Artykuły z kategorii Wydarzenia

Mimo bojowego tonu, wojna atomowa mało prawdopodobna

W poniedziałek sekretarz stanu Antony Blinken i sekretarz obrony Lloyd Austin po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim uczestniczyli w konferencji prasowej w Polsce. Po raz pierwszy USA przyznały, że ich prawdziwym celem jest nie tyle ratowanie Ukrainy, co osłabienie Rosji. Austin powiedział: „Chcemy, aby Rosja została osłabiona do tego stopnia, aby nie mogła robić takich rzeczy, jakie robiła do tej pory, najeżdżając Ukrainę”. Dodał również, że Rosja „straciła już wiele zasobów wojskowych. …I chcemy, aby nie miała możliwości szybkiego odbudowania militarnego potencjału”.

Następnego dnia Austin poprowadził w Niemczech forum z udziałem przedstawicieli prawie czterdziestu państw. Na forum tym „rząd niemiecki (…) zgodził się dostarczyć Ukrainie 50 systemów przeciwlotniczych Gepard”. Rząd brytyjski również zgodził się dostarczyć Ukrainie systemy przeciwlotnicze, a Kanada zaoferowała osiem pojazdów pancernych”. Ponadto, zgodnie z oświadczeniem Departamentu Obrony, „podjęto decyzję o przedłużeniu forum, aby można było wykonać więcej pracy. W przyszłości, powiedział Austin, będzie istniała comiesięczna 'grupa kontaktowa’ w celu dalszego omawiania najlepszych sposobów pomocy Ukrainie. Grupa kontaktowa będzie narzędziem dla narodów dobrej woli, aby zintensyfikować dotychczasowe wysiłki, skoordynować naszą pomoc i skupić się na wygraniu dzisiejszej walki i przyszłych zmagań” – podsumował Austin.

Według „The Wall Street Journal”, w odpowiedzi na amerykańskie posunięcia, czołowy dyplomata Rosji, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, powiedział, że „Zachód jest pośrednio zaangażowany w wojnę z jego krajem, co może przerodzić się w globalny konflikt z użyciem broni jądrowej. Ryzyko jest poważne i realne. Nie należy go lekceważyć’ – powiedział Ławrow w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej.

Pomimo bojowego tonu i rosnących napięć, nie uważam, aby wojna światowa była nieuchronna lub aby konfrontacja nuklearna wchodziła w grę. W końcu Rosjanie również rozumieją, że użycie broni jądrowej prowadzi do sytuacji, z której nie będzie odwrotu. Taki scenariusz może doprowadzić do tragicznych zniszczeń, z których nie będą w stanie się podnieść.

Ponadto, biorąc pod uwagę fakt, że Rosja składa się z niezliczonej liczby narodów żyjących pod panowaniem Moskwy w razie jej upadku, całe państwo rozpadłaby się i niewiele by po nim zostało. Nie sądzę, aby Rosja zdecydowała się obrać ten kierunek.

Co więcej, nawet jeśli Rosja użyłaby lub próbowała użyć broni jądrowej, przekonałaby się, że obiecuje więcej, niż może dostarczyć. Może ona zdewastować całe miasta, a nawet cały kraj, ale jest to broń nieposkromiona i nie do opanowania. Dlatego nie sądzę, aby to pomogło Rosji przeciwstawić się NATO.

Może się zdarzyć, że Rosja ustawi swoje siły na granicach Ukrainy i będzie utrzymywać napięcie między obydwoma krajami. W ten sposób nie dojdzie do aktywnej wojny, ale raczej do stałego napięcia między tymi dwoma krajami, na czym skorzystają USA i Europa.

Po zakończeniu tego konfliktu myślę, że w regionie zapanuje większa równowaga. Może to być straszna cena, ale dla świata napięta równowaga między Rosją a Ukrainą jest w tej chwili najlepszym możliwym rozwiązaniem. Osłabi to oba kraje i po ustąpieniu aktywnych działań wojennych doprowadzi do większej równowagi na świecie. Mam nadzieję, że w końcu strony będą zbyt zmęczone, by dalej walczyć, a zmęczenie zmusi je do znalezienia drogi do pokoju.

Źródło: https://bit.ly/3wdTX1d


Stworzenie pozostaje stworzeniem

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 1

Pytanie: Jeśli poprzez naprawę jakości naszych relacji budujemy między sobą Stwórcę, to czy naprawiona ludzkość stanie się samym Stwórcą? Czy zawsze będą to dwie formy: ludzkość i Stwórca?

Odpowiedź: Co do tego, co będzie zawsze, nie mogę ci powiedzieć. Są to stopnie, które są poza całkowitą naprawą i jeszcze wyżej. Ale myślę, że nie ma granic dla naszego wznoszenia się w zjednoczeniu, scaleniu, podobieństwie do Stwórcy. Jednak nie będziemy unicestwieni, to znaczy, nasz początkowy egoistyczny punkt nigdy nie zniknie. Musimy być jednak stworzeniami, a nie zniknąć w Stwórcy. On tego pragnie.

Razem z tym mogę jednak naprawić ten punkt i być podobnym do Niego. Dlatego stajemy się „jak Stwórca”, chociaż wewnątrz nas znajduje się czarny punkt, który On stworzył. Ale ten punkt nie odnosi się do nas – stworzony jest przez Stwórcę – a zatem nie widzę w tym żadnej niedoskonałości.

Dzięki temu punktowi możemy być w całkowitym połączeniu między sobą, a inaczej – nie. Połączenie oznacza, że istnieje jednak pewna różnica między jednym a drugim i jednocześnie istnieje zjednoczenie. To połączenie przeciwieństw jest piękne. To w zasadzie daje gamę uczuć w naszym świecie – różnica i jednocześnie z tym zbliżenie.

Wyobraźcie sobie, szczególnie żeńska część naszej światowej grupy, kiedy można poczuć uczucie miłości? – Kiedy czujesz, że jest ktoś przeciwko tobie i chce się z tobą połączyć, wtedy powstaje miłość. A jeśli taka różnica w czarnym punkcie – jedynej rzeczy, którą stworzył Stwórca – zniknie, to wtedy zniknie całe stworzenie.

Z lekcji nr 1 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 06.01.2022


O co grają Stany Zjednoczone

W środę prezydent Ukrainy, Volodymyr Zelenskyy, wystąpił przed Kongresem Stanów Zjednoczonych. Zelenskyy „błagał Stany Zjednoczone, aby „zrobiły więcej” poprzez wprowadzenie strefy zakazu lotów, dostarczenie dodatkowych samolotów i systemów obrony powietrznej oraz stworzenie nowego sojuszu bezpieczeństwa”. Wkrótce po przemówieniu prezydent Biden zadeklarował „800 mln USD pomocy w zakresie bezpieczeństwa”, w tym „800 systemów przeciwlotniczych Stinger, 100 dronów” oraz inne rodzaje broni i amunicji.

Amerykanie są bardzo ostrożni. Do tej pory nie przekazali Ukrainie myśliwców i nie pozwolili Polsce na przekazanie 28 samolotów MIG-29, argumentując, że może to doprowadzić do globalnego konfliktu, ponieważ Polska jest pełnoprawnym członkiem NATO. Pomimo prośby Zelenskiego, USA nie ogłosiły strefy zakazu lotów nad Ukrainą, aby uniknąć bezpośredniego konfliktu z Rosją.

Sądząc po wynikach, uważam, że jak dotąd Stany Zjednoczone postępowały właściwie. Wydaje się, że ich dane wywiadowcze dotyczące intencji Putina były prawidłowe, a analizy rozwoju sytuacji zdają się sprawdzać. Należy im się za to uznanie.

Obecnie Stany Zjednoczone zdecydowanie zyskują na tej sytuacji. Wraz ze swoimi sojusznikami w NATO wykańczają Rosję, wyczerpują jej siły militarne i zasoby, w wojnie, której nie może wygrać. Cel Ameryki jest prosty: pozbawić Rosję broni, amunicji i zapasów oraz uciszyć ją na długi, długi czas.

Nie sądzę, aby USA czy NATO planowały inwazję na Rosję lub zajęcie któregoś z jej terytoriów. Jest to raczej środek zapobiegawczy niż strategia ofensywy. USA już teraz kontrolują NATO. Gdy Rosja zniknie z globalnej gry o władzę, pozostaną tylko Chiny, a moim zdaniem Ameryka nie uważa Chin za zagrożenie militarne.

Nie jest tak, że Chiny nie chcą zdominować świata, bo chcą. Jednak Chińczycy z natury nie mają tendencji do agresywnej ekspansji. Chcą dominować dzięki swojej sile roboczej i nabywczej, a nie poprzez okupację militarną. Moim zdaniem, odniosą w tym sukces.

Najsmutniejszą częścią tej historii jest jednak naród ukraiński. Nikt się o nich nie troszczy, są mięsem armatnim w tej wojnie. Stany Zjednoczone wykorzystują ich do wyczerpania Rosji i pozbawienia jej potęgi, Rosjanie niszczą Ukrainę, chcąc udowodnić swoją siłę, aż w końcu nic z niej nie zostanie, a w międzyczasie Ukraińcy są masowo zabijani, a ich kraj niszczony.

W chwili obecnej Stany Zjednoczone nie są zainteresowane zakończeniem wojny, nie będą dopóki nie osiągną swojego celu: zniszczenia Rosji. Dlatego najprawdopodobniej będą nadal wspierać Ukrainę w takim stopniu, w jakim będzie to konieczne, aby mogła ona kontynuować walkę, ale nie wygrać. Jeśli Ukraina pokona Rosję, zanim armia rosyjska zostanie zlikwidowana, to USA nie osiągnie swojego celu. Dlatego ponury wniosek jest taki, że im dłużej trwa wojna, tym lepiej dla USA i NATO, a gorzej dla Rosji i Ukrainy.

Ta wojna, jak każda z resztą, jest straszna. Niestety, ludzkość nie uczy się w inny sposób. Wszystkie lekcje, jakie dostawaliśmy, przyswajaliśmy w bólu. Tak i teraz ludzkość otrzymuje bolesną lekcję: siła militarna nie wygrywa wojen.

Pomimo niewyobrażalnej przewagi w zakresie liczby żołnierzy, broni, wyszkolenia, zasobów i wszelkich innych aspektów militarnych, jakie można sobie wyobrazić, Ukraińcy nie tylko nie ustępują, ale stopniowo przechodzą do ofensywy. Walczą o swój kraj, a rosyjskie samoloty bojowe, czołgi i okręty wojenne nie są w stanie sprostać ich jedności i determinacji. Lekcja, jaką powinniśmy wynieść z tej wojny, jest taka, że w ostatecznym rozrachunku zwycięży solidarność i wzajemna odpowiedzialność; to są jutrzejsze narzędzia sukcesu. Szkoda, że za tę naukę trzeba płacić ludzkim życiem i cierpieniem.

Źródło: https://bit.ly/3ITXox3


Cena za wolność

W miarę eskalacji walk w Ukrainie i nasilającej się presji na ludność cywilną, staje się jasne, że kompromis czy „rozsądne” rozwiązanie są poza zasięgiem. W miarę jak coraz więcej ludzi cierpi, nie tylko coraz większym staje się dramat na miejscu, ale także pogłębia się wrogość między dwoma narodami. W dzisiejszych czasach obezwładnianie innych narodów przy użyciu siły militarnej jest niepraktyczne. Dlatego strony będą musiały w końcu złożyć broń. Jeśli w tym momencie przeciwnicy zrozumieją, że wzajemnie muszą dać sobie wolność, będą mogli konstruktywnie się rozwijać. Jeśli jednak będą uparcie dążyć do wzajemnej dominacji, cena za wolność będzie rosła, choć w końcu wolność nadejdzie.

Choć trudno jest obiektywnie spojrzeć na konflikt, gdy jest się jego stroną, im dłużej strony będą zwlekać z podjęciem tego wysiłku, tym bardziej będą przedłużać swoje cierpienie. W końcu one, a wraz z nimi cały świat, zrozumieją, że tocząca się dziś wojna jest walką nie tylko o wolność narodów, ale o wolność każdego człowieka, a w końcu o wolność naszych dusz. Walka ta jest więc ceną, jaką płacimy za naszą wolność.

Aby wygrać tę wojnę, musimy zrozumieć, z czym się zmagamy, kto jest naszym prawdziwym wrogiem. Im bardziej przyglądamy się czynnikom stojącym za tą wojną, tym bardziej uświadamiamy sobie, że prawdziwym winowajcą jest ludzkie ego, które popycha wszystkich ludzi do poszukiwania chwały, sławy, władzy i bogactwa. Każdy z nas ma ego – to potwór, który żyje w nas i tylko okoliczności i cechy, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć, decydują o tym, czy osiągniemy stan, w którym mogą się one w nas ujawnić. Ale nawet jeśli się nie ujawnią, egoistyczny tyran nadal żyje w każdym z nas.

Dlatego nasza walka powinna toczyć się na dwóch frontach: fizycznym i wewnętrznym. Na froncie fizycznym musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ocalić własne życie. Na froncie wewnętrznym, który jest ważniejszy, musimy przeciwstawić się tyranowi w nas samych i starać się wznieść ponad ego, które wprowadza podziały i nastawia nas przeciwko sobie na poziomie walki o życie.

Walka z ego toczy się w różny sposób, w różnym czasie i w różnych miejscach. W niektórych miejscach rozgrywa się ona w sposób gwałtowny, poprzez wojny, terroryzm lub inne formy przemocy. W innych miejscach przejawia się poprzez sankcje ekonomiczne, niedobory produktów podstawowych, gwałtownie rosnące ceny energii i inne trudności ekonomiczne, które wpływają na nasze życie. W jeszcze innych miejscach wojna toczy się poprzez walki polityczne. Tak czy inaczej, wszystkie te trudności są ceną, którą płacimy za naszą wolność.

Ego może wygrać w niektórych miejscach, a przegrać w innych, ale w końcu przegra całkowicie. Czas jego panowania dobiega końca.

W eseju „Wolność”, napisanym w latach 30. XX wieku, wielki myśliciel i kabalista Baal HaSulam napisał, że każda skłonność i cecha jednostki jest wyjątkowa i musimy ją pielęgnować. Następnie rozwodził się nad znaczeniem zachowania wolności nie tylko jednostek, ale i narodów. Jego zdaniem: „Z powyższego dowiadujemy się, jak straszne zło wyrządzają te narody, które narzucają swoje rządy mniejszościom, pozbawiając je wolności, nie pozwalając im prowadzić życia zgodnie z tendencjami, które odziedziczyły po swoich przodkach. Uważa się je za nie mniej niż morderców”.

Aby być wolnym, musimy wyzwolić się z naszego ego. Aby tego dokonać, musimy stworzyć nowe więzi między nami, oparte na wzajemnej trosce i wzajemnym wsparciu. Zamiast tłumić się nawzajem, społeczeństwo musi nauczyć się zachęcać wszystkich do bycia prawdziwym sobą.

Ze swojej strony jednostki muszą nauczyć się wznosić ponad swoje ego i wykorzystywać swoje wyjątkowe umiejętności i zdolności nie dla własnej korzyści, a często kosztem innych, ale dla dobra społeczeństwa. W ten sposób, jeśli każdy wniesie to, czym obdarzyła go natura, z korzyścią dla całej ludzkości, na naszej planecie zapanuje obfitość, pokój i harmonia. Dlatego im szybciej zdecydujemy się zapłacić cenę za wolność od ego, tym szybciej osiągniemy dobrobyt.

Źródło: https://bit.ly/3ITDa6A


Praca w sercu

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Sankt Petersburgu. Lekcja nr 1

Pytanie: Jeśli Stwórca trzyma nasze serce w Swoich rękach, co to znaczy praca w sercu? Co powinniśmy zrobić?

Odpowiedź: Po pierwsze należy poczuć, że Stwórca trzyma moje serce w swoich rękach i całkowicie określa wszystko co w nim jest: wszystkie moje pragnienia, intencje, myśli, impulsy od najstraszniejszych do najpiękniejszych. Po dojściu do takiego stanu pojawia się pytanie: co mogę odnieść do siebie? Co Stwórca chciałby, abym teraz zrobił z tym sercem, które On we mnie stworzył? Jak mogę właściwie wznieść się ponad moje serce: z wdzięczności, że wszystko, co stworzył Stwórca, jest tylko dla mojego dobra.

Muszę wyjaśnić, na czym polega problem w moim sercu. Właściwe serce mogę określić tylko wtedy, gdy jest tworzone przez grupę – zamiast Stwórcy. Muszę znajdować się między dwiema siłami. Jedna siła zła, – to Stwórca. On sam przyznaje: „Ja stworzyłem zło”. Z drugiej strony, Stwórca stworzył grupę, światło zwane „Torą”, które otrzymuję poprzez grupę, dla naprawy tego zła. Ja znajduję się pomiędzy tymi siłami.

Stwórca trzyma moje złe serce, które specjalnie stworzył, abym poprzez grupę odnalazł Jego we właściwej formie. Muszę stworzyć w sobie taki stan i istnieć w nim. W tym stanie sam staję się jak środkowa część sfiry tiferet – „klipat noga”, gdy z jednej strony są to złe siły, które trzyma Stwórca. Nie bez powodu mówi On: „Chodźmy do faraona, dlatego że Ja zatwardziłem jego serce”.

A z drugiej strony jest to Jego dobra siła, zwana „światłem”, „Torą”, za pomocą której przeprowadzam naprawę. Ale ja naprawiam złą siłę, siłą światła tak, aby cały czas być między nimi, w równowadze i tak rozwijam się. Ruch do przodu odbywa się cały czas wzdłuż środkowej linii: moja czarna lewa linia ciągle się odnawia, dlatego ciągle potrzebuję prawej linii – w większym połączeniu z grupą i w otrzymaniu większego światła. Tak można sobie wyobrazić wzajemną relację między mną, grupą i Stwórcą.

Stwórca początkowo nie odgrywa pozytywnej roli. Początkowo On jest niszczycielem, stwórcą zła w nas, aby później nauczyć nas robić wszystko prawidłowo, jak matka, która odchodzi od dziecka, dając mu możliwość uczenia się chodzić.

Z lekcji nr 1 kongresu w Sankt Petersburgu, 29.07.2016


Rozpoczęła się III wojna światowa; od nas zależy, jak się potoczy

Myślimy o wojnie rosyjsko-ukraińskiej jak o konflikcie lokalnym, ale to coś znacznie więcej – to globalna wojna na wielu frontach. To nie tylko konflikt militarny, ale także ekonomiczna wojna o wyniszczenie. Ludzie na całym świecie odczuwają skutki wojny w postaci gwałtownie rosnących cen benzyny i niedoboru podstawowych produktów.

Ta wojna zmienia cały sposób działania ludzkości. Od zarania dziejów byliśmy przyzwyczajeni do życia zgodnie z hasłem „przetrwają najsilniejsi”. Ogólnie rzecz biorąc, regułą było, że to silni ustalali zasady, a zasady te były często krzywdzące dla słabszych. Teraz wydaje się, że zapanował nowy sposób myślenia: Chcieć czegoś i być wystarczająco silnym, aby to osiągnąć, nie oznacza, że świat to zaakceptuje.

Dlatego wojna ta jest wewnętrzną, nie mniej a może nawet bardziej niż na zewnątrz. Nasz styl zmienia się z agresywnego na skłonny do współpracy, z narcystycznego na altruistyczny. To boli i nie odbędzie się bez trudu, ale jest nieodwracalne. Jest to ścieżka naszej ewolucji w kierunku celu naszego stworzenia – objęcia w sobie całego stworzenia. Aby to osiągnąć, musimy zacząć się nim opiekować, tak jak matka otacza swoje dziecko matczyną miłością.

Walka o przejście, z naszego obecnego stanu lekceważenia i podłości w stosunku do wszystkich stworzeń, oprócz nas samych, do stanu istot mądrych i współczujących nazywana jest „wojną Goga i Magoga” lub Armagedonem.

Ponieważ wojna ta dotyczy naszego wewnętrznego porządku, możemy ją stoczyć w nas samych. Jeśli wyprzemy się tej walki z samym sobą o to, kto rządzi – ego czy miłość – rzeczywistość fizyczna sama zmusi nas do wybrania miłości. Uczyni to jednak, raniąc nas w bardzo fizyczny sposób. Wojna w Europie Wschodniej jest niczym w porównaniu z tym, co będziemy musieli przeżyć, jeśli będziemy się opierać temu procesowi. Przerażające opisy naszych mędrców i proroków wskazują na to, że nie chcielibyśmy tego przeżywać.

Możemy też stoczyć tę wojnę w nas samych, nie strzelając ani jednym pociskiem. Wybór jest w naszych rękach. Wystarczy, że będziemy podążać w tym samym kierunku, w którym prowadzi nas natura: w stronę połączenia. Jeśli podejmiemy wysiłek, by troszczyć się o siebie nawzajem, nawet jeśli początkowo nie potrafimy, to idziemy w dobrym kierunku. Jeśli staramy się rozwiązywać konflikty nie za pomocą broni czy nawet bitew prawnych, ale poprzez wzmacnianie troski i przyjaźni między nami, to ratujemy życie i oszczędzamy męki wielu ludziom.

Podsumowując, spróbujmy wznieść się ponad nienawiść i dostrzec człowieka po drugiej stronie, który też cierpi. Pomyślmy, że ta wojna została nam dana po to, abyśmy myśleli o sobie nawzajem bardziej niż do tej pory. Przecież gdyby nie ta wojna, nie zauważalibyśmy siebie nawzajem. Teraz, kiedy jest, nie jesteśmy już obojętni. Chociaż nasze uczucia są obecnie negatywne, teraz, kiedy jesteśmy ich świadomi, możemy nad nimi wspólnie pracować i je odwrócić. To są wojny Mesjasza, który wyrywa nas z ego i prowadzi do wzajemnej miłości.

Źródło: https://bit.ly/3wLw9Cu


W przypadku wojny atomowej nie ma zwycięzców, ale to może nie mieć znaczenia

W sytuacji, gdy rosyjska broń jądrowa została postawiona w stan podwyższonej gotowości, a ukraiński reaktor jądrowy jest zagrożony zbombardowaniem, niebezpieczeństwo katastrofy nuklearnej stało się bardzo realne. Wszyscy wiedzą, że gdyby doszło do takiej katastrofy, nikt nie będzie wygranym, a skutki byłyby straszliwe dla całej ludzkości, ale ego nie zna granic. Kiedy ludzie są nastawieni na własne zwycięstwo, nic ich nie powstrzyma, nawet ich własna fizyczna śmierć.

Wojna kojarzy nam się ze starciem między dwoma (lub więcej) podmiotami fizycznymi, takimi jak państwa czy głowy państw. Wojna jest jednak procesem znacznie głębszym niż konflikt interesów czy walka o władzę. Tym, co napędza wojny, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, jest ego, a ego nie poddaje się niczemu i słucha tylko siebie.

Siła, która tworzy życie, jest siłą równowagi, harmonii i dawania. W ten sposób umożliwia powstanie życia, ewolucję coraz bardziej złożonych tworów, które przetrwały dzięki współpracy i współzależności wszystkich swoich części. Dlatego życie wymaga harmonii i wzajemnego wsparcia. Ego jest tego dokładnym przeciwieństwem: Jest to siła, która widzi tylko siebie, myśli tylko o sobie i troszczy się tylko o siebie. Ego odnosi się do innych tylko wtedy, gdy może ich wykorzystać lub skrzywdzić i w ten sposób zaznaczyć swoją wyższość. W rezultacie ego jest przeciwieństwem życia.

Kiedy ścierają się dwa lub więcej ego, powstaje gwałtowny konflikt lub wojna. Wojna pomiędzy dwoma ego może zakończyć się, gdy jedno z nich zostanie pokonane lub gdy oba są zbyt wyczerpane, aby kontynuować, więc postanawiają „zawrzeć pokój”. W rzeczywistości „pokój” jest jedynie rozejmem, który będzie trwał tylko do momentu, w którym jedno z ego uzna, że odzyskało siły na tyle, by unicestwić drugie, i wtedy wznowi walkę. A jeśli do pokonania wroga konieczne jest zburzenie reaktorów jądrowych lub użycie broni jądrowej, ego chętnie jej użyje. Nie ma to nic wspólnego z tym, kto jest u władzy. Jeśli chodzi o egoizm, nie ma ludzi sprawiedliwych; wszyscy jesteśmy potencjalnymi złoczyńcami, ponieważ takie zachowanie leży w ludzkiej naturze.

Ojciec mojego nauczyciela, wielki kabalista i myśliciel Baal HaSulam, już w latach 30. ubiegłego wieku pisał o nienasyceniu ego. W swoim doniosłym eseju „Pokój na świecie” napisał: „W prostych słowach powiemy, że naturą każdego człowieka jest wykorzystywanie życia wszystkich innych ludzi na świecie dla własnej korzyści, a wszystko, co człowiek daje innym, robi tylko z konieczności. Nawet wtedy jest w tym wyzysk, ale jest on robiony sprytnie, tak że przyjaciel nie zauważy tego i chętnie się podda”. Ponadto, dodaje, człowiek „czuje, że wszyscy ludzie na świecie powinni być pod jego własnym zarządem i dla jego prywatnej korzyści. To jest prawo nie do złamania. Różnica polega jedynie na wyborach dokonywanych przez ludzi: Jeden wybiera wykorzystywanie ludzi dla zdobycia niskich żądz, drugi dla zdobycia władzy, a trzeci dla zdobycia szacunku. Co więcej, gdyby ktoś mógł to zrobić bez większego wysiłku, zgodziłby się eksploatować świat, mając do dyspozycji wszystkie trzy rzeczy razem – bogactwo, władzę i szacunek. Jest jednak zmuszony wybierać stosownie do swoich możliwości i zdolności”.

Dziewięćdziesiąt lat temu, kiedy Baal HaSulam napisał te przejmujące słowa, nie było jeszcze II wojny światowej i okrutnych jej następstw. Czy dziś ktoś rozsądny może wątpić w siłę ego, które potrafi zniszczyć wszystko, co stanie mu na drodze?

Nie sądzę, aby wojna na Ukrainie doprowadziła do wojny światowej lub użycia broni jądrowej. Przynajmniej na razie na to się nie zanosi. Jeśli jednak nie nauczymy się, jak używać ego w sposób konstruktywny, a nie destrukcyjny, to bez wątpienia po raz trzeci znajdziemy się w tej strasznej sytuacji. A jeśli nie nauczymy się tej lekcji, możliwa jest nawet czwarta wojna. Aby zapobiec całkowitemu zniszczeniu, musimy nauczyć się nowych wartości – że połączenie i jedność są ważniejsze niż jakakolwiek forma separacji i wrogości. Tak jak nasze środowisko uczy nas obecnie nienawiści i dążenia do dominacji, tak my powinniśmy budować środowisko, które uczy czegoś przeciwnego.

Nie jestem pedagogiem i nie mam zamiaru szczegółowo opisywać, jak należy to robić. Wiem tylko, że jeśli nie nauczymy się budować połączenia i naprawdę troszczyć się o naszych bliźnich, zniszczymy siebie nawzajem. Jeśli zdecydujemy się na wojnę, mówi Baal HaSulam w innym przełomowym dziele: „Bomby zrobią swoje, część, która pozostanie po zrujnowaniu wszystkiego, nie będzie miała innego wyboru, jak tylko wziąć na siebie tę pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracować dla siebie więcej, niż jest to konieczne do ich utrzymania, podczas gdy wszystko inne, co robią, będzie z korzyścią dla innych” (Pismo Baal HaSulam – Ostatnie pokolenie, część pierwsza).

Źródło: https://bit.ly/3IA3sL3


Błyskawicznie odpowiedzi kabalisty, 07.01.2022, cz. 3

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 3

Pytanie: Czy każdego przyjaciela trzeba widzieć wyżej, czy całą grupę?

Odpowiedź: I tak, i tak.

Pytanie: Czy połączenie z grupą jest uważane za pracę?

Odpowiedź: Tak, stworzenie kli/naczynia jest uważane za duchową pracę.

Pytanie: Co zrobić, jeśli widzię wady w przyjaciołach i nie mam na nie żadnej reakcji: ani wyjaśnień, ani modlitwy?

Odpowiedź: Powinieneś napisać na wszystkich ścianach, wszędzie wokół siebie, że najważniejsze w twoim życiu – to osiągnąć szacunek dla grupy, czuć siebie w stosunku do nich jako mały, to będzie najbardziej poprawny twój stan.

Pytanie: Aby zobaczyć, że jesteśmy naprawdę połączeni między sobą, musimy zadać sobie pytanie, czy jesteśmy gotowi oddać swoje serce w ręce przyjaciół?

Odpowiedź: Tak, jeśli osiągniemy taki stan, to oczywiście, jest już najwyższa naprawa.

Pytanie: Czy każde anulowanie przed przyjaciółmi jest równoznaczne z naszym stopniowym wzniesieniem do Stwórcy?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Jak poprzez anulowanie przed sobą nawzajem możemy stać się integralni, aby Stwórca połączył nas w jedno pragnienie?

Odpowiedź: To właśnie musimy zrobić – zjednoczyć się tak, aby od zera do nieskończoności wszyscy być połączeni niezależnie od jakichkolwiek zewnętrznych warunków.

Pytanie: Jeśli Stwórca obleka się w moją intencję ze względu na obdarzanie Jego i wszystkich ludzi, ale nie jest to na razie wspólna intencja grupy, a indywidualna, to czy ja otrzymam odczucie światła wcześniej niż wszyscy inni? Jak powinienem działać, by nie zaszkodzić sobie i grupie?

Odpowiedź: Dziel się ze wszystkimi. Wtedy z pewnością otrzymasz najbardziej optymalny stan dla siebie i wszystkich w grupie.

Z lekcji nr 3 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 07.01.2022


Wojna na zewnątrz i wojna która toczy się w nas

Wkrótce po tym, jak II wojna światowa zakończyła się tragicznymi wybuchami bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, ojciec mojego nauczyciela, wielki myśliciel i czołowy kabalista XX wieku, Baal HaSulam, napisał coś, co później stało się znane jako „Pisma ostatniego pokolenia”. Nie chciał przez to powiedzieć, że zbliża się koniec świata, ale raczej, że świat, jaki znamy, umiera, a rodzi się nowy. Jednak skurcze porodowe mogą być bardzo bolesne lub mniej, a my, ludzie, możemy decydować o tym, jak przez nie przejdziemy. Baal HaSulam nazwał te dwie opcje „ścieżką światła” i „ścieżką cierpienia”.

W tych pismach Baal HaSulam podkreśla, że dzięki technice ludzkość „wynalazła atom i bomby wodorowe”, a „jeśli całkowita ruina, jaką mają one sprowadzić na świat, nie jest jeszcze oczywista, przyszłość to pokaże przynosząc trzecią lub czwartą wojnę światową. Bomby zrobią swoje, a tym którzy ocaleją, nie pozostanie nic innego, jak wziąć na siebie pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracowały dla siebie więcej, niż to konieczne dla ich utrzymania, a wszystko inne będą robiły dla dobra innych”.

Wojna na Ukrainie nie toczy się między Rosją a Ukrainą; jest to starcie między dwiema połowami świata. Zmienia ona stosunki międzynarodowe i sojusze między Wschodem i Zachodem, między państwami i narodami. Ta wojna zmienia nasze spojrzenie na stworzenie i na życie. Nie zeszliśmy jeszcze na samo dno, ale kiedy podniesiemy się z nizin, przekonamy się, że świat zmienił się diametralnie. Nigdy już nie wróci do poprzedniego stanu.

Ponieważ dziś wszystko jest globalne, wojny też są globalne. W związku z tym przerażająca przepowiednia Baal HaSulama wydaje się dziś bardzo realna. W rzeczywistości, przy obecnej trajektorii, nie widzę innego rezultatu niż spełnienie się jego przepowiedni. Jedynym sposobem na uniknięcie nuklearnej wojny światowej jest posłuchanie jego rady i myślenie o dobru innych, a nie swoim własnym, niezależnie od tego jak bardzo może nam się to nie podobać.

W rzeczywistości, wojna na zewnątrz jest odbiciem wojny w nas samych. Każda wojna, od sporów domowych po wojny światowe, jest starciem ego. Ego pragnie kontroli i wyższości. Kontynuując, książka „Konformizm a szczęście: wpływ dopasowywania się do norm społecznych” publikuje badania przeprowadzone przez Solnick & Hemenway, w których ponad połowa uczestników wolała żyć w społeczeństwie, w którym zarabia się 50 000 dolarów rocznie, podczas gdy inni zarabiają 25 000 dolarów, niż w społeczeństwie, w którym zarabia się 100 000 dolarów, podczas gdy inni zarabiają 200 000 dolarów. Autorka książki, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie w Tilburgu (Holandia) Olga Stavrova podsumowała: „Ludzie nie tyle pragną mieć dużo jakiegoś dobra, lecz raczej pragną mieć go więcej niż inni”.

Niezależnie od tego, jak bolesna może być obecna sytuacja na Ukrainie, a jest ona rzeczywiście bardzo bolesna – jest to starcie ego. Musimy zrozumieć, że aby rozwiązać ten kryzys, a także każdy inny kryzys, musimy spojrzeć na siebie z boku i odciąć się na chwilę od naszego wielkiego osobistego bólu, z którym w pełni się solidaryzuję.

Jeśli skupimy się tylko na tym, aby mieć rację, to nigdy nie zakończymy wojen. Nikt nigdy nie dojdzie do porozumienia i nie powie: „Ja się mylę, a ty masz rację”; nasze ego nam na to nie pozwoli. Dlatego właśnie poszukiwanie obiektywnej sprawiedliwości jest z natury beznadziejne; jest to wybór drogi cierpienia.

Jeśli jednak odłożymy na chwilę na bok nasze żale i zgodzimy się odpocząć od prób wyrównania starych rachunków, będziemy mogli zacząć budować pozytywną przyszłość. W takim stanie będziemy mogli skupić się na pielęgnowaniu wzajemnego szacunku, a może nawet wzajemnego zrozumienia ponad licznymi głębokimi różnicami. Jeśli wytrwamy w tych wysiłkach, będzie to początek drogi światła.

W tej chwili nie spodziewałbym się niczego więcej, ale w końcu ludzkość nie będzie miała innego wyboru, jak tylko powrócić do słów Baal HaSulama i zgodzić się, że najlepszą drogą dla nas wszystkich jest droga wzajemnej troski i wzajemnej odpowiedzialności. Jeśli nie chcemy trzeciej wojny światowej, musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Dlatego właśnie prawdziwa wojna toczy się w nas samych, a wojna widoczna na zewnątrz, jest tylko odbiciem naszej szalejącej nienawiści do innych.

Źródło: https://bit.ly/3hPa6Cj


Nadmiar wody zmiękcza serce

Ulewne deszcze na wschodnim wybrzeżu Australii wyrządziły bezprecedensowy cios setkom tysięcy mieszkańców, a dziesiątki tysięcy domów zostało zrujnowanych po zalaniu przez powódź. W niektórych miejscach w ciągu zaledwie 30 godzin spadło ponad 700 mm (26 cali) deszczu. Rezultat, jak można się było spodziewać, był druzgocący. Odbudowa „prawdopodobnie potrwa miesiące, jeśli nie lata”, donosi The Guardian, a inna gazeta zgodziła się, stwierdzając: „Trudno w pełni zrozumieć destrukcyjny wpływ powodzi”.

Niektórzy z moich uczniów w Australii również zostali poważnie dotknięci przez powodzie i przedstawili poruszające opisy sytuacji. Rzeczywiście, zgodnie z chińską klątwą, żyjemy w ciekawych czasach.

Jedynym sposobem wyjaśnienia takich katastrof jest spojrzenie na szerszy obraz. Ostatecznym celem wspólnej podróży ludzkości jest całkowita jedność. Jest to zupełne przeciwieństwo naszego obecnego stanu wyobcowania i wrogości, które narastają na całym świecie. Im czujemy się silniejsi, tym stajemy się bardziej podli i mniej troskliwi. Jedynym sposobem, aby przekonać nas do doceniania towarzystwa innych ludzi, są wstrząsy, na które nie mamy wpływu.

Kiedy stajemy w obliczu wściekłości natury, jesteśmy zmuszeni się poddać. Wtedy nasze serca w końcu miękną i otwierają się na innych. Tylko w trudnych czasach doceniamy jedność i wzajemną odpowiedzialność. Jest jednak różnica między ciosem a przedłużającym się cierpieniem. Uderzenie zmiękcza nasze serca i otwiera je na innych. Ludzie na obszarach dotkniętych katastrofą odczuwają bliskość ze współcierpiącymi, wspólny los zbliża ich do siebie.

Jednak długotrwałe cierpienie ma miejsce, gdy ludzie przechodzą przez długotrwałe stany trudu i beznadziei, być może nawet przez kilka pokoleń. W takich okolicznościach ludzie częściej pytają o sens życia sam w sobie niż o złagodzenie bezpośrednich trudności. To są pytania, które ostatecznie prowadzą ludzi do zrozumienia, że ​​egoizm i zaabsorbowanie sobą nie są zrównoważonym sposobem na życie. Nawet jeśli ludzie tymczasowo pomagają sobie nawzajem, nie wznoszą się ponad swój egoizm i na pewno wpadną z powrotem w drobne walki, które doprowadzą do większego bólu.

Cios, jakiego doznało wschodnie wybrzeże Australii, jest oczywiście szokujący i bardzo bolesny. Do niedawna ich życie było stosunkowo spokojne i bezpieczne. Teraz nagle tracą wszystko i nie mają innego wyjścia, jak zacząć od nowa, wielu z nich od zera. To musi być traumatyczne dla każdego. Czy jednak jest to cios, który sprawi, że zapytają o sens życia i poszukają w sobie fundamentalnej zmiany? Czy ich serca dojrzały do ​​przemiany? Tylko czas pokaże.

Niemniej jednak natura ewidentnie na nikim nie pozostawia suchej nitki, dosłownie. Będzie nas rzucać i obracać i stawiać przeciwko sobie, zwiększając nienawiść i egoizm między nami. Z naszej strony nie możemy czekać, aż agonia sprawi, że ludzie zaczną pytać o życie. Naszym obowiązkiem jest powiedzieć im, że wszyscy będziemy musieli się połączyć, dobrowolnie lub z przymusu, i stać się jednym zjednoczonym sercem, ponieważ rzeczywiście jesteśmy jedną zjednoczoną duszą i tylko wtedy, gdy zgodnie z tym żyjemy, możemy być szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3sPgobo