Wpisy w kategorii 'Cierpienie'

Na miłość pozostało 30 minut dziennie

Artykuł: „Zakochane pary spędzają razem nie więcej niż pół godziny dziennie. Resztę czasu zabiera praca, różne zainteresowania i reszta dziennych zajęć współczesnego człowieka.

Brytyjski portal Eatwelshlamb.co.uk przeprowadził sondaż opinii, której rezultat pokazuje: 35% odpowiadających poświęca dla swojej drugiej połowy mniej niż pół godziny dziennie.

Psycholodzy oskarżają we wszystkim styl życia współczesnego człowieka, który cały czas gdzieś się spieszy i stara się zrobić jednocześnie parę rzeczy.

Bez wątpliwości, że praca zajmuje większość czasu, nie tylko panny i kawalerowie cierpią z tego powodu, ale też pary zamężne”

Mój komentarz: Natura zmusi nas do wprowadzenia porządku w naszym życiu. Poprzez kary poznamy, że nie ma innej drogi prócz równowagi z naturą. Poprzez cierpienia zrozumiemy, że pozostało nam jedynie wykonywać prawa natury i nie wymyślać własnych zasada. Szkoda tylko, że ludzkość uczy się drogą długą i gorzką…

Ujawnienie kabały dla świata: Ze względu na zło czy dobro?

W kabalistycznych książkach ludzie postrzegają odgórny system, który zarządza światem. Jednakże używając mądrości kabały jak religii, ludzie tworzą różnego rodzaju błędne wyobrażenia zgodne z ich osobistymi upodobaniami: nauki mistyczne, filozofie i inne teorie badane na uniwersytetach. Rozprawy naukowe o demonologii i magii poddawane są pod rozwagę na kierunkach filozoficznych.

Przez zapożyczenie i używanie kabalistycznych nazw i terminów lecz bez istoty i sedna tej nauki, ludzie zostali zdezorientowani, myśląc, że rozumieją, co było przedmiotem dyskusji. Dotyczy to również antysemitów, którzy stworzyli całą strukturę opartą o wadliwe założenia. Ludzie ze stronnictwa Hitlera badali te zagadnienia dokładnie, próbując udowodnić, że przez wyniszczenie Żydów mogą unicestwić całe zło na świecie. Dlatego Baal ha-Sulam pisze w swoim artykule „Róg Mesjasza”, że przedwczesne ujawnienie kabały spowodowało nieszczęścia Izraela.

Pytanie: Lecz Baal ha-Sulam pisze również, że kabała została ujawniona zgodnie z wolą Stwórcy. Więc w jaki sposób można połączyć te rzeczy?

Odpowiedź: Oczywiście, wszystko dzieje się zgodnie z Jego wolą. Ustanowił On bezwarunkowe prawa, do których musisz się dostosować gdyż inaczej będziesz zmierzał w dół złą ścieżką. A różnica miedzy tymi dwiema ścieżkami jest w tobie, nie w Stwórcy. Z Jego strony nie ma jakichkolwiek zmian. Ty tylko odczuwasz Jego stosunek do ciebie jako zły dlatego, że sam jesteś zły.

Ujawnienie kabały dla świata wyrządziło wiele szkody narodowi Izraela. Ale gdyby była podjęta inna, korzystniejsza decyzja, wtedy kabała nie byłaby ujawniona dla narodów świata, które by nie potraktowały Izraela w taki sposób. Ostatecznie jednak wszystko jest w rękach Stwórcy.

Wszystko w świecie dzieje się w stosunku do tych, którzy posiadają możliwość wyboru. Ale jeżeli człowiek nie ma możliwości wyboru, nie może nic zrobić i jest popychany do przodu przez zbiorowe cierpienie.

Z codziennej lekcji kabały 17/6/2011, “Róg Mesjasza”

Nie mamy drugiej planety

Opinia (Harald Szumann, jeden z czołowych ekspertów w Niemczech w dziedzinie globalizacji): Aby dalej żyć tak, jak żyjemy, potrzebujemy dwóch planet. Więc na pewno coś bedzie musiało się zmienić w naszym świecie, czy tego chcemy czy też nie.

Jest tylko pytanie, czy sami dobrowolnie zdecydujemy się na tą zmianę, czy tylko wtedy, gdy zostaniemy potrzaśnięci, gdy zaczną wybuchać konflikty i wojny, i będziemy zmuszeni do działania w strasznym pośpiechu.

Komentarz: To jest dokładnie to, o czym mówi kabała: skorzystajcie lepiej z oferowanej wam wiedzy i zmieńcie się sami, aby zbliżyć się do podobieństwa z naturą / Stwórcą, albo nastąpi to pod przymusem i wielkim cierpieniem. Czyżby cała ludzkość była podobna do głupiego i przekornego dziecka?

Właściwy przycisk

Ostatecznie istnieje tylko jedno działanie, w którym jesteśmy wolni i dzięki któremu możemy wyrazić swoje pragnienie. Wszystkie pozostałe czynności nie funkcjonują. Powiedzmy, że bardzo chcę coś zrobić, coś zmienić, poprawić swoje życie. Mam na ścianie przed sobą tysiące przełączników. Naciskam na przyciski w nadziei na zmiany próbując zrozumieć, czy cokolwiek włączyłem. W końcu tracę kolejność, gubię się w sekwencji przycisków…

Tak samo w życiu jesteśmy zdezorientowani przez mnóstwo „przycisków”, które ledwie nadążamy naciskać. „Uspokójcie się – mówią nam kabaliści – w ten sposób nic nie osiągniecie. Istnieje tylko jeden przycisk, na który należy nacisnąć, aby było wam dobrze. Jeśli będziecie naciskać na inne przyciski, to będzie wam źle”.

Po co w takim razie są one potrzebne? Po to, abyśmy w swoich daremnych próbach zmądrzeli i znaleźli właściwy przycisk. Droga ta nazywa się „drogą cierpień”.

Jednak istnieje również inna droga – „droga Tory”, na której człowiek otrzymuje instrukcję:
„Nie dotykaj wszystkich innych przycisków na ścianie, gdyż sytuacja pogorszy się. Bo myślisz, że one działają i czekasz na pozytywne rezultaty. Jednak czas mija, ty natomiast pokładasz oczekiwania i nadzieję całkiem nie w Stwórcy, nie w jedynej działającej w rzeczywistości Siły. Innymi słowy, służysz bożkom. Poza tym, stojąc w miejscu, w oczekiwaniach, coraz bardziej opóźniasz się, w zadanym tempie naprawy. W rezultacie każde niewłaściwe naciśnięcie i następujący po tym przestój doprowadzają do negatywnych konsekwencji”.

Jakie jest rozwiązanie? – Jak najszybciej znaleźć właściwy przycisk. W swoim artykule „Wolność woli” Baal ha-Sulam wyjaśnia nam, jak to zrobić. Jeżeli raz po raz powracasz do tego samego przycisku, jeśli coraz mocniej go naciskasz, wówczas naprawdę odkrywasz źródło obfitości, które cię naprawia i napełnia całym dobrem.

Jedynie ten przycisk może uruchomić system, a wszystkie pozostałe nie są do niczego podłączone. Naciskając je, tylko przeszkadzasz sobie, zamiast uruchomić jedyny mechanizm, który masz do swojej dyspozycji. I wówczas twoja bezczynność w naturalny sposób ściąga na ciebie nieszczęście. Ponieważ koła zębate realności nadal obracają się i jeżeli nie wprowadzasz pozytywu, to system automatycznie cofa się w kierunku negatywu.

Właśnie dlatego należy znaleźć właściwy przycisk wśród wszystkich innych i zmusić siebie do bezbłędnego naciśnięcia tylko na niego. Cała nasza praca polega na tym. Kto nie szuka szczęścia? Właśnie to jest „szczęście”.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 29.04.2011

Faraon - wierny niewolnik Stwórcy

Gdybyśmy mogli widzieć tę grę, w którą gra z nami Stwórca, wówczas zrozumielibyśmy, że wszystko co się dzieje w naszym życiu jest po to, by doprowadzić nas do jednego, jedynego celu: do konieczności naszego zwrócenia się do Stwórcy. I siła, która rozwija nas stopniowo i zmusza, abyśmy zwracali się do Niego, nazywa się “Faraon”, wierny niewolnik Stwórcy.

Faraon w sprytny sposób oszukuje nas, daje nam ciosy i stawia nam na drodze przeszkody - to wszystko jego sprawka. Nasz postęp zależy od tego, jak przyjmujemy te ciosy, rozczarowania i otrzymywane możliwości. Nigdy nie powinniśmy postrzegać ich jako przypadkowe wydarzenia, ale zobaczyć w nich “kierującą rękę” Stwórcy i zastanowić się nad tym, jak powinniśmy na to reagować. Wyjaśnienie tych sytuacji pomoże nam iść naprzód.

Wyjaśnienie to ma miejsce tylko za pośrednictwem naszego połączenia, bo wtedy będziemy mieli prawidłowe spojrzenie, które pozwoli nam zrozumieć, czego Stwórca od nas oczekuje. Ostatecznie będzie On żądał od nas, abyśmy połączyli się jak “jeden człowiek z jednym sercem”. Jeśli postrzegamy wszystko, co dzieje się z nami z tego punktu widzenia, wówczas szybko i w prawidłowy sposób odkryjemy to, co wyższa siła od nas chce. Jest to bardzo proste, jeśli tylko człowiek nie ucieknie z tego prawidłowego punktu obserwacji procesu, który się w nim odbywa.

Wszystkie ciosy i przeżycia prowadzą nas do nabycia właściwości dawania. Przecież przychodzimy do naprawy z powodu naszego egoizmu i naszej pychy, dopóki wszystkie te ciosy i zmiany nie uformują w nas prawidłowej postawy i nie pozwolą nam zrozumieć, gdzie znajdujemy się w stosunku do siły dawania, emanacji.

Jednak jak tylko zmienimy się, w tej samej chwili rozumiemy, że to wszystko było z powodu miłości. Stwórca nie chciał pokazać nam swojej władzy zmuszając jednocześnie nas do pokłonu. On nie był zazdrosny o naszą miłość i lojalność w stosunku do faraona. Tylko dzięki swojej wielkiej miłości do nas musiał On stopniowo nas nauczać. I to On cierpiał więcej nad tym wszystkim, co się z nami działo, podobnie do tego, jak rodzice cierpią, gdy zmuszeni są robić swemu choremu dziecku zastrzyki i dawać gorzkie lekarstwo.

Ze strony Stwórcy nigdy nie było i nie może być złego nastawienie do nas, lecz jedynie absolutna miłość.

Z pierwszej części codziennej lekcji kabały, 20.04.2011, List 10 Baal ha-Sulama

Ludzkość

Odnośnie nadchodzącego kongresu w Ameryce Północnej

Pytanie: Na czym polega ważność nadchodzącego kongresu w Ameryce Północnej i dlaczego powinniśmy wziąć w nim udział?

Moja odpowiedź: Nasz świat znajduje się w bardzo niebezpiecznej sytuacji, jednocześnie jest to sytuacja bardzo interesująca i drażliwa. Panuje ona obecnie na całym świecie. Na ten ogromny świat tylko my możemy mieć wpływ, czyli ci, którzy zajmują się kabałą, ci którzy określani są jako „Isra-El” (Jaszar-kel, bezpośrednio do Stwórcy) i którzy dysponują połączeniem z wyższa siłą - z jedyną siła, która rządzi światem.

Musimy zapragnąć połączyć się, by wpłynąć na wyższą siłę, aby wywołać jej dobry wpływ, a jest to tak naprawdę jedyna możliwość dla świata, w celu skierowania się ku dobremu i pójściem drogą dobra. Inaczej pójdziemy drogą cierpienia, odpowiednio do zależności, która powstaje ze zderzenia dobra i zła w naturze.

Leży to w naszych rękach, by poprzez nasze połączenie spowodować, że świat będzie się rozwijał ku dobremu i nastąpią dobre czasy. 1 kwietnia przybywamy razem na kongres do Ameryki Północnej w New Jersey, który da nam szczególną możliwość, by z tego głównego światowego super mocarstwa, z którego wychodzi najsilniejszy wpływ na cały świat, zwrócić się do całego świata z pozytywną, prawidłową siłą, która przyniesie sukces.

Z tego powodu polecam wszystkim, którzy mają taka możliwość, aby przybyli. Będziemy tam pracowali nad naszym połączeniem, będziemy próbowali ściągnąć na nas wyższą siłę, żeby wpłynęła na cały system, na połączenie miedzy ludźmi po to, by energia objęła całą sieć. I wierzę w to , że odczujemy pozytywny wpływ na całym świecie. To wszystko jest zależne od nas. Właśnie to są te zmiany, które możemy przeprowadzić, gdy wybieramy drogę Światła lub drogę cierpienia.

Wszyscy widzimy jak szybko świat rozwija się na drodze cierpienia. W księdze Zohar napisano, że wszystko zależne jest od wewnętrznej części świata, tzn. od naszej grupy, która przedstawia sobą tą wewnętrzną część ludzkości. Człowiek nie powinien się tego wstydzić, lecz podejść z całą powagą i odpowiedzialnością.

Dlatego pokładam wielką nadzieję w nadchodzący kongres i nie mogę się go doczekać, ponieważ świat znajduje się w zagrażającej sytuacji, każdego dnia coś się dzieje.

Ufam w to bardzo, że z pomocą wszystkich, którzy tam przybędą, zarówno starymi jak i nowymi studentami, będziemy mogli wspólnie spowodować duże zmiany w świecie.

I gdy my będziemy tam działać dla dobra świata, to otworzy się przed nami wyższy poziom – i wówczas także my będziemy godni wejść stopień wyżej.

Każdy człowiek otrzymuje rozwój, postęp duchowy pod warunkiem, że używa go dla dobra ludzkości.

Z lekcji do artykułu „Przedmowa do Panim Meirot” 24.02.2011

I życie okażę się wspaniałe…

Z lekcji nr 1 kongresu w Berlinie

W świecie duchowym istnieje bardzo ścisły, następujący po sobie ruch postępowy. Jeśli nie mam pełnego uczucia głodu, pragnienia do następnego stopnia, gdy brakuje mi tak zwanego kli (naczynia, właściwości), żebym go odczuł, to wtedy go nie odczuwam.

Potrzebny jest próg. Ze swego obecnego stanu – z pragnienia „1” muszę się wznieść do następnego stanu – pragnienia „2”. Jeżeli wzniosłem się na ten drugi stopień, wówczas odczuwam źródło Światła, które tam się znajduje.

Jeżeli natomiast nie osiągnąłem jeszcze tego pragnienia i znajduję się gdzieś pośrodku, na jednym z dziesięciu pośrednich stopni ( tak zwanych „dziesięciu sfirot”), wtedy nie odczuwam następnego stanu. Powinienem dojść do ostatniego pośredniego stopnia i dopiero po przekroczeniu go zacznę odczuwać następny stan. Jest to ścisła, korpuskularna metoda, w której wszystko jest precyzyjnie przeskalowane według poziomów, podobnie do kwantów w atomie. Na to nie mamy żadnego wpływu.

Dlatego też pomiędzy moim pierwszym pragnieniem, w którym odczuwałem pewne napełnienie i tak jakby słońce mi świeciło, a moim drugim pragnieniem istnieje pośredni stan, odczuwalny jako pustka, głód, cierpienia. Jeśli natomiast wiem, że poruszam się do przodu, że jest to proces akumulacyjny, który dobiegnie końca i osiągnę swoje szczęście, napełnienie, to wówczas ten proces, który jest niezbędny abym mógł osiągnąć nowe pragnienie, pokieruje mnie naprzód w prawidłowy sposób.

Same te odczucia nieprzyjemnych stanów, zagmatwania, niezrozumiałości, pustki nie tylko pędzą mnie naprzód, lecz również pomagają posuwać się szybciej. Natomiast jeślibym w tych stanach odczuwał przyjemność, napełnienie, to odczucia te mimowolnie zatrzymywałyby mnie i wtedy byłoby mi bardzo trudno, aby postąpić dalej, ponieważ od odczucia dobra, od wszystkiego przyjemnego nie dążyłbym naprzód. Mój egoizm natychmiast zmusiłby mnie bym siedział spokojnie.

Dlatego powinniśmy prawidłowo odnosić się do cierpień, zrozumieć ich celowość i wiedzieć w jaki sposób z nich korzystać. Jak tylko wiążę je z właściwym celem, cierpienia te zamieniają się w przedsmak przyszłego, wspaniałego napełnienia. Dlatego też musimy opanować metodę kabały – i wówczas życie okaże się wspaniałe.

Z pierwszej lekcji kongresu w Berlinie, 28.01.2011

Kto jest ostatni w kolejce do Światła?

Otrzymałem pytanie: Dziś nie jestem w stanie prosić o naprawę nawet dla samego siebie, więc jak mogę prosić o to dla całego świata?

Moja odpowiedź: Prosić dla siebie lub prosić dla całego świata – to jest to samo! Powiedzmy, że brakuje mi powietrza - ale my wszyscy oddychamy tym samym powietrzem i jeśli będzie go brakować wszystkim, to ja też nie będę go miał, a jeżeli ono jest, to jest wtedy dla wszystkich. Nie można go podzielić!

Niemożliwe jest prosić tylko o swoją naprawę, gdyż dotyczy ona właśnie połączenia między nami! Nie można prosić o Światło dla mnie jednego, ponieważ jest ono ogólną emanacją panującą między nami. Jeżeli jestem elementem sieci elektrycznej, to jak mogę prosić, żeby tylko przeze mnie przechodził prąd? Nie może on dotrzeć do mnie, dopóki nie przejdzie przez cały system.

Z tego powodu konieczne jest, aby zrozumieć, co to jest globalny, integralny świat, który zaczynamy już dziś odczuwać. Nie możesz poprosić czegokolwiek dla siebie! To nie pomoże. Ty tylko ściągniesz na siebie jeszcze więcej ciosów, im bardziej będziesz próbował oddzielić się, odseparować się od innych.

Twoja prośba dla samego siebie, twój „protekcjonizm”, „separatyzm” pomoże ci tylko w uświadomieniu swojego zła. W końcu będziesz musiał zrozumieć, że prosisz w sposób niewłaściwy! A jak może być przekazana ci ta wiedza, jak nie przez ciosy?.. Im więcej będziesz się modlić tylko o swoją osobistą pomyślność, tym więcej ciosów będziesz otrzymywał, dopóki nie nauczysz się, że nie można prosić tylko dla siebie.

Przekonasz się, że to nie pomaga, lecz tylko prowadzi do przeciwnego rezultatu. W końcu zrozumiesz, że napełnienie może być tylko wspólne i jeżeli nie otrzymają go wszyscy, to ty też nie otrzymasz, bo jesteś ostatni w tej kolejce!

Zrozum, czego chce cię nauczyć Stwórca i im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej. Przecież jeśli będzie On musiał za pomocą kolejnych ciosów pokazywać twoje miejsce na samym końcu tego łańcucha, to ile jeszcze będziesz musiał cierpieć… Warto zrozumieć to jak najszybciej, by zacząć tym żyć.

Wydaje mi się to teraz całkowicie nierealne i niepożądane. Jednak z drugiej strony rozumiem, że nie mam wyboru, że mimo wszystko będę musiał do tego dojść. A więc trzeba uciekać się do wszystkich sztuczek, aby przechytrzyć swój egoizm i poprzez chociażby sztuczną prośbę o naprawę dla wszystkich unikać tym samym ciosów, wyprzedzając je.

Prośmy więc podczas naszych lekcji, aby Światło przyszło i dało nam to odczucie, zrozumienie, kierunek, dążenie do tego celu. Chociażby z pragmatycznego punktu widzenia, by uniknąć ciosów. Gdyż każdy może otrzymać napełnienie tylko jako ostatni.

Z lekcji do artykułu „Nauka dziesięciu sfirot”, 23.01.2011

Z jakiego powodu cierpi kabalista?

Kabalista cierpi dlatego, iż widzi, jak dalece jeszcze świat oddalony jest od objawienia Stwórcy, od jedności i osiągnięcia doskonałego życia.
Jesteśmy w stanie to zrobić, mamy do tego niezbędne warunki, ale zaniedbujemy tą możliwość, nie wykonujemy jej. W taki sposób przyciągamy na siebie wiele różnych problemów i zadajemy Stwórcy cierpienia.

Właśnie z tego powodu, że kabalista osiągnął objawienie Stwórcy, cierpi on bardziej niż inni. W rzeczywistości, w odniesieniu do całego świata jest on jak matka dla swoich dzieci. Cały świat jest jego Kelim, częściami jego duszy. Dopóki nie zostaną one naprawione, kabalista cierpi dla nich więcej niż one same.

Każdy człowiek czuje swój własny egoizm i cierpi od tego, że jego kli jest puste. Natomiast kabalista zawiera w sobie wszystkich, wychodzi naprzeciw wszystkim z miłością i pragnie napełnić wszystkich tylko absolutnym dobrem.

Ale ludzie nie chcą tego. Nie zgadzają się z tym, by połączyć się razem i anulować własny egoizm chociaż w niewielkim stopniu, aby stworzyć jedno duże pragnienie/kli, które będzie mogło zostać napełnione Światłem Nieskończoności.

Kabalista nie może naprawić świata – i tylko dla niego cierpieć i czekać, aż ludzie pokażą minimalną gotowość do postępu.

Naturalnie, że najbardziej martwi się on o swoich uczniów, ponieważ ich cierpienia są ukierunkowane. On nie może poruszyć ich naprzód w sztuczny sposób. To im zaszkodzi i przeszkodzi w ich rozwoju. Dlatego rozmawia on z nimi na płaszczyźnie, poziomie, który odpowiada im.

My zajmujemy się oryginalnymi źródłami i nasz związek do nich określa, jak wiele możemy wszyscy razem od nich otrzymać. Właśnie to odkrywam, a nie to, co rozumiem w moim pragnieniu. Ja pracuję ze wspólną potrzebą, która powstaje w celu objawienia się wszystkim.

Z programu “Kabała dla początkujących”, 01.12.2010