Fragmenty z porannej lekcji 24.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Praca w wiedzy i powyżej wiedzy” 

Praca ponad wiedzą zaprzecza materialnym odczuciom i rozumowi, i nie może być przyjęta w naszym świecie, w jednym pragnieniu rozkoszować się. Dla takiej pracy potrzebne jest dodatkowe pragnienie obdarzania, wyższy stopień. I wtedy na tych dwóch poziomach, sprzecznych ze sobą, może realizować się praca duchowa. Wiara ponad wiedzą zawiera w sobie dwa przeciwieństwa działające razem, dzięki czemu człowiek zaczyna rozwijać swoje duchowe odczucia.

* * *

Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy zgodnie z naszymi uczuciami i rozumem, które nawzajem się potwierdzają z tym, co widzimy wyraźnie i znamy w naszym świecie. Istnieją ludzie bardziej zmysłowi, istnieją ludzie bardziej rozsądni, ale jedni i drudzy kierują się swoim umysłem i sercem, które uzupełniają się i wspierają nawzajem.

Rzeczywistość duchowa jest zupełnie inna, dlatego że nie jest dostępna ani dla naszych zmysłów, ani dla umysłu, i dlatego nie wiemy, jak z nią pracować. Tora zaleca, aby iść wiarą ponad wiedzę. Po wielu latach nauki człowiek nagle traci wszystko, co osiągnął. Również wcześniej miało to miejsce: odczucia znikały i wtedy staraliśmy się pracować bardziej rozsądkiem lub odwrotnie, osłabiała się ostrość umysłu i kompensowaliśmy ją uczuciem.

Ale trzeba było trzymać się czegoś i nagle znika wszelka wskazówka: znikają uczucia i zrozumienie, a co najważniejsze, nie ma z tego powodu żadnej trwogi. To tak, jakbyś zamienił się w roślinę. I tutaj, jako wynik całego tego procesu, pojawia się rozwiązanie, że konieczne jest otrzymać siłę wiary, która pozwala pracować nawet bez uczuć i rozumu. Wystarczy tylko wiedzieć, że należysz do systemu duchowego.

Wystarczy mi to, co daje Stwórca i więcej niczego nie wymagam. Żyję siłą wiary, siłą Biny, obdarzania, która mnie wspiera. Potrzebuję tylko jednej wiedzy, że istnieję w związku ze Stwórcą. To jedyna łącząca nić. Podobnie, jak król Dawid, który po tym, jak pozostał bez niczego, zobaczył jedynie znak swego związku ze Stwórcą i uspokoił się, nie potrzebując niczego więcej.

* * *

Wystarczy mi tylko jedna cienka nić, która łączy mnie z Wyższą Siłą i we wszystkim mnie prowadzi. Chociaż nic innego nie otrzymuję w swoim sercu i umyśle, oprócz tej linii połączenia, ale to mi wystarczy, abym poczuł się radosny, pewny i napełniony. Wszystko inne nie jest dla mnie ważne, jestem gotów oddawać wszystko za jedną wiążącą nić, która nazywa się nicią wiary. I wtedy wszystkie kolejne duchowe stopnie będą budowane na tym, aby jak najmniej wymagać i ponad tym, jak można najwięcej obdarzać.

Na początku, wchodząc w taki stan, człowiek nie odczuwa żadnego oporu. Jakby jest z niego zadowolony i jest gotowy znajdować się w nim. Ale potem ujawnia się egoizm protestując w różnych formach, i zaczyna się praca na różnych poziomach wiary ponad wiedzą. Podstawą wiary jest cienka nić, łącząca człowieka z Wyższą Siłą. Niczego więcej nie potrzebuje, wszystkie pozostałe stopnie są budowane ponad rozwijającym się egoizmem.

 * * *

Otrzymując siłę wiary, człowiek czuje zadowolenie i jest gotowy pozostać w nieożywionym stanie lub jak roślina, która nie ma niczego i niczego nie potrzebuje. Ta siła usypia go, nie pozwalając wykonać ani jednego ruchu w sercu i umyśle, ani wewnętrznie, ani zewnętrznie. Siła wiary przynosi pełne uspokojenie, jakby nic nie trzeba było robić.

Ważne jest, aby znajdując się w takim stanie, umieć się z niego wydostać i zacząć działać. Dlatego należy rozwinąć w sobie uczucia i wiedzę, które nie odnoszą się do mnie, a do stopni wiary. Chociaż teraz niczego nie chcę: ani myśleć, ani rozumieć, ani czuć, i jednak z tego sennego, komfortowego stanu zaczynam rozwijać w sobie uczucia i myśli, ale nie odnośnie siebie, a przynależne do świecenia Biny działającego teraz na mnie.

* * *

Poziom duchowy nie jest postrzegany w naszych dzisiejszych, materialnych organach zmysłów. Są to, jakby narodziny w nowym, świetlanym świecie, w którym działa tylko siła obdarzania w przeciwieństwie do siły otrzymywania. Dużo czytamy o tym, ale gdy tylko osiągamy realne przybliżenie, natychmiast się cofamy.

Jest napisane, że wielu podchodzi do wymarzonych drzwi, do wejścia w duchowy świat, ale zawraca. Oni czują ogromny strach przed tym wejściem, wewnętrzną obawę i odrzucenie, które nie daje im wejść. I w rzeczywistości człowiek nie jest w stanie sam przekroczyć progu, Stwórca przeprowadza go na siłę.

Odczucia przy przybliżeniu się do świata duchowego są bardzo niezrozumiałe, mgliste i zagmatwane, ale właśnie w takim stanie uczą się, czym jest duchowość i wiara. Nagle czujemy, że istnieje jeszcze jedna, zupełnie inna rzeczywistość, przeciwna do naszej: wyższa, wieczna, nie oparta na egoistycznym otrzymywaniu.

* * *

Wejście duchowe różni się od materialnego tym, że zupełnie niewidoczne są zamknięte w nim drzwi. Tylko wtedy, gdy człowiek osiąga pełną wiarę, wtedy pojawiają się drzwi, które natychmiast się otwierają. A do tej pory człowiekowi wydaje się, jakby szedł wzdłuż nieprzerwanej ściany. Jeśli nie porównuje się swoimi właściwościami z właściwościami wejścia, to drzwi się nie otworzą i w ogóle nie będą widoczne. W rzeczywistości wejście istnieje w dowolnym miejscu, należy tylko uzyskać podobieństwo właściwości.

* * *

Wiara ponad wiedzą to właściwości Biny, to już duchowe właściwości. Do tego momentu mieliśmy tylko materialne właściwości, wszakże w ciągu powiedzmy 10-15 lat znajdowaliśmy się w okresie przygotowania. Teraz przygotowanie się zakończyło i wchodzimy w pograniczną strefę tuż przed wejściem, jakby na odległość „2000 ama”, na które pozwolono wychodzić w sobotę poza mur miasta.

Podczas zbliżenia się do granicy, prawa stają się coraz bliższe do duchowego. Trzeba stopniowo wchłaniać je, poczuć, doświadczać, przybliżać się i zbliżając się i powracając o krok naprzód – to krok do tyłu, i tak kilka razy. Jest to podobne do tego, jak kot kołysze się, przygotowując się do skoku, sprawdzając siebie.

* * *

Kongres się kończy i znika entuzjazm z połączenia i wspólnej pracy, z duchowego wrażenia, teraz musimy osiągnąć tę samą inspirację w przeciwieństwie do dzisiejszej obojętności. Chcę być zainspirowany właściwościami duchowymi, ze zjednoczenia, obdarzania, pomimo faktu, że teraz jestem obojętny w stosunku do nich. Proszę o taki entuzjazm, ale nie ze względu na przyjemne uczucie, ponieważ dzisiaj nic mi to nie da przy mojej niewrażliwości. Stałem się obojętny zarówno na materialne, jak i duchowe. Ale muszę zdobyć jakąś nową istotę, nową jakość, aby móc obdarzać i pracować bez względu na siebie. Chociaż pozostanę tak samo pusty, ale ponad tą pustką otrzymam poczucie ważności obdarzania i połączenia.

Smaku w tym nie będzie i nie trzeba. Ja proszę nie o smak, ale tylko o siły do pracy, do obdarzania, proszę o nowe pragnienie. Nie chcę powracać do tego, co było, ale chcę przejść przez nowe drzwi, aby działać poza sobą.

Z porannej lekcji 24.10.2018 


Teoria antysemityzmu, cz. 3

каббалист Михаэль Лайтман Źródło dobra i zła 

Pytanie: Przez tysiące lat do zniszczenia Drugiej Świątyni, Żydzi posiadali metodę zjednoczenia, i przebywali w tej jedności z różnym powodzeniem. 

Ale stopniowo ją utracili, ponieważ egoizm rósł, naruszając ich jedność. Naród zapomniał o metodzie, którą kiedyś osiągnął, i zaczął nawet nienawidzieć siebie nawzajem. Skąd pojawiła się w nich ta nienawiść?

Odpowiedź: Nienawiść pochodzi z natury. To nie zależy od tego, czy ludzie uświadamiają sobie, skąd ona pochodzi, czy nie.

Żydzi nie rozumieją, dlaczego są Żydami i czego się od nich wymaga. A narody świata nie rozumieją, czego potrzebują od Żydów. Ale wewnętrznie, narody świata czują, że w Żydach znajduje się źródło ich dobrego istnienia i nie zapewniają im tego. Jakby okradają narody świata.

Szczególnie dobrze widoczne jest to w ostatnich czasach. Przez ostatnie stulecie do dziś Żydzi odnoszą sukcesy w nauce, sztuce, kulturze, finansach, przemyśle, i tym, jakby okradają wszystkie narody świata.

Pytanie: Co to znaczy „okradają”?

Odpowiedź: Jeśli odnoszą sukcesy, to znaczy zajmują czyjeś miejsce i zarabiają dla siebie te miliardy, które mogliby zarobić inni.

Komentarz: Ale oni robią to uczciwie.

Odpowiedź: To nie ma znaczenia. Zazdroszczę człowiekowi, który uczciwie zarobił, ale sam tego nie mam.

Ciąg dalszy nastąpi… 

Z programu TV „Analiza systemowa rozwoju narodu Izraela”, 22.07.2019 


Wolność wyboru, cz. 3

каббалист Михаэль Лайтман Dlaczego jednostka potrzebuje wpływu społeczeństwa?

Pytanie: Dlaczego wszystko jest tak stworzone, że jako jednostka znajduję się pod wpływem społeczeństwa? Co mi to daje? Jak mogę to wykorzystać do swojego rozwoju duchowego?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że mogę sobą zarządzać przy pomocy otaczającego społeczeństwa. Jeśli jestem zamkniętym systemem i nie mogę nic ze sobą i w sobie zrobić, to tak, jak sam bym się nie kręcił jak pies za swoim ogonem, nic z tego nie wyjdzie, dlatego że posiadam określone właściwości, jakości i jeśli będę nimi operował, to pozostanę tym samym człowiekiem.

Jednak, jak zrobić, abym jak gdyby wyszedł z siebie i wpływał na siebie z zewnątrz? I tutaj nauka Kabały podpowiada nam bardzo interesującą zasadę.

Mówi, że jeśli będę ściśle, selektywnie odnosił się do środowiska: „To dla mnie jest dobrze, a to źle. Chcę, żeby to bardziej wpływało na mnie, a to mniej”, w ten sposób będę wybierał sobie źródła wpływu na siebie, sortował je i podstawiał się pod ich wpływ. W taki sposób zarządzam sobą poprzez otaczające społeczeństwo.

Być może powinienem być dwie godziny pod wpływem jednej grupy, a trzy godziny pod wpływem drugiej grupy ludzi, posłuchać jakiegoś reportażu w telewizji, przeczytać artykuł w gazecie lub wejść w Internet.

Stale muszę kontrolować, jakie wpływy zewnętrzne wybrać, dlatego że w taki sposób tworzę siebie. Jest to proces mojego tworzenia samego siebie. Oto, co jest ważne. Na tym polega moja wolna wola. Taką możliwość, taką wolność dał nam Stwórca.

Ciąg dalszy nastąpi …

Z programu TV „Podstawy Kabały”, 04.02.2019


Moje myśli na Twitterze, 28.10.20

Koronawirus jest wirusem duchowym. Reaguje na ducha, który mieszka między ludźmi. Karmi się nienawiścią, która istnieje między nami. Rozwija się i żyje w niej. Im więcej jest między nami wrogości, konfliktów i odrzucenia, tym wygodniej jest wirusowi i rozmnaża się w tym pożywnym środowisku.

Wzajemna bliskość jest w stanie zdezynfekować miejsce, w którym żyje wirus, wewnątrz naszej wzajemnej nienawiści. Oddziela nas obowiązkowa odległość, której nie możemy przekroczyć, aby się do siebie zbliżyć – ta przestrzeń jest pełna narzekań i konfliktów. To sprzyjające środowisko dla wirusa.

Natura prowadzi nas do nowego stanu. Jesteśmy zobowiązani zdać sobie sprawę z tego, co się dzieje i dostosować się. Dopóki tego nie zrobimy, nic się nie zmieni. Nie możemy oddawać dzieci do szkół, a dorosłych posyłać do pracy – będziemy siedzieć w domu, dopóki nie zrozumiemy, że musimy zachowywać się w nowy sposób.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 26.10.20

Nad naszym światem istnieje duchowa rzeczywistość. Nie czujemy tego, nie wiemy, nie chcemy do tego dojść. W naszym świecie wszystko dzieje się pomiędzy naszymi ego -pragnieniami, z których każde działa na swoją korzyść. W Wyższym, duchowym świecie wszystko jest odwrotnie: każdy stara się działać na korzyść drugiego. To jest antyświat.

Kiedy znajdujemy się w strumieniu światła wiary, otacza nas ono ze wszystkich stron i przenosi od stanu do stanu. W świetle wiary widzimy inne wymiary: nie trójwymiarowe współrzędne, ale nieskończoną ilość wymiarów. Okrągły, integralny świat, który nie ma końca, ponad czasem i przestrzenią.

Jesteśmy wiecznymi stworzeniami! Ale tego nie czujemy, ponieważ jesteśmy zamknięci w ciasnej klatce, jaką jest ten świat. W całym wszechświecie nie ma gorszego miejsca niż świat, w którym żyjemy. Nie zadowalajmy się tym. Obudźmy się i spójrzmy do góry! Musimy uciec spod panowania ego, które nieustannie chce się napełniać, i wtedy odkryć prawdziwe życie.

Kiedy ego (pragnienie) umiera, ja przestaję domagać się dla siebie i staję się wolnym człowiekiem. Moje oczy otwierają się, a także doznania, których wcześniej nie czułem, bo zostały zablokowane i zaczynam odczuwać Wyższy Świat. Poprzez jedność między nami musimy wznieść się ponad ego i poprosić Stwórcę, aby dał nam siłę obdarzania abyśmy mogli się z Nim złączyć.

Nie powinniśmy próbować walczyć z naszym pragnieniem – nigdy nie uda nam się mu przeciwstawić. Musimy tylko poprosić Stwórcę, a wszystko ułoży się. Chcemy, aby Stwórca otworzył w nas cechę obdarzania, to znaczy ujawnił się. Wtedy człowiek stanie się podobny do Stwórcy.

Nie powinniśmy bać się oddalenia lub odłączenia od Stwórcy. Nawet teraz jesteśmy z Nim w jedności, wewnątrz Stwórcy. Zatem teraz, z tego stanu, zbudujmy uczucie bliskości ze Stwórcą, pragnienie przylgnięcia do Niego sercem i umysłem, wszystkimi naszymi myślami. Nic się nie zmienia poza świadomym odczuwaniem.

Urodziliśmy się na tym świecie, najgorszym ze wszystkich światów. Wznieśmy się do lepszego stanu! Stwórca chce, abyśmy byli w radości, abyśmy przez jedność osiągnęli absolutne dobro, Wyższy Świat, pełen światła i pozbawiony zła. Stwórca zbliża się, gdy grupa jest pełna radości i dobrych kontaktów.

Musimy nawiązać połączenie między nami na całym świecie. To nas ochroni, napełni nas pewnością siebie i radością oraz zwiększy naszą odporność na koronawirusa i wszystkie inne choroby. Żaden szkodliwy czynnik nie będzie w stanie się do nas zbliżyć, ponieważ wszystko zależy wyłącznie od naszych połączeń.

Jeśli istnieje między nami klipa (egoistyczne pragnienie), to właśnie tam mogą dostać się wirusy. Ale jeśli przestrzeń między nami wypełnia świętość, dobre połączenie, to żaden szkodliwy wirus nie będzie mógł wejść do środka. Byłoby to sprzeczne z prawem natury.

@Michael_Laitman


Portret prawdziwego mężczyzny

каббалист Михаэль Лайтман Pewien znany psycholog wymienił dziesięć oznak współczesnego lub prawdziwego mężczyzny. Doceniam psychologię a tym bardziej interesujące okazało się porównanie jej współczesnych koncepcji do koncepcji prawdziwego mężczyzny, jakim widzi go nauka Kabały.

Hebrajskie określenie „mężczyzna”, jest ściśle związane z przezwyciężaniem. Nieprzypadkowo te słowa, mają wspólny korzeń i nieprzypadkowo ich związek jest ogólnie zgodny z naszą logiką. Jednak niuanse są tak znaczące, że mogą zmienić portret psychologiczny nie do poznania.

Więc zobaczmy, kogo można uznać za prawdziwego mężczyznę.

Prawdziwy mężczyzna:

1. Liczy tylko na siebie.

Mężczyzna, który liczy tylko na siebie, jest w rzeczywistości nieszczęśliwym człowiekiem. Oczywiście, jeśli prowadzi swoje stado po prerii, to wtedy tak. Ale, jeśli żyje w społeczeństwie XXI wieku, w otoczeniu innych ludzi, to kimkolwiek by nie był, musi polegać na otaczających go ludzi, w czymś im zaufać, liczyć na ich wsparcie i pomoc. Poleganie tylko na sobie, to pewna droga do moralnej upadłości. Prawdziwy mężczyzna otoczony jest wieloma prawdziwymi przyjaciółmi.

2. Jest samowystarczalny.

Właściwie, tylko głupiec może być samowystarczalny. Co kryje się za tym pojęciem? Ja – to ja i nie wymagam niczego od siebie? Jestem mądry, odnoszę sukcesy, jestem pewny siebie? Jestem idealny? Albo nie idealny, ale nie wymagam doskonalenia?

Kiedy człowiek jest całkowicie pewny siebie, i swojego rozumienia świata, przestaje się rozwijać. Prawdziwy mężczyzna nie jest z siebie zadowolony, wymaga od siebie więcej.

3. Jest niezależny.

Nie ma osobistej niezależności. I w ogóle rzecz biorąc, jaka by ona nie była. Człowiek zależy od swoich wrodzonych właściwości, od edukacji, od środowiska, od całego społeczeństwa, od stanu kraju i świata, od natury i jej praw. Kto nie jest gotowy przyznać się do tego, nawet przed samym sobą, ten najbardziej podatny jest na czynniki wpływające i podporządkuje się okolicznościom z głupim uśmiechem na ustach. I odwrotnie, im bardziej człowiek rozwija się, tym bardziej jest zależny od wszystkich. Prawdziwy mężczyzna rozumie swoją zależność, i to właśnie dzięki niej odnajduje drogę do wolności.

4. Nie prosi o pomoc.

Co świadczy o jego ograniczoności i nieroztropności. Człowiek ignoruje swoją słabość lub we właściwy sposób nie może jej ocenić i w konsekwencji woli nie prosić o pomoc. Chociaż prośba o pomoc wcale nie jest zła ani nie przynosi ujmy. Czasem pomagasz ty, czasem pomagają tobie. Prawdziwy mężczyzna umie zarówno proponować, jak i przyjmować pomoc.

5. Nie idzie na kompromis.

To podejście zawsze prowadziło do fatalnych rezultatów: albo zabiją jego, albo zabija on. Kompromisy są konieczne, przecież właśnie dzięki nim dochodzimy do właściwych wniosków, do szerszej perspektywy, do pełniejszego obrazu. Właściwe decyzje zawsze są gdzieś pośrodku, między niemożliwymi do pogodzenia skrajnościami.

Kompromisy wcale nie oznaczają uległości ani kapitulacji. Pozwalają znaleźć wspólny język, osiągnąć to, co chcesz bezkrwawym kosztem, uczyć się wzajemnego zrozumienia, interakcji. Cała natura składa się z pozytywów i negatywów, i opiera się na kompromisie. Prawdziwy mężczyzna idzie na kompromis, aby bronić tego, co jest mu drogie.

6. Nie porównuje.

Tutaj musimy, to zrozumieć. 1. Jeśli nie porównuję się z innymi, to jak dorosnę? 2. Jaki bodziec pobudzi mnie do wzniesienia się ponad siebie w dzisiejszych czasach? Mogę spojrzeć na swoje własne wczoraj, ale zawsze istnieje ryzyko, że nie wszystko będzie mi tam w szczegółach i ogólnie odpowiadać. Potrzebuję być zazdrosny o innych – dobrej „białej” zazdrości, która pobudza mnie do rozwoju. Prawdziwy mężczyzna nie boi się porównania i poprawnie realizuje to porównanie.

7. Akceptuje siebie takim, jakim jest.

Tylko matka akceptuje swoje dziecko takim, jakie ono jest. Sam muszę zobaczyć jaki jestem, i nie zawsze to akceptować. Przecież jest też jeszcze ten ja, jakim koniecznie muszę się stać. Ten ja, który jest lepszy, od tego kim jestem dzisiaj. Jeśli po prostu akceptuję siebie, to zatrzymuję się, rezygnuję ze swojej motywacji rozwoju. Prawdziwy mężczyzna nie godzi się z tym, kim jest.

8. Nie biega za kobietami.

Ale to nie zależy od człowieka. Z tym się rodzi. Niektórzy żyją spokojnie w rodzinie, nie potrzebują niczego innego, podczas gdy inni szaleją bez kolejnej pasji. Tutaj nie można niczego zmienić. Co więcej, choć ta cecha przejawia się w relacjach seksualnych, w rzeczywistości odnosi się do podstawowych sił napędowych i jest założona na poziomie „oprogramowania”.

Owszem, niektórych zmusza do „biegania”, niektórych prowadzi przez duże ciernie, ale ostatecznie prowadzi do pozytywności.

9. Uniknął kryzysu wieku średniego lub przeżył go z najmniejszą stratą.

Powiem tak: „wiek średni” – to luźna koncepcja. Patrzę na swoje życie i próbuję znaleźć w nim jakiś sens, jakieś ziarno. Po raz pierwszy może się to zdarzyć w wieku sześciu lat, ale w tym wieku jeszcze daleko do odpowiedzi. A potem, jeśli pojawia się to pytanie, to „usuwamy” je namiastkami sensu życia lub umieszczamy w odległym pudełku świadomości. „Przeżyć kryzys wieku średniego, przy jak najmniejszych stratach”, oznacza zgodzić się wewnętrznie, pogodzić się z nim i płynąć dalej z prądem, który prowadzi nas do ostatniego portu.

Prawdziwy mężczyzna nie uspokaja się i nieustannie przeżywa „kryzys wieku średniego” – kryzys sensu życia, wymagający świadomości tego, co zostało zrobione, a czego jeszcze nie zrobiono. Rozumie, że ma przed sobą wiele, wiele spraw, bez których nie osiągnie tego „średniego wieku”.

10. Jest przekonany, że kobieta jest takim samym człowiekiem, tylko lepszym.

Zgadzam się. Kobieta nie ulega z taką łatwością. Mężczyzna często jest oślepiony „spódnicami”, ale „spodnie” na kobietę nie działają. Mężczyzna daje się ponieść emocjom, traci głowę, ulega uniesieniom – i to jest jego słabość. Kobieta jest w tym naturalna i silna. A skoro mówimy już o psychologii, wszystko co robi mężczyzna, ostatecznie robi dla kobiety.

Oczywiście, z punktu widzenia natury nikt nie jest lepszy: ani kobiety, ani mężczyźni. Jesteśmy różni i naszym przeznaczeniem jest połączenie naszych pierwotnych właściwości. W jaki sposób? To osobna kwestia. Dlatego powiem prosto: prawdziwy mężczyzna traktuje kobietę z troską, widząc w niej równego partnera w rozwoju i samodoskonaleniu.

11. To dodam od siebie osobiście: mężczyzna musi przezwyciężać siebie. Mężczyzna jest wewnętrznie gotowy, aby zobaczyć swoją niedoskonałość – ale nie ze względu na masochizm, ale aby stać się lepszy. Droga mężczyzny – to nieustanna odnowa, nieustanne wznoszenie się ponad siebie właśnie przez uświadomienie sobie własnych niedociągnięć. Jak w rzeczywistości można wznieść się ponad siebie – wyjaśnia nauka Kabały.

A jeśli chodzi o psychologów – to nie spieram się z nimi. Tylko rzucam trochę więcej światła na te cechy, o których oni mówią.


Moje myśli na Twitterze, 25.10.20

Najważniejszy test polega na określeniu: do czego dąży dana osoba i jak silne jest jej pragnienie. Zmiana intencji jest jak zmiana biegu samochodu z przedniego na bieg wsteczny, od czego zależy, czy jadę do przodu – w kierunku Stwórcy i stworzeń, czy też do tyłu.

Najbardziej znaczącą zmianą w ludzkości jest rozczarowanie życiem, apatia, niechęć do dążenia do czegokolwiek…

W końcu doprowadzi to do ponownej weryfikacji wartości życia, potrzeby znalezienia celu wyższego niż życie.

Wtedy chęć osiągnięcia tego wróci, a życie nabierze wyższego znaczenia…

W wyniku apatii ludzie dojdą do wniosku, że nie ma sensu myśleć o sobie. Raczej myśląc o innych, życie nabierze nowego znaczenia. Jeśli wszystko kręci się wokół innych – otrzymujemy nowy, duchowy świat, przeciwny do poprzedniego.

Tutaj ludzie mogą uświadomić sobie egoizm, który skazuje ich na śmierć, i potrzebę przezwyciężenia go, nawet za cenę zastąpienia troski o siebie troską o innych – byle by nabrać siły i motywacji do działania, spotykania się, życia, a potem być może ludzie zobaczą zupełnie inną przyszłość.

Wkroczyliśmy w nowy etap zrozumienia pandemii – że będzie ona trwała przez dłuższy czas, a może nawet zostanie z nami na zawsze. Koronawirus wywołuje ogólne zmęczenie. Ludzie i ich nastroje są na etapie tuż przed załamaniem.

@Michael_Laitman


Istota i korzeń połączenia, cz. 4

каббалист Михаэль Лайтман Dlaczego powinniśmy się połączyć? 

Pytanie: Według gematrii „Natura” i „Stwórca” mają jedno i to samo cyfrowe znaczenie. Można określać „natura”, można też „Stwórca”, można nazywać „prawa natury” lub „przykazania Stwórcy”. Czy jest to jedno i to samo. Jaki jest cel natury?

Odpowiedź: Natura ma jeden cel: doprowadzić stworzenia, które stworzyła celowo oddzielone od niej, nie znajdujące się w tej samej koordynacji, w tym samym integralnym systemie z nią, aby poprzez swój stopniowo rozwój same zdecydowały, że ich połączenie między sobą i naturą – to najlepszy stan.

Pytanie: To, jakby dwie tendencje lub dwie siły, które nas rozwijają. Pierwsza siła emanuje, integruje; druga – otrzymuje, absorbuje. I tak na wszystkich poziomach.

Tak, jak na poziomie nieożywionym atomy łączą się w molekuły, molekuły w bardziej złożone organizmy, tak również na poziomie ludzkim zachodzi integracja: ludzie z małych formacji plemiennych zintegrowali się w mega-miasta.

Z drugiej strony widzimy, że obecnie następuje stały wzrost egoizmu. Czyli materia staje się coraz bardziej złożona, różnorodna, dzieli się, udoskonala. Dlaczego tak ważne jest zrozumienie tych dwóch tendencji? Dlaczego powinniśmy się zjednoczyć?

Odpowiedź: Dlatego, że musimy upodobnić się do ogólnej natury. A ona jest integralna, globalna we wszystkich swoich przejawach. Widzimy, że galaktyki odsuwają się od siebie, gwiazdy eksplodują, powstają planety, ale wszystko to dzieje się w ogólnej tendencji.

Po pierwsze, wszystko jest powiązane ze sobą. Dlatego, jeśli gdzieś we Wszechświecie dzieje się coś nawet z najmniejszą cząsteczką, to praktycznie odczuwa to cały wszechświat. Ponieważ wszystko pochodzi z jednego korzenia i działa pod wpływem jednej siły, zwanej „Wielkim Wybuchem”.

Cokolwiek by się wydarzyło, wszystko ma swój korzeń wywodzący się z Wielkiego Wybuchu. Wszystko się rozprzestrzenia stamtąd. A zatem wszystkie znane nam i nieznane części materii, na wszystkich poziomach, wszystkie wydarzenia, wszystkie prawa – wszystko to jest ze sobą powiązane.

W kosmologii proces, który nastąpił po Wielkim Wybuchu, nazywa się procesem wielkiego zjednoczenia, kiedy wszystkie elementy zaczęły łączyć się, integrować i formować we wszelkiego rodzaju materialne formy.

Ciąg dalszy nastąpi…

Z programu TV „Analiza systemowa rozwoju narodu Izraela”, 24.03.2019


Moje myśli na Twitterze, 24.10.20

Koronawirus w zewnętrznych parametrach wyraża nasze wewnętrzne nastawienie do innych: nienawidzę niektórych ludzi na „2 metry”, a innych nienawidzę na „20 metrów”. Odległość kwarantanny odzwierciedla nienawiść, która istnieje między nami. Nie wolno mi zbliżać się do kogoś, jeśli mam do niego zły stosunek.

Uzmysłowienie zła jest wtedy, gdy widzę, jak źle traktuję ludzi i muszę skorygować swoje nastawienie. Będzie to jedyny skuteczny środek przeciwko koronawirusowi.

W duchowości o bliskości decyduje prawo równoważności formy. Zdobywając nowe postrzeganie rzeczywistości, mogę zbliżyć się do Ciebie lub oddalić się, w zależności od tego, jak o Tobie myślę: dobrze czy źle. Jeśli życzę ci dobrze, mogę podejść bliżej.

Jesteśmy jak naładowane cząstki w polu duchowym, które nie mogą arbitralnie zbliżać się ani oddalać się, ale zawsze utrzymują między sobą równowagę. Odległość zmieni się, gdy zmieni się nastawienie. To pozwoli nam szybko naprawić się i stać się jednym człowiekiem z jednym sercem.

Kiedy staniemy się jednym człowiekiem z jednym sercem, nie będzie między nami żadnej różnicy – będzie tylko jedno wielkie pragnienie. Nie pozostaną żadne choroby ani wirusy. Wirus faktycznie okaże się zdrowotny, ponieważ doprowadził nas do tego stanu, do światowego uścisku.

Potrzebujemy pomocy Wyższej Siły, która jest ukryta w naturze. Ta siła jest źródłem życia. Stworzyła ona wszystkie cząstki stworzenia i rozwija je, aż dojdą do odczuwania życia. Potrzebujemy tej siły, która łączy plusy i minusy na wszystkich stopniach, aby pomogła nam również na naszym stopniu.

@Michael_Laitman


Jak odnosić się do śmierci bliskich?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak w Kabale rozumiana jest śmierć? Jak odnosić się prawidłowo do tego, gdy umiera ukochany, bliski człowiek? Na czym polega ta filozofia? 

Odpowiedź: Nie ma tu żadnej filozofii, dlatego że nasze ciało jest organizmem zwierzęcym, który umiera, jak ciało każdego zwierzęcia. Ciało ma określoną długość życia, umiera i rozkłada się, powracając do swoich pierwotnych elementów.

A nasza wewnętrzna część, wewnętrzne właściwości pozostają. One nigdzie nie odchodzą i nazywają się „duszą”. Te właściwości kontynuują swoje istnienie, tylko już nie na poziomie naszego świata, dlatego że nie mają w co się odziać, ale istnieją poza światem fizycznym.

Następuje kolejna inkarnacja w nowe ciało i powrót. Dusza nie znika jak ciało, ona wciela się w nowe i nowe ciała. Ta teoria i praktyka była przetestowana od stuleci i istnieje od prawie 6000 lat. Ponadto na to istnieją poważne dowody i wiele literatury jest poświęcone temu tematowi. Nauka Kabały analizuje tę kwestię na poziomie fizyczno-matematycznym. Tutaj nie ma żadnych problemów.

Problem jest inny: możemy zacząć czuć świat dusz nie umierając, będąc w naszym ciele. Jeśli ciało nie przeszkadza, a ciałem w Kabale nazywa się nie mięso człowieka, a nasz egoizm, jeśli go zneutralizujemy, wtedy zaczniemy odczuwać Wyższy Świat, świat dusz, tak jakbyśmy umarli i istniejemy już poza naszym ciałem fizycznym.

Dlatego cały problem polega na zneutralizowaniu egoizmu. A to pozwala nam zrobić nauka Kabały.

Pytanie: Czy w związku z tym jest jakiś ból po tych, którzy odeszli, tęsknota za nimi?

Odpowiedź: Żaden ból i tęsknota nie zostaje. Ci, którzy studiują naukę Kabały, doskonale czują i rozumieją, że to wszystko jest reinkarnacją dusz i tutaj nie ma miejsca na jakieś przeżywania.

Wchodząc w wewnętrzny stan i zaczynając odczuwać dusze, odnosimy się w zupełnie w inny sposób do naszego zwierzęcego ciała. W nim nie ma nic szczególnego. Dane jest nam na krótki czas, tylko po to, abyśmy mogli przejść do odczucia dusz. 

Z lekcji w języku rosyjskim, 26.01.2020