Rozpowszechnianie: osobista korzyść

Pytanie: Czy rozpowszechnianie ułatwia przezwyciężanie wewnętrznych przeszkód?

Odpowiedź: Na ścieżce duchowej istnieje wiele różnych „podpór”, które oferują pomoc. Uważam, że rozpowszechnianie pomaga człowiekowi, ponieważ cały czas upadamy – wznosimy się, i znowu upadamy – i znowu wznosimy się.

Zewnętrzne obciążenia dają nam możliwość uczestniczenia w procesie, który odbywa się nie tylko w nas samych, ale także na zewnątrz nas, wtedy my absorbujemy go i wyrównujemy. Mnie bardzo to pomagało.

Poza tym, kiedy przygotowujesz się do zajęć i lekcji, opracowujesz materiał, wtedy jesteś zajęty czymś zewnętrznym. Nie jesteś ciągle pogrążony w siebie i to pomaga.

Z wirtualnej lekcji, 03.02.2013


Na lekcje z prośbą o życie

Pytanie: Jeżeli przez cały dzień będziemy przygotowywać się do lekcji, jak na królewską audiencję, na której można wyrazić tylko jedną prośbę – to jak wtedy będzie wyglądała ta lekcja?

Odpowiedź: Wówczas otrzymacie bardzo wielkie Światło. Poczujecie, jak wiele ono wam daje. Zaczniecie odczuwać w materiale nauczania duchowy system, który na was wpływa. Suche wiersze tekstu ożyją, jak również zyskają na głębi i wyrazistości. W każdym szczególe zaczniecie postrzegać wewnętrzne znaczenie.

Okaże się, że cały nasz świat (aspekt, który postrzegamy w rzeczywistości) jest tak płaski, jak obraz na ścianie. A za tym obrazem rozpoznamy nagle nowy wymiar – system, który poruszaten obraz i tworzy jego fragmenty. Odkryjecie na nowo ważność celu i zaczniecie w Świetle tej ważności prowadzić wasze życie.

Tymczasem jednak gardzimy tym celem, odrzucamy go podświadomie i z pewnością jest on jeszcze daleko od nas. Mimo wszystko trzeba poruszać się do przodu i starać się o to, by zrozumiećważność celu. Nawet jeśli teraz robimy postępy, to jednak zawsze musimy przechodzić do lewej linii, w której odbywa się krytyczna analiza. Każdego dnia powinniśmy intensyfikować nasze wysiłki w celu osiągnięcia jedności.

Poza tym, powinniśmy być również wdzięczni naszym przyjaciołom z całego świata, ponieważ są oni bardzo aktywni w rozpowszechnianiu. Powinniśmy wspierać ich w tej pracy, która pomaga nam wszystkim.

Z lekcji do przedmowy „Nauki dziesięciu Sfirot”, 24.01.2013


Kiedy oddaję – to znaczy, że istnieję

Jestem podzielony na dwie części: Galgalta we-Ejnaim (G”E) iАCHaP. Przy czym Galgalta we-Ejnaim jest najważniejsza, ponieważ tam panuje stan równowagi.

Z drugiej strony, ACHaP używam tylko dla potrzeb bliźniego, tak jakbym „połykał” jego pragnienie i zaczynał je wykonywać. Z góry przychodzi Światło a ja przekazuję to Światło dalej, dla mojego bliźniego poprzez ACHaP, który jest mi do tego potrzebny.

I odwrotnie, jeżeli mój bliźni niczego nie potrzebuje, wówczas mój АCHaP nie istnieje – on „minimalizuje się” w Galgalta we-Ejnaim a ja wracam do małego stanu, w niezmienność.

Ponieważ nie potrzebuję niczego, poza Galgalta we-Ejnaim. A nawet tego potrzebuję tylko po to, aby być gotowym do dawania innym. Przy każdym kontakcie z bliźnim, sprawdzam natychmiast czego oczekuje, i po tym jak znajduję w nim niespełnione pragnienie, wyodrębniam i rozwijam w sobie tylko tę cześć, która będzie dla niego najbardziej pożądana. Tylko w tym zakresie wykorzystuję swój ACHaP.

Download mniejszy

Tym jest świat duchowy: światem w którym ja nie istnieję. Istnieję tylko w takim stopniu, w jakim oddaję innym. A gdy innych nie ma – jestem „zerem”, nie istnieję. Bo Galgalta we-Ejnaim – to nie ja, lecz stan gotowości, poszukiwania: komu potrzebne jest moje obdarzanie? Z lekcji do artykułu Rabasza, 24.01.2013 


Pompa tworząca pragnienie

Wzniesienia, jak i upadki można porównać do pracy pompy, w której tłok raz opuszcza się w dół, raz wznosi się do góry. Kiedy tłok opuszcza się w dół, wtedy przez otwór w ściance cylindra wydostaje się całe powietrze, które znajdowało się wewnątrz niego. Później ten otwór zostaje zamknięty, a tłok zaczyna unosić się do góry, tworząc w ten sposób próżnię, i wydobywa z cylindra na zewnątrz część substancji, która dostaje się w twoje naczynie. I ty tworzysz nad tym ekran.

Download (2)

Tak się dzieje za każdym razem, kiedy przeżywasz wzniesienie i upadek. Wyciągasz trochę substancji pragnienia z wnętrza i zaczynasz nad nim pracować. Gdy ten materiał dostaje się do twojego naczynia, to jest to już pragnienie, które jest gotowe do wewnętrznej pracy. W samym cylindrze natomiast znajduje się całe nieskończone pragnienie, które ty stopniowo wysysasz jak pompa, dzięki swoim wzniesieniom i upadkom.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 24.01.2013


Kiedy zakończy się okres dzieciństwa

Pytanie: Jeżeli nie wiemy, co oznacza obdarzanie, to jak możemy pracować nad wiarą i wielkością Stwórcy?

Odpowiedź: Pracujemy jak bawiące się dzieci – z zabawką wiary, z zabawką obdarzania. Jest to określane jako czas przygotowania, w którym mamy do czynienia nie z prawdziwym obdarzaniem, ale z imitacją: zachowujemy się tak, jakbyśmy obdarzali aż do momentu, kiedy za pomocą studiów osiągniemy stan, w którym zostanie nam powierzona poważna praca.

Zostanie nam dana do tego siła z góry, jeżeli będzie istniała pewność, że nie będziemy korzystać z tej siły, aby szkodzić sobie samym albo innych. Tylko wtedy zostanie nam dana możliwość obdarzania. Siła otrzymywania nie stwarza żadnego zagrożenia, w niej nie opuszczam swojego własnego ogrodzenia. Ale jeśli wykorzystałbym silę dawania w nieprawidłowy sposób, mógłbym spowodować tym ogromne szkody.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 24.01.2013


Na progu świata duchowego

Zakończyliśmy kongres i doszliśmy już trochę „do siebie”. Jedni znajdują się we wzniesieniu, a inni w upadku – trudno to powiedzieć, każdy znajduje się w swoim własnym stanie.

Teraz należy się zastanawiać: „Co się stanie z moją duszą?” i zacząć próbować wznosić się z całym tym obciążeniem, które nabyliśmy w wyniku kongresu. Gdzie są te wszystkie wyjaśnienia o postawie człowieka wobec grupy, anulowaniu siebie, oceny ważności celu, który jest już blisko a my zaczynamy w praktyce czuć pierwsze duchowe właściwości ?

Teraz znajdujemy się w obliczu Święta Paschy w Izraelu i kolejnych kongresów. Musimy usilnie i poważnie pracować nad tym, by połączenie, które osiągnęliśmy spowodowało realne duchowe wzniesienie.

Musimy tak przeć do przodu, że będziemy mogli poprzez swój wysiłek przeniknąć do wnętrza realnych duchowych odkryć, a nie tylko trochę poczuć je z zewnątrz. Dlatego powinniśmy uczyć się wyciągać wnioski z przeszłości i przygotować się do przyszłości. Musimy zastanowić się ile wewnętrznych właściwości duchowych możemy teraz przejść – będzie to naszym przygotowaniem do następnego kongresu.

Z lekcji do Księgi Zohar, 27.01.2013 


Kontynuować czy odczekać?

Pytanie: Jak powinniśmy się odnieść do stanów dezorientacji,  zaplątania, pewnego rodzaju zaćmienia po kongresie? Czy możemy coś z tym zrobić, czy powinniśmy po prostu odczekać, aż znikną same?

Odpowiedź: W żadnym wypadku nie czekać! W duchowości nigdy nie należy czekać, tylko iść na przód!

Uwierzcie mi, ja was nie oszukuję. Gdy mnie, tak jak każdego z nas przed Gmar Tikun (końcem naprawy), ogarnia pewnego rodzaju zaćmienie, kiedy pragnienie zanika i nagle wpadam w ciężkie stany, nie pozwalam sobie na niepewność. Musi być całkowicie jasne, że przychodzi to do mnie od Stwórcy, że jest mi dany następny duchowy stopień, który objawia się razem ze swoim Aviutem / pragnieniem – „i tak upłynął wieczór i nadszedł poranek – dzień pierwszy” – w ten sposób odbywa się wszystko i dlatego cieszę się z tego.

Naprawdę bardzo cieszę się z takich okresów, ponieważ nie trwają już u mnie długo. Wcześniej trwało to miesiącami, a teraz jest to kilka minut. Ale z tych minut bardzo się cieszę. Przeczuwam, co rozpoznam, i gdzie się teraz zanurzę, oraz jakie rozpoznanie przyniesie mi mój dodatkowy egoizm. Biegnę szybko do komputera i natychmiast zaczynam pracować mad jakimkolwiek materiałem. Nie widzę absolutnie nic na ekranie! Wykonuję tylko mechaniczną pracę, poprawki tekstu Zoharu albo artykułów Rabasza – stawiam kropki i przecinki.

Czasami bywa, że siedzisz jak idiota, ale po kilku minutach wszystko przechodzi. Teraz trwa to tylko kilka minut, ale wcześniej mogło trwać tydzień, a nawet dłużej. Później stany te są coraz krótsze, ale należy nad nimi pracować. Będą one coraz krótsze, na miarę waszego zrozumienia, że nie ma żadnego upadku, tylko jest to następny stopień.

Z wirtualnej lekcji, 20.01.2013


Jak być atrakcyjnym dla wszystkich?

Pytanie: Jaki powinien być człowiek, który zajmuje się integralną edukacją w świecie, aby być pozytywnie postrzeganym przez wszystkich?

Odpowiedź: Od człowieka, który zajmuje się integralną edukacją, musi emanować pewność, że znalazł stabilny punkt w swoim życiu, czyli to, czego brakuje dzisiaj wszystkim.

Tak naprawdę, najbardziej stabilny punkt w życiu może posiadać tylko człowiek, który znajduje się w centrum wszystkich interakcji i jest w prawidłowej integralnej komunikacji ze wszystkimi: z rodziną, ze społeczeństwem, ze środowiskiem, w biznesie, z naturą.

Społeczeństwo powinno go postrzegać jako stabilnego, zrównoważonego i przyjaznego człowieka, który nie ma żadnych problemów, nie musi ciągle bronić się, ukrywać i odgradzać się od innych.

Powinien emanować życzliwością, stabilnością, serdecznością – dlatego, że jest wewnętrznie stabilny. Jest spokojny i zrównoważony – taki jakim dzieci chcą widzieć swojego ojca. Będąc takim, będzie przyciągać do siebie ludzi, a oni zaczną zadawać sobie pytanie: „Jak osiągnąć taki sam stan, aby poczuć absolutny komfort?”

Wewnętrzna równowaga i spokój przyciąga ludzi.

Z rozmowy o integralnej edukacji, 20.01.2013


Kobiecy atut

Pytanie: Główną siłę w rozpowszechnianiu integralnej edukacji stanowią kobiety, które są nieco mniej zaangażowane w połączenie z grupą. Czy powinny one również rozpowszechniać tworzenie jedności, zjednoczenie między ludźmi?

Odpowiedź: Dzisiaj kobiety na równi z mężczyznami uczestniczą w warsztatach, które rzekomo są przeznaczone tylko dla mężczyzn. Tak naprawdę, nie mieszamy grup tylko po to, by uniknąć zamętu w umysłach mężczyzn.

Kobiety otrzymują taką samą ilość energii jak mężczyźni, ale znajdują się jakby za kulisami. Nie muszą one słuchać całości porannych lekcji, wystarczy im tylko część, to je satysfakcjonuje, ponieważ czują wewnątrz siebie, jak ważne jest to, o czym się mówi.

To uczucie pochodzi z naturalnego, niezawodnego kobiecego dążenia do stabilności, bezpieczeństwa i tworzenia najbardziej korzystnych warunków do narodzin nowego pokolenia. Jest to najsilniejsze pragnienie żeńskiej części natury, najbardziej stabilny stan sprzyjający kontynuacji pokoleń – kobieta czuje do tego instynktowny pociąg. Dlatego poczucie bezpieczeństwa jest dla kobiety najważniejszą rzeczą w życiu.

Macierzyństwo jest centralnym punktem kobiecego hisaronu. Dlatego rozumieją one wszystko. Z tego powodu łatwiej jest pracować z kobietami, bo mają one naturalną potrzebę integralnego połączenia, rozpoznają w tym maksymalną stabilność.

Z rozmowy o integralnej edukacji, 20.01.2013


Wdzięczność za okazany zaszczyt

Kongres „Płomień na pustyni”. Lekcja 1

Pytanie: Przyjechałem na kongres na pustyni, gdzie otaczają mnie tak wielcy przyjaciele, iż sprawia to, że zadaję sobie pytanie: czym sobie zasłużyłem na to, aby być częścią tej wspaniałej wspólnoty, bo przecież ja sam sobą nie przedstawiam nic szczególnego?

Odpowiedź: Nikt z nas nie wybierał sobie sam tej drogi, lecz dana mu ona była z góry. I kiedy się to zrozumie, należy szczerze dziękować za to. Stwórca prowadzi człowieka do dobrego losu i mówi mu: „Weź to!” Każdy został tu przyprowadzony, ponieważ dla jego duszy nadszedł czas, aby się naprawić i świadomie włączyć do wspólnego mechanizmu, zwanego Malchut lub Szchina.

Jednak jeśli Stwórca doprowadza człowieka do takiego wyboru, to nie oznacza jeszcze, że wszystko od tej pory będzie działać bez naszych własnych wysiłków. Nasze wysiłki muszą stać się coraz bardziej świadome. Każdy z nas doświadczył już rozczarowań w swoim życiu, w swoich pragnieniach, wiele przeżył: skończył uniwersytet, miał wiele miejsc pracy, zakończył służbę wojskową, ożenił się i rozwiódł.

Ale wszystko to nie byłem ja. Kiedy patrzę wstecz, nie mogę uwierzyć, że wszystko to co przeżyłem powinno było mi się przydarzyć. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że byłem przez te wszystkie wydarzenia i doświadczenia prowadzony z góry. I chociaż przeżyłem to wszystko emocjonalnie, to wszystkie te uczucia były wywołane we mnie z góry.

Jednak od dzisiaj zostałem postawiony przed wolnym wyborem, z którego też mogę korzystać. Chociaż jest wielu, którzy przychodzą i odchodzą, jednak pewnego dnia tak czy tak wracają z powrotem. Przed tym kongresem otrzymałem bardzo dużo listów od moich byłych studentów, którzy już dawno temu przestali studiować, zrezygnowali, ale teraz chcą wrócić z powrotem.

To też jest los, nie należy myśleć, że była to ich własna decyzja – tak zadecydowało o nich wyższe zarządzanie. Dlatego powinni oni zostać przyjęci, więc drzwi na ten kongres otworzyliśmy dla wszystkich.

Wszystko, co do dzisiaj przydarzyło się wam, stało się po to, by was wzmocnić, ponieważ teraz pozwolono wam zatroszczyć się o innych, i za to powinno się być wdzięcznym.

Z 1lekcji kongresu w Arava „Płomień na pustyni”, 17.01.2013