Artykuły z kategorii Praktyka połączenia

Jak dziesiątka wpływa na świat

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co oznacza zjednoczenie w dziesiątce w celu zarządzania wszechświatem?

Odpowiedź: Dziesiątka lub cały wszechświat – to jedno i to samo. Dziesiątka to ten sam system, tylko na małą skalę. I to, co my robimy wewnątrz dziesiątki, wpływa na cały wszechświat w stopniu podobieństwa.

Jeśli w swojej dziesiątce możemy w jakiś sposób upodobnić się do praw obdarzania i wzajemnego połączenia, istniejących we wszechświecie, to w tej mierze, w jakiej staramy się realizować te prawa nad naszym egoizmem, wpływamy na świat. Przy czym wpływamy bardzo mocno właśnie dlatego, że jesteśmy mali, słabi, początkujący.

Wydaje się nam, że im bardziej się rozwijamy, tym bardziej będziemy wpływać na wszystko. W rzeczywistości, z jednej strony jakby więcej, ale z drugiej strony mniej. Jak na przykład wpływ małych dzieci na świat: choć jest niewielki pod względem siły, to jest ogromny pod względem oddziaływania.

Dlatego na dzieci zwraca się znacznie więcej uwagi niż na dorosłych. Świat zobowiazany jest, aby przysłuchiwać się im, i robić coś dla nich. Dzieci stanowią jego centralną część, jego przyszłość.

Tak więc dzięki sile oddziaływania i jego jakości wpływamy na wszechświat. Pod wieloma względami – jakościowo ale też w małym stopniu – siłą. A potem będzie się to zmieniać. Jednak mówimy tutaj o duchowych światach, a nie o naszym egoistycznym świecie.

Z lekcji w jezyku rosyjskim, 05.02.2019


Kongres: wchłonąć w siebie innych

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak być w kontakcie ze wszystkimi dziesiątkami, kiedy część przyjaciół będzie uczestniczyć w kongresie fizycznie, a część – wirtualnie?

Odpowiedź: Jaka różnica? Na kongresie będą przypadkowe dziesiątki. To nie jest dla mnie ważne, gdzie znajdują się moi przyjaciele.

Kongres jest przeznaczony do tego, aby wchłonąć w siebie wszystkie pozostałe dziesiątki, całą światową grupę, absorbować w siebie opinie, uczucia – wszystko, co jest we wszystkich naszych przyjaciołach, a nie dlatego, żebym przyjechał razem ze swoją dziesiątką, usiadł za wyznaczonym dla nas stołem, gdzie byłoby napisane: to jest włoska grupa, tutaj ona siedzi.

Co to za różnica, czy siedzę tutaj, czy u siebie w Rzymie, czy w innym miejscu. Ja muszę zmieszać się ze wszystkimi, maksymalnie poczuć ich ducha, życie i w tej mierze będę posuwał się naprzód.

Nasz postęp naprzód zależy od tego, na ile wzajemnie zmieszamy się między sobą – w tym jest nasza siła! Nie każdy z nas, a właśnie wspólnie!

Tak więc niech część przyjeżdża tutaj, część pozostanie tam, nie ma żadnej różnicy, najważniejsze jest to, że przez cały czas staram się wchłonąć w siebie wrażenia od wszystkich przyjaciół, ich miłość, ich uczucia, ich dążenia do celu. Potrzebuję tych sił.

Z lekcji w języku rosyjskim, 05.02.2019


Fragmenty z porannej lekcji 18.10.2018, cz.1

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Nauka Kabały jest przeznaczona do tego, by odkryć Stwórcę Jego stworzeniom. W tym celu muszą one zmienić swoją naturę – a dokładniej sposób, w jaki z niej korzystają. Samo jestestwo – pragnienie przyjemności – pozostaje w stworzeniu, będąc jego „materią”, pierwotną podstawą.

A inną rzeczą jest to jak stworzenie chce zarządzać się swoją naturą. To jest znak tego, jak bardzo ono chce zbliżyć się do Stwórcy.

Można używać swojej natury tak, jaka ona jest – ze względu na otrzymywanie na swoją korzyść. Tak działa w stworzeniu wrodzony program pod nazwą „egoizm”.

Albo stworzenie może uciekać się do różnych sztucznych środków, nie znajdujących się w jego naturze – za wyjątkiem jednego, pierwotnego. Ten pierwotny bodziec nazywany jest „punktem w sercu”. Podążając za nim, stworzenie może zmienić intencję i używać swojej otrzymującej natury do obdarzania.

Nie jest możliwe wyzbycie się własnego jestestwa, jednakże stworzenie jest w stanie przełączać się między intencją ze względu na otrzymywanie a intencją ze względu na obdarzanie. To przejście zależy od porównania mojej ważności z ważnością Stwórcy. I tu zaczyna się cała walka stworzenia; kto jest ważniejszy? Czy ja kontroluję sytuację i określam swoje działania, myśli, plany – czy robi to Stwórca?

Jak w rzeczywistości można ustąpić Mu miejsce? Być może najpierw należy oszacować własną władzą; w jaki sposób zachowują kontrolę nad samym sobą, jakich instrumentów używam, by kontrolować świat? Przez tysiące lat staraliśmy się podbić świat, ale w rezultacie odkrywamy, że nad niczym nie mamy żadnej kontroli. Wręcz przeciwnie, znajdujemy się w wirze sił, które działają w nas i robią z nami, co chcą. Jakie tam plany…

Tak więc, czy mogę się zgodzić a nawet cieszyć się z tego, że nie pozwalają mi „sterować”? W przeciwnym razie, dając swobodę egoizmowi, doprowadziłbym się do całkowitego upadku.

Jak mogę odkryć Stwórcę i przyznać Mu rolę władcy świata, panującego nad całą moją rzeczywistością? Przecież ten świat, ta rzeczywistość jest we mnie.

Tu właśnie kryje się wyjątkowe, wspaniałe rozwiązanie, unikalny środek – środowisko, które sprzeciwia się zarówno Stwórcy, jak i człowiekowi. Nie dbam o innych – po prostu chcę ich wykorzystać. Jeśli byłoby to możliwe, chętnie bym ich zjednoczył – przecież wtedy byliby jak jedna całość pod moją władzą. Jeśli zaś nie mogę ich wykorzystać, to wolę by się rozproszyli, rozdrobnili siły.

Ostatecznie, wszystko zależy od tego jak odnoszę się do środowiska.

I tak samo – ze strony Stwórcy. W Psalmach jest powiedziane: „Jak miło i przyjemnie jest siedzieć braciom – i także razem”. Kabaliści wyjaśniają nam, że także oznacza Stwórcę, który także znajduje się razem z nami.

Gdzie On jest? Gdzie jest miejsce Jego chwały?

On jest między nami. Jeśli utrwalamy między sobą miejsce, związek, jeśli jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni przez sieć dobrych wzajemnych relacji, wtedy właśnie w niej On się odkrywa. Właśnie, dlatego w języku hebrajskim jednym z imion Stwórcy jest Miejsce.

To miejsce musimy stworzyć my, zbudować, sformować, stale o nie dbać, aby było coraz wyższe, coraz bardziej dostojne i coraz lepiej odpowiadało Stwórcy, którego pragniemy odkryć.

Nie chodzi o to, czy ktoś zmienia się na własną rękę, czy nie. Ważne jest, aby relacje między nami odpowiadały właściwościom Stwórcy. On właśnie zgodnie z tym się manifestuje.

Nie oznacza to jednak, że zaczynamy po prostu odnosić się do siebie lepiej. Zmieniamy nasze relacje jakościowo, objawiając w nich nową istotę, którą On jest.

Oto, co oznacza „odkrycie Stwórcy stworzeniom”. Innymi słowy, odkrywa się nam Jego obecność, Szhina, a w niej – dusza. I w tym wszystkim – Stwórca, właściwość wzajemnego obdarzania między nami.

A więc cała praca wykonywana jest na zewnątrz, w naszym wzajemnym połączeniu, gdzie budujemy miejsce dla odkrycia Stwórcy. Dlatego powiedziane jest: „Izrael, Tora i Stwórca są jednością”.

Zakończenie tej pracy leży w pierwotnym zamyśle, uświadamiając sobie to, że stale powinniśmy dbać o to, co leży między nami, ponad osobistym pragnieniem każdego. Nie zwyczajnie o relacje, a o miejsce, które powinno być odpowiednie do objawienia się Stwórcy.

Zmieniło się tylko jedno od czasu wspólnej duszy Adama Riszon– zerwała się sieć wzajemnego naszego połączenia. I teraz już z nowymi siłami musimy ją odbudować, a co najważniejsze, z nową świadomością; dlaczego i jak to właśnie robimy, splatając węzeł za węzłem, jak rybacy, którzy naprawiają sieć. Właśnie w nią złapiemy Stwórcę.

* * *

W Torze powiedziano o metodzie korekty egoizmu: „Nie w niebiosach jest ona… i nie za morzem …, a w sercu twoim”. Wszystko zależy od tego czy poprawnie wyobrażamy sobie skorygowane pragnienie – jako sieć naszych wzajemnych relacji.

Ta sieć jest właśnie tym naczyniem, w którym odkrywa się Stwórca dzięki podobieństwu właściwości między Nim i tym naczyniem, tą siecią. Razem ją tkamy dopóki nasze połączenie swoją trwałością, swoją budową i swoją właściwością nie pozwoli Stwórcy odkryć się w niej.

* * *

Rozwój postępuje ku celowi stworzenia i wszystko zależy tylko od tego, jak go przyjmujemy. Albo zawczasu budzimy się z dołu i przygotowujemy wspólne naczynie-pragnienie albo, jeśli lenimy się, następny etap powstaje poprzez przebudzenie z góry.

Pomiędzy tymi dwiema możliwościami odczuwamy upływ czasu, zmiany okresów, stanów – w lepszą lub gorszą stronę. Jeśli przygotowujemy się zawczasu, chociażby próbujemy, to postrzegamy drogę, jako zmiany na lepsze – zarówno w umyśle jak i w odczuciu. A jeśli nie zgadzamy się z nimi rozumem i nie jesteśmy gotowi wewnętrznie, wówczas one odczuwane są, jako zło.

Najważniejsze jest to jak bardzo udaje się nam włączyć w ten proces, który pierwotnie został ustanowiony, jako zamysł stworzenia. A zamysł jest taki, aby doprowadzić stworzenie do ostatecznej korekty.

Dlatego starając się znaleźć siebie i wspólny, wzniosły cel w biegu wydarzeń, jak również najbliższe zadanie na drodze, bardzo ułatwiamy nasz postęp, który w każdym razie będzie kontynuowany, w dobry lub zły sposób.

A poza tym, to pozwala nam przejawiać nasz stosunek do programu i do Stwórcy, który go urzeczywistnia. Poprzez nasz wybór identyfikujemy się z Nim albo na odwrót, przeciwstawiamy się Jemu.

Jego wielki, uniwersalny program nie jest jakąś daleką przerywaną linią. On przejawia się w naszym wzajemnym połączeniu, które kształtuje doskonały system do odkrycia doskonałego Stwórcy. I tylko tak powinniśmy sobie wyobrażać dalszą drogę – jako stworzenie wspólnej sieci między nami.

Nie możemy jej ogarnąć rozumem. W jej splotach kryją się sprzeczności, których zgodnie z naszą logiką nie możemy ze sobą połączyć. Nie rozumiemy jak mogą połączyć się i wzajemnie się wspierać dwa przeciwieństwa.

I dlatego tutaj potrzebna jest praca ponad wiedzą: chwytam się za dwa końce, za dwie nici – i tylko na wyższym poziomie łączę je między sobą.

I wtedy łącząc się w jedno, one tworzą nowy duchowy stan.

* * *

W sieci wzajemnych połączeń o dużych oczkach łowimy „dużą rybę” – materię pragnień. Jednak pomimo imponującej objętości niewiele w niej można rozpoznać.

I przeciwnie, mała sieć pozwala nam łowić „małą rybę”, w której właśnie odkrywa się istota stworzenia. W małej sieci istnieje więcej niuansów, szczegółów, odcieni, elementów percepcji, mądrości, sprzeczności, refleksji. A to jest lepsze.

Im ciaśniejsze są nasze wzajemne relacje, tym bardziej dostojne jest to miejsce, które przygotowujemy do odkrycia Stwórcy.

* * *

Skorygowane pragnienie jest siecią naszych wzajemnych połączeń, gdzie połączone jest ze sobą dziesięć sfirot, niechby w najprostszy sposób. Tworząc to połączenie między Keter i Malchut widzimy, jaką każdy odgrywa rolę w konkretnym przypadku. A w rezultacie, przy silnym spojeniu, nasze połączenie staje się polem, w którym już nie można rozpoznać pojedynczych nici.

Teraz znajdujemy się od siebie w nieskończonej duchowej odległości, która nie pozwala ujawnić ani jednego duchowego zjawiska. Ale jeśli staramy się ustanowić wzajemne obdarzanie, wzajemne połączenie, troskę o siebie nawzajem, wzajemne poręczenie, wtedy w tym miejscu, w tej sieci tworzą się warunki pozwalające coś złowić.

Powiedziane jest o tym: „Wy tworzycie Mnie”. Sama nasza sieć określa, co my w nią złapiemy.

* * *

Wzajemne obdarzanie jest formą naszej właściwej komunikacji. Ja chcę obdarzać ciebie, a ty mnie, ale bez połączenia między nami nie możemy tego zrobić. Dlatego każdy powinien być zarówno naczyniem otrzymywania, jak i naczyniem obdarzania. W każdym muszą istnieć te dwie formy – obdarzanie i otrzymywanie.

W przeciwnym razie nie będziemy w stanie ustanowić połączenia między nami. Dzieje się tak, dlatego że stworzeni jesteśmy z otrzymującego pragnienia – a intencje budujemy na obdarzanie.

* * *

Naszym głównym problemem są zerwane relacje. Ale my ich nie widzimy. Jak możemy je rozpoznać, odczuć, aby ponownie zacząć zjednoczenie?

Samo pragnienie, by być wzajemnie połączeni, otwiera nam oczy i widzimy, że nie chcemy, nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

Generalnie, żadna duchowa właściwość nie przejawi się, dopóki jej nie obudzimy, nawet, jeśli używamy materialnych metod. Duchowe przebudzenie musi pochodzić od nas. Staramy się wspierać siebie nawzajem, dbać o siebie nawzajem – i szczerze zdiagnozować w sobie odrzucenie od jedności, świadome lub nieświadome.

W ten sposób przejawiają się porwane nici – w postaci pustej przestrzeni między nami. Okazuje się, że patrząc na siebie, nie widzimy się. Ta niechęć również musi zostać ujawniona, ona nie przejawi się sama przez się. Nie przypadkowo Natura nieustannie popycha ludzkość ku coraz ściślejszemu połączeniu, którego my nie chcemy, ale też nie możemy tego uniknąć…

* * *

W przeddzień wirtualnego kongresu chciałbym zobaczyć, że udaje się wam być wewnętrznie, zmysłowo połączonymi w jedno – w grupach i między grupami. Musimy zrozumieć, czuć, mieć świadomość, że jesteśmy wzajemnie od siebie zależni. Każdy powinien naprawdę poczuć zależność od każdej grupy na ekranie.

Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej wrażliwi, podatni na to: czy wszystkie grupy są w kontakcie? Czy wszyscy są w pełnym komplecie? Jakie pytania zadają? Ma to dla nas coraz większe znaczenie. W ten sposób tworzymy sieć naszych wzajemnych połączeń.

Będziemy również nad nią pracować w trakcie kongresu – na lekcjach i podczas przerw. Zewnętrzne powiązania między grupami wpłyną na każdą od wewnątrz i ją spoją.

W taki sposób zbuduje się społeczność. Poczujemy to „w środku”. Będę potrzebował rozpaczliwie widzieć wszystkie grupy, wszystkich przyjaciół, dlatego że bez nich nie jestem w domu, nie jestem we właściwym miejscu, jak zagubione dziecko…

Tworzymy między sobą wspólne „terytorium”, wspólne pragnienie, wzajemne włączenie. I w tym szczególnym miejscu odkrywamy Stwórcę. Odkrywamy w miarę tego, jak bardzo udało nam się połączyć.

A na koniec korekty wszyscy staną się jedną całością, w którą każdy wnosi 100% obdarzania. I w tej wspólnocie Stwórca zamanifestuje się w pełni. Wszak On ją stworzył, On ją rozbił, On ożywił ją do naprawy – i On odkrywa się w niej.

Teraz na kongresie chcemy osiągnąć stan zarodka, embriona, płodu w matczynym łonie Najwyższego – pierwszego punktu wspólnego wzajemnego połączenia.

* * *

Jakość naszego wzajemnego połączenia jest najważniejsza. Nie ma nic oprócz połączenia między nami. Jest to tak przeciwne naszej naturze, że nie chcemy o tym nawet słyszeć. Ludzkość już próbowała coś z tym zrobić, myliła się, znalazła się w zagrożeniu – i dlatego nie chce więcej tym się zajmować.

Jednak nie ma innej opcji, tak być powinno. A my mamy na to zupełnie inną metodę: my używamy siłę Natury, Wyższą siłę. W Naturze wszystkie poziomy – nieożywiony, roślinny i zwierzęcy – są połączone ze sobą. Ona jest integralna, globalna. I dlatego musimy przyciągać z niej siły, które będą działać również i na nas, aby nadać ludzkiemu społeczeństwu tę samą formę.

* * *

Powinniśmy odczuwać współzależność w naszym połączeniu: ja odkrywam Stwórcę w tobie, a ty możesz Go odkryć tylko we mnie.

Z porannej lekcji 18.10.2018


Co to jest prawdziwe połączenie?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co to jest prawdziwe połączenie?

Odpowiedź: Przy prawdziwym połączeniu tworzymy siły poza nami. Jeśli łączę się z tobą, to pojawia się wspólna siła, która znajduje się nie w każdym z nas, ale między nami.

Właśnie dlatego, że każdy z nas jest egoistą, a następnie odsuwa ego od siebie, wchodzi w przestrzeń między nami, i tam powstaje wspólna siła z naszych anty-egoistycznych sił. W niej łączymy się i odkrywamy Stwórcę.

Jest to działanie wewnętrzne.

Z lekcji w języku rosyjskim, 19.08.2018


Fragmenty z porannej lekcji 05.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Teraz przechodzimy przez niełatwy, ale bardzo interesujący etap wewnętrznej rewolucji, która wymaga od nas całkowitego przewrotu w postrzeganiu naszej grupy i wszystkich grup razem. My praktycznie przystępujemy do budowania „ostatniego pokolenia” i chcemy stworzyć jedną wspólną grupę.

Wcześniej istnieliśmy, jako różne grupy nie bardzo związane ze sobą, we wszystkich zakątkach świata. W najlepszym przypadku działały między nami mechaniczne relacje w celu przekazywania materiałów edukacyjnych, tłumaczeń na różne języki.

Ale teraz chcemy zbudować prawdziwy związek: fizyczny i, co najważniejsze serdeczny, aby przekształcić się w jedno wspólne duchowe naczynie, „kli“. To już jest zupełnie inny stopień, nowa istota, którą chcemy osiągnąć. Jeśli połączymy, jakość i ilość w naszym związku, to wtedy możemy zbudować kli, w którym odkryje się Stwórca.

Należy tylko starać się przysłuchiwać sobie nawzajem, chcieć połączyć się sercami z tymi grupami, które widzisz na ekranie. Nie jest tak ważne, co oni mówią, ponieważ jest to tylko środek do połączenia naszych serc.

A wszystko to w przeciwieństwie do współczesnego świata, gdzie akceptowane jest siedzenie w dwójkę w kawiarni, i rozmawianie ze sobą przez telefon komórkowy. Wręcz przeciwnie, my chcemy słyszeć żywy głos przyjaciół, bez SMS-ów i innych środków, aby poczuć nas wszystkich jak najbliżej siebie.

Jest to ogromna różnica między połączeniem „z ust do uszu“ a „od serca do serca“. A następnie być może dojdziemy do połączenia „z ust w usta“ za pomocą wspólnego ekranu, stojącego w „pe de rosz“.

Wirtualne połączenie, które chcemy zbudować będzie silniejsze niż fizyczne połączenie, tak jakbyśmy znajdowali się w tej samej przestrzeni, w jednym pomieszczeniu. Odległości między nami powinny wielokrotnie wzmacniać, a nie oddalać nasze połączenie.

* * *

W miarę jak anulujemy, ograniczamy nasze pragnienie, zaczynamy odczuwać Stwórcę. A jeśli oprócz tego ograniczenia robimy go również podobnym do wyższej siły, dzięki temu już przylepiamy się do Stwórcy, zrównujemy się z Nim we właściwościach i tak wznosimy się po stopniach.

Zatem należy wykonać dwa działania:

1. Anulować swoje pragnienie.

2. Oprócz tego samo-anulowania i ograniczenia, upodobnić się do Stwórcy, do Jego działania obdarzać. To już oznacza pracę z ekranem i odbitym światłem.

* * *

Czujnik do postrzegania Stwórcy buduje się tylko na naszym połączeniu między sobą. Stwórca zorganizował dla nas stan początkowy, w którym wszyscy istniejemy odizolowani od siebie. A kabaliści uczą nas jak zbudować więź między nami, aby wewnątrz niej odkryć Stwórcę.

Nasza światowa społeczność Bnei Baruch to ogromny, złożony mechanizm. Wystarczy spojrzeć na ekrany, gdzie tylko nie ma naszych grup: Toronto, Mińsk, Hadera, Tallinn, Sao Paulo, Afryka, Nowy Jork itd…

Trzeba tak się zjednoczyć, aby w tym ogromnym i obszernym kli usłyszeć i zobaczyć odkrywającego się Stwórcę. Jak w radiu lub odbiorniku telewizyjnym, kiedy kręcimy gałką nastrajając częstotliwość fali, i zaczynamy wychwytywać głos albo nawet obraz.

Musimy realizować to między nami: tak obrócić gałkę regulatora naszego połączenia, aby złapać Stwórcę między nami.

* * *

Stopniowo przechodzimy od studiowania tekstów i technicznych szczegółów do pracy nad rozszerzaniem i budowaniem naszego kli. Są to zupełnie inne studia. Im bardziej poszerzymy nasze serce, tym więcej poczujemy, a z odczucia więcej zrozumiemy.

Zwykle uczymy się w inny sposób: studiujemy i nauka stopniowo przynosi odczucia. A tutaj wręcz przeciwnie, poszerzamy nasze narzędzia percepcji, uczucie, aby w nim odkryć rzeczywistość. Dlatego jest to prawdziwy postęp, wszakże „uczy się nie umysłem „.

* * *

Za każdym razem, gdy łączymy się trochę bardziej, czujemy inaczej i rozumiemy inaczej. Jeszcze trochę się jednoczymy –  jeszcze lepiej rozumiemy, dokonujemy nowego odkrycia. Odkrycie przychodzi tylko w wyniku silniejszego połączenia. Pomiędzy nimi istnieje nierozerwalne połączenie: połączenie-odkrycie, połączenie-odkrycie. To wszystko to są zmysłowe pojęcia, a umysł przychodzi później, by przeanalizować odczucia.

* * *

Tylko poprzez wzmocnienie więzi między sobą zbliżamy się do Stwórcy. Przecież w ten sposób aktywujemy nasze pragnienia obdarzania. Nie ma żadnej innej możliwości na uzyskanie kli obdarzania oprócz dążenia do połączenia się z innymi grupami.

Szczególnie dotyczy to duchowego świata, ponieważ tam dziesiątka nie jest uważana – za dziesięć, tylko za jeden. I jeśli ustanowimy takie połączenie między wszystkimi tymi jednostkami, to zobaczymy, jak rozszerzają się nasze narzędzia percepcji. To tak, jakby rozszerzała się moja klatka piersiowa, moje serce, a ja coraz bardziej czuję i dzięki odczuciu więcej rozumiem. Zrozumienie przychodzi w ślad za odczuciem.

Z porannej lekcji 05.10.2018


Membrana zjednoczenia

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Zgodnie z definicjami nauki Kabały zwykły ludzki egoizm nie jest nazywany złym początkiem – to tylko nasza natura, z którą rodzimy się i rośniemy.

Jeśli człowiek nie zajmuje się Kabałą, to nie zmienia swojej natury ani w dobrą, ani w złą stronę. Dlatego zmiana natury możliwa jest tylko z pomocą światła, które ją stworzyło.

Przebudzając światło i wywołując na siebie jego działanie czujemy, że zaczynamy się zmieniać. Chcąc się zmienić, człowiek zajmuje się Kabałą, uczy się, rozpowszechnia tę wiedzę, pracuje w grupie i nagle zauważa, że staje się gorszy, zaczyna widzieć zło w sobie i wokół siebie, przechodzi wzloty i upadki.

Cała praca polega na tym, aby przyciągnąć do nas wyższą siłę – Stwórcę z wyższego źródła, przez które jesteśmy stworzeni. I żebyśmy naprawdę poczuli potrzebę wyjścia ze złego początku, który oddziela nas od siebie wzajemnie i oddala nas od celu, uniżając nas, wyższe siły zwiększają go w każdy możliwy sposób.

Dzięki zaangażowaniu się w Kabałę, mocniej wpływa na nas wyższe światło i zaczynamy czuć się bardziej egoistycznymi, a świat bardziej ciemny. W ten sposób przejawia się zły początek. On odkrywa się tylko tym ludziom, którzy używają źródła wyższego światła, które wpływa na nich i rozwija ich pragnienie ponad poziom zwierzęcy.

W taki sposób podnoszą się oni na ludzki poziom i kontynuują postęp w dwóch liniach, jakby chodząc na dwóch nogach. Lewa linia – to wzrost egoistycznego pragnienia, zwiększającego się dzięki studiom. A naprzeciw niej prawa linia – wzrost w nas pragnienia obdarzania. Lewa linia nazywa się wiedzą, a prawa – wiarą ponad wiedzę. I tak człowiek porusza się naprzód.

Nie wystarczy po prostu studiować te stany z książki, trzeba poczuć je wszystkie i wtedy przyjdzie zrozumienie tego zjawiska, poprawne podejście do wzlotów i upadków, umiejętność szybkiego przechodzenia z upadków do wzlotów.

Nie ma bardziej skutecznego, wiernego, celowego i szybkiego środka do przebudzenia wyższego światła niż połączenie. Dla niego przebudzamy wyższe światło wprost w jego źródle. Kiedy spajamy się, to zaciskamy się jak membrana w aparacie fotograficznym i skupiamy na sobie wyższe światło, które dokładniej i silniej na nas wpływa. W taki sposób zaczynamy z większą siłą i szybkością przechodzić upadki i wzloty.

Dlatego zjednoczenie jest najbardziej skutecznym i ukierunkowanym środkiem wpływania na wyższe światło. Łącząc się miedzy sobą, wywieramy nacisk na światło działające przez nasze zjednoczenie, i przyciągamy je do siebie, zaciskając naszą „membranę”, i w taki sposób posuwamy się naprzód.

Z lekcji poświęconej przygotowaniom do kongresu we Włoszech, 25.07.2018


Fragmenty z porannej lekcji 06.07.2018

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Od miłości do stworzeń, do miłości do Stwórcy”

Dlaczego dla miłości do Stwórcy należy przejść przez miłość do stworzeń? Na miłość do Stwórcy zgadzają się wszyscy, przecież jest to wyższa siła, która stworzyła wszystko i zarządza wszystkim. Z egoistycznych powodów korzystne jest dla nas pokochanie takiej siły, zaprzyjaźnienie się z nią.

A ze stworzeniami wszystko jest na odwrót, nie kochamy ich i uważamy za niepotrzebne. Czasami nawet śnimy o tym, że oprócz nas nie ma nikogo innego na świecie. I nie tylko we śnie, ale również w zwykłym życiu każdy myśli tylko o sobie samym i bierze pod uwagę tylko własną korzyść.

Miłość do stworzeń jest czymś zupełnie nierealnym i po co jest nam ona potrzebna? Nawet, jeśli wymyślamy różnego rodzaju przyczyny, z których powodu powinniśmy się kochać, i w umyśle zgadzamy się, że powinniśmy być we wzajemnej harmonii z wszystkimi, ale to pozostaje tylko dobrymi intencjami. A w rzeczywistości to nie wychodzi, ponieważ nasza natura nie pozwoli nam kochać i nawet zwyczajnie zjednoczyć się w przyjazny sposób.

Dlaczego Stwórca to tak zorganizował, że musimy być Jego przeciwieństwem? Jeśli chcemy osiągnąć doskonałość, wznieść się na wysokość Stwórcy, który obejmuje w sobie całe stworzenie, to musimy zdobyć Jego właściwości. Oznacza to, że musimy składać się z obu właściwości, i dlatego Stwórca pierwotnie stworzył nas w odwrotnej do siebie formie, abyśmy nad tym przeciwieństwem doszli do Jego podobieństwa.

Okazuje się, że człowiek musi zawierać w sobie dwa przeciwieństwa: na dole – nasza życiowa trajektoria z różnego rodzaju przeszkodami: ten świat, problemy, pragnienie otrzymywać. A my musimy postarać się być ponad nią w pewności, że „Nie ma nikogo oprócz Niego”, wyższej siły, wyższego świata, obdarzania.

Na wskutek włączenia w siebie tych dwóch części uzyskujemy środkową linię, w której dwie pozostałe istnieją w harmonii i równowadze. W taki sposób osiągamy fuzję ze Stwórcą.

Dochodzimy do połączenia ze Stwórcą, mając w sobie dwie natury: przeciwstawną do Stwórcy i wspierającą Go. Zatem, pozostając stworzeniem, osiągamy podobieństwo do Stwórcy. I droga do tego celu idzie przez miłość do stworzeń, a od niej już do miłości do Stwórcy.

Nad wszystkimi przeszkodami, które Stwórca pokazuje nam w tym świecie, w naszym życiu, nad problemami wewnętrznymi i zewnętrznymi trzymamy się jednej zasady: „Nie ma nikogo oprócz Niego”, wzajemnie wzmacniamy siebie i wtedy zaczynamy uświadamiać sobie konieczność, by unieść się nad swoimi odczuciami (jak jest powiedziane: „Mają oczy, ale nie widzą, mają uszy, ale nie słyszą”).

Ponad tym wszystkim musimy postanowić, że wszystko pochodzi od Stwórcy i nie po to, byśmy korygowali świat, a tylko odnosili wszystko do Stwórcy. Na tym polega nasza naprawa.

Nie dotykamy tego świata, nie chcemy niczego w nim zmieniać: ani w naturze poszczególnego człowieka, ani w relacjach między wszystkimi. Zmienia się tylko nasza postawa, akceptacja, że wszystko pochodzi od Stwórcy, i to decyduje o korekcie. I kiedy decydujemy o tym, to rozumiemy konieczność miłości do stworzeń: zaczynamy od przyjaciół, a następnie to uczucie rozszerza się na cały świat.

Z porannej lekcji 06.07.2018


Moje myśli na Twitterze 15.03.2018, cz.1

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca wywołuje w nas właściwość otrzymywać. O właściwość obdarzania musimy prosić! Po utworzeniu grupy mogę poprosić Stwórcę. Ponieważ razem oznacza próba połączenia, obdarzania, podniesienia się nad własnym egoizmem. Na Stwórcę mamy wpływ przez grupę – dziesiątkę – minjan.

Człowiek jest przeciwieństwem Stwórcy. Żeby otrzymywać od Stwórcy siłę naprawy musi stworzyć pośrednika, który ma właściwości stworzenia i Stwórcy (Mojżesza). Grupa może pełnić tę funkcję: pojedynczo egoiści, otrzymujący, a razem – obdarzający, w połączeniu ze Stwórcą.

Stwórca i stworzenie, obdarzający i otrzymujący, są skrajnie sobie przeciwni. Żeby ich połączyć konieczna jest pośrednia właściwość, która włącza w siebie obie. Mojżesz 40 lat wchłaniał właściwości Malchut, Faraona, egoizmu, i 40 lat – właściwości Biny. On – to „wierny przewodnik” naprawy egoizmu.

Nie możemy kontaktować się wprost z wyższą siłą, Stwórcą, ponieważ jesteśmy przeciwstawni właściwościami – i dlatego Go nie rozumiemy, nie czujemy, nie ma kontaktu. Konieczny jest etap pośredni, który może nas połączyć. To jest stopień Biny, Mojżesz, który łączy Malchut z Keter.

Jak kabalista odbiera innych ludzi? – Ale przecież nie ma „innych ludzi”. W ogóle nie ma nikogo. Ja, ADAM istnieję sam na sam ze Stwórcą. Nie nudzi się? – Nie, nie nudzi się. Wszystko jest we mnie. W takim stopniu zarządzam światem. W takim stopniu jestem połączony ze Stwórcą: ”Jeden przyjmuje jednego”.

Świadomy w sobie zła jest ten, kto nazywa siebie złoczyńcą, egoistą. Jest on świadomy zła w sobie do tego stopnia, w jakim już jest sprawiedliwy. Kiedy człowiek czuje się jak grzesznik, w takim stopniu on już jest sprawiedliwy.

Dopóki identyfikuję się z egoizmem, czuję uderzenia w niego na sobie. Ale jak tylko przestaję odczuwać egoizm, jako mój własny, przestaję odczuwać uderzenia, które na niego spadają. Egoizm wydaje mi się być zwierzęciem, które istnieje obok mnie. A ja, człowiek, jestem ponad nim.

Dusza – to pragnienie napełnić Stwórcę poprzez pragnienie robienia dobra innemu, pragnienie przeciwstawne do naszego egoizmu. To nie jest kalkulacja; „Co mogę dostać od innego”, a „Czym mogę napełnić innego”. Nagrodą jest dusza, wieczne połączenie ze Stwórcą!

Kabała uprzedza: jeśli będziemy próbowali budować interakcje według materialnych, egoistycznych praw, nawet „szczerych” na zasadzie; „moje – moje, a twoje – twoje”, wywołamy manifestację jeszcze większego zła, ponieważ, by naprawić zło, potrzebne jest jego zrozumienie.

Wszystkie nasze działania niosą albo naprawę, albo szkodę. Nawet moment nierobienia niczego – to jest czas, którego ty nie wykorzystałeś do naprawy, a to oznacza, że przyczyniłeś się do rozbicia! Dlatego zawsze powinno palić się w nas pragnienie powszechnego połączenia.

Modlić się (leitpalel) – oznacza osądzać siebie. Przede wszystkim człowiek musi stać się sędzią siebie samego; „Kim jestem, kim chcę się stać?”. Różnica między rzeczywistym (teraz) i upragnionym (w następnej chwili) jest właśnie modlitwą, wzniesieniem prośby, MAN. Sądź i zmieniaj siebie!

Błąd Marksa polegał na tym, że oddzielił cel ludzkości, podobieństwo do Stwórcy, założone w naturze, od celu społeczeństwa „od każdego według jego zdolności – każdemu według jego potrzeb”, a to oznacza, że od początku skazał na niepowodzenie wszystkie próby stworzenia altruistycznej gospodarki.

Dostępne jest dla nas 4% Wszechświata. Nie czujemy pozostałych 22% ciemnej materii i 74% ciemnej energii, a zatem nie możemy badać. Badając świat, naszymi egoistycznymi właściwościami, znaleźliśmy się w ślepym zaułku. Ale on nas zmusi do zrozumienia, że rozwój pójdzie tylko w stronę naprawy egoizmu.

Tramp jest przeciwko globalizacji! Przecież dopóki nie naprawimy naszego egoizmu, to przy jego dodawaniu, przy globalizacji będzie ciągle się powiększał. A zatem przed jego naprawą, lepiej oddalać się od siebie, a nie łączyć. Zobaczcie jak wyglądają wszystkie firmy, podobne są do gangów przestępczych!

Odczuwamy poprzez swój egoizm, dlatego nasz odbiór ogranicza się tylko do tego, co przepuszcza nasze ego – czy dobre jest to dla niego, czy złe. Nie czuję innych, czuję reakcje mojego egoizmu na nich. Nie jestem obiektywny. Ale kabalista, podnosząc się nad swoim egoizmem, odbiera cały świat obiektywnie.

Odkrycie Stwórcy daje wiedzę człowiekowi, w jakim świecie on istnieje. Jesteśmy przyzwyczajeni istnieć „od urodzenia do śmierci”. Przyzwyczailiśmy się, że umieramy. Kabalista chce czuć się poza czasem, chce wyjść poza ograniczenia. Dlatego studiuje Kabałę i wprowadza ją w życie. 

W naturze istnieją trzy poziomy: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy. Większego poziomu w naszej naturze, w naszym świecie nie ma! Poziom Człowiek – pojawia się, kiedy ludzie łącząc się, tworzą obraz Adama przed grzechem. Adam – od słowa – podobny do Stwórcy, do właściwości obdarzania i miłości.

Naucz się od Faraona wierności wobec Stwórcy: on wykonuje swoje zadanie z oddaniem i poświęceniem. Prawdziwy niewolnik Stwórcy, jakich więcej nie ma. Na każdym kroku, w każdym związku on kalkuluje, jak wszystko zabrać dla siebie. Musimy nauczyć się tego od Faraona i zwrócić się do Stwórcy.

Cały świat zobaczyć można w dziesiątce. Dziesiątka – to kompletny system wszechświata, w ogólnym systemie nie ma więcej niż dziesięć elementów. W dziesiątce odkryjesz cały świat, wszystkie światy, włączając w to Stwórcę. Poza dziesiątką nie ma nic. Wszystkie światy koncentrują się w niej. W niej odkryjesz wszystko!

@ Michael Laitman


Miłość do przyjaciół – nasze wspólne bogactwo

каббалист Михаэль Лайтман Wiele czasu wymaga, żeby zobaczyć i zrozumieć, że jeśli postanowisz zebrać wszystkie siły, przyjaciół i włączysz je w siebie, to stanie się to twoim duchowym naczyniem – organem duchowego postrzegania, przez który poczujesz i zrozumiesz sens życia, który jest ponad materialnym ciałem i znajduje się wewnątrz duszy. Wtedy człowiek zrozumie zasadę: „Pokochaj bliźniego swego jak siebie samego”, skierowaną wyłącznie na ten wysoki cel. A jego przyjaciele, ich pragnienia i dążenia do duchowości, do osiągnięcia tego celu stworzenia – są to w istocie części jego własnej duszy.

Każdy człowiek czuje, że aspiracje do osiągnięcia duchowego celu znajdują się w przyjaciołach – są to organy jego duchowego ciała. Dlatego rozumie, że miłość do przyjaciół – to przyłączenie do ich duchowych aspiracji, z których każdy z nas buduje naczynie swojej duszy.

A kiedy wszyscy odnajdą „miłość do przyjaciół”, zbiorą pragnienia wszystkich do osiągnięcia celu, przez to osiągając własną duszę – łączymy wszystkie te dusze razem. Tak powstaje wzajemne wierne połączenie, które daje każdemu to, co istnieje w jednym, drugim, trzecim – ponieważ wszyscy są włączeni we wszystkich!

Różnica jest tylko między moim początkowym, pierwotnym punktem, z którym zacząłem pracować, korzeniem mojej duszy – i całym pozostałym pragnieniem otrzymanym od przyjaciół. Ale i jedne i drugie – są to siły mojej duszy. I dokładnie tak samo ma drugi, i trzeci – wszyscy mamy tę samą siłę. Różnica jest tylko taka, że każdy odnosi się do reszty ze swojego pierwotnego, początkowego punktu.

Okazuje się, że mamy wspólne naczynie – pragnienie, jedną łączącą nas sieć, przy pomocy której możemy osiągnąć pożądany cel: miłość do przyjaciół łączącą wszystkich. W ten sposób odkrywamy wzajemne więzi, pragnienie zwane wzajemnym obdarzaniem i wspólną siłę, która nazywa się – Stwórca.

W tym odkryciu leży istota naszego życia i osiągnięcie celu stworzenia.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 27.10.2011


Jak pozyskać duszę?

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Człowiek przechodzi przez cierpienia i długoletnie poszukiwania sensu życia. Wszystko to stopniowo tworzy się w nim w jeden system, w jedno pragnienie, dążenie, wewnętrzne napięcie tworzące poczucie, że jest on zobowiązany do odkrycia, własnej duchowej egzystencji.

A kiedy naprawdę osiąga taki ostry moment w życiu jest doprowadzany do Kabały – do nauki o odkryciu człowiekowi Stwórcy w tym świecie, i to jest właśnie dusza.

Człowiek rozumie, że nagle znalazł niezwykłą metodę, starożytną naukę liczącą sześć tysięcy lat. Studiując ją widzi, że wszystko, co jest w niej powiedziane, jest prawdą. Składa się na te aspiracje, którymi chce on ujawnić swoją duszę/Stwórcę.

Zaczynają mu wyjaśniać, jak się to robi. I stopniowo dowiaduje się, że okazuje się, aby odkryć duszę – to znaczy zbudować w sobie pragnienie obdarzać i kochać innego, obcego, łącznie ze Stwórcą, absolutnie bezinteresownie, bez wynagrodzenia. Czyli wziąć i wszystko oddawać nie wiedząc komu, dlaczego i jak, i w żadnym wypadku nie otrzymywać z tego żadnej przyjemności.

Pytanie: I to Pan mówi początkującym?!

Odpowiedź: Mówię prawdę. Początkujący nigdzie nie uciekną, Stwórca doprowadzi go mimo wszystko do tego, On wszystko ma skalkulowane.

Chociaż jest powiedziane: „Nie stawiaj na drodze przeszkody przed ślepym” nie sądzę, że to, co powiedziałem jest przeszkodą. Dlatego, że wszystkie lęki czekające ich na drodze w końcu zostaną zapomniane. Na tyle będą dążyć do przodu, że przez nie przeskoczą.

Jeśli człowiek poważnie podchodzi do rzeczy, to nie opuszcza go myśl: „I tak w tym życiu nie mam nic. Nie chcę istnieć jak zwierzę. Zakończyć życie teraz czy za 20-30 lat – nie ma to dla mnie znaczenia. Chcę oddać wszystko, żeby wszystko znaleźć “.

Pytanie: Czy jest to odkryciem dla człowieka, że jego dusza znajduje się we właściwości obdarzania, którą nabywa nie myśląc o sobie, a o bliźnim?

Odpowiedź: Na początku człowiek tego nie rozumie. Tylko wtedy, gdy zaczyna zagłębiać się w metodę i przybliża się do tego stanu, widzi jak jest absolutnie fantastyczny, niemożliwy do zrealizowania. Dla niego pragnienie obdarzać, kochać kogoś – po prostu nie istnieje. I kiedy sprawdza siebie, to widzi, że jest gotów na wszystko prócz tego. Właśnie to przekonuje go do tego, że obdarzanie i miłość – to rzeczywiście prawda.

Ale jak ją osiągnąć? I tutaj pokazuje mu się, że można osiągnąć to z pomocą grupy i specjalnych działań w niej, kiedy on stopniowo wychodzi „z siebie”. W miarę swoich wysiłków zaczyna otrzymywać pomoc z góry i pomału przejawia się w nim świadomość, jak jest to ważne, konieczne, gdyż jest to jedyna rzecz, jaka może być w naszym życiu, dlatego że wszystko pozostałe jest zaprogramowane.

I tak człowiek stopniowo idzie naprzód, doświadczając różnego rodzaju ograniczeń i nacisków. Ale jest już jasne, że to jest jedyna droga. A czy chcesz po niej iść, czy nie – to już twoja sprawa.

W zasadzie wszystkie działania, by pozyskać duszę sprowadzają się do tego, żeby wywołać, przyciągnąć do siebie siłę, która wyrwie cię z siebie w twoje otoczenie – w krąg, w dziesiątkę, gdzie rozpuścisz się. I wtedy w centrum dziesiątki będzie miało miejsce twoje spotkanie ze Stwórcą.

Dziesiątka – to dziesięciu mężczyzn, którzy podjęli decyzje całkowitego wyjścia ze swojego egoizmu, wyrzucenia go na zewnątrz swojego kręgu, a sami będą dążyć do centrum kręgu, do którego przyniosą swoje dążenie do Stwórcy.

Pytanie: A co ma robić dziesięć kobiet?

Odpowiedź: To samo, tylko kobiety powinny „znaleźć” w sobie dziesięciu mężczyzn. Dążenie do Stwórcy nazywa się „męskim”. Później to zrozumiemy. Ale w stosunku do Stwórcy wszyscy jesteśmy kobietami.

Z programu TV „Rozmowy o duszy”, 30.03.2017