Kochać to, co kocha Stwórca

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres Kabalistyczny „Od dziesiątki do jednego”. Lekcja nr 1

Jeśli chcemy upodobnić nasze pragnienie do Stwórcy, to wszystko oceniamy według tylko jednej zasady: nienawidzimy wszystkiego co jest ze względu na siebie, i kochamy wszystko to, co jest ze względu na obdarzanie.

Tylko w takim świetle widzimy całą rzeczywistość, a nie różne barwy i dźwięki. Nie ma dla nas znaczenia, czy są dla nas przyjemne, czy nieprzyjemne, ważne jest, czy jest to obdarzanie, czy otrzymywanie.

Jeśli jest to obdarzanie, to jest to kochane i atrakcyjne, a jeśli otrzymywanie, to jest to nienawistne i odpychające. I tylko w takiej formie przejdę z ekranu, na którym widzę ten świat, na ekran Wyższego Świata i zacznę widzieć rzeczywistość w jej prawdziwej, prawidłowej formie.

Z 1 lekcji Międzynarodowego Kongresu Kabalistycznego, 04.06.2021


Życie bez bólu i cierpienia

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Ból, który odczuwamy fizycznie, przechodzi drogę do świadomości poprzez mózg. Intensywność bólu zależy od mojego stosunku do niego.

Oddział oparzeń szpitala w Illinois korzysta z wirtualnej rzeczywistości np: podczas zmiany opatrunków, pacjentom zakłada się wirtualne okulary. Nie myślą o oparzeniach, ponieważ grają w śnieżki i wtedy ból im się zmniejsza.

Obecnie ludzkość znajduje się w bólach. To przechodzi w fizyczny ból. O czym powinien myśleć człowiek, aby zmniejszyć ten ból lub jakoś go anulować? Jakie „wirtualne okulary” powinien założyć?

Odpowiedź: Uważam, że najlepiej jest myśleć o tym, jak Natura prowadzi nas do świetlanej przyszłości.

Najpiękniejsze w naszych czasach jest to, że nie ma tu żadnych osobowości w historii, a sama Natura bierze i ugniata nas jak ciasto.

Pytanie: Co właściwie powinienem sobie uświadomić, żeby poradzić sobie z tym bólem?

Odpowiedź: Natura to robi, tylko to. Ona wiedzie nas zgodnie ze swoim planem. W taki sposób po raz pierwszy w historii ludzkości, Natura chwyta nas po prostu za ucho jak małego chłopczyka i prowadzi naprzód, tam gdzie należy pójść.

Pytanie: To znaczy, jeśli w momencie tego bólu, którego teraz doświadczam, zacznę budować rzeczywistość, myśleć że to natura prowadzi nas wszystkich do świetlanej przyszłości, do dobrych relacji, do świata światła, świata ciepła, to wtedy mój ból zacznie się zmniejszać?

Odpowiedź: Ustanie! Dlatego że ból zależy od tego, że ty nie widzisz przed sobą celu. A jeśli jest cel, to cel powinien wchłonąć ból.

Kiedy zajmujemy się jakimiś sprawami, one mogą być przyjemne lub nieprzyjemne. Jeśli będziemy badać nasz organizm, to zobaczymy, że nie ma różnicy między przyjemnością i cierpieniem. W odczuciu wewnątrz człowieka – nie ma. Tylko w jego wyobrażeniu o tym, do czego to prowadzi, co to jest.

Pytanie: Czy stąd zaczynają się cierpienia, że to wszystko prowadzi mnie do końca, przepadnę i będzie koniec?

Odpowiedź: Absolutnie, dokładnie tak.

Ale jeśli wyobrazisz sobie, że to prowadzi cię do ogromnej wygranej, do przyjemności, to jesteś gotowy nie tylko to znosić, ale także przedłużyć, a nawet rozkoszować się.

Dlaczego to mówię? Dlatego że wszystko zależy od tego, jak nastrajamy społeczeństwo. Mamy stosunkowo niewielki problem. Jeśli społeczeństwo będzie nastawione tak, że sama Natura prowadzi nas do dobrej przyszłości, do dobrego ustroju, do życia bez problemów, jeśli będziemy pokazywać filmy, takie obrazy przyszłości, to ludzie będą mogli przeżyć to wszystko w stosunkowo prosty sposób.

Pytanie: To znaczy, że wtedy ból ustanie i ludzie zaczną poruszać się w kierunku tej przyszłości?

Odpowiedź: Tak, przy czym my nie oszukujemy. Ludzie zawsze szli na wojny, na śmierć za przyszłość, ze względu na wyimaginowane wartości, które sami wymyślili. Ale teraz działa sama Natura.

To jest ruch w kierunku podobieństwa do Natury. W kierunku integralnej, powszechnej zależności, połączenia.

Oznacza to, że człowiek będzie istnieć w najbardziej komfortowym położeniu. Ono jest miliardy razy lepsze niż w łonie matki, dlatego że ty jesteś tego świadomy.

Cała natura, cała ludzkość, wszystko, co tylko jest w kosmosie i we wszystkich światach – otacza cię dobrą atmosferą.

Pytanie: Czy właśnie taki scenariusz należy budować?

Odpowiedź: W rzeczywistości zbliżamy się do niego, ale możemy przyspieszyć ten ruch.

Pytanie: Po to jest zadawany ból człowiekowi?

Odpowiedź: W przeciwnym razie on nie uświadomiłby sobie tego. Człowiek może pojąć tylko jedno albo drugie. Dlatego teraz czujemy zamieszanie, ból i tak dalej, po to, aby wznieść się ponad to i poczuć prawdziwe połączenie, miłość, doskonałość.

Pytanie: Czy to nazywamy podnieść się ponad ból?

Odpowiedź: Tak.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 29.10.2020


Moje myśli na Twitterze, 16.05.2021

Izraelska operacja antyterrorystyczna powinna przede wszystkim, obejmować zjednoczenie narodu izraelskiego – jest to strategiczna odpowiedź na terror islamistów. Od niego zależy ostateczny wynik wojny.

@Michael_Laitman


Intencja – to nastrajanie serca

каббалист Михаэль Лайтман Praca nad intencją znajduje się w samym centrum naszych studiów, naszych wszystkich wysiłków i działań. Ponieważ intencja jest nastrajaniem serca, ukierunkowaniem pragnienia na Stwórcę. Stwórca jest jedyną siłą działającą w całej rzeczywistości. Jednak stworzył nas, stworzenia, oddzielonymi od Niego, abyśmy mogli do Niego dążyć, zmierzać.

Dlatego całe stworzenie znajduje się poza Stwórcą, poza duchowym, poza odczuwaniem Wyższej Siły, aby dać nam możliwość szukania, poczuć, jak nam brakuje Stwórcy w naszym życiu. Stwórca budzi w nas potrzebę odnalezienia Jego i jeśli realizujemy to poprawnie, jednocząc się między sobą, aby razem szukać Stwórcy, i staramy się upodobnić do Niego, to będziemy dążyć do Niego dniem i nocą.

Każdą swoją myśl i działanie chcę skierować ku Niemu, na zbliżenie się do Stwórcy, aby upodobnić się do Niego i sprawić Mu przyjemność. I w odpowiedzi otrzymam od Niego jeszcze więcej możliwości, by zbliżyć się do Niego i połączyć się z Nim.

Dlatego intencja nie jest czymś, o czym przypomina się sobie raz dziennie, ale czymś, co determinuje wszystkie działania w moim życiu. Jeśli chcę zbliżyć się do Stwórcy, odkryć Go, poczuć, przylgnąć do Niego, to powinienem tymi myślami, towarzyszyć podczas wszystkich działań w moim życiu bez względu na to, co robię.

W każdym momencie, na każdym kroku muszę łączyć Stwórcę jako jedyne źródło całej rzeczywistości. A jeśli staram się tak robić, to na pewno otrzymam od Niego pomoc i będę Go coraz bardziej odczuwał.

W takim stopniu, w jakim będę dążył do Niego, poczuję, że On dąży do mnie, jak jest powiedziane: „Ja do Umiłowanego, a Umiłowany do mnie”, na zasadzie wzajemności. Okazuje się, że intencja nie jest jakimś nieznaczącym dodatkiem, o którym można zapomnieć, ale aspiracją z głębi serca, którą nawiązuję stały kontakt ze Stwórcą.

Stwórca stworzył nas z egoistycznymi pragnieniami, ale otoczył nas zewnętrznymi warunkami, które stopniowo korygują nasze egoistyczne aspiracje na intencję ze względu na obdarzanie. Pracując razem z przyjaciółmi i pomagając sobie nawzajem, zaczynamy wyjaśniać prawidłowe i niezmienne podejście do Wyższej Siły, oprócz której nie ma nic, i dostrzegać w niej źródło i cel wszystkich naszych intencji.

W taki sposób odkrywamy Wyższą Siłę wszystkimi duchowymi organami postrzegania, to znaczy dla obdarzania, we wzajemnym dążeniu do siebie nawzajem, i wkraczamy w świat prawdy, w wieczność. Wszystko zależy tylko od naszego właściwego dążenia.

Ta praca nie kończy się z dnia na dzień, wymaga ciągłego odnawiania. Dlatego „niech człowiek pomoże bliźniemu”, wspierając się i wzmacniając nawzajem. Przecież tylko razem możemy uformować między nami pojęcie Stwórcy i właściwie ukierunkować się na Niego, to znaczy we właściwe miejsce i we właściwej formie. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy od samego początku będziemy wspólnie budować intencję.

Z lekcji na temat „Praca w intencji”, 18.05.2021


Moje myśli na Twitterze, 08.07.20

Naprawa wszystkich problemów polega na wzniesieniu się ponad wszystkie różnice między nami i połączeniu się. Tak osiągamy duchowy świat. Wszystkie problemy, które ujawniają się teraz i jeszcze odkryją się w przyszłości, dane są tylko po to, aby zobowiązać nas do wzniesienia się ponad nasz egoizm. Ale po co czekać na cierpienia…?

Demonstracje i pogromy w Ameryce tylko pogorszą sytuację samych Afroamerykanów. Pomóc może tylko zbliżenie. Pod tym względem Ameryka jako współczesny Babilon, a przede wszystkim jej Żydzi powinni dawać przykład zbliżenia. W przeciwnym razie będą gromić ich: gniew (egoizm) czarnych i białych spadnie na Żydów!

Koronawirus jest narzędziem, dzięki któremu Natura popycha nas w kierunku właściwego połączenia. On pokazuje, do jakich konsekwencji doprowadza niewłaściwe zbliżenie, kiedy myślimy tylko o sobie. Ale jeśli będziemy ochraniać się maskami nie dla siebie, ale aby nie zarazić innych, wirus zniknie!

@Michael_Laitman


Co kobieta znajduje w Kabale?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego kobiety przychodzą studiować Kabałę, i jest ich dość dużo? Co znajdują w Kabale?

Odpowiedź: Kobiety przychodzą do nas studiować, dlatego że czują, że w tym świecie nie mają na czym oprzeć się, nie wiedzą, jak buduje się właściwa troska o partnera życiowego, na którym mogą polegać, jak pomagać dzieciom, którym należy dać edukację, wychowanie i wspierać je, troszczyć się o dom, o to, aby budować prawidłową rodzinę. Mężczyźni też tego nie wiedzą.

Dlatego kobiety widzą, że w taki sposób zaczynają otrzymywać odpowiedzi, jak wszystko działa, jak wszystko można doprowadzić do porządku, i dlatego między innymi przychodzą do Kabały. Ale przede wszystkim dlatego, że daje im to pewność siebie, bazę, aby można było stworzyć prawidłową atmosferę w domu, w rodzinie, w pracy, w mieście w którym mieszkają, i na świecie.

Pytanie: A dlaczego ich dążenie do duchowości jest takie wielkie?

Odpowiedź: Przede wszystkim myślę, że kobiety dążą nie tylko do duchowości. Przychodzą do Kabały, ponieważ widzą egzystencję materialną bez otrzymania odpowiedzi na swoje pytania.

Nie ma odpowiedzi – dlaczego istniejemy, co się tutaj dzieje, jak urządzić ten świat, jak prawidłowo wychować dzieci. Nie ma na to odpowiedzi, dlatego kobieta jest zagubiona. Jeśli dostanie odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące istnienia, to wtedy jest spokojna.

Najważniejsze pytanie jest takie: „Co się stanie z moimi dziećmi, z nami?” To pytanie życiowe, na świecie jest bardzo, bardzo niepokojące, fundamentalne.

Kobieta przede wszystkim przychodzi, aby na nie odpowiedzieć. A kiedy zaczyna rozumieć, że tutaj mówi się o powszechnej psychologii, o globalnym rozwoju, światowej naprawie itd., to pomimo całego tego ogromu zakresu Kabały, który się odkrywa – ogólnoświatowego i powyżej – kobiety mimo wszystko dalej studiują i jest to dla nich konieczne.

To nie odbywa się z punktu widzenia znajomości, ciekawości. Dla kobiety jest to o wiele, znacznie głębsze. Ponieważ szuka fundamentu, pewności, na której może istnieć.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 04.03.2021


Pod wielkim Aktem Stworzenia

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Kabaliści mówią, że Księga Zohar nie pisze o naszym życiu.

Odpowiedź: A o czym ma pisać?! O zwierzętach, które układają sobie życie w swoich norach, w swoich kontaktach i działaniu? Co my robimy na tym świecie?!

Wznieś się w kosmos, spójrz z zewnątrz, jak żyją ludzie, czym są zajęci i dlaczego w ogóle istnieją. Widzimy, jak ogromna egoistyczna siła natury kręci ludźmi, nieustannie wciągając ich w różnego rodzaju bzdury, popychając ich wewnątrz egoizmu.

Pytanie: A co powinniśmy zrobić?

Odpowiedź: Wyjaśnić wszystkim, że istnieje wyższy cel! A w przeciwnym razie oni pozostaną na zwierzęcym poziomie.

Powstają w nich różnego rodzaju pytania: „Po co żyję? Dlaczego?”. Zobaczcie, jakie dramatyczne wydarzenia mają miejsce na świecie: globalizacja, ekologiczny i finansowy kryzys, wewnętrzny kryzys w edukacji, we wszystkim! To wszystko – ruch do przodu.

Musimy po prostu opowiedzieć ludziom, dlaczego ten ruch istnieje, że jest celowy, aby oni zobaczyli w tym akt wyzwolenia od swojego nikczemnego, ograniczonego życia.

W żadnym wypadku nie chcę, żeby oni pomyśleli, że w jakiś sposób wznosimy się ponad nich, uważając ich istnienie za godne pogardy. My sami też w tym żyjemy, tyle że zobaczyliśmy już jakieś światło na końcu drogi i wiemy, jak do niego dojść. Dlatego musimy to wyjaśnić po bratersku, z miłością. Wszakże wszyscy znajdujemy się pod tym wielkim, dramatycznym Aktem Stworzenia.

Z programu telewizyjnego „Siła Księgi Zohar” nr 11


Koronawirus zmusi nas…

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W erze koronawirusa są ludzie, którzy niczego się nie boją. Widziałem klipy z włoskimi burmistrzami, którzy wychodzą na miasto i karcą ludzi, aby wracali do domów. A ci po prostu spacerują. Nawet we Włoszech! Ale są ludzie, którzy oczywiście przestrzegają prawa, siedzą w domu i słuchają rad.

Czego człowiek tak naprawdę powinien się bać: że zarazi się sam czy zarazi innych?

Odpowiedź: Bardzo się cieszę, że pojawiło się takie pytanie.

Muszę myśleć o innych. I pomimo tego, że nie wierzę lekarzom i nie wierzę w to, że zarażę się sam i będę nosicielem tej infekcji, mimo wszystko muszę wypełniać to, co mówią lekarze, i tak, aby ludzie widzieli, że troszczę się o nich. Nie o siebie, ale o innych.

Pytanie: Oznacza to, że człowiek powinien chodzić w masce, pokazując tym, że nie chce zarazić innych. Czy dotyczy to wzajemnego poręczenia?

Odpowiedź: Oczywiście! Przede wszystkim. Jak ja mogę robić rzeczy, które mogą zagrozić życiu innej osoby? Życiu! Dziś jest to kwestia życia!

Wirus to program troski o siebie nawzajem. Wy nie chcecie się troszczyć o siebie nawzajem w swoim zwykłym, egoistycznym pragnieniu? Wy nie chcecie myśleć o tym, że stanowicie jeden integralny system, cywilizację ziemską? Ale wirus was tego nauczy.

Wirus uzupełnia to, czego nie moglibyśmy uzupełnić sami, rozsądnie, dobrowolnie. On zmusza nas do tego.

Pytanie: Czy wirus może coś z nami zrobić, czy nie?

Odpowiedź: Natura może z nami zrobić wszystko. I to w najbliższej przyszłości!

Pytanie: Czy można odmienić człowieka? Cały czas myślałem tylko o sobie. Tak żyłem, to jest nasze życie.

Odpowiedź: Cierpienia załatwią wszystko.

Komentarz: Cały czas tylko cierpieć – to jest dużym problemem.

Odpowiedź: Nie tylko poprzez cierpienia! Ale przecież my nie chcemy dobrowolnie! Nie chcemy rozsądnie! Niemożliwe jest z nami coś zrobić. Dlatego sami wywołujemy na siebie takie działania natury, takie ciosy.

Komentarz: Okazuje się, że wirus jest czymś bardzo rozumnym?

Odpowiedź: Cała Natura jest rozumna. Jest uruchomiona zgodnie z określonym programem. Jeśli ty tego programu nie wypełniasz, to włączają się inne programy, a potem następne i tak dalej. W naturze jest jeszcze wiele takich tak zwanych wirusów.

To my nazywamy go „wirus”, ale jest to program, który wchodzi w ogólny egoistyczny program i po cichutku zaczyna go zmieniać. Jeszcze nie łamie! A tylko trochę nas obraca.

Teraz ten wirus odkrywa się u zwierząt, potem będzie u ptaków, następnie gdzieś w powietrzu, nie wiemy gdzie, u wszelkiego rodzaju muszek, komarów. Nie macie pojęcia, co może być!

Znajdziemy się we wrogim świecie, w którym wszystko jest nastawione przeciwko nam, dlatego że jesteśmy mu przeciwstawni, dlatego że nienawidzimy tego świata swoim zachowaniem! Spójrzcie, co z nim zrobiliśmy!

W taki sposób wirus będzie nas przełamywać. I będziemy musieli traktować ten świat inaczej w zupełnie inny sposób. Najpierw izolować się od wszelkich egoistycznych, złośliwych nadużyć. Nie będziemy potrzebowali milionów sklepów i wszystkiego innego, co natworzyliśmy w naszym świecie w przeciągu tylko XX wieku. I powoli pozbędziemy się tego.

Pytanie: Kiedy wirus zrozumie, że wykonał swoją pracę?

Odpowiedź: To dzieje się automatycznie w naturze. Kiedy zaczniemy wydawać mniej, zanieczyszczać mniej, damy naturze możliwość rozpoczęcia samooczyszczania, gdy oceany zaczną trawić nasz plastik, który je wypełnia.

Zobaczymy to po ziemi, która stanie się bardziej żyzna, ptaki będą śpiewać w powietrzu. Wszystko będzie pięknie, dobrze. Natura zaśpiewa ze swojej harmonii, której my nie będziemy naruszać! Ale to wymaga czasu.

Na razie jeszcze tego nie robimy. I dlatego musimy ograniczać się, musimy przestrzegać tych praw, które natura wyraża teraz. Siedzę w odosobnionym pokoju i nigdzie się nie pokazuję. Ale co mogę zrobić? To jest prawo natury.

Kiedy wszyscy osiągniemy względną równowagę z naturą, być może zacznie ona działać na nas jeszcze bardziej wyrafinowanymi metodami, abyśmy jeszcze bardziej zbliżyli się do niej, dopóki nie osiągniemy takiego stanu, kiedy nasze fizyczne działania zaczną wpływać na nasze zasady moralne, na nasze relacje między sobą.

Nie chcieliśmy wydostać się z wewnątrz na zewnątrz, to znaczy działać naszą świadomością, naszymi uczuciami. Nie chcieliśmy w taki sposób zmieniać naszych wzajemnych relacji i naszego stosunku do natury, to natura nas teraz zmusi w odwrotny sposób – będzie naciskać z zewnątrz na wewnątrz, dopóki się nie zmienimy.

Pytanie: Czy to, że zaczynam myśleć, aby nie zarazić innego, jest wyraźnym krokiem w kierunku natury?

Odpowiedź: To jest mimowolne. To jeszcze nie znajduje się na poziomie świadomości, na poziomie zgody, na poziomie dobrowolnego postrzegania i na poziomie pożądanego działania. Ale to już początek. Dzięki Bogu, natura zaczęła pracować nad nami.

Pytanie: W którym momencie zostawi nas w spokoju, i powie: „Teraz już można troszeczkę odpocząć”?

Odpowiedź: Kiedy osiągniemy dynamiczną równowagę z naturą.

Komentarz: Cel jest bardzo odległy.

Odpowiedź: Ale nie dobrze by było gdyby natura pozostawiała nas w spokoju. Broń Boże!

Chodzi o postawę człowieka – czy robi wszystko nie po to, aby nadużywać, aby nasycać się różnego rodzaju osobliwościami, ale żeby nie oszpecić przy tym natury itd.

Program jest w nas wprowadzony i musimy go przestrzegać i zmieniać się. Nie mamy innego wyboru. Albo sami będziemy przyśpieszać nasz proces dobrowolną drogą, co nazywa się „ahiszena”, albo program będzie naciskał na nas i oczywiście zajmie to więcej czasu, i przyniesie więcej cierpienia. Ale i tak jest już wszystko jedno, program został wprowadzony. Teraz będzie działać.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 06.04.2020


Prawdziwa równość

Popyt na równość z pokolenia na pokolenie nieustannie rośnie. Rozwiązanie tego społecznego dyskomfortu wydaje się być receptą na zapobieganie dyskryminacji i niesprawiedliwości, nawracających problemów w naszych czasach. Co więc musi się wydarzyć, aby żyć w zgodzie z innymi?

Równość to zwodniczy termin, ponieważ z natury wszyscy jesteśmy różni. Każdy ma własne potrzeby i własne cechy, więc oczekiwanie, że będzie traktowany tak samo jak ktoś inny, jest dość problematyczne. Przede wszystkim najczęściej nie znamy potrzeb drugiej osoby, a nawet jeśli mamy zamiar wejść w czyjeś buty, trudno nam to osiągnąć, ponieważ nasze własne potrzeby są dla nas zawsze priorytetem.

Bez względu na dziedzinę naszego życia toczymy ciągłą walkę, ponieważ każdy uważa, że ​​zasługuje na więcej niż to, co jest mu teraz dane. Dlatego zawsze istnieje uczucie bycia pozbawionym czegoś, a poczucie nierówności następuje tuż za nim.

W takiej rzeczywistości, w której każdy jest inny, a także egocentryczny, nie może być równości. Tak dzieje się z nami na każdym szczeblu, od podziału budżetu państwa po dystrybucję premii w zespole roboczym. Bez względu na dziedzinę naszego życia toczymy ciągłą walkę, ponieważ każdy uważa, że ​​zasługuje na więcej niż to, co jest mu teraz dane. Dlatego zawsze istnieje uczucie bycia pozbawionym czegoś, a poczucie nierówności następuje tuż za nim.

I mimo wszystko tkwi w nas pragnienie równości. Dlaczego? Bo naprawdę możemy osiągnąć taki stan. Ale osiągnięcie równości wymaga ogólnie wzniesienia się na inny poziom życia. Oznacza to, że dzięki nowym relacjom, przeciwnym do tych, które znamy teraz, poprzez zmianę naszego wąskiego, egoistycznego kalkulowania i szukania własnej korzyści, na relacje otwarte na branie innych pod rozwagę, więzi i wzajemność, aż do poziomu miłości między ludźmi. Tylko w związkach opartych na miłości i współpracy może zaistnieć równość, ponieważ ja kocham drugiego, a drugi będzie mnie kochał i dzięki temu będziemy czuć się równi.

Oczywiste jest, że na pierwszy rzut oka ten scenariusz wydaje się być bajką, która nigdy się nie spełni, ale problemów i zmagań, przed którymi stoi ludzkość, nie da się rozwiązać w żaden inny sposób. Żyjemy w coraz bardziej połączonej rzeczywistości, jednocześnie wyczerpują się ograniczone zasoby globalne. Staramy się wszystko zdobyć dla siebie i prędzej czy później uznamy, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko wyrazić zgodę, aby częściowo ustąpić.

W międzyczasie czujemy się niezadowoleni, niespokojni, nieusatysfakcjonowani i czekamy tylko na pierwszą okazję, aby uwolnić się z opresji tych, którzy nas gnębią i uznać, że zabraliśmy to, na co zasługujemy. Więc przechodzimy od walki do walki, od wojny do wojny. Za każdym razem jest coraz gorzej, ponieważ ego staje się coraz silniejsze, więc niszczymy się nawzajem w imię dyskryminacji, żądając sprawiedliwości i równości.

Jeśli chcemy uniknąć ogólnego upadku, będziemy musieli wznieść się do poziomu, w którym więź międzyludzka będzie miała wyższą wartość niż jakakolwiek własność prywatna lub pragnienie. Ponieważ ten wzniosły cel jest sprzeczny z ludzką naturą, tylko szeroki, długotrwały proces edukacji społecznej może nam pomóc. Prawdziwa rewolucja kulturowo-percepcyjna. Celem powinno być ulepszenie postrzegania rzeczywistości przez każdą jednostkę w społeczeństwie. Oznacza to zmianę naszej egocentrycznej percepcji, w której świat tak jakby należy tylko do nas, i uświadomienie sobie, że w naturze jesteśmy połączeni z innymi i od nich zależni. Kiedy nastąpi taka zmiana percepcji, będziemy czuć się zobowiązani do troszczenia się o innych tak, jak troszczymy się o siebie.

Osiągnięcie tego celu wymaga przedsięwzięcia ogromnego ukierunkowanego wsparcia, ogromnej pracy, zarówno pod względem zakresu, jak i czasu trwania, aby przeniknąć wszystkie poziomy społeczeństwa na całym świecie, aby można było osiągnąć porozumienie w społeczeństwie, które sprzyja ideom takim jak więź i wzajemność jako priorytet. Umowa ta doprowadzi do zmian w społeczeństwie, rządzie i przywództwie, a także stopniowo stworzy w społeczeństwie nową postawę dotyczącą równości.

Kiedy zaczniemy traktować siebie nawzajem z miłością, zaczniemy odczuwać, że wszyscy jesteśmy jedną duszą, jak organy w jednym ciele. I tak jak w swoim ciele wyczuwam różne narządy, tak też będę czuł każdą osobę wokół mnie. Taki stan da nam rzeczywistą percepcję równości, taką, którą można osiągnąć tylko poprzez połączenie, poprzez zobowiązanie się do bycia jeden za wszystkich i wszyscy za jednego.

Źródło: https://bit.ly/3hHJkwL


Czy świat wynoszący na piedestał pieniądze i władzę jest zrównoważony?

Niedawno Business Insider napisał, że raport Oxfam International wykazał, że między 18 marca 2020 r. A 30 grudnia 2020 r. bogactwo 10 najbogatszych ludzi na świecie wzrosło o 3,9 biliona dolarów.

Według raportu, sam ten zysk, osiągnięty w czasie krótszym niż 10 miesięcy, „mógłby sfinansować szczepienia wszystkich ludzi na świecie i wyeliminować ubóstwo”. Jednocześnie w raporcie szacuje się, że „w 2020 roku 200 do 500 milionów ludzi popadło w ubóstwo”.

Czy naprawdę tak musi być?

Rzeczywiście, zbudowaliśmy świat, w którym na piedestale stoją pieniądze i władza.

Pieniądze dają władzę, która umożliwia zdobycie większej ilości pieniędzy, co daje jeszcze większą władzę; więc ostatecznie pieniądze „sprawiają, że świat się kręci”.

A za chęcią do zdobywania pieniędzy stoi ego, motor napędzający cywilizację.

Ukoronowaliśmy ego, pozwoliliśmy mu budować nasze społeczeństwo na swoje podobieństwo, a teraz płacimy cenę za to, że się temu poddaliśmy.

Joe Biden planuje podnieść podatki dla bogatych, aby zrównoważyć obciążenie ludzi i sfinansować część strat finansowych spowodowanych przez COVID-19, ale nie sądzę, aby to zadziałało, nie w społeczeństwie, w którym bogaci są potęgą.

Jeśli Biden posunie się za daleko, bogaci mogą po prostu usunąć go z drogi.

Jak długo dzięki pieniądzom świat się będzie kręcił?

Aż wszyscy zrozumiemy, że składanie pokłonów przed ego nie jest rozwiązaniem. Sprawy będą się pogarszać, dopóki nie zmienimy naszego stylu życia, stanu umysłu i motywacji.

Jedynym substytutem ego, który pozwoli stworzyć nam świat pełen radości, jest miłość. To słowo, które tak chętnie dyskredytujemy, jest jedynym słowem, jakie mamy, aby opisać najpotężniejszą istniejącą siłę: moc dawania.

Możemy drwić z tych słów, wyśmiewać i umniejszać każdemu, kto tylko porusza zagadnienie miłości lub dawania, lecz jest to błędem. Nie ma nic potężniejszego niż miłość.

Pomyśl o tym: czy byłbyś tutaj, gdyby nie miłość twoich rodziców do ciebie?

Czy ten świat byłby tutaj, gdyby nie tryliony gatunków, które nieustannie tworzą i pielęgnują swoje potomstwo?

Pomimo niezliczonych niszczycielskich sił wokół nas, życie trwa, a nawet ewoluuje, ponieważ siła życia, moc dawania i kultywowania życia, jest silniejsza niż wszystkie inne razem wzięte.

Do początku XX wieku taka była również sytuacja w społeczeństwie ludzkim.

Ale od tego czasu niszczycielskie siły egoizmu nasiliły się w ludzkości do tego stopnia, że​​teraz stanowią egzystencjalne zagrożenie nie tylko dla naszego gatunku, ale dla całej planety.

Teraz my, ludzkość, musimy podjąć świadomy wysiłek, aby użyć mocy miłości i dawania ponad siłą ego – pragnienia zagarnięcia wszystkiego co tylko można, dowolnym sposobem i w nieograniczonej ilości dla siebie.

Dziesięciu miliarderów może być przyciągającym wzrok przykładem egoizmu, ale gdyby którykolwiek z nas był na ich miejscu, bylibyśmy tacy sami i zachowywalibyśmy się tak samo jak oni.

Zaraza jest w każdym z nas, więc tylko wszyscy razem możemy ją wyleczyć.

Jeśli skupimy się na tym wspólnie, możemy zmienić paradygmat z brania na dawanie i stać się „rodzicami”, przodkami świata, który działa na nowym paliwie.

W nowym świecie nikt nie będzie siedział spokojnie, dopóki wszyscy nie będą bezpieczni i pod opieką. Tak jak całe ciało nie ma odpoczynku ani spokoju ducha, chyba że wszystkie jego organy są zdrowe, tak też będziemy czuć się w stosunku do każdej osoby na świecie, że wszyscy są częścią mnie i nie mogę być spokojny, jeśli nie wszyscy odczuwają spokój.

Dzisiaj przejście do tego sposobu myślenia jest koniecznością. Staliśmy się tak współzależni, że jeśli nie zatroszczymy się o wszystkich, wszyscy będą cierpieć. Jeśli przyjmiemy taki sposób myślenia, będziemy kwitnąć.

Jeśli nie wdrożymy tego rozwiązania, przypieczętowaliśmy nasz los.

Źródło: https://bit.ly/3f2WanB