nic do zniszczenia. Pod tym względem istnieje poza czasem. Radziłbym mu jak najszybciej zacząć czytać nasze książki i wejść w stany, które opisują. Ponieważ w zasadzie w jego stanie wszystko to jest możliwe i łatwe.

Pytanie: O czym myśleć? Proszę powiedzieć.

Odpowiedź: O tym, co teraz chcesz poczuć, dowiedzieć się i co się tam dzieje – poza tą granicą życia i śmierci.

Pytanie: Czyli przyznaję, że umieram w tym momencie, kiedy zaczynam o tym myśleć?

Odpowiedź: I co z tego? Możemy pozwolić, aby to wszystko się wydarzyło.

Pytanie: Więc jest Pan bardzo spokojny?

Odpowiedź: Poczekaj chwilę. Za kilka lat mnie też nie będzie. I ciebie i wszystkich. Więc gdzie jest problem? Warto już teraz przyjąć, w jaki stan przechodzimy. Co z nas zostanie, z tego świata, z tego życia i do jakiego stanu przechodzimy z tym, co z nas zostanie. To jest przygotowanie na śmierć. To znaczy, duch, właściwość obdarzania, którą człowiek stworzył nad swoją egoistyczną materią, nie opuszcza go i z tym on kontynuuje.

Pytanie: A to, co on pisze na koniec: „Może uda mi się jakoś wyzdrowieć i przeżyć?”

Odpowiedź: Może to go przywróci na jakiś czas. Mówię „na chwilę” – a ona może trwać dziesiątki lat. Ale to wciąż „na chwilę”. Ponieważ nasz świat został stworzony, aby zmienić się w doskonały świat.

Komentarz: Przeczytałem ten list i poruszył mnie. I mówi Pan, że to jest życie, a śmierć będzie tak czy inaczej.

Odpowiedź: Nie bój się tego. Najlepiej jest zrozumieć, jaki jest nasz następny stan po śmierci zwierzęcego organizmu i jak pozostajemy z naszym duchowym ciałem.

Pytanie: Więc możemy zostać?

Odpowiedź: Zostajemy! Na pewno zostaniemy! Moje „ja” pozostaje i nie ma nic wspólnego z moim ciałem.

Pytanie: Więc mówi Pan, żeby złapać się mojego prawdziwego ja?

Odpowiedź: Tak, rozwijaj go i żyj w nim już teraz.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.11.2020


Niezapomniany rok 2020

каббалист Михаэль Лайтман W Sylwestra zwyczajowo podsumowuje się wyniki minionego roku. Rok 2020 przejdzie do historii jako symbol epidemii koronawirusa, która ogarnęła cały świat. Ponadto obfitował w inne wydarzenia: wojny, niepokoje społeczne w różnych częściach świata, klęski żywiołowe, rozległe pożary lasów w Kalifornii i Australii, kryzys gospodarczy, straszny wzrost bezrobocia na całym świecie.

Biorąc to wszystko pod uwagę jako kabalista, mogę ocenić nadchodzący rok 2020, jako najbardziej postępowy w przewidywalnej historii. Przecież ludzkość zaczęła się otrząsać, pozbywać się bezużytecznych nawyków: od pogoni za pieniędzmi, rozrywką, restauracjami – od pragnienia, by być napełnionym przyjemnością i nie myśleć o niczym innym.

I tutaj natura uderzyła nas w twarz zmuszając do zatrzymania się. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy przerwać ten wyścig i wrócić do domu. Epidemia zmusiła nas do przejścia na emeryturę i refleksji nad własnym życiem, a przynajmniej porzucenia starych nawyków. I to dobrze, bo ludzkość musiała przejść od życia w pogoni za pieniędzmi i władzą do innego czasu, do nowych wartości.

W tym roku udało się to zrobić, choć nie z własnego wyboru, ale pod naciskiem z góry. I w tym sensie koronawirus naprawdę wyświadczył nam wielką przysługę i dziś jesteśmy w zupełnie innym stanie. Zamknęliśmy wiele niepotrzebnych biznesów. Przestaliśmy zatruwać i niszczyć przyrodę, wycinać drzewa, niszczyć zwierzęta, zmniejszając przynajmniej dramatycznie szkody. Ziemia zaczęła się trochę odradzać po zniszczeniach, jakim poddaliśmy ją w ostatnich dziesięcioleciach.

Naprawdę mam nadzieję, że te pozytywne zmiany będą kontynuowane. Epidemia tak po prostu nie minie, bo to nie jest katastrofa, ale ogromna pomoc Natury. Powiedziano: „Stwórca leczy nas swoimi ciosami”. A epidemia koronawirusa była lekarstwem na nasz przerośnięty egoizm. Dlatego mam wielką nadzieję, że wyciągniemy z niego prawidłowe i przydatne wnioski dla naszego dalszego rozwoju.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


Najbardziej poprawne pytanie

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Piszą do Pana: „Michael, gloryfikuje Pan wirusa, podczas gdy wszyscy marzą o wynalezieniu szczepionki. To tak, jakby Pan śmiał się ze wszystkich, kiedy Pan mówi, że szczepionka nie pomoże. Dlaczego Pan to robi? Pozbawia Pan nas nadziei”.

Odpowiedź: Nie! Będzie szczepionka, i będzie jeszcze inny wirus i inna szczepionka, i jeszcze inny wirus. Wszystko to będzie.

Nie jestem za tym, abyście cierpieli, jestem za tym, aby cierpienie zostało przez was prawidłowo ocenione, i aby doprowadziło was do właściwej analizy. To znaczy, żebyście chcieli zmienić swoje istnienie tak, aby faktycznie nie było wirusów, ponieważ wirusy generujecie swoim niewłaściwym zachowaniem i stosunkiem do świata, do społeczeństwa, do człowieka.

Dlatego najlepiej zadajcie sobie takie pytanie: „Jak mogę uczynić świat, światem bez wirusów?” Powodzenia nam w tym!

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.11.2020